Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Dopada szyi ptaka i dusi. Typ oczywiście się szarpie, wywija skrzydłami i ogólnie walczy, ale Brzózka już się rozkręciła, już się rozgrzała i inne takie, nie daje się odgonić i luzuje chwyt dopiero parę uderzeń serca po tym jak gawron przestaje się wić. I to tylko na moment, po to by się upewnić, że ptaszysko rzeczywiście padło, bo gdy okazuje się, że jej przeciwnik wcale nie ożywa i nie ponawia próby wyrwania, terminatorka chwyta go sobie wygodnie w pysk i z wysoko zadartym ogonem rusza do obozu. Nie czeka już na swoje towarzystwo z dzisiejszego polowania, musi pochwalić się zdobyczą teraz.
Księżyce: 118 Mistrz: instynkt przetrwania Płeć: kotka Matka: pohukująca sowa Ojciec: bażancie pióro Trwałe urazy: lewa przednia łapa - nieco krzywa w połowie długości
wysoka i chuda, długowłosa kotka o przerzedzonym, nieregularnej długości futrze w kolorze piasku z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami; biel na mordce, czole, piersi, palcach przednich łap i tylnych łapach do wysokości pięty; jasne lazurowe ślepia o smutnym wyrazie; lewa przednia łapa odrobinę wykrzywiona w połowie wysokości
lakoniczna, powściągliwa i spokojna obserwatorka roztaczająca wokół siebie ciężką, melancholijną aurę
kurz
Nie była pewna jak długo wędrowała; musiały minąć całe księżyce, nim wreszcie nos wychwycił woń, od której serce kotki zadrżało pod żebrami. Otworzyła mordkę, wypuszczając kłęby ciepłego powietrza z płuc i chłonąc zapach domu - chciała na nowo wetrzeć go w swoje futro i nigdy więcej nie utracić. Nie było mowy o pomyłce. Wszystko krzyczało w niej, by rzucić się wgłąb terenów i stanąć przed Lawendową Gwiazdą, Białym Puchem lub jakimkolwiek innym kotem. Może prócz Sowy i Bażanta.
Mimo pędzących myśli stąpała miarowo po kruchych liściach zakrytych cienką warstwą śniegu. Kojarzyła jak przez mgłę, że obcy nie byli zbyt mile widziani na klanowych ziemiach, ale jeszcze lepiej pamiętała pierwszy raz, gdy przypadkiem wkroczyła na terytorium starego samotnika, który bez wahania ją przegonił. Zatrzymała się więc na granicy, przekraczając ją tylko nieznacznie i siadając na pozbawionym białego puchu, suchym skrawku ziemi. Uszy czujnie łapały okoliczne dźwięki, czekając na zjawienie się najbliższego patrolu, lub chociaż pojedynczego kota odbywającego spacer.
//lawenda, ale jak ktoś chce przed nią wpaść to zapraszam uwu
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niebieska kotka była dziś w dobrej kondycji i wybrała się na polowanie, żeby nikt jej nie zarzucił nieróbstwa. Udała się na Bylicowe Łąki i szło jej nie za dobrze. Zwierzyny ze względu na Porę Nagich Drzew jest mało, więc na razie udało jej się złapać tylko jedną myszkę. Przymierzała się do złapania kolejnej zwierzyny, kiedy na Granicy zauważyła kota. Zmrużyła oczy i próbowała sobie z kojarzyć tego osobnika, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Od razu pomyślała, że musi to być Samotnik, który na kogoś oczekuje. Podeszła powoli i zaczynała powoli kojarzyć koteczkę, choć nie była do końca pewna. - Witam, czy mogę w czymś pomóc?- zapytała uprzejmie darząc córkę Bażanciego Pióra promiennym uśmiechem.
Księżyce: 118 Mistrz: instynkt przetrwania Płeć: kotka Matka: pohukująca sowa Ojciec: bażancie pióro Trwałe urazy: lewa przednia łapa - nieco krzywa w połowie długości
wysoka i chuda, długowłosa kotka o przerzedzonym, nieregularnej długości futrze w kolorze piasku z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami; biel na mordce, czole, piersi, palcach przednich łap i tylnych łapach do wysokości pięty; jasne lazurowe ślepia o smutnym wyrazie; lewa przednia łapa odrobinę wykrzywiona w połowie wysokości
lakoniczna, powściągliwa i spokojna obserwatorka roztaczająca wokół siebie ciężką, melancholijną aurę
kurz
Zmrużyła ślepia, gdy zauważyła kota nadchodzącego z głębi terenów. Chwilę zajęło jej skojarzenie niebieskiego pyszczka, bo choć pamiętała kolor sierści przywódczyni, to nie było jej w klanie wiele księżyców. Serce kotki biło tak szybko, jakby chciało przebić się przez klatkę piersiową i wydostać na zewnątrz ciała. Jedynie siłą woli zmusiła swoje mięśnie do względnego relaksu; nie chciała wybiegać naprzeciw i dać wrażenie kota gotowego do konfliktu. Jako kocię większość czasu przesiedziała w lecznicy, dlatego mało kto mógł ją kojarzyć. Może została spisana na straty; mioty Pohukującej Sowy i Bażanciego Pióra były wręcz przeklęte, biorąc pod uwagę ile z ich kociąt zniknęło w tajemniczych okolicznościach.
Z bliska wciąż była niepewna czy miała przed sobą Lawendową Gwiazdę, czy może zwyczajnie jakiegoś starszego wojownika. Mimo to zamknęła powoli powieki i otworzyła je, dając jasno do zrozumienia o swoich niewrogich zamiarach. Skinęła kocicy głową w ramach przywitania i zwilżyła wargi końcem języka.
- Córka Pohukującej Sowy. I Bażanciego Pióra - przedstawiła się nieco zachrypniętym od braku regularnego użytku głosem, następnie zamilkła na dwa długie uderzenia serca. - Zgubiłam się. Chcę wrócić do domu... jeśli wolno. - Spuściła głowę w wyrazie pokory.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Tak coś jej się zdawało, że kojarzy koteczkę. Zniknęła krótko przed ceremonią. Ach, jak szybko ten miot się rozpadł, został z niego tylko Drewniany Kolec. Biedna kotka, ciekawe czy zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo jej rodziny ubyło. - Bukszpan?- zapytała, aby mieć całkowitą pewność. Następnie wzięła głęboki wdech zastanawiając się, co teraz począć. Lawenda zadała sobie pytanie czy inni Przywódcy też tak masowo przyjmują do Klanu. Ona to cały czas przyjmuje dawnych Klanowiczów, a nawet zgodziła się na zupełnie obcego Samotnika. Właściwie dotychczas odmówiła tylko jednemu kotu. - Jak do tego doszło, że zniknęłaś?- chciała wiedzieć. Bukszpan nie była mianowania, więc obowiązywał ją zakaz opuszczania Obozu. Musiała samodzielnie i z pełną świadomością go opuścić, co spowodowało jej zniknięcie.
Księżyce: 118 Mistrz: instynkt przetrwania Płeć: kotka Matka: pohukująca sowa Ojciec: bażancie pióro Trwałe urazy: lewa przednia łapa - nieco krzywa w połowie długości
wysoka i chuda, długowłosa kotka o przerzedzonym, nieregularnej długości futrze w kolorze piasku z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami; biel na mordce, czole, piersi, palcach przednich łap i tylnych łapach do wysokości pięty; jasne lazurowe ślepia o smutnym wyrazie; lewa przednia łapa odrobinę wykrzywiona w połowie wysokości
lakoniczna, powściągliwa i spokojna obserwatorka roztaczająca wokół siebie ciężką, melancholijną aurę
kurz
Uszy kotki cofnęły się na dźwięk swojego dawnego imienia nadanego jej przez rodzicieli, ale złapała się szybko na owym nieświadomym geście na tyle, by nie położyć ich całkowicie po sobie. Westchnęła cicho i kiwnęła niemrawo głową.
- Teraz Susza - odparła.
Zamilkła dosłownie na dwa uderzenia serca, nim dodała ciszej, by nie wyglądało to jakby próbowała przywódczyni stawiać żądania:
- ... jeśli wolno.
Pytanie, które otrzymała jako następne było tym, czego się obawiała. Choć długotrwałe odseparowanie od kontaktów społecznych nieco zakrzywiło jej postrzeganie świata, pamiętała doskonale swoją lekkomyślność tamtego dnia; pamiętała też dlaczego to zrobiła. Opuściła łeb jeszcze niżej, w efekcie garbiąc kark, a jej uszy opadły na boki. Wlepiła wzrok w swoje białe palce, niemal zlewające się z cienką warstewką białego puchu. Choć po jej pyszczku niewiele było widać, napięta mowa ciała i drobne tiki mięśni zdradzały jej wewnętrzny konflikt. Nie odzywała się kolejną chwilę, ale wreszcie wzięła głęboki wdech i powoli wypuściła powietrze przez zaciśnięte zęby. Zmusiła się do podniesienia ślepiów na niebieską kocicę, skruszona i z zaszklonymi oczami.
- Duża kłótnia z mamą. Zrozumiałam, że mnie nie kocha. Chciałam... ochłonąć. Byłam nieodpowiedzialna. Poniosłam konsekwencje - wyrzuciła z siebie wreszcie zachrypniętym od rzadkiego użytku i emocji głosem, nie zatajając gorzkiej prawdy.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
O, ciekawe, dlaczego Bukszpan zmieniła imię, przecież miała takie wyjątkowe! Wcześniej nie znała nikogo o tym imieniu i ogólnie nazywanie się od kwiatów jest urocze. Cóż, skoro nie podoba jej się kocięce imię, trzeba zaakceptować to, które sobie wybrała. Swoją drogą, Lawenda miała taki fajny plan, aby nazwać Suszę Bukszpanową Łapą, a Duch Gryszpanową Łapą. Niestety, skończyło się tylko na pomyśle. - Jak sobie życzysz- powiedziała ze zrozumieniem, a następnie oczekiwała odpowiedzi na swoje pytanie. Ta nie nadchodziła zbyt szybko. Kotka skuliła się i walczyła ze sobą. Od razu Lawenda zaczęła snuć domysły, że córka Pohukującej Sowy przeszła przez coś okropnego. Wreszcie Susza przemówiła rozwiewając wszystkie wątpliwości. - Ojej... Przykro mi...- powiedziała współczującym tonem. Biedna Susza. Ona miała to szczęście, że posiadała kochających rodziców. Co prawda krótko, ale miała. Nigdy też się z nimi nie pokłóciła. Trzeba przyznać, że miała szczęśliwe dzieciństwo. - Cóż... to nie muszę w takim razie mówić jak źle postąpiłaś opuszczając Obóz... Co mam zrobić? Nie mam wyjścia jak tylko przyjąć Cię z powrotem. Oby udało Ci się naprawić relacje z mamą - wydała werdykt. Miała nadzieje, że słuszny i nie zawiedzie się na Suszy.
Księżyce: 118 Mistrz: instynkt przetrwania Płeć: kotka Matka: pohukująca sowa Ojciec: bażancie pióro Trwałe urazy: lewa przednia łapa - nieco krzywa w połowie długości
wysoka i chuda, długowłosa kotka o przerzedzonym, nieregularnej długości futrze w kolorze piasku z ciemniejszymi, tygrysimi pręgami; biel na mordce, czole, piersi, palcach przednich łap i tylnych łapach do wysokości pięty; jasne lazurowe ślepia o smutnym wyrazie; lewa przednia łapa odrobinę wykrzywiona w połowie wysokości
lakoniczna, powściągliwa i spokojna obserwatorka roztaczająca wokół siebie ciężką, melancholijną aurę
kurz
Na odpowiedź przywódczyni znów kiwnęła łbem, tym razem nieco energiczniej. W jej smutnych oczach pojawiła się na moment odrobina życia; cieszyła się, że jej nowe miano zostało zaakceptowane, ale też poczuła narastającą nadzieję.
Zejście rozmowy na temat matki znów ją przygasił, ale Lawendowa Gwiazda okazała zrozumienie, które uderzyło prosto w serce Suszy. Długie księżyce spędzone w dziczy odzwyczaiły ją od takiego poziomu empatii w stosunku do niej - nawet najbardziej przyjacielskie koty, które spotkała widziały ją jako obcą kotkę, ponadto nie pachniały domem. Obustronna ostrożność i brak zaufania uniemożliwiały jakiekolwiek wyznania. Parę łez spłynęło po kremowych policzkach, wsiąkając w futro; gdy została oficjalnie przyjęta z powrotem, ledwo powstrzymała się od wybuchnięcia płaczem tu i teraz. Jej mięśnie zwiotczały, jakby wreszcie mogła sobie pozwolić na spuszczenie gardy i poczucie skumulowanego w chudym ciele zmęczenia przeżyciami poza klanem. Pociągnęła nosem i wzięła głęboki wdech przez mordkę, by pozbyć się ucisku w gardle.
- Dziękuję, Lawendowa Gwiazdo. Nie zawiodę Wichru... nigdy więcej - wyrzuciła z siebie z ulgą.
Byłaby się wyrwała wgłąb terenów, ale ani nie chciała ruszyć się przed niebieską kocicą, ani nie znała drogi do obozu. Nie było mowy o ponownym zgubieniu się - chyba nie przeżyłaby tego. Tak więc zignorowała palącą potrzebę pchającą ją do szaleńczego biegu, czekając niespokojnie aż przywódczyni poprowadzi ją z powrotem do domu.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Po raz pierwszy Lawendowa Gwiazda widzi kota, który wzrusza się na wieść o ponownym przyjęciu. Zawsze była to ogromna radość lub po prostu uśmiech czy ulga. Choć możliwe, że Suszę targały emocję związane z mamą i tym, co przeszła, dlatego łezki wypłynęły z jej pięknych oczów. Niebieska kotka uśmiechnęła się ciepło, aby dodać córce Pohukującej Sowy otuchy. - Chodź, wracajmy do Obozu- oznajmiła przyjaźnie i ruszyła przodem. Da teraz czas Suszy na dojście do siebie, przywitanie się z rodziną i mianuję ją na terminatorkę na najbliższej ceremonii. Oby teraz była ostrożniejsza i rozwijała się Klanie, co w przyszłości zaowocuje wspaniałą Wojowniczką.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Dzień jak co dzień, polować trzeba i nie ma tu żadnej filozofii. A że Płomień potrzebuje zajęcia praktycznie zawsze, chętnie bierze to zadanie na siebie. Opuszcza obozowy harmider i rusza w teren, prędko docierając do Bylicowych Łąk, gdzie oficjalnie zaczyna tropić. Chociaż zabiera się do pracy, a przeczesując trawy nastawia się na wysiłek i kto wie, czy aby przypadkiem nie uwikła się nieplanowaną walkę, humor od razu mu się poprawia. Wolny jak ptak, tylko on, delikatny wiaterek, rozciągające się wokoło znajome tereny Wichru i brak irytujących dźwięków.
Do pełni szczęścia brakuje jeszcze zwierzyny. Pokażcie, na co was stać, mieszkańcy łąk.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Dzień jak co dzień, obowiązki wojownika wzywały i takie tam. Był tylko jeden malusieńki szczegół, który dał radę umknąć Płomykowi. Choroby powinno się leczyć. No ale trudno, był już na łące, więc frajersko byłoby się tak wycofać z pustymi łapkami, nie?
No i do uszu kocura dotarł charakterystyczny szelest jakiegoś piszczka poruszającego się wśród traw. Gdyby kocur zdecydował się podejść ciut bliżej, dostrzegłby zaskrońca, pełzającego sobie powoli między większymi kępami roślin.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Choroba chorobą, niepodważalnie robi za mankament na fizyczności (i nie ma sobie równych jeśli chodzi o bycie źródłem frustracji), ale przynajmniej pierwszy etap polowania wychodzi jak powinien - zmysły wojownika są ostre jak zwykle, jeden szelest powoduje, że przypada bliżej ziemi w pozycji łowieckiej i zaczyna zakradać się z ciężarem ciała przeniesionym na tylne łapy. Zaskrońce nie mieszczą się w jego gustach kulinarnych, ale nie poluje wyłącznie dla siebie i nie zamierza tak łatwo odpuścić okazji. Powoli skraca dystans, by wkrótce, o ile sytuacja mu na to pozwoli, wyskoczyć z pazurami na węża i szybko go ubić.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Wszystko szło pięknie, zaskroniec nawet nie stawał w miejscu, by sprawdzić ciche szmery za sobą, aż tu nagle hyc! Jaśniejący Płomień wbił się pazurami w... trawę? Coś musiało się kocurowi pomieszać w obliczeniach, bo wąż był obok, a nie tam, gdzie wylądowały białe łapki wojownika... No ale trudno, zawsze można ruszyć w pogoń, nie? No nie tym razem, bo maluch zerwał się i w mgnieniu oka już było po nim. Schował się w gęstej trawie i słuch o nim zaginął.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Cichy syk wymyka się z pyska burego. Porażka nigdy nie jest przyjemna, stanowi istne wytknięcie przez los, że powinien być lepszy, ale kiedy w dodatku zdaje sobie sprawę ze swojego nieidealnego stanu zdrowia, to drobne wytknięcie staje się wręcz okrutnym śmiechem prosto w pysk. O nie, tak się bawić nie będziemy.
Tutaj już nic nie zaradzi, ale wraca do poszukiwań z myślą, że kolejna piszczka na pewno trafi w jego zęby, a później na stos. Wytęża zmysły, zaciąga się powietrzem. Przemierza byliny, gotów wyłapać najmniejszy sygnał bytności.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Porażka powinna uświadomić kocurowi, że ignorowanie choroby nie było dobrym pomysłem, a jednak. Uparciuch szedł dalej. No i skubany dostał to, na co czekał, czyli drugą szansę od losu. Do jego nosa dotarła delikatna woń jakiegoś ptaszora, na razie zasłoniętego przez trawy, ale kilka kroków do przodu i wichrowemu wojownikowi ukażą się czarne piórka gawrona, samotnie szukającego najprawdopodobniej jakiegoś smacznego kąska wśród zarośli.