ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
W końcu Wędrujące Światła dotarł do tego lisa, jednak rudzielec najwidoczniej zauważył wojownika wcześniej, bo wypuścił z pyska swoją zdobycz i w jej obronie agresywnie przyszarżował na cynamonowego pointa, już przygotowując zęby do ataku na szyję kocura… ale tak wiele to z tego nie wyszło, bo lis zbyt szybko zacisnął zęby w tym swoim całym pośpiechu i jedyne co wyrwał z szyi pointa to kilka kłaczków a nie płat skóry.
atak lisa >>> atak krytyczny (150%) >>> -8 >>> przerzut >>> -17 >>> atak był trafiony >>> 1 HP
rana 0. stopnia: dziobnięcie między oczami
rana 0. stopnia: siniak na prawym policzku
rana 0. stopnia: wyrwane kilka kłaczków z szyi
Jak dobrze, że Bryzgająca Fala miał dobrą pamięć. Gdyby takowej nie posiadał to raczej kiepski byłby z niego medyk, bo połowy ziółek i ich właściwości by pozapominał. Biało-rudy kocur spojrzał się po tym co miał przed łapkami i kiwnął do siebie z zadowoleniem głową. Zdecydowanie mógł ocenić, że nie będzie to zmarnowany czas. Po tej myśli wziął skrzyp i szczaw, schował go w okolicy w jakimś charakterystycznym miejscu, a następnie poszedł dalej szukać roślinek do składzika.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Z kociej perspektywy kolejny kwiatek był całkiem wysoko umiejscowiony. Tak ponad lisią długość nad ziemią, więc może były słabe warunki do przyglądania się mu. Ale dobrze było widać włoski na łodydze i meszek na spodzie ząbkowanych liści. Różowe kwiatki o pięciu płatkach wyciągały się do słońca.
Lis powinien być na końcu śladów, jak na śmierdzący garnek złota na końcu tęczy przystało, ale Orion mógł przysiąc, że rudzielca wcale tam nie było. Nagle zjawił się obok, kłami błyskając przy jasnej szyi. Oriental uchylił się, robiąc krok w tył, tracąc jedynie parę kłaczków, a nie ciągłość delikatnej skóry.
Nie czekał aż lis się przedstawi i sam nie tracił czasu na podobne grzeczności. Ledwo się cofnął, już z kolejnym susem zmniejszał dystans dzielący go od psowatego i celował pazurami w jego gardło.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Wędrujące Światła był delikatnie szybszy od lisa, więc pierwszy doskoczył do rudzielca przy następnym ataku, atakując -i trafiając bardzo okazale- w jeden z czułych punktów drapieżnika, następnie zostawiając mu na delikatnej szyi naprawdę całkiem głęboką oraz dość obficie krwawiącą ranę.
Aczkolwiek nie mogło się to obejść bez konsekwencji. Słabych… w przypadku cynamonowego pointa, ale najwidoczniej wojownik był specjalny, ale mimo wszystko jakiś. Przez to jak bardzo Orion zbliżył się do lisa, ten spróbował od razu szybko kłapnąć go zębami w atakującą łapę, jednak jedyne co się rudej kicie udało zostawić na łapie pointa były niegroźne ślady zębów. No normalnie jakby się bardzo starał a nie mógł.
atak lisa >>> atak krytyczny (150%) >>> -11 >>> przerzut >>> -20 >>> atak był trafiony >>> 1 HP
rana 0. stopnia: dziobnięcie między oczami
rana 0. stopnia: siniak na prawym policzku
rana 0. stopnia: wyrwane kilka kłaczków z szyi
rana 0. stopnia: delikatne ślady po zębach na prawej łapie
Bryzgająca Fala ożywił się. Kolejne ziółka do lecznicy. Ślazu było jeszcze trochę w lecznicy, ale nie przelewało się, więc biało-rudy zdecydował się go zebrać. Nawet jeśli by to miało być tylko kilka dodatkowych listków i tak raczej byłoby warto. Medyk podszedł bliżej i przygotował się do skoku wzwyż… a potem skoczył w górę, żeby złapać łodygę wysoko rosnącego ziółka i pociągnąć ją tak, żeby się urwała. Jakby się chociaż jedna oderwała to łatwiej będzie zebrać liście… a jak nie to się zobaczy inaczej jak to zrobić.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Plan sprytny, raz podskoczyć aby później wygodnie zbierac listki z ziemi i nie przejmować się koniecznością wyciągania w gorę. Dzięki temu medyk bez trudu ogołocił łodygę z dziewięciu ładnie zachowanych listków. I jednego nadgryzionego przez ślimaczki, który raczej do leczeń się nie przyda.
Lisie kły prześlizgnęły się po smukłej łapie, chociaż zostawiony przez nie ślad łatwo zginął w krótkiej sierści. Niewielka cena za ten krwawy strumyk wsiąkający w futro pod gardłem psowatego. Ale wciąż za wcześnie było na oklaski, walka dopiero zaczynała i tak jak ta rana dawała przewagę, tak nie starczyło się rozsiąść i czekać aż zwierz padnie. Trzeba było mu w tym pomóc.
Orion tym razem zrobił sus w bok, licząc na to, że będzie mieć czysty dostęp do grzbietu lisa. Chciał wskoczyć przeciwnikowi na plecy i przeorać je pazurami. Albo zostawić mu stylowe paseczki, zależy jak na to spojrzeć.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Wędrujące Światła bez trudu wskoczył i przyprawił lisa o kilka stylowych pasków na grzbiecie, nawet nie musiał się tak szczerze zbyt wiele wysilać. No normalnie aż się zaczynało to wszystko robić takie trochę zbyt przewidywalne i nudne, nieprawdaż?
Lis nie chciał pozostawać cynamonowemu pointowi dłużny, ale jak widać z tej kolei strony to nie ważne jak rudzielec się starał, nie wychodziło mu to co chciał ani trochę. Drapieżnik zaczął się kręcić i machać głową, próbując złapać wojownika zębami za łapę, żeby pociągnąć go w dół, jednak nic z tego tak naprawdę nie wyszło poza kolejnymi potarganymi kłaczkami u byłego samotnika.
atak lisa >>> atak krytyczny (150%) >>> -15 >>> przerzut >>> -15 >>> atak był trafiony >>> 1 HP
od następnej tury statystyki obniżone o ¼ z powodu utraty połowy HP
rana 2. stopnia: rana cięta na gardle (krwawi; w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie rany cięte na grzbiecie (od następnej tury krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
atak Wędrujących Świateł >>> atak krytyczny (150%) >>> 28,5 >>> zaokrąglamy w górę >>> 29 HP
rana 0. stopnia: dziobnięcie między oczami
rana 0. stopnia: siniak na prawym policzku
rana 0. stopnia: wyrwane kilka kłaczków z szyi
rana 0. stopnia: delikatne ślady po zębach na prawej łapie
rana 0. stopnia: potargane kłaczki na lewej łapie
Po tych kilku dość udanych zbieraniach Bryzgająca Fala był w medycznym żywiole, tak w przenośni mówiąc, więc postanowił spróbować jeszcze raz czegoś poszukać zanim pójdzie, żeby zobaczyć czy z jego towarzyszem wszystko w porządku. Zaczęli swoją wyprawę po ziółka już jakiś czas temu, więc przydałoby się sprawdzić co tam u pointa, ale to zaraz, najpierw biało-rudy postanowił wybrać się na jeszcze jedne poszukiwania jakiś ziółek, po zabraniu ze sobą listków ślazu w pysku.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Czy, już całkowicie wkręcony w ziółkowe poszukiwania, Fala był w stanie jeszcze zauważyć wróbelka, który postanowił wziąć kąpiel w niewielkiej kałuży? Albo raczej – czy był w stanie faktycznie zarejestrować tę informację, a następnie wyciągnąć z niej wniosek, że to potencjalna piszczka na stos, a nie jedynie urozmaicenie krajobrazu, tak jak koniczyna, bez znanych kotkom właściwości medycznych?
Faktycznie, jeśli Orion potrzebował odrobiny adrenaliny, balansowania na granicy życia i śmierci, więcej takich emocji dostarczały niewygodne tematy z Jaśniejącym, niż walki z drapieżnikami. Zwykle miał wtedy więcej do stracenia, w pewien sposób. Bo nawet jeśli tu by niefortunnie postawił łapę i skończył z szyją w lisiej paszczy – czy śmierć to rzeczywiście najgorsze co mogło się przydarzyć?
Korzystając z tego, że rudzielec nie zdołał zrzucić go z grzbietu, oriental postanowił chwycić za skórę na karku. Punkt tak bliski i łatwo dostępny, że grzechem by było nie skorzystać z okazji. Liczył na to, że uda się mocniej wgryźć, mimo wierzgającego psowatego.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Lis nawet nie miał możliwości zaatakowania po raz kolejny. Kolejna rana, którą zadał mu point dodana z tymi ostrymi krwawieniami, które rudy już na sobie miał oraz gwałtownymi ruchami, które ani trochę nie pomagały w tamowaniu krwawienia sprawiły, że drapieżnik w końcu zachwiał się, potknął i runął na ziemię, najpierw tracąc tylko przytomność, ale po kilku uderzeniach serca już wykrwawiając się kompletnie na śmierć. Wędrujące Światła bez problemu zwyciężył tę zdecydowanie nierówną walkę.
rana 2. stopnia: rana cięta na gardle (krwawi; w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie rany cięte na grzbiecie (krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na karku (od następnej tury krwawi; w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki) OMDLENIE ŚMIERĆ
atak Wędrujących Świateł >>> atak krytyczny (150%) >>> 17*1,5=25,5 >>> zaokrąglamy w górę >>> 26 HP
rana 0. stopnia: dziobnięcie między oczami
rana 0. stopnia: siniak na prawym policzku
rana 0. stopnia: wyrwane kilka kłaczków z szyi
rana 0. stopnia: delikatne ślady po zębach na prawej łapie
rana 0. stopnia: potargane kłaczki na lewej łapie
Bryzgającej Fali cudem wręcz udało się zauważyć wróbelka, taki był zaaferowany ziółkami. Co prawda Fala już dzisiaj coś upolował na stos, ale skoro trafiła się taka okazja to w sumie czemu by nie dorzucić jeszcze tego? Biało-rudy przystopował i przybrał pozycję łowiecką, a potem zaczął ostrożnie poruszać się w stronę ptaszka, starajac się, żeby listki ślazu, które miał przy sobie nie wydawały zbytnio alarmujących dźwięków. Co jakiś czas zatrzymywał się w bezruchu, nie chcąc, żeby ptaszek go za szybko zauważył, a jeśli uda mu się podejść to skoczy na wróbelka i pazurami go dobije, bo psyk miał zajęty.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Na nieszczęście Fali, wróbelek nie był aż tak bezgranicznie pochłonięty kąpielą. W niemalże ostatnim momencie zauważył wyrastające przed nim zagrożenie i zerwał się do lotu. Bryzgająca Fala miał szanse jeszcze go dopaść w powietrzu, jeśli wykaże się refleksem. Chociaż nie ma co ukrywać, zadanie byłoby dużo łatwiejsze, gdyby uwolnił pysk od trzymanych listków – tylko czy było co ryzykować, że wpadną do kałuży?
Gdy lis zachwiał się, Orion odbił się od rudego grzbietu, by nie upaść wraz z psowatym. Wylądował na czterech łapach i zaczął czyścić białe paluszki z krwi. Nie chciał zaraz znowu brudzić ich ziemią, to po pierwsze. Po drugie, nie byłby sobą, gdyby nie zauważył w stygnących zwłokach pewnego potencjału.
Jeśli wiatr go nie mylił, medyk nie mógł być aż tak daleko. Były samotnik chwycił więc rudzielca za ogon i ruszył na poszukiwania Fali. Nie zamierzał donosić martwego drapieżnika aż pod białe łapki, nie ma głupich, ale mógł go zabrać z miejsca zbrodni chociaż w nieco mniej zakrwawiony skrawek traw i zawołać towarzysza do siebie.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Bryzgająca Fala jakoś specjalnie nie pomyślał o tym, żeby wyrzucić listki z pyska, wręcz zacisnął zęby na nich mocniej, aby mu za chwilę nie wypadły. Do jego medycznej główki wpadł inny pomysł, kiedy zobaczył, że wróbelek ucieka. Biało-rudy kocur wyskoczył w górę i na szybko postanowił spróbować jakoś mocno zamachnąć się ogromniastą łapą, żeby trzepnąć jak najmocniej małego, uciekającego w przestrachu ptaszka. W jego zamyśle było chociaż na razie ogłuszenie piszczki, żeby ta spadła na ziemię, ale jak gruchnie o glebę i tym zginie sama przez się to on nie będzie też narzekał. W końcu to będzie piszczka na stos więcej.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Może jednak trzeba było postawić na stabilniejszy chwyt, niżeli samo pacnięcie łapą. Nie żeby ogłuszenie wróbelka takim łapskiem było niewykonalne, ale niestety uciekający maluch bez trudu się wyślizgnął z toru jej ruchu i umknął wysoko poza zasięg medyka.
Tymczasem Orion przeciągnął lisa z miejsca zbrodni w nieco czystszy kawałek traw i uniósł wyżej łeb, by wychwycić zapach medyka z kolejnym podmuchem wiatru. A gdy już Fala został zlokalizowany, oriental ruszył lekkim krokiem w jego stronę, zanim biało-rudy czmychnie gdzieś dalej na swoje poszukiwania.
– Fala! – zawołał z lekkiej odległości, prędko zmniejszając dystans. – Widzę, że zbiory dopisują, co? To może miałbyś momencik, żebym ci pokazał coś szalenie ważnego? Przysięgam, że gdyby mogło poczekać do powrotu to bym teraz nie kłopotał, ale niestety sprawa wyższej wagi. – przestąpił z łapy na łapę, jakby faktycznie mu się aż tak śpieszyło do pokazania tej szalenie ważnej rzeczy.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Niezapominajka miała problem. Wiedziała już jak leczyć najbardziej pilne rzeczy, ale... Pojawił się inny, gorszy problem. W składziku nie było jaskółczego. A raczej łodygi jaskółczego ziela, która była chyba jedynym ziołem na ranne oczy. Plus w tym wszystkim był taki, że Krzyk nie była w jakimś umierającym stanie, więc, zamiast próbować szczęścia na granicy i błagać o pomoc, postanowiła wybrać opcję wymagającą mniejszej ilości kontaktu z innymi oraz łażenia gdzieś daleko poza obóz, a mianowicie znalezienia tego zioła na własną łapę. Plus... Ogólnie składzik z dnia na dzień był w coraz gorszym stanie, a odkąd Fala odszedł kotka ani razu nie była na ziołach, więc... Chyba wypadałoby przy okazji narobić trochę zapasów.
Ale nie było opcji, by wyszła poza obóz sama. Więc podzieliła się zmartwieniami z przywódczynią, w końcu zaoferowała sama pomoc, ale nie spodziewała się, że sama zechce z nią pójść??? Nie, żeby narzekała, w końcu ktoś z dziewięcioma życiami w razie... niemiłej niespodzianki się przyda, ale na pewno odczuwała dzięki temu lekką presję.
Nie znała wyglądu całego jaskółczego ziela. Jedynie jak wyglądały i pachniały liście oraz że roślina po złamaniu wydzielała żółty sok. Ale to powinno wystarczyć, nie? Jeśli Iskra chciała, podzieliła się z nią tą całą wiedzą, pokazała jakich liści wypatrywać i no... Ruszyły na przygodę, juhu...
- Nie... Odchodź za daleko. Proszę - wyrzuciła gdy dotarły na miejsce, gotowa rozpocząć poszukiwania.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Naturalnym było dla Roziskrzonej zaoferować swoje towarzystwo zamiast wysługiwać się pierwszym z brzegu wojownikiem. Chociaż może powinna, może Niezapominajka byłaby bezpieczniejsza z kimś młodszym, o sprawniejszych refleksach i oczach. Z drugiej strony – jeśli potrafiła dostrzec ryby pływające przy dnie, parę nieruchomych chwastów nie powinno stanowić żadnego wyzwania.
– Nie ma sprawy. Będę blisko. – zgodziła się, powtarzając w głowie opis szukanego zioła. Nie tropiły zwierzyny, którą by mogły sobie wzajemnie płoszyć, mogły iść mniej więcej bark w bark i wypatrywać jaskółczych kwiatków, prawda? Chociaż bura nie potrafiła sobie wyobrazić w pełni roślinki, więc starała się dojrzeć cokolwiek godnego składzika.
Szczęście głupiego, roślina szukana przez Niezapomnianą Łapę należała do całkiem pokaźnych – znacząco przewyższających zwykłego kota. I proszę bardzo, na trasie koteczki wyrosła właśnie taka niemal metrowa kępa. Na szczycie znajdowały się niewielkie kwiatki, każdy z nich o czterech, żółtych płatkach. Pierzaste liście nie wydzielały specyficznego zapachu, nie z takiej odległości, a łodygi były w jednym kawałku i nie cieknął z nich żaden sok. Więc rodziło to pytanie – czy terminatorka zorientuje się, że cel był na wyciągnięcie łapki?
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Z jednej strony z chęcią spędziłaby całą dzisiejszą wyprawę idąc niemalże pod samymi łapami przywódczyni... Ale też z drugiej strony ten sposób byłby mniej efektywny niż rozdzielenie się, chociażby na parę kroków. Chociaż nawet nie musiała się tym martwić, bo ledwo kotka rozpoczęła poszukiwania, a liście i rozmiar pewnej rośliny zwróciły jej uwagę. Ale nie mogło być to czego szukała, nie? Nie ma mowy, że los by się do niej uśmiechnął... Wciąż, zdecydowała się podejść i ułamać jeden listek rośliny i o dziwo, pojawił się żółty sok. Oraz znany jej zapach. Huh??? - Znalazłam...? - wyrzuciła głośniej, oznajmiając, że no, misja wykonana, mogą się w sumie zwijać do obozu... Ale nim zdecydują się wrócić, kotka musiała się upewnić, że uda jej się zebrać, choć parę łodyg. Tak na zapas, gdyby podejście numer dwa się też nie powiodło... No i też przy okazji zbierała liście. Mieli ich dużo w składziku, ale może też się przydadzą czy coś...
Iskra może nie miała takiego farta jak medyczka, ale zdecydowanie nie można było nazwać tego pechem. W przeciwieństwie do znaleziska Niezapominajki była to dość mała roślina, ale o ładnych niebiesko-fioletowych a nawet różowych kwiatach. Listki również miała ładne, nakrapiane na biało. Nawet jeśli nie była medykamentem, to wciąż udekorować nią legowisko nie byłoby wstydu!
Roziskrzona Gwiazda - lvl: 9 | S: 11(23) | Zr: 9(19) | Sz: 7(14) | Zm: 8(16) | HP: 100 | W: 80
statystyki obniżone o 1/2 przez wiek
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Uśmiechnęła się pod nosem na wieść, że kotka tak prędko znalazła upragnioną roślinkę, ale... ale akurat jej wzrok przyciągnęły nakrapiane listki. Spytałaby Niezapominajkę czy dobrze kojarzy, że mieli takie w składziku – wyglądały przecież dość charakterystycznie – ale skoro kotka była zajęta jaskółczym kwiatkiem to... najwyżej zerwie podobną, ale zbędną roślinkę, prawda? Iskra chciała wybrać kilka większych, nieobgryzionych przez ślimaki liści. A po chwili zastanowienia, zabrała się również za zrywanie kwiatków. Takie kolorowe, na pewno miały jakieś zastosowanie w medycynie.
Przezorny zawsze ubezpieczony i tym podobne. Niezapomniana Łapa najwyraźniej była wybitnie przezorna, skoro na jedno oko przyszłej Gwiazdy zebrała aż dziewięć łodyg. Listków też całkiem sporo nadawało się do użytku, udało się zebrać aż trzynaście sztuk tego medykamentu. Może po dzisiejszej wyprawie składzikiem znowu będzie można się pochwalić przed sąsiadami.
Malutka, tycia koteczka. Ma krótkie futerko, w większości białe z kilkoma niebieskimi maźnięciami. Oczka niebieskie, ale część lewego przybiera złotą barwę.
Cicha, wycofana, brakuje jej pewności siebie. Przeraża ją samotność, a w głowie panuje ciągły mętlik.
Kwitnący Jaśmin [kr], Zmierzchająca Gwiazda [kg], Jaskrowa Łapa [kw], Atak [grom], Ciepła Łapa [gk], Płotkowy Potok [gk]
Zebranie łodyg tak wysokich roślin było... Ciężkie, ale zdecydowanie popłaciło. Aż dziewięć sztuk. Taka ilość powinna raczej wystarczyć na wyleczenie oka cioci... Spojrzała w stronę Iskry gotowa zbierać się z powrotem, ale ta akurat siedziała przy innej roślinie. Niezapominajka również skojarzyła, że podobnie wyglądające listki mieli w składziku... Nie kojarzyła kwiatów, ale może też miały jakieś zastosowanie, hm... Tak czy siak, skoro miała chwilę nim Iskra skończy, schowała łodygi pod warstwą roślin i zaczęła rozglądać się może za czymś jeszcze...
Przywódczyni dokonała dobrego wyboru, by zebrać roślinę. Listki na pewno się przydadzą w lecznicy, a kwiaty... Nie zaszkodziło również zebrać. I burej poszło to o dziwo całkiem nieźle. Dwanaście listków i dziesięć kwiatków! Normalnie jakby miała już wprawę w ziółkowaniu...
Roziskrzona Gwiazda - lvl: 9 | S: 11(23) | Zr: 9(19) | Sz: 7(14) | Zm: 8(16) | HP: 100 | W: 80-1-1=78(80)
statystyki obniżone o 1/2 przez wiek