Logo Artemidy
Bylicowe Łąki
Nie było najlepiej. Jej ataki robiły mniej niż by chciała... jednak walczyła dalej, bo zostawiając psa z tyłu zostawiłaby jednocześnie to co złapała oraz pozostawiłaby psa na terenach, na którego mógłby wejść jakiś terminator idiota, któremu się wydaje, że jest gotowy na samotne chodzenie po terenach, bo poznał teorię walki. Wojowniczka póki co dalej stała na łapach i wierzyła w to, że coś tu zdziała, ale jednak liczyła na to, że ktoś inny - najlepiej wojownik, bo terminatorom nie ufała przy psie - wspomoże ją w walce.
Po tym jak ustawiła się przy boku psa, była dużo bliżej do tego, by przejechać po jego brzuchu. Z tego też powodu chciała odwrócić łapę tak, by jej pazury mogły przejechać po jego brzuchu. Unikając i uciekając niewiele by zdziałała, musiała liczyć na szczęście, że pies nie zrobi teraz nic nader głupiego.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXKolczasty Grzbiet chciała uniknąć sytuacji, kiedy tuż pod jej nosem do obozu sprowadzany jest kolejny samotnik (albo, co gorsza - pieszczoch!), dlatego często odbywała samotne patrole właśnie wzdłuż granic z Ziemiami Niczyimi. Tak dla dodatkowej pewności, że pierwszym kotem, którego jakaś przybłęda spotka - będzie ona, a nie ktoś, kto zaprosi ich prosto do obozu...
XXXZnajdowała się właśnie na wysokości Bylicowych Łąk, kiedy do jej uszu dotarły dźwięki szamotaniny. Bez zastanowienia ruszyła pędem w tamtym kierunku, spodziewając się kolejnego włóczęgi atakującego Wichrzaków. Na miejscu zastała Kraśną Klacz i psa. Czyli jednak nie samotnik. Ciężko powiedzieć czy się cieszyć, czy nie. Pointka nie była wojowniczką od wczoraj, do tego zdawała się być całkiem silna - być może byłaby w stanie uporać się z kundlem na własną łapę, ale po co kusić los. We dwójkę pójdzie im szybciej. Korzystając z faktu, że przód napastnika pozostawał nieosłonięty - czarno-biała wojowniczka zamachnęła się łapą z wysuniętymi pazurami, celując w jego pysk. Dokładniej lewe oko, które jeszcze miał nienaruszone.

statystyki z poprzedniej akcji mg:
lvl: 5 | S: 20 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60-2=58/60
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Marlboro -> atak na Kolec -> nieudany
Marlboro -> atak na ślepo; na Klacz -> nieudany
Klacz -> atak krytyczny -> 14HP
Kolec -> atak krytyczny -> 23HP

Przez krótki moment Klacz mogłaby grać rolę damy w opałach, która była nieco zbyt blisko, by jeden niewłaściwy ruch zrobił jej większą krzywdę, niż zarwane ucho. Wtedy na scenę mógłby wkroczyć rycerz na białym koniu, pokonać drapieżnika i odprowadzić Klacz do obozu, by razem wychować kocięta. Tak też się stało! Poniekąd. Rycerz na białym koniu był w rzeczywistości doświadczoną wojowniczką z Klanu Wichru w czarno-białych barwach, choć czy będzie chciała pomóc matkować było kwestią sporną. Nie musiała też nawet wiele robić, by sytuacja obróciła się na korzyść Klaczy w moment, gdy postawiła stopy na Bylicowych Łąkach.
Pies walczył z opiłkami ziemi w oczach, ale czując obecność brązowej kotki przy swoim boku, rzucił się zaciekle w jej stronę, celując na ślepo. Noga mu się powinęła, a on sam złapał jedynie powietrze, źle wymierzając wysokość, co Kraśna wichrzaczka doskonale wykorzystała, przejeżdżając mu pazurami po brzuchu. Nie zrobiła tyle, ile rzeczywiście by mogła, gdyby psisko się tyle nie ruszało, ale punkty za chęci!
Kolec natomiast nie była wycieńczona walką, nie krwawiła i z łatwością przybyła, by przywalić psu pazurami po oku, uszkadzając też samą gałkę. Pies próbował ówcześnie chwycić zębiskami za zmierzającą w jego stronę łapę, ale znów nałykał się zaledwie powietrza.

Klacz lvl: 4 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 59 - 2 = 57/75 | W: 39 - 3 = 36/55
▸obniżenie celności o 1 od następnej tury (spadek wytrzymałości o ⅓)
▸rana 1 stopnia: podłużne rozcięcie do czubka lewego ucha
  krwawi: po -2hp do końca trwania walki
▸rana 0 stopnia: wyrwana drobna kępka sierści z policzka

Kolec lvl: 5 | S: 20 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 58 - 3 = 55/60

Marlboro S: 17 | Zr: 8 (10) | Sz: 8 (10) | Zm: 7 | HP: 79 - 14 - 23 - 2 = 40/95 | W: 44 - 2 - 2 = 40/50
▸po -2 pkt do zręczności i szybkości z powodu walki z wieloma przeciwnikami
▸-¼ od statystyk od następnej tury (spadek hp o połowę)
▸oślepienie: 2/2 tury
▸rana 2 stopnia: głębokie, krótkie rany przechodzące przez lewe oko, uszkodzenie gałki ocznej
  -2 do celności
  krwawi: -5hp w kolejnej turze, później po -3hp do końca trwania walki
▸rana 1 stopnia: długie rany po pazurach, przechodzące przez prawe oko
  krwawi: po -2hp do końca trwania walki
▸rana 1 stopnia: gęste zadrapanie po lewej stronie brzucha
  krwawi: po -2hp do końca trwania walki
▸rana 0 stopnia: powierzchowne zadrapanie na lewym barku

Co mi, Panie, dasz
W ten niepewny czas?
Jakie słowa [ ukołyszą ]
Moją duszę, moją przyszłość
xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat?
Kilka starych szmatxxxxxxxxxxxxx
Bym na tyłku siadł
I czy warto, czy nie warto
Mocną wódę leję w gardło
BY UKOIĆ ŻAL
(żal)

LVL 1 80 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poczuła ulgę gdy zobaczyła, że do psa doskakuje Kolczasty Grzbiet. Tamta miała sporo większe doświadczenie. Tak naprawdę to Klacz nigdy nie musiała bronić się przed takim drapieżnikiem... w odróżnieniu do Sosny, którą podobno prawie zabił lis. Tak czy siak ucieszyła się, bo nie potrzebowała wcale udowadniać swojej wartości w tej walce. Wolała wrócić do obozu z obojgiem oczu, całymi łapami i ogonem, niż wielkimi ranami bitewnymi.
Korzystając z tego, że pies zapewne zgłupiał i jej nie trafił, więc nie miała się po czym zbierać za specjalnie, uznała, że wbije mu swoje kły w jego tylną, lewą nogę. Jak zacznie kuleć to choćby chciał, to daleko nie ucieknie.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXPrychnęła pod nosem, gdy psisko próbowało złapać jej łapę, a zamiast tego kłapnęło zębiskami w powietrzu. Aż szkoda było patrzeć, jak tak się wije i miota, próbując dosięgnąć to jedną, to drugą. Cóż, było nie wtryniać sie tam, gdzie nie był proszony. Mógł sobie wieść swoje pieskie życie z dala od Wichrowych terenów, a zwłaszcza z dala od jednej z Wichrzaczek. Teraz spotka go parszywy los. Kolczasty Grzbiet nie zamierzała być litościwa w stosunku do takich bezmózgich drapieżników. Doskoczyła bliżej kundla, przyciskając uszy do czaszki starała się wbić swoje kły w jego gardło i mocno szarpnąć. Może to sprawi, że wykrwawi się na dobre.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Klacz -> nieudany -> przerzut 1/3 -> udany -> 11hp
Kolec -> krytyczny -> 29hp

Klacz z powodzeniem wgryzła się w psią piętę, powodując nieprzyjemne szczypanie i złość u przeciwnika. Pies był gotowy rzucić się w stronę pointki i wyszarpać ją za gardło, ale zanim myśl w ogóle zdążyła wpaść mu do łba, przy swojej własnej szyi miał większy problem. Kolec dorwała się do niej jak do świeżej piszczki i nie puszczała, powodując przeszywający ból. Do psiska dotarła powaga sytuacji, i w panice próbował zrobić cokolwiek, by się wydostać z zabójczej zasadzki. Wyjechał pyskiem wprzód, chcąc zerwać z siebie czarnobiałą wojowniczkę, ale w efekcie wyrwał zaledwie parę kłaczków, które zostały mu na zębach. Jednocześnie wyrywał i kopał zaciekle ugryzioną nogą, chcąc trafić drugą kotkę na ślepo, ale zadał jej jedynie nieprzyjemnego siniaka. Nie trwało to długo, aż w końcu runął na ziemię, wykończony ranami i krwawieniem. Umarł szybko i tym samym sprawił, że tereny Klanu Wichru stały się odrobinę bezpieczniejsze, a Klacz i Kolec mogły poszczycić się kolejną zwycięską walką na koncie.

Klacz lvl: 4 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 57 - 2 = 55/75 | W: 36 - 3 = 33/55
▸obniżenie celności o 1 (spadek wytrzymałości o ⅓)
▸rana 1 stopnia: podłużne rozcięcie do czubka lewego ucha
  krwawi: po -2hp do końca trwania walki
▸rana 0 stopnia: wyrwana drobna kępka sierści z policzka

Kolec lvl: 5 | S: 20 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 80/80 | W: 49 - 4 = 45/60

Marlboro S: 12 (17) | Zr: 5 (10) | Sz: 5 (10) | Zm: 5 (7) | HP: 40 - 3 - 2 - 2 - 11 - 29 = -7/95 | W: 40 - 3 - 2 = 35/50
▸ŚMIERĆ
▸po -2 pkt do zręczności i szybkości z powodu walki z wieloma przeciwnikami
▸-¼ od statystyk (spadek hp o połowę)
▸rana 2 stopnia: głębokie, krótkie rany przechodzące przez lewe oko, uszkodzenie gałki ocznej
  -2 do celności
  krwawi: -5hp w kolejnej turze, później po -3hp do końca trwania walki
▸rana 1 stopnia: długie rany po pazurach, przechodzące przez prawe oko
  krwawi: po -2hp do końca trwania walki
▸rana 1 stopnia: gęste zadrapanie po lewej stronie brzucha
  krwawi: po -2hp do końca trwania walki
▸rana 0 stopnia: powierzchowne zadrapanie na lewym barku
▸rana 1 stopnia: ugryzienie na pięcie
  krwawi: po -2hp do końca trwania walki
▸rana 2 stopnia: głębokie ugryzienie na gardle
  krwawi: -5hp w kolejnej turze, później po -3hp do końca trwania walki


Klacz +70 exp
Kolec +30 exp

Co mi, Panie, dasz
W ten niepewny czas?
Jakie słowa [ ukołyszą ]
Moją duszę, moją przyszłość
xxxxxxxxxxxxxNa tę resztę lat?
Kilka starych szmatxxxxxxxxxxxxx
Bym na tyłku siadł
I czy warto, czy nie warto
Mocną wódę leję w gardło
BY UKOIĆ ŻAL
(żal)

LVL 1 80 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocice dopieły swego. Kolec, która przyszła jej z odsieczą, była dla klacz rycerzem na białym koniu. Może i kotka dałaby radę sama... ale co jeśli nie? Wolała więc taki zbieg zdarzeń.
Dyszała patrząc jak pies leży na ziemi. Dała sobie chwilę głębokich wdechów, a potem zaczęła wylizywać sierść. Spojrzała na Kolczasty Grzbiet z poważną miną. - Bardzo ci dziękuję Kolczasty Grzbiecie. - Popatrzyła znów na psa i wstała, przeciagnela się. Potem przejechała łapą po uchu, a na niej zostały plamy krwi, ale sama nie mogła ocenić czy coś poważnego jest jej. Chyba przez adrenalinę. - Co mi jest? Coś poważnego? - Zaczekała na informacje od czarno-białej, a potem zaproponowała by wspólnie zakopały psa i ogólnie zajęły się uporządkowaniem miejsca, by krew nie ściągnęła innych drapieżników.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Kundel padł z ich łap. Spodziewała się, że będzie stanowił troszkę większe wyzwanie, ale okazuje się, że ich dwójka to było za dużo dla niego do przełknięcia. Tak czy inaczej - nie będzie się już włóczył po terenach Klanu Wichru i sprawiał zagrożenia dla niedoświadczonych terminatorów, których świerzbiły łapy, żeby opuścić obóz. Nie mogła im się dziwić, dlatego tu była, żeby zapewnić im bezpieczeństwo. I dlatego, żeby nikt nie przemycił kolejnej znajdy do obozu.
  - Tylko rozerwane ucho, ale lepiej pokaż to Ważkowej lub Niezapomnianej Łapie - może nie wyglądało poważnie, ale zdążyła się już przekonać, jak bardzo rany potrafią się paprać, jeżeli dostanie się do nich, choć odrobina jakiegoś zanieczyszczenia. A cholera wie, w czym nurzał pysk ten pies. Nie ma co kusić losu, a pewnie odrobina maści załatwi sprawę i jutro Kraśna Klacz będzie jak nowa. Pomogła kotce w zakopaniu truchła, przez chwilę zastanawiając się nad tym, czy wrócić do sprawdzania granic, czy do obozu. Ostatecznie doszła do wniosku, że zrobiła dziś wystarczająco dużo i musi złapać chwilę oddechu, zanim zabierze któregoś ze swoich terminatorów na trening.

[zt]
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnela jej głową. Potem zajęły się psem, a na koniec jeszcze poprosiła Kolec żeby ta pomogła jej przenieść upił iwana zwierzyne, w końcu Klacz nie da rady sama z taką ilością. Następnie wróciły do obozu.

//zt
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lisek tego dnia siedział i czekał w swojej kryjówce obok wejścia do obozu na to, aż do obozu wróci Jaskrowa Łapa. Grali czasem w gry, było śmianko, uczyła ich ta sama mistrzyni, hihi haha i w ogóle. Lubił Jaskierek, była miła i nie czuł się przy niej jak ostatni idiota. Bardzo starał się żeby mimo swojego nierozgarnięcia i nadpobudliwości, móc wyjść przy niej na w miarę normalnego kota i tak też się czuł. Do tej pory po prostu czasem się zaczepiali i Krzyk też czasem łączyła ich na patrolach.
Dziś jednak chciał przejąć trochę bardziej inicjatywę. Gdy tylko zobaczył, że czarno-biała wchodzi do obozu, od razu wyszedł do niej i klepnal lapka po ogonie, potem odskoczyl na drugą stronę, że to niby nie on, a potem się przywitał. Zaproponował jej wyjście i spacer. Mieli ścigać się do Bylicowych Łąk, a ten kto wygra, będzie mógł wymyślić drugiemu jakieś głupie zadanie. To znaczy... to chciał zaproponować Lisek, ale tak w zasadzie to powiedział jej o tym pomyśle, a potem od razu wybiegł z obozu i pobiegł do miejsca, o którym jej powiedział.
Aż do miejsca docelowego nie odwracał się za siebie. Skoro na wyścigu był drugi!!!!!! a przynajmniej na drugim miejscu, to liczył na to, że wygra. O ile Jaskierek też chciała się bawić i faktycznie za nim ruszyła.


//Jaskrowa Łapa
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O dziwo Jaskier całkiem lubiła spędzać czas z rudzielcem. Może to przez to, że nie miała wielu innych znajomych... Ale też za bardzo się wstydziła, by próbować z innymi grać w gry, na które czasem wpadała, więc rudy był jej obiektem doświadczalnym. I całkiem fajnym, bo nieważne jak durne gry wymyślali, rudy nigdy nie był niemiły w jej kierunku. Czasem może bywał... Irytujący. Albo za bardzo żartował, ale Jaskier nigdy mu nic nie powiedziała wprost. Kotka nienawidziła konfliktów i nieważne co sama myślała, nie chciała, by rudzielec przestał ją lubić.
A skoro mowa o irytujących rzeczach, nie spodobało jej się jego dzisiejsze przywitanie. Poczuła jak coś tyka ją w ogon, odwróciła się a tu pusto... Ale po drugiej stronie pojawił się Lis. Wymieniła się z nim przywitaniami i nim zdążyła jakkolwiek skomentować jego pomysł, ten zaczął biec w stronę Bylicowych Łąk.
- Czekaj...! - zawołała, jednak było za późno, bo rudy zniknął poza obozem. Ugh! Kotka zmarszczyła brwi i spojrzała na stos zwierzyny. Chciała coś zjeść, ale... Ale niech straci. Może uda jej się namówić rudzielca, by zapłacił jej za to jakąś świeżą piszczką. Jeszcze musiała biec, ugh... Może była rodzonym wichrzakiem, ale wyjątkowo tego nie lubiła. Głównie przez to, że była w tym dość kiepska i wiedziała, że nawet gdyby wystartowała długo przed nim to i tak by przegrała. Dlatego się nie śpieszyła. Swoim tempem ruszyła w stronę Bylicowych Łąk.
Minęła dość spora chwila i Lis mógł już się zastanawiać czy Jaskier w ogóle się zjawi... Aż w końcu na horyzoncie pojawiło się czarno-białe futro. Pod koniec przyśpieszyła zmotywowana faktem, że tylko parę susów i czeka ją odpoczynek. A gdy dotarła, rozwaliła się plackiem, brzuchem do dołu na mokrej trawie.
- Żadnego... Ścigania się więcej. Proszę. - Niby była zła i nieprzyjemnie zmęczona, ale jednak wysiliła się na uśmiech i lekki chichot na końcu, by zmiękczyć swój przekaz.
now listen c l o s e
you owe me ears for dropping eaves
f o r g e tx i t xa l l
you caught me in a moment weak
and sometimes I just can't help myself
sometimes I can't help myself at all
are we allies or enemies?xxxxx
xxxxxthis will be the death of me
LVL 3 185 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W końcu się zjawiła. Jeeeeenyyyyyy, co ona, nogę złamała po drodze czy co? Ale spojrzał na nią i nie wyglądała jakby coś jej było. Phi, czyli po prostu była wolna. No, na wyścigu też się nie wykazała. No ale dobra, nie chciał jej wkurzać, to tylko lekko się uśmiechnął. - Nie ma sprawy. Ale gdybyśmy tu nie przybiegli, to mech mógłby nam się porwać przez wiatr... - Wskazał na dwa ułożone legowiska. Były to okrągłe miejsca, z mchu i liści, które jeszcze udało mu się znaleźć - a umówmy się, były to resztki i tak czy siak musiał posiłkować się także takimi już ciemno-pomarańczowymi, mało wyględnymi. Obok zakopane było "coś". Między nimi był dół, ale przysypany ziemią. Coś w nim było. No, nie była to może randka marzeń, ale jak teraz była zmęczona, to mu nie ucieknie, a na pewno jest głodna. - Proszę. - Wstał i przystanął nad jednym z legowisk, bo to jedno przeznaczył na nią. miało nieco świeższy mech, nie taki mokry też. Zaczekał aż ta tam podejdzie albo zada jakieś głupie pytanie, żeby przekonał ją, że warto.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miała nadzieję, że jego obietnica będzie szczera i nie wyskoczy z jakąś kolejną grą polegającą na bieganiu czy żadnym innym fikaniu... Szybko jednak zapomniała o tym temacie, bo skupiła się na jego dalszych słowach. Mech. Że wiatr ma go porwać? Co? Czy to jakaś nowa zabawa, tylko... Czemu pośrodku niczego, zamiast w obozie! Wzięła większy oddech zbierając siły by wstać. Otrzepała się jeszcze szybko z wilgotnej trawy i... Eh? Czemu tak daleko od obozu były legowiska? I co to było pomiędzy nimi, jakaś kupka ziemi? Wyglądało to, jak zakopana zwie... O. Oh. Dwa koty daleko z obozu, ładne legowiska, posiłek... Czy to jakaś randka? To musi być jakaś randka. Bardzo nie w stylu rudzielca, ale kto wie, może pomysł podsunął mu znajomy albo jeden z rodziców. Ważniejszym pytaniem było dlaczego. Miał jakieś uczucia względem niej? To... By było całkiem miłe. Posiadać jakiegoś adoratora. Albo nawet partnera. Z kimś dzielić języki, spać w jednym legowisku... Nie czuła raczej nic romantycznego w stronę Lisa, ale może mogłaby spróbować...? O ile no. Okaże się to tym o czym myśli, a nie jakimś przyjacielskim wypadem. Zaraz okaże się, że pod kupką ziemi będą kasztany do jakiejś gry zamiast zwierzyny i tyle będzie z jej fantazjowania.
- O... A na co to wszystko? - zapytała z niezręcznym uśmiechem, zajmując przeznaczone jej miejsce.
now listen c l o s e
you owe me ears for dropping eaves
f o r g e tx i t xa l l
you caught me in a moment weak
and sometimes I just can't help myself
sometimes I can't help myself at all
are we allies or enemies?xxxxx
xxxxxthis will be the death of me
LVL 3 185 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ułożyła się tam! Ułożyła! Weszła! Nie uciekła! No, nie mogła, bo się zmęczyła - plan idealny. Lisek w takim wypadku podszedł do tego kopca, który stworzył i wykopując z niego pożywienie, odpowiedział kotce - Na... miłe spędzenie czasu? - Szczerze sam nie wiedział co chce osiągnąć i do czego może dojść, więc po prostu próbował zrobić... coś? nadal był zbyt głupi, żeby ją pięknie przeprosić za ten wyścig, ale może zrekompensuje jej to pysznymi: - Drozd! Iii popielica. Co wolisz? - Spytał jej, bo tak niby wypadało - że to kotki pierwsze, to im się proponuje i w ogóle. A poza tym to ją tu zaprosił, znaczy rozkazał przybiec? Znaczy zastosował przynętę? Znaczy... głupią grę, która wcale nie musiała się udać, więc dobrze, że Jaskierek jest taka, żeby biec za Liskiem?
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh gdyby chciała pewnie by wycisnęła z siebie jeszcze tyle siły, by wrócić do obozu… Byłoby to bolesne i trudne, ale niech rudy się nie zdziwi, jak odwali coś wyjątkowo głupiego!
Miłe spędzenie czasu… Co to w ogóle znaczy!! Jeszcze jej domysły ze zwierzyną się potwierdziły. Eh? Czuła się coraz bardziej nieswoo. Gdyby wiedziała, że rudy cokolwiek szykuje to też by coś przyniosła. Nie była… Przygotowana mentalnie na jakąś kolację po środku klanowych terenów!! Ale zagra w tę grę którą dzisiaj zaplanował i może się tak dobrze będzie aktorzyć, że nawet rudy nie ogarnie, że w głowie kotki dzieje się mętlik.
- E… Drozda? Ale ten, jeśli wolisz drozda to bierz. W końcu ty złapałeś oba piszczki, więc głupio mi tak wybierać. - Cóż, przynajmniej problem z głodem zostanie zażegnany… Ale to nie oznacza, że wybaczyła mu za wyciągnięcie jej tak nagle z obozu! Właśnie. Powinna być obrażona! Chyba. Ehhhh…
now listen c l o s e
you owe me ears for dropping eaves
f o r g e tx i t xa l l
you caught me in a moment weak
and sometimes I just can't help myself
sometimes I can't help myself at all
are we allies or enemies?xxxxx
xxxxxthis will be the death of me
LVL 3 185 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości