Mistrz: Sensei Zając! (Dziadek Zajęczy Sus [*]) -> Sensei Szyszka! (Szyszkowy Ogon) Płeć: kocur Matka: Splątany Wąs Ojciec: Gładki Grzbiet Partner: Może tak, może nie? To się zobaczy
Mistrz: Sensei Zając! (Dziadek Zajęczy Sus [*]) -> Sensei Szyszka! (Szyszkowy Ogon) Płeć: kocur Matka: Splątany Wąs Ojciec: Gładki Grzbiet Partner: Może tak, może nie? To się zobaczy
Aksamitne, zakrywające pręgi o tygrysim stylu, niebieskie futerko stało się jedwabiste i gęste, przez co wymaga teraz jeszcze dłuższej pielęgnacji. Dłuższej i monotonnej. No ale do rzeczy. Kocur nie zmienił się za wiele z wyglądu. Przynajmniej nie według niego. Wciąż przewyższa każdego rówieśnika i odrobinę starszego kota w klanie, jego duże ślepia przybrały barwę świeżej trawy Pory Zielonych Liści, a jego barki stały się szerokie i masywniejsze. Ma ogromne łapy, którymi bez problemu mógłby złapać jakąś pulchną mysz. Ma dość chudą sylwetkę, jednak wygląda na bardzo potężnego. Aż trudno uwierzyć, że praktycznie dopiero rozpoczął trening! Urody dodają mu jego długaśne, bialutkie wibrysy. Plama na jego piersi przypomina ogromną, bialutką śnieżkę, która lśni w promieniach słońca. Nic dodać, nic ująć! Piękniś!
Wydoroślał na tyle, aby wiedzieć, że najpierw trzeba pomyśleć dwa razy, zanim coś się zrobi i że wszystko ma swój początek i koniec. Jego ton głosu staje się bardziej spokojniejszy i opanowany, a sam terminator ma większe skłonności do pomocy. Nigdy nie zostawiłby kota w potrzebie. Rannego, chorego, smutnego, czy też samotnego. Żadnego. Jest to poniekąt spowodowane tym, że jako Wichrzak jest bardzo zdeterminowany, aby pomagać swojemu Klanowi i być jego wiernym klanowiczem. Już od początków swojego treningu wykazywał się silną pamięcią i starał się zapamiętywać każdy, najmniejszy szczegół. Czy to okolica, czy to słowa, czy to dźwięki, czy to zapachy. Nie jest zbyt spokojny, jednak nie jest też jakimś energicznym szaleńcem. Jest za to bardzo, ale to bardzo pracowity. Zamiast zabawy woli rozmawiać, a zamiast odpoczynku woli pracować.
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Bury ogromy kocur z białymi znaczeniami i charakterystyczną plamę nad nosem.
Zapraszam do karty postaci
Barania Łapa (GK)
Dzień dobry wieczór proszę o dopisanie do listy chętnych z imieniem Sandacz. Mam bana na multi do 11 grudnia ale myślę że jeśli będzie trzeba to będę mogła wcześniej dostać zgodę. A co do konceptu to podeślę na pw trochę później ^^
This ain't asong for the broken hearted
No silentprayer for the faith departed I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice When I shout itout loud
IT'S MY LIFE
Cóż zmieniło się u Puszczyka w kwestii wyglądu? Na pewno przestał być puchatą kulką, wyrósł na mocno umięśnionego, długowłosego kocura. Ma mocno zbudowaną sylwetkę, jest średniej wielkości, ani za niski ani za wysoki. Posiada bladozielone oczy, często emanujące łagodnością, czasem nieśmiałością. Sierść jego się nie zmieniła - w dalszym ciągu jest miedziana, a od początku oczu, aż do ogona przebiega gruba, czarna pręga. Jedynie końcówka ogona wyróżnia się u kocurka - jest bialutka, niczym śnieg podczas Pory Nagich Drzew. Sierści jest o wiele więcej na policzkach, a także piersi i ogonie Puszczyka. Jeśli być szczerym, oprócz zmiany w budowie jego ciała kocurek bardzo mało się zmienił, sierść, jak i oczy są dalej takie same. No cóż, zero niespodzianek!
siema wracam i chcialabym zglosic sie jako tunczyk, koncept podesle na pewu tylko mnie uderzcie bardzo prosze,,,
ja wiem ze duzo chetnych ale zawsze warto sprobowac XD
aletojuż byłoinie wróciwięcej i choć___tyle..się___zdarzyło t odo przoduwciążwyrywagłupieserce aleto jużbyło,__znikło,,gdzieśza nami choć_._wp a p i e r a c h.....latprzybyło to.naprawdęwciąż jesteśmy tacysami
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
(kotki ej co wy tak do tego rudego macie XDDDD w sensie dobrze dobrze, kos przynajmniej nie ogarnie że to goga XDD ale no proszę was, 2 koncepty mają inny kolor futra. z czego jeden to są białe bliźniaki, które tak czy siak mają rude pod futrem xDDDDDDDDD)
mam nawet trochę galerii!!
what a glorious feeling! i'm happy again! ° i'm laughing ofclouds °
= sodarkup above = the s u n is inmyheart andIamreadyfor love!
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Mistrz: Króliczy Sus Płeć: kocur Matka: Cebulowa Skórka Ojciec: Źdźblasty Chwast Trwałe urazy: ślady po pazurach na prawym policzku, mała blizna pod futrem na piersi
Bury ogromy kocur z białymi znaczeniami i charakterystyczną plamę nad nosem.
Zapraszam do karty postaci
Barania Łapa (GK)
Wydmowy Wiatr napisałx( z czego jeden to są białe bliźniaki, które tak czy siak mają rude pod futrem xDDDDDDDDD)
XDDD Rude pod futrem to takie idealne określenie dla nich xDD
This ain't asong for the broken hearted
No silentprayer for the faith departed I ain't gonna be just a face in the crowd
You're gonna hear my voice When I shout itout loud
IT'S MY LIFE
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Trzaskający Mróz jest wojownikiem średniej wielkości, ale zdecydowanie sprawia wrażenie dużego przez swoje szerokie boki oraz grube, długie, gęste futro. Jego łapy są grube i proporcjonalne do reszty ciała, ale te tylne są zdecydowanie bardziej umięśnione. Jego ogon jest gruby oraz puchaty. Posiada również nieco większe małżowiny uszne, które od środka przybierają kolor delikatnego różu. Jego nos natomiast jest cały czarny. Dużą część jego futra zajmuje kolor biały, który obejmuje jego pierś, podbrzusze, gardło, łapy, całkiem spora są część pyska oraz prawe ucho.Drugim kolorem zaś jest czarny. Zajmuje głównie tył głowy, grzbiet, ogon oraz górną część pyska. Charakterystycznymi elementami są dwie czarne plamy na nosie, jedna większa, obejmująca nos oraz kawałek dolnej wargi, a obok niej druga oraz czarna plamka na lewej, przedniej łapce i czarna, większa plamka na prawej, przedniej łapie. Oczy kocura są duże i posiadają kolor świeżej trawy.
Trzaskający Mróz dawno temu wyrósł z pieluch, jednak wciąż pozostała w nim ta kocięca niewinność. Z wielu rzeczy nie zdaje sobie sprawy albo dopisuje sobie swoje własne, wygodniejsze odpowiedzi. Nie ma dla niego tematu, o którym mógłby nie porozmawiać - zwykle wali prosto z mostu. Dobro innych stawia ponad swoje i wykazuje się ogromną opiekuńczością wobec najmłodszych oraz kotów bliskich jego sercu. Charakteryzuje go wrażliwość oraz delikatność - uwielbia bowiem oglądać motyle, a kwiaty uważa za żywe stworzenia, zupełnie takie jak koty. Nienawidzi walki, cierpienia, ran, ucieka od tego. Jest strachliwy, boi się wychodzić z obozu przez to, że myśli iż znajdują się tam same niebezpieczne stworzenia. Widząc krew młody kocur często dostaje ataku paniki i zdarza mu się płakać, chociaż dorastając, nauczył się powstrzymywać rozlew łez - wciąż jednak płacze, jednak najczęściej robi to w samotności. Wykazuje się zrozumieniem wobec czyiś problemów i nigdy nikogo by nie obraził ani nie wyśmiał. W każdym kocie potrafi odnaleźć dobro, a także sam musi poznać jakiegoś kota, aby mógł wyrobić sobie na jego temat opinię. Swoją pracę matka traktuje bardzo poważnie. W jego futrze każdy może znaleźć ukojenie i spokój. Jest bardzo rodzinny oraz przywiązuje się mocno do kotów. Stara się dotrzymywać dane komuś obietnice i nie zdarza mu się kłamać, uznając to za coś niemiłego. Mimo iż wygląda na takiego, którego łatwo obrazić, łaciaty przejmuje się jedynie zdaniem najbliższych mu kotów.
Zmiana planów - jako prawilny MATEK, queen, jedyny w swoim rodzaju opiekun dla bękartów, będę was obsypywać płatkami kwiatów na błogosławieństwo od Gwiezdnego Klanu. Polecam, taka oferta nie zdarza się zbyt często!! (>.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Trzaskający Mróz jest wojownikiem średniej wielkości, ale zdecydowanie sprawia wrażenie dużego przez swoje szerokie boki oraz grube, długie, gęste futro. Jego łapy są grube i proporcjonalne do reszty ciała, ale te tylne są zdecydowanie bardziej umięśnione. Jego ogon jest gruby oraz puchaty. Posiada również nieco większe małżowiny uszne, które od środka przybierają kolor delikatnego różu. Jego nos natomiast jest cały czarny. Dużą część jego futra zajmuje kolor biały, który obejmuje jego pierś, podbrzusze, gardło, łapy, całkiem spora są część pyska oraz prawe ucho.Drugim kolorem zaś jest czarny. Zajmuje głównie tył głowy, grzbiet, ogon oraz górną część pyska. Charakterystycznymi elementami są dwie czarne plamy na nosie, jedna większa, obejmująca nos oraz kawałek dolnej wargi, a obok niej druga oraz czarna plamka na lewej, przedniej łapce i czarna, większa plamka na prawej, przedniej łapie. Oczy kocura są duże i posiadają kolor świeżej trawy.
Trzaskający Mróz dawno temu wyrósł z pieluch, jednak wciąż pozostała w nim ta kocięca niewinność. Z wielu rzeczy nie zdaje sobie sprawy albo dopisuje sobie swoje własne, wygodniejsze odpowiedzi. Nie ma dla niego tematu, o którym mógłby nie porozmawiać - zwykle wali prosto z mostu. Dobro innych stawia ponad swoje i wykazuje się ogromną opiekuńczością wobec najmłodszych oraz kotów bliskich jego sercu. Charakteryzuje go wrażliwość oraz delikatność - uwielbia bowiem oglądać motyle, a kwiaty uważa za żywe stworzenia, zupełnie takie jak koty. Nienawidzi walki, cierpienia, ran, ucieka od tego. Jest strachliwy, boi się wychodzić z obozu przez to, że myśli iż znajdują się tam same niebezpieczne stworzenia. Widząc krew młody kocur często dostaje ataku paniki i zdarza mu się płakać, chociaż dorastając, nauczył się powstrzymywać rozlew łez - wciąż jednak płacze, jednak najczęściej robi to w samotności. Wykazuje się zrozumieniem wobec czyiś problemów i nigdy nikogo by nie obraził ani nie wyśmiał. W każdym kocie potrafi odnaleźć dobro, a także sam musi poznać jakiegoś kota, aby mógł wyrobić sobie na jego temat opinię. Swoją pracę matka traktuje bardzo poważnie. W jego futrze każdy może znaleźć ukojenie i spokój. Jest bardzo rodzinny oraz przywiązuje się mocno do kotów. Stara się dotrzymywać dane komuś obietnice i nie zdarza mu się kłamać, uznając to za coś niemiłego. Mimo iż wygląda na takiego, którego łatwo obrazić, łaciaty przejmuje się jedynie zdaniem najbliższych mu kotów.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.