ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Wędrujące Światła natrafił w końcu na piszczkę, która nie wymagała od niego takiego poświęcenia swojego futerka, jednak była też mniejsza. Dlaczego? No bo była to akurat jakaś losowa badylarka, która nieświadoma zagrożenia przemykała się niedaleko z jednej kępki traw do drugiej.
Może i z medycznego punktu widzenia to co trzymała kaczka nie było jakieś specjalnie interesujące, ale sama kaczka z kolei była interesująca, i tutaj bardziej z punktu widzenia jej wielkości jako dużej piszczki. Tak więc Bryzgająca Fala na chwilę odłożył szukanie ziółek na bok i przybrał pozycję łowiecką, żeby zaraz potem zacząć powoli skradać się w stronę kaczki, chowając się co jakiś czas za potencjalnie wysoką roślinnością oraz zatrzymując się w miejscu raz na jakiś czas, planując w końcu skoczyć i pozbawić ptaka życia, jeśli uda mu się podejść wystarczająco blisko.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Fali faktycznie udało się podejść wystarczająco blisko. Na tyle, aby okraść kaczkę z gałązki z liściem. A także życia, bo to na nie przede wszystkim się czaił. Gałązka, go chyba nie interesowała, bo wypadła z kaczego dziobu na ziemię. Gniazdko nigdy nie zostanie odrestaurowane, ale chociaż w Wichrze stos będzie bardziej imponująco prezentował.
Na badylarki mogła polować Kłuska, gdy chciała udowodnić, że nie jest bezużyteczna. W przeciwieństwie do czarnej pointki, jej mistrz wolał być bezużyteczny, niż męczyć się dla najmniejszego dowodu na przydatność. Nie zaszczycił gryzonia uwagą i kontynuował swoją wędrówkę między kępami traw i roślin. Gdzieś z tyłu głowy miał dalej nagietek i skrzyp, oczywiście, ale przede wszystkim rozglądał się za żywymi organizmami.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
I tym razem na niebie pojawiła się jaskółka, najpierw pokręciła się trochę wyżej w powietrzu, a potem zleciała bliżej ziemi, nie lądując jednak. Pewnie poszukiwała jakiś gałązek czy błota do gniazdka i dlatego znalazła się bliżej ziemi, robiąc duże kółka nad jednym miejscem. Jeśli point byłby szybki to może dałby radę upolować ptaka zanim ten znów wzniesie się wysoko w niebo?
No, może Fala i nie był wojownikiem, ale mimo wszystko jakąś piszczkę do obozu ze sobą przyniesie. I to jeszcze całkiem niezłą. Biało-rudy kocur postanowił zakopać kaczkę gdzieś niedaleko, żeby potem po nią wrócić, a następnie ruszył dalej w poszukiwaniu ziół, bo w końcu po nie się tu wybrał. Nagietek przede wszystkim, ale skrzypem też nie pogardzi.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Nagietka ani trochę, bez skrzypu też medyk musiał się obejść jakoś. Dookoła same trawy i mniej istotne roślinki. Z tych przyciągających uwagę? Może ta szeroko rozrastająca się kępa o sporych liściach w kształcie serc i szarym spodzie. Z pąków wystawały leciutko fioletoworóżowe płatki, ale definitywnie było jeszcze za wcześnie dla kwiatów.
Jaskółka wyrażała spore zainteresowanie jednym punktem na gruncie, więc Orion postanowił ją tam właśnie spotkać. Przyjął pozycję łowiecką, bardziej z przyzwyczajeń, niż faktycznej wiary, że pomoże przy fruwającym ptaszku. Skradając się, starał chować w cieniu rosnących dookoła krzewów, bo zadzierać głowy do góry nie mógł, by określić kiedy skrzydlata patrzy w jego stronę. Pozostawało jedynie liczyć, że jasny kształt pośród traw i gałązek nie wzbudzi jej podejrzeń, szczególnie taki ukryty na miarę możliwości okolicy. Chciał dotrzeć do tego jej placyku i tam się zaczaić na moment, w którym obniży lot wystarczająco, by nie trzeba było skrzydeł do pochwycenia jej, a jedynie jeden porządny skok. Może kilka susów by zmniejszyć dystans, taką możliwość też dopuszczał.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Po Wędrujących Światłach ciężko było się spodziewać czegoś innego niż udanych łowów. Kocur był tak zwinny, że jaskółka nawet się nie zorientowała, że niebezpieczeństwo czai się w pobliżu i nawet nie zdążyła wydać żadnego dźwięku przed oddaniem ostatniego tchu po ataku pointa. Brawo.
Akurat łopianu mieli w składziku jeszcze bardzo dużo, więc tym razem Fala postanowił już się nie zatrzymywać. Postanowił skupić się na innych ziołach. No i też poza nagietkiem i skrzypem były także inne zioła, które miały gorszą sytuację ilościową w składziku niż ta konkretna roślina, więc nie, na razie skupił się na nagietku i skrzypie, tak jak wcześniej.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wśród zielonych źdźbeł i listków, należało szczególnie uważać na pewnego jegomościa. I Bryzgająca Fala, z całą pewnością, widząc te jajowate listki o wyraźnych ząbkach, zdawał sobie sprawę, że trzeba z nimi ostrożnie. Bo jedna nierozważnie postawiona łapa i zaraz skończy się na nieprzyjemnym oparzeniu. Chociaż może akurat w przypadku medyka, puchata sierść dawała niesprawiedliwą przewagę nad mechanizmami obronnymi tej biednej roślinki.
Fałszywa skromność na bok, Orion oczywiście również nie spodziewał się po sobie niczego innego niż sukcesu. Martwa jaskółka została ukryta pod cienką warstwą gleby, poprawiona garścią liści i gałązek, a jej morderca ruszył na dalsze łowy. Pilnował by nie odchodzić zbyt daleko i raczej kręcił się po okręgu niż maszerował w prostej linii. Jakby nie było, potrzebował przecież mieć medyka w zasięgu słuchu, skoro już zobligował się do pomocy. Priorytetem jednak wciąż były żyjątka do odprawienia na drugi koniec tęczowego mostu.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Wędrujące Światła chyba był jakimś zaklinaczem ptaków, bo po spacerku w okolicy niedługo znów w zasięgu jego wzroku pojawiło się ptaszysko. Spore, smukłe i czarnopióre ptaszysko. Samotny gawron akurat wylądował sobie na chwilę odpoczynku od gdziekolwiek on tam leciał, teraz stojąc sobie na ziemi, tyłem do kierunku, w którym znajdował się cynamonowy point.
Puchate łapy czy nie, przewagę dawało raczej to, że Fala postanowił ominąć także i pokrzywę, której ziaren i liści w składziku również było na pęczki. Trzeba było szukać ziół, których raczej nie było albo było serio mało, dopiero potem mógł się bawić w zbieranie wszystkiego co mu wpadnie w łapy tak dla sportu. Więc no nie, nagietek albo skrzyp, na razie.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Módlcie się, a wasze modły zostaną wysłuchane i tak dalej. Do trzech razy sztuka. Dziesięć innych powiedzeń adekwatnych do sytuacji. Wreszcie pośród morza zieleni, Bryzgająca Fala mógł dostrzec te upragnione pomarańczowe płatki nagietka. Albo jak to opisał wcześniej takiej jakby stokrotki, tyle że pomarańczowej.
Cóż, może lepiej nie komentować tego zaklinacza ptaków i skupić się na tym co oriental miał przed sobą. Gawrona bez wsparcia kolegów – prawie mu było z tego powodu przykro. Ale nie na tyle by mu odpuścić, niestety aż takich pokładów empatii w sobie nie posiadał. Szczególnie dla tak łatwo dostępnych piszczek. Orion przyjął bezbłędną pozycję łowiecką i ruszył na nisko ugiętych łapach. Ptaszysko stało tyłem, więc swoje ukrywanie ograniczył do zastygania w bezruchu ilekroć ten obrócił głowę. Darował sobie jednak wydłużanie trasy i zahaczanie o każdą kępę trawy, w tej sytuacji wydawało się to aż przesadą.
Chciał bezszelestnie zakraść się do gawrona i skoczyć mu na grzbiet, tak by się wgryźć w karczek.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
I znowu Wędrujące Światła osiągnął sukces, szybko podkradając się do nieświadomego zagrożenia ptaszyska. Aczkolwiek sukces ten był okupiony również bólem, bo gawron postanowił nie poddać się bez walki. Kiedy poczuł zęby na swoim karku, ptak zaczął się wić i rzucać, i jeszcze zanim wyzionął ducha udało mu się dziobnąć cynamonowego pointa prosto między oczy, a dopiero potem zginął w paszczy wojownika.
O! Jak miło, że w końcu udało mu się natrafić na jeden z poszukiwanych medykamentów. Bryzgająca Fala zbliżył się do miejsca, w którym wypatrzył ziółko, a następnie spojrzał jak ono tam wyglądało, żeby upewnić się czy będzie w ogóle nadawać się do zbiorów. Miał nadzieję, że tak, bo przecież choroby nie będą czekać aż sobie wszystko ładnie wyrośnie -a szkoda!- i składzik i tak trzeba było uzupełnić. Fala jeszcze chwilę oglądał roślinkę i jeśli okazało się, że powinno być wszystko z nią git, biało-rudy zaczął zbierać szypułki, które były potrzebne w składziku na przyszłość.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Może nie każdy kwiatek był w najlepszym stanie, ale Bryzgającej Fali udało się zerwać aż osiem sztuk, których (z czystym sumieniem) mógł użyć do leczenia Wichrzaków. Osiem dobrze zachowanych szypułek, o płatkach, których nie splamiła żadna roślinkowa choroba.
Oczywiście, że ptaszysko nie chciało odejść kulturalnie i po cichu. Niech będzie, przedśmiertna radość, Orion odmawiać mu jej nie zamierzał, nie gdy to on był przyczyną przedwczesnego końca. Chociaż patrząc na niezadowolenie z jakim przetarł obolałe miejsce, raczej ciężko było dopatrywać się u niego pogodzenia z sytuacją.
Zakopał jednak gawrona i ruszył na dalsze poszukiwania, pozwalając sobie na odrobinkę irytacji. Nie było żadnych świadków, to nie trzeba było dbać o utrzymanie klasycznego uśmiechu. Zwierzynie i tak było wszystko jedno.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
No i w okolicy znowu pojawiła się piszczka, w dodatku wydawała się jakaś taka znajoma, bo jaskółka. Ta jednak jak na razie nie kręciła się tak blisko ziemi, żeby można było ją złapać. Jak na razie kręciła się w powietrzu poza zasięgiem pointa, który mógł zdecydować się albo na cierpliwe czekanie czy ta może obniży lot lub wyląduje na ziemi, albo mógł olać sprawę i iść szukać czegoś innego.
Jak na początek to całkiem nieźle. Mieć w składziku dziewięć szypułek nagietka, a mieć w składziku jedną szypułkę nagietka to była dość duża różnica, więc Bryzgająca Fala raczej nie narzekał. Przynajmniej na razie będzie można częściowo zaspokoić jakąś potrzebę na te zioła w lecznicy. Biało-rudy postanowił ukryć gdzieś w okolicy zebrane roślinki, żeby z nimi cały czas nie chodzić tylko dopiero potem się po nie wrócić przy okazji z innymi oraz czymś w czym będzie mógł to wszystko przenieść do wichrowego obozu, a potem zebrał się szukać kolejnych ziółek, tym razem skupiając się przede wszystkim na skrzypie, skoro nagietka trochę już miał.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gdyby poszukiwania obejmowały las, kolejne znalezisko byłoby dużo bardziej charakterystyczne. Jednak brak czerwonych żyłek na liściach nie sprawiał od razu, że roślinka będzie niemożliwa do identyfikacji. Wciąż listki były duże, płaskie, o intensywnie zielonej barwie. Gdzieniegdzie prześwitywały zalążki żółtych i czerwonych kwiatów.
Po prawdzie, nie był w nastroju do czekania. Ale tak jak często robił na przekór innym, tak zdarzało mu się również komplikować życie sobie samemu. Nie chciał sterczeć w miejscu i czekać aż jaskółka wyląduje. Postanowił posterczeć w miejscu i czekać aż jaskółka wyląduje. Przyjął pozycję łowiecką by zakraść się nieco bliżej obszaru, nad którym krążyła jaskółka. Chcąc uniknąć jej wzroku, przemykał pod krzewami.
I gdy już znalazł się bliżej, pozostawało czekać na sposobność by wyskoczyć na ptaszynę. Albo aż jakiś skrawek ziemi zainteresuje ją bardziej i by tam się zakraść.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
I w końcu jaskółka na chwilę postanowiła wylądować na ziemi i to że Wędrujące Światła był przygotowany na tą ewentualność pozwoliło mu szybko wykończyć piszczkę. Jednakowoż powstał w tym momencie inny problem, bo chyba point średnio w tym wypadku powstrzymał swoją siłę i przy łapaniu drobnej jaskółki… no cóż, powiedzmy, że dość nieźle pogruchotał jej te kruche żeberka. Zjadliwa pewnie będzie dalej, ale nie będzie już nigdy idealna.
Żółte i czerwone kwiaty -a raczej ich zalążki- duże, płaskie zielone liście, wszystko tutaj przyciągało myśli o szczawie, nawet jeśli jeszcze listki były na tyle młode, żeby nie mieć swoich charakterystycznych żyłek. Jednak po zapachu szczaw średnio dało się rozpoznać, po smaku z kolei… no cóż, chyba przydałoby się upewnić na sto procent, że to to, nie? Szczawiu też by w składziku nie zaszkodziło uzupełnić, więc Bryzgająca Fala postanowił jak gdyby nigdy nic schylić się do jednego z liści i polizać go, a następnie nawet lekko nadgryźć, żeby zobaczyć czy będzie tu występował charakterystyczny kwaśny smak ziółka.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Poświęcenie sprawie godne prawdziwego medyka z krwi i kości, chociaż metody odrobinę niekonwencjonalne. Miejmy nadzieję, że kocimiętki też nie zamierzał tak testować na wszelki wypadek, bo dalsze poszukiwania byłyby dość... Ciekawe.
Ale wracając do chwili obecnej – polizany listek wydawał się odrobinę cierpki, ale chyba żadne zielsko nie należało do wyjątkowo smacznych? Dalsza inspekcja, dokładniejsza, potwierdziła przypuszczenia Fali. Nadgryziona roślinka prędko puściła kwaśny sok. Szczaw jak nic, drodzy państwo.
Technicznie wszystko fajnie, ale w uszach orientala wciąż odbijał się trzask pustych ptasich kości. Wzdrygnął się, chcąc pozbyć tego dźwięku z pamięci, ale... to nie naprawiało jaskółki. Z zewnątrz prezentowała się w porządku, ale nie trzeba było wielkiej wyobraźni by wiedzieć ile powstałych z żeber szpileczek weszło w mięso i tylko czekało, aż jakiś kociak się w nie wgryzie. A ostatnie czego Orion potrzebował to stres dla Świt, gdyby akurat postanowiła wyjątkowo wywiązać się ze swoich obowiązków i przynieść swoim siostrzeńcom coś do jedzenia.
Machnął łapą, przysypując truchło paroma grudkami ziemi i obrócił się na pięcie. Niech kto inny sie udławi, życzył smacznego.
Jemu pozostawał lekki trucht i rozglądanie się za czymś mniej zmasakrowanym przez życie. Albo za czymś co mógł sam zmasakrować na poprawę humoru, ale tak by szanowni Gwiezdni nie zarzucili mu marnowania jedzenia.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Jak nie pierzaste piszczki to gryzonie, no i to jakaś kolejna losowa badylarka -a może to ta sama, której kiedyś odpuścił, kto wie?- która się przekradała przez zarośla Ziołorośli. Nic takiego specjalnego, pewnie wiele by nie wykarmiło, ale przynajmniej -jeszcze- nie było tak połamane jak poprzednia zdobycz cynamonowego wojownika.
No i super. Fala skrzywił się lekko tak odruchowo, kiedy poczuł kwaśny sok na języku, ale przynajmniej był już całkowicie pewny, że to szczaw. Tak więc Bryzgająca Fala przysiadł sobie przy zielsku, pomlaskał trochę, żeby zmyć kwaśny smak z języka, a potem zaczął swoje zbierackie próby liści szczawiu.