Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Nigdy nie wiadomo co będzie w przyszłości- ale to o wiele mocniej zależy od wpływu środowiska, aniżeli samej kotki. Odwzajemniła uśmiech mistrzyni, i zarzuciła ogon za siebie, stawiając uszy na sztroc. Musi w końcu wszystko idealnie słyszeć, potem odpowiednio przeanalizować.
-Nic się nie stało.- odpowiedziała serdecznie poruszając uszami. Ważne było by nikt nie uznał jej za idiotycznego gbura- łatka inteligentnej, uprzejmej kotki jest zanadto bardziej rozchwytywana.
Nie zdziwiła się gdy ruda potwierdziła jej hipotezę, była jej pewna. Nie będzie od razu ryzykować życia, a wieczne przegadywania niczego nie gwarantują. Skinęła ze spokojem łbem, potwierdzając że zrozumiała.
-Zabijać mozna gdy nie mamy innej opcji. Ewentualnie jest to dozwolone gdy kot nie pochodzi z za dnego z klanów. Tutaj jednak w jej mniemaniu to nieco nie potzebny punkt- powinno się zabijać tylko gdy nie ma innej opcji, bez wyjątków. - miauknęła, nieco przyśpieszając krok. Był to jej realny pogląd, nie uważała by ktokolwiek zasługiwał na śmierć. Nie dała nikomu życia, to też nie zamierza go odbierać. Nikt nie powinien.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
W duchu odetchnęła z ulgą, kiedy Larwia Łapa zapewniła ją, że nic się nie stało. Tak jak ona nie chciała stracić łatki miłej i uprzejmej, tak Słonecznik zależało na tym, żeby być z nią w dobrych stosunkach. W końcu naprawdę nie miała na myśli nic złego, o nic ją zbyt wcześnie nie oskarżała i po prostu była ostrożna. Z czystej troski. Skoro jednak nie miała nic przeciwko, to mogła luźno przejść do dalszej części treningu. Nauka dalszej części Kodeksu, tak. Odpowiedź Larwiej Łapy była, poza tym, że poprawna, również odrobinę subiektywna na końcu, ale Słonecznik musiała przyznać jej rację. Też nie widziała sensu w zabijaniu, kiedy nie było to konieczne. Życie to życie, każde należało szanować – czy to w klanach, czy poza nimi. Nie dało się wybrać miejsca swojego urodzenia.
– Też sądzę, że zabijanie powinno być tylko i wyłącznie ostatecznością. Życie należy szanować – powiedziała na głos to, o czym myślała i w tym momencie postanowiła nakierować rozmowę na trochę inny, lecz wciąż powiązany temat. – Inny punkt Kodeksu również ma z tym związek: zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. Widzisz, musimy łapać zwierzynę, żeby mieć co jeść, ale to też mimo wszystko żyjące istoty... dlatego ich śmierć nie może się marnować. Zabija się je tylko i wyłącznie dla pożywienia. A skoro już o tym mowa, możemy powoli przechodzić do polowania. Niedługo dojdziemy do Czarnego Ogona, naturalnej granicy z ziemiami niczyimi, to taka rzeka. W tamtej okolicy zapolujesz, jeśli będziesz chciała polować po ciemku – mruknęła, zerkając szybko na niebo. Trochę już minęło odkąd wyruszyły, a do przejścia wciąż jeszcze miały wcale nie taki mały dystans, a już teraz niebo znacząco się ściemniło. – Co już wiesz i pamiętasz na temat polowania? – spytała, pamiętając o tym, że kotka przerabiała to na naukach.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
W takim razie doskonale się zgrały- jedna nie przeszkodzi drugiej, poglądy też mają podobne. Przynajmniej teraz, czas zmienia wszystko i wszystkich. Troska mistrzyni także jej nie przeszkadzała- wręcz przeciwnie, pokazywała czego czarna powinna unikać by zrobić dobre wrażenie. Fakt, może ruda chciała uzyskać coś innego, jednak ten efekt musi jej na razie wystarczyć- w najbliższych księżycach nie ulegnie zmianie, to raczej kwestia lat.
Życie życiem- szanować się powinno, ale ile rzeczy się powinno, a ile faktycznie się robi? A no właśnie. Na szczęście robaczyna ma nawet silną wolę- w sumie teraz i tak nikogo nie zabije, w przyszłości również nie zamierza tego czynić.
Skinęła łbem na potwierdzenie wojowniczki, nadal dreptając za nią krótkimi łapkami. -Okej!-zamruczała entuzjastyczniez i rzuciła roziskrzone spojrzenie na kotkę. Zaczynało robić się ciekawie, a i więc- pora na polowanie.
-A więc- nalezy ustawić się pod wiat'- miauknmiauknęła demonstrując, po czym kontynuowała- Zgiąć łapy tak by bzuchem nie szu'ać po ziemi. Patzeć pod łapy. Z'ównać gzbiet z głową i ogonem. Uk'yć ię pzed ptaszkami, i podchodzić do nich od boku.- rzuciła, kolejno przybierając na siebie nowe regułki. Zapomniała czegoś? Bardzo możliwe.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Przysłuchała się bardzo uważnie temu, co Larwia Łapa miała do powiedzenia na temat polowania. Co prawda nie wymieniła wszystkiemu, ale jak na to, że na naukach miała tyle materiału, to i tak nieźle jej poszło, że czegoś nie namieszała i w ogóle coś pamiętała. Kiedy skończyła, Słonecznikowa Pestka pokiwała jej głową, żeby dać jej znak, że mówiła dobrze, bo chociaż miała parę rzeczy do dodania i uporządkowania, to naprawdę zadowalał ją stan wiedzy czarnej kotki.
– Aha, ze wszystkim masz rację! Ale po kolei, bo jest tego jeszcze ciut więcej, a nie chcę, żebyś się pogubiła. I, ee, żebym ja sama się pogubiła – zażartowała, posyłając Larwiej Łapie lekki uśmiech. – Co do pozycji łowieckiej – bardzo dobrze. Zgięte łapy, głowa i ogon wyrównane z linią grzbietu, świetnie. Po drodze, tak jak zauważyłaś, należy patrzeć pod łapy, żeby na nic nie nastąpić, a w dodatku iść pod wiatr, żeby zwierzyna nie wyczuła twojego zapachu. Powiedziałaś też o tym, że przed ptakami trzeba się chować. Racja, mają dobry wzrok, więc trzeba kombinować i podchodzić do nich tak, żeby cię nie zauważyły. Najlepiej kryć się za elementami otoczenia, a jeśli nie ma jak, to można też zastygać co jakiś czas w bezruchu, żeby je zdezorientować. Można też podchodzić od tyłu lub z boku, żeby miały mniejszą szansę, żeby cię zauważyć – uzupełniła fragment wypowiedzi terminatorki o nową wiedzę, a potem spojrzała na nią z zainteresowaniem. – Ale ptaki to nie wszystko. Słyszałaś coś o tym i pamiętasz może, jak należy polować na inne rodzaje zwierzyny? Myszy i wszystkie te myszo-podobne oraz zające i króliki? Albo takie węże i żaby? – spytała. Może, kiedy już to wymieniła, terminatorce coś dodatkowo zaświta i nie będzie musiała przerabiać formułki od zera, a nawet jeśli, to w sumie nie stanowiło to żadnego problemu.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Pochwały były tak naprawdę jedynym sensem życia Larwy. Sprawiały że czuła się ważna, czuła że jest czym więcej niż posta pudełko po emocjach.
Była dla pochlebstwa- żyła dla nagrody. Posłała goblini uśmieszek mistrzyni, z radością odsłuchując rady. Wyglądała teraz jak zwyczajna bezbronna kociczka- I kto by się donyślił że nawet w tym wieku nie ma parcia na lojalność klanowi.
-Doskonale wszystko 'ozumie Słonecznikowa pestko, ale nie tak wylewnie z emocjami popr'si. Czuję się niekomfo'towo a ich nadmia'em, bardziej stawia na zeczowość, logikę. Mam nadzieję ze to 'ozumiesz.. a tak pozatym to mogą mówić sobie na "ty"? Nie jesteśmy w og'omnej 'óznicy wiekowej i chyba nie byłby to p'oblem? - spytała z entuzjazmem, stawiając uszy na sztroc. Ta uwaga co do emocji miała wywołać presję na rudej ale i poprawić szybkość przekazywania informacji- kiedyś może utwardzi coś w typie respektu.
-Ach, no tak! K'ólik cię usłyszy, ptak zobaczy, mysz wyczuje, jak mniemam? Zupełnie o tym zapomniałam, pzep'aszam.- miauknęła rzucając przelotne spojrzeniè na mentorkę. Co dalej?
Zobaczymy.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Zamrugała kilka razy, trochę zdziwiona słowami Larwiej Łapy. Mniej... wylewnie z emocjami? Och, no dobra, tylko czy ona tak w ogóle umiała? Słonecznik łatwo dawała się ponosić uczuciom i ogólnie dość sporo dla niej znaczyły, stanowiły istotną część jej życia, wpływały na jej podejmowanie decyzji i tak dalej, toteż trochę dziwnie się poczuła, ale rozumiała, o co chodziło terminatorce. Chyba. Krótkie wypowiedzi, bo może tak łatwiej jej się będzie skupić i analizować wszystko, a poza tym mniej wstawek, same informacje, żeby szybciej poszło. Hmm, jeśli chodziło o Słonecznikową Pestkę, to jej się nigdzie nie spieszyło, ale jeśli miała do czynienia z kimś ambitnym, komu na tym zależało – mogła się dostosować.
– Hmm, no dobra, jeśli tak ci się będzie lepiej pracowało, to się postaram! A co do tego drugiego, to jasne, raczej większość kotów zwraca się do mnie po prostu na "ty" i "Słonecznik", więc nie mam z tym żadnego problemu – powiedziała, uśmiechając się do niej leciutko. Nie tak wylewnie, w porządku, ale przez większość życia uśmiech jednak nie schodził z mordki Słonecznikowej Pestki i wcale nie wyglądało na to, żeby miało się to zmienić, ha!
– Tak, formułkę pamiętasz dobrze, ale chciałabym jednak, żebyś wyjaśniła mi dokładniej, o co chodzi. W sensie z czym to się wiąże, czego należy pilnować, kiedy podchodzisz do poszczególnych rodzajów zwierzyny. Dla niektórych może ona być trochę myląca... albo niedokładna – stwierdziła, wzruszając lekko barkami. Wierzyła, że Larwia Łapa sobie poradzi z zadaniem, ale musiała mieć absolutną pewność, zanim puści ją do praktyki, żeby nie marnować czasu, skoro już robiło się ciemno.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Robaczyna nawet nie zerknęła na widocznie zbitą z tropu mistrzynię. Koty w jej typie miały to do siebie że nie trudno było je namówić do czegokolwiek co nie zgadza się z ich regułami. Na tę porę młodziutka chciała po prostu szybko, a raczej dokładnie dotrzec do wymarzonej rangi, która w jakiś sposób zbliżała ją do osiągnięcia własnych celów. Ale wróć, teraz trening, Słonecznik i te sprawy- jeśli się uwinie pójdzie sprawnie jak po maśle.
-Jeśli je- Ci to pzeszkadza oczywiście nie musisz. Widzisz- ona po p'ostu chce dowieść ze jest potzebna. Ze jest wazna!- miauknęła z dziwną jak na kogoś jej wieku determinacją, celem najwyższym.
Przyszła jednak pora nauki, to też pora wracać na ziemię. Również posłała ryżej kotce wyszczerz, I przysłuchała siė jej wypowiedzi.
-Wydaje jej się ze to p'oste, sp'óbuje. - zatrzymała sir na moment by pomyśleć, i znów ruszyła do mentorki.-Przy k'óliku tzeba uwaznie stąpać, cicho oddychać, nie wydawać p'awie zadnych dźwięków. Natomiast jeśli mowa o em.. ptaszkach to trzeba UK'ywać się po kzakach, t'awach i te sp'awy. Pzy myszy najbardziej uwazamy na zapach, czyli koniecznie pod wiat', wytazanie siė w ziemi pewnie tez jakoś pomoze.- zamruczała patrząc wyczekująco na Słonecznik, i słysząc wewnėtrzne werble. Uda jej się, czy nie?
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Pokiwała głową i uśmiechnęła się lekko, słysząc motywację w głosie Larwiej Łapy. Po prawdzie może trochę nie do końca ją rozumiała, bo czarna kotka znacznie się od niej różniła, ale do tego potrzebowała jeszcze po prostu czasu, żeby się jej nauczyć, poznać ją lepiej. Zobaczyć, jakie dokładnie miała wymagania i oczekiwania, jaka była z charakteru. Jak na razie miała jakieś podstawy i nimi zamierzała się kierować – tym razem skupić się bardziej na samym nauczaniu, bo widocznie to sprawiało kotce frajdę, to lubiła. Wsłuchała się w jej słowa, a potem lekko pokiwała głową.
– No, prawie. Przy ptakach masz rację, ale dodam do tego, że jeśli wiatr na to pozwala, warto też zbliżać się od tyłu lub z boku, a w dodatku celować w skrzydła. Przy zającach i królikach najważniejsze jest wyciszenie oddechu, bo generalnie cicho stąpać należy zawsze... Eee, tylko z myszami i tym podobnymi jest trochę inaczej. Widzisz, w słowie "wyczuje" nie chodzi wcale o zapach, a o to, że są małe i całym ciałem zbliżone do ziemi, a więc konkretniej to wyczuwają, jak ziemia drży, kiedy się zbliżasz. W związku z tym, kiedy do nich podchodzisz, musisz zrzucić ciężar ciała na tylne łapy. Tak samo robisz przy wężach, żabach i takich innych – wyjaśniła obszernie. Zdawało się, że to by było na tyle, terminatorka znała resztę teorii, a więc nie było sensu przedłużać. Tym bardziej, że doszły już do granicy, a niebo się ściemniało. Kiedy były nad brzegiem rzeki, Słonecznik skręciła w lewo, żeby przejść jeszcze kawałek. – Ta rzeka to Czarny Ogon. Chciałabym, żebyś w jego okolicy zapolowała... a że robi się późno i coraz ciemniej, to na dobry początek starczą ci jakieś dwie zdobycze, jeśli będziesz pamiętać o wszystkich zasadach polowania. Nie chcemy wracać do obozu w środku nocy, nie? Pod wieczór może być też trochę trudniej, ale w sumie jak nauczysz się polowania w tych warunkach, to będzie ci jeszcze łatwiej za dnia! Aż do miejsca, które nazywa się Dziki Sad, nasza granica biegnie dokładnie wzdłuż Czarnego Ogona, a więc możesz iść w tamtą stronę i na pewno się nie zgubisz. No, idź już szukać zwierzyny, powodzenia! Pewnie będziesz musiała się trochę oddalić, bo tu narobiłyśmy hałasu. Będę gdzieś w pobliżu, jakbyś mnie potrzebowała – powiedziała, po czym weszła między pobliskie drzewa, żeby móc z bezpiecznej odległości patrzeć na terminatorkę.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Zapomniała zaledwie o jednej, w sumie istotnej rzeczy, a poza tym było okej- to zdecydowanie podbiło jej ego, które i tak sięgała już koron drzew, nie żeby ktoś zdawał sobie z tego sprawę. Powołanie skinęła łbem na słowa rudej kocicy o miłym usposobieniu, i w kilku zdaniach potwierdziła iż rozumie co ma robić.
-Aa, okej. Nie była pewna właśnie o co biega z tym czuciem. Dziękuję za objaśnienie.- miauknęła uprzejmie, mrugając porozumiewawczo do mentorki. Wypadałoby mieć z nią dobre relacje, w końcu to ona będzie przekazywać informacje o niej samej liderce. Poruszyła wąsami na następne słowa jej ryżej mistrzyni, po czym posłała jej figlarny uśmiech na miarę goblina.
Czarna była kimś równie unikatowym, co wtapiającym się w tło. Starała się jednak by w odpowiednim momencie jakoś bardziej się wysławić, by ważne koty klanowe w ogóle wiedziały o jej istnieniu, bo bez tego by się nie obeszło.
-Wzdłuz zeki? 'ozumiem. Mam nadzieję ze złapie coś poządnego. - rzuciła z entuzjazmem po czym dobiegła kilka długości lisa od wojowniczki, by przystąpić do pozycji łowieckiej, i rozpocząć pierwsze prawdziwe polowanie.
Przykucnęła, ustawiła się pod wiatr, ściszyła oddech. Noc odkryła jej futro mrokiem.
Uważała by nie nadepnąć na żaden patyk, to też stąpała delikatnie z zachowaną ciszą i patrzyła czujnie pod łapy. Brzuch nie szukał ziemi gdy szła powoli, głowę, grzbiet i ogon oczywiście zrównała z linią grzbietu. Czy się uda?
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Tropienie o tak późnej porze, kiedy ściemniało się coraz bardziej, wcale nie było łatwe, a więc nic dziwnego, że choć Larwia Łapa się starała, przez dłuższy nic nie mogła znaleźć. W końcu jednak usłyszała cichy pisk gdzieś spośród trawy kilka lub kilkanaście długości lisa przed nią, a wraz z kolejnym podmuchem wiatru dotarł do niej świeży zapach myszy. Po chwili zresztą mogła zauważyć, że trawa w miejscu, z którego dobiegał, poruszała się, jakby coś w niej się niezbyt szybko przemieszczało. Nie widziała dokładnie zwierzyny, ze względu na odległość i porę dnia, ale mogła w ten sposób poznać jej położenie. Pierwsza, całkiem dobra okazja.
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Z każdym krokiem wydawało jej się że nie znajdzie już niczego, przez ciemność nocy trudno było jej dostrzec cokolwiek- na szczęście koty mają także inne zmysły, przykładowo węch. Delikatna woń myszy połaskotała ją w nos, wskazując kierunek.
Grzbiet nadal był na wprost z łbem i ogonem, oddech miałaściszony do reszty. Ciężar przerzuciła na tylne łapy, a jej stopy tylko delikatnie muskały ziemię. Szła pod wiatr. Zerkała pod łapy by na nic nie nadepnąć. Brzuch nie tykał ziemi.
Mysz nie powinna wyczuć jej obecności, tak przynajmniej się wydawało.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Larwiej Łapie szło bardzo dobrze, pamiętała o wszystkich zasadach polowania, a więc zdawało się, że bez problemu dojdzie do myszy i jej pierwsza próba będzie udana... Do czasu. Czarna kotka miała zwyczajnego pecha, bo w pewnym momencie wiatr niespodziewanie zmienił kierunek i powiał jej zapach prosto w stronę myszy, a gdy tylko ta go wyczuła, rzuciła się do ucieczki. Modliszka była już jednak na tyle blisko, żeby móc ją wyraźnie widzieć, w dodatku pomagały jej ruchy trawy, a małe stworzonko nie było zbyt szybkie, toteż gdyby się pospieszyła, miałaby pewnie szansę je złapać. Nie mogła sobie jednak pozwolić na zawahanie.
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Mysz, ziemia, trawa, zapach, Larwa.
Te rzeczy były teraz istotne, przynajmniej do czasu, gdy czarna w gwałtowny sposób zorientowała się że wiatr postanowił spłacać jej figla. Nie chciała jednak teraz rezygnować, zważywszy na to że gryzoń był akurat na wyciągnięcie łapy.
Czmychnęła biegiem, kierując się za ruchomym dołkiem w trawie. Zmęczenie dawało jej się we znaki, w końcu dotąd miała okazję tylko przechadzać się po obozie, nawet nie wspominając o półdniowej przechadzce po granicy.
Jeśli uda jej się dogonić mysz najpewniej po prostu wbije zęby w jej kark, delektując się uczuciem wiotczejącego ciała w jej pysku. To mogła być jej pierwsza zdobycz, a ona nie zamierza nie złapać się takiej okazji. Potrzebuje doceny. Potrzebuje pokarmu dla dumy.
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Niestety mimo wszystko to terminatorka była tu na przegranej pozycji, bo mysz lepiej znała okolicę i lepiej orientowała się o tej porze. Umknęła, zanim Larwia Łapa zdołała ją złapać i zniknęła z jej zasięgu wzroku, a więc pozostawało jej chyba tylko rozglądać się dalej. No nic, może następnym razem pójdzie lepiej. Nawet najlepszym wojownikom się zdarzało.
Mistrz: Słonecznikowa Pestka
Płeć: Kotka
Matka: Lniane Fute'ko
Ojciec: Zółtooki
Partner: Trzeba by pomyśleć
Smukła, wysoka o czarnej, krótkiej sierści. Ma oliwkowe oczy.
Zmieniła się, nie łatwo rzec czy na dobre, czy na złe.spontaniczność całkiem z niej uszła, improwizuje tylko gdy jest do tego zmuszona. Większość czasu poświęca na obserwacje kotów, wychwytywanie ich zalet, słabych stron, kompleksów, czy też wstydliwych zdarzeń, ze świadomością że może kiedyś się jej przydadzą. Jest niepokojąco? To dopiero początek. Jedyna osoba która budzi w niej cokolwiek, nie szczęście, nie smutek- to brat, Czermień. Tylko przy nim ma w sobie jakiś płomyczek, promień, iskrę. Jej największą zaletą jest uroda- oraz to że jest inteligentna na tyle by umieć czerpać z niej zyski.
Uciekła.
Robaczyna zaklnęła w głowie, jednocześnie się nie demotywując. Przecież to nie jest jedyna mysz na ich terenach, więc oczywistym jest iż sobie poradzi. Jeśli nie teraz to kiedy indziej. Przyciągnęła się cicho i odwróciła pod wiatr. Zgięła łapy w ten sposób by brzuch nie ruszał ziemi, przeniosła ciężar na przednie, i postawiła uszy na sztroc wyczulając zmysły. Zakamuflowała futerko w gęstej trawie, i jak najciszej i najdelikatniej mogła ruszyła do przodu w poszukiwaniu ofiary. Wstyd by jej było wrócić bez jakiegokolwiek pokarmu, musi sprawiać dobre wrażenie. I musi kiedyś skończyć ten trening.
Przypomniała sobie o jeszcze jednej zasadzie, mianowicie postawieniu łba na równi z ogonem i grzbietem, co jak z automatu zrobiła. Wzrok poszedł pod łapy w obawie nadepnięcia na jakiś patyczek czy inne pierdołki.