Logo Artemidy
Trening Larwiej Łapy
#31
Żadnej innej myszy w okolicy nie było, ale jedna stracona okazja jeszcze nic nie znaczyła, bowiem Larwia Łapa niedługo usłyszała w pobliżu trzepot skrzydeł, a na ziemię trzy długości drzewa od niej zleciał nagle niezbyt wielki rudzik. Proszę bardzo, szansa numer dwa.

Larwa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 45/50
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#32
Nadal szła pod wiatr, z brzuchem opuszczonym tak by nie szurać po ziemi, łbem zrównanym z ogonem i grzbietem, ciężarach na tylnych łapach. Zerwała by nie nadepnąć na żaden patyk, a w końcu usłyszała radosny wydźwięk, który wręcz nakazał jej polepszenie kamuflażu. Ptak był w pobliżu, więc była jeszcze dla niej szansa. Uśmiechnęła się pod nosem ściszając oddech i cicho węsząc, by jej krok poniósł ją za pyszną wonią ptaka.

Może teraz uda jej się wygrać?
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#33
No właśnie, prosiło się o zakamuflowanie się bardziej, a więc to właśnie Larwia Łapa powinna była zrobić. I to bardzo dokładnie. Dołożyć wszelkich starań, żeby ptak jej nie zobaczył. Tymczasem ten, cóż, kątem oka musiał dostrzec jej ruch i wzbił się w powietrze, a następnie przeleciał... tylko kawałek, bo usiadł na ziemi ponownie, dwie kolejne długości drzewa od Modliszki. Miała jeszcze szansę, ale musiała teraz dopilnować wszystkich zasad polowania.

Larwa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 45-2=43/50
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#34
Postanowiła się nie poddawać tym iż źle jej poszło z ptakiem. On nadal tam był, czuła go. Tak żywy. Zapewne bardziej żywy niż ona. Przewróciła oczami w myślach podtrzymując pozycję łowiecką. Ciało pod wiatr, linia grzbietu ciągnęła się za łbem przechodząc w ogon, a kamuflaż znacznie się nasilił, gdy tamta najbardziej jak to możliwe zatopiła się w trawach, patrząc pod łapy by nie wydać dźwięku. Stąpała cichutko, tak by nic jej nie wykryło, a gdy oszacowała jak odwrócony jest ptak, skierowała się w ten sposób by podejść go od tyłu.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#35
Mistrz Gry nie wiedział co prawda, jak zinterpretować to, że jej kamuflaż się nasilił, ale przynajmniej Larwia Łapa pamiętała o ukrywaniu się w trawach i podchodzeniu do ptaka od tyłu. Trudno było jednak podchodzić do czegokolwiek na łapach sztywnych jak patyki. Być może Modliszce brakowało skupienia i koncentracji, bo i tym razem ptak zorientował się o jej obecności. Znów odleciał... i znów przysiadł kawałek dalej, dając jej kolejną szansę na sukces. Tym razem jednak chyba naprawdę musiała zwracać uwagę na każdy szczegół i uwzględnić wszystkie zasady, bo inaczej i ta próba będzie skazana na porażkę.

Larwa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 43-2=41/50
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#36
Gdy jedzenie ponownie jej umknęło wiedziała iż musi postarać się jeszcze bardziej, by osiągnąć ten oto cel. Mogła mieć plany, dobrze plany-fakt. Ale musiała też umieć je zrealizować. Nie zrobi tego bez umiejętności polowania.
Zgięła łapy w ten sposób by nie szurać brzuchem po ziemi, co w sumie było łatwe- nie należała do kotów szczególnie grubych, w przeciwieństwie do takiej Irys. Ogon, głowa i tłów zrównały się by stworzyć prostą linię. Przeniosła ciężar ciała na tylne kończyny, krocząc pomału pod wiatr. Zwróciła teraz szczególną uwagę na kamuflaż, i idąc poruszała się tylko przy największych puklach trawy, by ptak jej nie dostrzegł- jeśli było to możliwe to wchodziła za mniejsze pagórki, starając się podejść do ptaka od tyłu bądź boku.
Wykonując te czynności miała ściszony oddech, a jej wzrok kierował się pod łapy. Szła pod wiatr.
Gdy była w odpowiedniej odległości od ptaka, jeśli do tej pory go nie spłoszyła, skoczyła do niego z zamiarem zagryzienia go.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#37
I wreszcie tym razem Larwia Łapa dopilnowała każdego szczegółu, a rudzik wpadł prosto w jej łapy. Zapewne trwałoby to wszystko znacznie krócej, gdyby zadbała o wszystko od początku i przyłożyła się do tego podejścia, ale ważne było to, że w końcu zwyciężyła potyczkę z ptakiem, który już po chwili zginął pod naciskiem jej zębów. Pozostawało złapać jeszcze tylko jednego piszczka. To nie tak dużo.

Larwa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 41-3=38/50
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#38
Udało się.
Z przyjemnością wbiła zęby w ciepłe ciało ptaka, czując na języku metaliczny smak krwi. Wykopała w ziemi małą dziurę, by następnie go tam umieścić, i ruszyć na polowanie dalej. Także tym razem zaczęła od ustawienia się pod wiatr, zgięcia łap w ten sposób by nie szurać bebechem po ziemi, patrzeniem pod łapy. Łeb, grzbiet i ogon stanowiły równą linię, przeniosła ciężar ciała na tylne łapy. Oddech maksymalnie ściszyła, po czym cicho stąpając przemieszczała się po najbardziej osłoniętych roślinnością miejscach oraz wybrzuszeniach które były na tyle dobrze postawione by ją osłonić. Może w ten sposób coś wytropi?
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#39
Och, tym razem Larwia Łapa znalazła zwierzynę całkiem szybko, ale z pewnością nie było to coś, czego spodziewała się znaleźć. Dostrzegła ruch traw kawałek przed sobą, a po chwili mogła dostrzec, że po ziemi pełznie coś długiego i szarawego, pokrytego łuskami. Ni to mysz, ni to ptak, ni królik. Wąż. Słonecznikowej Pestce pozostawało jedynie mieć nadzieję, że jej terminatorka pamięta jej wspominkę o tym, jak należało postępować, a jeśli nie – to jakoś sobie poradzi.

Larwa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 38/50
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#40
Co prawda węże znała tylko z okolicznych opowiadań, o wielkich obślizgłych dżdżownicach z trującymi zębami. Nadal stała pod wiatrz, głowę trzymała równo z tłowiem i ogonem, a ciężar przeniosła na tylne łapy. Patrząc w dół, pomału skradała się do gada. Zachowała szczególną ostrożność, rozglądając się za łuskowatym tak by nie zostać ugryzionym. Zgięła łapy, tak by nie ciągać brzuchem po ziemi, a gdy była w odpowiedniej odległości, skoczyła na zwierzę z celem wgryzienia się w okolice jego szyi.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#41
Tym razem terminatorce udało się za pierwszym podejściem. Chociaż wąż wcale nie był zbyt łatwą zdobyczą do upolowania i musiała się z nim trochę poszarpać, zanim udało jej się pozbawić go życia, w końcu skończył martwy pod jej łapami. Zajęło to trochę czasu i zrobiło się już praktycznie zupełnie ciemno i późno, ale hej, wreszcie się udało, prawda?

Larwa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 38-3=35/50


Widząc, że zaskroniec zamiera bez ruchu pod naciskiem szczęk Larwiej Łapy, Słonecznikowa Pestka pokiwała głową sama do siebie. To był czas najwyższy, żeby wracać do obozu, ale chciała jeszcze podsumować tę lekcję. Wynurzyła się gdzieś spośród pobliskich zarośli, skąd obserwowała terminatorkę i podeszła do niej spokojnym krokiem.
– Cześć, Larwia Łapo! Obserwowałam, jak sobie radzisz – powiedziała na wstępie i posłała terminatorce wesoły uśmiech. – Z tym wężem było znakomicie! Z myszą na samym początku też, ale, no, zdarza się, że zwierzyna ucieka, nawet jak robisz wszystko dobrze. Chyba się tylko trochę zagapiłaś przy tym ptaku, nie? Pewnie sama wiesz, jakie popełniłaś błędy, więc nie będę ci powtarzać, ale na przyszłość pamiętaj, żeby dopilnować wszystkich zasad polowania, kiedy podchodzisz do zwierzyny, dobrze? – spytała, choć w zasadzie było to pytanie retoryczne. Albo to, albo Larwia Łapa nie będzie potrafiła nic skutecznie upolować. Prosta zależność. – Chodź, pójdziemy do miejsca, gdzie zakopałaś tamtego rudzika, a potem do obozu. Późno się już zrobiło. No chyba, że masz jakieś pytania? – Wolała się upewnić, żeby nie było, ale jeśli Modliszka nie miała pytań ani wątpliwości, to równie dobrze mogły zebrać jej zdobycze i udać się do obozu.

/jeśli Larwa nie ma żadnych pytań ani niczego do dodania, możesz zacząć nowy dzień w świeżej czaso. załóż, że do tej pory ćwiczyły polowanie.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#42
Tego dnia Larwa czekała już na swoją mistrzynię przy wyjściu z obozu, by mogły od razu ruszyć na trening. Miała niezłą przerwę od treningów, spowodowaną.. sama nie wie czym. Powinna o wiele bardziej się pilnować i nie przepuszczać czasu, jakby miała go za dużo. westchnęła cicho z silnym postanowieniem poprawy, przy okazji powtarzając w głowie regułki i zasady polowania. Ona, jako jedna z mądrzejszych członków rodziny musi myśleć przyszłościowo, by nikogo nie zawieść i osiągnąć pełnię satysfakcji. Teraz jest na zdecydowanie straconej pozycji, dała się wyprzedzić młodszym od siebie kotom, za co sama wyrzuciła by siebie z klanu. Zaniedbanie było jednym z najgorszych grzechów, przynajmniej dla małej socjopatki, która zbytnio brała do siebie opinię innych.
Raczej z czystej rozwagi.
Tak. Na pewno rozwagi. Zdecydowanie.
Na zaniedbanie wpłynęło też zaginięcie jej brata- Stchórzył i uciekł czy został porwany? obie opcje były boleśnie prawdopodobne, a ona sama od czasu do czasu się wymykała, tylko po to by obejrzeć okolicę, i upewnić się że żaden fetor nie należy do zwłok jej brata.
Wróć.
Pora na trening.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#43
Przez ten cały czas, kiedy Larwia Łapa miała "przerwę", Słonecznik się martwiła. Była ostatnim terminatorem, po którym się tego spodziewała, a jednak to właśnie ona i Sadzowa Łapa nie zjawiały się na treningach... Ech, ale o Sadzy wolała nawet obecnie nie myśleć, bo na samo wspomnienie o terminatorce robiło jej się jednocześnie smutno i niedobrze, kiedy wyobrażała sobie tragedię na Grzmiącej Ścieżce. Miała tylko nadzieję, że po śmierci było jej lepiej niż za życia, kiedy była ciągle przytłoczona problemami. Gdyby tylko mogła się jakoś o tym przekonać... Ugh. Nieważne. W każdym razie udało jej się w końcu umówić z Larwią Łapą i liczyła na to, że tym razem pójdzie gładko i dobrze. Planowała już wyjść na Wyjące Wzgórza, ale zauważyła, że kotka na nią czekała pod wyjściem z obozu, jakby nie chciała tracić czasu, co całkiem dobrze świadczyło o jej chęci powrotu. Słonecznik posłała jej słaby, trochę jakby zmęczony, ale wciąż szczery uśmiech. Dobrze było ją widzieć na miejscu.
– Cześć, Larwia Łapo! Gotowa? Wypadałoby w końcu skończyć mówić o Kodeksie i obejść resztę granic – przywitała się szybko, a następnie, żeby nie tracić czasu, ruszyła na klanowe tereny, prosto w stronę Czterech Dębów. Musiały nadrobić zaległości.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#44
Gdy ruda kocica nadeszła, Larwa od razu ruszyła za nią, poprawiając futro na swojej piersi. Dobra prezentacja była konieczna, tym bardziej w takich momentach. Rzuciła spojrzenie jadowito zielonych ślepi na mentorkę i odpowiedziała uśmiechem na powitanie.
Zarzuciła za siebie czarny, cienki ogon, wychodząc ku powierzchni.
-Dzień dob`y Słonecznikowa Pestko, jestem oczywiście gotowa-Odparła przyjaznym głosem poruszając uchem do Nauczycielki. Takie gesty z tego co slyszała są przez większość odbierane pozytywnie więc postanowiła czegoś takiego użyć. Po to by skrócić dystans który wybudował się podczas jej nieobecności.
-Chciałam cię pzep`osić za moją.. pze`wę. Cze`mień z dnia na dzień zniknął i byłam tym za ba`dzo pzejęta żeby `obić cokolwiek poza poszukiwaniami.- Miauknęła z bólem który wbrew pozorom nie był udawany. Faktycznie brakowało jej tego tchórza, o przesadnie wybudowanej kulturze wypowiedzi. Był jej bratem, kimś z tej samej krwi co ona. Kimś nie zwykłym.
Dobrze że ona osiągnęła więcej od niego.
Ruszyła za mentorką zgrabnym, aczkolwiek szybkim krokiem, rozglądając się i węsząc na około. Zielone porośle pagórka miejscami farbiły pojedyncze, dzikie kwiatki, o wyrazistych kolorach. spojrzała na Słonecznik zamglonym wzrokiem.
-B`akuje jej go.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#45
Normalnie może nie zwróciłaby uwagi na taki mały gest, na jaki zdobyła się Larwia Łapa, ale w przypadku spotkań z Modliszką była na takie rzeczy szczególnie wyczulona, bo widziała od początku, że terminatorka nie była raczej zbyt wylewna i ekspresyjna. Ani gadatliwa. Takie wręcz zupełne przeciwieństwo Słonecznik, która zawsze tryskała energią i radością, a pyszczek jej się prawie nie zamykał. No... a może jednak nie zawsze, bo teraz wcale nie można było o niej tego powiedzieć. Starała się, jak mogła. Uśmiechała, żyła dalej, jakoś radziła sobie ze stratą, choć bardzo przywiązała się do Sadzowej Łapy, a od czasu do czasu powracała do niej myśl, że mogła zrobić dla terminatorki więcej. Mimo to byłaby w stosunkowo dobrym stanie... ale nie w przypadku, kiedy wszystkie złe rzeczy działy się po kolei. Jej rodzeństwo znikało, oddaliła się trochę od bliskich, zła sytuacja klanu Wichru trwała, jej uczucia względem Porywistego Wiatru upierdliwie nie chciały się przystosować do zmiany sytuacji, nieobecności jej terminatorów na treningu dłużyły się. Śmierć Sadzy była wisienką na jakimś wyjątkowo tragicznym torcie, ale Słonecznik wciąż stała. Nawet jeśli była niepewna, a jej uśmiechy słabe, próbowała trwać, bo nie mogła się załamać. Wciąż miała obowiązki, wciąż miała swoje życie i koty, o które się troszczyła. Nie mogła zamknąć się w sobie, załamać i doprowadzić do tego, żeby to wszystko upadło. Musiała mieć wiarę w siebie i w to, że wszystko się ułoży, a Gwiezdny Klan będzie się troszczył o nią i wspomoże żyjące koty. A także w to, że Sadzy jest lepiej, że w końcu uwolniła się od trosk i może odpocząć. Że chociaż tyle zostało jej zwrócone w zamian za wszystko, co przeszła. Słonecznikowa Pestka wiedziała, że musi się skupić na tu i teraz. Dlatego uwagę przekierowała w pełni na Larwią Łapę i udało jej się dojrzeć drobny gest, który... był drobny, ale w sumie trochę ją ucieszył, bo jakby faktycznie wydawało się, że dystans był trochę mniejszy.
– To bardzo dobrze, bo mamy dziś trochę do przejścia. Pójdziemy do Czterech Dębów, a potem na granice z klanem Rzeki... i drugą z ziemiami niczyimi – poinformowała ją, brnąc w miarę szybkim tempem przed siebie. Chciała już zaczynać, jednak wtedy Larwia Łapa ją... Och. Przeprosiła. Następne słowa terminatorki sprawiły zaś, że dziwna przykrość, która ostatnio często jej towarzyszyła, powróciła na krótką chwilę i wojowniczka poczuła bolesne ukłucie w klatce piersiowej. Słyszała ton Modliszki. Wiedziała, co wyrażał. Nie musiała nawet dodawać, że brakuje jej Czermienia. Słonecznikowa Pestka wiedziała. Zwolniła, czując, że robi jej się trochę słabo. Mimo wszystko nie potrafiła w pełni odtrącić od siebie myśli o rodzeństwie. Mimo wszystko bolało ją to, że ich nie było, że nie wie, co się z nimi dzieje, nawet jeśli całym sercem wierzyła, że Gwiezdny Klan rozświetla ich ścieżki, że są szczęśliwi. Nie wiedziała, że właśnie to było powodem nieobecności Larwiej Łapy i zrobiło jej się przykro. Przykro, że nie miała o tym pojęcia, że nie spróbowała jej wcześniej pomóc, porozmawiać z nią. A poza tym raz jeszcze pomyślała o Chmurce, Jabłku, Borówce i Goździk, a na samą myśl o nich przy tym wszystkim, z czym obecnie miała do czynienia, zachciało jej się zwyczajnie płakać. Musiała jednak być silna, jak nie dla siebie, to dla Modliszki, dlatego dyskretnie odwróciła głowę, jakby rozglądała się po terenach i zastanawiała, co odpowiedzieć, żeby zamrugać kilka razy i odpędzić łzy, które chciały zebrać się w jej oczach. Dopiero kiedy jej się to udało, spojrzała ponownie na terminatorkę.
– Ja... wiem, jak to jest. Nie wiedzieć, co się dzieje z kimś bliskim, to... to okropne. Większość mojego rodzeństwa zaginęła. Już ich nie ma – powiedziała, patrząc Modliszce w oczy, a potem odwróciła wzrok i zaczęła wpatrywać się przed siebie. Musiała pomyśleć. Co mogła właściwie powiedzieć? Co mogło przekonać Larwią Łapę, tak rzeczową i kierującą się umysłem, zdaje się? – Ale jestem pewna, że gdziekolwiek są... są żywi i szczęśliwi, dają sobie radę, a Gwiezdny Klan się nimi opiekuje. I może kiedyś... Może kiedyś tu wrócą. Tak naprawdę nie mogę być pewna, ale w to wierzę. – Tym razem w jej głosie zabrzmiała nuta determinacji i przekonania. W tej sytuacji można było albo się załamać, albo wierzyć. Słonecznikowa Pestka wybrała wiarę, bo w końcu każdej nocy gwiazdy świeciły jasno. A nawet jeśli były za chmurami, wciąż tam były, zawsze nad nimi.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości