Logo Artemidy
Dziupla
#16
- Nie ugryzłam cię, nie zadrapałam, nawet cię nie kopnęłam. Nie zrobiłam nic - powiedziała, marszcząc brwi. - O co ci chodzi? Mam się w ogóle nie przysuwać? Zachować bezpieczną odległość, najlepiej kilka lisich ogonów? A może w ogóle mam tu nie przychodzić, bo jestem taka zła? - zmrużyła oczy. Bał się jej? Przecież nie zrobiła zupełnie nic. Jej zachowanie było na poziomie przepychanek między rodzeństwem, nawet kociaki, które nie mają księżyca na karku tak robiły. Może po prostu nie chciał jej dotykać? Akceptował jej obecność, bo była w jego wieku, ale nic więcej. Dotrzyma mu towarzystwa, dopóki nie znajdzie sobie kogoś lepszego. - Wystarczy powiedzieć, to cię więcej nawet nie dotknę - powiedziała, nie odrywając od niego wzroku. Nie mogła znaleźć innego powodu, dla którego kocur miałby się tak zachowywać, niż ze zwykłej niechęci. Przecież nie mógł się bać zwykłej przepychanki, bo... nikt się tego nie boi, po prostu.
Uśmiechnęła się lekko. Pomysł był... specyficzny. Miałaby zostawić każdego, kogo zna i uciec? Nie pasowało jej to, gryzło się ze wszystkim, co do tej pory robiła i na co pracowała. - Na pewno pozwoli - zapewniła i kiwnęła głową dla podbudowania swoich słów. - A jeśli nie, to możemy tak zrobić. Będziemy żyć sami dla siebie i nikt nam nie będzie groził - przytaknęła. Na pewno tak się nie stanie, Żubr nie może odmówić. Po prostu nie może i już. Barwa powie, że Schlatt do nich dołączy i tak się stanie. Nie zaprzątała sobie głowy innymi możliwościami.
Jej zawahanie i wątpliwości rosły z każdą chwilą jego milczenia. Aż w końcu się odezwał i powiedział coś, co... nie znaczyło praktycznie nic. Kocur podszedł do tego z taką swobodą i luzem, że doszła do wniosku, że ich pojęcia przyjaźni bardzo się różniły. On wyglądał, jakby było mu wszystko jedno. Jakby to, czy są przyjaciółmi czy nie, nic nie zmieniało. Dla niej natomiast było to tak istotne, że poczuła bolesne ukłucie rozczarowania w sercu. Nie zamierzała do jednak prostować. Skoro nie uważa jej za nikogo bliskiego, nie będzie się upokarzać i sama mówić takich rzeczy. Wzruszyła ramionami, traktując to jako odpowiedź. Przed chwilą sama to zaproponowała, więc chyba jasne, że chce.
- Em... no dobrze, skoro tak mówisz - powiedziała, wzruszając ramionami. - Możemy robić inne rzeczy! Na przykład, możesz mi pokazać, gdzie maksymalnie pozwalają ci iść. Będziemy się tam spotykać co jakiś czas - zaproponowała pogodnie.
[Obrazek: wnFFA1v.png]
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
- Nie wiem, po prostu to dziwne. Każdego dotykasz? Po co - ponowił pytanie, dosadniej. Raz nie odpowiedziała - trudno. Chciał wiedzieć i koniec kropka. Nie może jej nic powiedzieć, póki nie zrozumie sensu jej dotyku. To, że ona miała rodzeństwo nie znaczyło że on miał! - Nie lubię być na dole. Na powitanie cię dotknąłem w bok. Nie lubię dołu. To poniża. I jest dziwne.
Jak miał w zwyczaju, w stresie zaczął bardziej dukać pojedyncze słówka niż łączyć normalne zdania. Kłócić się mógł póki mu nie wyjaśni, on w końcu dość pokracznie ale wytłumaczył o co mu chodzi. Może nie do końca szczerze - bo w istocie, nie czuł się jedynie poniżony, ale i po prostu sam dotyk, którego szczególnie nie inicjował on sprawiał mu okropny dyskomfort i go straszył - niemniej nie pozostawił ją bez odpowiedzi. Kocur i tak nie miał na pysku żadnej konkretnej reakcji, a słów nie zabarwiał tak, by móc jej wskazać że jest z nią nieszczery. Po prostu musiała uwierzyć w tę połowiczną prawdę.
- Czy chcesz - powtórzył znowu. Raz jeszcze dosadniej, po prostu chcąc odpowiedzi. Nie wiedział czy omijanie pytań i odpowiadanie gestami było spowodowane ignorancją, czy tym że nie do końca słyszała pytanie. Postawił łapę do przodu, tym samym zmniejszając między nimi przestrzeń. - Się przyjaźnić. Nie znasz mnie długo. Ani ja ciebie. Czy chcesz się przyjaźnić. Odpowiedz, sama to zaproponowałaś, więc powiedz co myślisz. Musisz powiedzieć, skoro zaczęłaś. Nie zostawia się tematów bez niczego!
Innymi słowy, potrzebował tego usłyszeć. Z chwili na chwilę, z nijakiego głosu, zaczynał brzmieć po prostu żałośnie, jakby ktoś mu zabrał sprzed pyska jakiś cudowny prezent. Reagował jeszcze jak dzieciak, ale... to chyba lepiej, niż jakby już teraz zachowywał się zawsze jak stary, nudny dziad.
- Oh... Naj, naj, naj dalej to do Głębokiej Nory. To w sumie kawałek stąd i... no, jakbym poszedł dalej to na pewno, na peeewno ktoś by w końcu to zauważył. A tu są szanse, że nie! A ty, gdzie chcesz możesz, tak? - poruszył uszami, przechylając głowę na bok. - Bo ja znam takie miejsce. I tak możemy iść kiedyś, razem. Ale musisz uważać! Bo tam są potwory. I nie, żebym się bał, nie... ale są głośne. Wolę ci powiedzieć, żebyś wiedziała co może nas tam spotkać!
Nic jej nie sugerował, a przynajmniej starał się tego nie robić. Niemniej ostrzec lepiej ją było przed samym faktem aut szalejących po Grzmiącej Ścieżce... o ile w ogóle kiedyś będzie chciała z nim iść.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
- Bo tak się robi. Po prostu. Żyjesz między kotami, więc ich dotykasz, to normalne. Wy tak nie robicie? - odparła. Może wędrownicy byli dziwni i unikali kontaktu fizycznego. - Mnie to nie poniża. Nawet ty mógłbyś mi tak zrobić i nie byłabym zła. Co nie zmienia faktu, że i tak bym cię zrzuciła - dodała z błyskiem w oku. Może owszem, taka pozycja była... specyficzna i dość mocno ograniczała ruchy i swobodę, ale żeby poniżała? Poniżające mogło być to, jak się przegra walkę z młodszym, jak chociażby najlepszy kolega Schlatta, o którym przed chwilą jej wspomniał. Albo zasikanie wspólnego legowiska, to też. Ale nie potrafiła wyobrazić sobie, w jaki sposób to, co zrobiła przed chwilą, mogło go upokorzyć. - Dobrze, nie będę tak robić. Czego jeszcze nie mogę? - spytała, starając się przejść na drogę pokojową. Skoro kocur miał problemy z dotykiem, wolała wiedzieć od początku co jej wolno, a co nie. Jeszcze znowu go poniży, albo bengal obrazi się na nią, bo w ogóle go nie dotyka. Lepiej wiedzieć, tak.
Uniosła głowę i zacisnęła zęby. - Chcę - odparła twardo, patrząc mu prosto w oczy i nie przejmując się tym, jak blisko siebie stali. Bo dla niej dotyk był w porządku. Ale nie to, co właśnie robił Schlatt. - Wiesz co? Dotyk nie jest poniżający, może dla ciebie. Ale to jest - powiedziała, zanim się powstrzymała. Cofnęła się o krok, nadal nie spuszczając z niego wzroku. - Przed chwilą to zaproponowałam, więc chyba jasne, że chcę! Ale każesz mi to powtarzać, po czym za chwilę odmówisz, a ja wyjdę na idiotę - ciągnęła ostrym tonem, akcentując ostatnie słowo. Po co kazał jej to powtarzać? Cieszył się z jej upokorzenia?
Przyglądała mu się spokojnie i w skupieniu, gorączkowo przetrawiając informacje. - Potwory? - powtórzyła. - Takie... mordujące? - upewniła się. Nie, żeby się bała, ale po co mają ryzykować starcie z potworami, jeśli mogą siedzieć bezpiecznie tutaj. - Ja mogę iść gdzie chce, ale chyba muszę zdążyć wrócić przed nocą. Sama nie wiem, co by się stało, gdybym nie wróciła... mogę zapytać. Jeśli będę mogła wyjść na dłużej niż na jeden dzień, to... to ci powiem i gdzieś pójdziemy - zapewniła, uśmiechając się delikatnie. No, a nawet jeśli jej nie pozwolą, wystarczyło zaczekać, aż zostanie mianowana na Wojownika. Wtedy nikt nie będzie mógł jej mówić dokąd ma chodzić!
[Obrazek: wnFFA1v.png]
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
- No... no nie - mruknął cicho, jakby zmartwiony... ale z drugiej strony nadal był zdziwiony. Szybko jednak wrócił na ziemię, kiedy stwierdziła że by go zrzuciła! Pff, też coś! Wyprostował się wypinając na moment pierś do przodu, uśmiechając się co najmniej wyzywająco. - Aha! Jakbym ci pozwolił, to byś mnie zrzuciła. Inaczej nie ma szans! No i... nie, chyba nie ma nic więcej. Nie wiem, ja się z nikim nie dotykam. Po prostu... nie ma z kim. I nie wiem czy to normalne jest robić serio. W Klanie tak robisz z każdym?
Dobrze dopytać, tak jak dopytał o bycie przyjaciółmi. Teraz rozumiał, wiedział i miał pewność że są. Ale jej reakcja, znowu była nie do końca dla niego do pojęcia. Nie powiedziała nic wcześniej, jedynie zareagowała ruchem głowy... i jak to dopytywanie mogło być poniżające! Przecież nic jej nie zrobił. Chociaż, tak, nawet jeśli z pysku widać mu tego nie było, poczucie swego rodzaju dominacji w tej sytuacji dawało mu dziką przyjemność. Nie powie o tym rzecz jasna.
- No, bo nie odpowiedziałaś czy chcesz, jak znamy się krótko. To myślałem że jednak nie chcesz. Ja wolę zwykłe odpowiedzi, słowne i konkretne w takich sprawach, bo każdy gest można zrozumieć inaczej - wyjaśnił, siadając na zad w miejscu, w którym się zatrzymał. Potem znów skupił się na jednej kwestii, jaką był ich wspólny wypad na potwory. Uśmiechnął się lekko, gdy usłyszał jej połowiczną zgodę. - Możemy gdzieś spać razem jak nie zdążysz wrócić. No, chyba że tu chodzi o to, że będą wszyscy na ciebie źli czy coś, że cię nie ma, a nie o to że musisz spać...
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Uśmiechnęła się z wyzwaniem w oczach. - Przekonajmy się - powiedziała, ale nie poczyniła żadnego kroku w jego stronę. W końcu może tylko tak mówił, a tak naprawdę będąc na górze też czuł się nieswojo. No, nie zamierzała znów go krępować, skoro atmosfera jako tako się rozluźniła. - No... nie z każdym, bez przesady - odparła. - Robiłam tak z rodzeństwem, gdy byłam mała i chyba to tyle. Ale żadne z nich nie miało do tego problemu, albo bało mi się o tym powiedzieć - dodała wesoło i mrugnęła do niego na znak, że tylko żartuje. Nie zastraszała tak swojego rodzeństwa, nie była taka zła. Chociaż jako jedna z większych z miotu często wygrywała takie przepychanki, więc wcale by się nie zdziwiła, gdyby w końcu mieli już jej dosyć.
Wzruszyła ramionami, zawieszając na nim twardy wzrok. - Ale ty nadal nie odpowiedziałeś, czy chcesz - zauważyła, starając się, aby jej głos brzmiał obojętnie. Może to trochę dziwne, po takim wybuchu przejść do luźnego tonu, ale... ale tak właśnie robiła i nikt nie miał prawa jej zabronić. Ani tym bardziej oceniać. - Znaczy, chyba nie będzie ich interesowało, co będę robić. Bylebym przeżyła, chyba - stwierdziła. - Ale nawet, jeśli się nie zgodzą, to już niedługo nie będę musiała się ich słuchać. Bo będę dorosła, tak oficjalnie. Będę Wojowniczką i wreszcie każdy będzie mi mówił Płomień, tak jak chcę - dodała dumnie, lekko unosząc głowę. W końcu było się czym chwalić, nie każdemu udaje się dojść tak daleko.
[Obrazek: wnFFA1v.png]
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
W momencie drgnął. Nie chciał się bić bez zgody Klanu, przecież by mógł mieć kłopoty za robienie krzywdy innym... i co, wtedy by znowu stłukli zad jemu? Nie ma opcji. Na szczęście słowa Płomyczek były tylko słowami i nie przekonywali się o niczym. Wewnętrznie poczuł ulgę.
- Ja nie. "Mama" czasem mnie tam szturchnie czy coś, albo... Złoty Język. Pamiętam jak trzepnęli mnie w zad. Ale tak poza tym, poza tą walką, niespecjalnie miałem kontakt z kimkolwiek bliżej - wyjaśnił, wzruszając delikatnie ramionami. Niemniej, zapamięta to. Może kiedyś w dalekiej przyszłości dotyk przestanie być taki zły. Póki co nie miał ochoty zbyt z tym eksperymentować. Po momencie machnął prędko głową. - Chcę. Jesteśmy przyjaciółmi. Powiem innym, że się przyjaźnimy.
Mruknął z pewnością w głosie. Niby to dla pochwalenia się przed resztą, niby dla własnej satysfakcji, że ma jakąś relację poza Pożogą. Ah, no właśnie! Ma taką relację, z kotem z Klanu. To się też może liczyć dla innych.
- Już powinni ci tak mówić... Nie wiem, na zmianę chociaż. Mi mówią różnie na przykład, więc co to za różnica jak mówią tobie? Przestań reagować na jedno imię i się nauczą - mruknął ze swego rodzaju pewnością, choć i wyczuwalną irytacją. Jak mogli po prostu zmuszać ją do czegoś, co się jej nie podoba? Na pewno kiedyś z nią ucieknie. Zgodziła się. Uciekną i będą się mieć lepiej. - No, ale... kiedy to będzie? Może ja też będę już starszy i nie będę musiał się tak pilnować granic gdzie mogę chodzić! Wtedy powiem tylko, że nie będzie mnie dłużej. Na pewno zrozumieją, bo jak im powiem że jesteś ważna, to muszą zrozumieć.
Nie, nie muszą. Ale tego nie przewidzi i wolał żyć we własnym przekonaniu, póki nie okaże się że jest inaczej. Zaczynając się powoli luzować, ziewnął cicho, otwierając mocniej pysk.
- Kiedyś chcesz mnie odwiedzić? Jeśli mi pozwolą cię przyprowadzić... pokażę ci gdzie śpię! Może nawet będziesz mogła zostać na noc! Póki jeszcze stąd nie poszliśmy - bo nie powie jej, że zostają na zawsze. Póki co, nie musi wiedzieć o istnieniu Pożogi... bo po co? Równie dobrze Pożoga może zmienić tereny, bo są samym obozem z pięcioma patykami i paroma kamieniami.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Patrzyła na niego chwilę w milczeniu, po czym wzruszyła ramionami. To było co najmniej dziwne. Dotyk był normalny i naturalny, a takie odgradzanie się od innych... wzbudzało niepokój i uprzedzenia, przynajmniej w jej przypadku tak było. Jeśli ktoś się odsuwa, to znaczy, że albo cię nie lubi, albo coś ukrywa. Wolała jednak nie zastanawiać się nad tym głębiej, po prostu zaakceptowała to. Kiedyś przekona się, co nim kieruje.
Uśmiechnęła się do niego ciepło, czując przyjemne mrowienie w brzuchu. Nie wstydził się jej. Ba, chciał się chwalić i o tym mówić. - Też powiem moim - odparła bez zastanowienia. - Nie wiem, czy będzie im się to podobać. Chyba nie. Ale kogo to obchodzi? Na pewno nie mnie - dodała, mrugając do niego. Już ustalili, że nie będzie się nikogo słuchać, więc tym bardziej nie mogą zabronić jej przyjaźnić się z kim chce. Mogłaby równie dobrze znaleźć sobie przyjaciela pieszczocha i co miesiąc przychodzić do niego na Osiedle i nikt nie ma nic do tego!
Zmrużyła oczy i nie odpowiadała chwilę. Czy aby na pewno to było takie proste? Owszem, mogłaby nauczyć ich używania odpowiedniego imienia w taki... ekhm, drastyczny sposób, ale to niekoniecznie musiało się sprawdzić. Mogą przestać jej mówić w ogóle i okrzyknąć bezimienną, albo zaprowadzić do Żubrzej Gwiazdy i powiedzieć, że wymyśla, bo jest niezadowolona z imienia. Chociaż... ta druga opcja nie była wcale taka zła. W ten sposób miałaby okazję, aby poprosić Przywódczynię o nowe, wojownicze imię. - Masz rację - powiedziała w końcu, ze zdeterminowaną miną. - Co to za kłopot nazywać mnie, tak jak chce? Stare gbury, wymyślają problemy z niczego - stwierdziła. Jeśli jej sposób nie zadziała, sama do niej pójdzie. Kwestia imienia była na tyle istotna, że na pewno Żubr znajdzie dla niej czas.
- Niedługo - obiecała stanowczo. - Nie wiem, kiedy dokładnie. Ale to kwestia paru księżyców i tyle. O ile zabronią mi pójść już teraz i zagrożą jakąś karą. Bo jeśli okaże się, że nie dostałaby żadnej surowej kary, to... to i tak bym poszła, bez ich zgody - dodała pogodnie. Jedyne, co mogłoby ją powstrzymać, to groźba wyrzucenia z klanu albo odsunięcia od rangi Wojownika. Zamierzała zostać nim już na najbliższej ceremonii i jeśli jakieś wycieczki, jakkolwiek ciekawe i istotne, miałyby jej w tym przeszkodzić, to po prostu z nich zrezygnuje. - Byłoby super! - powiedziała, uśmiechając się szerzej. - Ale czy na pewno nic mi nie zrobią? Wiesz, ten twój kolega, który wyzwał cię na pojedynek, chociażby - spytała, tak na zaś. W końcu ma wejść w środek ich grupy, a to nie było do końca bezpieczne. Mogliby odciąć jej drogę ucieczki i nawet zabić, skoro grozili to Schlattowi, który przecież był jednym z nich.
[Obrazek: wnFFA1v.png]
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
- O ile uwierzą! Rzadko się zdarza, by jakiś wędrujący kot znikąd nagle się pojawiał na terenach - uśmiechnął się lekko. Taką kolej rzeczy jej przedstawił i nie chciał tego zmieniać, bo kto wie jak zareagują inni na wieść że rozpowiedział reszcie, że tu zostają na zawsze? A nie przejściowo? Mogą być źli.
Reszty nie trzeba było komentować specjalnie. Rozmowa szła piorunująco szybko, skakali z tematu na temat, aż w końcu zatrzymali się na najważniejszym - to jest wychodzeniu na spacery i spaniu u niego. Może i to było jednostronnie istotne, ale na dłuższą metę, tu się mogło rozchodzić o dobro kotki, jeśli w ogóle nie ich obu!
- Co mogą ci zrobić? Mówisz, że nie są aż znowu tacy - przechylił łeb na bok. Teraz jej nie podpuszczał, a po prostu pytał. Nie znał Klanowych zasad, tego jak traktują innych w wypadku długich spacerów, nie chciał jej wmawiać że ma robić coś co może jej zaszkodzić. Potem zaś zmienił ton głosu, robiąc się nieco pewniejszym. Nieco. - Będziesz ze mną... poza tym, jak tylko pośpimy razem i nic się nie dowiesz, czemu ktoś miałby chcieć cię krzywdzić?
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
- Czy ja wiem? - odparła, wzruszając ramionami. - W okolicy jest dużo takich. Znaczy, ja jeszcze nikogo nie spotkałam, poza tobą. Ale o nich słyszałam - dodała. Ewidentnie, samotne koty nie były niczym wyjątkowym. Może bardziej fakt, że Schlatt znajdował się w jakiejś grupie, ale może to coś całkiem normalnego? Na dobrą sprawę, sensownie brzmiałby fakt, gdyby każdy samotnik tak naprawdę samotnikiem nie był, a przebywał w jakiejś grupie. Nie potrafiła wyobrazić sobie życia całkiem samemu. No, tak czy siak, kotów jak Ocelot nie brakowało ewidentnie.
- Trudno powiedzieć. Mogliby ukrócić mi swobodę i... chyba tyle. Wiesz, teraz mogę łazić gdzie chce i nikt w to nosa nie wtyka, bo szybko wracam. Gdybym nadużyła zaufania to mogłabym nie móc przychodzić nawet tu - powiedziała po krótkim zastanowieniu. Bo skąd mogła wiedzieć, jak naprawdę by było? Przecież nie będą jej wyrzucać z klanu tylko dlatego, że zniknęła na noc czy dwie. Degradować jej chyba też nie mogą, bo nawet nie jest Wojowniczką. Wolała jednak nie przekonywać się o ewentualnych karach na własnej skórze. - No wiesz, już raz się z tobą pobili - stwierdziła, nadal nieprzekonana. - Poza tym nie chcę narobić ci kłopotów. Moi by się zdenerwowali, gdybym przyprowadziła cię do naszego obozu. No i co, jeśli mnie nie polubią? Zabronią ci się ze mną spotykać? Tak też może być - wyliczała. Pomysł odwiedzenia jego miejsca pobytu, nawet jeśli tylko chwilowego, bardzo jej się podobał, ale miała świadomość tego, co by się stało, gdyby to ona pokazała mu obóz. Nie chciała, aby coś podobnego przytrafiło się jemu.
[Obrazek: wnFFA1v.png]
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
- Ale teraz też masz mało swobody, bo nie możesz znikać na długo, więc co za różnica? - skupił się na tym. Nie rozumiał jej obaw, oboje mieli mało możliwości do wyjść. Póki co! Jak Ocelot urośnie, będzie chodził gdzie chce. W końcu będzie jak prawdziwy ocelot, dumny, bez potrzeby żeby ktokolwiek go doglądał. Taki będzie. - No... no ale polubią cię na pewno. Jesteś w końcu bardzo spoko.
Mruknął markotnie, kładąc po sobie uszy. Komentarz nie potrzebował jej odpowiedzi, co zasygnalizował tym że zaraz zmienił temat. Odchrząknął cicho, nabrał powietrza do płuc.
- Ponoć w Klanach nie robicie nic poza chodzeniem. Więc może chcesz się przejść na krótki spacer? Od drzewa do drzewa chociażby, tu po okolicy - zaproponował nagle. Mogli gadać i chodzić, byleby nie siedzieć ciągle w miejscu. To ultra nudne dla kota takiego jak Schlatt.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Uśmiechnęła się pod nosem, kręcąc lekko głową. - To bardzo duża swoboda. Sam wiesz, jak daleko są moje tereny, a i tak nikt nie ma problemu, żebym tu przychodziła - powiedziała. Ona sama bardzo doceniała swoją sytuację, tym bardziej, jeśli porównać ją do braku możliwości nawet wyjścia z obozu, kiedy była jeszcze małym brzdącem.
- Jak to nie robimy nic poza chodzeniem? - zaprotestowała natychmiast, ożywiając się. - Może leniwe gbury owszem, ale ja ciągle coś robię. Caały czas. Często nawet nie mogę się wyspać, bo tyle mam do roboty - dodała. Może nie mogła polować ani robić żadnych dorosłych rzeczy, ale bez przesady, robiła coś więcej niż chodzenie w kółko! Na jego propozycję zareagowała jednak uśmiechem i lekkim skinieniem głowy. - Możemy się przejść - zgodziła się, po czym ruszyła w całkiem losowym kierunku, machając głową do kocura, aby szedł obok niej. - Często chodzisz na takie spacery? Ja cały czas, muszę znać moje tereny - zagaiła. Zaraz zdała sobie sprawę, że właśnie zaprzeczyła swoim poprzednim słowom, więc uzupełniła pospiesznie: - Znaczy, robię dużo innych rzeczy. Nawet na takich spacerach robię coś więcej, niż tylko chodzenie. Powiedzmy, wchodzę na drzewa, ćwiczę skradanie się, straszę koty w okolicy udając, że jestem lisem - wyliczała. - Poważnie! Niektórzy, zwłaszcza ci młodsi i świeżo mianowani, dają się nabrać! - zaśmiała się wesoło. Co prawda zdarzyło jej się to zrobić tylko raz... ale jednak! Świetna zabawa, doprawdy.
[Obrazek: wnFFA1v.png]
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
- Srocza Łapa mówił, że to robicie - wyjaśnił spokojnie, wzruszając ramionami. Ze słów czarno-białego wynikało, że Klanowe życie to serio nudy i nic więcej. Zaprzeczenie Barwy było z tego powodu interesujące i… chciał się dowiedzieć coś konkretniej, ale opowiadała jedynie ileeee to robi i nic poza tym. Pf! Też tak sobie mógł. Niemniej zgodziła się na spacer, więc uśmiechnął się lekko i ruszył.
Stawiając spokojnie kroki, rozglądał się po okolicy. Śnieg coraz mniej strzelał pod łapami, coraz częściej pluskał i przypominał bardziej błoto, niż to czym pierwotnie miał być. Niezbyt to przyjemne, ale… co miał poradzić? Przynajmniej w ogóle dało się chodzić.
- Oh… Nie. Wychodzę ile się da, ale nie mogę chodzić jakoś daleko ani nic, więc dosłownie spaceruję od drzewa do drzewa - uśmiechnął się krzywo. Ostatnio najdalej był gdy spotkał Rysia i nic więcej. A taki pojedynczy spacer chyba nie był warty wspominania nawet! - Kociaki w to wierzą? Ja nie mam co robić. Chodzę i badam teren, nic poza tym. Mniejsza o to, co takiego robisz w tym Klanie? Skoro caaaały czas coś robisz.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
- Najwidoczniej Sroka jest nudny i leniwy - odparła beztrosko, rzucając mu uśmiech. Nie znała go za dobrze, ale po ich jedynym spotkaniu jakiś czas temu potrafiła uwierzyć w to, że rzeczywiście coś takiego powiedział. Lenistwo i niechęć do pracy jakoś do niego pasowały. - Może miał na myśli chodzenie... em, po granicy? Bo to też trochę spacer, a faktycznie często to robimy - przyznała po chwili. Nawet jej się zdarzyło zerkać na granicę dwa czy trzy razy, chociażby w taki sposób poznali się ze Schlattem. Lepiej było mu dokładnie wytłumaczyć, że nie są głupimi nierobami, którzy jedyne co robią, to spacerują i śpią, bo... no, reputacja klanu jest ważna. Nawet, jeśli bengal za parę wschodów słońca odejdzie razem ze swoją grupą, lepiej żeby myślał o nich dobrze, niż źle. O nich, czyli w pewien sposób też o Barwie.
- Aż tak zabraniają ci chodzić, nawet po waszych terenach? - zdziwiła się. Albo jego grupa była naprawdę dziwna, albo to Schlatt wymyślił na poczekaniu jakieś usprawiedliwienie tego, że nie chodzi na spacery. Każda z opcji równie słaba.
Przytaknęła na jego pytanie. Gdyby nie wierzyły, to by się z nimi tak nie bawiła, bo to byłoby nudne. - Trenuję pół dnia, co najmniej. Chyba ci o tym wspominałam - powiedziała. - No i sprzątam legowiska w obozie, czasem zaglądam do kociaków. A gdy będę większa, będę polować i chodzić na patrole - dodała, wypinając się dumnie. - Teraz też bym mogła, ale chyba prędzej coś by mnie upolowało, niż ja jakąś zwierzynę. Wolę jeszcze nie próbować - stwierdziła i uśmiechnęła się do niego spokojnie.
[Obrazek: wnFFA1v.png]
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
To było... logiczne wyjaśnienie. Mógł być leniwy i nie robić nic niezwykłego! Chociaż też faktycznie mogło się to skupiać na chodzeniu po granicy, i mogło to być spacerami. Jakkolwiek by na to nie spojrzeć, miało to sens, ale nie było w cale super i fajne, tak jak sobie to wyobrażał Schlatt. W głębi duszy nadal wierzył, że Wojownicy ciągle walczą, a Klany są epickie. Chyba jednak nie były, niestety!
- Mogę... ale nie daleko, tak jak mówiłem. Ostatnio byłem na Plaży jakiejś, dość daleko stąd. No, ale nie aż tak daleko, by powiedzieć że poszedłem na nie wiadomo jaki spacer. Kiedyś cię tam wezmę! Pewnie fajnie tam będzie, jak się rozciepli - uśmiechnął się wesoło. Mogliby pływać, siedzieć i oglądać słońce, leżeć i się wygrzewać... cokolwiek by nie robili, mogło być po prostu fajnie. O ile się zgodzi, rzecz jasna. Potem znów mówiła ona, na co strzygnął uchem. - Czyli póki co po prostu pracujesz...? Żałosne to...
Mruknął, jakby to on był obarczony tymi obowiązkami. Nie podobały mu się, ani odrobinę nie były jego zdaniem okej. W sensie, inaczej! Po prostu były paskudnie nudne. A nudy niezbyt lubił.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
- Tu jest plaża? - otworzyła szerzej oczy i rozejrzała się głupio. No, może nie dokładnie tu. - Wiesz, na naszych, znaczy moich, terenach jest bardzo dużo piasku, ale to nie to samo. Nasz tylko wchodzi w łapy i boli - przyznała, licząc, że zrozumie zgodę zawartą w jej słowach. Chociaż poprzednim razem, gdy chciała przekazać mu coś w pośredni sposób, wyszło średnio. - Znaczy, bardzo chętnie - dodała w końcu, mrugając do niego. Skoro chciał konkretnych odpowiedzi, po prostu ją dostanie.
- A co miałabym robić? - wzruszyła ramionami. - Od... prawie zawsze tylko pracuję. Kiedyś się bawiłam, ale teraz pewnie by mnie wyśmiali, gdybym to zrobiła. Wiesz, bo jestem już za duża - powiedziała, przewracając oczami. - Ale przynajmniej mogę bawić się z tobą. Ty mnie nie wyśmiewasz - dodała i posłała mu uśmiech. Nie uważała, aby zabawa była dziecinna, ani tym bardziej aby trzeba się było jej wstydzić. Ale to, że ona tak uważała, nie sprawiało, że reszta myślała tak samo. A nie zamierzała podsuwać im tematu do wyśmiewania, skoro i tak nie dołączyliby do jej zabawy.
[Obrazek: wnFFA1v.png]
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości