Logo Artemidy
Ziołorośla
Potężne, masywne ptaszysko, uderzenia serca temu arogancko napastujące słabszych od siebie, po dobitnych ciosach pada na ziemię i zdycha jak nic niewarta larwa. W przeciwieństwie do Oriona, Jaśniejący Płomień oferuje drapieżnikowi nadprogramową szczyptę uwagi, aby upewnić się, że nie ma co spodziewać się po nim kłapania dziobem w formie ostatniego pożegnania. Cóż, okazuje się, na pożegnania za późno. Jego pisklęta, o ile takowe gdzieś istnieją, będą niepocieszone.
Odwraca się więc do ocalałych i bacznie analizuje terminatorów... A przynajmniej terminatorkę, Kurzej Łapie nie poświęca bowiem więcej ponad przelotne spojrzenie. O ile biała sierść, która częściowo zasłania mu widok na dziecię Iskry, nie zakrywa przy okazji większych obrażeń, Świt jest w kawałku; bo czymże są te zadrapania na głowie? Może i krwawią, zapewne nie obejdzie się bez wizyty u Krwawnikowego Liścia, ale nic nie usprawiedliwia tego przerostu formy nad treścią w wykonaniu Azaliowej Łapy. Jakby co najmniej kończynę jej urwało.
- Jastrząb ci w łeb przywalił, że gadasz jak potłuczony? - rzuca podniesionym tonem; wątpi, czy w przeciwnym razie jego słowa w ogóle przedrą się do orientalnej głowy. Dla pewności podchodzi bliżej, od boku. - Uspokój się, nic jej nie jest. Do obozu byś ją zabrał, jak taki przejęty, a nie wymyślasz spotkania. No rzeczywiście, też mi pomysł. Wart całego stosu zwierzyny. Oszałamiaj ją jeszcze bardziej.
Powszechnie wiadomo, że mysich móżdżków na świecie nie brakuje, nikogo zatem nie powinno zdziwić dołączenie burego terminatora do zbiorowej histerii. Płomienia nie dziwi. I jak nie lubi bezsensownego darcia mordy ogólnie, tak przekroczenie fizycznej granicy Świt jest zgoła innym, cięższym przewinieniem.
Reaguje momentalnie, mocnym pchnięciem łapy w pręgowany bark usiłując odsunąć Kurę od siostrzenicy.
- A tobie, widzę, sił nie brakuje, hm? Mało ci wrażeń? - syczy. Uniesione wargi odsłaniają biel ostrych zębów. Banda popaprańców. - Lepiej spożytkowałbyś nadmiar energii na pozbycie się cielska, nim zlecą się tu kolejne drapieżniki. Chociaż tyle możesz zrobić za ocalenie ci tych przydługich uszu. Czy może uważasz, że masz prawo do jakichś roszczeń?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Orion był przygotowany na to, że Świt nie ocknie się w mgnieniu oka, gdy tylko jastrząb padnie martwy. Z czysto teoretycznego punktu widzenia, zakładał, że będzie trzeba przynajmniej zmiany scenerii; żeby miejsce walki zniknęło z zasięgu jej wzroku, żeby woń kwiatów przyćmiła krew cieknącą z czoła, żeby ruszyła się parę kroków i wyrwała z marazmu.
Widok jak, ta wiecznie rozgadana, mordka otwiera się i zamyka bezgłośnie, nie powinien tak boleć przygotowanego kota. Na szczęście doświadczenie w spychaniu własnych emocji w najbardziej zapomniane zakamarki umysłu znalazło swoje zastosowanie w tej chwili. Mógł dzięki niemu zapchać przestrzeń dookoła terminatorki bezsensowną paplaniną.
– Wspaniale, to całkiem niedaleko, wiesz? Moment czy dwa i będziemy na miejscu. Możesz przez ten czas spróbować sobie przypomnieć swoje pytania. Trochę ich było, co? Nie zaszkodzi już teraz zastanowić jakie to... Coś o wędrówkach duchów? – chociaż zasypywał Świt pytaniami, nie zostawiał przerw na odpowiedzi. I gdyby byli tu tylko we dwójkę, bez problemu dotarliby do Gromowej granicy. Ale oprócz nich i martwego jastrzębia, była jeszcze reszta towarzystwa.
Cynamonowe uszy drgnęły w tył na brzmienie głosu zwykle im drogiego. Oriental przycisnął szczelniej kitę do burego boku, a z każdym kolejnym słowem Jaśniejącego coraz poważniej zaczynał się zastanawiać, czy jednak przez te wszystkie księżyce nie przeceniał jego inteligencji.
– Wiem co robię. – syknął krótko, posyłając wojownikowi chłodne spojrzenie. W miarę możliwości zasłonił ciemne uszko Świt i ściszył głos. – Ewidentnie jednak coś się stało. I nie chodzi o rany. Więc zabieram ją do medyka, jakbyś się nie domyślił. – tu już zakrywanie uszka i ściszony ton nie były potrzebne, więc z obu zrezygnował. – Jeśli zrozumienie tego dalej ciebie przerasta to, proszę, zajmij własnym ogonem.
Do tego momentu, Kurza Łapa stuprocentowo wyparował z pamięci Oriona. Była przytulona Świt, była przeszkoda w postaci Jaśniejącego. Syn Zająca pojawił się dopiero, gdy wydarł się na burą, uderzając ją swoim czołem. I szczerze mówiąc, lepiej dla Kury było jednak nie istnieć. Były samotnik zaraz uniósł łapę i wysunął pazury by potraktować nimi pysk nieproszonego elementu, ale nim wziął porządny zamach, na torze ruchu pojawiło się rdzawe futerko. Jasne barki rozluźniły się minimalnie, a Orion zerknął krótko na Świt. Jak trzymała się po tym zderzeniu? Mogli być już w drodze na Gromową granicę.
Trochę żałował, że nie przywalił Zającowi Juniorowi. Zamiast tego musiał zadowolić się prostą groźbą, zaraz gdy Jaśniejący skończył mówić.
– Kolejny wyskok i dołączysz do jastrzębia.
Szturchnął delikatnie Świt by ruszyli się wreszcie z tego miejsca.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Działo się dużo. Zdecydowanie za dużo jak na Świtową głowę. Czuła się dokładnie tak samo jak w momencie, gdy zaatakował ich jastrząb, jedyną różnicą było to, że jasne futro Azalii dawało jej oparcie. Słowa wuja wcale a wcale nie pomagały, choć nie miała czasu ani siły by je analizować. Dlatego tak po prawdzie nie miała pojęcia co mówił. Kura natomiast zaczął tak spokojnie, że postawiła uszy, by je po chwili ponownie przycisnąć do czaszki, jak zaczął na nią krzyczeć. Też nie mogła sobie poradzić z rozszyfrowaniem, czego tak właściwie od niej chciał, ale rozumiała że zrobiła źle. Cokolwiek to było.
- przepraszam, kura - miauknęła tylko cicho, wciskając się bardziej w bok przyjaciela.
Miała ochotę zniknąć.



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Długie ucho drgnęło z aprobatą, w reakcji na słowne rózgi Jaśniejącego Płomienia w stronę swojego podstarzałego terminatora. Tak znienawidził teraz tego lalusia! Może gdyby nie kipiąca w nim złość, byłby w stanie pomyśleć racjonalnie i być mu przynajmniej wdzięcznym, ale fakt bliskości cynamonowego i rdzawego futra sprawiał, że nie miał zamiaru widzieć go w roli swojego i Świt wybawcy. To wojownik nim był! Ten sam, który... nagle pchnął go mocno w bark?! Nie spodziewając się tego ataku, Kura zachwiał się na łapach, zmuszony zrobić kilka kroków w bok. Gdy tylko udało mu się ponownie znaleźć równowagę, uniósł wściekłe spojrzenie na wojownika.
- Nie prosiłem o pomoc! I w dupie mam to wasze ratowanie! - I tyle był po wdzięczności i chęci podziękowania. W końcu przez niego musiał oderywać swój garbaty pysk od tego rdzawego, które jedynie mocniej wtulało się teraz w innego kocura. To wystarczyło, żeby Jaśniejący Płomień awansował w Kurzym móżdżku z roli wybawiciela do takiego samego patafiana jak Azaliowa Łapa. A jak o wilku mowa... - TA?! Dawaj! - Warknął w stronę terminatora, napinając mięśnie i wysuwając wyzywająco krwawiący pysk.
Do tej pory ignorował jego brednie, kiedy te były skierowane do bliźniaczego obrazu ich Gwiazdy od siedmiu boleści, za bardzo skupiony na Świt. W reakcji na groźbę nie miał jednak zamiaru dalej traktować cynamonowego jak powietrze i gotów był pójść z nim w tym momencie na solo. A przynajmniej do puki sama Świt nareszcie nie otworzyła zwykle nie zamykającej się mordy. Jej głosik był cichy, a ona sama, mimo potężnej sylwetki wydawała się być teraz jakby maleńka, kiedy tak chowała się w futrze drugiego kota. Na ten widok serce Kury jakby zapomniało na moment bić. Na szczęście zaraz sobie przypomniał, że to tylko gra, a ona wybrała przytulania się do patafiana numer jeden, a nie do niego.
- TERAZ PRZEPRSZASZ?! - Wrzasnął w jej stronę. - Teraz to się pocałuj w dupę i idź nażreć obsranego mchu Świt! Czemu nie atakowałaś cholernego jastrzębia, co?!
xxx

xxx
xxx
xxx
xxx
Every roommate kept awake...
... by every sigh and scream we make...
... all the feelings that I get...
But I still DON'T MISS YOU yet!

xxx
... only when I stop to think about it...
xxx
I HATE everything about you!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do I love you?
You hate everything about me!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do you love me?
Obrazek
xxx
LVL 4 120 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z reguły nie wierzy, że Orion wie, co robi, a nie rzuca się na ślepo w objęcia durnego szczęścia, które utrzymało go przy życiu przez absurdalnie długi czas, jednak w tym wypadku brak wiary wykracza poza domyślny poziom. Z niewytłumaczalnych przyczyn kocur do reszty postradał rozum, i jeśliby tylko przelał działanie swojego obłędu na Kurzą Łapę, nie byłoby problemu, krzyżyk na drogę, Płomień zaaprobowałby posłanie ich obu w cholerę. Ale oczywiście życie tak nie wygląda.
- Czyżby? - odpowiada lodowato. - Nie przypominam sobie, by nasz medyk był kotką. - A nie róbmy nikomu wody z mózgu, gdyby pocieszanie Świt miało polegać na zaprowadzeniu jej do kuzynki, nie mówiłby o niej jak o kimś, kogo bura na oczy w życiu nie widziała. - Nie możesz choć raz zachowywać się normalnie?
Przydałoby się, bo mają już na pokładzie jednego dzieciaka w fazie buntu. Ostatnie, czego im potrzeba, to starego konia prześcigającego się z nim w głupocie. Doprawdy niesamowite, ponad obieg pór, a Azaliowa Łapa nadal zaskakuje.
- Swoje życie też masz w dupie? I życie Świt? Marzyłeś o tym, by patrol odnalazł dziś wasze trupy? Tak było? - rzuca ostro, lecz w gruncie rzeczy retorycznie. I zgodnie z założeniem nie oczekuje odpowiedzi. Może nawet lepiej, jeżeli jej nie usłyszy.
Furia terminatora staje się mocą nie do pohamowania; patrzcie no, kocur aż garnie się do przyjęcia wyzwania. Widząc i słysząc tę ciągnącą się farsę (co w nich wszystkich wstąpiło jest nie do pojęcia, jednak na przekór własnym myślom nie potrafi zdobyć się na zdumienie. To właśnie robi z kotem spędzenie całego życia w wichrze), wojownik prycha pod nosem z gorzkim rozbawieniem. Następnie wycofuje się o krok z zamaszystym ruchem ogona niczym ostatni podryg rozdrażnienia. Chociaż przysiada przodem do towarzystwa, ostentacyjnie odwraca wzrok, pozostając uczestnikiem tej sytuacji jedynie pod postacią pojedynczego ucha wycelowanego w ich stronę.
Miłej zabawy.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Bo nasz medyk jedynie owinie rany i znowu schowa się u siebie. Zabieram ją do Gromu. – oznajmił, podnosząc lekko łeb w niemym wyzwaniu. Niech spróbuje tylko upierać się przy leczeniu na miejscu, w momencie gdy każdy mógł zauważyć, że główny medyk zachowuje się jak cień kota, a w lecznicy jest tak ponuro, że nic tylko zdechnąć. To nie było miejsce dla Świt, nie w tym stanie. – Nie w tym wypadku. – nie jeśli normalność w definicji Jaśniejącego była równoznaczna ze zignorowaniem większości objawów i zaufaniem wiecznie schowanemu medykowi oraz jego dwójce, dopiero uczących się chodzić po świecie ziółek, terminatorów.
Na bojową postawę Kury i werbalną zachętę by mu przywalić, jedynie prychnął. Ze zignorowaniem tego Orion nie miał problemu, ponieważ samokontroli spokojnie mu starczało by pamiętać, że priorytetem była teraz Świt, a nie ujadający pręgus. Z zasięgu zniknął również Jaśniejący, umywający łapki od tego cyrku. I dobrze, bo cyrk nie planował dzisiaj żadnego przedstawienia, a Kurzą Łapę będzie łatwo zignorować.
I tak jak sytuacja prędko zaczęła nabierać kolorów, tak równie prędko się wykoleiła. Gdy tylko do przydużych uszu dotarł cichy głosik burej.
– Co? Świt, słońce, nie, nie przepraszaj, nie ma- – zaniepokojone słowa cynamona zostały zagłuszone przez wrzask mini Zająca. A gdy w krzykach wybrzmiały kolejne obelgi w stronę zestresowanej Świt, tego było już za wiele. Były samotnik płynnym ruchem wysunął się do przodu, odgradzając córkę od Kurzej Łapy i wycelował pazurami w kościsty policzek smarkacza. Nie podniósł głosu, ale wciąż ciężko było pomylić jego ton z uprzejmą prośbą. – Morda i trzy kroki w tył.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet gdyby nie przyćmiewająca umysł złość, Kura nie potrafiłby się zdecydować kto w tej sytuacji denerwuje go najbardziej. Świt, za to, że nie odzywała się i ewidentnie wybrała cholernego lalusia, wtulając się w jego futro i nie reagowała nawet słowem na jego wrzaski. Laluś, który trzepnął go właśnie w policzek, sprawiając, że Kurze mięśnie spięły się mocno, a wszystkie szare komóreczki zaczęły krzyczeć ze złości. A może Jaśniejący Płomień, za to, że miał rację. Racjonalnie rzecz ujmując, to ten ostatni zasłużył sobie, na największą dozę nienawiści. No bo, bądźmy szczerzy, co najmniej nie wypada w takim momencie wycierać komuś pysk faktami! Kura nie mógł jednak spodziewać się niczego innego, po lustrzanej podobiźnie ich Gwiazdki, haw-tfu!
Na moment, jego umysł zbombardowany taką dozą wściekłości, że nie mógł skupić się na niczym innym, niż zaciskanie szczęki tak mocno, że ta zdawała się boleć dużo bardziej, niż cios Azaliowej Łapy, nie pozwolił mu na żadną reakcję. Dopiero kiedy do jego świadomości dotarło, że w którymś momencie uniósł łapę i wycelował ją nie w cholernego lalusia, a krwawiący łeb Świt, gotowy do uderzenia swojej nemezis, oprzytomniał.
- Chrzańcie się wszyscy - rzucił przez zaciśnięte zęby i ignorując swoich wybawców, jak i rówieśnicę, odsunął się. Złapał Jastrzębia za skrzydło i zaczął odciągać go w najbardziej brutalny sposób, jaki był możliwy, łamiąc między swoimi zębami puste kości. Wyżywając się na truchle stworzenia, zniknął z obrazka, następnie zakopując go gdzieś dużo dalej, poza wzrokiem znienawidzonej w tym momencie trójcy.

zt
xxx

xxx
xxx
xxx
xxx
Every roommate kept awake...
... by every sigh and scream we make...
... all the feelings that I get...
But I still DON'T MISS YOU yet!

xxx
... only when I stop to think about it...
xxx
I HATE everything about you!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do I love you?
You hate everything about me!
xxxxxxxxxxxxxxx Why do you love me?
Obrazek
xxx
LVL 4 120 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zabiera ją do gromu, słyszeliście to? Jaśniejący Płomień parska z niedowierzaniem. Przez chwilę patrzy bez słowa na pewnie uniesiony pysk Oriona, na te oczy szaleńczo przekonane o zasadności własnego krzywego rozumowania. Nie różni się w tym momencie zbyt wiele od Kurzej Łapy, a to prawdopodobnie powinno skłonić do zastanowienia, co takiego wydarzyło się w Ziołoroślach na krótko przed jego przybyciem. Jastrząb bezgwiezdnego na nich napuścił? Gwiezdni demonstrują swoją kolejną - zjawiskową, acz nijak nieprzynoszącą korzyści - sztuczkę? Ale wojownik wie, że wyjaśnienie jest dużo bardziej prozaiczne i przyszło mu obracać się w kręgu wykolejeńców.
Może czas najwyższy zaczerpnąć nauk u Krwawnikowego Liścia na temat efektywnego postępowania w kontakcie z wariatami.
- Nie ma takiej opcji - oświadcza prosto.
Przymyka oczy i klnie w myślach, zaraz potem nawołując do własnego stoicyzmu, gdy poza zasięgiem wzroku robi się poruszenie. Tyle by było z tej słodkiej pozy wielkiego przejęcia psychiką Świt, jaką starał się demonstrować Azaliowa Łapa. Pręgus nawet nie musiał się wysilać, żeby go z niej wytrącić.
Jednak kiedy nie dzieje się to, co prognozuje Płomień, a Kurza Łapa wyklina ich i zabiera się za odciąganie truchła, dwukolorowe oczy z nieodgadnionym wyrazem odprowadzają młodzieńca, by po kilku uderzeniach serca skupić się na pozostałej dwójce.
- Koniec tej błazenady - decyduje, podnosząc się z siadu. - Do obozu. Wichrowego.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Racjonalnie, oriental powinien być zadowolony, że do życia wszedł najmniej spodziewany scenariusz i Kurza Łapa zastosował się do komunikatu. Cień rozczarowania zagościł jednak z tyłu jasnej głowy. Po pierwsze obstawiał inną opcję (wszystko na nią wskazywało, no litości), a nie lubił nie mieć racji. A po drugie pretekst do ponownego zdzielenia Zająca Juniora byłby mile widziany. Typ na to zasłużył.
Orion obrócił kontrolnie łeb w stronę Świt, gdy dotarł do niego głos Jaśniejącego. Cynamonowe uszy drgnęły w tył, chociaż ich właścicielowi udało się powstrzymać je przed położeniem płasko.
– To miłej drogi ci życzę. – posłał rdzawemu przesłodzony uśmiech, machinalnie osłaniając teraz terminatorkę przed nim. I jego idiotycznymi pomysłami. – Ze Świt idziemy poznać Gromową medyczkę, bo mamy do niej masę niezwykle ważnych pytań, zgadza się? – znów zerknął na młodą, szukając potwierdzenia. – Czy nie chcesz teraz iść z pytaniami?
Ponieważ im więcej uderzeń serca mijało, a wzburzone emocje opadały, były samotnik odzyskiwał klarowny pogląd na sytuację. Mógł rozważyć inne opcje, mógł przystać na to by najpierw założyć Świt prowizoryczny opatrunek tutaj, skoro obóz był tak blisko, dać chwilę odpocząć, następnie zabrać na granicę. To wchodziło w grę, oczywiście. Ale tylko jeśli bura zmieniła zdanie i nie wyrażała chęci do ruszenia od razu.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy cała reszta odbywała rozmowę stulecia, w głowie Świt rozgrywała się cała akcja na nowo i na nowo. I tak na dobrą sprawę, nie mogła znaleźć żadnego momentu, kiedy zachowała się należycie wobec kogokolwiek z zebranych. Kurę mimowolnie ignorowała przez cały czas, w Azalii widziała tylko futerko pełne otuchy zamiast przyjaciela, a na wuja praktycznie nie patrzyła, niechętnie prosząc w myślach żeby sobie już poszedł. Czuła się winna całej tej sytuacji, chciała wszystkich przeprosić i błagać o wybaczenie, ale ponownie nie mogła się odezwać, szczególnie, że Jaśniejący Płomień był onieśmielający nawet jak dla niej, a Kura poszedł wraz z martwym jastrzębiem.
Ciemne uszka praktycznie zniknęły przyciśnięte do głowy, gubiąc się w sierści. Świt spojrzała krótko na przyjaciela, a następnie odsunęła się gwałtownie. Nie chciała być tutaj, ani tym bardziej w obozie, potrzebowała ochłonąć i uspokoić oddech, który nieznacznie zaczął przyspieszać. Wolała pójść spotkać gromową medyczkę niż konfrontować się z całym Wichrem czy nawet Niezapominajką w lecznicy. Było jej wstyd.
Mając nadzieję, że żaden z nich jej nie powstrzyma, zaczęła biec w przeciwnym do obozu kierunku.

/zt?



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wymownie unosi brwi, a wzrok wojownika schodzi do poziomu siostrzenicy, której racjonalność może być kluczem do zakończenia tego pożal się kocie sporu. Co za czasów przyszło mu dożyć, że w ogóle znalazł się w położeniu zmuszającym do polegania na cudzym zdrowym rozsądku w negocjacjach z szaleńcami. Parodia.
Świt daje dyla. Wypisz, wymaluj dziecko Iskry. I jak same obrażenia na jej głowie nie wydają się naglące, tak to charakterologiczne podobieństwo do jego siostry utrzymuje Płomienia w przekonaniu, że za cholerę nie może machnąć łapą na ten paniczny zryw.
- Na osty i ciernie. Damy jej odejść i zaraz wpakuje się pod kolejny dziób - syczy ze zniecierpliwieniem. Czasami niewiedza jest błogosławieństwem, po kiego reagował na jazgot jastrzębia? Rzuca Orionowi ostre spojrzenie. - Skoro tak ładnie szło ci przekonywanie jej do wycieczki, to może przydaj się na coś i spróbuj swoich mediatorskich sił w ściągnięciu jej do obozu, hm? Chyba że nadal jesteś zdania, że wyciąganie jej daleko to rewelacyjny pomysł.
On może zająć się tym po swojemu, ale raczej nikt nie doceni jego metod. Lepiej więc, jeśli oriental doceni ten ukłon z jego strony.
Nie czekając na odpowiedź, Jaśniejący Płomień rzuca się w pogoń za burą. Nie wie, ile pary w łapach zaprezentuje im Świt tuż po męczącym starciu z ptakiem, ale lepiej nie lekceważyć możliwości kotki, gdy ewidentnie nadal trzyma się jej pobitewny haj. Adrenalina to swego rodzaju supermoc.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nim niepokój zdołał odbić się w błękitnym spojrzeniu, Jaśniejący rzucił swoim jakże potrzebnym komentarzem. Przyduże uszy wygięły się w tył. Na litość, czy ktokolwiek tu zamierzał dawać Świt błąkać się samej po terenach w takim stanie?
I na dowód, że on z pewnością nie, już miał zrywać się do biegu, gdy zatrzymały go kolejne słowa. W odmiennych okolicznościach może miałby czas na coś ponad krótkie odnotowanie, że – rzecz niespodziewana – najbardziej otwarcie negatywny względem niego kot, poniekąd przyznał, że Orion był w czymś od niego lepszy. Teraz jednak ten cud zasłużył jedynie na zniecierpliwione trzepnięcie ogona.
– Lepsza niż zmuszanie do powrotu. – prychnął pod nosem, ponieważ wojownik nie czekał na odpowiedź. Nie było więc okazji do wyjaśnienia dlaczego Świt biegnąca w przeciwną do obozu stronę, mogła być wskazówką, że pora rozważyć inne opcje. Nie byli przecież pod ścianą.
Ale niech będzie.
– Spróbuję. – rzucił (z odpowiednio wykalkulowaną dozą niechęci, by było jasne co o tym myśli) do wojownika, gdy udało mu się do niego zbliżyć i zaraz przerzucił swoją uwagę na zwiewającą terminatorkę. Gonienie jej jak jakiegoś królika było okropne. I co jak zmniejszą dystans? Próba złapania? Stąd też oriental przykładał się do biegu jedynie na tyle, żeby bure futerko zaczęło zmieniać się w rozmazaną plamkę w oddali. Ale siedzieć jej na ogonie nie zamierzał.
– Świt! Poczekaj chwilę! Nigdzie nie musisz iść jeśli nie chcesz! – zawołał głośno za nią. Matko, bieganie było dużo mniej męczące z zamkniętym pyskiem. – Tylko, proszę, porozmawiajmy? – wróć, nie była zbyt rozmowna teraz. – Albo możemy gdzieś usiąść i odpocząć... albo popatrzeć na motyle, ty wybierzesz gdzie. – więc targował się z innej strony. Płuca wypluje, jeśli całe negocjacje będą w biegu. Tym dosłownym, co najgorsze.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bieg w nieznanym kierunku był, można by rzec, terapeutyczny. Świt może i nie przywykła do długich gonitw czy biegania ile sił w nogach, szczególnie że dość szybko zaczęła się męczyć. Szybko poruszający się obraz i brak możliwości skupienia się na jednym punkcie dał jej powód żeby zacząć rozmyślać, a to doprowadziło do kilku ciekawych wniosków.
Po pierwsze, Jaśniejący Płomień był mniej miły niż go zawsze uważała. Byli rodziną z krwi i kości, a czuła jakby chciał jej ukręcić łapy, byle tylko wróciła do obozu.
Po drugie, była dorosła? Co było ciekawym spostrzeżeniem, jako że nigdy się zbyt dorośle nie czuła. Uważała, że jest na równi z młodziutkimi terminatorami, dopiero co wkraczającymi w pozaobozowe życie. Ona po prostu miała troszkę więcej doświadczenia w zwiedzaniu.
Drugi wniosek był ostatecznym powodem, że zatrzymała się, gdy powróciła do rzeczywistości i czuła, że brakuje jej tchu. Nawet nie słyszała słów Azalii, właściwie to dostrzegła przyjaciela dopiero, gdy złapała oddech.
- Chciałabym pójść z tobą - zaczęła nieco nieśmiało, gdy oriental dotarł na tyle blisko, by mógł ją usłyszeć. - Chciałabym pójść do Gromu, do medyczki.
Dorosłość wiązała się z tym, że mogła podejmować decyzje i odpowiadać za siebie, prawda?



I could dance, I could dance, I could dance

xxx
watch me dance, dance the night away
my heart could be burnin', but you won't see it on my face
watch me dance, dance the night away

xxx
・*✧・゚:* uh-huh! *:・゚✧*・
I'll still keep the party runnin', not one hair out of place
.・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ten bieg byłby dobrym momentem na chwilę zadumy i zadanie sobie kilku pytań, gdyby nie skupienie na pomykającej przed siebie burej sylwetce (plus jest taki, że nie mają do czynienia z prawdziwym wyścigiem; Orion ma trochę czasu na te swoje negocjacje, nim wesołą ekipą wpadną w odwiedziny do cienia, na przykład. Albo będzie trzeba zastosować stanowczą metodę perswazji) oraz na słowach rzucanych w eter i reakcji (braku reakcji) siostrzenicy.
W końcu jednak kotka decyduje się przystanąć. Może w reakcji na prośbę ex-samotnika, może ze zmęczenia. Płomień nie dałby połowy złamanego wąsa za to, że więcej niż kilka słów dotarło do niej od czasu, gdy zjawił się w Ziołoroślach. Niemniej kiedy młoda otwiera pysk, przynajmniej część tych wątpliwości zostaje rozwiana. Wnioski przemilczmy.
Staje niejako z boku, zdeterminowany dotrzymać swojego postanowienia i nie wcinać się w rozmowę między tą dwójką. Dać im przestrzeń. Zostawił sprawę Orionowi do załatwienia, jakoś przełknie konsekwencje. I już czuje, że niebawem będzie pluć sobie w brodę, ale proszę bardzo, niech się wykaże.
Przenosi na niego uprzejmie zaciekawione spojrzenie. Spróbuje, jak powiedział, czy jeden drobny sygnał od Świt wystarczy, by w mig wrócił do swoich poprzednich mądrości?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oriental odzwyczaił się od sytuacji, w których scenariusz przypominał raczej bardzo chaotyczne zapiski, pełne skreślonych całych akapitów, niż skrzętne notatki. I tak jak nie zamierzał dać po sobie poznać, że jakkolwiek rusza go wyrzucanie kolejnych wyuczonych kartek, bo góra postanowiła pójść jednak w zupełnie innym kierunku, tak niesamowicie wybijało go to z rytmu.
Nie potrafił od razu ocenić czy nagła zmiana w zachowaniu Świt faktycznie powinna go niepokoić, czy działo się tak, bo nastawiał się na większy opór z jej strony, albo entuzjazm względem oferowanych świecidełek. Zmrużył minimalnie oczy na to bezpośrednie przejście do tematu. Tak klarownie oznajmiła, że chce iść do Gromu, że aż zbrodnią wydawało się mieszać jej teraz w głowie Wichrowym obozem. Jednak przed krótkim biegiem po okolicznych łąkach, Orion przyjął rolę takiego kryminalisty. Niestety.
– I pójdziemy, kwiatuszku, obiecuję. – zgodził się oczywiście. To najważniejszy komunikat, a cynamon nie był pewny jak długo utrzyma się ten komunikatywny przebłysk u burej. I czym on w zasadzie był. – Tylko zastanawiam się czy nie byłoby rozsądniej zajrzeć najpierw do Krwawnika, skoro obóz jest tuż obok. Żeby coś zaradził na twoje czoło, zanim pójdziemy z wizytą, hm? Oczywiście Nurt też może się nim zająć przy okazji, więc to nie problem ruszyć od razu, ale może wycieczka byłaby bardziej komfortowa, gdyby zahaczyć najpierw o Ziołowe Wzgórze.
Proszę bardzo. Decyzję zostawiał już w jej łapkach, bo dalej przekonywać nie zamierzał, ale nikt mu nie mógł zarzucić, że nawet nie spróbował przekonać jej do gorszej opcji. Znaczy, nie oszukujmy się – oczywiście, że rdzawy mógł. Mógł się tu nawet doszukiwać podprogowego utwierdzania w wycieczce do Gromu, jeśli tylko chciał.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości