Logo Artemidy
Torfowy Rojst
sesja się dzieje na granicy, ok, po prostu na samych granicach nie ma nigdzie miejsca JHGRSJHGRS

Jesion... za bardzo nie wiedział, jak ma się zachować w tej sytuacji. Nie wiedział, jak się zachowywać w sytuacjach, kropka. Nie chciał zaginąć. Nie chciał zniknąć z Klanu na dwa księżyce. Niby tak mały okres czasu, ale tak naprawdę... czuł obawy, że coś się dużego zmieniło przez ten czas. Miał nadzieję, że nie.
Siedział przed granicą, ładnie wyczeszony przez siebie, oczekujący. W pysku miał główkę kwiatu, o pomarańczowym odcieniu. Jego płatki migotały, można było je delikatnie odsunąć. Ale był dziwny w dotyku. Obcy. Zapachu nie miał, jak prawdziwy kwiat.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Listek, jak to Listek, wybyła z obozu, żeby sobie pospacerować. Zakaz? Pierwsze słyszała. Zresztą! Jak miała nie spacerować, jak była taka ładna pogoda, ptaszki śpiewały, kwiatki zaczynały rosnąć, a dni były jakieś takie zdecydowanie dłuższe, niż je zapamiętała?!
Słoneczko tak przyjemnie grzało jej grzbiet, kiedy tak truchtała, wesoło się rozglądając, gdy nagle... przystanęła, z uniesionym ostrzegawczo ogonem, widząc przed sobą sylwetkę kota. O RANY! Miała okazję porozmawiać z... chwila. Zanim w ogóle przez łeb jej przeszło, że to jakiś samotnik i że o rany, jak fajnie byłoby poznać kota, który nie mieszka w klanie, to zauważyła zbytnie podobieństwo do jej najlepszego przyjaciela, a już po chwili hamowała mu dosłownie przed pyskiem, na pewno piachem, który się wzbił spod jej łap, niszcząc to, co tak pieczołowicie czyścił i układał.
- E! Gdzie byłeś, co?! - rzuciła, prychając. Od jakiegoś czasu nie widziała go w obozie i jak najpierw uznawała, że się mijają, albo co, to po jakimś czasie przestała brać to jako opcję, szczególnie że więcej kotów dostrzegło brak kocura. - I czemu nie powiedziałeś?! Poszłabym z tobą!! - fuknęła, ale na pysku kręcił się jej uśmiech, że w końcu go znalazła.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wkrótce ktoś do niego przyszedł, a raczej... przybiegł. Wbijając chmurę piasku w powietrze, jak tylko się zatrzymał. Rozpoznał w postaci przed sobą swoją przyjaciółkę. Jej ciepłego koloru futerko i strzelające złością oczy.
Była zła na niego?
- Liść... - bąknął cicho, wbijając zielone ślepia w jej pysk. - Ja... nie chciałem... zniknąć, przepraszam. Po prostu pewnego dnia wyszedłem z obozu, szukałem czegoś dla ciebie i... - mówił powoli, próbując znaleźć słowa. W końcu po prostu trochę zbliżył się do niej i położył jej pod łapami swoje znalezisko.
- To dla ciebie - odparł.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmrużonymi oczami obserwowała, jak zaczął się miotać, widocznie zdziwiony tym, że tak na niego wyskoczyła. ALE! Miała pełne prawo! Wszak pewnego dnia po prostu przestał się pojawiać w obozie, czy sypiać w swoim legowisku! I nawet przez chwilę myślała, że może powiedziała coś durnego, co go obraziło, a nigdy nawet nie miała takich myśli wcześniej, że analizowała w głowie to, co powiedziała i nie mogła nawet spać, gdy przypominała sobie, a przynajmniej próbowała, ostatnie słowa, jakie powiedziała Jesionowi!
- Wiesz co?! - wyrzuciła nagle z siebie, podchodząc bliżej, stykając się praktycznie nosem z przyjacielem. - Masz zakaz w takim razie szukania mi prezentów! Już na zawsze! Nie waż mi się niczego szukać, żeby coś znaleźć, co mogłoby mi się spodobać, rozumiesz? Jedynie ja mogę ci przynosić prezenty, bo jeśli to znaczy, że jeszcze raz zaginiesz, to ja nie wiem! - rzuciła, na koniec lekko załamanym głosem, a następnie pacnęła go łapą po klatce piersiowej i odsunęła się, udając wyjątkowo naburmuszoną i złą.
- A co to, w ogóle? - spytała już spokojniej, pochylając nad kwiatkiem i wąchając niepewnie jego płatki.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego powieki delikatnie drgnęły, kiedy terminatorka dotknęła swoim nosem jego nosa. Słuchał uważnie jej słów, stojąc dalej w tym samym miejscu, kiedy kotka go uderzyła w pierś.
Jego wzrok delikatnie zmiękł. Usłyszał jak jej głos się załamał. Poczuł się strasznie... głupio. Podszedł do niej, o kilka kroków, aby swój nos zatopić w futrze na szyi terminatorki.
- Przepraszam. Już nie zaginę - odparł cicho, chcąc jakby pocieszyć swoją przyjaciółkę. Ale już tutaj był, prawda?
Przez moment się zastanowił. Czy jego znajdźki były dalej w tym samym miejscu? To samo z prezentami od Liść?
- To kwiatek. Ale taki, który zostaje na zawsze. Jest inny.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No ja liczę - odpowiedziała butnie, ale już nieco mniej było w tym złości, a bardziej nadzieja, że tak właśnie będzie. Bo Jesion był jedynym jej przyjacielem, który nie patrzył na nią krzywo, gdy mówiła coś głupiego, albo nie obrażał się za każdą pierdółkę, która wyszła z jej pyska, dlatego tak bolało analizowanie, czy jednak nie powiedziała czegoś w taki sposób, że się jednak obraził i przestał obok niej sypiać tylko dlatego, że powiedziała coś głupiego.
- Och? W jaki sposób? - spytała ciekawsko, zniżając się do ziemi, by pacnąć go delikatnie łapką, w taki sposób, by nie popsuć płatków, ani środka kwiatka, ale w sumie nie był on tak miękki, jak powinien, wydawał się taki... nie kwiatkowy, o ile mogła to tak nazwać. Dlatego zezowała na niego z konsternacją, zastanawiając się co jest z nim nie tak. - Istnieją takie? O rany, czemu o takich nie słyszałam? Takie to by się przydały w legowiskach, nie? Nie trzeba by było ich wymieniać!
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jest taki. Twardy. I nie pachnie jak kwiat. I błyszczy - wytłumaczył swoje myśli, patrząc na kwiatka którego dał przyjaciółce.
Spojrzał na Liść, kiedy ta wspomniała, że nigdy takiego nie widziała. Końcówka jego ogona drgnęła, kiedy wziął głębszy wdech.
- Bo to znalazłem um... Blisko siedlisk dwunożnych. Koło wody, chyba wyrzucili coś takiego. Więc zabrałem, z myślą o tobie - odparł, po czym przestąpił z łapy na łapę. - Możemy wrócić do obozu?
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Gdzie znalazłeś? - spytała, unosząc wzrok na kocura, a oczy zaczęły jej lśnić. Zapomniała już, że powinna być zła, że tak zniknął bez słowa, że nie było go w obozie parę dni, nawet nie była pewna ile, bo czas to było pojęcie względne i naprawdę nie rozumiała jego przemijania, gdy tylko pojawił się nowy temat. - Jak tam było? Daleko to bardzo, ile szedłeś stamtąd? I nie bałeś się tych potworów wszystkich? - zagadnęła, poruszając uszami i wąsami z takim zaciekawieniem, że aż cud że jej to wszystko nie odpadło.
- Tak, tak, możesz mówić po drodze, ale ze szczegółami, błagam - odpowiedziała za to już na ostatnie, podnosząc prezent z ziemi i radośnie tuptając już w kierunku obozu. Bo musiała wszystko wiedzieć, a przecież Jesion tu mieszkał tyle księżyców, że nie pomyślałaby nawet o tym, żeby kogoś powiadomić, że powrócił, co to to nie.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mm... To się nazywa Śliskie Skałki. Jak będziemy starsi to możemy się tam przejść - mówił powoli, mrużąc oczy, aby sobie przypomnieć nazwę miejsca, gdzie był sam przez większość tych księżycy.
- Było.... obco. Dziwnie. Cicho, ale aż zbyt samotnie. Gdybyś ty ze mną była byłoby mi o wiele lepiej. Nie wiem, czy daleko. Straciłem poczucie - mówił dalej, odpowiadając na pytania przyjaciółki. Drgnął delikatnie uchem. Jedno ze swoich uszu pokierował w stronę Grzmiącej Ścieżki, obozu potworów. - I bałem się. Są... potężne - odparł.
Zaczął iść za przyjaciółką. Blisko niej, aby czuć kotkę obok siebie. Wiedziała, że teraz tu z nim była. I się cieszył. Nie wiedział również, jak wygląda przygarnięcie ponownie kotów do Klanu więc... po prostu szedł za nią.
- Spotkałem siostry, samotniczki. Kapuśniaczek i Kostrzewę. Były miłe - odparł. - Ale ja im nie przeszkadzałem, a one mi też nie. Więc nie spędziliśmy razem długo.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dobra - odpowiedziała, a jej oczy nadal lśniły. Zawsze chciała odkryć, co było poza terenami klanu, choć teraz trochę się obawiała wychodzić tam sama, biorąc pod uwagę, że Jesion wyszedł i dłuższy czas nie wrócił. Ale biorąc pod uwagę, że już tam był, oraz że nie poszłaby tam sama, to opcja pójścia z przyjacielem w tamto miejsce wydawała się nadwyraz kusząca. No i... chciała zobaczyć tych tajemniczych dwunożnych, o których tak wiele słyszała, a których nigdy nie widziała ani nic. - A widziałeś dwunożnych? - spytała więc, ciekawsko przekrzywiając głowę w bok i wpatrując się w terminatora ciekawa jego przygód, konkretnie, bo póki co dużo musiała z niego wyduszać. Ale nie było to nic nowego, przyzwyczaiła się, że musi zadawać dużo pytań, najlepiej takich, na które musiałby odpowiedzieć zdaniem, a nie tylko przytaknięciem głową. Choć to należało akurat do tych, gdzie nie zdziwiłaby się, gdyby tylko przytaknął, a potem nie powiedział nic więcej.
- Jakie były? Urodziły się tam? - spytała, strzygąc uszami. Dużo zawsze musiała wiedzieć, nawet jeśli nie było jej to do szczęścia potrzebne. A to raczej nie było - szansa na to, że je spotka wynosiła mniej, niż to, że nagle jakiś ptak miał spaść prosto pod jej łapy. Już martwy.
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Na szczęście nie - odparł na pytanie dotyczące dwunożnych, dość krótko. Czyli tak jak Liściasta Łapa przewidziała.
Cieszył się, że nie spotkał dwunożnych. Nie chciał ich spotykać, nie potrzebował. Jedyne to o czym myślał kiedy był poza Klanem, to to, że chciał wrócić do domu. Do swojej rodziny i do swojej drogiej przyjaciółki.
- Hm, one... Były podobne do nas. Tylko, że były siostrami, i obydwie kotki. Jedna była taka cicha, a druga taka jak ty - zrelacjonował. Co prawda już zapomniał, która kotka była którą, ale pamiętał, że były miłe. Pomogły mu, kiedy się bał.
Spojrzał na swoją przyjaciółkę i głową delikatnie tryknął jej bark. Cieszył się, że był w domu.
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ciekawe, jacy są, nie? Bo wszyscy mówią, że są tacy niebezpieczni i trzeba na nich uważać, ale w sumie to niewielu wydawało się ich faktycznie widzieć, no nie? Ciekawe, skąd niby są te wszystkie opowieści? - zastanowiła się. Niby słyszała o tym, że dwunożni potrafią porywać koty, zabierać je stąd i więzić, nie wypuszczać długimi księżycami, i to dlatego większość nie wraca do klanu po tym, jak wyszła z obozu już nigdy, ale w sumie... to nie widziała nigdy dwunoga, więc opowieści te wydawały się jej zdecydowanie przerysowane. Dlatego tak korciło ją w głębi, żeby pójść i takiego znaleźć. I zobaczyć co się stanie. Bo nie wątpiła, że nawet jakby ją porwali, to zdecydowanie mogłaby wrócić. Bo nie było rzeczy, która mogłaby ją zatrzymać!
Na temat sióstr nie kontynuowała rozmowy. Bowiem gdy ten tryknął ją głową, ta uderzyła go swoją w bok szyi, a następnie wesoło wyszczerzyła.
- Ty, mam pomysł. Kto ostatni w obozie ten zgniła ryba! - zarzuciła wesoło, szczerząc się jak głupia, nie czekając nawet na odpowiedź Jesiona, bowiem już wystrzeliła do przodu. Bo, oczywiście, czym by był mały wyścig bez oszukiwania, hm?

[zt]
[Obrazek: ahrVmA3.png]
LVL 4 50 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drgnął delikatnie ogonem, kiedy poczuł uderzenie w bok swojej szyi. Delikatnie się uśmiechnął, prawie niezauważalnie.
- Liść... - zaczął, ale zaraz kocica zarzuciła wesoło i wyzwanie i wybiegła do przodu, nie czekając na niego. Odetchnął głęboko, przez moment stojąc w miejscu. Rozglądnął się dookoła.
- W porządku - odparł, po czym pobiegł za przyjaciółką. Poruszy ten temat innym razem. Na razie... był w domu.

zt
what planet are you on?xxxxxxxxxxxxxxxxwhat constellation?
YOU'RE FLOATING LIKE A GHOST INTO THE UNKNOWN

what planet are you on? cosmic phenomenon

xxxxxxxxxxxxxxxxstars by the millions, oh holy, golden sun
LVL 3 195 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poeta dzień wcześniej wysłał Piórolotka z ziołami wzmacniającymi, porządnym posiłkiem i dokładnymi instrukcjami na tereny Nowego Świtu. Nie czuł się z tym źle; gdzieżby, maluch co prawda treningu nie skończył, ale dobrze, że powiedział komuś dorosłemu o swojej wyprawie. Nie dało się ostudzić jego zapału i nie trudno dało się domyśleć, że Poeta będzie ostatnim kotem, który ten zapał będzie zabijać.
Z Klanu co chwila znikały koty i nikt nie wysyłał za nimi patroli, więc Piórolotek był bezpieczny.
Z rana przyszła do niego Krokus. Ta sama Krokus, którą znał od dziecka, z którą pił jedno mleko i dzielił jedne łzy, gdy zobaczyli siebie w obozie Rzeki. Jego siostra. Kochana siostra, siostra w żałobie, jedyna matka ogromnego miotu, partnerka Świetlik. Krokus musiała mieć syf, nieprzepracowany syf w głowie po śmierci swojej miłości. Poeta przecież się o nią troszczył, a to, że mówiła, że z nią dobrze, nie było jego winą. Każde z nich miało swoje problemy. Krokus nie wpadała jakoś często sprawdzić, jak ma się Poeta po tym, jak Cis zdechł.
Powiedział Krokus, gdzie jej syn. Sądził, że uspokoi tym matkę, jednak ta zdecydowała się pójść za nim. Niech będzie. Nie będzie jej dzień, może dwa; do tego czasu ma pilnować dzieci. No dobrze. Nie ma problemu. Nie były to dzieci, a dorosłe koty, niektóre nawet z partnerami. Poeta zajrzy do nich. Zrobił obieg po dzieciakach, sprawdził co u chorych i wyszedł pod koniec dnia na zioła. Końce dnia były spokojnie, bójki były zazwyczaj z rana. Patrole chyba wszystkie wróciły. Nie będzie niebezpieczeństw.
Kocur szukał ziół, ale zamiast ziół trafił na znajome, posrebrzane futro siostry. Była sztywna. Zimna. Martwa. Krwawa. Na boku dalej był smolisty ślad po czarnych kołach samochodu. Śmierdziała drogą, ludźmi. Na piachu za nią ciągną się rdzawy ślad, jakby czołgała się to w agonii aż od jezdni.
- Krokus - kocur prychnął.
Liczył, że zaleje się łzami; przecież zmarła mu właśnie siostra, jego najbliższa rodzina. Powinien załamać się. Zacząć wrzeszczeć i płakać.
To nie przyszło.
Przekrzywił łeb. To może złość? Złość była dobrą emocją. Powinien w furii rzucić się na jej ciało, zacząć wyć, albo skoczyć na drogę i umrzeć razem z nią. Tak, to właśnie powinno się stać. Kocur nabrał powietrza do płuc i czekał. Odliczał. Może potrzebował się zirytować? Wysunął pazury. Nie, nie pomogło. Zerknął na jezdnię; nie chciało mu się iść. Pacnął łapę Krokus. Zesztywniała kończyna odgięła się łagodnie i powróciła na swoje miejsce. Spojrzał się w martwe oczy siostry; nic.
No cóż. Nic.
- Serio? - parsknął na jej ciało.
Nie był zły. Nie było mu przykro. Był zirytowany. Tak bardzo, bardzo zirytowany.
- Rzuciłaś się czy cię potrącił przypadkiem?
Nie odpowiedziała. Krokus była zimna jak lód i sztywna jak skała. Biegała albo po słonecznym niebie, albo po gwiazdach. Nie miało to znaczenia. Piórolotka nie było; maluch zdziwi się, jak zobaczy w obozie brak matki i jej grób za obozem. Tyle dobrego, że on jeden chociaż żył.
- Jakby to miało znaczenie - rzucił zioła i chwycił jej kark. Krokus była spora. Musiał ją jakoś zaciągnąć. - Wiesz co? Wnerwiłaś mnie. Po prostu. Widzisz te zioła? - wskazał na kupkę zebranych roślinek, tak pospolitych jak grzyby po deszczu. Nie będzie mógł ich zabrać; nie udźwignie dwóch rzeczy, a będzie już ciemno, zanim przeszmuglują go w obozie o tym, co się stało. - Muszę je tu przez ciebie zostawić. Zmarnować. Nie mogłaś zdechnąć kiedy indziej?
Bo tyle była teraz warta Krokus dla Poety - kupę zmarnowanych ziół, które może znaleźć w każdej chwili.
//zt.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Od jej decyzji o powrocie do Klanu Rzeki minęło kilka dni. Podczas swojego samotniczego życia stacjonowała na nieco dalszych terenach i odnalezienie drogi powrotnej nie należało do najłatwiejszych zadań - zwłaszcza, że opuściła Klan Rzeki w wieku zaledwie kilku księżyców i to jeszcze w dość... głupi i nieodpowiedzialny sposób.
W każdym razie gdy do nozdrzy białej kotki dotarł charakterystyczny zapach Klanu Rzeki to już wiedziała, że się udało. Rozpoznała go nawet po takim czasie. Teraz wydawał się jej jakiś... niezbyt przyjemny? Musiała jednak to zignorować. Dojrzała i teraz doskonale zdawała sobie sprawę, że życie klanowe wiąże się z całą masą kompromisów, na które będzie musiała przystać. Próbowała jednak też tego innego życia i nie skończyło się to dla niej dobrze. Była więc zdecydowana na powrót.
Gdy dostarła w końcu w okolice granicy, zaczęła się rozglądać i nasłuchiwać - miała nadzieję, że szybko trafi na jakiś patrol i kogoś, kto doprowadzi ją do Przywódcy. Zastanawiała się, czy dalej jest nim Łabędzia Gwiazda - kocur był już wiekowy za czasów gdy była kociakiem, więc podejrzewała, że władza w Klanie Rzeki zapewne się zmieniła w międzyczasie.

//Łabędzia Gwiazda
✨ i can't relate to desperation ✨

[Obrazek: 5ySwpbA.png]

LVL 3 200 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości