Logo Artemidy
Młaczne Pola
To zaś... otwarcie, było ultra niepokojące. Dawka adrenaliny i strachu odpaliła się w wychudzonym ciałku, a on zaczął szybko myśleć - co teraz? Nie sądził, żeby utonął. Mimo wszystko Klanowe tereny nie miały ruchomych piasków, więc w najgorszym wypadku... no, no nie wiedział. Zostanie utknięty. I kto pomoże? Poeta? Łabędź? Jak oni mieliby pomóc? O Gwiezdni...
Z myśli wyrwał go nagły głos. Miał. Co? Grunt, no tak! O rety. Słaby, mimowolny uśmiech zaczął się malować na jego pysku, chwilę później zniknął. Miał go złapać, ciągnąć do siebie. Normalnie - odmówiłby. Nie chciałby mu sprawić bólu. Teraz, czy chciał czy nie, złapał go, zaczynając instynktownie ciągnąć w swoją stronę, w głowie przepraszając go już teraz za ewentualnie sprawiany ból.
Żeby tylko to pomogło. Żeby faktycznie nie zrobił mu krzywdy, a tamten nie utknął na gorsze. Wtedy jeszcze by ryzykował zakażeniem, bo nie dajcie Gwiezdni, go zrani i... ach... po co mu to było...!
[Obrazek: 5Z3Ua4s.gif]
MY HEAD is filled with PARASITES
✧ Black holes COVER UP my eyes ✧
I dream of you almost EVERY NIGHT
Hopefully I WONT WAKE UP this time
LVL 5 10 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zabolało. Ale nie bardziej niż, kiedy Psot po nim skakał, albo Promyczek zasadził mu liścia. Poza tym, nie miał za wiele czasu o tym myśleć. W jednym momencie bowiem odbijał się na tylnych łapach, żeby pomóc Patykowi, który ciągnął tą przednią, a w drugim już leżał na Patyku. Ha! Jednak skończyło się jak z tą rzepką.
- Keke, cześć... - rzucił z rozbawionym uśmieszkiem, musząc wygiąć łeb, żeby być w stanie spojrzeć w oczy leżącego pod nim kocura. Szybko jednak się podniósł, bo nawiedziła go tak rzadko wybrzmiewająca w jego głowie myśl, że może w tej sytuacji nie powinien przeciągać struny. - Wszystko z tobą w porządku? Chyba cię nie zgniotłem co? Szkoda by ci było zmieniać imię na Połamany Patyk... - zagadnął poruszając barkiem, który nieco bolał po tej akcji ratunkowej. Jednocześnie wciąż w dobrym nastroju badał pomarańczowymi ślepiami pokryte czarnym futrem ciało kocura... a raczej teraz czarno-brązowym od błota.





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pisnął - ale w odruchu, nie z bólu - gdy ten na nim wylądował. Nie był na niego zły... raczej się martwił, tylko i wyłącznie, że mu zrobił krzywdę. Jednakowoż gdy ten wstał, z góry wszystkie myśli mógł odrzucić na bok. Był cały i zdrowy, na takiego wyglądał. Chwilę wcześniej nawet się chyba zaśmiał. Miał dziwny śmiech. O ile to było tym.
- Och, ja.... tak, na pewno, nie martw się - sam zaraz się dźwignął i otrzepał. Był cały. Drobny siniaczek czy dwa nie sprawią, że będzie z nim źle. - Um... chodź, teraz na granicę. Ale ostrożnie, jak drugi raz utkniesz to chyba już będzie wstyd...
Uśmiechnął się lekko. W pewnym sensie, to będzie największa z możliwych kar.
[Obrazek: 5Z3Ua4s.gif]
MY HEAD is filled with PARASITES
✧ Black holes COVER UP my eyes ✧
I dream of you almost EVERY NIGHT
Hopefully I WONT WAKE UP this time
LVL 5 10 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kłopotliwe brewki zmarszczyły się na krótki moment w reakcji na słowa czarnego. - Skąd wiesz, że się o ciebie martwiłem Patyk? - Zagadnął szczerze zaciekawiony, przytakując następnie łbem na propozycję powrotu na granicę. Tak będzie lepiej. Powinien na nie wrócić zanim reszta patrolu się zorientuje i jeszcze powiedzą Korzeniowi, a ten mu łapy z zada powyrywa.
- Wstyd... Myślę, że to byłoby zabawne... - skrzeczący chichot ponownie opuścił jego pysk, kiedy przeskakiwał kałużę, bo jednak nie miał zamiaru znowu gdziekolwiek utykać. - Wichrowe granice będą... w tą stronę? - Zapytał rozglądając się wokół, niezbyt pewny czy kierunek, który wskazuje jest odpowiedni.





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Pytałeś czy mnie nie zgniotłeś… koty normalnie reagują tak z troski, żeby nie zrobić drugiemu krzywdy… to zmartwienie - odpowiedział, w pełni podziwu że ten tego… no, nie wie. Jak w ogóle mógł nie rozumieć tak prostego konceptu? To chyba… no, jasne, że ciekawość stanem drugiego kota po zrobieniu mu możliwej krzywdy jest zmartwieniem się. Chyba. Tak przynajmniej w każdym wypadku rozumiał to Patyk.
A może rozumiał to źle…? I… każdy kto kiedykolwiek go spytał, po prostu robił to dla zasady? Nie, raczej nie. Byłoby to bez najmniejszego sensu.
- Tutaj. Chodź… - mruknął, wymijając go przy okazji, by móc podejść bliżej do granic. - Często tak wychodzisz z obozu… tak daleko?
Zagadnął jeszcze, ciekaw czy po prostu to pierwszy raz i wypadek.
[Obrazek: 5Z3Ua4s.gif]
MY HEAD is filled with PARASITES
✧ Black holes COVER UP my eyes ✧
I dream of you almost EVERY NIGHT
Hopefully I WONT WAKE UP this time
LVL 5 10 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudy łeb przekrzywił się na bok, a utkwione w pyszczku kocura ślepia zmrużyły nieco. To nie tak, że słowa Patyka nie miały sensu, tylko tak naprawdę nie były tym co chciał wiedzieć. Kłopot zdawał sobie sprawę jak powinno wyglądać zmartwienie. Bez tego nie mógłby go udawać, kiedy sytuacja tego wymagała. Czego nie rozumiał to skąd Patyk wiedział, że tym razem było prawdziwe... Bo chyba było. Nie chciał mu zrobić krzywdy, nawet jeżeli główną motywacją tej szlachetnej pobudki była obawa o własną skórę, kiedy ktoś się dowie, że swoim zadem połamał Rzecznego wojownika.
Kliknął językiem o podniebienie, odwracając wzrok od czarnej mordki, kiedy Patyk odezwał się ponownie. - Hm? Chyba nie tak często. Czasem udaje mi się zgubić na patrolu, jak jest strasznie nudno - stwierdził w żywych susach ruszając w ślad za nowo poznanym kolegą. - Te z Zajączym Uchem przy czterech dębach są spoko. Gościowi czasami odbija i zaczyna pluć się na gromiaków. Raz to nawet musieliśmy go z Słoneczny Brzegiem odciągać, żeby jakiegoś kocura nie pobił keke. Jak chcesz to mogę ci dać znać, kiedy znowu tam będziemy szli - wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu, jednocześnie jednak nie patrząc na kocura, a na płytką kałużę na ich drodze. Zamiast ją obejść z impetem wskoczył wszystkimi czterema łapami do wody, rozpryskując ją we wszystkie strony. - Keke… Ej Patyk, w ogóle, to znasz się może na ślimakach? - Zagadnął, ruszając łapką, tak żeby kilka kropelek wylądowało zaczepnie na koledze.





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy było szczere czy nie - nie wiedział. Nie miał najmniejszego nawet prawa wiedzieć! Ale też nie słyszał, by temat był jakkolwiek kontynuowany względem tego, stąd myśl odeszła w niepamięć i pewnie wróci dopiero wieczorem, nocą czy za księżyc. Patyk miał ten przykry zwyczaj odkopywać sytuacje i je rozdrabniać na drobny mak, a potem myśleć - jak bardzo okrutnie coś mogło być nie okej, a on tego nie widział, i teraz jest problem.
Jego uszko drgnęło.
- Na poważnie? O... rety. Ostatnim czego mógłbym się spodziewać, to żeby koty między Klanami się biły - dmuchnął, mimowolnie się uśmiechając. Nie wyobrażał sobie tego, szczerze. W Rzece to praktycznie nic się nie działo, poza tą jedną wariatką, która szuka nonstop problemów gdzieś i w kimś. Nie wiedział jak się nazywa, to była chyba Śnieżny Płatek? Z widzenia kojarzył - i nie lubił. A to już osiągnięcie, by Patyk szczerze kogoś miał dość. - Możesz dać znać. Nie wiem tylko, czy tak... mogę się przyłączyć z moim patrolem do waszego. Bo chyba nie mógłbym nagle zniknąć, żeby zobaczyć czy może ktoś od was się bije z Gromiaka...mi.
A to ostatnie przerwane, bo został ochlapany. Mina mu na moment zrzedła, ale nie było tego złego; otrzepał się. Może to był wypadek, nic celowego...
- ...Może troszkę. Zależy o co chodzi?
[Obrazek: 5Z3Ua4s.gif]
MY HEAD is filled with PARASITES
✧ Black holes COVER UP my eyes ✧
I dream of you almost EVERY NIGHT
Hopefully I WONT WAKE UP this time
LVL 5 10 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Keke, no! Fajnie nie? - W odpowiedzi na uśmiech kolegi, rude uszy na Kłopotliwej głowie postawiły się niczym małe różki, a białe ząbki wyszczerzyły ponownie. - Bardziej co prawda się pluje, a nie bije... Reszta wojowników w patrolu, zawsze każde go trzymać, albo odciągać od granic... - westchnął ciężko. Nudziarze. Kończyli dobre przedstawienie, zanim dobiegło punktu kulminacyjnego. - Ale za to można sobie posłuchać jakie przekleństwa rzuca! Gość jest raczej po tej kreatywnej stronie, keke - zakończył, przyglądając się jak mina Patyka zmienia się, kiedy kilka kropel brudnej wody wylądowało na jego futerku.
Och przecież już był brudny, co się tak wykrzywiał jak Psot kiedy wepchnął mu króliczego bobka w pysk?
- Czemu byś nie mógł? Masz aż tyle obowiązków? - Zagadnął, jednocześnie i bez zastanowienia ponawiając swój atak, kiedy Patyk tylko się otrzepał. Sam uśmiechając się przy tym jeszcze szerzej.
Dopiero pytanie o bezkręgowca ponownie przywróciło poważny wyraz na rudą mordkę. - Um... Mój ślimak się zrobił ostatnio mniej ruchawy. Nawet jak go wynoszę, żeby się popasł to nie próbuje mi już uciekać, tylko siedzi w okolicy. Myślałem, że jak mu żabę przyniosę do towarzystwa to się trochę ożywi... No ale mi zwiała skubana! Może ty wiesz, co można by jeszcze zrobić?





My snails got humor
They’re the sniggle at a funeral
Knows everybody's disapproval
I should've worshiped snails sooner!
[Obrazek: lGCg0bd.gif]
If the snails ever did speak
She's the last true snailpiece
Every Snailday's getting more bleak
A fresh snoison each week
"We were born snick"
You heard them say it
Obrazek
LVL 3 5 / 200
MedLVL 0 12 / 100
6
Siła
S
17
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Rdza dopiero teraz, kiedy śnieg zniknął na dobre, a słońce zaczęło ładnie przyprawiać tereny, mogła poznać na nowo i na świeżo tereny Klanu Rzeki. Drgnęła wesoło ogonem, przechadzając się po Młacznych Polach, rozglądając się. Już dawno nie widziała Oszronionego Patyka, czuła się... smutno z tego powodu. Kocur może nie był jej przyjacielem, jakimś super mocnym czy coś, ale chciała go lepiej poznać! Chciała się z nim zaprzyjaźnić, ale... mogła tylko mieć nadzieję, że kocur wróci.
Usiadła pod jakimś krzaczkiem i wzięła głęboki wdech.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ostatnimi czasy wycofała się z Klanowego życia.

Być może stres prowadzenia dwóch treningów, kolejnych zaginięć jej rodziny i najbliższych jej osób w końcu odcisnęło na niej piętno, sprawiając, że nie miała siły rozmawiać z drugim kotem... Patyk, Gąsienica, Kropla... a nawet Pieczarka, wszyscy rozpłynęli się jak mgła w powietrzu, pozostawiając ją samą, zmuszając, by musiała zbudować wszystko od nowa, zbierając okruchy jej wcześniej sielankowego życia.

Wyszła ze słowami, że idzie na polowanie - nie było to jednak niczym innym, niż najprostszą wymówką. Potrzebowała się przejść, nabrać świeżego powietrza w płuca... i może pod koniec złapie jakąś piszczkę i przyniesie ją z powrotem na stos.

Kto by się jednak spodziewał, że zobaczy znajomy pysk pośród Młacznych Pól?

Przełknęła ślinę, która stanęła jej w gardle i po chwili zastanawiania się, czy przypadkiem nie powinna skręcić w kompletnie inną stronę i pozostać w objęciach samotności, spokojnym krokiem ruszyła w kierunku kocicy.

- Rdz- - odkaszlnęła, szybko przypominając sobie obecną sytuację. Rdza, samotniczka, którą spotkała księżyce temu na granicy... była teraz częścią Klanu Rzeki. Czy spodziewała się takiego obrotu spraw? Że akurat ta kotka, którą spotkała tamtego dnia, stanie się codziennym widokiem w obozie? - Cześć, Wiewiórcza Łapo... Wspaniała pogoda na spacer, prawda? - ah, wciąż była tak samo żenująca, jak przy ich pierwszym spotkaniu, nie potrafiąc prowadzić rozmowy, która nie sprawiłaby, że jej żołądek nieprzyjemnie zaciska się w uczuciu wstydu. Albo naprawdę cofała się w swoich skrzętnie szlifowanych umiejętnościach rozmowy z drugim kotem, albo obecność ładnych kotek już tak na nią wpływała.
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siedziała w ciszy, i w spokoju, aż nagle nie usłyszała kaszlnięcia. Drgnęła delikatnie przestraszona, po czym odwróciła się w stronę nadchodzącego dźwięku. Otworzyła szeroko oczy, a jej ogon delikatnie zafalował. Modliszka!
- Mów mi Rdza, jak możesz - zamruczała ciepło na jej słowa. - Chciałam cię wcześniej znaleźć w obozie, ale jakoś nie mogłam. Miałam nadzieję, że możemy razem obejrzeć pierwsze płatki śniegu! - dodała. Próbowała jej szukać, ale jakby za każdym razem, kocica umykała z jej łap.
Wzięła ponownie głęboki wdech i rozejrzała się dookoła.
- Mhm, zgadzam się. Jest teraz trochę cieplej niż zazwyczaj.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zobaczyła delikatnie drgnięcie Wiewiórczej Łapy i jej własne ciało spięło się momentalnie, niepewne czy ruszyć do przodu, ze zmartwienia, że może Rdzy coś się stało (mimo, że jej własne kaszlnięcie było tego powodem...), a z drugiej strony... Nie wiedziała. Na jak wiele mogła sobie pozwolić w obecności córki Łabędziej Gwiazdy? Może była samotniczka w głębi duszy uważała ją za kogoś obcego, przed kim trzeba trzymać mury ostrożności? Być może kiedyś nadejdzie dzień, gdy Modliszkowy Gaj przestanie zamartwiać się rzeczami, którymi zamartwiać się nie trzeba było.

Oh, Gwiezdny Klanie - dlaczego tak stresowała się zwykłą rozmową? Nawet gdy przysięgała przed samym przywódcą, całym Klanem Rzeki i jej przodkami, przodkami wszystkich Rzeczniaków, nie czuła wtedy takiego kłucia w żołądku, jak teraz.

- Będę tak mówić tylko jeśli mi na to pozwolisz. - opanowała w końcu swój głos, by nie brzmiało to jakby pięcioksiężycowe kocię wypowiadało się; nie chciała wyjść na niegrzeczną. Może Wiewiórcza Łapa wolała zostawić przeszłość jako Rdza za sobą? Nie chciała nazywać jej w ten sposób tylko dlatego, że pod takim imieniem ją poznała, jeśli przeszkadzało to jej samej. Ah... może naprawdę za bardzo się stresuje i rozdmuchuje rzeczy, które problemami nie są? - ...Przepraszam. Prowadzenie dwóch treningów... wyłączyło mnie na moment z życia społecznego Klanu, potem choroba... Mam nadzieję, że wybaczysz mi moją nieuprzejmość. Gdyby nie to... dawno porządnie przywitałabym cię w obozie Klanu Rzeki, zaraz po tym, gdy dołączyłaś. - przełknęła, by ukoić suche gardło. Nawet, jeśli miała wytłumaczenie swojej niedostępności, nie pomagało to nerwowemu biciu jej serca, jakoby spodziewając się skarcenia przez starszą kocicę w każdej chwili. Lub słów, że nie chce znać się z kimś tak nie odpowiedzialnym, znikającym bez słowa.

Wypuściła drgające powietrze z nosa, gdy Rdza wspomniała o obserwowaniu razem pierwszych płatków śniegu - ah, ominęło ją coś tak... magicznego. Śnieg teraz topniał, a pozostawały tylko uprzykrzające życie wiatry. Poczuła palące uczucie na policzkach, wstyd - gdyby nie była tak zajęta, a w dodatku nie podupadła na zdrowiu z powodu stresu i nakładu obowiązków...

- Wygląda na to, że będę musiała doczekać kolejnej Pory Nagich Drzew z tobą, by mieć na to okazję. - pozwoliła sobie, by usiąść w pobliżu Wiewiórczej Łapy, nie za blisko, nie za daleko. - Może powinnam w takim razie zaproponować wspólne zbieranie noworozkwitych kwiatów, gdy tylko nadejdzie Pora Nowych Liści? Być może nie będzie to wydarzenie tak piękne, jak opadający śnieg... ale kwiaty też mają swój urok. I można nimi przyozdobić legowisko. - dwukolorowe oczy spojrzały w bok, na córkę Łabędziej Gwiazdy, pozwalając lekkiemu uśmiechowi wpłynąć na jej mordkę.

Oh, Modliszkowy Gaju, czy ty właśnie pierwszy raz od dłuższego czasu wyszłaś z inicjatywą sama od siebie, chcąc rozwijać dalej swoje przyjaźnie, mimo tak wielu strat, które dotknęły cię w twoim życiu? Co jeśli również Wiewiórcza Łapa rozmyje się pod twoimi łapami, jak kropla w rwącym strumieniu rzeki?
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się delikatnie na słowa Modliszkowego Gaju, przekręcając delikatnie głowę na bok. No tak, jakby, właśnie dała zgodę na to, nie? Zamruczała ciepło na kolejne słowa kotki. Szturchnęła delikatnie kotkę w bark, tak jakby się miały przekomarzać.
- Choroby chodzą po kotach, to w porządku. Nie obwiniam cię przecież za to! - zamruczała ciepło, uśmiechając się promiennie do kocicy.
Prawdę mówiąc, Modliszka była jednym z dwóch kotów z Rzeki, które poznała zanim dołączyła. Ona chociaż nie zaginęła.
Obserwowała dokładnie poczynania Modliszki, a gdy kotka dosiadła się do niej, to Rdza się trochę zbliżyła. Ogon owinęła ciaśniej wokół swoich łap.
- Hm... trzymam cię za słowo, w takim razie - odparła, obdarowując kotkę kolejnym uśmiechem.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przełknęła ślinę, gryząc się w policzek, gdy Wiewiórcza Łapa szturchnęła ją w bark w geście zaczepienia. Rdza mruczała, mówiła, że nic się nie stało, że jest w porządku - a jednak jej żołądek robił nerwowe fikołki, jak gdyby za moment rdzawa kotka miała powiedzieć jej, że tak naprawdę jest na nią za to zła, że powinna przestać się do niej odzywać-

Modliszkowy Gaj wypuściła ze świstem powietrze, powstrzymując się od potrzęsienia głową na boki. Było w porządku, córka Łabędziej Gwiazdy nie była zła. Było dobrze.

Oh, gdy tylko Modliszka myślała, że uspokoiła swój szał myśli, że ułożyła sobie wszystko w głowie - Wiewiórka się przysunęła. Delikatne, wręcz niezauważalne na pierwszy rzut oka zbliżenie, a źrenice dwukolorowych ślepi rozszerzyły się w zdziwieniu, zaskoczeniu - niespodziewany, delikatny gest ze strony starszej kocicy, że ostrożność, opanowanie zbudowane przez córkę Wierzbowego Pędu, delikatne jak domek z kart, runęło z jednym podmuchem wichru.

- Oh? Tylko nie śledź każdego mojego wyjścia z obozu... Chcę by miejsce do którego pójdziemy było niespodzianką. - na kolorowej mordce Modliszkowego Gaju pojawił się pewny siebie uśmiech, prawie cwany... gdyby nie jej bijące szybko jak uciekający zając serce, i gorąc pod długim futrem. Zawsze denerwowała się spotkaniami z kimś nowym, nawet z tymi, którym znała już wcześniej... na pewno teraźniejsza reakcja też brała się z tego. Z nerwowości, że spędza z drugim kotem więcej czasu, w końcu nigdy się do tego nie przyzwyczaiła, nawet, gdy została wojowniczką.
you'll be the saddest part of me
a part of
me that will never be mine
it's obvious
tonight is gonna be the loneliest
you're still the oxygen i breathe
i see your face when i close my eyes
it's torturous
tonight is gonna be the loneliest
LVL 3 25 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiedy oczy wojowniczki Rzeki się szerzej otworzyły na jej przysunięcie się, co Rdza nawet niespecjalnie połączyła z jej czynami, terminatorka przez dłuższy moment ją obserwowała. Jej oczy były…
- Śliczne… - mruknęła cicho. Zaraz jej pomarańczowe ślepia wróciły na cały pysk Modliszkowego Gaju. - Twoje oczy, mam na myśli - dodała wesoło, z pełnym uśmiechem na pyszczku. Komplement był prawdziwy, taki od serca! Rdza mówiła tylko od serca i prawdziwe rzeczy.
Zaraz zaśmiała się rubasznie na słowa wojowniczki. Kim Rdza była, aby śledzić? Była osobliwa, tak, ale chyba nie aż tak!
- Haha. Chcesz się z tym ukrywać jakby to randka miała być! - zamruczała wesoło, zaraz spoglądając na wojowniczkę. Posłała jej ciepły uśmiech i westchnęła po tym, z dramatem w głosie. - Oh, ale moje rdzawe futro to wszędzie będzie widoczne, nawet nie mam jak.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości