Logo Artemidy
Opuszczone gospodarstwo
#31
Słysząc słowa Morwy zdziwiłem się. Niby wiedziałem, że niebieskooki nie miał za sobą ani nauk ani treningu. Niby coś zacząłem go kiedyś uczyć ale nie zdążyliśmy przerobić niczego co mogłoby mu się przydać. Byłem teraz na siebie zły za to. W końcu mogłem zapobiec głosowaniu mojego przyjaciela ale nie pomyślałem nawet o tym żeby powiedzieć mu jak się bronić. Wiedziałem, że ze zwierzyną niekiedy bywało trudno. Tym bardziej jeśli nie uważało się w odpowiednim stopniu.
- Zassstanowiłem się już. Nauczę cię polować, chociażby teraz, zaraz - powiedziałem delikatnie głośniej i stanowczo. Morwa powinien od razu przyjąć moją pomoc a nie mnie zniechęcać. Z jednej strony niby go rozumiałem, nie chciałbym aby mój przyjaciel stracił miejsce w klanie. Z drugiej jednak buro biały źle się zachował moim zdaniem. Są rzeczy ważne i ważniejsze. W końcu on mógł umrzeć z głodu! Ja nawet jeśli to powinienem sobie poradzić z życiem samotnika.
- Uh, nie za dobrze, ale myśsslę, że może gdybyśssmy ją poprosssili o milczenie lub cośss zaproponowali to chyba by sssię zgodziła. Poza tym nawet jeśssli moglibyśsmy ssstwierdzić, że to ona kłamie. Miałaby motyw. W końcu mnie nie lubi, a mnie na tobie zależy, co o tym myśsslisssz?- zaproponowałem po chwili myślenia. To mogłoby nam się udać. Zdanie Żurawiny przeciwko naszemu. Tak, to musiało się udać tylko Morwa musiałby się zgodzić na ten plan.

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Stanowczy głos Kuny już całkiem przekonał Morwę. Skoro przyjaciel chce się pakować w kłopoty, niech to robi. Gdy zostanie wyrzucony z klanu, wtedy point przypomni mu swoje słowa, które przed chwilą mu mówił. Wspaniałym uczuciem będzie powiedzieć mu ''a nie mówiłem?''. Dawny Morwa by się na to nie zdobył, ale teraz? czemu nie. Przecież to nic złego udowodnić, że miało się racje.
-No dobsze...- powiedział niechętnie. Resztki skromności, taa... Bo w głębi był naprawdę zadowolony, jeśli będzie potrafił polować, będzie mu łatwiej. Nie będzie głodny, w końcu zje coś normalnego i świeżego. -A więc od czego zaczynamy?- spytał po chwili ciszy. Z lekka się niecierpliwił, nie mieli dużo czasu, w każdej chwili mógł znaleźć ich patrol klanu albo jakiś dwunóg. A wtedy będą musieli uciekać. Walka z nimi nie jest dobrym pomysłem.
Plan wojownika był... Dobry. Morwie wydawało się to idealną, doskonałą zbrodnią. Ale czy taką łatwą? Z tym już gorzej. Nie sądził, że Żurawina da się przekonać do milczenia. Musieliby ją o to ładnie poprosić. A gdyby coś wygadała, komu uwierzyłby przywódca? Sam nie wiedział.
-To dobry pomys. Myślisz, że sie nam uda?- spytał, lekko niepewnie. W dalszym ciągu nie był w stu procentach przekonany do powrotu do klanu. No bo czy da sobie tam radę? Jak będzie się czuł... Nie potrafił tego przewidzieć. To martwiło go najbardziej.
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
- Dobrze, jeśsssli będziessssz miał pytania to śsssmiało. Tak wiec musssisz mieć łapy ugięte, a głowę i ogon zrównane z grzbietem. Brzuch musssi być nisssko ale nie możesssz nim ssszurać. Zawsze idziessssz pod wiatr - po tym zrobiłem krótką przerwę, aby pozwolić Morwie wszystko jeszcze raz przetworzyć po czym kontynuowałem. - Poza tym jesssst jesssscze jedna zasssada. Ptak zobaczy, królik usssłyssszy, a mysssz wyczuje. Dwa pierwsssze sssą prossste do zrozumienia, ale przy myssszy jesssst trochę trudniej bo chodzi o to że oba wyczuje drgania podłoża gdy bedziesssz chodził. Reasssmując przy ptaku chowasz się za drzewami, krzakami, lub po prosssstu zatrzymujesz co jakiśss czass. Przy króliku musssisssz ssspłycić ssswój oddech i ssszczególnie uważać na czym stajesz. Przy myssszy zaśss przenosssisssz ciężar ciała na tylne łapy, rozumiesssz? - moje pytanie było dość niepewne, ponieważ wytłumaczyłem w sumie niebieskookiemu wszystko na raz, a było tego trochę dużo. Może nie tak jak na przykład Kodeksu Wojownika, ale dużo. Cieszyło mnie to, że Morwa w końcu zgodził się na to abym mu pomógł. Na jego następne słowa poruszyłem zadowolony uszami.
- Jeśssli się possstarasszz Żurawina nie będzie miała ssszansss - powiedziałem ucieszony, bo w końcu mogło być idealnie. W najlepszym wypadku będę wojownikiem, będę miał przy sobie Morwę i być może zostanie moim terminatorem, a na dodatek zagralibyśmy Żurawinie na nosie.
- Jeśssli chcesz to mogę poprowadzić patrol na przykład jutro lub pojutrze wzdłuż granicy z Małym Grądem, dobrze byłoby gdybyśss do tego czasssu zaczął trochę pachnieć dwunożnymi, jednak myśsslę, że bez tego też nam sssię uda - i znów w kierunku Morwy poleciał delikatny uśmiech. Nie chciałem aby niebieskooki ryzykował zbliżaniem się do dwunożnych ale to mogłoby nam bardzo pomóc.

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
I zaczęli. Morwa nie spodziewał się, że Kuna powie mu wszystko naraz. Znaczy niby zrobił krótką przerwę, ale to nic. Na szczęście samotnik był mądrzejszy niż wcześniej, myślał szybciej, tym samym przyswajał informacje szybciej. Nie miał problemu z zapamiętaniem tego wszystkiego. Na szczęście...
-I to tyle?- spytał, patrząc na przyjaciela. Wydawało mu się, że nie ma dużo tych zasad i łatwo je zapamięta. No i, że w praktyce jest to banalne. Powtórzył sobie wszystko w głowie, ale czy na pewno dobrze? Królik usłyszy, ptak zobaczy, a mysz wyczuje? Chyba tak. A nawet jeśli nie, to sądził, że można być dobrym łowcą nawet bez tej zasady. -Wydaje się to łatwe.- dodał, odtwarzając sobie w głowie pozycje łowiecką. Może wypadałoby spróbować? Nie, nie, to może się źle skończyć. Może się ośmieszyć, a tego by nie chciał. To byłoby okropne. Przy Kunie musi wyjść na dobrego. Najlepszego. Stwierdził więc, że spróbuje wykonać pozycje, gdy tylko wojownik mu to zaproponuje. A jeśli nie, to cóż, lepiej dla Morwy.
-O tak, to mosze sie udać- przyznał starszemu racje. Czy będzie wystarczająco silny i doby, by udawać przed samym przywódcą? Niby zrobił się twardszy, ale nigdy nie wiadomo. Coś zawsze może go zaskoczyć.
-Nie. Poczekajmy troche. Musze sie nad tym dokłatnie zastanowić- odpowiedział po chwili milczenia. Czy na pewno chciał? Ta myśl będzie go dręczyła. No w końcu będzie musiał sobie odpowiedzieć. Tak raz a porządnie żeby być pewnym. Bo odwrotu nie będzie. -Wróce na osietle i... nabiore zapachu dwunogów. Bęcie wiarygotniej- kiwnał głową, patrząc w oczy Kuny. A co gdyby tak wziąć go ze sobą? Pokazać mu osiedle, te wszystkie ciekawe rzeczy, które zobaczył i poznał? Nie, nie. Niech nawet o tym nie myśli, nie ma prawa tego zrobić. Kuna jest gromiakiem i nim pozostanie. Na zawsze.

/gniot jakiś wyszedł
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
-Tylko tyle, a przynajmniej nic więcej nie wymagano ode mnie na treningu - powiedziałem z uśmiechem na pysku. Morwa wydawał się zrozumieć za pierwszym razem i byłem z niego dumny. Niby wszystko proste i logiczne, ale musiałem zmarnować trochę śliny. Oczywiście, nie przeszkadzało mi to, a wręcz przeciwnie, cieszyło. Możliwość uczenia Morwy była dla mnie czymś niezwykle przyjemnym.
- I jessst prossste. Chcesssz może teraz zapolować? Nawet gdyby cośss cię znalazło mógłbym cię obronić - o ile będę wstanie odpowiedziałem ponuro w myślach, doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że nie byłem najsilniejszym i najpotężniejszym kocurem w lesie, ale zawsze byłem lepszym rozwiązaniem niż nikt. Byłbym o wiele spokojniejszy gdybym pomógł Morwie zrobić małe zapasy, wtedy nie martwiłbym się, że jakiś samotnik go znajdzie.
- Dobrze zassstanów się, ale pamiętaj. Jeśsssli powie komuśsss, że cię ssspotkała to może być znacznie ciężej - mówiąc to mój pysk znów wykrzywił się w uśmiechu, tym razem był on delikatny, łagodny, mówiący że nie mam nic za złe młodszemu. Oczywiście chciałbym, aby Morwa wrócił dzisiaj ze mną do Klanu Gromu, ale nie mogłem zmusić się aby na niego naciskać. Nie chciałem aby wrócił wbrew sobie. Czułbym się wtedy źle ze samym sobą.
- Jak tam jesssst? Na osssiedlu - zapytałem wyraźnie zaciekawiony, bo nigdy jeszcze nie spotkałem kota który by tam był. Znaczy możliwe, że spotkałem ale nikt mi się tym nie chwalił. Ciekawiło mnie to, jak koty mogły żyć tak blisko dwunogów nie będąc ich pieszczochami.

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Skoro niczego więcej od Kuny nie wymagano, to znaczy że to wszystko. Jego mistrz raczej nie pominąłby jakiś mniej ważnych rzeczy tylko z własnego lenistwa. Może i Króliczy Sus jest leniwą bułą, jednak czy posunąłby się do takiego okrutnego czynu? Morwa nie wiedział. Nie znał zbytnio białego wojownika, nigdy nawet nie rozmawiali. W takim wypadku chyba nie powinien go oskarżać, a tym bardziej krytykować. W końcu nie wiedział jak jest naprawdę. Wolał Kunie o tym nie wspominać, bo byłoby to po prostu bez sensu. Dlatego tylko kiwnął głową na znak, że rozumie. Wszystko zapamiętał, teraz był już tego pewny. Ta wiedza bardzo mu się przyda.
-Jeśli chcesz to moszemy. Chociasz wolałbym troche odpocząć i nabrać sił. Jestem zmęczony- stwierdził, patrząc na przyjaciela. W sumie mógłby coś upolować, gdyby nie ̶b̶i̶t̶w̶a̶ ̶z̶ ̶Ż̶u̶r̶a̶w̶i̶n̶ą̶ fakt, że jest wykończony. I głodny. Przecież bardzo długo szukał swojej kryjówki i przygotowywał ją. Trochę się nachodził po mech i jakieś inne kwiatki. Czy Kuna to zrozumie? Oby.
-W takim rasie będe zastanawiał sie szypciej- odpowiedział zamyślony. Wojownik miał racje. Żurawina bardzo szybko mogła komuś powiedzieć, że się widzieli. Gdyby poszła do Trzmielej Gwiazdy to ich plan by się nie udał. Przywódca na pewno by jej uwierzył i wysłałby dodatkowe patrole na granice klanu. Tak się przynajmniej Morwie wydawało. Co by mu zrobili? Chcieliby go zabić? A może tylko porozmawiać? Ale po co? Hmm...
-Na osietlu? Mm wspaniale. Mosze i nie jest łatwo, bo działa sie na własną łape, ale moszna posnać wiele ciekawych szeczy i nauczyć sie duszo słów, których klanowe koty nie znają. Tszeba na siebie uwaszać, bo niebespieczeństwo jest wszęcie, gangi samotników, samochody, no i oczywiście dwunoszni. Ale nie wszyscy są tacy grośni, spotkałem takich, któszy byli naprawde mili. Mókłbym ci opowiadać o osietlu barco długo, ale zabrakłoby nam dnia.- odpowiedział z błyskiem w oku. Nie sądził, że Kuna zainteresuje się osiedlem, wydawąło mu się, że klanowe koty nie przepadają za tamtym miejscem. Morwa celowo nie wspomniał mu, że był dokarmiany przez ludzi. Bał się jego reakcji, czy mógłby zostać uznany za słabego pieszczoszka?
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
- Hm lepiej najpierw odpocząć. Polowania niekiedy potrafią zajmować dużo czasssu - po wypowiedzeniu tych słów na moim pysku pojawił się serdeczny uśmiech. Nie chciałem aby Morwa się przemęczał. Wybierzemy się na wspólne innym razem. Domyślałem się że niebieskooki był zmęczony i szczerze mówiąc spodziewałem się trochę takiej odpowiedzi. Na kolejne słowa młodszego zachichotałem cicho, ale przytaknąłem delikatnie łbem. Śmiesznie brzmiało takie stwierdzenie, ale jednak wierzyłem samotnikowi. Domyślałem się że brał sobie do serca każde moje słowo, co bardzo mnie cieszyło. Nie chciałbym aby uznawał że go kłamię. Innych byłem w stanie oszukać bez większego powodu, jednak Morwa nie był kimś innym.
- Ciessszy mnie, że byłeśss gdzieśsss gdzie ci sssię podobało - powiedziałem po wysłuchaniu opowieści młodszego. Delikatnie mnie zabolało to, że gdzieś tam czuł się lepiej niż w klanie, ale nie zamierzałem mu tego w jakikolwiek sposób pokazać, więc wszystko ukryłem za maską szczęścia. Przez moment przebiegło mi przez myśl aby zaproponować Morwie abyśmy razem udali się na Osiedle i może tam nawet zostać, ale nie. To zrobiłbym dopiero gdy nie miałbym żadnych szans w klanie.
- Morwa ssspotkamy sssię za jakiśss czasss, dobrze? Zasstanów sssię, jeśssli będziesssz chciał wrócić to uda nam sssię. Do zobaczenia - Po wypowiedzeniu tych paru zdań spojrzałem na mniejszego delikatnie po czym dotkanałem delikatnie nosem jego czoła. Następnie z delikatnym uśmiechem jeszcze raz skinąłem delikatnie łbem na pożegnanie i zacząłem iść w kierunku terenów Klanu Gromu.

//zt

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Morwa odetchnął z ulgą, gdy usłyszał słowa Kuny. Dobrze, że się zgadzali. Mieli takie same zdanie, nie musieli się kłócić, ani iść na żaden kompromis. Jak dobrze mieć takiego przyjaciela. Znaczy takiego, czyli zgodnego. Ich relacja dzięki temu jest stabilna, żadnych fochów, mogą sobie mówić o wszystkim. To znaczy tak się Morwie wydawało. A jak uważa Kuna? Nie chciał teraz go o to pytać. Postanowił, że przeprowadzi śledztwo. Jak to będzie wyglądało? Po prostu będzie się bardziej przyglądał wojownikowi, sprawdzi czy może mu naprawdę ufać, czy nie ma żadnego innego kota, z którym bury mógł się zaprzyjaźnić. Może to i głupie, ale gdy tylko myślał o kotach, które mogłyby mu odebrać przyjaciela, czuł coś na wzór zazdrości. Próbował to tłumić, ale nie potrafił. Trzymał to w sobie i nie miał zamiaru nikomu o tym mówić. Bał się, że mógłby zostać wyśmiany. Bo nie wiedział, czy to normalne, czy jego obawy są słuszne.
-Huh... Zawsze myślałem, że to trwa chwile. Łapanie zwieszyny i koniec- powiedział cicho, ale bardziej do siebie, niż do niego. Zupełnie jakby jego przemyślenia wypłynęły same z jego ust. Lecz nie czuł się z tego powodu źle. To tylko myśli dotyczące polowania, nic ważnego. O wiele gorzej byłoby, gdyby przypadkiem powiedział coś o swojej zazdrości. Jak zareagowałby Kuna? Chyba wolał nie wiedzieć. Przynajmniej jak na razie. Nie chciał być uznany za toksycznego.
-Jeśli kiedyś bęciesz chciał, to moszemy sie wybrać na osietle- Zaproponował nieśmiało, zerkając na burego. Wiedział, że szybko do ich wyprawy nie dojdzie, ale jakaś cząstka jego miała ciche nadzieje. Marzenia po coś są, no nie? I wypadałoby je kiedyś spełnić. Kiedyś, nie teraz. Lepiej poczekać. Morwa nie chciał niszczyć Kunie życia w klanie, tylko dlatego, że chciał wziąć go na osiedle. Bo gdyby Kuna tak po prostu zniknął, na pewno reszta miałaby do niego pretensje. Nie jest wolny, tak jak samotnicy. Szkoda.
-Dobsze. No to do zobaczenia- odparł, przyglądając się temu, co teraz zrobi przyjaciel. Dotknął nosem jego czoła, na co uśmiechnął się lekko. Spodobało mu się, ale nie mógł się tym długo nacieszyć, bo nim się obejrzał, Kuna skinął mu łbem i odszedł. Morwa zrobił to samo, po czym ruszył w swoją stronę. Ma kilka rzeczy do zrobienia...
/zt, dziękii
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Od ostatniego spotkania Kuny i Morwy minął już jakiś czas. Samotnik nie wiedział ile dokładnie, nie liczył tego. Wiedział jedynie to, że był to długi czas. No przynajmniej dla niego. Być może to dlatego, że jak najszybciej chciałby zobaczyć się ze swoim przyjacielem. Chociaż z drugiej strony wydawałoby się, że jakoś specjalnie go unika. Mniej przebywał w swoim legowisku, włóczył się więcej, czasami nawet szedł w okolice topiołków. Wszystko to dlatego, że naprawdę się bał. Obawiał się tego spotkania, tego co może się wydarzyć. Miał powiedzieć Kunie o swojej decyzji, czy będzie chciał wrócić do klanu Gromu. I wszystko byłoby łatwiejsze, gdyby tylko miał zamiar zaryzykować. Znalazłby gromiaka wcześniej niż teraz i powiedziałby mu, że jest gotowy aby wrócić. Ale nie był. I nawet nie wiedział czy chce. I to w tym tkwił cały problem. Morwa obawiał się, że swoją decyzją tylko rozzłości Kunę albo co gorsza, zwiedzie go. A to byłoby najgorsze co mógłby zrobić. Więc wydawało mu się, że takie ''unikanie'' go będzie najlepszym rozwiązaniem problemu. Miał zamiar ciągnąć to jak najdłużej się da. Bo tak jest mu łatwiej. Jednak tego ranka wszystko miało się skończyć. Jego uciekanie przed problemem, wyjaśnienie Kunie co postanowił zrobić. I żeby było jasne, gdyby tylko wiedział, że dzisiaj się na niego natknie, zmieniłby swoje plany diametralnie, żeby tylko się z nim nie spotkać. Tchórz.
Leżał z przymkniętymi oczami na kupce mchu. Było jeszcze wcześnie, nie miał zamiaru nigdzie wychodzić. Nie był głodny, z resztą totalnie nic mu się nie chciało. Chyba może mieć taki jeden leniwy dzień?

/Kunaaa!
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Naprawdę dużo czasu minęło od mojego ostatniego spotkania z Morwą. Nie widzieliśmy się księżyc, a może nawet i dwa, lub nawet więcej. Nie byłem tego do końca pewien. Nie liczyłem tego aż tak dokładnie, co nie oznaczało że nie tęskniłem. Brakowało mi Morwy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego ostatnimi dniami często zapuszczałem się w okolice Opuszczonego Gospodarstwa, ponieważ tam właśnie po raz ostatni widziałem mniejszego. Po raz kolejny skierowałem tam swoje kroki, już odruchowo. Nie miałem jakiejś nadziei że go znajdę akurat dzisiaj ale najwidoczniej się myliłem. Gdy dotarłem do miejsca w którym Morwa przesiadywał od razu wychwyciłem jego zapach. Znacznie mocniejszy niż zwykle. Nawet nie zauważyłem kiedy zacząłem truchtać w poszukiwaniu przyjaciela. Znalazłem go dopiero po chwili, leżał kępie mchu. Niewiele myśląc podeszłem do niego z szerokim uśmiechem na pysku.
- Hej Morwa, gdzie cię wcięło ossstatnio? - spytałem radośnie podchodząc do młodszego i przywitałem się z nim dokładnie w taki sam sposób jak ostatnio pożegnałem, a mianowicie przytknąłem delikatnie nos do jego czoła. Zaraz po tym usiadłem obok mając nadzieję że niebieskooki będzie chciał ze mną rozmawiać.

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Morwa leżał samotnie już dłuższą chwilę, coraz bardziej przekonując się do całodziennego leżenia. Naprawdę nigdzie nie chciało mu się ruszać, nie miał takiej potrzeby. A to jego legowisko było taaaakie wygodne. Wcale nie pomagało mu to w zebraniu się do wstania. A więc czy coś byłoby go w stanie postawić na nogi, w tym właśnie momencie? Tak. Na tą chwilę jedna, WAŻNA rzecz. A raczej ważny kot. Samotnik najpierw wyczuł znajomy zapach. O nie, jest juz za późno na ucieczkę! Spiął mięśnie i przerażony spojrzał na wejście do swojej kryjówki. Na gwiezdny klan, co ma teraz zrobić? Na początku chciał uciekać, lecz nim się do tego przekonał, było już za późno. Kuna właśnie wszedł do budynku i skierował się w stronę kocura. Przywitał się z nim tak jak ostatnio pożegnał. Morwie się to spodobało, zawsze czuł takie... Ciepło. Dziwne uczucie, ale polubił je.
-Cześć- zaczął, siląc się na uśmiech. Akurat to było u niego normalne, zważając na to, że nigdy się nie uśmiecha. Spojrzał w oczy Kuny. Co powinien mu powiedzieć? ''No, unikałem cie, bo bałem się powiedzieć ci o swojej decyzji''. Brzmiało prosto i bardzo szczerze. Mimo to, te slowa nie chciały mu przejść przez gardło. Nie chciał zawieść przyaciela, doprowadzić go do zawodu. Musiał się wyjaśnić jakoś inaczej. Kłamać... Ale tylko połowicznie. -Duszo wędrowałem. Byłem nawet na Topiołkach, to asz za Gszmiącą Ścieszką. Kilka rasy musiałem tam nocować. Pewnie dlatego nie udało nam sie spotkać- odparł po chwili, przygryzając dolną wargę. Zaraz po tym wstał, widząc, że Kuna zrobił już to samo. Huh, nawet siedząc był od niego niższy. Ale już się przyzwyczaił, że wszyscy są od niego wyżsi. W końcu niski wzrost ma swoje plusy, prawda?
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Słysząc głos byłego gromiaka uśmiechnąłem się delikatnie. Lubiłem jego głos, tym bardziej że odkąd został samotnikiem mówił zdecydowanie więcej i przede wszystkim pewniej. Zauważyłem to bez problemu już podczas naszego ostatniego spotkania. Sama myśl o tym że Morwa zmienił się na lepsze jak mi się wydawało, wypełniała mnie dumą.
Słysząc wytłumaczenie niebieskookiego przytaknąłem delikatnie łbem i cicho mruknąłem na znak iż rozumiem. Nie byłem przekonany do tego że rówieśnik powiedział mi wszystko jednak nie chciałem go posądzać o kłamstwo i dopytywać, tym bardziej że były to tylko moje domysły nie potwierdzone niczym innym niż przeczucie.
- Rozumiem, dobrze. Jak ci idzie polowanie? Przydały sssię na cośss moje rady? - spytałem schylając delikatnie łeb gdy mój przyjaciel podniósł się do siadu. Nie chciałem wyjść na niemiłego i wywyższającego się wielkością. W końcu kiedyś go to peszyło teraz również mogło mieć to jakiś negatywny wpływ chociaż nie musiało, ale ostrożności przecież nigdy za wiele, prawda?

This
ain't a song for the broken hearted
No
silent p r a y e r for the faith departed
I
ain't gonna be just a face in the crowd
You're
gonna hear my voice
When I shout it out loud
IT'S MY LIFE

LVL 4 225 / 300
MedLVL 1 35 / 200
12
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Morwie wydawało się, że Kuna nic nie podejrzewa. Czyżby udało mu się go... Ugh, okłamać? Bardzo dobrze. Oczywiście nie był zadowolony, że to zrobił. Powiedzmy sobie, że czasem trzeba. Tym razem musiał. Prawda mogłaby być bolesna dla Kuny, co znaczy, że dla Morwy też. Naprawdę nie chciał urazić przyjaciela, chyba lepiej jak nie dowie się jak było naprawdę. Samotnik szybko odsunął od siebie zmartwienia na temat kłamstwa. Zamiast rozmyślać czy zrobił źle, czy dobrze, zajął się wpatrywaniem w wojownika. Gdy to robił, czuł się dziwnie. Od razu miał ochotę uśmiechać się. Przebywanie w jego towarzystwie najwidoczniej też dobrze na niego działało, bo odzywał się więcej i w pewnym sensie był dawnym sobą. Czy to dobrze? Jak dla niego niezbyt, bo starał się zapomnieć o swojej przeszłości, nawet jeśli jest to niemożliwe. Warto próbować, no nie?
-Tak. Jest jusz lepiej, chyba rzeczywiście coś potrafie- odpowiedział z namysłem. Odkąd buras wytłumaczył mu teorie walki, Morwie szło coraz lepiej. Zaczął rozumieć co robi źle, a co dobrze, co musi poprawić. Był mu naprawdę wdzięczny, że dzięki niemu umie. -Dziękuje, nie wiem jak poraciłbym sobie bes twoich rat- dodał szybko, patrząc Kunie w oczy. Słowa podziękowana jakoś ciężej przeszły mu przez gardło. Nie miał pojęcia czym może być to spowodowane. Z resztą nawet się tym nie przejmował, bo raczej nic to nie znaczy. A może jednak? Nie ważne.
-A co nowego w Klanie Gromu?- spytał nagle, kompletnie zapominając, że miał nie zaczynać tego tematu. W myślach pewnie palnąłby się teraz w głowę. Głupi, głupi, głupi!!
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Czasami przypadkowy przypływ odwagi zanosił Gronostaj gdzieś dalej, niż obrzeża osiedla, i właśnie tak stało się dzisiaj. W rzeczywistości oryginalny plan wyglądał nieco inaczej - chciała zbliżyć się do terytoriów Klanu Cienie i może, tylko może, prawdopodobnie zagadać do kogoś patrolującego granice; dać znać swojej rodzinie i reszcie klanu że tak naprawdę nadal żyje i ma się dobrze. Im bliżej celu się znajdowała, tym szybciej traciła wiarę w swoje zamiary, aż w końcu z radością znalazła sobie miejsce, które odwróciło jej uwagę. Stare, opuszczone legowisko dwunogów, oddalone od terenów łowieckich Cienia o całe Siedlisko Koni i jeszcze trochę.
Rozejrzała się po rozpadającej się szopie i okolicznych zaroślach, znajdując jedynie warstwy osiadłego tu pyłu i całe mnóstwo porozrzucanych po kątach pajęczyn. Może powinna powiedzieć o tym Dziwnookiej?... czy stara kocica zajmowała się jeszcze leczeniem? Bura ze zdziwieniem doszła do wniosku, że jej o to nie zapytała.
Dopiero dźwięk małego stworzenia poruszającego się w wysokiej, suchej trawie oderwał ją od myśli o cienistej ex-medyczce. Spomiędzy zarośli na pokrytą śniegiem ziemi wysunęło się drobne, szare zwierzątko. Mysz! Mięśnie w ciele Gronostaj spięły się jak struny, gdy ostrożnie podniosła się na cztery łapy, wpatrzona w gryzonia jak w gwieździste niebo; nieczęsto miała okazję polować. Zamieszkujące jej ogród wróble doskonale ją znały i przynosiły jej więcej upokorzenia, niż świeżego mięsa, zaś pozostała zwierzyna zazwyczaj wiedziała o jej nadejściu prędzej, nim zdążyła złapać jakikolwiek trop.
Kotka zniżyła się do ziemi, starając się nie wprawić przyczepionego do jej szyi dzwonka w ruch. Drżącymi z podekscytowania łapami zaczęła pełzać w stronę celu, niemalże na bezdechu... zamarzła, napięła mięśnie łap, przeniosła ciężar na tylną część ciała, i... dzyń.
Opadła z ciężkim sapnięciem w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stała mysz i cmoknęła głośno, gdy nagi ogon gryzonia zniknął w otaczających dęby zaroślach. Przerażone piszczenie ustało uderzenie serca później. Pysk pieszczoszki skrzywił się z pogardą, maskującą jedynie głęboki zawód. Cóż. Może innym razem. Odwróciła się, by zrezygnowanym krokiem zacząć zmierzać w stronę rozpadającego się gospodarstwa.
.
[Obrazek: 0J9b1Au.png]
w dolinie spokój
a w niej wreszcie mieszkam ja
świat mam na oku i taki już jest od lat
LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Niektóre nawyki, czy też sposoby myślenia ciężko wyplenić. Wychowana w Klanie Sikora od zawsze miała poczucie posiadania "swojego" terytorium, kąt który uważała za własny. Tak też było i po jej powrocie. Potrzebowała własnego kąta, takiego gdzie mogłaby powiedzieć, że jest na swoim. Istniał jednak jeden poważny problem, a nazywał się Klan Wichru. Kotka chciała się trzymać od niego wygodnie z daleka, tak aby czasem nie kusić losu, a także siebie, co by wieść o jej powrocie miała się roznieść. Tłumaczyć się dlaczego od razu nie wróciła do Klanu, ani dlaczego w zasadzie nie chce do niego wracać... Nie, to było zdecydowanie zbyt ciężkie i nie potrafiłaby się z tym zmierzyć... Na ten moment. Może kiedyś, chociaż raczej nigdy, ale jeszcze nie teraz. Dlatego swoje nowe tereny wybrała jak najdalej od rzeczonego Klanu jak tylko się dało, Siedlisko Koni i jego okolice zdawały się być idealne w tym celu. I było całkiem przyjemnie, ciepłe siano, towarzystwo koni, które zawsze słuchały jej gadaniny i kiwały potakująco głowami, a co najważniejsze mogła chodzić gdzie jej się tylko podobało bez martwienia się o "granice". Ha! Tutaj nie było granic. Cóż oczywiście jakiś samotnik mógł uznać kawałek ziemi za swój, ale nie ścigały cię patrole za to jak tylko postawisz łapę o krok za daleko. Sama szylkretowa koteczka też nikogo by przecież nie przegoniła, to byłoby nieuprzejme plus no... Ta ziemia nie należała per se do niej, nawet jeśli nazywała to "swoim" terenem. Należała do każdego i każdy mógł sobie przyjść i iść jak chciał. Kto by pomyślał, że kiedyś przejmowała się czymś takim jak granice!
Akurat tak się złożyło, iż tego opuszczonego przez dwunogów miejsca jeszcze nie zwiedziła, a tam gdzie jej nie było, to ją ciągnęło. Musiała wetknąć nos wszędzie, samotnicze życie nie oduczyło jej ciekawości, wręcz przeciwnie, teraz gdy znała już więcej sekretów, była ciekawa i głodna wiedzy jeszcze bardziej niż wcześniej. Przekopując się przez warstwy zarośli, teraz zeschłych i zmarzniętych nie myślała, że kogoś tu spotka. Ani tym bardziej, że przerażona myszka przebiegnie jej niedaleko łap, była tak zaskoczona że szara istotka uszła z życiem. Sikora jeszcze chwilę oglądała się za znikającym gołym ogonkiem, zanim zerknęła w kierunku z którego właściciel ów ogonka przybiegł. Nieco ostrożniej ruszyła w tamtą stronę, przechodząc przez zamarznięte badyle, aby po chwili dostrzec kotkę, której chyba właśnie nie wyszło polowanie, bo szła dość smętnie.
- Ummm hej! Chyba... Chyba uciekła ci mysz. Ummm pobiegła w tamtą stronę jakby co - powiedziała wskazując łapką kierunek.
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości