Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
- Oo, dobra, ja mam na szczęście jutro wolne - przyznała, w duchu ogromnie ciesząc się, że będzie mogła planowo sobie pospać do południa w cieplutkim legowisku. Jupi!!
Uśmiechnęła się na kolejne zwycięstwo. I superowo, że nie będzie pytał, choć z drugiej strony trochę szkoda, bo… Z wielką chęcią by ciągnęła dalej temat, by uzyskać coś od niego za swoje milczenie, no ale chyba wystarczająco go ciągnęła za język.
Zaśmiała się również na jego jakże udane papugowanie Traszki. No, wojowniczka może była ideałem wojownika, ale jeśli chodzi o charakter… To Jaskier już wolała nie-idalnego Lisa i nie-idealną siebie.
- Skoro tak mówiła, to pewnie tak będzie. Gdyby chciała być była miła to pewnie by gadała, że jeszcze masz czas by zalśnić czy coś… Ale no nie ma co się przejmować. Zostaniemy mianowani i będzie co będzie - kiwnęła aż sobie głową. Chciałaby mieć tyle pewności co Sosna i powiedzieć rudemu, że będzie świetny czy coś, ale… No miała wątpliwości. A nie chciała go okłamywać i robić nadziei, bo co jak zostanie wojownikiem i… Jednak wszystko się sypnie? Cała motywacja zniknie i no…
W pysk Jaskier zawiał znów zimny wiatr i może było fajnie, ale jednak dyskomfort w tym momencie wygrał.
- Mmm, chcesz pogadać jeszcze w obozie? Bo zaraz zamarznę… - przyznała niechętnie. Gwiezdni, tylko dotarcie do obozu wiązało się ze wstaniem i z łażeniem po lodowatej i ośnieżonej ziemi… Eh tragedia.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Może i Jaskier miała rację, nie było co się teraz przejmować, choć on swoje obawy miał i z pewnością po prostu będzie je ukrywać. Nie znikną, ale dalej chciał być luźny i zabawny, a nie kojarzyć się z problemami czy smutkiem. Jego imię brzmiało przecież - Roześmiana Łapa. I taki powinien być.
Temperatura chyba trochę spadła w czasie jak tam leżeli, bo jemu też było trochę gorzej niż wcześniej. - Faktycznie jest trochę chłodniej niż wcześniej. Chodźmy. - Wstał i zaczekał aż ona też wstanie. Objalby ją jakoś na drogę, żeby jej było cieplej, ale w zasadzie nie bardzo miał jak. Jedyne co mógł zrobić to po prostu przybliżyć się do jej boku tak jak teraz leżeli i w ten sposób wracać do ciepłego legowiska. Po drodze układał sobie wszystko co się dziś wydarzyło i rozmawiał z nią dalej.
//zt
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
Obawy zawsze były. Ale Jaskier wiedziała, że nic z nimi nie może zrobić, więc próbowała chociaż wmawiać sobie, że nie ma co się nimi przejmować. Bo wiedziała, że nie wytrzyma dania z siebie stu procent na treningach, czy będąc wojownikiem. Mogła sobie wmawiać, że się postara, że zostanie najlepsza, ale lenistwo chyba było wbudowane w jej naturę... Więc się nie łudziła.
Wstała i Gwiezdni, bok który opierał się o Rudego był tak okrutnie zimny... Więc gdy tylko mogła, znów się do niego zbliżyła. Po drodze głównie gadali, ale czasem zaczepiała go ogonem zwalając to na liścia, czy wiatr, czy na drozda co chciał ukraść mu ogon i rudy musi jej uwierzyć na słowo.
//zt <3
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Kolejne polowanie, typowy dzień Kraśnej Klaczy. Ruszyła przed siebie chcąc znaleźć przede wszystkim zająca i to za nim się głównie rozglądając. Jak znajdzie coś innego... cóż, dobre i tyle, jak to mówią, jednak ona wiedziała czego chce. Ona miała priorytety.
Jedno szare i drugie szare, czy była między tym, a drugim jakaś różnica? Nie licząc ogona, uszu, długości pyszczka i może wydawanych dźwięków… no dieta też może była zbyt różna. Kraśna Klacz szukała zająca, a jako pierwszą zdobycz dostała nic innego jak szczura; trzeba było przyznać, że i tak jej się poszczęściło, bo był to szczur w liczbie pojedynczej, ba!, wokół nie było nawet słychać innych małych gryzoni. Był niedaleko niej, właśnie popiskiwał radośnie zajadając się czymś co najwyraźniej znalazł, chociaż kropelki krwi, które do niego również prowadziły mogły świadczyć o tym, że jego zdobycz nie była do końca znaleziona. Wojowniczka miała jednak dość prostą sytuację: szczur był zajęty, jeśli go nie zobaczyła to go usłyszała, a jeśli go nie usłyszała to swąd krwi na pewno do niej dotarł, był z dwa lisie ogony od niej, prosta i szybka akcja?
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Fakt, nie czekała na więcej znaków od matki natury i widząc szczura, który był zajęty i jej nie dostrzegł, po prostu skorzystała z okazji. Dobre na stos zwierzyny, bo pora średnio raczej miła, to nie należało wybrzydzać. Nawet żaba by siadła, gdyby inna zwierzyna się pochowała.
Znalazła się w pozycji łowieckiej i szła z przerzuconym ciężarem ciała na tylne łapy. Chciała zrobić prostą rzecz - skoczyć, wgryźć się w kark, zabić, cieszyć się ze złapanej zdobyczy.
Kraśna Klacz miała wymierzone cele i je realizowała bez chociażby cienia potu na skroni, a przynajmniej na razie nic nie wskazywało na to, że jej dzisiejsze polowanie miało się potoczyć inaczej – nie licząc faktu, że dostała szczura zamiast zająca.
Gryzoń pomimo bycia zajętym piszczką z piórkami, którą powoli pochłania zdążył zareagować; wichrzaczka może bez problemu zatopiła kły w jego szyi, a małe chrupnięcie było słyszalne zaraz potem; jednak wredne stworzenie zdążyło zadrapać policzek Klaczy i pozostawić po sobie ślad. Gorsze jednak było coś innego, mianowicie niestety szczurzy posiłek nie nadawał się do zabrania do obozu, a prawie byłyby dwie piszczki na jednym kamieniu!
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Złapała szczura, przegryzła co miała i padł martwy. Spojrzała na to co tam miał, ale nie było to nic ciekawego. Nawet odłożyła szczurzysko na ziemię i obwąchała truchełko, ale nie. Zdecydowanie nie. Zakopała je, żeby nie zanieczyszczało pięknych wichrowych terenów, nie po to o nie dbała, żeby jej śmierdziel sprowadzał kolejne, chociażby, psy. Potem zabrała swoją piszczkę, odeszła z nią kawałek i zakopała ją pod warstwa ziemi i śniegu pod jednym, konkretnym, dziwnym krzakiem. Przypominał jej Bójkę, też był taki okrągły. Ruszyła dalej, rozglądając się znów za zającami.
Można by się było spodziewać, że myszki o tej Porze chowałyby się i nie wychodziły; niestety ciepłe wiatry jeszcze nie zawitały, a przebiśniegi jeszcze nie wyszły wszędzie gdzie było to możliwe, a mimo to jedna właśnie piszczałą sobie i coś ewidentnie próbowała wywęszyć. Nie była jakoś daleko, może cztery królicze skoki dalej, ale Klacz musiała uważać, wydawała się zaalarmowana, chociaż nie o jej obecności.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Kocica dostrzegła mysz, nie aż tak daleko od siebie. Przyparła na chwilę do ziemi, zostawiając mysz samą sobie i obserwowała ją. Chciała zaczekać moment, aż ta się uspokoi i dopiero wtedy ruszyła w pozycji łowieckiej do myszy, chowając się dodatkowo za zaspami ze śniegu i krzewami, by jej nie dostrzegła tak łatwo, skoro coś ją przestraszyło. Oczywiście przerzuciła ciężar ciała na tylne nogi, by zniwelować drgania. Chciała dojść na tyle blisko, by skoczyć i zagryźć ją ugryzieniem w kark.
Pora Nagich Drzew zbliżała się ku końcowi, nie można było jednak czuć się jeszcze na tyle bezpiecznym, myszka zawsze była lepsza od pustego żołądka i to było najważniejsze. Kraśna Klacz bez żadnego błędu podeszła do drobnej, acz zwinnej zdobyczy i chwilę później owy gryzoń zwisał z jej pyska, a kropelki krwi z konkretnym rytmem zaczęły skapywać jej z pyszczka.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Mysz złapana, a więc zakopała zdobycz tak jak poprzednio i ruszyła na dalsze poszukiwania. Uznała, że trudno - co się trafi to się trafi, chyba zające nie były jej teraz dane.
Ponownie gryzoń, ponownie nie zając, ba!, na dodatek ten sam gryzoń który pozostawił przed chwilą pamiątkę na policzku Klaczy. Szczur właśnie stał na dwóch tylnych łapkach i próbował wywąchać coś w powietrzu. Może swojego kolegę? Szare ciałko stało niedaleko, ale kotka nie miała dużo czasu na namysłu jeśli nie chciała by ten nie zauważył jej za chwilę.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Zmrużyła oczy w niepewności. Kolejny szczur? Czy ona właśnie wybijała powoli jakieś stado, które im się zalęgło...? Burknęła coś do siebie pod nosem cicho, po czym zaczęła kierować się ku gryzoniowi w pozycji łowieckiej i z ciężarem ciała przerzuconym na tylne nogi. Jeszcze tyle im brakowało, żeby szczury uwiły sobie gniazdko na wichrowych terenach. Modliła się tylko w głowie, żeby do samego końca coś tam badał w powietrzu, ale jej nie dostrzegł, a ona w tym czasie go podejdzie i skoczy na jego plecy, by wbić się w kark kłami.
Kraśna Klacz miała szczęście tym razem, że mimo wszystko szczur nie usłyszał jej słodkich słówek pod nosem, bo inaczej to spotkanie mogłoby się potoczyć kompletnie inaczej. Gryzoń jednak nadal za czymś węszył, ale śnieg lekko zaskrzypiał pod kotką i wtedy był gotowy rzucić się do ucieczki. Nie wyszło mu, ale przeciągły pisk i wyrywanie się nie pomagały też w ubiciu go od razu, szarpał się, a wraz z tym udało mu się zadrapać kotkę po podbródku. Musiało delikatnie zapiec, ale raczej nie dorównywało to skręconemu karkowi szczura zaraz po chwili. Cóż… następny szkodnik na stos!