Logo Artemidy
Trening Pajęczej Łapy
#1
Nie trzeba było ukrywać, że wyznaczenie Śliwkowej Pestki na nową mistrzynię Pajęczej Łapy było dla niej samej ogromnym zaskoczeniem. Zresztą, na pewno nie tylko dla niej. Nie zdążyła podpytać jak się z tym czuje sama...terminatorka, jednak cóż - powiadomiła ją o tym, że jak tylko ceremonia się zakończy, bezzwłocznie zaczną trening. Zrobiła to z powoli rosnącą wewnątrz niej paniką. Bardzo się cieszyła, że miała na głowie jedynie jeden trening u boku Sroczej Łapy, z którym pracowało jej się naprawdę dobrze. Teraz jeszcze spadł na jej baki kolejny, skutecznie przygniatając ją do ziemi i pozbawiając przy tym powietrza z płuc. Na dalszej części ceremonii siedziała jak na szpilkach i nawet kiedy Świetlik stała się wojowniczką - czarno-biała w panice szukała wewnątrz siebie racjonalnych pomysłów na wznowienie treningu oraz pozbycia się z szyi Pająk tej całej obroży. Bo i to również spadło na nią. W prawdzie miały iść na konsultacje do Księżyc, ale... Trzeba mieć jakąś alternatywę, jakby nic nie podziałało.Kiedy ceremonia się zakończyła a koty powoli rozeszły się od Śliwkowej Pestki i towarzyszącej jej Pająk, koteczka przeprosiła ją na moment i podeszła do Sokoła, aby zamienić z nim parę słów. Kiedy to nastąpiło i niebiesko-biały syn Jastrzębicy odszedł, czarno-biała jeszcze szybko złapała Kapustkę i utwierdziła kocurka w tym, że ich trening rozpocznie się tak jak zwykle, kiedy słońce będzie w połowie swojego biegu. Zdążyła jeszcze pogratulować siostrze nowego imienia, delikatnie ocierając się o jej bok i mrucząc gratulacje do jej ucha - i dopiero wtedy powróciła do Pająk dając jej znak, aby nieco się oddaliły i przysiadła przy wyjściu z obozu. Owinęła ogon którego końcówka delikatnie podrygiwała i ciężej przełknęła ślinę. Za co ją Czerwona Gwiazda w to wpakowała!
xx— Więc...Powiem szczerze, że w ogóle się tego nie spodziewałam. — grunt to szczerość, prawda? Śliwka właściwie nie miała w naturze kłamstwa. Zawsze mówiła prawdę i do tego dążyła. Nie mogłaby spojrzeć na siebie w tafli Grzmiącej Rzeki gdyby kogoś okłamała. Jej panika nieco się zmniejszyła i westchnęła aby nieco uspokoić szalejące serce. Spojrzała w lodowo-niebieskie ślepia swojej terminatorki i posłała nieśmiały uśmiech. — Zacznijmy od nowa, dobrze? Ch-chciałabym usłyszeć co pamiętasz ze swojego pierwszego treningu. Wiem, że to było bardzo dawno i możesz niewiele rzeczy pamiętać, ale jestem tu po to aby ci pomóc wrócić do klanu całą sobą. I...potrzebuje chwili aby pomyśleć jak pozbyć się tej...obroży? Tak, więc...powiesz mi co pamiętasz?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#2
Pajęcza Łapa stresowała się dużo mniej od swojej mistrzyni. W zasadzie to treningiem samym w sobie nie stresowała się w ogóle. Niemalże nic nie wiedziała i musiała zacząć wszystko od nowa, ale wierzyła w swoje umiejętności i pochodzenie na tyle, by mieć pewność, że to tylko formalność, nawet, jeśli napotkają jakieś trudności. Wiedziała, że jej kondycja jest słaba a zmysły przytępione, wiedziała, że ma na szyi obrożę oraz pachnie inaczej od reszty członków Klanu Rzeki, wiedziała, że jej wiedza o wierze i zasadach Klanu jest podstawowa. Ona sama natomiast posiadała pewną wiedzę i umiejętności, których brak było kotom z Klanu. W głębi serca wiedziała, że w przyszłości może jej się to przydać.
xx - Jeżynowy Ciehń nie znosiła Ciemniejącego Nieba. - odpowiedziała i jej ton świadczył o ucięciu wątku, jakby to było wszystko, co wyniosła z krótkiego i ubogiego merytorycznie treningu z niebieską wojowniczką. Zastrzygła uszami - Pajęcza Łapa wie co nieco na temat struktury Klanu, tyle, co zapamiętała z życia w nim. Jest Gwiezdny Klan i koty przestrzegają Kodeksu Wojownika... i są cztery różne Klany. W zasadzie tyle. Pajęcza Łapa nigdy nie uczyła się walczyć ani polować - streściła możliwie krótko, podświadomie wracając do swojego starego sposobu wypowiedzi. Ceremonia była dla niej wyjątkowo męcząca, była obsiedzona i zagadana przez multum kotów, spotkała się z różnym przyjęciem przez różne koty, musiała być w centrum atencji połowy Klanu, nie spotkała ani Ćmy, ani Kornika ani Komara ani nawet Mrówki, w dodatku cały dzień uciekała przed dwunogami, była głodna i zmęczona i nie starczało jej już sił, by nieustannie zmuszać się do myślenia na temat tego, jak się wypowiada, dlatego Śliwkowa Pestka czy tego chciała czy nie musiała sobie radzić z niestabilnym sposobem wypowiedzi starszej terminatorki.
xx - Obrożę da się ściągnąć. Dwunogi są w stanie. Mają inne łapy od nas, Pajęcza Łapa nie jest w stanie tak złapać obroży jak oni - wytłumaczyła krótko wojowniczce. Była to prawda, obroże miały zapięcia. Ale otworzenie ich przez kota było niemalże niemożliwe. - Świetlikowy Zagajnik. Siostra? - zapytała, zupełnie nie przejmując się skakaniem po tematach.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#3
Śliwkowa Pestka siedziała i słuchała uważnie co tez miała jej do powiedzenia czarna kocica. Nie spodziewała się wiele, w końcu Pająk trochę w klanie nie było i mogła wiele rzeczy pozapominać. Owocówka nie wymagała, aby ta wyrecytowała jej Kodeks Wojownika czy obecnie rządzących w czterech klanach. To pierwsze mogła pamiętać jedynie połowicznie, a tego drugiego nie miała nawet prawa znać! Chyba, że w miejscu gdzie przebywała był ktoś, kto też mógł ją o tym poinformować. Jednak, szczerze w to wątpiła. Po wysłuchaniu chaotycznej, pewnie zabarwionej zmęczeniem wypowiedzi utwierdziła się tylko we własnych przypuszczeniach. Pajęcza Łapa przyszła z wiedzą zerową i czarno-biała nie była na nią o to ani trochę zła. Do czegoś też została wyznaczona jako jej tymczasowa mistrzyni, prawda? W chwili przerwy między wypowiedziami długołapej, Śliwka zabrała głos i uśmiechnęła się wyrozumiale.
xx— Dobrze, w takim razie dzisiaj zaczniemy od czegoś prostszego, b-bo na pewno jesteś zmęczona ucieczką. Nie będę cię w takim razie zamęczać Kodeksem czy chodzeniem po granicach. Zajmiemy się odświeżeniem rang oraz władzami w klanach, dobrze? — zaproponowała i rozejrzała się. Koty już zdążyły się rozejść po szybkiej i spontanicznej ceremonii wezwanej przez Czerwoną Gwiazdę. Tylko pojedyncze jednostki dalej poruszały się przy Mroźnej Skale, bo większość pochowała się w swoich legowiskach bądź wyszła na polowanie. Była to idealna okazja, na rozmowę z Pająk a przy okazji przekazania jej wiedzy. Dopiero jej zmęczony ton uświadomił Śliwkę, że kocica może być przemęczona. Sama czuła jak wykręca jej żołądek z osiadłego na niej dyskomfortu spowodowanego byciem w centrum uwagi. A co dopiero mogła powiedzieć sama kocica? Przecież ze stresu aż przylgnęła do czarno-białej Głogówny podczas ceremonii, co przyprawiło Owocówkę o szybsze bicie serca. Dopiero kiedy to wszystko się zakończyło, poczuła, że żołądek skręca jej się nie tylko ze stresu ale i głodu! Przełknęła ślinę i nim niebieskooka opowiedziała jej o obroży, przeprosiła ją na moment i szybkim krokiem podeszła do stosu zwierzyny, zabierając z niej rybę i mizerną mysz. Powróciwszy ze zwierzyną, podsunęła rybę przed łapy terminatorki i uśmiechnęła się, co jednoznacznie oznaczało ''jedz''. Sama jednak nie przystąpiła do posiłku, bowiem doszły do jej uszu dwie nowe informacje; na temat obroży oraz pytanie o Świetlikowy Zagajnik. Końcówka jej przykrótkiego ogona poruszyła się i ta zamyśliła się. A gdyby tak...rozerwać kłami? Albo pazurami? Cóż, pomartwią się o to jutro rano. Skoro nie dzieje się kotce w niej krzywda...
xx— Tak, Świetlikowy Zagajnik jest moją siostrą. N-nie wiem czy znasz, ale nasza matką jest Kosowa Pieśń, córka Pierzastego Serca. Jesteśmy..hm...swojego rodzaju daleką rodziną. — wzruszyła delikatnie barkami w geście zawstydzenia. Czerwona Gwiazda była jej babcią cioteczną, więc...Jakaś tam rodzina była! Młodsza z kotek nachyliła się i wzięła mały kęs myszy, aby nabrać nieco sił, po czym oblizała się i odchrząknęła. — Mm... Więc tak, zaczniemy od władzy w Klanie Rzeki. Jak wiesz, Czerwona Gwiazda jest przywódczynią, medyczką jest Księżycowy Pył, a zastępczynią Ćmi Zmierzch. Jesteś w stanie mi powiedzieć co pamiętasz odnośnie wymienionych rang?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#4
Gdy Śliwkowa Pestka podsunęła jej rybę, Pajęcza Łapa zamrugała z wdzięcznością, a następnie spojrzała w dół na jedzenie, i... w pierwszej chwili nie wiedziała za bardzo, jak się ma za nie zabrać. Co prawda u dwunogów zwykła jeść w większości mięso, to jednak od wielu, wielu księżyców sama nie obrabiała pożywienia. Dostawała je już gotowe, oskubane z piór, futra czy łusek, bez ości, kości i innych elementów. Dlatego teraz spojrzała zdezorientowana na rybę, przez krótki moment się nie ruszając. W końcu pochyliła łeb... a następnie znów go podniosła, spoglądając na wojowniczkę, jak gdyby ta miała jej wytłumaczyć, jak ma to zrobić.
xx - Kosowa Pieśń - powtórzyła cicho za mistrzynią, przywołując sobie w pamięci obraz różnych kotów. Faktycznie, była takowa. Czarna, córka Pierzastego Serca. Ale Pajęcza Łapa nie pamiętała za wiele na jej temat, nie byłaby nawet w stanie za bardzo określić charakteru kuzynki. Jedyne co, to w głowie świtał jej trochę jej wygląd, pewnie przez podobieństwo do wujka Świetlikowej Gwiazdy. Zatem ona sama, Pajęcza Łapa, w pewien sposób była ciocią Śliwkowej Pestki. Interesujące. - Kocięta na cehemonii. To kocięta Świetlikowego Zagajnika? - zapytała, przypominając sobie, jak nowomianowana wojowniczka odgrodziła jedno z nich, chyba Czereśnię, od dotyku Śliwki. Czereśnia chyba też zwróciła się do niej per mamo, ale czarna nie była stuprocentowo pewna, ze względu na wszechogarniający ją podczas ceremonii chaos.
xx - Jak zginął Łososiowa Łuska? - zapytała, przypominając sobie, że gdy była jeszcze w Klanie to chyba właśnie kocur sprawował funkcję medyka, a nie kremowa kotka. To też nie było tak, że specjalnie jej leżał na sercu los starszego kuzyna, ale troszkę ją to ciekawiło. Następnie zastrzygła zaciekawiona uszami - I... Ćma? Co się stało z Ognistophęgą? - zapytała, mrużąc lekko oczy. Ćmi Zmierzch zastępczynią, a to niespodzianka. Nie spodziewała się, że wróci do Klanu i od razu spotka się z informacją, że jej rodzona siostra zajęła jedną z najważniejszych rang w Klanie. Musiała przyznać, że Ćmi Zmierzch się nadawała do takich rzeczy, była bystra i dużo bardziej podstępna niż na pierwszy rzut oka się wydawała. Pajęcza Łapę tylko zastanawiało, skąd akurat taka decyzja Czerwonej Gwiazdy. W Klanie było wiele kotów starszych od Ciemki i takich, które były dłużej wojownikami. Długi, biczowaty ogon Pajęczej Łapy przejechał po zmarzniętej ziemi od jednego jej boku do drugiego.
xx - Przywódca stoi na czele Klanu i podejmuje decyzje. Ma też 9 żyć. Sam wybiera swojego zastępcę, który staje się przywódcą po jego śmierci. A medyk leczy koty w Klanie i ponoć ma mieć kontakt z Gwiezdnym Klanem - to akurat było proste i niebieskooka to pamiętała w miarę klarownie. Trzy najważniejsze rangi w Klanie były specyficzne i dotyczyły ich inne zasady niż całą resztę. Może Pajęcza Łapa nie znała Kodeksu Wojownika, ale mieszkała dłuższy czas w Klanie Rzeki i jego strukturę mniej lub bardziej ogarniała.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#5
Na czarno-białym pyszczku koteczki pojawił się delikatny uśmiech, kiedy dojrzała wdzięczne mruganie za przyniesienie ryby. Sama nachyliła się i poczuła ciepłe uczucie na sercu. Chyba jakkolwiek zdołała zakryć złe pierwsze wrażenie, ale nie zamierzała na tym pozostawać. Czerwona Gwiazda zrzuciła jej na barki ciężkie zadanie, ale Śliwkowa Pestka planowała wykonać je jak najlepiej. Nie planowała porażki pod tytułem ''Nie daje rady, zmień jej mistrza'' bo...To tylko i wyłącznie przekreśliłoby ją w oczach przywódczyni! A na to nie zamierzała pozwolić. Oblizała delikatnie pyszczek i już miała zacząć mówić, kiedy dojrzała malutki problem z jedzeniem Pajęczej Łapy. Zamrugała zdezorientowana, dlaczego tez kotka nie zaczęła jej jeść. Dopiero kiedy dojrzała proszący o wytłumaczenie wzrok starszej kocicy westchnęła wyrozumiale. No tak! Przecież w Siedlisku Dwunogów nie dostawała takich ryb czy myszy.
xx— Najpierw musisz ja oskubać z łusek i uważać na ości. Wydaje mi się, że w tej nie powinno być ich wiele, a jak już to dobrze widoczne. Nawet jakbyś na jakąś natrafiła, są łatwe do pogryzienia. — wyjaśniła i odsunęła na moment od siebie mysz i przysunęła rybę, szybko i sprawnie oskubując piszczaka z łusek tak, aby kocica była w stanie to zjeść. Kiedy już się z tym uporała i część ryby została oskubana, wróciła ona przed Pająk a Owocówka skinęła terminatorce, że może już spróbować. - Jak nie będzie ci smakowało, możesz jeszcze spróbować mojej myszy. Może...będzie to lepszy pierwszy posiłek w lesie. — trochę wstyd było proponować nagryzioną mysz, jednak jak się tak lepiej zastanowić; stanowiło to chyba o wiele lepsze rozwiązanie niż ryba na sam początek. Cóż, decyzja należała już do czarnej córki przywódczyni. Głogówna się dostosuje, nie pierwszy raz odstępuje komuś jedzenia! Można powiedzieć, że ma w tym wprawę. Słysząc powtórzone imię matki i pytanie o kocięta Świetlik, jej koniuszek ogona zadrżał nieco mocniej. Temat kociąt Świetlik był..kruchy, nawet dla Śliwki. Widziała, że stosunek jej siostry do swojego potomstwa się poprawił, co pokazała na ceremonii odzyskując dawny, zadziorny charakter, jednak...Mogłaby się założyć, że rozmowa o ich poczęciu była ogromnym taboo. I co się dziwić? Dlatego jedynie cichutko przytaknęła i pokiwała łbem w ramach odpowiedzi na to pytanie, gryząc się w język aby nie mówić nic więcej. Odkąd zaczęła mówić poprawnie, bardzo łatwo dało się z niej wyciągnąć niektóre informacje. Najbardziej udawało się to kotom bliskim, bądź na wysokich stanowiskach. Przy takich rozmowach jak ta; kotka potrafiła się jednak powstrzymać i nie palnąć za dużo. Później przeszło na nieco inny temat, przez co Śliwka odetchnęła cicho w myślach.

Ach, im dalej od tych kociąt tym lepiej. Stresujesz się ich tematem jedynie trochę mniej niż sama Świetlik!

Taka była prawda. Odkąd tylko przyszły na świat a Śliwce nie udało się być na ich porodzie, obrała sobie za cel zapełnienia im pewnej luki, która na pewno była - chodzi o ojca. Robiła to na zmianę z Kosową Pieśnią, która z chęcią odwiedzała wnuki. Pod jej nieobecność spowodowaną poszukiwaniem mordercy jednego z jej kociąt, cała opieka nad Świetlik i jej pociechami spadła na barki trzeciej córki Kos. Na całe szczęście kocięta rosły szybko i zdrowo. Niedługo będą mogły odbyć nauki a potem; trening.
xx— Odszedł do Gwiezdnego Klanu przez rany otrzymane podczas potyczki z borsukiem. Ognistopręga odeszła do starszyzny i wtedy Czerwona Gwiazda wybrała właśnie Ćmi Zmierzch. — miauknęła w odpowiedzi i już chciała nachylić się nad rozpoczętą piszczka, ale się zawahała, oczekując ruchu starszej kocicy odnośnie wyboru swojego posiłku. Odchrząknęła karcąco we własnym kierunku i poruszyła uszami, kiedy doszło do nich rozwinięcie wymienionych wcześniej trzech, głównych rang. Zastanowiła się chwile i dodała spokojnie. — Zastępca pilnuje treningów terminatorów, rozdziela patrole i pilnuje porządku w klanie. Medyk ma kontakt z Gwiezdnym Klanem, przestrzega Kodeksu Medyka i Wojownika, nie obowiązują go między-klanowe spory oraz nie może mieć kociąt. Dalej mamy takie rangi jak wojownik, terminator, kocię, terminator i pomocnik medyka, matka i starszyzna. Jesteś w stanie coś mi o nich powiedzieć, czy lepiej abym ja to zrobiła?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#6
xx - Nie, ryba jest okej - odpowiedziała Śliwkowej Pestce i zaczęła powoli przeżuwać podany jej posiłek, jednocześnie próbując w głowie zapamiętać, jak wojowniczka to zrobiła. Łuski były problematyczne, zostawały między pazurami i kleiły się do futra, Pajęcza Łapa będzie musiała znaleźć jakiś sposób by szybko i praktycznie się ich pozbywać. Ale to też nie było tak, że wybrała rybę, bo bardziej lubiła ryby od myszy. Czarna w zasadzie nie miała żadnych preferencji żywieniowych, w dodatku w lesie mało można było sobie pozwolić na to, by być wybrednym. Zdawała sobie sprawę z tego, że podczas jakiejś Pory może zabraknąć danego pożywienia, i co wtedy?
xx - Aha. Ćma jest dobrym wyborem. Zawsze była bardzo bystra. - zauważyła terminatorka, biorąc kolejny kęs ryby. Być może, Czerwonej Gwieździe przyda się kot z oczami dookoła głowy. Ćmi Zmierzch dostrzegała bardzo dużo i lepiej radziła sobie z innymi kotami od Pajęczej Łapy.
xx - Terminatorzy uczą się na wojowników i każdy z nich ma mistrza, ale Pajęcza Łapa nie zna dokładnie zakresu ich obowiązków, bo ona sama raczej nic nie robiła jak była terminatorem, a Jeżynowy Ciehń... Pajęcza Łapa nie wie za bardzo, co ona w ogóle robiła. Matki zajmują się kociętami a Starszyzna to najstarsze koty w Klanie i mają osobne legowisko. - odpowiedziała. Nie bardzo widziała sens w tłumaczeniu, kim są kocięta, bo wydawało jej się to oczywiste - Terminator medyka uczy się, by być medykiem po śmierci obecnego.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#7
Pokiwała delikatnie łbem i ponownie przysunęła do siebie mysz z błyskiem wdzięczności w oku. Cóż, była głodna i byłoby jej wstyd oddać rozpoczętą mysz. Więc bardzo dobrze, że Pajęcza Łapa zdecydowała się na oskubaną w połowie przez Śliwkową Pestkę rybę. Dlaczego tylko w połowie? Cóż, może zechce sama spróbować powtórzyć ruchy czarno-białej i podszkolić się w pozbywaniu się przeszkadzających, rybich łusek? Chociaż koteczka miała to już tak wyćwiczone, że mogłaby się założyć iż jej ruchy były zbyt szybkie aby mogła się im dobrze przyjrzeć. Śliwka ponownie skinęła łebkiem tyle, że na potwierdzenie słów odnośnie Ćmiego Zmierzchu. Nie znała kocicy, jednak skoro wytrenowała Chaber dając jej szanse na stanie się Niedźwiedzim Kłem - była ona odpowiednia na stanowisko zastępcy. Chaber to najprostszych orzechów do rozgryzienia nie należała, a już nic nie warto mówić o opanowaniu czy zrozumieniu. Kulka chodzącej ambicji! Jak czarna sobie z nią poradziła, to ogarnięcie obowiązków zastępcy będzie dla niej prosta.
xx— Terminatorzy wymieniają mech w legowiskach starszyzny, przynoszą im piszczki czy wyciągają kleszcze. Chociaż to ostatnie bardziej za kare, sądzę, że ciebie to nie spotka! No i cóż, dodając jeszcze co do tej rangi, to mają obowiązek szanować koty starsze i wyższe rangą, chociaż to raczej oczywiste. O, ich drugim członem w imieniu jest "Łapa". — czuła dziwny rodzaj sympatii do Pajęczej Łapy, bowiem odczuwała cieniutką nić porozumienia. Dlaczego? I kotka miała problemy z mową tak jak i ona w młodości! Poczuła lekką ulgę, że nawet gdyby nie nauczyła się porządnie mówić, nie byłaby sama w momencie przybycia Pająk. Musiałaby trochę an to poczekać, ale na pewno zmniejszyłoby jej to kompleksy. Jakkolwiek. — Wojownicy polują i walczą w imię Klanu, obowiązuje ich Kodeks Wojownika, są lojalni wobec Klanu i jego członków. Słuchają Przywódcy i Zastępcy oraz zajmują się trenowaniem terminatorów. Nie powiedziałaś o kociętach. Są to najmłodsi członkowie klanu, którzy nie mają obowiązków oraz należy ich chronić bo są bezbronni. Tak jak matki i starszyzna wraz z chorymi, dostają jedzenie ze stosu jako pierwsi. Matką nazywamy wojowniczkę, która spodziewa się kociąt, a kiedy te osiągną 6 księżyców wraca do swojej poprzedniej rangi. Są również kocice, które dostają rangę matki na stałe i pomagają w wychowywaniu kociąt innych kocic. Co do terminatora i pomocnika medyka, to...Pomocnik ukończył swój trening i staje się medykiem po śmierci obecnego a terminator dopiero się szkoli. Jest ich po jednym w każdym klanie. — wzięła głębszy wdech, czując, że za moment będzie jej się plątał język. Poszło im naprawdę sprawnie! A więc teraz reszta! Coś jej się tam obiło o uszy, że Pająk wspomniała o Gwiezdnym Klanie. A gdyby tak... Przeżuła odgryziony kęs myszy i uśmiechnęła się delikatnie, patrząc na jedzącą kocice.
xx— Wspomniałaś mi o Gwiezdnym Klanie, pamiętasz czym on jest?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#8
O dziwno, jak na razie, obu kotkom całkiem nieźle szło dogadywanie się. O ile dogadywaniem się można było to nazwać, po prostu jak na razie Śliwkowa Pestka nie zrobiła nic, co spowodowałoby, że Pajęcza Łapa wstałaby i poszła, decydując, że nie zamierza marnować z łaciatką więcej czasu. Natomiast z Pajęczej Łapy jeszcze nie miała okazji wyjść jej znieczulica i brak umiejętności dostosowywania się do otoczenia.
Zrobiła kolejny gryz podsuniętej jej przez wojowniczkę ryby, nawet nie do końca wiedząc, jaki to gatunek. Większość ryb smakowało dla niej niemal identycznie, rybą, mułem i glonami. Pamiętała, że jej matka była w stanie rozpoznać niemal każdą rybę żyjącą w okolicy ich terenów po wyglądzie i smaku, ale ona nie. I niespecjalnie jej na tym zależało, bo nie sądziła, żeby taka wiedza miała jej się kiedykolwiek przydać.
W milczeniu słuchała słów Śliwkowej Pestki, gdy ta opisywała poszczególne rangi. Większość z tego, co powiedziała, wydawało się Pajęczej Łapie całkiem logiczne i gdyby spędziła jeden dzień na włóczeniu się po obozie to z pewnością doszłaby do wniosków potwierdzających to samodzielnie. No i, gdy wojowniczka tak tłumaczyła, to czarnej powoli zaczynały się przypominać coraz to kolejne szczegóły. Ona sama, gdy była terminatorką przed swoim zniknięciem z Klanu, to niewiele robiła. Czasem chodziła na jakieś patrole, gdy została do nich przydzielona, ale większość swojego wolnego czasu spędzała leżąc pod krzakami w obozie i obserwując Klanowiczy niczym jakiś duch. Nie umiała polować, bo Jeżynowy Cierń jej nigdy nie nauczyła, więc i tak brała ze stosu co chciała, bo co innego miała zrobić.
xx - Księżycowa Ła... Księżycowy Pył. Ma terminatora? - zapytała cicho. Łososiowa Łuska zginął, więc kremowa kotka teoretycznie mogła sobie kogoś wziąć, a jeśli tak było, to Pajęcza Łapa wolała wiedzieć zawczasu, by nie palnąć jakiejś gafy przypadkiem. No i taka informacja była jej przydatna z czystej ciekawości. Nie interesowało ją stanowisko medyka ani jego pomocnika, ale nigdy nie wiesz co ci cię w życiu przydarzy.
xx - Gwiezdny Klan to zmarłe koty. Koty na osiedlu nie mówią o Gwiezdnym Klanie, więc Pajęcza Łapa zakłada, że do Gwiezdnego Klanu, jeśli ten istnieje, idą koty które były wojownikami. Kotami z Klanów - powiedziała melancholijnym tone, unosząc pysk znad ryby i wysuwając podbródek lekko do przodu. O ile pewne cechy fizyczne łączyły ją z Czerwoną Gwiazdą, tak w takich momentach wcale jej nie przypominała. Jej futro było gładkie i przylegające, w przeciwieństwie do poszarpanego futra jej matki, oczy nie były ogniste a blade i chłodne, przypominające sople lodu. Kocica była elegancka i w jej poruszaniu się nie było żadnych zbędnych ruchów.
xx - ...wujek Świetlik tam tehaz jest.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#9
xx— Nie, Księżycowy Pył nie wybrała sobie jeszcze terminatora. Na pewno jest to kwestia czasu, mamy wiele młodych kociąt w obozie. Może... Któremuś się poszczęści? W każdym razie, na razie nikogo nie trenuje. — wzruszyła delikatnie barkami, podając kotce odpowiedź an zadane pytanie chwile po tym jak przełknęła kęs jedzonej z radością myszy. Niezbyt się orientowała w takich sprawach, zresztą była jedynie szarym wojownikiem. Nie było to w zakresie jej prawdziwych zainteresowań tak na dobrą sprawę. Nie wyczuwała również nacisku na kremową medyczkę odnośnie wyboru swojego późniejszego następcy. A może takowy był, tylko Śliwka tego nie odczuwała? Tak naprawdę była z Księżyc na "dzień dobry", a sama medyczka nie wykazywała zbyt wiele chęci aby to zmienić. Dlatego ani nie znała perspektywy z jej strony, ani nie chciała tego zmieniać. Ważne, że ich stosunki są dobre. Kolejny kęs zwierzyny zniknął w różowo-czarnej paszczy trzeciej córki Kosowej Pieśni, a po chwili straconej na oblizaniu się, dodała spokojnie. — Jeżeli Księżycowy Pył kogoś wybierze, zostanie to ogłoszone. T-taką mam nadzieje. — to bardzo ważna informacja i klan powinien zostać o tym poinformowany, innej opcji Śliwkowa Pestka nie widziała. Westchnęła cicho i wróciła spojrzeniem na kończącą się mysz. Jeszcze kilka kłapnięć zębami i po kolacji! Kiedy Pajęcza Łapa zaczęła mówić o Gwiezdnym Klanie, Owocówka wydala z siebie cichutkie mruczenie i dokończyła posiłek uważnie słuchając tego, co czarna córka przywódczyni ma do powiedzenia. Zamyśliła się chwile i starała się jakoś ułożyć co wiedziała sama odnośnie wiary w Gwiezdny Klan. Była bardzo ważnym elementem życia w Klanie i zapewne o nią i o kodeks chodziło Czerwonej Gwieździe w jasnym sygnale, aby Śliwka wypleniła z Pająk najmniejszy cień i ślad bycia pieszczoszkiem. Cóż, w takim razie trzeba od początku! Jednak...Punkt zaczepienia jakiś jest i Śliwka ucieszyła się z tego powodu. Zawsze coś.
xx— Tak, do Gwiezdnego Klanu trafiają koty, które w niego wierzą, Pajęcza Łapo. Oraz ci, którzy kierowali się w swoim życiu Kodeksem Wojownika, który omówimy już jutro dokładniej. No i tak jak pewnie wspomniałam wcześniej, medycy maja z nimi kontakt. Po skończonym posiłku należy im za niego podziękować i zakopać, aby resztki nie zaśmiecały obozu i nie ściągały swoim odorem padlinożerców takich jak kruki. — na wspomnienie Świetlikowej Gwiazdy, skinęła łbem i posłała koteczce delikatne i wyrozumiałe spojrzenie. Cóż, dawny przywódca Klanu Rzeki na pewno znajdował się w Gwiezdnym Klanie. Nie było innej opcji! W końcu jakby za życia był złym kotem, Kosowa Pieśń w życiu nie nazwałaby swojej córki jego imieniem, a Czerwona Gwiazda nie zostawiłaby go jej aż do bycia wojownikiem. Koniuszek ogona czarno-białej delikatnie się poruszył, zakopała resztę myszy i odchrząknęła cichutko. — Kodeks Wojownika jest bardzo ważnym aspektem w życiu Klanu. Należy go przestrzegać i respektować, bo dzięki niemu trafimy do Gwiezdnego Klanu. Nie mam pojęcia gdzie trafiają koty, którym nie dane jest nawet wiedzieć o jego istnieniu, jednak wiem, jak nazywa się miejsce w którym przebywają ci, którzy zboczyli ze ścieżki Gwiazd. Miejsce to nazywa się Mroczną Puszczą, a-albo inaczej Miejscem Gdzie Brak Gwiazd. — kolejne punkty zostały przerobione. Jutro planowała zaprowadzić kotkę na granice z Klanem Gromu i nauczyć ją polowania oraz teorii walki. Może nawet uda się przerobić praktykę? Pajęcza Łapa nie była młodą terminatorką. Co ją lepiej wprowadzi w życie klanu, niż obowiązki? No i jeszcze zostaje sprawa obroży...
xx— Hm, a więc zostały nam jeszcze władze w innych klanach i...Pomogę ci w zbudowaniu tymczasowego legowiska w mchu. Mogę też podzielić się na jakiś czas tym swoim a sama pójdę spać do Legowiska Wojowników. — zaproponowała z uśmiechem. Jak dobrze, że Sokola Łapa tego nie słyszał! — A więc tak, w Klanie Gromu mamy Trzmielą Gwiazdę, Żubrze Gardło i świeżo mianowaną terminatorkę medyczki Truskawkową Łapę. W Wichrze mamy Malinową Gwiazdę, Sokoli Cień oraz Lśniącą Sadzawkę a w cieniu Płomykówkową Gwiazdę, Krogulczy Szpon, Ciernisty Kwiat i Szczypiącą Łapę.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#10
Z uwagą wysłuchała tego, co Śliwkowa Pestka miała dopowiedzenia na temat Księżycowego Pyłu. Zatem kotka nie wybrała sobie jeszcze terminatora. Pajęcza Łapa jednak miała wrażenie, że była to tylko kwestia czasu. Stanowisko medyka było czymś ważnym i pożądanym, nawet ona, mieszkająca wiele czasu poza granicami Klanu, to wiedziała. Nie wiedziała kiedy dokładnie zginął Łososiowa Łuska, ale na pewno już wkrótce znajdą się koty łase na to stanowisko nie tylko dla ratowania życia, ale także prestiżu samego w sobie, świadomości bycia ważnym, specjalnym na tle innych kotów w Klanie.
xx - Dlaczego Śliwkowa Pestka czasem się jąka? - zapytała Pajęcza Łapa, wpatrując się w wojowniczkę. Nie wyglądała jakby oceniała łaciatą, raczej, jakby szczerze ją to interesowało. Spotkała wiele kotów, które sepleniły, naprawdę bardzo dużo, ale jąkanie się było dla niej zjawiskiem zgoła niepojętym. Sama się nigdy nie jąkała i nie miała pojęcia, jaka reakcja organizmu mogła doprowadzić do czegoś... takiego. W dodatku Śliwkowa Pestka jąkała się bardzo... wybiórczo, raz na jakiś czas, z reguły rozpoczynając nowe zdanie. Ona sama nie była wcale lepsza, bo wciąż miała problemy z poprawnym wypowiadaniem się, czasem zmiękczała literkę r oraz gdy była zmęczona albo nie skupiała się na rozmowie, albo mówiła szybko, albo była rozzłoszczona, to wracała do mówienia w trzeciej osobie.
xx - Czyli, jeśli w niego nie wierzą, to nie istnieje - wyciągnęła wniosek ze słów swojej mistrzyni, która powiedziała, że tylko koty, które wierzą w Gwiezdny Klan, do niego idą. Czyli jak ktoś nie wierzy, to nie idzie. Więc Gwiezdny Klan wtedy nie istnieje, było to dla niej tak logiczne, jak zaniesienie ciała Poziomkowej Ścieżki na stos zdobyczy wiele księżyców temu. Ona sama niewiele mogła powiedzieć na temat jej wiary w Gwiezdny Klan, bądź jej braku wiary, bo ani w niego wierzyła ani w niego nie wierzyła. Wiedziała, że jest to coś, co wyznaje większość kotów w czterech klanach i przyjmowała to za coś na rodzaj pewnej polisy ubezpieczeniowej. Zakładała, że może coś takiego być. Ale czy było? Czy musiało? Czy ONA tego potrzebowała? To już była inna, bardziej zagadkowa kwestia, ale Pajęcza Łapa raczej nie rozmawiała na ten temat z innymi kotami i też nie zamierzała.
xx - Gdy Pajęcza Łapa mieszkała na osiedlu to spotkała jednego kota któhy wiedział o Gwiezdnym Klanie - nadmieniła cicho, przypominając sobie o starszym srebrzystym kocurze, który próbował ją nauczyć prawidłowego wypowiadania się. Kot nie nosił obroży, ale też nie wyglądał ani jak samotnik ani jak Klanowy kot, chyba wspominał coś o tym, że mieszkał w jakimś budynku dwunożnych, ale nie miał swoich dwunogów.
xx - Podziękować? To wojownicy upolowali zwierzynę, a nie Gwiezdny Klan - powiedziała zdziwiona, lekko unosząc brwi. Nie miała na myśli podważać słów Śliwkowej Pestki, ale wydało jej się to po prostu nieco dziwne, a nie lubiła za bardzo czegoś... nie rozumieć. Nie miała problemu z tym, że czegoś nie wiedziała, nigdy nie pędziła po wiedzę - ale nie lubiła, gdy elementy otaczającego świata były dla niej niejasne, nielogiczne. W takich momentach, mimo swej naturalnej małomówności, wolała dopytać, dociec, a oczekiwała odpowiedzi konkretnych, nie "tak bo tak". Cała struktura Klanu, Gwiezdny Klan, bezwiedna wiara w niego, bezkrytyczne wyznawanie Kodeksu Wojownika, to wszystko było tym, do czego Pająk bardzo... CHCIAŁA się dostosować, bo chciała odnaleźć własne miejsce w świecie, ale z drugiej strony zupełnie tego nie rozumiała. Wiara w coś, przestrzeganie zasad ustalonych pokolenia temu, to było dla niej dziwne i zastanawiała się, czy jest w stanie w ogóle tego dokonać.
xx - Czerwona Gwiazda kiedyś wspominała Pajęczej Łapie o Miejscu Gdzie Bhak Gwiazd. Ale to było dawno temu. Mówiła, że opowiadała jej o nim jej mama. Ale Pajęcza Łapa już nie pamięta szczegółów. Może zapyta o to znowu mamę - powiedziała, po raz kolejny bardziej do siebie, jakby artykułując swoje własne myśli, aniżeli do Śliwkowej Pestki. Pajęcza Łapa mimo uważnego obserwowania świata wokół, wydawała się być odrobinę odrealniona, jakby prowadząc rozmowę nie do końca faktycznie prowadziła ją z drugim kotem, zdarzało jej się szybko zmieniać tematy albo zadawać pytania, które na pierwszy rzut oka wydawały się być nieprzydatne.
- W porządku. Pajęcza Łapa zapamięta te imiona - przytaknęła głową na ostatnią wypowiedź wojowniczki. Powinna sobie poradzić ze zrobieniem własnego legowiska, ale w gruncie rzeczy, to tak dawno z żadnym nie miała styczności, że pomoc Śliwkowej Pestki mogła się okazać bardzo przydatna.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#11
Słysząc pytanie jakie zadała Pają, kotka lekko się...zdziwiła? Cóż, nie do końca wiedziała dlaczego się jąkała, a jak jeszcze miała być szczera; niezbyt nad tym panowała. Czasem jąkanie wychodziło jej ze stresu, który często nadmiernie odczuwała - a czasem tak po prostu, jako pozostałość po wadzie wymowy, która również wracała w chwilach stresowych. Jak na razie najwięcej takich chwil odczuwała podczas rozmów z Sokolą Łapą albo co gorsza kłótni! Oczywiście w momencie mniejszego stresu jak chociażby pierwsze spotkanie z Pajęczą Łapą czy dowiedzenie się o prowadzeniu jej treningu i ciągle czyhająca z tego powodu niepewność wchodziły w grę; ale tak normalnie? Również się jąkała! Co połączone z jej naturalnie cichym i delikatnym głosem mogło stanowić naprawdę zabawne zestawienie. Nie było to bynajmniej ani trochę komfortowe, tym bardziej kiedy ktoś prosto w pysk o to zapyta, a Śliwka nie miała nawet odpowiednich słów do odpowiedzi! Co miała niby powiedzieć? Ze stresu? Strachu? Nie, już i tak wyszła na strachliwą przy ich pierwszym spotkaniu kiedy to córka przywódczyni nazwała ją terminatorką, tak jak zresztą Śnieżne Serce dobitnie jej to uświadomiła. Chyba czas wziąć się w garść tak jak mówiła to Chaber i Kaczor. Dlaczego więc nic w tym kierunku się nie dzieje?
xx— Cóż... Ja... — przełknęła ślinę a jej przykrótki ogon delikatnie zadrżał. Po chwili nabierania powietrza w płuca i opanowywania wewnętrznej paniki przez brak pomysłów na wybrnięcie z sytuacji, zdecydowała się na prostą aczkolwiek prawdziwą odpowiedź. — To pozostałość po wadzie w-wymowy. No...i często pojawia s-się podczas stresu. Nie p-przejmuj się tym, przejdzie mi do jutra. — miała taka nadzieje! Została wrzucona na głęboką wodę w wieku zaledwie 20 księżyców? Niby była czystej krwi Rzeczniaczką i powinna umieć pływać, ale to nie zmienia faktu, że przez zaskoczenie powoli szła na dno paniki mimo machania łapami i prób wypchnięcia łba na powierzchnie. Może jutro...tak, jutro się uda. Musiała nieco bardziej wyczuć grunt pod łapami będący w tym wypadku stałym lądem. Pierwsze dni zawsze są najgorsze a i tak Owocówka była naprawdę mile zaskoczona tym, że mimo wszystko chyba złapały w miarę dobry kontakt. Nie było syków, prychnięć, a smoliście czarna kocica z nią rozmawiała! Nie trzeba było ciągać ją za język. Czyżby przymusowe wczepienie się w jej futro podczas ceremonii wytworzyło między nimi nitkę porozumienia? Oby. — Nie...powiedziałabym tak. Gwiezdny Klan istnieje cały czas, nawet jak koty w niego nie wierzą. Przynajmniej te o których teraz mówimy. Są przypadki kiedy nawet klanowe koty nie wierzą w swoich Przodków ale zawsze jest czas aby zacząć. — niezbyt wiedziała jak inaczej to ująć. Za to wiedziała, że jej łaciaty język powoli zaczyna się buntować i plątać, przyprawiając ją o nieprzyjemne uczucie dyskomfortu. Tak jak na samym początku obawiała się swojego treningu, że coś palnie od rzeczy; tak teraz tu, musiała uważnie dobierać słowa aby przez przypadek nie zrobić z siebie jeszcze większego pośmiewiska. Kiedy nastała pora na następne pytanie i widok zaskoczonego pyszczka czarnej kocicy, stres nieco opadł z Głogówny. Zachichotała cicho i skinęła krągłym łebkiem potwierdzając i swoje, i słowa Pająk. Obie miały racje, jednak...Cóż, należy im się rozwinięcie.
xx— Bez dwóch zdań, to wojownicy bądź terminatorzy upolowali tę zwierzynę, jednak to Gwiezdny Klan zesłał im ją pod łapy i pozwolił upolować. Jedząc ją, dziękujesz za to, że masz co jeść. Okazujesz tym samym szacunek. — starała się mówić jasno i zrozumiale. Miała nadzieje, że skoro kocica pytała, będzie w stanie dopytać jeszcze raz. Śliwkowa Pestka była cierpliwa więc...Wiele pytań jej raczej nie zirytuje. Co najwyżej przyprawi o ból języka. Słysząc ciche, wymamrotane słowo-myśli Pająk, Śliwka nie dodała nic. Jedynie odchrząknęła cichutko, chcąc dodać sobie troszkę odwagi. Po zapewnieniu o tym, że Pająk zapamięta wymienione imiona, na pyszczku czarno-białej pojawił się delikatny uśmiech i podniosła się powoli. No to co? Trzeba zrobić to legowisko i dać jej odpocząć! — No, więc..Na dzisiaj skończymy. Jutro oprowadzę cię po terenach, powiem trochę kodeksu oraz nauczę polować bądź walczyć. Z-zależy co będziesz chciała jako pierwsze. Teraz, weź rybę i chodź. Pomogę zrobić twoje tymczasowe legowisko jak obiecałam. — jak kocica nie miała nic przeciwko, ruszyła obok niej i tak jak obiecała pomogła z budowaniem mchowego legowiska. Po tym wszystkim pożegnała się, umówiła przy wyjściu z obozu w południe i oddaliła się do legowiska terminatorów, chcąc poinformować Srokę o przesunięciu jego treningu.

[możesz zacząć nowy dzień, tak dwa do trzech wschodów słońca po tym treningu, bo Śliwka była chora uwu]
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#12
Zastrzygła uszami na stwierdzenie o jąkaniu się. Na pysk cisnęło jej się pytanie, czym wojowniczka tak się stresuje, ale trzymała pysk zamknięty, uznając ciągnięcie tematu za zbędne. Tak samo było w związku z dziękowaniem za zwierzynę. Dalej była zdania, że upolowanie zwierzyny było zasługą tylko i wyłącznie kota, który to zrobił, dlatego dziękowanie za nie było dla niej... przynajmniej dziwne. Zbędne, to tak, jakby dziękować samemu sobie. Nie wydawało jej się, by Gwiezdni siedzieli i czuwali nad nimi przez cały czas, patrząc na wszystkie polujące koty na terenach czterech Klanów tylko po to, by podsunąć im mysz albo drozda pod nos, jeśli sobie zasłużyli. W jej mniemaniu było to w pewien sposób odbieranie zasług ich myśliwym, kotom, które się starają i niezależnie od sprzyjającej bądź nie pogody wyruszają w las i się męczą, by upolować coś dla Klanu. Mruknęła coś na rodzaj "mhm", stwierdzając, że i tak nie ma sensu dyskutować na ten temat. Nikt się nigdy nie dowie, czy podczas polowania faktycznie podziękowała za zwierzynę czy też nie, więc co za różnica.
Gdy kotka zaoferowała pomoc w zrobieniu legowiska skinęła głową i chwyciła resztkę ryby, a następnie poszła za niższą w kierunku legowiska terminatorów.


~#~

Kilka wschodów słońca po jej powrocie do Klanu, Pajęcza Łapa z samego rana podeszła do Ciemnego Szlaku, oczekując tam na Śliwkową Pestkę. Tego dnia miały kontynuować ich trening, i czarna po części cieszyła się na wyjście z obozu. Z prywatnych powodów.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#13
Śliwkowa Pestka wcale a wcale nie była zadowolona ze zmarnowanych dni przez swoje przeziębienie. Jednak wiedziała, że nawet jakby nie poszła wtedy do Księżycowego Pyłu, byłaby na treningu wręcz chodzącym trupem. A co gorsza - mogłaby zarazić inne koty, w tym samą Pająk. A jak się później dowiedziała, medyczka nie miała odpowiednich ziół na biały kaszel. Byłoby to jeszcze większa głupotą i musiała schować swoją chęć do pracy w kieszeń i się wykurować. W końcu jej się to udało i bezzwłocznie umówiła się z czarną kocicą na trening. Przynajmniej podczas kurowania się, wymyśliła sposób na pozbycie się obroży z szyi córki przywódczyni. Planowała ją przegryźć! Właściwie chciała ją gryźć tak długo, aż puści. Planowała zrobić to na terenach, aby nie zwołać swoimi poczynaniami tłumu gapiów. To...chyba dobra opcja, prawda?
xx— Witaj, Pajęcza Łapo — przywitała się z sympatycznym uśmiechem na pyszczku, podchodząc do kocicy truchtem. Zatrzymała się jedynie na chwile, aby dać kocicy znak łebkiem aby ruszyła za nią. Tak też bez zbędnych przedłużeń, opuściły obóz. Owocówka nie zamierzała marnować ani chwili dłużej! Zmarnowała zbyt dużo... — Wybacz brak treningów, zachowałam. Mam...nadzieje,że podczas mojej nieobecności nie stało się nic niepokojącego. — miauknęła w kierunku terminatorki, kiedy już były już w drodze na Koci Grzbiet o czym czarna została poinformowana. Martwiła się po części o kotkę. Strasznie piekło ja to, że zostawiła kocice samą. Wolała nawet nie myśleć, czy ktoś mówił jen coś nie miłego. Znaczy, właściwie to nie spodziewałaby się po Pająk płaczu. Znała ją krótko, ale nie wyglądała na kogoś, kto załamałby się po jednym, złym słowie. A i tak czy siak, się zamartwiała. Czarno-biała westchnęła cichutko i jeszcze delikatnie podciągnęła nosem. Dzisiaj w planach miała naprawdę dużo i...chciała to zrealizować! Zresztą, nie mogą się ociągać.
xx— Tak jak obiecałam, dzisiaj pokażę ci część granic, omówimy również cześć kodeksu i nauczę cię polować, bądź walczyć. To...już zależy od ciebie. Więc mm...idziemy na Koci Grzbiet i tam będziemy się od dzisiaj spotykać, dobrze? — lekko uniosła brew, truchtając powoli. Nadal była nieco osłabiona, ale...Funkcjonowała w miarę normalnie. Przy długich łapach Pająk jednak nawet zwykły trucht zdawał się biegiem! — O i...pamiętasz jakieś punkty kodeksu, może? Czy mam ci powoli powtórzyć wszystkie?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#14
Śliwkowa Pestka przeżyła kilka dni przerwy dużo bardziej od czarnej terminatorki, która nie zamierzała winić wojowniczki za to, że ta miała kaszel. Tak to już było, zwłaszcza w lesie. Koty dwunogów rzadko chorowały, a gdy już coś im się działo, to były zabierane do medyka-dwunoga, który miał dużo więcej medykamentów, od medyka-kota.
Gdy łaciatka zdecydowała się w końcu wznowić trening Pajęczycy, ta ruszyła za nią przez Ciemny Szlak wychodząc z obozu.
xx - Nie przejmuj się. Pajęcza Łapa czekała tak długo, że mogła poczekać jeszcze pahę dni - wzruszyła barkami. Nigdy nie czuła jakiejś szczególnej presji do bycia wojownikiem... może dlatego, że sama idea bycia wojownikiem jako czegoś, z czego można było by dumnym, była dla niej abstrakcyjne. Nie wydawało jej się, by wyznawała Klanowe wartości w takim stopniu, by to, czy nazywała się Pajęcza Łapa czy jakaś Pajęcza Skórka robiło jej jakąkolwiek różnicę.
xx - Nie, nic się nie stało - pokręciła głową. Prawda była taka, że Pajęcza Łapa raczej zwykła unikać kłopotów, na tyle, na ile mogła. Tylko czasami po prostu kłopoty znajdowały ją. Następnie pokiwała głową na słowa Śliwkowej Pestki dotyczące spotykania się na Kocim Grzbiecie - A co do Kodeksu Wojownika to... nie, niespecjalnie. Pajęczej Łapie się jednak wydaje, że mogłaby sie domyślić paru punktów po obserwacji życia Klanu.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#15
Westchnęła ze słyszalną ulgą, kiedy kocica nie zarzuciła jej zastopowania treningu. Wszystko mogło być możliwe, a czarno-biała pragnęła pozwolić kocicy ukończyć trening w miarę sprawnie. W końcu na pewno nie chciała siedzieć z rangą terminatorki zbyt długo w momencie kiedy jej siostra już dawno wytrenowała własnego terminatora i teraz została zastępcą.
xx— To dobrze. — posłała lekki uśmiech w kierunku kocicy, dalej prowadząc ją w kierunku Kociego Grzbietu. Nie planowała tam jednak postoju, chciała udać się od razu na granice, aby pokazać ich jak najwięcej i odświeżyć kocicy pamięć. W końcu jak nauczy ją dzisiaj polować, powinna wiedzieć gdzie i w jakim obrębie to robić. Miała już wystarczająco dużo księżyców aby móc polować bez niczyjej opieki. Pozostawało tylko odpowiednio dobrze zapoznać córkę przywódczyni z terenami, nauczyć polować i...Będzie mogła w taki sposób o wiele lepiej zżyć się na nowo z klanem do którego powróciła. — Mm, ciesze się w takim razie, Pajęcza Łapo. No dobrze, więc powiem ci kilka pierwszych punktów, dobrze? Jak powiem ci je po kolei, na pewno będzie ci łatwiej je spamiętać. — Śliwkowa Pestka od momentu kłótni z Sokołem i zarzuceniu jej braku znajomości kodeksu, powtarzała sobie jego punkty praktycznie przed snem, chcąc w razie potrzeby móc użyć jego punktów. Oczywiście...nie w kłótni z niebieskim kocurkiem, do tego nie miała zdecydowanie odwagi. Zresztą, wolała nie podpadać kocurowi za bardzo, wiedziała doskonale jak mogło się do skończyć i nie zamierzała do tego dopuścić ponownie. Westchnęła i kiedy dotarły do Kociego Grzbietu, na czarno-białym pyszczku pojawił się uśmiech. Kiedy przechodziły przez owe miejsce ich przyszłego spotkania - Głogówna poinformowała o tym Pająk, dała chwile na zapoznanie się z terenem i ruszyła dalej w kierunku charakterystycznej nory pod drzewem, aby od niej odbić w kierunku Trawiastej Polanki.
xx— A więc tak, pójdziemy dzisiaj na granice z Klanem Wichru i Klanem Gromu, ale najpierw przejdziemy kawałek niedaleko Grzmiącej Ścieżki. — miauknęła spokojnie, prowadząc. Jak na zawołanie, kiedy przed nimi ukazała się owa Nora, do jej nozdrzy wpadł niesiony przez wiatr odór Grzmiącej Ścieżki, po której poruszały się potwory dwunożnych. Nic...przyjemnego. Wzięła jednak głęboki wdech chłodnego powietrza i przeszła do obiecanej części; kodeks. — Pierwszy punkt Kodeksu Wojownika brzmi następująco: "Broń swego Klanu, nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza Klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie, kiedy pewno dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem'', drugi; "Nie poluj i nie wstępuj na teren innego Klanu." i trzeci: "Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami.". Rozwinąć coś?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości