nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
— Dobwe — odpowiedział z uśmiechem, kiwając ogonem na tyle delikatnie, by nie stracić równowagi i nie wylądować z powrotem na ziemi – tyle że z siniakami i w innym położeniu niż zwykle. Wycofał się ostrożnie, aż w końcu dotknął zadkiem pnia. Spuścił jedną z tylnych łap, wbijając w korę pazury, potem dostawił kolejną. Zaczął schodzić, nieco zjeżdżając. Kiedyś reagował strachem na chwilowe poczucie utraty drzewa spod pazurów, jednak teraz zdążył załapać, że to wcale jeszcze nie oznacza, że spada. Kiedy znalazł się na wysokości swojego poprzedniego skoku, mniej-więcej oczywiście, umiarkowanie zwinnym ruchem znalazł się z powrotem pod drzewem. Okręcił się, by zerknąć w stronę dziadka. Wąsaty pyszczek był nieco rozchylony, by łapać więcej powietrza, bo schodzenie odebrało nieco sił młodziakowi – który na nadmiar wytrzymałości raczej nie cierpiał. Miał jednak zadziwiającą zdolność, cechującą niemal wszystkie młode koty. Prędko zregenerował siły, przestając dyszeć po paru chwilach. Ruszył za dziadkiem, starając się dotrzymać mu kroku, a że teraz już wiedział, jakiego tempa się spodziewać, poszło mu trochę lepiej niż wcześniej.
— A pfywódta łobi… eee… — Zamyślił się, szukając w główce odpowiedzi na to pytanie. O jakich zadaniach Maliny zapomniał? Nic nie przychodziło mu do głowy. — No… Nie wiem juf — przyznał, patrząc w górę, ku pyskowi dziadka.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Czekał. Na razie nie miał potrzeby nic mówić, bo to jego wnuk powinien wyjaśnić mu, co takiego dokładnie robi przywódca, a kiedy Wietrzyk się odezwał, Sokół aż nieznacznie uniósł brwi, bo zdecydowanie nie czegoś takiego się spodziewał. Dobrze zatem, widać musiał zwolnić, bo młody chyba nie był jeszcze na tym etapie, gdzie pewne rzeczy przychodziły do niego same, nie zakładał bowiem, żeby Wietrzyk był jakimś mysim móżdżkiem, raczej po prostu był młody i potrzebował wsparcia i ukierunkowania, a przynajmniej dokładnie taką nadzieję miał starszy kocur. Odchrząknął więc, ale nie komentował na razie w żaden sposób pewnej ignorancji, jaką wykazywał się młody, a później przystąpił do wyjaśniania, o co dokładnie chodzi z rolą przywódcy w Klanie.
- Gwiazda. Zaczynając już od samego jej imienia, widać, że jest to kot wyjątkowy, który otrzymał błogosławieństwo przodków. Przywódcy posiadają dziewięć żywotów, by jak najdłużej móc dbać o swój Klan, otrzymują wraz z nimi specjalne dary od Gwiezdnych, ale o to musiałbyś uważniej wypytać Maliny, ona by ci to dobrze wyjaśniła. Jak się domyślasz, Gwiazda przewodzi Klanowi, decyduje o jego losie, stosunkach z innymi Klanami, zwołuje zebrania i ceremonie, na których ma prawo mianować nowych terminatorów oraz wojowników. Nie w jej łapach jest jednak wybór terminatora medyka i mianowanie medyka, tym zajmuje się medyk i sami przodkowie. Poza tym przywódca ma kontakt z przodkami, którzy mogą mu radzić w trudnych sytuacjach. Jak zatem myślisz, czym jeszcze się zajmuje? - powiedział w końcu, mając nadzieję, że tym razem Wietrzyk już nieco więcej zrozumie i będzie wiedział, co dokładnie odpowiedzieć na jego pytanie.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
Wietrzykowa wiedza nie była wyjątkowa... Nie. Może i była, tylko nie w pozytywnym sensie. Większość kotów na jego poziomie powiedziałby prawdopodobnie dużo więcej. Miał braki w wielu dziedzinach, chociaż o prawie wszystkim mógł miauknąć słówko czy dwa. Sokół jeszcze nieraz usłyszy przyznanie się do niewiedzy, bo Gwizdkowi jej nie brakowało, a do tego nie miał oporów przed wypowiedzeniem tego na głos – ale to akurat dobrze, bo czarny łatwo będzie mógł wyłapać, które informacje powinien mu dopowiedzieć.
— Aaaa, no tak — wyrwało się terminatorowi. Ciężko wywnioskować, czy odnosiło się to do całego zdania, czy tylko fragmentu, jednak jakaś część wypowiedzi Sokoła zdecydowanie nie była dla niebieskiego nowością. Tak czasem jest, że niektóre myśli niełatwo ubrać w słowa. — No, Malina wądi klanem, podejmuje łówne detywje i łobi tełemonie, pławda? Dobieła tełmina-to-łom miftów, łaf mi dadek Wajont mówił. A ty jeftef tłochę jak Gwiewdni, bo tef jej doładaf, pławda? — odpowiedział. Trochę ominął temat, trochę nie, ale przynajmniej pozwolił dziadkowi stwierdzić, że coś z jego przemówienia zostało wnukowi w głowie. Może taka reakcja wcale zadowoli zastępcę?
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Niewiedza. Nie była powodem do wstydu, ale mimo wszystko Sokół czuł, że powinien wnuka zchęcić do tego, by uzupełniał luki również na własną łapę i nie skupiał się jedynie na tym, o czym on mu opowiadał, bo to raczej mijało się z celem. Wojownik musiał być samodzielny, nic zatem dziwnego, że Sokół, kiedy tylko zbliżyli się już do Wyjących Wzgórz, uznał, iż to najwyższa pora przejść do zajęć praktycznych, jednocześnie dając zadanie Wietrzykowi. Niech spróbuje pokazać się z lepszej strony, niech zacznie szukać wiedzy, a później będą mogli wrócić do omówienia dokładnie rang, kiedy ten już sobie co nieco ułoży w głowie. Sokół sam sobie skinął łbem, a następnie uśmiechnął się nieco krzywo na uwagę wnuka, która jakoś nawet go rozbawiła.
- Gwiezdnych? Nie jestem pewien. Staram się doradzać Malinie jak najlepiej, rozmawiać z nią i dyskutować, ale moja wiedza jest zupełnie inna, niż wiedza przodków, musisz o tym pamiętać. Oni mają doświadczenie, którego nie posiadam ja, to nas zdecydowanie od siebie różni - powiedział w końcu. - Posłuchaj, Wietrzyku. Chcę, żebyś rozmówił się z innymi członkami Klanu i poobserwował nasze życie uważnie, by na naszym następnym spotkaniu opowiedzieć mi nieco o rangach - stwierdził w końcu, a później zakomunikował mu, żeby usiadł i wciągnął głęboko powietrze, powiedział mu co dokładnie czuje, bo to jedna z ważnych rzeczy, kiedy wyrusza się na polowanie. Zmiana tematu na nieco więcej praktyki, by Wietrzyk się nie znudził, ale również po to, by mógł wkrótce zacząć wyświadczać przysługi Klanowi.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
— Dobwe! — odparł z zapałem. Przyjemna jest świadomość posiadania jakiegoś celu, do którego należy dążyć. Wietrzyk nie zaliczał się do kotów, dla których wypytywanie innych Wichrzaków o różne podstawowe sprawy byłoby kłopotliwe lub nawet poniżej poziomu. Rozmowy same sobie sprawiały mu przyjemność, a teraz miał jeszcze obszerny temat do omówienia. Starczy na parę pogawędek, nim się ostatecznie wyczerpie. No, i miło będzie znowu powiedzieć dziadkowi, że wypełniło się jego polecenie.
Przysiadł posłusznie, zastanawiając się, co teraz wymyślił Sokoli Cień. Wkrótce też się dowiedział, choć wciąż nie do końca się domyślał, czemu to ma służyć. Odruchowo przymknął oczy i otworzył mordkę, błyskając nierównomiernie wyrosłymi kiełkami. Wciągnął do płuc duży haust powietrza, najpierw w ogóle go nie wypuszczając, a potem powoli dając mu uciec. W końcu musiał określić, co czuje. Węch miał nieco ostrzejszy niż umysł.
— Tuję… wapach tławy. I duwo łównych wety, któłych nie mowna wytut w obowie! Tuję wapach podobny do wapachu Ftofu we Wiewyną, ale tłochę inny i fłabfy — wysnuł. — No, i tuję tef tłochę wapach nafych kotów, ale fłaby i daleki. I jefte… tuję wety, któłych tłochę… nie wiem, jak nawwat.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Doskonale. Zatem jego wnuk miał zadanie, a Sokół mógł chwilowo skupić się na praktyce, mając jednocześnie nadzieję, że Wietrzyk wywiąże się z obowiązku, jaki na niego nałożył. Nie zamierzał tak tego zostawiać, a jednocześnie uznał, że będzie to dość dobry sposób na sprawdzenie, jak samodzielny i systematyczny jest jego nowy uczeń. Nie musieli gnać na złamanie karku, ale mimo wszystko wojownik wolałby, żeby szkolenie jego wnuka nie trwało kilkudziesięciu kolejnych księżyców, a przecież, z czego zdawał sobie sprawę, mieli również takie przypadki. Na razie jednak odsunął te myśli na bok, by skupić się na czymś innym, czekał zatem na to, co powie mu wnuk na temat zapachów, jakie rozciągały się dookoła nich.
- Owszem. Skup się na zapachach, jakie kojarzą ci się z pożywieniem ze stosu, spróbuj oddzielić je od całej reszty, bo od tej pory na tym właśnie będziesz musiał się skupiać, jeśli chcesz wyżywić Klan oraz siebie samego - powiedział całkiem poważnie, rozpoczynając kolejną, dość istotną kwestię. - Powiedz mi, jakie rodzaje zwierzyny wyróżniamy, czy wiesz? Opowiadała ci o tym mama albo tata? - mruknął zaraz, nadal brzmiąc nieco, jakby burczał, ale nie robił sobie z tego zupełnie nic, po prostu unosząc się ponad tym i czekając na wyjaśnienia wnuka. Istniał cień szansy, że taką wiedzę już posiadał, a jeśli nie, to na pewno pobawią się w zgadywanki, bo Sokół nadal chciał zmusić umysł Wietrzyka do samodzielnej pracy i nakłonić go do tego, by zaczął samodzielnie rozglądać się dookoła i szukać odpowiedzi na pytania, jakie były mu stawiane.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
O tak, oby trwało nieco krócej. Może przy możliwościach umysłowych Wietrzyka nie uda się go skończyć w minimalnym czasie, jednak poszłoby w miarę sprawnie, jeśli obydwaj by się postarali. Gwizd – poprzez zdobywanie wiedzy poza lekcjami z dziadkiem, Sokół – poprzez powtórki i cierpliwe wyjaśnienia. Niebieski nie posiadał wybitnego intelektu, ale nie miał za to jako taką determinację i z pewnością nie planował urywania się z treningów.
— Chodi we ptafki i podobne? — zapytał, nie będąc pewien, jakie rodzaje konkretnie Sokół ma na myśli. Na pewno można by podzielić piszczki ze względu na kolor, rozmiar czy smak, ale najbardziej rozpowszechniony był podział na ptaki, ryby, zającopodobne, myszopodobne i takie śliskie: różne jaszczurki i żaby. Kiedyś rozmawiał o tym ze Splątanym Wąsem, tak, chyba z mamą. Ona użyła jakichś ładniejszych nazw, ale kto spamięta te zwierzęta? Nie był przyrodnikiem, nie musiał znać zaawansowanego nazewnictwa, w końcu kotki z tą wiedzą mogą co najwyżej ładnie nazwać tego, kogo wcześniej zabiły, a teraz jedzą. A taki zając na przykład, jaki jest, każdy widzi.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Dokładnie. Zatem? Jakie rodzaje byś wyróżnił? Jak je opisał? - powiedział prosto, czekając po prostu na to, co wnuk ma do powiedzenia, a później nieznacznie przekrzywił łeb. Miał całkiem sporo cierpliwości, a dzisiaj, na tej początkowej lekcji, kiedy dopiero się poznawali, ustawiał sobie dokładnie w głowie sposób, w jaki powinien trenować Wietrzyka, by ten wyrósł na odpowiedzialnego i dzielnego wojownika. Na razie był jeszcze właściwie dzieckiem, choć oczywiście to miało się już wkrótce zmienić, w końcu kocięta prędko dorastały, a terminatorzy gwałtownie strzelali w górę, stawali się bardziej gładcy i chętni do działania, nic zatem dziwnego, że Sokół domyślał się, iż po pierwszych dwóch księżycach, Wietrzyk również nieco się zmieni, zaś wprowadzony reżim i konieczność nauki, wpłyną na niego pozytywnie. Przynajmniej takie miał założenie, teraz gdy przypatrywał się wnukowi, ale oczywiście, odpowiedź na to pytanie pozna, kiedy spotkają się ponownie, a on sprawdzi, czy Wietrzyk, aby na pewno wywiązał się z zadania, jakie przed nim postawił.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
— Fą ptaki, one mają pióła i fkfydła, i latają — zaczął. Ptaki chyba najprościej scharakteryzować, zresztą z tego co wiedział, sokół także był ptakiem, tylko takim dużym. Nie miał pojęcia, czy akurat imiennik dziadka mógł zaatakować kota, jednak tata mówił mu kiedyś, że wielkie ptaki czasem rzucają się na klanowiczów. — Fą tef wająte, one fą fybkie i mają długie ufy. — Specjalizacja wichrzaków, z której słyną w innych klanach. Spytasz przedstawiciela takiej, ot, Rzeki, co jada Klan Wichru – usłyszysz o zającach. Może i coś w tym było? — Fą tef myfy, takie małe, w futłem, w długimi ogonkami. Fą tef… łyby, takie flifke, to wyją w wodie i mają płetwy, fą tef węwe, tef fliflie, ale nie wyją w wodie, fą takie długie, jakby wamiaft tiała miały tylko ogon. — Ryby i węże może nie były częstym bywalcem na stosie zwierzyny, bo wicher dostęp do wody miał niemal wyłącznie na granicach, a gady spotykało się na ogół rzadko. — I fą jefte waby, tef flifkie i małe, podobno Klan Tienia je je, i jefte jaftułki, takie węwe, ale w nogami i kłótfe. I jefte… — Trochę się zagalopował, przeglądając pamięć w poszukiwaniu kolejnych zwierząt, ale nic nowego nie przyszło mu do głowy. Ponawiał w myślach jedynie wymienione zwierzaki. Po chwili zerknął na dziadka, dając mu znak, że już może uzupełnić jego wyliczankę, jeśli ma jakiś pomysł.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Dobrze. Całkiem dobrze jak na początek. To teraz pozwól, że nieco poszerzę twoją wiedzę - powiedział i skinął łbem z uznaniem, bo jednak Wietrzyk udowodnił, ze nie siedział cały czas z głową w piasku i czymś się zajmował, więc sprawa rang nie wyglądała teraz aż tak źle. Widać, poświęcił się czemuś innemu, ale to wcale nie było takie złe, a może to nawet i lepiej, bo jego edukacja w praktyce mogła okazać się o wiele łatwiejsza, co dla Sokoła było dość ważne. Cieszył się właściwie, że będzie mógł wypuścić już wkrótce wnuka na polowanie, by ten zaczął w ten sposób służyć Klanowi.
- Ptaki. Dzielą się na małe i wielkie, pojawiają się takie, które żyją na drzewach, nad wodą, ale również na ziemi. Możesz spotkać wróblem, ale i wielkie bażanty, które właściwie biegają, a nie latają, możesz również usłyszeć nawoływanie sowy albo krzyk sokoła, te jednak są niebezpieczne. To, co musisz zapamiętać, to to, że ptaki mają doskonały wzrok i mogą cię wypatrzeć, kiedy się do nich skradasz. Jak myślisz, co zrobić, żeby do takiego ptaka zatem podejść? - rzucił po prostu, zaczynając od pierwszego ze wskazanych rodzajów zwierzyny. Będą szli po kolei, aż Wietrzyk będzie wiedział o nich wszystko, dzięki czemu Sokół da mu przyzwolenie na ruszenie na poszukiwania.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
Uśmiechnął się na reakcję dziadka. Może zdobycie takiej wiedzy wymagało nieco mniejszego zaangażowania, bo wystarczyło tylko obserwować swoje jedzenie i mieć do dyspozycji kogoś dorosłego, ale widocznie informacje z obu dziedzin były cenne. Wietrzyk domyślał się już, że zmierzają w stronę nauki polowania. Dobrze. Łowienie zwierzyny na pewno było ważne dla funkcjonowania klanu, a rodzice mówili nawet, że całkiem przyjemne, szczególnie z kimś obok. Teraz, zamiast proponować Lotowi zabawę, będzie można podsunąć sugestię wspólnych łowów, która ucieszy go pewnie dużo bardziej. Pręgowany nigdy nie chciał się bawić, dopóki nie użyło się słowa "ćwiczyć".
— Dobwe, dadku. Tafem ptaki pfelatują nad obowem, pławda? Nie boją fię, we je włapiemy? — wtrącił, dając Sokołowi czas na odpowiedź, a sobie na przemyślenie własnej. Gdy tylko czarny powiedział coś, na co Gwizd liczył, niebieski otwarł mordkę. Skoro trzeba sprawić, by opierzone stwory cię nie zobaczyły, to jest taka jedna prosta opcja, możliwa do wysnucia nawet przez niekoniecznie bystrego kocura. — Jakof fię fchowat?
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Nie. To duże, groźne i drapieżne ptaki, niektóre z nich są w stanie porwać nawet kocięta i dlatego ważne jest, by te nie opuszczały obozu przedwcześnie. Tam, mimo wszystko, są bezpieczniejsze, a drapieżniki raczej nie zapuszczają się w miejsca, gdzie znajduje się wiele kotów - odparł spokojnie, ale jednocześnie na tyle twardo, żeby młody uświadomił sobie w pełni, jak wielkim zagrożeniem mogą być ptaki, jak również cała reszta innych przeciwników. Wiele kotów o tym zapominało, bagatelizowało to albo po prostu kpiło z niebezpieczeństwa. Wystarczyło jednak spojrzeć na Sokoła, na jego poszarpane ciało, prawie całkowity brak ucha, blizny na szyi i łapie, by zrozumieć, że życie wojownika nie należy do takich prostych, jak roją to sobie młodzi. Tylko do tego również trzeba było jakoś dojrzeć, trzeba było się ocknąć i zacząć działać, a nie po prostu iść na ślepo przed siebie.
- Tak. Jakieś pomysły, jak dokładnie? - rzucił i znowu spróbował zmusić wnuka do tego, żeby jednak nieco ruszył swoje szare komórki, a nie tylko oczekiwał odpowiedzi ze strony mistrza.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
— Dobwe — dał znać, że zrozumiał. Widać ptaki to taka cicha woda; niektóre są malutkie, takie wróble i sikorki na przykład, i te da się schwytać, a inne, duże, mogą za to złapać jakiegoś niegrzecznego kociaka. Wietrzyka nigdy szczególnie nie pchało do wychodzenia poza obóz, choć czasami w środowisku najmłodszych wichrzaków pojawiały się równie niebezpieczne pomysły. No, ale teraz pora na wymyślenie zasad chowanego z ptakami. Trzeba je jakoś złapać, a jednocześnie być schowanym, hę? Gwizd miał lekki problem z wyobrażeniem sobie takich łowów. Jak dotąd widywał zwierzynę niemal wyłącznie nieżywą. Uczestniczył za to w polowaniach na żuki i rożnorakie robaki, do tego żywe. To chyba będzie szło jakoś podobnie?
— Tfeba tak powoli podchodit, ale chowat fię wa kfakami i tławą? — podsunął niepewnie. Dzisiejsze widoki na wichrowe terytorium na pewno zdążyły już dać mu świadomość, że nie zazna tu zbyt gęstego poszycia. Może jednak coś by się znalazło?
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Tak. Warto również co jakiś czas zatrzymywać się i starać nie poruszać. Inny sposób to podchodzenie do ptaków po łuku, ale wszystko zależy od sytuacji i twojej oceny tego, co się dzieje. Nie mogę i nie chcę wpajać ci dokładnych zasad odnoszących się do danych sytuacji, bo musisz nauczyć się polegać na instynkcie - powiedział dość poważnie, jednocześnie jednak ciesząc się nieco z odpowiedzi wnuka, bo widać było, że starał się coś wymyślić. Może nadal postępował nieco jak kociak, ale Sokół w ogóle się tym nie przejmował i nie zamierzał na razie się w tym zapadać, w końcu mieli czas. Jasny również długo nie mógł dorosnąć, a gdy w końcu się to stało, zaczął wypełniać swoje obowiązki naprawdę poważnie, zaś wojownik był w gruncie rzeczy zadowolony z jego postępowania.
- Dalej. Co powiesz mi w takim razie o myszach? I zającach? Co według ciebie jest ważne w ich wypadku? - rzucił zaraz, by młody nie osiadał na laurach i brał się do dalszej pracy. Sokół bardzo chciał, żeby Wietrzyk samodzielnie starał się formułować odpowiedzi i własne myśli, żeby było mu z tego powodu łatwiej w przyszłości, a dzisiaj po prostu czynili pierwsze kroki w tym kierunku. Tak więc syn Czyżyka cierpliwie czekał na to, co może usłyszeć, a Gwiżdżący już z całą pewnością wiedział, czego dokładnie oczekuje od niego dziadek.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
— Dobwe, dadku— miauknął po prostu, nie wiedząc, co mógłby jeszcze dodać. Zrozumiał, o co chodziło zastępcy, a przynajmniej tak mu się zdawało. Podczas polowań trzeba polegać na swojej intuicji i instynkcie. No, zdobył już większość informacji co do polowania na ptaki, gdyby dziadek kazał mu teraz wyczuć jakiegoś pierzastego stwora i się na niego zaczaić, na pewno nie stanąłby w miejscu i bezradnie otworzył mordki, a coś zrobił – nawet jeśli nie perfekcyjnie, to podjąłby jakąś próbę.
— Wa wajątami fię goni, jak podtaf wabawy w detińftwie, pławda, bo one fą bałdo fybkie? — A na pewno skojarzyły się mamie Zajęczego Susa z nim samym. W gruncie rzeczy dziadek był trochę podobny; też był prędki i zwinny, a siła należała raczej do jego słabych stron niż mocnych. No, może nie aż tak słabych, w końcu pełnił funkcję wojownika już od wielu księżyców i nauczył się pewnej uniwersalności. — A do myfy fię fkłada, pławda? — zaproponował ogólnie. Jak konkretnie – nie za bardzo wiedział.