Logo Artemidy
Młaczne Pola
Koteczka zaczęła się coraz bardziej oswajać z terenami. Wciąż nie było mowy o samotnym wychodzeniu, ale nie dostawała ataku paniki na samą myśl, że ma się wybrać na patrol, więc hej! Progress! Strach jej jednak nie opuszczał i trzymała sie grupy, jakby od tego jej życie zależało. I w sumie tak czuła, że jak tylko odłączy się od grupy to jakiś drapieżnik ją zje... Choć nigdy nawet w grupie takiego nie spotkała.
Wystarczył jednak krótki moment nieuwagi, by stała się tragedia. Ot zwykła wiewiórka wspinająca się po drzewie. Koteczka wyłączyła na chwilę myśli i zafascynowana obserwowała małą damę aż do momentu, w którym ta zniknęła jej z oczu. Miała po tym natychmiast złączyć się z grupą, jednak... Gdzieś zniknęli. Nie było ich. Koteczka zestresowana rozejrzała się pośpiesznie dookoła, ale nic nie dostrzegła. W którą stronę w ogóle szli? Tamtą? A może tą? Niezapominajka nie mogła sobie przypomnieć i no, zaczęła panikować. Coś ją zaatakuje, na pewno. I... Czy ona właśnie usłyszała szelest w krzakach? Może. Wolała nie ryzykować i popędziła w przeciwną stronę najszybciej jak ją łapki poniosły.
Biegła wzdłuż granicy i o Gwiezdni! Kot, ktoś tam był!! Normalnie nie powinna ufać obcym, ale jedyne o czym teraz myślała, to by nie być na tych niebezpiecznych terenach samej. Z bolącymi i odmrożonymi od biegu łapkami zatrzymała się kawałek przed kotem. Jej oczka były załzawione, a nim zdążyła wydobyć jakieś słowa z pyszczka musiała wziąć kilka oddechów - Prze... Przepraszam!! Czy może przechodził tędy patrol?? - zapytała ze strachem, ale też lekką nadzieją w głosie. Oby ich znalazła, nie chciała tu umrzeć zaatakowana przez lisa czy coś...
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zauważyła, że ktoś się zbliżał, dopóki nie usłyszała skrzypiącego pod czyimiś łapami śniegu. To wyrwało ją z zamyślenia, przestała wypatrywać kształtów w szarych chmurach i spojrzała w kierunku dźwięku. Och, przynajmniej nie był to drapieżnik, ale nie był to też Warkoczące Gardło, jak myślała. To nie był żaden ze znanych jej kotów. Nikt z Klanu Rzeki; pachniała inaczej i wyglądała na... niezwykle przestraszoną.

Och, no tak, były na granicy z Wichrem. Czy ta kotka była z Klanu Wichru? Krokus zapatrzyła się odrobinę za długo w łaciaty pyszczek i niezwykłe, dwukolorowe, intensywne ślepia. - Och! N-Nie, znaczy, ja byłam na patrolu z wojownikiem mojego Klanu, ale... nikt z Klanu Wichru tędy nie przechodził, nie! Zgubiłaś się? - spytała, próbując dojść do tego, czemu nieznajoma jest tak zestresowana. Wyglądała, jakby była w mniej-więcej jej wieku, ale jakby pierwszy raz była poza obozem...

- Hej... w porządku, jeśli się zgubiłaś, to ja z tobą poczekam, aż twój patrol tędy przejdzie, w porządku! Nie denerwuj się, będzie dobrze! - zapewniła ciepłym głosem, wstając i robiąc krok bliżej drugiej kotki. - Jestem Krokusowa Łapa, z Klanu Rzeki! Obiecuję ci, że dopóki tu jesteś, to nic ci się nie stanie, zaczekam z tobą na twój patrol! ... a ty jak masz na imię?
x oh, you think i'm gone xx.'cause i left
but i'm in the trees, i'm in the breeze
my f o o t s t e p s xx..on the ground
you'll, see, my, face,,, in, every, place
BUT YOU CAN'T x.CATCH ME NOW
through wading grass
the months,,,will pass
you'll feel it all around
i'm here, i'm there, i'm everywhere

BUT YOU CAN'T CATCH ME NOW
x
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie... Czyli nie poszli w tę stronę. Albo poszli już tak dawno temu, że nawet nieznajomy ich nie wiedział. Na biało-niebieskiej mordce pojawił się brzydki grymas, mówiący jedynie o tym, że młoda zaraz się rozpłacze. Ale jednak potok łez nie nadchodził, bo wstrzymywała go resztkami sił. Może nie było tu patrolu, ale uh, był przynajmniej ktoś... Ktoś miły, puchaty i w ogóle. Więc może jednak nic jej nie zje...?
Połowa słów niebieskookiego weszła jej jednym uchem, a wyszła drugim, jedyne co wyłapała to to, że poczeka i jak ma na imię... A zanim cokolwiek odpowiedziała, spuściła wzrok na swoje łapki i nic nie mówiąc, powoli i lekko zbliżyła się do długowłosego i siup. Wślizgnęła się między jego przednie łapki, by to pod nimi się położyć i zwinąć w kulkę. Śnieg był zimny i trochę szczypał ją w boczek, ale tak przynajmniej czuła się jako-tako bezpiecznie...
- Niezapominiana Łapa... Ja... Byłam na patrolu i na chwilkę, naprawdę krótką odwróciłam wzrok. Gdy chciałam do nich wrócić to już ich nie było... I coś usłyszałam w krzakach i nawet nie pamiętam, w którą stronę jest obóz - wyrzuciła z siebie, na samym końcu pociągając noskiem. Bo nieznajomemu należały się raczej wyjaśnienia i no...
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krokus nie zorientowała się, jak naprawdę maleńka była łaciata kotka, dopóki ta nie przekroczyła granicy i nie zbliżyła się do niej. Dopóki ta nie wcisnęła się między jej przednie łapy jak kocię szukające komfortu swojego rodzica, ukrycia w jego futrze. Zaniemówiła i niemal wstrzymała oddech, zszokowana taką a nie inną reakcją. Spodziewała się... wielu rzeczy, ale nie tego.

Rozejrzała się, nieco speszona. Na pewno nikogo tu nie było poza nimi? Warkoczące Gardło, gdzie jesteś???

Po słowach wichrowej kotki, Krokus westchnęła, rozluźniła się nieco i postanowiła zakryć Niezapomnianą Łapę swoim ogonem i przytulić jedną z łap bliżej do siebie. Jeśli potrzebowała komfortu i ciepła, to ona jej to da. - Hej, nie musisz mi się z niczego tłumaczyć! I wszystko będzie dobrze, niedługo twój patrol tędy przejdzie i wrócisz do domu, okej? ... Niezapomniana Łapa to od Niezapominajki, prawda? Jest śliczne, pasuje ci! - zagadała, próbując odwrócić uwagę kotki od stresu związanego z tym, że się zgubiła.
x oh, you think i'm gone xx.'cause i left
but i'm in the trees, i'm in the breeze
my f o o t s t e p s xx..on the ground
you'll, see, my, face,,, in, every, place
BUT YOU CAN'T x.CATCH ME NOW
through wading grass
the months,,,will pass
you'll feel it all around
i'm here, i'm there, i'm everywhere

BUT YOU CAN'T CATCH ME NOW
x
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ogonek... Niezapominajka delikatnie uśmiechnęła się w duchu, niemalże wypuszczając z mordki ciepły pomruk, czując jak puchata kita ją otula. Mimo szczypiącego śniegu zrobiło się miło, jakby teraz leżała w objęciach mamy... Tylko gdyby ta miała długie futerko!

A jeszcze milej się poczuła, gdy usłyszała drobny komplement. Wiedziała, że ma ładne imię, nie raz inni jej to mówili, plus dostała je od mamy... Ale wciąż, fajnie było to usłyszeć. Koteczka aż delikatnie się uśmiechnęła.

- Dziękuję. Twoje też, jest um, ładne. Nie widziałam nigdy krokusów, ale pewnie są piękne! Bo to kwiatki, tak? - wyrzuciła, próbując zająć myśli rozmową. Natomiast na wieść o tym, że wróci niedługo z patrolem do domu jedynie pokiwała lekko główką. Oby rzeczywiście było to niedługo, a nie wtedy kiedy ma się zjawić wieczorny patrol, czy tam nawet poranny... Ajajaj.
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To była... ciekawa sytuacja w jakiej się znalazły, one obie. Nie tak Krokusowa Łapa planowała spędzić dzień, ale nie miała nic przeciwko. Towarzystwo innej kotki, z innego Klanu, w podobnym wieku było przyjemne, nawet, jeśli sprowadzało się do tego, iż rzeczona młodsza koleżanka w panice się do niej przytuliła.

- Tak, to kwiaty! Sama nigdy też ich nie widziałam... niezapominajek też nie. Też mam nadzieję, że są ładne. Krokusy, znaczy się - roześmiała się delikatnie i, w jakimś dziwnym przypływie, hm, odwagi?, objęła Niezapominajkę drugą ze swoich łap. - Hej, co ty na to, że jak już śnieg stopnieje, to się tu spotkamy i pójdziemy szukać krokusów i niezapominajek? - zaproponowała nagle, entuzjastycznie, zerkając niebieskimi ślepiami na łaciatą wichrzaczkę.
x oh, you think i'm gone xx.'cause i left
but i'm in the trees, i'm in the breeze
my f o o t s t e p s xx..on the ground
you'll, see, my, face,,, in, every, place
BUT YOU CAN'T x.CATCH ME NOW
through wading grass
the months,,,will pass
you'll feel it all around
i'm here, i'm there, i'm everywhere

BUT YOU CAN'T CATCH ME NOW
x
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż, w takim razie dzieliły ten sam los. Niezapominajka nie chciała żadnych... Dzikich przygód dzisiaj. Lubiła jak dni jej spokojnie przemijały i uh, oczywiście coś musiało się zepsuć. Całe szczęście trafiła na kogoś, kto mógł w tej chwili jej pomóc, ktoś, kto jej nie odtrącał i po prostu dzielił się ciepłem. Więc to przynajmniej było całkiem miłe.

- Krokusy muszą być ładne... W końcu głupio by było nazwać kogoś z tak ładnym futerkiem po brzydkim kwiatku... - przyznała, nawet nie orientując się, że rzuciła komplementem w stronę nieznajomej. Ups.

Propozycja natomiast... Uhh, brzmiała miło. Naprawdę miło, ale Niezapominajka nie wiedziała, czy jest na tyle odważna, by ją zaakceptować. Chyba nie... - Ja ummm, chciałabym, ale... Ale byśmy musiały wyjść poza tereny klanów, nie? A ja się boję już wystarczająco chodzić po terenach Wichru... Przepraszam. Bardzo przepraszam - przyznała totalnie szczerze, choć z żalem w głosie. Chciała się zgodzić, ale to by znaczyło, że musi pokonać jeden ze swoich lęków, a na tak wielki krok nie była gotowa. Ani teraz, ani pewnie, gdy nadejdzie pora młodych liści.

//wygasło
xxxx┌─────────┐
怒.ら.な.い.で.見.捨.て.な.い.で
どwこwもwいwかwなwいwで
xxxxxxxxiねxxえ
強く絞める吐くまで絞める
人xがxいxなxいxいxなxいxと
xxxx└─────────┘
LVL 4 210 / 300
MedLVL 8 564 / 1300
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Słonko świeci, ptaszki zaczynają śpiewać, gdzieś tam trawa próbuje rosnąć, cóż za cudowny dzień na wyjście z obozu i udawanie, że wcale nie powinienem, na przykład, zainteresować się moim nowo osieroconym siostrzeńcem. Albo treningiem. W razie gdyby ktoś pytał, to poszedłem na patrol, jak kodeks przykazał. A w razie, gdyby pytający był członkiem jakiegoś patrolu, to zbierałem mech na polecenie dziadka. Alibi na każdą okazję, czysta przyjemność korzystać z pogody i starać się nie myśleć. O rodzinie nie myśleć na przykład. Albo o obowiązkach.
Spacerowym tempem, ciesząc się nieco lepszą pogodą, od okolic Czterech Dębów skierowałem się wzdłuż granicy z Wichrem. Żeby nikt mi nie mógł zarzucić, że nie byłem na patrolu, bo, nie wiem, znajomy jego znajomego z klanu obok akurat na granicach mnie nie widział. Przy okazji zamierzałem zgarnąć trochę mchu z okolic Grząskiej Ziemi, bo tam na pewno jakiś świeży zdążył się już pojawić, tak akurat, żeby mieć na co podmienić ten wyleżany przez Słony Wiatr. Szkoda tylko, że najpierw musiałem lawirować wśród młaki, która tutaj chyba nigdy nie wysychała, nawet w najgorętsze dni. I, z łapą na sercu, nie zamierzałem nawet próbować łapać jakiejkolwiek zwierzyny - w końcu pysk miałem mieć pełen mchu w drodze powrotnej - ale kto by przepuścił taką okazję? Żaba, całkiem pokaźna, siedziała sobie jak gdyby nigdy nic na mojej drodze, więc właściwie dałem się ponieść instynktowi i już po chwili skradania się wyskoczyłem w jej kierunku. Pech chciał, że akurat wtedy mnie zauważyła i siup, zwinnie umknęła za linię zapachu stanowiącą granicę między terenami, a ja zaryłem tylko łapami w błoto. Westchnąłem ciężko, patrząc nieco tęsknie za uciekającym płazem, boleśnie świadomy czekającej mnie niespodziewanej konieczności wyczyszczenia futra.

//wydra
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jakież to on miał szczęście. Raz jeden jedyny wlazł przypadkiem nieco za daleko i uderzający rybi smród poczuł dopiero, gdy ugrzązł w mokrej ziemi. Może nie było to takie tragiczne, brudu się nie bał. Ba, był brudem. Jedyne czego się obawiał, to krwiożerczego Rzeczniaka, lecącego z pazurami w jego stronę, gdy ten próbuje wydostać łapę z grząskiego podłoża. A nie zrobił nic złego!
Po chwili szamotaniny poddał się. Może w ziemi znajdował się również jakiś kamulec, który uniemożliwiał mu wyciągnięcie nogi, a może był to jakiś błotny potwór, który nie chciał go puścić. Co by to nie było, Jelonek usiadł zrezygnowany w kałuży i czekał na wybawienie, korzystając z towarzystwa okolicznych żab.

/ślimak ślimak wystaw rogi



LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co Ślimaczek robił… tutaj? Sam? Odpowiedź jest jakże prosta. Za obozem było WIELE rzeczy, które były ładne, a nie było ich w obozie. W obozie na przykład nie znalazł takiego ładnego kamyczka! W pewnej części miał na sobie bowiem… mech! Albo jakąś narośl. Nie obchodizło go to. Ważne było, iż znalazł takie cudeńko właśnie tutaj i teraz dzielnie je dzierżył, już teraz wyobrażając sobie jak szczęśliwa będzie jego matula, gdy jej pokaże owe cudo. Problem był jednak taki, iż oczęta terminatora wyłapały ruch, a jego nos nieznajomą woń. PRZECIWNIK! Zrobił dwa kroki. Jednak kotek.
Nie krył się ze swoją obecnością, był w końcu u siebie! To też bez zawahania podszedł do wichrzaka. Kamyczek odłożył na ziemię.
— Wypędzam cię! — zawołał, doskakując do kałuży, w której to ugrzązł nieznany mu kotek. Sam niegdyś był w sytuacji podobnej, on wtedy był jednak kocięciem, a ten jegomość był… dorodny.
— O łety! Ale masz pysio! — zawołał, niekontrolowanie machając przednią łapką w stronę wichrzaka, zupełnie jakby chciał dotknąć dziwnie wąski i długi pysk. Tak się da? Mieć TAKI pysk! Jeszcze owy kot miał dwukolorowe oczy! Cóż to więc za cudo przed nim stało…
— Ale to tełeny klanu mojego! A ciebie nie znam… chyba być tu nie możesz — albo może? Ciężko było rozpoznać zapach owego kotka. Ślimaczek nie miał w końcu szczególnie dużego pojęcia jaką to woń mają inne klany… on pachniął inaczej, nie jak rzeczniacy. Za mało dawało od niego rybą.
[Obrazek: 9ZPamfI.png]
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ogon mu się naciągnął jak struna i nastroszył, widząc a następnie słysząc wielkookiego przybysza. Był niewiele młodszy od niego, ale kto tam wie te Rzeczne potwory! Może miał długie kły i pazury i zaraz będzie po biednym Jelonku. Ah, a miał tyle planów na życie. Tyle...chwila, co on robi?
Długi pysk odsunął się machinalnie od wystawianej czarno-białej łapki, która chyba chciała go dotknąć. Albo zabić. To też opcja. Nie mógł dać się zwieść dużym oczom i łagodnej postawie.
- Em...Jestem Jelonek. Albo Jelenia Łapa - przedstawił się, mając nadzieję na wykorzystanie dziury w logice. - Teraz się znamy. Mogę tu być - kiwnął łebkiem samemu sobie.



LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Aj, nie udało mu się dotknąć śmiesznej mordki. Szkoda, Kasztan dał mu dotknąć! Znaczy był wtedy wielkości łapy owego kocura, a chciał z bliska przyjrzeć się jego dwukolorowym oczętom. Teraz sytuacja była inna… jeden z nich był w końcu w błocie.
— A co to jelonek? To łobak? — zapytał bez jakiegokolwiek zawahania. Jego mistrz usłyszał podobne pytanie i to już przy ich zapoznaniu się! Robaki miały w końcu mnóstwo najróżniejszych nazw. Jak coś więc było nieznane Ślimaczkowi, niemal z góry zakładał, iż to odmiana robaka.
— To tak działa? No dobła! — również skinął głową. Cóż… co tu dużo mówić. Nie widział w owym Jelonku zagrożenia, podjął próbę wypędzenia przybysza z ich terenów, a wiadomo, iż najlepiej sprawy załatwiać rozmową! Tym bardziej, iż osobnik przed nim miał dorodnych rozmiarów pysk… Musi się dowiedzieć jak taki zrobić.
— Jak tak patrzysz — spojrzał wprost, w bliżej nieokreślony punkt, by ładnie zademonstrować o cóż to mu chodzi, zaraz jednak powrócił spojrzeniem do Jelonka — to cały czas widzisz swój pysk? Bo wiesz, jest ogłomny! —
[Obrazek: 9ZPamfI.png]
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cofnął łeb ponownie, ale tym razem w małym oburzeniu. Jak on mógł! Szlachetne zwierzę robalem nazywać! A ten to czym niby był??
- Sam jesteś łobak...robak - poprawił się. Seplenienie przybysza zaczynało mu się udzielać, a ledwie co powiedział do tej pory! Może dać się poharatać nie byłoby taką złą opcją. Nie musiałby słuchać typa.
- Ano! I ten i ten...Jestem z Rzeki, no nie? Mam prawo tu być! - powiedział, zatapiając suchą wcześniej część ciała w kałuży, by nabrać trochę rzecznego zapachu.
- E, czy ty mnie obrażasz? - cofnął uszy. No tak to się bawić nie będzie. - Jak mi wyciągniesz nogę to ci powiem.



LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Ano, ślimaki to łobaki, widzę, że wiesz — wcale, a wcale nie wyczuł w wypowiedzi wichrzaka jakiejkolwiek obelgi w swoją stronę. Dlatego też Jelon został obdarzony jakże promiennym uśmiechem Ślimaczka. Kocurek nawet nie skapnął się jak to nowemu znajomemu udzieliło się jego gadanie! To chyba znak… ewidentnie zostaną przyjaciółmi.
— Nie widziałem cię w klanie! — zawołał, nijak nie przypominając sobie takiej osoby! ZAPAMIĘTAŁBY! Tego ogromniastego pyska nie przeoczyłby za żadne skarby tego świata.
— Obłażać? Czym? — zmarszczył brewki, nie rozumiał. Nie nazwał go mysim bobkiem! Ani… ani… jakie jeszcze były wyzwiska? Cóż, nie gościły w słownictwie Ślimaczka, to też nie były mu znane.
— E… dobła! — ponownie się uśmiechnął, podnosząc ogon wysoko i robiąc dwa kroki ku Jelonkowi — a któłą? —
[Obrazek: 9ZPamfI.png]
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy ślimaki były robakami? Sam nie wiedział, nigdy się nimi nie interesował. Zwykle je omijał, czasami dostawał potężne ukłucie w sercu, gdy któregoś przypadkiem nadepnął. Nigdy jednak nie robił tego specjalnie, bo czemu by miał? Nie był sadystą, mimo wszystko. A ślimaki nic złego mu nie zrobiły. Inna sprawa by była, gdyby ów ślimakiem był, chociażby, Wirek. Albo Sonko.
- Bo................. - długa pauza, by wymyślić coś, dzięki czemu kocur by mu uwierzył. - Bo ja..........dużo chorowałem..........a potem mnie porwał jaszcząb...........a potem żyłem na terenach bo zgubiłem drogę do obozu........... - skłamał, choć póki co wszystko co wmawiał Ślimakowi było kłamstwem.
- Tę - wskazał łapką, klepiąc się nawet po udzie, by dosadnie pokazać wielkookiemu utkniętą kończynę.



LVL 2 95 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości