Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawendowa Gwiazda gawędziła sobie ze Splątanym Wąsem wracając z patrolu, kiedy usłyszała znajomy głos Baraniej Łapy. Najwyraźniej musiał mieć bardzo dobry dzień, gdyż śpiewał sobie piosenki. Lawenda zachichotała cicho i spojrzała z błyskiem w oczach na bratanicę. Przyjęła postawę łowiecką i postanowiła poobserwować chwilę syna, a potem go zaskoczyć i zapytać skąd taki wyśmienity humor. Patrząc na Splątaną widziała, że ona też chciała podglądać kocurka, więc obie zaczęły się skradać. Niestety, głos szybko znikł, co znaczyło, że Baranek bardzo szybko się porusza. Lawenda ruszyła do biegu i po chwili dojrzała swego syna, o zgrozo z Niezapominajką na grzbiecie w asyście Ciepłem Mżawki! Najpierw zachowała zimną krew. Tłumaczyła sobie, że kociak uciekł z Obozu i Baranek wraz z matką przyprowadzi go z powrotem do domu. Tak się jednak nie działo. Syn Owsianej Łuski biegł w przeciwnym kierunku. Niebieska kotka spojrzała na Splątany Wąs zdezorientowana i przyspieszyła, aby dogonić białego kocura zostawiając bratanice w tyle, która widząc zaistniałą sytuację postanowiła się wycofać. Wreszcie dogoniła zbiegów i spojrzała zła na Baranka. - Barania Łapo! Masz się zatrzymać i natychmiast wrócić do Obozu!- powiedziała stanowczym tonem głosu z nutką gniewu. Spojrzała również zawiedzionym wzrokiem na Ciepłą Mżawkę, która towarzyszyła swojemu synowi. Nie mogła uwierzyć, że ta zgodziła się na takie coś. Wszyscy poniosą konsekwencję za tę głupotę.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Niezapominajka była tak uroczym, dobrym kociakiem. Nawet w tak ważnej chwili myślała też o swoim rodzeństwie i tym, że może być im przykro, że to tylko ona dostaje taką ciekawą możliwość.
- Nie martw się kochanie. Zobacz: nie mam aż tyle miejsca na grzbiecie, żeby zmieścili się wszyscy na raz. Ale spokojnie, każdy dostanie swoją okazję. Po prostu ciebie wziąłem jako pierwszą. A Kminek, Jabłonka i Pszenica na razie dobrze się bawią w kociarni z mamą! - wyjaśnił ciepłym głosem. Nie chciał, żeby malutka zamartwiała się czymś takim. Powinna móc w pełni skupić się na tym, na jaką wspaniałą wycieczkę się właśnie wybierali!
Teraz chyba był czas, żeby powiedzieć jej czego szukają. A może sama już coś podejrzewała? W końcu opowiadał im o barankach z ogromną pasją i nawet obiecywał, że jeśli będzie to możliwe, to pójdą je zobaczyć.
- Poszukamy... baranków! - odpowiedział, samemu nawet nie kryjąc podekscytowania w głosie. Miał nadzieję, że uda im się je znaleźć i Niezapominajka nie zostanie z pustą obietnicą.
Ale nie było mu dane długo się nad tym zastanawiać. Już po chwili dogoniła ich Lawendowa Gwiazda, z gniewnym wyrazem pyszczka patrząc na całą trójkę. Barania Łapa od razu się zatrzymał i spojrzał na Ciepłą Mżawkę lekko zdziwionym wzrokiem.
- Co...? Ale dlaczego? - zapytał, lekko zdezorientowany - Idziemy tylko zobaczyć baranki!
Księżyce: 127 Płeć: Kotka Matka: Błękitna Łapa Ojciec: Bada
Wyrosła kocicę o pięknych, bladozielonych oczach i przyjemnym, ciepłym uśmiechu. Jedynie co bardziej spostrzegawcze ślepię dostrzegłoby w jej spojrzeniu kryjącą się nutę lęku i smutku. Posiada różowy nosek i proste, długie wibrysy, a także średniej wielkości uszy. Pozostała niewielka i chuda, wręcz koścista i kanciasta; utrzymuje się na patykowatych, słabych łapach, wzrostem nie dobijając do przeciętnej. Jej ciało okala krótkie, rude futerko, przecięte odrobinę ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, choć na jej brzuchu znajduje się niewielka, czarna plamka - jedyna oznaka sugerująca, że kotka poszła w ślady matki i jest szylkretem. Od rudości wyraźnie odcina się biel, która zaczyna się między ślepiami, rozlewając się symetrycznie po pyszczku, gardle, brzuchu i wnętrzu łap. Na przednich łapach ma skarpetki sięgające równo do łokci, nie dalej, zaś na tylnych sięgające ledwo do połowy łap. Wcześniej miękkie, różowiutkie poduszki łap, teraz są styrane podróżą.
Pozostała nieśmiałą koteczką, choć strach nieco zanikł, chowając się bardziej we wnętrzu - jedynie pomniejsze ruchy Niezapominajki wskazują na jego ciągłą obecność. Wciąż uwielbia bliskość, jest jej spragniona bardziej, niż kiedykolwiek. Przy bliskich wciąż promienieje, choć już mniej, wykazując się bardziej troską o nich. Dość proste stworzenie, nie uczy się tak szybko, jak inni, nie jest też wybitnie inteligentna. Z pewnością za to posiada największe serce w całym lesie, zdolne pomieścić w sobie wiele kotów, gotowe zawsze do niesienia innym pomocy i ciepła, nawet jeśli sama tego rozpaczliwie potrzebuje. Nie jest typem buntownika, w życiu dąży do stabilności i poczucia bezpieczeństwa. Wciąż lubi pochwały i komplementy, choć nie bardzo potrafi na nie reagować. Nie bardzo wierzy w siebie, ani w swoje możliwości. Panicznie boi się dwunogów, ich potworów i psów.
raróg, zima
Zapewnienia Baraniej Łapy uspokoiły ją i sprawiły, że mogła całkowicie skupić się na tej przygodzie. I to nie byle jakiej! Kiedy tylko usłyszała odpowiedź na swoje drugie pytanie - jej ślepia rozszerzyły się w szoku, a zaraz sama Niezapominajka rozejrzała się na boki, nie mając pojęcia co zrobić z przepełniającą ją ekscytacją. "Ba...Lanki?" pisnęła cichutko, być może na tyle cicho, że jej głos nie dotarł do uszu przybranego taty. Ale kiedy wreszcie ruszyli, dała upust swoim emocjom. Biegli, a ona śmiała się uroczo i posyłała uśmiechy w stronę Ciepłej Mżawki, która upewniała się, że maleństwu nic się nie dzieje.
A potem ucichła i najeżyła się, nieświadomie wbijając pazury w ciało białego kocura, kiedy dotarł do nich stanowczy, gniewny krzyk. Skuliła się, podkuliła ogonek, zmieniając się w coś na podobieństwo rudego jeżyka, najeżonej kuleczki wczepionej w futro Baraniej Łapy. Zatrzymali się, a mała wlepiła spojrzenie w niebieską kotkę. Zadrżała. Zacisnęła ząbki i bardzo, bardzo ze sobą walczyła.
A potem pękła i wybuchła nagłym, gwałtownym płaczem, który wstrząsał jej całym ciałkiem. Nie płakała, że ich nakryto, bo nawet nie wiedziała, iż coś takiego mogło mieć miejsce. Krzyk, czyjaś złość, skierowana, miała wrażenie, prosto na nią, była tak nagła, przerażająca i przytłaczająca, że nie potrafiła sobie inaczej z tym poradzić.
she had the prettiest eyes and smile
with wounds on her heart and bruises on her soul
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawendowa Gwiazda spojrzała w niebo i pod nosem wymamrotała, że jaki mistrz taki uczeń. Nie rozumiała jak to się stało, że Baranek nie znał podstawowych zasad, co prawda nie konkretnych jak Kodeks Wojownika, ale jak najbardziej funkcjonujących, czyli, że kociaki mają zakaz wychodzenia z Obozu. To nie wzięło się znikąd! Mimo, że Granice oraz tereny są regularnie uczęszczane to i tak można spotkać drapieżnika! Sama jest tego dobrym przykładem. Razem z patrolem walczyła z borsukiem i połowa kotów biorąca udział w akcji została ranna. Nie wspominając o niedawnych gadożerach, którymi zajęła się Biały Puch. A ile kotów wcześniej zginęło. Obszar poza Obozem nie jest dobrym miejscem dla kociaka i koniec kropka. Nim Lawenda zdążyła cokolwiek powiedzieć i zacząć swój długi wywód odnośnie bezpieczeństwa i zagrożeń to Niezapominajka się rozpłakała. Od razu serduszko jej zmiękło i postanowiła zająć się sprawą na spokojnie. - Już dobrze, Niezapominajko! Nie płacz, nic się stało. Zdenerwowałam się, ponieważ kociakom nie wolno opuszczać Obozu. Tu jest wiele niebezpieczeństw, a ty jesteś za malutka, aby im stawić czoła. Tu możesz spotkać drapieżne zwierzątko, które może zrobić Ci krzywdę, dlatego nie powinnaś opuszczać bezpiecznego Obozu- powiedziała łagodnym tonem głosu, aby córka Błękitnej Łapy się uspokoiła. Miała nadzieje, że do Baranka też trafiły jej słowa i przemyśli swoje zachowanie.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Usłyszał, co mówiła Lawendowa Gwiazda, ale z początku prawie zupełnie zignorował jej słowa i obecność, tak, jak resztę świata dookoła. W tym momencie ważna była tylko Niezapominajka, jej rozpacz, jej drżące, drobne ciałko i to, by mógł odgrodzić ją od otoczenia, zapewnić bezpieczną, ciepłą przestrzeń.
Położył się delikatnie na trawie, zwijając się w kłębek, żeby jego łapy i głowa znalazły się jak najbliżej kociątka. Tak, aby nie musiała wykonywać zbyt wielu ruchów, w tym stanie mogła nie dać sobie z tym rady.
- Chodź tutaj do mnie. - szepnął, wyciągając łapkę w jej stronę, by mogła tylko przysunąć się do niej i wtedy sam sprowadziłby ją na dół, do siebie. I kiedy wreszcie przylgnęła do jego łapy, to właśnie zrobił, natychmiast przytulając ją do swojej piersi.
- Stało się. - powiedział łagodnie w stronę malutkiej. Wiedział, jak ważna jest walidacja doświadczenia, niepodważanie uczuć, szczególnie tak gwałtownych, ale pomoc w przeżywaniu ich, ekspresji, zrozumieniu, a w końcu poradzeniu sobie z nimi - Powiedz, co się dzieje? Przestraszyłaś się, kochanie? Jest ci przykro, bo nie możesz zobaczyć baranków? A może coś innego? - pytał powoli, cichym, ciepłym głosem, tuląc koteczkę do swojej piersi i liżąc jej główkę pomiędzy uszami, ale jednocześnie dbając, żeby dać jej wystarczająco przestrzeni fizycznej, by nie zdusić ruchów jej ciała i decyzji czy chce być bliżej, wczepić się w jego futro, czy potrzebuje się trochę odsunąć.
Księżyce: 127 Płeć: Kotka Matka: Błękitna Łapa Ojciec: Bada
Wyrosła kocicę o pięknych, bladozielonych oczach i przyjemnym, ciepłym uśmiechu. Jedynie co bardziej spostrzegawcze ślepię dostrzegłoby w jej spojrzeniu kryjącą się nutę lęku i smutku. Posiada różowy nosek i proste, długie wibrysy, a także średniej wielkości uszy. Pozostała niewielka i chuda, wręcz koścista i kanciasta; utrzymuje się na patykowatych, słabych łapach, wzrostem nie dobijając do przeciętnej. Jej ciało okala krótkie, rude futerko, przecięte odrobinę ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, choć na jej brzuchu znajduje się niewielka, czarna plamka - jedyna oznaka sugerująca, że kotka poszła w ślady matki i jest szylkretem. Od rudości wyraźnie odcina się biel, która zaczyna się między ślepiami, rozlewając się symetrycznie po pyszczku, gardle, brzuchu i wnętrzu łap. Na przednich łapach ma skarpetki sięgające równo do łokci, nie dalej, zaś na tylnych sięgające ledwo do połowy łap. Wcześniej miękkie, różowiutkie poduszki łap, teraz są styrane podróżą.
Pozostała nieśmiałą koteczką, choć strach nieco zanikł, chowając się bardziej we wnętrzu - jedynie pomniejsze ruchy Niezapominajki wskazują na jego ciągłą obecność. Wciąż uwielbia bliskość, jest jej spragniona bardziej, niż kiedykolwiek. Przy bliskich wciąż promienieje, choć już mniej, wykazując się bardziej troską o nich. Dość proste stworzenie, nie uczy się tak szybko, jak inni, nie jest też wybitnie inteligentna. Z pewnością za to posiada największe serce w całym lesie, zdolne pomieścić w sobie wiele kotów, gotowe zawsze do niesienia innym pomocy i ciepła, nawet jeśli sama tego rozpaczliwie potrzebuje. Nie jest typem buntownika, w życiu dąży do stabilności i poczucia bezpieczeństwa. Wciąż lubi pochwały i komplementy, choć nie bardzo potrafi na nie reagować. Nie bardzo wierzy w siebie, ani w swoje możliwości. Panicznie boi się dwunogów, ich potworów i psów.
raróg, zima
Cała zapłakana i zasmarkana, wstrząsana płaczem, niepewnie uniosła główkę, kiedy usłyszała ponownie czyjś głos, który jednak już nie krzyczał, a przemawiał spokojnie i łagodnie. Pociągnęła nosem; łzy rozmazały cały jej obraz, toteż Lawendowa Gwiazda stała się po prostu niebieską plamą na zielonym tle. Drżała i była tak zaaferowana własnymi uczuciami, że w gruncie rzeczy tłumaczenie prawie-babci do niej za bardzo nie dotarło. Ale łagodny ton głosu z pewnością nieco ukoił jej nerwy.
Barania Łapa ruszył się i przeniósł rudziutką między swoje łapy, która momentalnie wtuliła się w jego futro i głowę, mocząc je smarkami i łzami. Szlochała cichutko; obecność taty była kojąca, ale też pozwalała na wyrzucenie z siebie wszystkiego, co było złe i nieprzyjemne. Stało się. Wcisnęła bardziej głowę w ciało terminatora, a kiedy zapytał co się stało, pokiwała niemal od razu przy pierwszej opcji.
— P-ps...tlasyłam — wymamrotała cicho i bardzo niewyraźnie, ani myśląc, by oderwać się od ojca w trakcie mówienia. Panika i strach stopniowo opuszczały jej ciało, dlatego też szloch powoli stawał się niesłyszalny. Umysł maleństwa był nieco zaćmiony, jakby była w tej chwili za mgłą, dlatego nie bardzo docierało do niej, że cała ta straszna sytuacja wiązała się z przedwczesnym powrotem do obozu. Dopiero po kilkunastu uderzeniach serca coś ją tknęło, toteż uniosła odrobinę główkę. — Nie b-bęzie... Banków? — pisnęła, ponownie dość cicho i niewyraźnie, a jej spojrzenie, najpierw tkwiące na Baraniej Łapie, przeniosło się stopniowo na Ciepłą Mżawkę i potem na Lawendową Gwiazdę.
she had the prettiest eyes and smile
with wounds on her heart and bruises on her soul
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Barania Łapa zareagował natychmiast i zaczął pocieszać rozpłakaną Niezapominajkę. Lawendę zaczęły nękać wyrzuty sumienia, że doprowadziła córkę Błękitnej Łapy do takiego stanu. Właściwie to sytuacja dotyczyła jej tylko pośrednio, gdyż głównymi winowajcami byli Barania Łapa oraz Ciepła Mżawka, gdyż to oni wyprowadzili nieświadomą niczego Niezapominajkę. Niebieska kotka stała cichutko przypatrując się całej sytuacji i działaniom jej syna. Było jej głupio, gdy córka Błękitnej Łapy oznajmiła, że się przestraszyła. A już w ogóle serduszko ją ścisnęło, gdy ta zapytała o baranki. I co ona teraz ma zrobić? Wiadomo, że jest zakaz opuszczania Obozu przez kociaki i jak ktoś się dowie, że na to pozwoliła to jej reputacja znów zostanie zachwiana, a na to nie może sobie pozwolić. Lawendowa Gwiazda patrzyła na mokre, niebieskie oczka i myślała jak to zrobić, aby każdy był zadowolony. W końcu wpadła na pewien pomysł. - Możemy zrobić tak, że będę szła w pewnej odległości od was jakbym was dopiero miała dogonić i zwrócić uwagę oraz odesłać do Obozu. Musicie mi obiecać, że nikomu nie powiecie o tej umowie- oznajmiła śmiertelnie poważnie i każdego przeszyła wzrokiem. Następnie wzięła głęboki oddech i postanowiła jeszcze wyciągnąć konsekwencję tego zachowania. Może i wycieczka będzie kontynuowała, ale mimo wszystko nieposłuszeństwo i łamanie zasad nie. - Po powrocie Barania Łapo będziesz przez pół księżyca wymieniać mech u Starszyzny. Ciepła Mżawko, ty przez pół księżyca będziesz wymienić podłoże w kociarni, a z kolei ty, Niezapominajko przez trzy wschody słońca- rozdała wszystkim kary i czekała teraz na potwierdzenie jej warunków. Nie bez powody też Baranek otrzymał Starszyznę, gdyż praca w kociarni nie byłaby dla niego karą.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Trwał tak, otaczając Niezapominajkę swoim ciepłem, skupiając na niej całą swoją uwagę. Starał się odpowiadać na to, czego mogła potrzebować. W tak młodym wieku to zadanie było utrudnione, ponieważ malutka mogła jeszcze nie umieć wyraźnie tych potrzeb rozpoznawać i wyrażać. Musiała się tego dopiero nauczyć, z jego pomocą, krok po kroku - zostawiał jej więc wystarczająco przestrzeni na własne manewry, asekurując zamiast próbować za nią nazywać jej doświadczenia.
- No tak. - powiedział ciepło, rozumiejąco kiwając głową - widziałaś złość i nie rozumiałaś, co się dzieje. To musiało być bardzo trudne, nic dziwnego, że tak się poczułaś. Pamiętaj, że przy mnie zawsze jesteś bezpieczna, zawsze czuwam by nic złego ci się nie przytrafiło. Możesz być tego zupełnie pewna. Lawendowa Gwiazda nie była zła na ciebie. Wiesz, że nic złego nie zrobiłaś, prawda? - spytał i spojrzał uważnie w jej szare oczka. Musiała nauczyć się ufania swojej ocenie sytuacji, niezwykle istotnym było zadbanie o to już od samego początku - kiedy naturalną rzeczą było przyjmowanie interpretacji kotów ważnych z jej perspektywy. Umiejętność późniejszej dekonstrukcji różnych spojrzeń i tworzenia z tych części najbardziej funkcjonalnego obrazu było kolejnym krokiem - tym, który zapewni jej umiejętność refleksji nad sobą i zniuansowanego patrzenia na świat.
Na słowa Lawendowej Gwiazdy brwi Barana uniosły się delikatnie. Nie potrafił jej teraz zrozumieć. Te decyzje wydawały mu się zupełnie nielogiczne, nieuzasadnione, a w dodatku sprzeczne ze sobą. Wolałby teraz na to nie odpowiadać, to nie był czas na prowadzenie rozmów, ale przywódczyni najwyraźniej oczekiwała od nich jakiejś reakcji.
- Uważam, że powinniśmy porozmawiać po powrocie do obozu. - odpowiedział miękko - mam wątpliwości co do tych decyzji.
W sprawie Niezapominajki musiał jednak interweniować natychmiast. Koteczka nie może być wrzucana w taki chaos, nie potrafiłaby sobie jeszcze z nim poradzić. Ta część wywołała u niego gniew. Nie mógł pozwolić by jego córka musiała zmierzyć się z byciem niesprawiedliwie ukaraną, w dodatku w sposób zupełnie nieodpowiedni do jej wieku. Niezapominajka musiała mieć w nim oparcie w każdej sytuacji i czuć, że jest bezpieczna, kiedy Barania Łapa jest przy niej. Że ją chroni.
- Nie pozwolę jednak na takie traktowanie Pajki. Nie będzie tego robiła. Nie zrobiła niczego nie w porządku. - odpowiedział krótko, spokojnym głosem, dbając o to, by Niezapominajka fizycznie czuła teraz jego ciepło, oparcie w nim. Nie rozwijał tematu, o tym również mogli pomówić kiedy wrócą. Choć była przywódczynią i ostatecznie musiał wykonywać jej polecenia, to odkąd urodziły się kocięta, istniał od tego jeden wyjątek. Jeśli chciała zrobić coś, co mogłoby mieć dla nich negatywne skutki, Barania Łapa nie pozwoliłby jej na to bez względu na wszystko. Przez pierwsze księżyce ich życia to on ich strzegł, to on zapewniał im bezpieczeństwo i był przy nich w każdej sytuacji, bez względu na to, co trzeba byłoby zrobić. Bezwarunkowo musiały to wiedzieć, żeby móc darzyć go czystą, kocięcą ufnością. W przeciwnym razie rodziło się ryzyko, że ich przyszłe relacje zostaną tym głęboko naznaczone.
Otwarcie się jej sprzeciwiał - miał jednak nadzieję, że nie odpowie mu oburzeniem, a nawet jeśli, to że nie odrzuci od siebie jego słów, ale poświęci im chwilę uwagi. Chociaż teraz postępowała tak nielogicznie, to znał ją przecież. Była mądrą kotką i nawet jeśli się myliła, potrafiła się do tego przyznać. Widział to przecież. Zawsze starała się postępować jak najlepiej, choć czasem miała kłopoty z oceną istotności problemów i ich efektów. Sądził, że wiedziała, że różnica zdań to co innego niż brak szacunku i dewaluacja.
- Lawendowa Gwiazda zgodziła się żebyśmy poszli zobaczyć baranki. Będą baranki. - zwrócił się na końcu do Niezapominajki, obdarzając ją ciepłym uśmiechem.
Mała, smukła kotka o drobnej budowie i dużych, zielonkawych oczach. Ślepia zdają się wręcz emanować ciepłem, wewnętrznym spokojem, życzliwością, w jej przypadku całkowicie odzwierciedlając duszę. Szaro-bura, raczej krótsza, niż dłuższa sierść przeplatana jest ciemniejszym futerkiem, tworzącym tygrysie pręgi. Najwyraźniejsze na mordce, ozdabiają ją wraz z wąsami. Jaśniejszy odcień szarości przyjmują końcówki łapek, podbrzusze oraz pyszczek. Spośród innych może wyróżniać ją lewe, ciemniejsze ucho, dzięki któremu łatwo rozpoznać jej sylwetkę z daleka.
Zmienna. To słowo powie o niej najwięcej. Trzyma się jednak ustalonych przez siebie zasad, podążając od dawna znaną ścieżką. Bez względu na wszystko pozostanie lojalna, szczera, lecz nie do bólu i ciepła, chociaż czasem tylko w głębi serca. Bywa zdystansowana, ironiczna, chociaż to jedynie pozory. Wynikają z faktu, że kotka jest nieufna i nie chce zostać zraniona. Często 'gra' kogoś innego, zazwyczaj, gdy przebywa wśród obcych. W obozie jest po prostu sobą - oddana, pomocna, ale pozostająca na uboczu. Woli słuchać niż się wypowiadać, częściej milczy, odpływając w świat własnych przemyśleń. Zdecydowanie można na niej polegać, wiedząc że dotrzyma danego słowa.
Mętna Łapa [krz], Mała Łapa vel Huba [kw]
I gdyby tych wszystkich, kotłujących się na Bylicowych Łąkach emocji było mało, przed uciekinierami i przywódczynią, która planowała ich przypilnować, wyrosły owce i baranki. I tak, niby wszyscy (no może niekoniecznie, ale na pewno Barania Łapa i Niezapominajka) wyglądali obcych zwierząt od samego początku, ale na pewno nie mogli w tej chwili opanować zdumienia. Z pewnością nie podejrzewali z czym to się je.
Chodzących chmurek była cała masa, prawdziwe chmary. Trudno było wręcz rozróżnić gdzie zaczynała się jedna, a kończyła poprzednia (zupełnie jak z rodzajami chmur, o których koty zapewne nie miały pojęcia). Trudno było też dopasować głowy z wydłużonymi pyskami i czarnymi ślepiami do konkretnych ciał. Poza tym, jedne miały wykręcone, spiralne rogi; inne były kruczoczarne; kolejne prawie łyse; następne tak grube, że w swym puchu swobodnie mogłyby pomieścić te najmłodsze i sprawiające wrażenie najbardziej kruchych. Nóżki tych ostatnich chwiały się na boki, tak jakby dzień był wyjątkowo wietrzny, a przecież nie był. Nie panował co prawda jeszcze straszny ukrop, ale nawet na Wichrowych terenach powietrze stało. Stali też członkowie wycieczki.
Zjawisko na pewno mogło wprawiać w zdumienie. Ani Lawendowa Gwiazda, ani mała koteczka, ani matka terminatora, nikt nie zdążył odezwać się słowem, a nawet jakby zaczął poruszać wargami, inni by go nie usłyszeli. Bowiem stworzenia porozumiewały się zupełnie nieznanym kotom językiem, beczały głośno, zagłuszały wszystko. Zbliżały się z oddali, ich sylwetki powiększały się i powiększały. Poruszały się truchtem i generalnie nie wyglądały na takie, co w ogóle widzą, że mają przed sobą grupę kotów, których to liczba wszystkich dodanych do siebie łap była nadal mniejsza względem liczby stada owiec i baranów, które miało zacząć wypasać się na terenach należących do Klanu Wichru. Cóż, na pewno nikt tych naziemnych chmurek nie ostrzegł, że będą mieć towarzystwo, a nawet, można by rzec: będą mieć spotkanie pierwszego stopnia z mieszkańcami tych ziem.
kiedy leżę nie nadaję się do wstania
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwaniazielony
Księżyce: 127 Płeć: Kotka Matka: Błękitna Łapa Ojciec: Bada
Wyrosła kocicę o pięknych, bladozielonych oczach i przyjemnym, ciepłym uśmiechu. Jedynie co bardziej spostrzegawcze ślepię dostrzegłoby w jej spojrzeniu kryjącą się nutę lęku i smutku. Posiada różowy nosek i proste, długie wibrysy, a także średniej wielkości uszy. Pozostała niewielka i chuda, wręcz koścista i kanciasta; utrzymuje się na patykowatych, słabych łapach, wzrostem nie dobijając do przeciętnej. Jej ciało okala krótkie, rude futerko, przecięte odrobinę ciemniejszymi, tygrysimi pręgami, choć na jej brzuchu znajduje się niewielka, czarna plamka - jedyna oznaka sugerująca, że kotka poszła w ślady matki i jest szylkretem. Od rudości wyraźnie odcina się biel, która zaczyna się między ślepiami, rozlewając się symetrycznie po pyszczku, gardle, brzuchu i wnętrzu łap. Na przednich łapach ma skarpetki sięgające równo do łokci, nie dalej, zaś na tylnych sięgające ledwo do połowy łap. Wcześniej miękkie, różowiutkie poduszki łap, teraz są styrane podróżą.
Pozostała nieśmiałą koteczką, choć strach nieco zanikł, chowając się bardziej we wnętrzu - jedynie pomniejsze ruchy Niezapominajki wskazują na jego ciągłą obecność. Wciąż uwielbia bliskość, jest jej spragniona bardziej, niż kiedykolwiek. Przy bliskich wciąż promienieje, choć już mniej, wykazując się bardziej troską o nich. Dość proste stworzenie, nie uczy się tak szybko, jak inni, nie jest też wybitnie inteligentna. Z pewnością za to posiada największe serce w całym lesie, zdolne pomieścić w sobie wiele kotów, gotowe zawsze do niesienia innym pomocy i ciepła, nawet jeśli sama tego rozpaczliwie potrzebuje. Nie jest typem buntownika, w życiu dąży do stabilności i poczucia bezpieczeństwa. Wciąż lubi pochwały i komplementy, choć nie bardzo potrafi na nie reagować. Nie bardzo wierzy w siebie, ani w swoje możliwości. Panicznie boi się dwunogów, ich potworów i psów.
raróg, zima
Nie bardzo rozumiała słowa Lawendowej Gwiazdy. Umowa? Czemu nie mogła iść razem z nimi, co było w tym złego? Czemu musieli udawać? Na nowo przytknęła głowę do ciała Baraniej Łapy, czując się w ten sposób bezpieczniej i spokojniej. Jej uszko drgnęło, kiedy kocur zaczął mówić. Słuchała go, powoli kiwając główką. Tak, dokładnie było tak, jak mówił tata, przecież on zawsze miał rację. Mówił też, że zawsze była przy nim bezpieczna - nawet nie śmiałaby pomyśleć, że mogłoby być inaczej. Co prawda przetrawienie całej sytuacji i rozłożenie na czynniki pierwsze było dla Niezapominajeczki trudne, to jednak czuła się spokojniejsza. Przynajmniej trochę, bo kiedy terminator zapytał ją o to, czy wiedziała, że nie zrobiła nic złego, wcisnęła tylko bardziej główkę w jego futro. I tak czuła się głupio, jakby to ona wywołała całą sytuację.
Nie rozumiała też kolejnej wypowiedzi przywódczyni. Ale czemu musieli wymieniać ten cały mech? Nie wiedziała, jak zareagować. To dobrze? Cóż, w głowie Niezapominajki pojawiła się myśl, że w takim razie będzie mogła przynajmniej komuś pomóc! Ale czemu Bada i jego mama też musieli to robić? Uniosła ostrożnie główkę, by spojrzeć najpierw na Barana, a potem na Lawendę. Nie będzie tego robiła? Nadęła odrobinę poliki. Było jej już lepiej, chociaż mętlik w głowie pozostawał i pogłębiał się z każdą kolejną chwilą tej dyskusji. Pyszczek kocięcia rozjaśnił się, kiedy Barania Łapa zapewnił ją, że będą baranki.
I wtedy te, niemalże jak z ziemi, wyrosły przed nimi.
Niezapominajka rozwarła pyszczek. Przestała oddychać, kiedy jej spojrzenie zatrzymało się na puchatych, okrągłych (w większości!) stworzeniach. Znieruchomiała i trwałą tak dobre kilka uderzeń serca, kiedy nagle wystrzeliła praktycznie ku górze z emocji, jakie ją nagle napełniły. Nawet nie potrafiłaby ich określić - była w szoku. Była uradowana i zachwycona. Odgłosy zwierząt dźwięczały w jej uszach.
— BADA! — pisnęła zduszonym głosem, nieco cicho, jakby instynktownie nie chciała spłoszyć stworzonek. — Bada, banki!!! — piszczała dalej. Zaczęła wiercić się w objęciach; nie próbowała wystrzelić przed siebie, zbyt onieśmielona, choć takie wrażenie mogła sprawdzać. Jej oczy były okrągłe, niby to świecące z ekscytacji. Nie potrafiła ich odkleić od zadziwiających stworzeń. Takich białych, zupełnie jak Bada!, takich czarnych, niektóre były nawet gołe! Nie miała pojęcia, jak to możliwe. Wiedziała tylko, że były ŚWIETNE.
she had the prettiest eyes and smile
with wounds on her heart and bruises on her soul
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niebieska kotka miała tego wszystkiego po dziurki w nosie. Dosyć, że Baranek zabrał razem z Ciepłą Mżawką kociaka poza Obóz to jeszcze śmie negocjować w sprawie kary. Owszem, Niezapominajka jest jeszcze maleństwem, ale skoro znajduje się poza bezpiecznym domem to będzie ją stać na to, aby pomóc Ciepłej Mżawce w sprzątaniu kociarni. Nie musi zaraz wykonywać ciężkiej pracy, ale kępki mchu na kupkę przed Splątane Korzenie da radę przytargać. Lawendowa Gwiazda westchnęła głośno i już miała wygłosić kolejny monolog, że nic nie będą ustalać w Obozie tylko teraz i albo się wszyscy godzą na karę oraz warunki albo wracają, kiedy nagle pojawiły się chodzące po ziemi chmurki. Czyżby to były te baranki na które się towarzystwo wybrało? Lawenda spojrzała na zwierzęta i uśmiechnęła się szeroko. Już zapomniała o negocjacjach z synem i udzielił jej się entuzjazm Niezapominajki. - Najprawdziwsze baranki! I to na naszych terenach!- powiedziała podekscytowana patrząc na zwierzęta. Miała wielką ochotę podejść bliżej, jednak wiedziała, że musi zachować spokój. Gdyby była sama to owszem, mogłaby im się baczniej przyjrzeć, ale w tej sytuacji, kiedy ma pod opieką Baranka wraz z Niezapominajką i za nich odpowiada, musi zachować podwójną czujność. - Tylko proszę ostrożnie i ze spokojem- oznajmiła z błyskiem w oczach.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Beczenie, które nagle rozbrzmiało w jego uszach sprawiło, że natychmiast odwrócił głowę od Lawendowej Gwiazdy, w stronę, z której dochodziło. To, co wtedy zobaczył zupełnie przeszło jego oczekiwania. Zmierzała w ich stronę cała armia. Mało brakowało, żeby ziemia zaczęła drżeć od tupotu ich kopytek. Wyglądały jak wielka nawałnica chmur.
Barania Łapa instynktownie przesunął łapę, tak, żeby mała Pajka nie wyskoczyła z jego objęć. Przestraszył się, że mogłaby pobiec w ich stronę.
– O rany... – wymamrotał z szeroko otwartymi oczami – Cała chmara baranków, Pajka. – dodał, równie zachwycony tym widokiem, co córka.
Zbliżył do niej nosek i delikatnie polizał po uszku.
– Wskakuj na mój barankowy grzbiet. – powiedział i zachęcił ją ruchem łapki, żeby ponownie wczepiła się w jego białe futro – Jak oprzesz łapki na mojej szyi, to będziesz wyżej i zobaczysz więcej! WSZYSTKIE! – poradził. W ten sposób na pewno będzie bezpieczniejsza. Miał tylko nadzieję, że z wrażenia nie przestanie się trzymać.
Zwrócił z powrotem wzrok na Lawendową Gwiazdę, patrząc na nią z lekkim niepokojem. Nie spodziewał się, że natrafią na takie cuda. To chyba dobrze, że za nimi poszła.
– Myślisz, że możemy podejść bliżej nich? – zapytał z wahaniem, ale ogromną nadzieją w oczach.
Mała, smukła kotka o drobnej budowie i dużych, zielonkawych oczach. Ślepia zdają się wręcz emanować ciepłem, wewnętrznym spokojem, życzliwością, w jej przypadku całkowicie odzwierciedlając duszę. Szaro-bura, raczej krótsza, niż dłuższa sierść przeplatana jest ciemniejszym futerkiem, tworzącym tygrysie pręgi. Najwyraźniejsze na mordce, ozdabiają ją wraz z wąsami. Jaśniejszy odcień szarości przyjmują końcówki łapek, podbrzusze oraz pyszczek. Spośród innych może wyróżniać ją lewe, ciemniejsze ucho, dzięki któremu łatwo rozpoznać jej sylwetkę z daleka.
Zmienna. To słowo powie o niej najwięcej. Trzyma się jednak ustalonych przez siebie zasad, podążając od dawna znaną ścieżką. Bez względu na wszystko pozostanie lojalna, szczera, lecz nie do bólu i ciepła, chociaż czasem tylko w głębi serca. Bywa zdystansowana, ironiczna, chociaż to jedynie pozory. Wynikają z faktu, że kotka jest nieufna i nie chce zostać zraniona. Często 'gra' kogoś innego, zazwyczaj, gdy przebywa wśród obcych. W obozie jest po prostu sobą - oddana, pomocna, ale pozostająca na uboczu. Woli słuchać niż się wypowiadać, częściej milczy, odpływając w świat własnych przemyśleń. Zdecydowanie można na niej polegać, wiedząc że dotrzyma danego słowa.
Mętna Łapa [krz], Mała Łapa vel Huba [kw]
Baranków i owieczek (bo kobiet było tu naprawdę sporo, jeśli nie więcej), otaczających ich coraz ściślej była co prawda cała chmara, ale nie były to gadożery. Nie były aż tak niebezpieczne, choć zdecydowanie potrafiły tratować. W końcu gromada (a raczej pierwszy szereg, który się ukształtował, powoli zamykając kocią grupkę w kole) zorientowała się, że natrafiła na przeszkodę. I zamiast ją ominąć, najzwyczajniej w świecie otoczyła, niczym... wodopój? Chmurki postanowiły urządzić małe widowisko, w ogóle nie zwracając uwagi na zupełnie niesłyszalne w tym hałasie, kocie pomruki. Zupełnie jak za dotknięciem jakiejś gwiazdy z Srebrnej Skórki, w tym samym momencie upuściły pyszczki (to pokłony?) i zanurzyły je w trawie. Dźwięki się zmieniły. Rozpoczął się koncert przeżuwania. Owcza ekipa, ewidentnie, przez chwilę nie będzie się przesuwać. Chyba potrzebny był jakiś... dany im przez Dwunoga znak, by się przemieściły, oswobadzając tym samym Ciepłą Mżawkę, Baranią Łapę, Niezapominajkę i Wichrową Gwiazdę.
kiedy leżę nie nadaję się do wstania
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwaniazielony
MUTACJA FIŃSKA (na czarnej bazie); szare futerko, ciemniejsze włosy w postaci pręg na czole, nierównych skarpetek na łapach, pasów na ogonie i całej reszcie ciała; niesymetryczna biel na łapach, piersi, szyi, pysku; czarna plama nisko na piersi; okrągła mordka, czarny nos, zielone oczy [szczegółowy opis w KP]
niepoprawna optymistka, żywiołowa, dobroduszna, lekkoduch, przerośnięte dziecko z ADHD
barwna woda [rzeka]; ambient, tsunami [nowy świt]
***
Bez żadnego wstydu przekroczyła coś, co pachniało jak granica z innym klanem. Nie, tym razem nie rzeki, a została pokierowana w te okolice - więc to MUSIAŁ być Klan Wichru. Rybitwa kręciła się w miejscu w trawach Bylicowych Łąk, rozglądając i węsząc, wciągając znajoma - tak, faktycznie znajomą - woń Wichru w nozdrza. Czuła, że jest w domu. Czuła, że trafiła. Udało się, jest w domu.
Wspomnienia z życia w Klanie były zamglone, rozmazane, wszak była wtedy ledwie schorowanym kocięciem, ale teraz, gdy tak długo szukała drogi powrotnej i stała tutaj... była przekonana, że trafiła w dobre miejsce.
- HAAALO, KLANIE WICHRU - zawołała wgłąb łąk i kwiecistych polan, z nadzieją, że usłyszy ją jakiś patrol. Nie skrzywdzili by jej, prawda? Nie, niemożliwe! Nie bała się. W końcu jest w domu.
Najlepiej oddaje go jeden przymiotnik: długi. Ma długie łapy, palce, grzbiet, ogon i nawet pysk, który przez swoje proporcje ociupinę przypomina psią kufę. To jednak nie koniec. Z górnej szczęki Wyjca spuszczają się w dół przydługie kły; białe wierzchołki wystają nieco na zewnątrz nawet gdy ma zamkniętą mordę, więc jest z niego mały wampirek. Oczy kocura są naturalnie wąskie, swoim kształtem trochę zbliżone do ostrokątnych trójkątów. Ich kolor można uznać za sporny, bo ostatecznie wszystko jest grą świateł, ale bezpiecznie będzie go określać szarozielonym. Na krańcu pyska znajduje się brązowy nos pociągnięty czarnym konturem. Otaczają go, a jakże, długie wąsiska. Jego futro jest bardzo ciemne, szarobure, pozlepiane lepiej-nie-wiedzieć-czym i krótkie. Obecnie stacjonują tam co najmniej pchły. Przez grzbiet i ogon biegnie gruby pas czerni, od którego odchodzą kolejne, nieco węższe, znacząc jego boki równym układem tygrysich pręg. Na łapach pręgi sięgają jednak jedynie łokci - im niżej, tym stają się drobniejsze i mniej wyraźnie, i tak aż do nadgarstków, gdzie rośnie już tylko jednolicie czarna sierść. Pod brodą, na szyi, pachwinach i brzuchu włos jest jaśniejszy, o chłodnym odcieniu beżu. Ten sam kolor w małych ilościach występuje też na pysku, pod oczami oraz w okolicach nosa. Jeszcze rośnie, ale już teraz można powiedzieć, że za kilka księżyców będzie z niego kawał kocura. Poza tym jak na łazęgę i życiowego niedorajdę przystało, jest również z lekka wychudzony i brudny, żeby nie powiedzieć bardziej wprost, że... Cuchnie.
Młody wiek naprawdę wiele wybacza i o nic nie pyta. Wyjec nosi się jako impertynencki roszczeniowiec, ale to, co zdaje się ratować mu skórę w opałach, to brak wyniosłej maski na pysku, jakaś ckliwa autentyczność bytu oraz kategoryczny brak własnej godności. Nie ma w nim za grosz pretensji, można za to powiedzieć, że jest coś... organicznego. Ciężko go zniechęcić i do siebie zrazić, odstraszyć lub go obrzydzić - to ostatnie prowokuje raczej on sam, gdy na przykład zbierze mu się na dowcip o kupie. Chociaż niczego mu nie brakowało za kociaka, nie przyswoił zbyt wiele z kociej kultury i zdarza mu się zachować jak szajbnięty dzikus. Jak na swoje księżyce, które w realiach klanów zobowiązują do przyjęcia tytułu rozsądnego terminatora, Wyjec jest niedorzecznie infantylny. Nie wszyscy dojrzewają w tym samym czasie, nieprawdaż?
Pigwa
~ chyba można... wstęp wolny, zaczęłam sesję :D
Świat nie kochał Wyjca. Nikt nie kochał Wyjca.
Robiło się tak lodowato, że niemal każdego dnia burczał do siebie: no, teraz to jest naprawdę zimno. Kolejnego natomiast: no, ale TERAZ to już naprawdę jest zimno. Następnego zaś: ale teraz t-t-to n-n-a-praw-d-dę... I za każdym razem była to szczerozłota prawda.
Jakby tego było mało, kocur powoli tracił nadzieję, że znajdzie Smołę, więc wyraźnie posmutniał. Tęsknił za matczynym ciepełkiem, za tuleniem się w mroźne noce i nawet za szybkimi strzałami go po pysku, jeżeli był to warunek konieczny do odnalezienia czarnej kocicy. Nieporównywalny do smutku, naprawdę wielki, był jednak dopiero jego głód. Zeżarłby cokolwiek, bo i tak to cokolwiek musiałby nieświadomie podzielić na pół, ot, między siebie i zaprzyjaźnione nicienie. To właśnie odgłosy natarczywego ssania w żołądku wypełniały ciszę, w której tuptał najpierw przez brzozowy lasek, a później przecinając coś, co wiosną pewnie przeradzało się w śliczne, falujące łąki... Teraz było tu tylko trochę błota i zgniłych chwastów, ale Wyjcowi wydawało się, że w ogólnym rozrachunku czuje kota, a nawet koty, dlatego trzymał trop i pchał się prościutko pod obóz klanu Wichru, jak po nitce do kłębka.