Logo Artemidy
Trening Pajęczej Łapy
#16
Pokiwała głową na słowa Śliwkowej Pestki. Szła za wojowniczką w kierunku Kociego Grzbietu, próbując sobie przypomnieć poszczególne elementy terenów Klanu Rzeki. Pamiętała je jak przez mgłę, zwłaszcza, że gdy była młodsza, to i tak większość czasu spędzała w obozie. Nie zwykła za bardzo włóczyć się sama poza obozem, a jej trening z Jeżynowym Cierniem był niemal nieistniejący. Niby pamiętała, że chyba było coś takiego, jak Koci Grzbiet, ale nie do końca pamiętała ani jego wygląd, ani położenie.
xx - W porządku - mruknęła, dając Śliwkowej pestce do zrozumienia, że nie ma nic przeciwko ustalonemu przez nią harmonogramowi treningu. Tak po prawdzie, to sama uważała, że przyda jej się przypomnienie sobie granic. Niby była w stanie rozpoznać rozgraniczenia zapachowe innych Klanów, ale nigdy nic nie wiadomo.
xx - Nie musisz. Te punkty są jasne. - odpowiedziała, ale po chwili stwierdziła, że chyba jej mistrzyni wolałaby, by Pajęcza Łapa chociaż minimalnie pociągnęła temat, aniżeli tylko pozwoliła łaciatce na prowadzenie smutnego monologu o Kodeksie Wojownika - Pajęcza Łapa może nie ma przyjaciółki w innym Klanie, ale w Klnie Cienia jest ktoś, komu chciałaby podziękować - powiedziała, ale urwała temat, czując zapach Grzmiącej Ścieżki. Gdzieś w oddali dało się słyszeć cichy, niknący odgłos potwora. Położyła po sobie uszy i zamarła na moment w bezruchu, przypominając sobie, jak to właśnie znad Grzmiącej Ścieżki została porwana i zaniesiona aż na osiedle dwunogów. Nie chciała tego powtarzać, co powodowało, że w okolicy Grzmiącej Ścieżki czuła się przynajmniej niezręcznie.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#17
Jak na razie trening był naprawdę przyjemny i...czego tak Śliwkowa Pestka się obawiała? Może to przez fakt, że przywódczyni jej zaufała, oddając Pająk pod jej opiekę? Że...wierzyła jakkolwiek, że właśnie czarno-białej uda się wbić kocicy z powrotem klanowe zasady na tyle skutecznie, aby mogła spokojnie żyć w Klanie Rzeki bez krzywych spojrzeń i nieprzyjemnego uczucia niewiedzy dmuchającego jej na kark przy niektórych sytuacjach? Najpewniej. Zawsze też mógł być inny, błahy powód w postaci wieku trenowanej kocicy i pierwszego, nie najlepszego wrażenia przy ich spotkaniu niedaleko Bobrzej Tamy. Teraz jednak odrzuciła to wszystko od siebie i uraczyła kotkę wesołym uśmiechem, spokojnie prowadząc ją na najbliższą granicę z Ziemiami Niczyimi.
xx— To dobrze, tak coś sądziłam, że odpowiesz w ten sposób. — miauknęła pogodnie posyłając uśmiech w kierunku terminatorki. Kiedy usłyszała słowa o braku przyjaciół w innych klanach, delikatnie skinęła łebkiem. Ona...tez nie miała? W prawdzie mogłaby tak nazwać Mruczącą Łapę z Klanu Wichru, ale...to zbyt mocne określenie. Na słowa o kimś, komu chciałaby podziękować z Klanu Cienia, uszy czarno-białej podniosły się a jej ogon zadrżał. Dlaczego tak reagowała? Nie każdy kot w Klanie Cienia był gwałcicielem. Nie mogła wrzucać wszystkich do jednego wora, a jednak reagowała niezbyt entuzjastycznie na dźwięk nazwy tego klanu. Nie cofnie czasu i nie zmieni swojej opinii dopóki ktoś jej do tego nie przekona. Już miała kontynuować mówienie kodeksu, kiedy dojrzała dziwną reakcje kocicy i...Do jej uszu doszedł słaby szmer przejeżdżającego potwora na oddalonej Grzmiącej Ścieżce. Widząc położone uszy i zastygłe w bezruchu ciało Pajęczej Łapy, Śliwka zaniepokoiła się i poczuła jak serce podchodzi jej do gardła. Wybrała złe miejsce na pierwszą granice! Podeszła nieco bliżej do kocicy i położyła jej uspokajająco koniuszek ogona na grzbiecie.
xx— Spokojnie, Pajęcza Łapo. Grzmiąca Ścieżka jest daleko, nic ci nie zagraża. — miauknęła troskliwie, chcąc jakkolwiek zapewnić kocicę, że tutaj nic jej nie grozi. Rozejrzała się i dała cynk terminatorce aby poszła za nią i jak to zrobiła - oddaliły się nieco od granicy i przeszły dalej w stronę Trawiastej Dolinki, jednak...bliżej linii drzew wschodniej części Łęg. Kiedy oddaliły się od granicy na tyle, aby Grzmiąca Ścieżka nie prześladowała swoim zapachem, Śliwkowa Pestka zatrzymała się i spojrzała w oczy kocicy, zjeżdżając spojrzeniem na obrożę. — Sądzę, że powinnam ci pomóc ją zdjąć. M-musisz odciąć się od tamtego etapu w życiu. On..nie wróci, to przeszłość, teraz jesteś w Klanie Rzeki.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#18
Pajęcza Łapa nie miała większych obaw i niespecjalnie przejmowała się tym, że Śliwkowa Pestka jest młodsza od niej. Wcześniej miała trening z kotką, która była dużo starsza, i jakoś poszło im tragicznie. Jeśli Czerwona Gwiazda uznała, że łaciata kotka jest gotowa do zostania wojowniczką i do przeprowadzenia treningu, to najwyraźniej tak było. Czarnej niespecjalnie chciało się oponować, zwłaszcza od razu po powrocie do Klanu. Poza tym mimo jej wieku prawie 40 księżyców miała dużo mniejsze doświadczenie w sprawach czysto Klanowych od Śliwkowej Pestki, więc Pajęcza Łapa nie sądziła, że narzekanie powinno być w jej gestii.
Gdy wojowniczka położyła uspokajająco ogon na jej grzbiecie, córka przywódczyni posłała jej wdzięczne spojrzenie. Były we dwie, w dodatku kawał drogi od Grzmiącej Ścieżki. Oddzielał ich jeszcze pas Szarych Brzóz, które skutecznie zasłaniały widok ze Ścieżki. Żaden dwunóg w potworze nie był w stanie zobaczyć ich z takiej odległości, a oni rzadko wychodzili ze swoich potworów poza Osiedlem. A nawet jeśli, to odchodzili co najwyżej na parę kroków, po czym wracali do potworów. Pajęcza Łapa majtnęła nerwowo ogonem. Nie była w stanie nic poradzić na to, że czuła się w tym miejscu niepewnie. To nawet nie wynikało z faktu, że źle wspominała swoich dwunogów, że skrzywdzili ją, albo że była u nich nieszczęśliwa. Po prostu... bardzo nie chciała tego powtarzać. Nie chciała po raz kolejny męczyć się ucieczką, być outsiderem, zmieniać miejsca i znosić krzywe spojrzenia innych Klanowiczy, martwić matki i Ciemki.
xx - Pajęcza Łapa wie - pokiwała powoli głową - ale i tak nie chciałaby znowu znaleźć się w środku potwora - odpowiedziała cicho Śliwkowej Pestce, a następnie odwróciła się plecami do Szarych Brzóz, zamierzając odrzucić te myśli i skupić się na kolejnych słowach łaciatej wojowniczki.
xx - W porządku. Czy Śliwkowa Pestka ma jakiś pomysł? - zapytała i odruchowo napięła mięśnie na szyi, tam, gdzie znajdowała się szeroka, błyszcząca obroża. Ich łapy były zbudowane zupełnie inaczej od łap dwunogów, które były w stanie po prostu obrożę odpiąć. Czarna nie była w stanie tak jej chwycić jak oni i to był problem. A obroża nie chciała po prostu przejść przez głowę. Nie była bardzo ciasna, ale na tyle, by zatrzymywać się na jej szerokich, kościstych policzkach. Może jakby była gruba a jej głowa była bardziej okrągła, to byłoby prościej.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#19
Całkowicie rozumiała reakcje Pajęczej Łapy i nie zamierzała ją, Gwiezdny Klanie, za nią karcić! Wyrozumiale podeszła do lęku, który był jak najbardziej realny. Poprzez swój odważniejszy gest pod postacią położenia ogona na grzbiecie, chciała dać kocicy do zrozumienia nie tylko, że jest bezpieczna, ale że może na nią liczyć. Co prawda na samym początku była w jej kierunku nieufna. Co się dziwić? Znalazła ją przy Bobrowej Tamie i tam nie zrobiła najlepszego wrażenia, a sama Pająk również nie wyglądała zbyt przyjaźnie z chłodnymi rysami pyska i równie mrożącymi, błękitnymi ślepiami. Teraz jednak mimo wszystko przywiązała się i czuła odpowiedzialność za edukacje i poczucie bezpieczeństwa córki Czerwonej Gwiazdy. Właśnie dlatego też odważyła się położyć koniuszek ogona na jej grzbiecie, a kiedy dojrzała wdzięczne spojrzenie w odpowiedzi - nie mogła powstrzymać się od uśmiechu. Słysząc ciche słowa jakie wypowiedziała w jej kierunku terminatorka, Owocówka skinęła delikatnie łbem.
xx— Nie znajdziesz, p-postaram się, aby tak było. — zapewniła spokojnie i już po chwili oddaliły się w stronę Trawiastej Dolinki gdzie już nawet nie było słychać szumu przejeżdżających potworów. Teraz przyszło zmierzyć się z czymś innym - czymś trudnym na tę chwilę jakby nie patrzeć. Śliwkowa Pestka przyglądała się uważnie dziwnej obroży zdobiącej szyję Pajęczej Łapy z coraz bardziej marszczącymi się brwiami. Pamiętała, jak kocica mówiła jej coś o tym, że tylko dwunożni mogą to tak naprawdę zdjąć bo..mają do tego specjalne łapy. Koty takich nie maja, ale mają coś zupełnie innego; kły i pazury! Podeszła nieco bliżej i nosem zaczęła obwąchiwać materiał ze skupieniem, a kiedy padło pytanie o jakieś pomysły, ta cicho westchnęła i zmarszczyła delikatnie grzbiet nosa. Czy jakieś miała? Chyba tak, ale na ile skuteczne? Tego nikt tak naprawdę nie wiedział. Przyglądała się dalej i dotknęła nosem dziwnej, zimnej i odznaczającej się części na obroży. Zmarszczyła brwi i odsunęła się, patrząc w oczy wyższej kocicy.
xx— Myślałam nad...rozerwaniem jej pazurami, albo przegryzieniem — miauknęła i ponownie skupiła się na dziwnym, chłodnym przedmiocie. — M-mów jakby cię zabolało, d-dobrze? — szepnęła i w tym momencie delikatnie chwyciła w zęby obrożę, po czym zaczęła próbować ją przegryźć, delikatnie przy tym za nią ciągnąc.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#20
Pajęcza Łapa lubiła spokojne i ciche towarzystwo Śliwkowej Pestki. Wcześniej nie sądziła, że będzie w stanie się dogadać z kimś, kto się jąka, wygląda na bojaźliwego i ma tendencje do przepraszania za wszystko, co zrobi, ale to wszystko jednocześnie powodowało, że łaciata wojowniczka była łatwa w obsłudze, nienarzucająca się i szanowała granice Pajęczej Łapy, jednocześnie udzielając jej tyle wsparcia, ile była w stanie. Czarna czuła się naprawdę rozluźniona w towarzystwie swojej nowej mistrzyni, miała wrażenie, że nie musi się ze bardzo stresować.
Gdy kotka przedstawiła swój pomysł, uszy córki przywódczyni na krótki moment powędrowały do tyłu. Zastanawiała się, czy akurat ten sposób poskutkuje, zwłaszcza ze względu na to, że obroża była szeroka, i przecież była zrobiona tak, by Pajęcza Łapa nie mogła jej ściągnąć. Taka była jej idea, miała wskazywać na to, że kotka ma swoich dwunogów w razie jej ucieczki czy innego wypadku. Koty z Klanów miały zapachy poszczególnych grup wskazujące na ich przynależność, a pieszczochy dwunogów miały obroże.
xx - Można spróbować - odpowiedziała cicho, i gdy Śliwkowa Pestka zaczęła próbować chwytać obrożę, to czarna napięła mięśnie w szyi i karku oraz zaparła się swoimi długimi łapami w ziemi, na wpadek gdyby siła ciągnięcia wojowniczki miała ją przeważyć. Może się okazać, że będą musiały próbować kilka razy, zanim obroża puści. Pajęcza Łapa mieszkała trochę czasu w siedlisku dwunogów i mniej więcej wiedziała jak działały ich materiały. Czasem trzeba było najpierw trochę je uszkodzić, a potem powoli to uszkodzenie zwiększać i zwiększać, aż materiał puści całkiem. Być może teraz czekało je właśnie coś takiego.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#21
No proszę, pozory mogą jednak mylić! Sama Śliwka nie sądziła, że może być dla kogoś przyjemnym towarzystwem. W końcu nie była gadatliwa jak Chaber, otwarta jak Nurt czy tak płynna i urodziwa jak chociażby Świetlik. Kotka była po prostu sobą; cichą i nijaką Śliwkową Pestką, która idealnie nadawała się do zapełnienia dziury w zbitej masie innych rzeczniaków. Sprawne wypełnienie tła, które nie rzuca się zbytnio w oczy i się przy tym również nie wyróżnia. Jej to jak najbardziej odpowiadało. Chciała być tą mało dostrzegalną, raczej milczącą kotką. Nie potrzebowała uwagi, ba! Zbyt wiele oczu wpatrzonych w jej osobę przyprawiało ja o dyskomfort. W każdym razie, Śliwkowa Pestka z zainteresowaniem obserwowała obrożę nim pochwyciła ją w zęby i zaczęła pierwszą próbę przegryzienia jej i rozerwania. Jak jej zęby wbiły się w dziwny materiał, skrzywiła się, jednak nie próbowała się tak szybko odsuwać. W smaku obroża była okropna. Nie przypominała nic co kiedykolwiek kotka miała w pyszczku. Nie był to smak mięsa ani sierści. Nawet nie był podobny do ziemi czy roślin. Cóż, był ohydny. Czując jak kocica się zapiera, Głogówna pozwoliła sobie na mocniejsze szarpnięcie, jednak materiał ani drgnął! Jedynie...delikatnie go poluźniła, nic więcej! Puściła w końcu i kilka razy mlasnęła cichutko, przejeżdżając nakrapianym językiem po zębach. Zmarszczyła nosek patrząc na mizerny efekt swoich starań.
xx— Oj no nie... — westchnęła i pokręciła łebkiem marszcząc brwi. — Spróbuje jeszcze raz — miauknęła nieco pewniej i ponownie chwyciła za obrożę, szarpiąc nieco mocniej aż do momentu dziwnego...dźwięku. Od razu puściła i cofnęła głowę patrząc z powiększającymi się źrenicami na fragment obroży najbliżej chłodnej klamry. Materiał zaczął się...delikatnie pruć! Uśmiechnęła się wesoło i spojrzała z błyskiem w ślepiach na pyszczek Pajęczej Łapy. Taki mały sukces, a jak ciszy! Tyle, że...będzie musiała powtórzyć to jeszcze...och!
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#22
Stało się w zasadzie dokładnie to, co przewidziała Pajęcza Łapa. Na samym początku szło kiepsko, ale po kilku próbach obroża zaczęła się delikatnie pruć. Nie było to jednak wystarczająco, i na pewno trzeba było spróbować jeszcze parę razy.
Terminatorka w dalszym ciągu zapierała się łapami, czując, jak drobinki ziemi i żwiru wbijają jej się między poduszki. Czuła też, jak po tym, jak jej mistrzyni ciągnęła zębami za obrożę, to ta zaczęła jej się boleśnie ocierać i napierać na kark. Czarna nie przejmowała się tym jednak aż tak bardzo, przyjmując to jaką pewną cenę którą trzeba będzie zapłacić za pozbycie się jej.
xx - Próbuj. W końcu się powinno udać - mruknęła, zerkając na kotkę i unosząc trochę wyżej pysk, jakby dając jej tym znak, że może próbować po raz kolejny i robi jej trochę więcej miejsca do działania. - Może chwyć miejsce, gdzie się uszkodziło, i ciągnij tam - zasugerowała. Wydawało jej się, że taki zabieg może im pomóc. Gdy zranisz przeciwnika, to łatwiej go zranić bardziej atakując już w powstałą ranę niż w nieuszkodzony fragment ciała, czyż nie? Co prawda obroża to nie do końca był przeciwnik, ale wszystko powinno być słabsze w już uszkodzonym miejscu niż tym nieuszkodzonym.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#23
Ten cichy, nieznany dźwięk rozszedł się po jej czarnych, trójkątnych uszach jak najgłośniejszy odgłos malutkiego sukcesu. Skoro udawało się już teraz jakkolwiek rozerwać dziwne, dwunożne dzieło opinające szyję terminatorki - to mogło oznaczać, że prędzej czy później obu kotkom uda się tego pozbyć! Słysząc propozycje odnośnie pochwycenia za miejsce, które przed momentem delikatnie rozerwała, pokiwała łebkiem i westchnęła z aprobatą. Naprawdę dobry pomysł! Przez moment planowała pochwycić obrożę w innym miejscu, jednak pomysł dany jej przez Pająk był o wiele lepszy i najpewniej pozbędą się dzięki temu tej ozdoby nieco szybciej. Dlatego też aby nie zwlekać z tym zbyt długo, ponownie chwyciła obrożę i zaczęła szarpać w swoim kierunku. Chciała, aby dźwięk rozrywanego materiału rozległ się ponownie i głośniej! Oznaczałoby to, że...Poradziły sobie z problemem? Szarpnęła nieco mocniej i po kilku długich uderzeniach serca, wypełnionych nieprzyjemnym smakiem dziwnego tworzywa, coś głośno jęknęło a sama Śliwkowa Pestka nagle runęła do tyłu odrzucona siłą puszczenia obroży. Zachwiała się i upadła na zad, trzymając w pyszczku dziwadło z którym Pająk przyszła do klanu. Zamrugała parę razy oczami i wypluła materiał mlaszcząc cicho i przejeżdżając językiem po kłach, jakby sprawdzając czy wszystkie ostały się na swoich miejscach, Nie było to nic przyjemnego! Jednak udało jej się osiągnąć zamierzony cel. Przeniosła spojrzenie na czarną i wyższą od niej kotkę, niepewnie wstając i otrzepując się z pożółkłej trawy. Położyła łapę na obroży i przycisnęła ją do ziemi z lekkim uśmiechem.
xx— Jesteś wolna.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#24
Pajęcza Łapa była gotowa na to, że jeśli obroża puści, to najprawdopodobniej obie odlecą w przeciwnych kierunkach, dlatego miała rozstawione łapy i była przygotowana, by się zabezpieczyć tylnymi przed upadkiem. Z tego powodu odrzuciło ją trochę mniej niż drobniejszą kotkę.
W pierwszej chwili nie dotarło do niej to, co faktycznie się wydarzyło. Nosiła obrożę niemalże cały obieg pór, i teraz, gdy ta spadła z jej szyi, wydało jej się to odrobinę nierealne i jakieś takie... absurdalne. Popatrzyła na obrożę, którą Śliwkowa Pestka miała w pysku a następnie położyła ją na ziemi.
Słowa mistrzyni rozbrzmiały w jej uszach i tak po prawdzie, to Pajęcza Łapa spodziewała się jakiejś... rewelacji. Jakiegoś niesamowite uczucia, którego nigdy wcześniej nie czuła, poczucia wolności, może szczęścia, czegokolwiek. Ale nie poczuła praktycznie nic, a przynajmniej tak jej się wydawało. Jakiejś drobne uczucie ulgi, ale także odrobinę dyskomfortu. Nosiła obrożę tak długo, że zaczęła traktować ją jak coś na rodzaj fragmentu siebie, jakby ją określała. A teraz już jej nie było, i Pajęcza Łap była tylko tym, kim była naprawdę.
xx - Co z nią zhobimy? - zapytała w końcu Śliwkową Pestkę niskim głosem, spoglądając na fragment trzymanego przez wojowniczkę materiału.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#25
xx— Jak to co? Zakopiemy ją tu. — miauknęła pewnie i zerknęła na zmierzwioną sierść na szyi kotki. Właściwie część czarnego futra była dziwnie wklęsła? Tak, jakby długo noszona obroża pozostawiła po sobie ślad nawet w momencie, kiedy już jej na terminatorce nie było. Dziwaczne. Koniuszek jej przykrótkiego ogona delikatnie drgnął, jednak szybko odwróciła spojrzenie od szyi Pająk, chociaż...ta była na wprost jej pyszczka! No..prawie! W każdym razie na pewno widziała to wszystko bardzo wyraźnie. Pochwyciła rozerwaną obrożę, czując satysfakcje na języku, po czym sprawnie i głęboki zakopała pamiątkę po przeszłości. Po dawnym życiu od którego czarna córka przywódczyni powinna się oderwać. Kiedy już ta dziwna ozdoba zniknęła pod piachem, czarno-biała kontrolnie ją jeszcze poklepała i westchnęła spoglądając na pyszczek terminatorki z widoczną ulgą. Jeden z problemów został zażegnany i...Mogły wrócić do dalszej części treningu! W prawdzie wojowniczka chciała przeprowadzić krótkie wprowadzenie do kodeksu, ale stwierdziła, że...Może po tym chwilowym oderwaniu od obowiązków, lepszym wyborem będzie teoria z praktyką polowania. O, no i oczywiście dalsze zwiedzanie granic, które były naprawdę ważnym elementem ich treningu. Pająk musiała wiedzieć gdzie i po czym może się poruszać. Po chwili dała znak ogonem i ruszyły Łęgami w kierunku Kretowiska, gdzie Owocówka planowała kolejny postój. Z każdym krokiem, który oddalał dwie kotki od miejsca zdarzenia i rozerwania obroży, Głogówna czuła narastającą ulgę. Chyba przyszło jej to bardziej przeżywać niżeli czarnej kocicy! Trzepnęła lekko uchem po czym odchrząknęła delikatnie, chcąc zacząć nowy temat.
xx— D-dobra, wróćmy teraz do treningu, dobrze? Powiem ci dalsze punkty Kodeksu Wojownika. Daj mi znać, czy jakiś powtórzyć, oraz czy mówić dalej. — miauknęła, odczekała chwile i tak jak obiecała zaczęła. — "Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę." następny brzmi: "Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie." oraz kolejny: "Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem.". — mruknęła płynnie, wykutą na pamięć formułkę poznaną od Kos. Pamiętała, jak w nocy mamrotała pod nosem owe słowa tak długo, że wkuła je sobie na pamięć. Szybkim krokiem znalazły się na Kretowisku i...Śliwka zapomniała o planowanym postoju na polowanie i parła spacerkiem dalej w stronę Torfowego Rojstu z zamiarem przekroczenia tam rzeki w jej wąskim korycie. W spokoju i cierpliwie oczekiwała odpowiedzi, bądź możliwych pytań kocicy. Od czegoś tu jest, nie?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#26
Pokiwała głową i w ciszy obserwowała, jak jej drobna mistrzyni zakopuje za nią obrożę w twardej, zmrożonej ziemi. Czuła się tak dziwnie... pusto. Teraz musiała być w Klanie Rzeki kimś, ale nie wiedziała kim. Nie mogła już pozwalać się definiować swojej przeszłości, obroży, którą nosiła na szyi i temu, że była pieszczoszkiem. Musiało ją definiować coś innego, ale Pajęcza Łapa nie miała pojęcia, co to miałoby być. Najprawdopodobniej, gdyby ktokolwiek ją zapytał, jaka jest, to nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć.
Ruszyła za Śliwkową Pestką, po kilku lisich długościach jeszcze ostatni raz oglądając się za siebie i spoglądając na miejsce w ziemi gdzie zakopany był kawałek błyszczącego materiału. Potem odwróciła wzrok i poszła za mistrzynią, idąc razem z nią w kierunku Kretowiska.
xx - Pajęcza Łapa nie potrafi jeszcze polować, nie jest w stanie zatem nakarmić starszyzny - skomentowała. O dziękowaniu za posiłek i zwierzynę rozmawiały już pierwszego dnia gdy terminatorka wróciła do Klanu, więc to ominęła. I tak ten punkt wcale nie wydawał jej się być w jakimkolwiek stopniu ważny. Nie wyobrażała sobie, że Gwiezdny Klan, jeśli faktycznie istnieje, miałby się na nią rozgniewać za to, że nie podziękowała za upolowane jakiejś myszy, których koty zabijają całe chmary. Ostatni punkt też był logiczny, wiedziały o nim wszystkie kocięta w Klanie, a Pajęcza Łapa była kiedyś kocięciem.
xx - Może mówić dalej - powiedziała, mijając Kretowisko wraz z mistrzynią i idąc za nią w stronę Torfowego Rojstu, nawet nie wiedząc, że łaciatka zapomniała się zatrzymać.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#27
xx— A-Akurat to z polowaniem, dzisiaj się z-zmieni, Pajęcza Łapo. — miauknęła pogodnie kocica, posyłając delikatny uśmiech w kierunku terminatorki, unosząc przy tym czarny i szczupły ogonek. O tak! Przecież miała wielkie plany aby nauczyć dzisiaj kotki polowania i może nieco porozmawiać na temat walki. Chociażby omówić całą teorię a praktyką zajmą się później. Mimo wszystko nie chciała przemęczać Pajęczej Łapy chwile po tym jak do klanu dołączyła. Chciała jednak w ten sposób ułatwić jej nieco wgryzienie się w klanowe życie. Polować oczywiście będzie mogła niedaleko obozu i najlepiej z kimś towarzyszącym, w razie problemów...Jednak to i tak zawsze coś! Poczyniły postęp pozbywając się obroży i pozostawiając ją już całkiem daleko za sobą. Czas więc wejść w trening już w całości! Słysząc słowa pozwolenia co do tego, że mogła ruszać z materiałem dalej, skinęła łebkiem i wzięła głęboki wdech na szybko przejeżdżając wewnętrzną listę już przerobionych punktów. No dobrze, ile też im tego zostało...
xx— "Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii", "Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora" oraz "Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera". — miauknęła płynnie, nie zacinając się jakoś tragicznie, ani też literki nie postanowiły uciec w połowie wyrazu. Nieco przyśpieszyła, kiedy w końcu znalazły się przy Torfowym Rojście tym samym kończąc swoją przechadzkę przy tej części granic przy Ziemiach Niczyich i Grzmiącej Ścieżce. Teraz przed nimi było koryto rzeki, które było nieco węższe a woda, mogła sięgać nieco powyżej łokci, muskając brzuch. Śliwka jednak miała cichą nadzieje, że obejdzie się bez pływania i obu kotkom przyjdzie przejście przez rzekę z łatwością; po prostu ją przeskoczą! Zatrzymała się i zerknęła na Pajęczą Łapę z lekko uniesioną brwią.
xx— Tu się kończy część granicy jaką mamy przy Ziemiach Niczyich. Po drugiej stronie znajdują się granice z Klanem Wichru, Klanem Gromu oraz z Czterema Dębami. I...c-chcesz przeskoczyć koryto, czy przy okazji nieco przećwiczyć pływanie?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#28
Nie była przekonana, czy to się "akurat dzisiaj zmieni". Głównie dlatego, że nie sądziła, że jest w stanie nauczyć się polować w jeden dzień. Mogła poznać podstawy i coś popróbować, ale nie było to gwarancją, że nagle nauczy się polować. Nie zamierzała jednak komentować, pozwalając Śliwkowej Pestce na jej pełne nadziei plany.
xx - Jakich te'minato'ów, bądź te'minato'a, miała Ćmi Zmie'zch, sko'o została zastępczynią? - Zapytała. Nie pamiętała, czy jej siostra kogokolwiek dostała, jak Pajęcza Łapa jeszcze była w Klanie Rzeki. Szły dalej, a mistrzyni opowiedziała jej trochę o granicach. Terminatorka skinęła głową.
xx - Mozemy poćwiczyć pływanie. Kot z Klanu 'zeki chyba powinien umieć pływać - powiedziała płaskim tonem, jakby jej to nie kręciło. Tak też było, mimo tego, że wiedziała, że koty z Klanu Rzeki słyną z umiejętności pływania, to ona sama nie była aż tak przekonana do moczenia się w zimnej, brudnej wodzie. Wiedziała jednak, że prędzej czy później będzie musiała się tego nauczyć
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#29
No to Śliwkowa Pestka będzie zapełniała entuzjastyczną tabelkę wielkich planów za nie obie. Wielce wierzyła, że dzisiaj przekaże czarnej kocicy wiedzę i pozwoli jej chwile poćwiczyć, a później aż do końca treningu będą to szlifować. To...jest całkiem dobra opcja, jakby nie patrzeć! Nie słysząc jednak żadnego, chociaż trochę szczęśliwego komentarza odnośnie oznajmienia o nauce polowania, Śliwka sama się delikatnie uśmiechnęła, chcąc kocicy dodać otuchy. Każdy się kiedyś uczył polować - innym szło lepiej, innym gorzej. Na całe szczęście, Czerwona Gwiazda przydzieliła swojej córce cierpliwego mistrza z parciem na dobre i skuteczne wytrenowanie podopiecznej.
xx— Hm...W-wiem, że wytrenowała w pełni mojego przyjaciela, Ważkową Łapę, później przez chwile uczyła moją siostrę, Świetlikowy Zagajnik a ostatecznie wytrenowała moją drugą siostrę, Niedźwiedzi Kieł. — mruknęła po chwili namysłu już o wiele swobodniej i pewniej niż chwile temu. Widocznie zaczynała się oswajać z treningiem i towarzystwem czarnej na tyle, aby coraz mniej się jąkać z gryzącego jej gardziel stresu. Z wiekiem powinno jej to przecież przejść, a jednak dalej pogarszało się i stawiało Owocówkę w niewygodnej sytuacji. Doskonale zdawała sobie sprawę ze swojej marnej aparycji i...cóż, charakteru. Jednak każda próba zahartowania go kończyła się porażką. Niby miała dwojaką naturę, jednak ta pokazywała się w naprawdę skrajnych sytuacjach. Nigdy wtedy, kiedy tego potrzebowała.
xx— Pływanie jest bardzo p-przydatną umiejętnością. — miauknęła i skinęła kotce łebkiem podchodząc zgrabnie bliżej linii wody z uniesionym ogonem. Miała szczerą nadzieje, że kotka jednak wybierze opcje przeskoczenia, bowiem...Chłodna woda również Głogówny nie zachęcała. Wzięła jednak głębszy oddech i trzepnęła koniuszkiem ogona. — No więc tak. Musisz mocno pracować łapami i trzymać głowę jak najwyżej, aby była głowa nad powierzchnią wody. Jak się zanurzasz, aby nurkować, wydychaj powietrze przez nos. To nic trudnego, spójrz. — i wtedy też szybkim ruchem weszła do wody, na moment znikając pod powierzchnią aby nieco oswoić organizm z chłodem wody. Wynurzyła się jednak po uderzeniu serca i sprawnie machając łapami z łbem nad powierzchnią. Zrobiła małe kółko i zachęciła Pajęczą Łapę, aby również spróbowała.
xx— W razie czego ci pomogę.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#30
To nie było tak, że Pajęcza Łapa sądziła, że się tego nie nauczy. Albo, że się bała, nie chciała bądź nie wierzyła w swoje możliwości. Raczej... była realistką, i wydawało jej się, że zajmie to dużo czasu. Nawet jak dzisiaj pozna podstawy, to zanim nabierze w tym pełnej wprawy, to minie trochę księżyców. W dodatku miała w sobie pewien pierwiastek lenistwa i dawanie z siebie wszystkiego oraz podejmowanie dużego wysiłku zwyczajnie nie leżało w jej naturze. Dlatego do nauki polowania podchodziła z pewnym sceptycyzmem.
Pokiwała powoli głową, przyswajając kolejne informacje którymi obdarowała ją mistrzyni. Nie kojarzyła Ważkowej Łapy wcale, Świetlikowy Zagajnik natomiast kojarzyła z ceremonii na której został przyjęta z powrotem do Klanu. Poznała teraz jednak imię kolejnej siostry Śliwkowej Pestki, Niedźwiedziego Kła.
xx - Śliwkowa Pestka ma więcej rodzeństwa? - zapytała. To nie było tak, że ją to jakoś szczególnie interesowało, ale takie informacje pozwoliłyby jej wyrobić sobie pełniejszą opinię na temat Klanu, do którego powróciła po tak długiej nieobecności.
Gdy wojowniczka zbliżyła się do wody, terminatorka w skupieniu wysłuchała jej instrukcji. Nie brzmiało to zbyt skomplikowanie, a jednak była trochę... sceptycznie nastawiona, jak do polowania. Może po prostu ogólnie była tak nastawiona do wszystkiego, co wymaga pracy nie tylko głowy, ale i ciała. Polowanie, walka, pływanie... to wszystko były czynności, do których nie pałała żadnym rodzajem pasji.
Weszła długimi łapami do wody, czując, jak dreszcz chłodu przebiega jej po plecach. Była Pora Nagich Drzew i woda była zimna, co zupełnie jej się nie podobało. Posłuchała jednak instrukcji mistrzyni i zaczęła ruszać łapami, łeb trzymając uniesiony nad wodą, co ze względu na lekkie fale wcale nie było tak proste, jak mogłoby się wydawać. Nie tonęła jednak, co uznała za mały sukces, i zamiast pływać w kółko albo w miejscu, od razu ruszyła w stronę drugiego brzegu.
LVL 4 105 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości