Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Słuchał. Na razie nie zamierzał jeszcze wysyłać wnuka na polowanie, chociaż właśnie do tego się szykowali, ten musiał jednak mieć nieco obszerniejszą wiedzę, jeśli miał faktycznie ruszyć dalej, nic zatem dziwnego, że dyskutowali dokładnie o wszystkim, tak żeby Wietrzyk mógł z miejsca ruszyć i ścigać cokolwiek, co znajdzie się pod jego nosem. Oczywiście, niektórych zwierząt na pewno nie miał szans uświadczyć, bo jednak była dość chłodna pora roku, ale nie oznaczało to, że nie znajdzie kompletnie nic.
- Czasami. Generalnie każdą zwierzynę należy podchodzić i nie dawać jej znać o swojej obecności, trzeba uważnie stąpać, oddychać cicho, pilnować wiatru. Zające są po prostu bardzo szybkie, więc trzeba umieć za nimi biegać, ale wygodniej jest je po prostu zaskoczyć. Tak samo myszy, czy krety, ryjówki albo cokolwiek innego. Z wężami jest większy problem, o nich jednak powiemy sobie za chwilę. Jak myślisz, jaka jest dogodna pozycja do podchodzenia zwierzyny? - powiedział zatem, spoglądając na wnuka i czekając na jego reakcję.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
— Dobwe, dadku, będę pamiętał — miauknął, układając sobie chociaż trochę wszystkie nabyte dziś informacje. Było ich sporo, więc stworzyły już niezły chaos, jednak poza treningami Wietrzyk także będzie podejmował próby ułożenia tego. Pogada o polowaniu z mamą, tatą, Lotem, Zającem czy kimkolwiek, kto się na tym zna i mógłby mu pomóc. Zgodnie z poleceniem Sokoła – będzie uczył się także poza szkoleniem.
— Powytja łowietka, pławda? — chciał się upewnić. Kojarzył przede wszystkim tę oficjalną nazwę z lecz udało mu się połączyć dwa końce nitki i odgadnąć, co czarny ma na myśli. — To było jakof tak. — Ugiął nieco łapy, opuszczając brzuch bliżej ziemi, a potem spróbował wyrównać ogon, głowę i grzbiet, by tworzyły jedną linię, tak, jak pokazywał mu Fiołek. I to w sumie byłoby na tyle. Zapamiętał tylko wyrównanie pleców z łbem i ogonem, bo zgięcie nóg było raczej oczywiste. Niuanse i subtelności niestety mu uciekły, jednak nie miał tego świadomości i całkiem zadowolony zerkał na Sokoła, oczekując jego reakcji.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Utrwalanie. To teraz go czekało, by mógł spokojnie powiedzieć, że jest gotowy do bycia wojownikiem. Skoro zaś teoria nie była chwilowo jego mocniejszą stroną, należało skupić się na praktyce, która pozwoli na to, by szybko zaczął zasilać Klan w pożywienie, to zaś było dobre również dla niego samego, bo kształtowało w nim odpowiedzialność i poczucie obowiązku, Sokół zaś uważał, że właśnie to będzie dla wnuka najlepsze. Na pewno wpłynie pozytywnie na kształtowanie jego charakteru, a dokładnie o to teraz tutaj chodziło.
- Prawie. Początek masz całkiem dobry, teraz jednak musisz nauczyć się jeszcze przenosić ciężar ciała na tylne łapy. Skąd wieje wiatr, Wietrzyku? To bardzo ważne, musisz o tym pamiętać. Spróbuj również zacząć oddychać jak najciszej - powiedział na, to kiedy przypatrywał się wnukowi, jak ten przyjmuje pozycję łowiecką. Nie było wcale tak źle, ale kocur musiał sam do końca wyczuć, jak mocno uginać łapy i w jakim tempie skradać się, by cokolwiek z tego było, akurat tego dziadek nie mógł zrobić za niego, tak więc Wietrzykowi pozostawało jedynie dalsze ćwiczenie. - Kiedy już będziesz wiedzieć, skąd wieje i dostosujesz się do pozostałych wymogów, spróbuj poszukać zwierzyny i na nią zapolować - dodał zaraz Sokół. Węży i żab teraz nie spotkają, o nich mogli zatem pomówić w drodze powrotnej, reszta zaś powinna już dawać Wietrzykowi jakiś obraz, ale polowanie było sztuką, nad jaką trzeba było pracować każdego dnia.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
Słysząc wskazówkę, spróbował ją zrealizować. Jego ciało było dosyć grzeczne i niemal zawsze działało tak, jak chciał umysł, więc już po chwili pozycja była nieco bardziej poprawna. Ugiął tylne kończyny trochę bardziej, tym samym odciążając przednie. Kolejna uwaga sprawiła, że przymknął lekko oczy, chcąc skupić się na jak najszybszym – i poprawnym, rzecz jasna – określeniu kierunku powiewów. Tymczasem jednocześnie spróbował spłycić oddech; najpierw, gdy jego umysł pochłaniała ocena strony, w jaką wieje wiatr, z oddychaniem nie szło mu najlepiej, ale po chwili, kiedy już wypowiedział następujące słowa, a uwagę przekierował na pilnowanie oddechów, kolejny warunek został spełniony raczej zadowalająco.
— O w tę ftłonę — miauknął, kierując uszy w odpowiednim kierunku — a wieje ftąd — dodał, przekręcając je w stronę przeciwną. Zerknął badawczo na dziadka, jakby nie wierząc temu, co przed chwilą usłyszał. Czy nadeszła pora na praktykę w czystej postaci? — Mam wywęfyt jakief wwiewe, pławda? — upewniał się. Jeżeli dostrzegł we wzroku Sokoła aprobatę, odsunął się od niego na parę-paręnaście kroków, a następnie zawęszył, celując oczywiście w jak najsmakowitszą woń.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Patrzył. Obserwował poczynania wnuka, dając mu czas na realizację wszystkich zaleceń, jakie do niego skierował, chcąc by sam doszedł do tego, jak najwygodniej ułożyć mu ciało i co najmocniej pasuje do tej łowieckiej postawy, jaką próbował osiągnąć. Nie mógł również w żaden sposób wskazać mu, skąd dokładnie wieje wiatr, to musiał zrobić już syn Splątanej, by nauczyć się, jak postępować, w końcu wkrótce sam uda się na pierwsze polowanie, a dziadek nie będzie za nim wędrował i podpowiadał wszystkiego, niczym jakiś sufler. Teraz młody został rzucony na głęboką wodę i musiał się przekonać, jak pływać, innego wyjścia po prostu Sokół nie widział i nie uważał, żeby prowadzenie kogoś za łapę było doskonałym rozwiązaniem. Co to, to nie. Gdy Wietrzyk spojrzał na niego i zadał pytanie, jedynie skinął łbem i rozsiadł się wygodnie, co wskazywało na to, że na młodego już najwyższa pora i musi od tej chwili radzić sobie sam, znaleźć zwierzynę i spróbować ją podejść, dokładnie zgodnie z tym, o czym rozmawiali. Niech spróbuje, zaraz sam się pewnie przekona, gdzie potencjalnie popełnia błędy.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
Odszedł na niewielką odległość od dziadka, na dostateczną, by nie tracić poczucia bezpieczeństwa, a jednocześnie nie leżeć na nim i móc wyczuć jakieś zapachy. Instynktownie ustawił się tak, aby wiatr przywiewał zapachy prosto do jego nozdrzy, żeby łatwiej wyczuć potencjalną ofiarę. Choć miał w głowie większość potrzebnej teorii, niekoniecznie jeszcze wiedział, co robić, więc kierował się intuicją. Lekko uchylił mordkę. Nie był jeszcze na tyle wprawionym łowcą, by móc bez problemu rozróżnić gatunek zwierzyny po samym zapachu, ale na pewno wiedział, że zwierzątko ze stosu zwierzyny pachnie inaczej od trawy. Co jakiś czas stawiał krok w przód, węsząc dotąd, aż na coś natrafi. Czuł za to spore podekscytowanie, ciekaw, jak naprawdę wygląda polowanie – na coś innego niż ogon brata, robaka lub listek. Niech się dzieje, co ma się dziać!
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Wróble! Przemknęły nad jego głową, a później zniknęły gdzieś pośród tych fragmentów trawy, które dawały im bezpieczeństwo. Terminator słyszał ich ćwierkanie, niezbyt częste, ale jednak pojawiające się, parę lisich długości ogona od siebie, nieco na lewo. Ptaszków nie było widać, domyślał się jednak, że skoro było je słychać, to nigdzie się nie wybierały. Trudno jednak powiedzieć, co robiły i czy aby na pewno za chwilę nie wyskoczą na niego, by jakoś mu zaszkodzić. Musiał zastanowić się, jak dobrze do nich podejść. Pora przypomnieć sobie rozmowę sprzed chwili i próbować!
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
Odruchowo przykucnął, zbliżając brzuch do zimowej trawy, a jednocześnie niegwałtownym ruchem uniósł głowę, śledząc wzrokiem zwinne, opierzone sylwetki. Namierzył już cel; teraz należało obmyślić jakiś plan działania, który pozwoliłby do owego celu dotrzeć, a przede wszystkim – jak najskuteczniej go dorwać! Zrobił drobny krok w stronę wróbli, działając wyłącznie intuicyjnie, ale prędko się ogarnął. Przypomniał sobie, że przecież dziadek nie na darmo dał mu kilka dobrych wskazówek. Odkopał usłyszaną przed paroma momentami teorię i spróbował wyłowić z tego bałaganu jakieś przydatne informacje.
Ugiął łapy do odpowiedniego kąta, wyrównał ogon i głowę z grzbietem. Spróbował zapanować nad oddechem, który przyspieszył przez emocje, a który mógł zdradzić jego obecność. Ruszył o kolejne dwa kroczki, ustawiając się tak, by jak najmocniej czuć woń wróbli, jakie poginęły gdzieś pośród zielonkawych ździebełek. Potem znowu podszedł, ale teraz już się nie zatrzymał. Nieco niezdarnie sunął w stronę stadka ptaszków, by na końcu, kiedy tylko instynkt mu podpowie, wyskoczyć w kierunku jednego z ptaków z wysuniętymi pazurami i odsłoniętymi kłami.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Oj, jeszcze coś było wyraźnie w tej teorii! Gwiżdżący musiał nieco nad tym wszystkim popracować, aczkolwiek nie szło mu tak źle, miał to szczęście, że zza traw nie było go widać aż tak wyraźnie, ale już jego szuranie i potrącenie jakiegoś kamyka... niosło się daleko, choć nawet nie zdawał sobie z tego do końca sprawy. I tym oto sposobem stadko wróbli spłoszyło się i nim terminator w ogóle skoczył, wzleciało, by zatoczyć koło i przysiąść na nowo gdzie indziej, również na ziemi i również kryjąc się w trawie, ale teraz ćwierkało wściekle, najwyraźniej chcąc ostrzegać się o tym, co dzieje się dookoła. Kolejna próba?
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
Cofnął łapę prędko do tyłu w odruchu bezwarunkowym, stracił zupełnie poprzedni rytm i byłby pewnie zaczął od nowa, ale przelot wróbli pokrzyżował mu plany. W porównaniu z poprzednią ciszą, obecny krzyk stadka początkowo niemal ranił mu uszy, ale jednocześnie pomagał ustalić obecną lokalizację ptaszyn. Nie myśląc, jaki błąd go zgubił, Wietrzyk ruszył przed siebie, starając kryć się za jakimiś wyższymi kępkami trawy. Odruchowo spłycił oddech. Łapki starał się stawiać jak najciszej, a do tego co jakiś czas zerkał kątem oka na swój szlak, czy przypadkiem znowu nie leży na nim jakiś kamień. Jeśli na coś takiego natrafił, spróbował to jak najmniej zauważalnie ominąć. O ile teraz miał więcej szczęścia – co nie musiało być takie prawdopodobne, w końcu nie skorygował wszystkich błędów, zresztą wróble będą teraz z pewnością bardziej czujne – podjął próbę wskoczenia między ptaki i pochwycenia pazurami jednego z nich, najlepiej wgniatając go lekko w ziemię.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Co nagle, to po diable! Co prawda terminator nie mógł znać tego powiedzenia, ale na pewno powinien zastanowić się na przyszłość, czy takie lecenie na łeb i szyję na pewno jest najlepsze pod słońcem. Skorygował część błędów, ale teraz nie skupiał się najwyraźniej za bardzo na tym, jaką utrzymywał postawę, co było jeszcze do wybaczenia, ale gorzej było ze skokiem. Nie wyszedł mu zbyt dobrze, nie trafił wróbla, na którego się zamierzał, a stado poderwało się znowu do lotu i... przysiadło kilka metrów dalej, tym razem w okolicach krzaka, częściowo zasiadając na jego gałęziach. Czyżby Gwiezdni dawali mu kolejne szanse, na złapanie tego pierzastego pożywienia?
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
Westchnął cicho, walcząc z rozczarowaniem. Wróble znowu go wypatrzyły (albo dosłyszały?), a jednak nie odleciały w bezpieczne miejsce, tylko ciągle kręciły się pod jego nosem, niemal się prosząc o złapanie. Do trzech razy sztuka, prawda? Kucnął, przyjmując pozycję mniej-więcej łowiecką. Ruszył do przodu, stawiając łapy jak najdelikatniej, a brzuchem sunąc trochę nad ziemią. Utworzył z grzbietu, łba i ogona jedną linię. Zerkał pod łapy, wciąż mając w pamięci ten nieszczęsny kamyk. Próbował kryć się w miarę możliwości za źdźbłami czy innymi potencjalnie przydatnymi przedmiotami, skupiając uwagę na stadku ptaszków. Gdy zdołał dojrzeć, że część przysiadła na gałązkach krzaka, a część na ziemi, postanowił skupić się właśnie na tej drugiej grupie, bo jej pochwycenie wydawało się nieco prostsze. Przez adrenalinę oddychał płytko i prędko. Krok za krokiem, a wróble były coraz bliżej, o ile jeszcze nie uciekły. W razie gdyby udało mu się podejść na pożądaną odległość, skoczyłby w kierunku jednego z brązowawych stworzeń, celując w nie łapą z wysuniętymi pazurami.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Prawie. Ale widać było, że młody znowu zapomniał o jednej istotnej kwestii - to prawda, że ptaki lepiej widziały, ale to nie oznaczało, że były całkowicie pozbawione powonienia! Nie upewnił się, że wiatr wieje mu prosto w pysk. To był błąd, bo chociaż podszedł naprawdę blisko, to dopiero wtedy zorientował się, iż podmuchy nanoszą jego woń wróblom, a nie zapach ptaków - jemu! Tak na pewno nie powinno być, więc kiedy skakał, ptaszki poderwały się już z ziemi i znowu odleciały, zataczając niemalże koło i siadając z drugiej strony krzewu, krzycząc głośno i jasno wyrażając swoje zdanie na temat tego, co tutaj się działo. Koncentracja, Gwiżdżąca Łapo, każdy element polowania jest ważny.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
nieco wyższy od przeciętnego kota; szerokie barki i biodra, masywny, dość umięśniony; długowłosy; niebieski jednolity z białymi znaczeniami; złotooki
Spokojny, powolny kocurek, któremu uśmiech niemalże nie znika z pyszczka. Przyjazny wobec wszystkich i wszystkiego, rozmowny, pełen optymizmu. Lubi towarzystwo innych wichrzaków, choć nie zabiega specjalnie o uwagę - tak samo jak od niej nie stroni. Nie należy do wycofanych i nieśmiałych kotów, Najlepiej czuje się w swobodnych rozmowach. Nieco roztargniony, jednak pracowity i zaangażowany tak mocno, jak tylko umie. Daleko mu do analityków, kieruje się emocjami, tym, co podpowie mu serduszko. Wpływowy, dobroduszny i poczciwy. Uroku dodaje mu wada wymowy (która na pewno utrudnia zrozumienie słów malca), polegająca na wymowie "r" jako "ł", a głosek podobnych do "s" jako "f". Wydaje się, że Wietrzyk jest kompletnie niezdolny do złych czynów. Niestety, mimo tych wszystkich pozytywów, młodzik chyba zapomniał ustać w kolejkę po rozum, bo ma problem z zapamiętywaniem informacji czy rozwiązywaniem jakichś małych zagadek.
Niestety, umysł niebieskiego to miał do siebie, że nie nadawał się do wykrywania błędów. Wietrzyk nie domyślał się głównego mankamentu swojej taktyki i brnął w to dalej. Żeby sukces, musi otrzymać pomoc – czy to od Gwiezdnych w postaci szczęśliwie odwróconego kierunku powiewów, czy to od dziadka Sokoła, czuwającego gdzieś z daleka nad sytuacją.
Niespeszony obszedł krzew na ugiętych nogach, starając się oddychać i stąpać jak najciszej. Zdołał już zapamiętać dobrze, że ogon, grzbiet i głowa powinny tworzyć jedną linię, więc i tę zasadę wcielił w życie. Co jakiś czas zerkał pod łapy. Przy okazji próbował jak najdłużej pozostać nieco ukryty przed wzrokiem ptaszyn, kryjąc się głównie za cienkimi gałęziami krzewinki, ogołoconymi z liści przez porę nagich drzew. Jeśli stadko go wreszcie nie wykryło, wyskoczył szybko z prowizorycznej kryjówki, a potem wykonał susa w kierunku skrzydlatych sylwetek, chcąc pochwycić jedną, obraną losowo, pazurami.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Gwiżdżący! - rzucił w końcu Sokół, widząc doskonale, że jego wnuk potrzebuje powtórzenia wszystkiego tego, o czym rozmawiali. Tak czasem bywało i nie zamierzał go z tego powodu winić, zorientował się jednak, że syn Splątanej potrzebuje zdecydowanie więcej uwagi i czasu, niż inni terminatorzy, najwyraźniej bowiem na razie wciąż jeszcze czuł się kocięciem. Przywołał go do siebie, gdy wróble ponownie odleciały, teraz już na dobre, a Wietrzyk pewnie zamierzał szukać kolejnych tropów.
- Powtórz. Wszystkie zasady polowania, o jakich mówiliśmy, bo ciągle jedna ci umyka i jestem ciekaw, czy teraz kiedy na spokojnie nad tym usiądziesz, dostrzeżesz ją sam. Gdy to omówimy, spróbujesz zapolować jeszcze raz - powiedział, a następnie spojrzał na kocura wyczekująco, dając mu szansę na to, by zastanowił się, co robił, gdzie popełnił błędy i czy mógł je od razu jakoś naprawić, czy nic z tego i musiał mu jeszcze raz wszystko wyłożyć.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫