Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Wysłuchał siostry i musiał przyznac, że nie jest tym zdziwiony. Ale wzburzony już tak i jego ogon przypominający szczotkę do butelek zaczął miotać się na boki. Podejrzewał, iż Biała nie zostawiła ich relacji od tak i próbowała porozmawiać z Rudym choćby po to, żeby mieć na później kartę przetargową, choćby dla zachowania pozorów. Nie obchodziły go jej motywy, za to zachowanie brata już tak.
- W co on pogrywa? Nie rozumiem tego - fuknął. Sztormowy Pazur znany był z licznych głupot, durnych pomysłów, z nielogicznych zachowań, ale na coś takiego nie wpadł nawet on, a co najgorsze nie był w stanie zrozumieć brata. Nie miał pojęcia, co siedzi w jego głowie, dlaczego zachowuje się tak sprzecznie, dlaczego ich okłamuje.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Los ponownie stanął murem za Białą Burzą, kładąc wspierającą dłoń na jasnym barku, co by miała tego wyczuwalną świadomość. Ona, owszem, przynajmniej próbowała. Starała się. Widać, że jej jakkolwiek zależało i że nie odwróciła się od wyrodnego brata mimo faktu, iże ten odtrącił ją jeszcze nim została terminatorką. W oczach innych mogła ujść za, mimo wszystko, dobrą siostrę, która nie spisuje nienawidzącego ją rodzeństwa na straty, ale nadal próbuje być blisko nich. Sumienie miała czyste, nawet jeśli serce podtrute dwulicowym widmem.
⠀ - Ja też nie. - Wzruszyła barkami, mimo że mogła, tak na dobrą sprawę, rozwodzić się na ten temat namiętnymi godzinami, czerpiąc niesamowitą przyjemność z gnojenia nie tylko motywów Rudej Łapy, ale także jego samego.
⠀ - Ale przyznam, że już mnie to nie interesuje. Jak sobie wyścielił legowisko, tak się teraz wyśpi. - A ona już nigdy więcej mchu mu nie doniesie, choćby i miała ku temu niesamowicie ważne powody. Prychnęła pod nosem, obnażając jeden ze swoich kłów w nieszczególnie eleganckim grymasie, choć w zaistniałej sytuacji w ogóle o to nie dbała, zwłaszcza że na domiar wszystkiego miała do czynienia ze Sztormowym Pazurem. Przed kim jak przed kim, ale przed nim nie musiała wcale się ograniczać, przynajmniej nie w tego typu kwestiach.
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
- Racja - rzekł z bolesnym westchnieniem. Nic tak naprawdę nie poradzą dopóki Rudy nie przestanie zasłaniać się głupimi argumentami i nie odmieni swojego nastawienia. Jakiekolwiek starania rodzeństwa spełzały na niczym. Rudy zył w swoim świecie iluzji i dziwactw, i nikt go z tego nie wyciągnie jeśli sam tego nie zapragnie.
- Ech, nie ma co dłużej o tym rozmawiać, nie sądzisz? Sami niczego nie zmienimy, to Rudy musi się zmienić. Masz ochotę na polowanie? Trzeba się czymś popisać, nie? Jesteśmy najmłodszymi wojownikami - zaproponował z błyskiem w jednym oku. Czuł się na tyle dobrze, że mógł już polować. Sporadyczne bóle w pustym oczodole to tylko bóle, nic groźnego. Można to ignorować.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Właściwie to była ciekawa tego czy ich brat kiedykolwiek pójdzie po rozum do głowy i postanowi załatwić sprawę tak, jak należy. Sensowne wytłumaczenie się to jedno, jako że korzystanie z zaginionego, albo nawet już martwego brata jako tarczy było słabe i w oczach Zimna wypadało obrzydliwie niepoprawnie. Z pewnością przeprosiny byłyby na miejscu, aczkolwiek nimi jednymi spalonych mostów się nie odbuduje.
⠀ - Nnm... - Pozwoliła sobie na chwilę zastanowienia, uniósłszy łebek ku kłębiącym się nad ich głowami białym chmurom. Na deszcz się nie zanosiło, a pora była jeszcze młoda, więc w sumie czemu nie? - Jasne, czemu nie. - Po tych słowach podniosła się i skierowała w bliżej niesprecyzowanym kierunku. Być może powinna była dodać jakąś wzmiankę o potencjalnym kruku, tudzież innym drapieżniku, lecz liczyła na to, że tym razem obejdzie się bez idiotycznych potyczek z idiotycznymi przeciwnikami, którzy mają idiotyczne ruchy i idiotyczne szczęście, o. Postanowiła jednakże, że będzie utrzymywać jako taki kontakt wzrokowy z bratem, co by w razie niebezpieczeństwa móc się prędko powiadomić, a fakt, że mieli zejść się niedaleko z powracającym patrolem, dodawał jej otuchy w razie, gdyby coś jednak miało wejść im na głowę.
⠀⠀⠀Od razu ruszyła pod wiatr, uważając na wszystko to, co miała pod łapami, co by nie narobić zbyt dużego hałasu. Lepiej będzie, jeśli na dzień dobry nie przegonią wszystkich żywych stworzeń z powierzchni ziemi.
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Nie było takiej potrzeby. Tym razem Sztormowy Pazur nie zamierzał pchać się w gardziel bestii. Zrobił to dwa razy i dwa razy za to zapłacił, z czego jedną zapłatę będzie dźwigał do końca swego życia. I co najgorsze nie miał z tego nic. Żadnej chwały, uznania. Klanowe prawo mówiące o oddawaniu życia w obronie innych było warte tyle, co najtańsza rolka szarego, szorstkiego papieru toaletowego. Sztormowy Pazur miał wprost wrażenie, iż niektórzy zachowują się jakby swojego oka nie stracił w walce, a sam je sobie wydrapał z premedytacją. Idiotyzm. Spisany na straty, bo był wierny zasadom.
Złoty kocur porzucił gorzkie myśli, które zaczęły pojawiać się w jego głowie od czasu tamtego spotkania z krukiem. Zagryzł zęby, ugiał łapy i ruszył pod wiatr w poszukiwaniu zwierzyny.
Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
Opanowany, pewny siebie; dojrzały; Kocur został obdarzony sporym ambicjami, które planuje zrealizować jak najlepiej. Tym bardziej teraz, kiedy ma szanse na odbudowę zawalonych fundamentów. Tak jak i reszta rodziny uznaje wyższość własnej krwi i nie sposób odnaleźć u niego szacunku do kotów tej mieszanej. Tym razem w odpowiedni sposób pojął przekazywane przez ojca wartości, a dzięki długiej chorobie delikatnie się wyciszył co pozwoliło na przemyślenie wielu spraw. Dalej jednak nie obchodzi go zdanie kotów, które uznaje za głupsze, bądź "brudne". Stara się zmienić pogląd na siebie w oczach innych. Zaczął respektować zasady Kodeksu oraz szanować koty starsze czy wyższe rangą; a co najważniejsze, te będące jego rodziną; czego zdawał się w przeszłości nie robić, wierząc we własną nieomylność. Pomimo wysokiej samooceny i poglądu na siebie nie jest delikatnym kwiatuszkiem i krytyka nie podcina mu skrzydeł jak kiedyś. Nie obawia się mówienia o swoich poglądach, potrafi postawić na swoim i ostro się wyrażać. Stał się rozważniejszy, bardziej opanowany, dzięki czemu przykłada sporą wagę do wypowiadanych słów i zapamiętywanych informacji.
Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG]
Staranne dopilnowanie tego, aby poruszać się pod wiatr sprawiło, że już chwile po wyruszeniu do nosa Białej Burzy wpadł znajomy zapach należący do...Malutkiej, polnej myszy. Jej brązowawy grzbiet mignął kotce przed oczami kiedy nieświadoma zagrożenia piszczka sunęła pomiędzy rzadką trawą po tym, jak prawdopodobnie poszła ugasić pragnienie przy brzegu Grzmiącej Rzeki. No, a teraz mogła stać się czyimś posiłkiem!
Za to Sztormowy Pazur nie miał takiego szczęścia, a może miał? Na pewno już żaden ptak głodny jego gałki ocznej nie nadleciał. No...i tak samo miało się ze zwierzyną, ponieważ do nozdrzy kocura nie wpadł żaden interesujący zapach. Najwyraźniej będzie musiał poszukać dłużej niż jego siostra.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Mysz... nie była szczególnie wyrafinowanym kąskiem, który zaspokoi żołądki połowy klanu, aczkolwiek od czegoś trzeba było zacząć. Jeden gryzoń był wyjściem na zero, o ile zdoła go złapać, jako że porażkę również brała pod uwagę. Ugięła łapy, wyrównała linię łba, tułowia i ogona, uważając, co by nie szurać brzuchem po podłożu, a następnie wciąż pod wiatr ruszyła do przodu, z przeniesionym ciężarem ciała na tylne łapy, co by nie powodować drgań podłoża. Stawiała łapy dokładnie, uważając na to, co ma pod nimi, jako że każdy szelest mógł gryzonia spłoszyć, a kiedy była na tyle blisko, by jednym susem go dopaść, odbiła się od ziemi, chcąc zakończyć to jednym ciosem.
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Jedno wielkie nic. Jak na jego szczęście to i tak bardzo dobrze. Jak nie wściekła terminatorka ze wścieklizną, to kruk gustujący w oczach. Z dwojga złegojm już lepiej mieć pecha do zwierzyny i nie trafić na żadną. Sztormowy Pazur szedł po prostu dalej pod wiatr i na ugiętych nogach, i węszył szukając wzrokiem jakiejś myszki, bażanta, kaczki czy króliczka. Coś się w końcu trafi.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Wyrafinowany kąsek czy nie, jednak jakiś. Kocica bez większych problemów podeszła mysz i ta nawet nie zdążyła pisnąć, a już była martwa pod łapami Rzecznej wojowniczki. Polowanie zaczęło się wyjątkowo szczęśliwie dla Zimna, chyba trzeba wykorzystać dobrą passę już od samego startu.
+ 5 exp
Cóż, nadal nic! Nawet malutkiego wróbelka. Nic więcej powiedzieć, Sztormowemu Pazurowi jak na razie nic nie wpadło ani w łapy, a tym bardziej w nozdrza. Był w tym jednak jakiś plus - może szykowało się na niego coś większego? I...może mniej głodnego na okaleczenie go? Zobaczymy.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Wypuściła wezbrane w płucach powietrze przez nos, czując, jak ciało gryzonia sztywnieje i ostatecznie zanika w nim jakiekolwiek życie. Zastrzygła jeszcze uszyskiem, dosłuchując się jakichś szelestów w okolicy, a zaraz później złożyła mysz w dołku, który wykopała i który chwilę później zasypała, nim kontynuowała polowanie. Jedna mysz na koncie oznaczała, że będzie mogła wrócić do obozu bez wstydu, choć nie zamierzała poprzestawać tylko na tym.
⠀⠀⠀Uniosła pyszczek i zwietrzyła zapachy, orientując się przy tym w kierunku wiatru, co by już po uderzeniu serca ruszyć pod jego prąd, stąpając cicho i ostrożnie. Spojrzenie jej zielonych oczu przeczesywało leśne poszycie, a zmysły pracowały na najwyższych obrotach, próbując wyłapać cokolwiek, co miałoby chęć zamienić się w posiłek.
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
No pewnie, jego siostra już tarzała się w myszkach i jedzonku, a on dalej nic! Dobrze, że nie wiedział nic o sukcesie Białej Burzy, ponieważ na jego czole niechybnie zacząłby się formować gul zazdrości. Sztormowy Pazur dalej szedł pod wiatr na ugiętych łapach i na wszelki wypadek starał się kryć w cieniach oraz trawach, żeby nie przepłoszyć zwierzyny swoim wielkim cielskiem. Nasłuchiwał i węszył, na wzrok raczej nie miał co liczyć, ale pozostałe dwa zmysły jak najbardziej działały i może za niedługo przyniosą mu pożądane informacje.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Dobra passa od początku? Chyba zbyt dużo powiedziane. Chwile po tym, jak mysz została schowana w wykopanym dołku, a wojowniczka zaczęła się rozglądać za kolejną ofiarą - nad jej głową dało się usłyszeć trzepot mocnych skrzydeł, a ciemny cień spadł nagle na ziemię. Był to kruk, który kołował spokojnie kawałek przed kocicą. Zauważył Białą Burze, jednak nie robił sobie nic z jej obecności. Może nauczona poprzednimi doświadczeniami nie zaatakuje pierwsza?
Nasłuchiwanie i węszenie się opłaciło, bowiem kiedy Zimno trafiła na kruka, w łapy Sztormowego Pazura wpadł...Padalec! Nie był to ulubiony, koci kąsek, jednak zwierzyną był bez dwóch zdań, a takiej kocur szukał, nie?
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Przed jej oczyma przemknął cień, a gdy uniosła łebek dostrzegła kołującego w powietrzu kruka, na którego widok rozpłaszczyła uszy na czaszce, a jej ogon w głębokim poirytowaniu zaczął uderzać na boki, obijając się o kostki jej lekko ugiętych łap. Zemsta brzmiała słodko i dzięki niej być może poczułaby się nieco lepiej, lecz w zaistniałej sytuacji nie miała na to najmniejszych szans. Nie dorwie ptaszyska, które było wysoko nad nią, a w dodatku nawet nie zdoła go podejść, toteż z niezadowolonym fuknięciem musiała zrezygnować z tak ujmującego planu i odłożyć tę potyczkę na kiedy indziej, udając się pod wiatr w kierunku, gdzie było dużo więcej krzewów, dających osłonę, dzięki czemu nie zostanie przypadkiem zaatakowana przez nagle rozochoconego kruka. Stąpała cicho, omijając wszelkie suche listki oraz gałązki, mając nadzieję, iże jej brat nie spotka się po raz kolejny z czarnym dziobem, a zamiast tego wróci do obozu z wieloma łupami.
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Gdyby jego siostra znów rzuciła się głupio na kruka Sztormowy Pazur umyłby ręce. Został okaleczony wystarczająco mocno, drugie oko było mu naprawdę potrzebne. Na szczęście kocica poszła dalej, a złoty bydlak mógł wykazać się przy padalcu. Nie był pewien jakie zasady łowieckie zastosować wobec wężowej jaszczurki, dlatego postanowił zastosować wszystkie. Wyciszył oddech, przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, szedł pod wiatr na ugiętych łapach, zachował ciszę poprzez omijanie szeleszczących przeszkód na ziemi, wyrównał ogon z linią grzbietu i nie szurał brzuchem po glebie. Na wszelki wypadek starał się trzymać cienia. Tak zabezpieczony podkradł się do padalca z zamiarem skoczenia na niego i zatopienia kłów w jego karku. No, powiedzmy. Trudno powiedzieć, gdzie to coś ma kark. Na pewno przy łbie.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Tak jak wcześniej Biała Burza miała jakieś szczęście co do zwierzyny, tak teraz po krótkim spotkaniu z krukiem i zmianie kierunku marszu w poszukiwaniu czegoś na stos, dość długo nie mogła nic znaleźć. Ostatecznie jednak na coś natrafiła, jednak nie było to zdecydowanie coś do jedzenia. Przed wojowniczką, skryty w trawie leżał okrągły, czerwony przedmiot od którego dało się wyczuć zwietrzały zapach dwunożnych.
Natomiast u Sztormowego Pazura podchodzenie dziwnej i nietypowej zwierzyny na stosie udało się bezbłędnie, dzięki czemu padalec padł bez większych komplikacji i kocur mógł się pochwalić upolowaną zwierzyną.