Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Słonecznikowej Pestce nie umknęło to, że Larwia Łapa odpowiedziała bardzo szybko. Wręcz zbyt szybko. Do tego stopnia, że w rezultacie w sumie dalej była nieco zmartwiona i zakłopotana. Westchnęła jednak cicho i ruszyła przed siebie, w stronę Kotlinki i w ogóle. Przez dłuższą chwilę milczała, bo poczuła po prostu pewną bezsilność. Chciała zrozumieć, o co chodzi Larwie, na czym jej zależy na tym treningu i w ogóle, ale takim zamykaniem się na wszystko terminatorka ani trochę jej nie pomagała. Po chwili w kompletnej ciszy westchnęła więc i odchrząknęła cicho.
– Pójdziemy teraz wzdłuż granicy z klanem Rzeki i zaczniemy mówić o reszcie Kodeksu, więc jeśli naprawdę wszystko w porządku, to powiedz mi, proszę, o jakich zasadach już mówiłyśmy do tej pory... Ale, uh, Larwia Łapo? Wiesz, że nie będę zła, rozczarowana ani cokolwiek, jeśli powiesz, że źle się czujesz? To, no, zupełnie normalne i nie masz na to wpływu, a mam wrażenie, że unikasz tematu. – Nie chciała na nią naciskać, ale nie miała zamiaru dłużej skakać wokół tematu. Jeśli Larwia Łapa nie życzyła sobie, żeby Słonecznik próbowała, to mogła jej w tej chwili powiedzieć, ale póki była jej terminatorką, Słonecznikowa Pestka nie miała zamiaru przestawać próbować jakoś się z nią porozumieć. Wbrew temu, o co prosiła Larwia Łapa na początku treningu, mistrzowie nie byli jedynie do odbębnienia materiału.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Larwa natomiast po prostu sunęła za mistrzynią w niemym transie, nie emanując żadną emocją- a jeśli już to nie szczególnie przyjemną.
Nie zdawała sobie sprawy iż swoim zachowaniem powoduje milczące napięcie i skarzenie niewidzialnym jadem.
Robacza nie czuła się źle, co nie było jednoznaczne z tym iż ma czuć się dobrze. Z zamętem w głowie zdawała się po prostu za czymś biec,
nawet stojąc w miejscu. Codzienne monologi skierowane
do własnej osoby, bezdźwięczne rytmy dzwoniące w uszach.
Nie leciała, ale jednocześnie nie śmiała upaść na ziemię.
Rozmyślenia przerwał jej głos ryżej kocicy, zabarwiony czymś w formie zmartwienia. Z uwagą wysłuchała poleceń mentorki, przynajmniej dopóki tamta nie zaczęła ponownie upewniać się o tym czy stan psychiczny Modliszki ma się dobrze. -Po p`ostu za nim tęsknię. A zważając na to iż najpewniej nie w`óci, mój umysł bez mojej zgody postanowił odbyć żałobę. Nie chcę sie w tym pog`ążać,
więc myślę ża zajęcie się czymś dobrze mi z`obi. Ale ostateczna decyzja należy ciebie Słonecznikowa Pestko.- miauknęła w pełni spokojnie, decydując się na objęcie najbardziej prawdopodobnej ścieżki. Zniknięcie brata i te sprawy zgrywały się z czasem, i nie musiała szczególnie dużo myśleć by znaleźć coś odpowiedniego. Fakt, wykorzystywanie faktu zaginięcia jedynego ważnego dla niej kota było okropne i paskudne, ale z jej perspektywy po prostu konieczne. Zmusiła się do lekkiego uśmiechu, który miał potwierdzić jej dobry stan. -Kodeks to zbio`owisko zasad, któ`ych trzeba przestrzegać żyjąc w klanie. - zamruczała zamyślając się na chwilę i marszcząc brwi. - Można posiadać przyjaciół poza klanem, jednak nasza wie`ność zawsze ma pozostać w klanie. Nie poluj i nie wstępuj na te`eny innych klanów. Zwierzynę należy zabijać tylko po to by się nią pożywić- musimy dziękować gwiezdnym za jej żywot.
Zg`omadzenia są odbywane tylko z woli przywódców, podczas pełni księżyca. Panuje wtedy `ozejm.- Po tych słowach zatrzymała się na jakiś czas,
by dokładniej wszystko obmyślić, i nie postawić złego kroku.-Poza tym są jeszcze zasady polowania i walki.- mruknęła pośpiesznie, rzucając na rdzawą kotkę okiem.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Tym razem Słonecznikowej Pestce nie chodziło tylko o stan psychiczny, ale fizyczny również. W końcu takie sytuacje nie zdarzały się codziennie; nie widziała jeszcze, żeby ktoś wymiotował po wchodzeniu na drzewo. Była odpowiedzialna za Larwią Łapą i wolała wiedzieć, jeśli działo się z nią coś złego, ale czarna kotka niezwykle jej to utrudniała tym swoim zaprzeczaniem i niechęcią mówienia o sobie. Musiało jej chyba starczyć to, że powiedziała jej o śmierci brata... Ech. Wcale jej się to nie podobało, ale nic na siłę. Jeśli Modliszka nie chciała jej nic mówić, niech i tak będzie. Nie mogła na nią wiecznie naciskać, nie? Przynajmniej póki nie wyglądała tak, jakby jej fizyczny stan się szczególnie pogorszył, mogła porzucić temat. Tak będzie lepiej i dla niej, i dla Larwy, skoro sobie niczego takiego nie życzyła.
– Wiesz, właściwie chodziło mi też o to, czy fizycznie wszystko w porządku, ale jeśli tak mówisz... – urwała i zwyczajnie dała terminatorce przejść dalej. Poddała się. Tyle. Skoro nie, to nie, może faktycznie odwracanie uwagi podziała na kotkę lepiej. Cokolwiek. Zamiast tego skupiła się więc na słowach terminatorki o Kodeksie. W sumie większość się zgadzała, miała tylko drobne uwagi.
– Właściwie większość zasad, o których musimy sobie jeszcze powiedzieć, dotyczy rang. I zapomniałaś wymienić, że honorowy wojownik nie musi zabijać, by zwyciężać swoje bitwy, a granice muszą być patrolowane i oznaczane, a intruzi przeganiani. Poza tym jest w porządku – powiedziała. – Ponieważ reszta jest związana z rangami właśnie, to może od tego zaczniemy. Wymień mi, jakie mamy rangi w klanie i jakie pełni obowiązki każda z nich – poleciła następnie. Miały dość sporo czasu na chodzenie i rozmawianie sobie, bo zostały im jeszcze dwie granice do przejścia.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>