Logo Artemidy
Trrening Czerrreśniowej Łapy
#16
Dalej z wielkim skupieniem i fascynacją słuchała rewelacji o świecie, jakich dostarczała jej ciotka.
— A jakie to zasady? — zapytała niemal natychmiast, jak tylko Niedźwiedzi Kieł o tym wspomniała. Nie wiedziała, czy dokładniejsze omówienie Kodeksu Wojownika i jego zasad też było zaplanowane na dzisiaj, jednak Czereśnia nie narzekałaby, gdyby było. W końcu były to zasady regulujące życie w Klanie, których przestrzeganie było podstawą bycia dobrym wojownikiem, więc oczywiste, że chciała je poznać możliwie szybko. — Czyli żeby trafić do Ciemnego Lasu, trzeba być naprawdę takim no, złym? — Czereśnia wciąż była jeszcze dzieckiem, w dodatku dzieckiem, które wyrosło pośród mniej lub bardziej kochającej rodziny i ciężko było jej wyobrazić sobie kogoś naprawdę złego. Żyła niemal w utopi, której nawet śmierć jednej z jej ciotek nie zdołała naruszyć, głównie dlatego, że pstrokata była wtedy mała i praktycznie nie znała zmarłej, więc zło było dla niej czymś całkowicie abstrakcyjnym. Kto był zły? Ktoś, kto po prostu nie przestrzegał Kodeksu? Czy już złamanie jednej z jego zasad czyniło z kota kogoś złego i jeśli tak, to czy złamanie każdej zasady było tak samo złe? Czereśnia naprawdę liczyła na to, że ciotka nieco jej to wszystko rozjaśni, naprowadzi na właściwą drogę. Niby przed chwilą Niedźwiedzi Kieł powiedziała, że jej terminatorka powinna myśleć sama i ta z chęcią na to przystała, jednak w tym momencie wcale by się nie obraziła, gdyby mistrzyni powiedziała jej, co ma myśleć. — Hmmm... Mama mówiła mi kiedyś coś o tym, że honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać, żeby... eee, wygrać. I może coś jeszcze, ale nie pamiętam, mała byłam. Ale no, pewnie więcej o walce jest. I skoro jest o walce, to o polowaniu pewnie też. I... — Urwała, marszcząc grzbiet nosa — oznaka skupienia. Próbowała wymyślić, co jeszcze mogłoby być w Kodeksie. — O, i skoro wszyscy tak się trzymają tego, że można zostać terminatorem dopiero jak się ma sześć księżyców, to to pewnie też tam jest, nie?

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#17
Cieszyło ją to, że Czereśnia rwała się do poznania zasad Kodeksu, ale nawet jeżeli cała Chaber była dość... chaotyczna, jakieś plany na rozłożenie materiału miała, żeby się w tym wszystkim nie pogubić. No i żeby Czereśniowa Łapa też się nie pogubiła. Bądź co bądź, jeśli miała być NAJLEPSZĄ wojowniczką i pozostać w tym lepszym sorcie, to musiała umieć wszystko IDEALNIE, a do tego trzeba było iść jakoś, no, metodycznie. Chyba. Niedźwiadka nie należała do najbardziej inteligentnych kotów i z pewnością nie planowała większości rzeczy, które robiła, ale starała się chociaż, no, sprawiać pewne pozory. Zorganizowania i powagi. Taa. Przynajmniej czasami.
– Tsk, zarrraz się dowiesz, ale wszystko po kolei, moja drroga – zapewniła ją i uśmiechnęła się tajemniczo. Lecimy, nie śpimy... ale lecimy powoli, żeby nie wpaść w tym locie na jakieś drzewo. – Aha, można tak to ująć – stwierdziła. W sumie nie interesowała się nigdy za bardzo Miejscem Gdzie Brak Gwiazd i miała tylko jakąś tam podstawową wiedzę, z której wynikało właśnie to, że trafiało się tam za jakieś cięższe przewinienia. Nic dziwnego, bo łażenie samotnie po jakimś ciemnym lesie zbyt zachęcająco nie brzmiało. Gdyby Chaber tam trafiła, nie miałaby kogo prowokować i zaczepiać. Jakież to byłoby żałosne, co nie? No, ale to jej na szczęście raczej nie groziło. Była WSPANIAŁĄ WOJOWNICZKĄ, a nie jakimś degeneratem, hmpf. Wsłuchała się w to, co Czereśnia miała do powiedzenia, a kiedy skończyła mówić, pokiwała jej głową z zadowoleniem.
– Dobrze myślisz, brrawo. Fakt, część zasad dotyczy polowania, a część walki. Są też takie, którrre rrregulują jakieś zasady między klanami. I takie, którrre dotyczą rrrang, na przykład ta, którrrą wymieniłaś. Oba przykłady, którrre podałaś, są barrrdzo dobrre, ale o tych zasadach pogadamy więcej innym rrazem. Póki co, patrz do przodu. Jesteśmy już prrawie pod pagórrrkiem, na którrrym są Czterrry Dęby. Co ty na mały... wyścig na górrrę? – powiedziała, wyszczerzyła do niej ząbki w chytrym uśmiechu... i nawet nie czekając na jej reakcję rzuciła się pędem do przodu, chcąc jak najszybciej dostać się na szczyt. I WCALE nie zrobiła tego dlatego, że wiedziała, że ma nad Czereśnią przewagę, a chciała poczuć satysfakcję z wygrywania. Ani trochę.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#18
— No dobra — mruknęła, nie do końca pocieszona. Naprawdę z chęcią przeszłaby do dokładnego omawiania Kodeksu, skoro już został wspomniany, no ale dobra, niech będzie. W końcu to Niedźwiedzica była tu szefową, więc nieważne jak bardzo by jej się nie podobało, nie miała zamiaru się kłócić, nie za bardzo w każdym razie. — Wyścig? Ja- hej! To nie w porządku! — krzyknęła, kiedy Niedźwiedzi Kieł puściła się biegiem, zanim Czereśnia w ogóle mogła w jakiś sposób zareagować. Nie chciała być gorsza, więc również pobiegła za ciotką, bo hej!, czemu to niby ona ma przegrać?

/meh, gniot :x

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#19
Na słowa siostrzenicy zaśmiała się lekko i niewnnie. Och, ależ Chaber zrobiła to DOKŁADNIE z tego powodu, że to nie było w porządku. Pierwsza życiowa lekcja – nie zawsze wszystko było sprawiedliwe, a tym bardziej nie wtedy, kiedy miało się do czynienia z Niedźwiedzim Kłem, która łamania zasad wcale się nie obawiała. Zwykle ich przestrzegała, owszem, bo jej pasowały i nie ograniczały jej w żaden sposób, który by jej bardzo przeszkadzał, ale Niedźwiadka zdecydowanie nie była typem, który grał sprawiedliwie. Żarty, żarciki i inne takie – wszystko to sprawiało jej wręcz niewyobrażalną frajdę, tak samo jak wygrywanie. I nawet jeśli nie była już kociakiem, czasem trzeba się było zabawić, prawda? Nic więc dziwnego, że skoro to właśnie miała w planach, a w dodatku perfidnie wykorzystała swoją przewagę i element zaskoczenia, dobiegła na szczyt pagórka pierwsza. Zlitowała się jednak troszeczkę nad Czereśnią i pod koniec zwolniła, żeby dystans między nimi był minimalny. A i tak byłby niewielki, bo Chaber nie była biegaczem. Była czołgiem. Wybitnie ciężkim i niezgrabnym. Przez chwilę musiała więc na szczycie odpocząć, żeby złapać oddech.
– Dobrze ci idzie to bieganie, pewnie będziesz w tym lepsza ode mnie. Tym barrrdziej, jak nie będę miała przewagi. – Z miną niewiniątka mrugnęła do Czereśni porozumiewawczo. – Stąd widać trrochę terrreny innych klanów, a przede wszystkim – czuć ich zapachy. Zapoznaj się z nimi, bo to barrrdzo ważne. Grranice poznaje się po zapachach. Znaczy, głównie. Tam masz Grrom, tam Cień, a tam Wicherrr. Zatrzymamy się tu na chwilę, możesz sobie pochodzić i powąchać – powiedziała. Nie planowała długiej przerwy, ale trochę do powiedzenia miała. – A terrraz powiedz mi dwie rzeczy. Pierrrwsza: słyszałaś kiedyś o czymś takim jak zgrromadzenia? Drruga: umiesz wspinać się na drzewa? – Bardzo istotne kwestie, bo jeśli nie, o obu tych rzeczach Chaber mogłaby ją nauczyć.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#20
No i przegrała. Oczywiście, czego się spodziewała, w końcu jej ciotka była lepsza (przynajmniej jak na ten moment), a w dodatku okropnie i perfidnie oszukiwała. Czereśnia nawet nieco się obraziła, jednak obraza ta nie trwała jakoś specjalnie długo, bo były inne rzeczy, na których musiała się skupić, jak na przykład dobiegnięcie do Czterech Dębów. Kiedy już tam dotarła, również potrzebowała chwili, by odsapnąć. Dużo w życiu biegała, jednak raczej nie na takie dystanse (w Obozie zwyczajnie nie było na to miejsca) i nie na wyścigi z kimś.
— Hmpf! — mruknęła tylko na słowa ciotki, na powrót znów się bocząc. Nie na poważnie oczywiście, bo nie byłaby w stanie obrazić się na Niedźwiedzicę, ale małego foszka na pokaz strzelić mogła. Dawno nie miała się na kogo obrażać, a jeszcze wyjdzie z wprawy, czy coś. — Hmmm, coś tam słyszałam, ale raczej tak tylko z nazwy, nic więcej. I nie, nie umiem się wspinać na drzewa... ale domyślam się, że zaraz się naumiem — dorzuciła, zakańczając swoje słowa szerokim uśmiechem, wszelkie ślady wcześniejszego focha zniknęły.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#21
/khsdhjsd wybacz, że tyle czekasz, nie miałam siły na chaber |D

Na małego foszka Czereśni wyszczerzyła się w uśmiechu. Czy jej oszustwo było okropne? Naturalnie. Czy zachowywała się PERFIDNIE? A jak! Niedźwiedzi Kieł nie miała w tym momencie ani trochę wstydu – w końcu, hej, miała do czynienia ze swoją super siostrzenicą, na pewno się nie obrazi, nie? A właściwie to nawet nie do końca miała wybór. Jej uśmiech przeszedł w nieco bardziej podstępny, kiedy tak patrzyła na Czereśniową Łapę w rozbawieniu.
– Tsk tsk, co to za foszki? Jak się serrrio kiedyś obrrazisz, to wyrządzisz krzywdę samej sobie. Nie zapominaj, kto tu prrowadzi trrening. Ja ustalam zasady! – powiedziała, z początku starając się chociaż zabrzmieć jakoś groźnie i poważnie, ale już po chwili parsknęła śmiechem i mrugnęła porozumiewawczo do terminatorki. No już, już. Wracamy do treningu. – No to w takim rrazie słuchaj. Zgrromadzenia to takie... zebrrania delegacji ze wszystkich czterrrech klanów, na którrrych omawia się jakieś rróżne ważne sprrawy. Odbywają się, eee, a rrraczej powinny się odbywać na tym pagórrrku tutaj, ale tak w prraktyce to żadnego nie było od baaaarrrdzo dawna, bo nie są potrzebne i wszystko przekazują sobie patrrole. No i mamy w Kodeksie taką zasadę, którrra mówi, że zgrromadzenie czterrrech klanów odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trrwa rrrozejm. To znaczy, że w trrakcie zgrromadzeń powinien być bezwzględny pokój, bez żadnych walk i w ogóle – wyjaśniła. – I pewnie, że się naumiesz! Moja mistrzyni, Ćmi Zmierzch, opisywała wchodzenie na drzewa jako bieganie w pionie. Najpierrrw wbijasz się mocno i stabilnie pazurrrami w drzewo, a potem odbijasz się tylnymi łapami. I rrrobisz sobie takie skoki, ale w górrrę drzewa, jakbyś po nim biegła. Im szybciej tym lepiej, nie zatrzymuj się, bo wytrracisz prrędkość i się niepotrzebnie zmęczysz. Do zobaczenia na najniższej gałęzi! – rzuciła lekko, a potem zademonstrowała Czereśniowej Łapie, jak to powinno wyglądać, wspinając się właśnie na najniższą gałąź. Tam stanęła, żeby wyszczerzyć się w dół do kotki i poczekać, aż ta do niej dołączy.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#22
Prychnęła tylko, jednak dźwięk ten w połowie zmienił się śmiech. Oczywiście, że nie miała zamiaru fochać się na poważnie, w końcu chodziło tu o Niedźwiedzi Kieł, najlepszą ciocię i mistrzynię; nie było możliwości, żeby Czereśnia naprawdę się na nią fochnęła, a w życiu. Pewnie gdyby jej trening prowadził ktoś inny, ktoś spoza jej rodziny, to teraz obraziłaby się bardzo i czekała, aż jej mistrz będzie błagać o wybaczenie, ale tak? Tak tylko znów uśmiechnęła się no i już, po kłopocie.
— Szkoda, że się nie odbywają — stwierdziła. — Takie spotkanie Klanów brzmi no, brzmi ciekawie. — Możliwość poznania kotów z innych Klanów i posłuchania ploteczek? Jak dla Czereśni brzmiało jak miejsce, w którym by się odnalazła. Niestety, nikomu nie chciało się zbierać na zgromadzenia, więc pewnie nie będzie miała możliwości. Chociaż, kto wie? Może jednak jakieś się za jej życia odbędzie? Byłoby świetnie zdecydowanie.
W skupieniu wysłuchała tłumaczenia, co do wspinania się na drzewa, a w miarę jak Niedźwiedzica mówiła, uśmiech Czereśni stawał się coraz szerszy. Hmm, nie brzmiało to jak coś specjalnie trudnego, ale z pewnością przydatnego. Kiedy ciotka skończyła tłumaczyć, Czereśnia przez chwilę przyglądała się krytyczne drzewu, zanim zaczęła wykonywać instrukcje. Tak, jak się spodziewała, nie było to specjalnie trudne, jedynie wymagało trochę siły, ale to akurat nie było problemem. Córka Świetlikowego Zagajnika była wystarczająco silna. Wspięcie się na gałąź zajęło jej trochę dłużej, niż bardziej doświadczonej Niedźwiedzicy, jednak ostatecznie się udało.
— No cześć — przywitała się radośnie, czując, jak serce bije jej szybko z ekscytacji. — I co teraz?

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#23
Niedźwiadka w sumie nigdy nie poświęciła zgromadzeniom wielkiej uwagi, bo brzmiało to dla niej trochę jak taka ceremonia, ale większa, bo dla całego lasu. Nigdy nie myślała o nich, że mogą być ciekawe, bo bardziej skupiała się na tym, że pewnie były pełne nudnej gadaniny. Kiedy jednak spojrzała na to z tej strony, cóż, uznała, że w sumie obecność tylu kotów dawałaby jej niezłe pole do popisu. A raczej popisów. Tak bardzo dosłownie, ha. Więcej kotów spoza klanu, z którymi można by było trochę pomieszać, więcej FRAJDY. A większość rzeczy Chaber robiła właśnie dla czystej frajdy.
– No w sumie. Ale wiesz, jeśli chodzi ci o samo poznawanie innych kotów, co nie, to będziesz się musiała trrochę powłóczyć po grranicach, jak już będziesz starrrsza i ci pozwolę. Można ich spotkać całkiem sporrro, rrraz z Brratką natrrafiłyśmy na taką śmieszną zajęcojadkę... Znaczy, ten, kocicę z klanu Wichrru. Zabawnie jest – stwierdziła i parsknęła cicho. Aż jej się miło zrobiło na samo wspomnienie, ciekawe czy jej koleżanka zza granicy dalej była taka, no, interesująca.
– Witam – powiedziała z uśmiechem, kiedy już Czereśnia znalazła się na drzewie. Całkiem dobrze jej to poszło, trzeba przyznać. – Nieźle sobie rrradzisz. Terrraz... rrozejrzysz się trrochę, masz stąd jeszcze lepszy widok na terrreny klanów. Popatrz sobie na rrróżnice w terrrenach. Słyszałaś kiedyś, w czym, yy, specjalizują się inne klany? Albo kto tam u nich rządzi? – spytała. Mogły sobie chwilę na tym drzewie posiedzieć, nigdzie się nie spieszyły.

/trochę gniot, ksz, wybacz
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#24
Oh, spotykanie się z kimś z innego Klanu na granicy też brzmiało ciekawie i Czereśnia musiała przyznać, że z pewnością będzie próbowała taką znajomość zawrzeć. Nie w najbliższym czasie, oczywiście, bo na razie nie znała jeszcze granic, ani nie potrafiła się bronić, więc nie chciała narażać się na kłopoty ze strony ciotki (ani kłopoty w ogóle, ale głównie chodziło o Niedźwiedzicę), ale kiedy już się tego wszystkiego nauczy, z pewnością wybierze się na spacerek albo i kilkanaście.
— Nie wiem, w czym się specjalizują tak w sumie — przyznała, jednocześnie skanując wzrokiem tereny Klanów, jakie teraz się pod nią rozciągały. Z tej pozycji rzeczywiście łatwiej było zauważyć różnice między nimi, o jakich napomknęła ciotka. Tu więcej drzew, tu więcej łąk. Interesujące. — Ale znam władzę! — dodała zaraz. Nie była pewna, czy pamięta wszystkie imiona perfekcyjnie dobrze, ale chyba to, co wiedziała, powinno wystarczyć. W końcu nie była od tego, by znać odpowiedź na każde pytanie Niedźwiedziego Kła. Gdyby tak było, ta druga nie byłaby tu nawet potrzebna. — W Gromie przywódcą jest Trzmiela Gwiazda, zastępcą Żubrowe Gardło, a medyka nie mają. W Cieniu przywódczyni ma jakieś dziwne imię, Płonąca Gwiazda? Płomienna? Coś koło tego[/b] — mówiła. Nie była oczywiście świadoma tego, że imię liderki Cienia wcale nie wzięło się od dosłownych płomyków, a od ptaka, bo i nie była ornitologiem, więc wszystkich gatunków ptactwa znać nie musiała. — Ich zastępczyni też ma jakieś dziwne imię, coś z pazurem czy innym szponem. Ale medyk to Cierniowy Kwiat i ma terminatora, Szczypiącą Łapę. No i jest jeszcze Wicher. Tam rządzi Malinowa Gwiazda, zastępcą jest, uh, Sokoli Cień chyba, a medykuje Lśniąca Sadzawka.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#25
Nie słyszała? W sumie nic dziwnego. Chaber sama nie była pewna, ale głównie dlatego, że jako kociak uważała Rzekę za jedyny NAJLEPSZY, wyjątkowy klan, a więc reszta trochę mało ją obchodziła. Teraz jednak miała do tego ZNACZNIE inne podejście, a znanie zalet i słabości tych, którzy mogli potencjalnie zostać twoimi przyjaciółmi lub wrogami, było bardzo istotne. Niedźwiedź pokiwała więc Czereśni głową.
– To zarrraz się dowiesz, ale wymień władze – stwierdziła spokojnie, ale na razie nie powiedziała nic ponadto. Zamiast tego zamieniła się w słuch, żeby sprawdzić, czy Czereśniowa Łapa faktycznie dobrze wszystko zna. Było tam parę potknięć, ale poza tym było naprawdę nieźle. Ot, jakieś tam literówki i nieścisłości, pft. Pokiwała więc łbem z zadowoleniem. – W Grromie nie Żubrrowe, tylko Żubrze. I mają terrrminatorrrkę medyka, Trruskawkową Łapę. Uczy się u Cierrrnistego Kwiatu. Co do Cienia... byłaś blisko, ale jednak prrawie. Ich przywódczyni to Płomykówkowa Gwiazda. Płomykówka, taki ptak. Wyobrrażasz sobie? Co to w ogóle za imię! – prychnęła. Ktokolwiek ją tak nazwał, musiał być bezduszny i mieć niezwykle wybujałą wyobraźnię, bo nawet w wymowie brzmiało to jak jakiś łamaniec językowy, bleh. – Zastępczyni to Krrogulczy Szpon, też taki ptak. A medyk to nie tyle Cierrrniowy Kwiat, co Cierrrnisty, ale imię terrrminatorrra znasz dobrze. Do Wichrru nie mam zastrzeżeń. Pamiętaj tylko, żeby nie mylić tego ich Sokoła z naszym Sokołem, jak już zostanie wojownikiem, bo ten nasz to frrajerrr – powiedziała i wesoło puściła jej oczko. Treści nieodpowiednie na trening? Być może, ale Chaber nie bała się wyrażać swojej opinii i wręcz MIAŁA ZAMIAR ją wyrażać, kiedy tylko mogła. Kiedy jej się podobało, bo tak. Pft. – A co do tych specjalizacji, no, Wicherrr podobno jest szybki, bo mają na terrrenach dużo łąk i tam sobie latają za zającami i krrólikami. My sobie łowimy rrryby i pływamy, Cień superrr włazi na drzewa. A Grrom kiedyś był uznawany za najsilniejszy klan, ale potem miał niestabilną władzę, wiec terrraz w sumie za barrrdzo silny rrraczej nie jest – wyjaśniła i przerwała, żeby czekać na ewentualne pytania.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#26
Skinęła lekko głową, słuchając poprawek ciotki co do imion klanowych władz. Nie czuła się jakoś szczególnie winna, że nie pamiętała wszystkiego idealnie. Jasne, wolała wszystko wiedzieć jak najlepiej, jednak zdawała sobie sprawę, że była to przede wszystkim po to, żeby się uczyć, a nie wiedzieć. No a poza tym, niektóre te koty miały naprawdę dziwne imiona, jak ta cała Płomykówka, którą skwitowała tylko prychnięciem, bo rzeczywiście, kto normalny nazywa tak swoje dzieci! W Rzece to takich abominacji nie było, hmpf. No może poza tym jednym bachorem od Wydmowego Wiatru, Amurem, którego imię zawsze brzmiało dla Czereśni jakoś tak wybitnie głupio, no bo co to w ogóle jest ten cały amur i co niby z tym później zrobić. Albo Rabarbarowa Łapa, ale jego imię przynajmniej było zabawne.
— A czemu frajer? — zapytała z zainteresowaniem. Co prawda Sokoła znała tyle o ile, jednak zawsze była łasa na ploteczki, zwłaszcza jeśli były to ploteczki sprzedawane jej przez samą Niedźwiedzi Kieł. — W sumie to mamy najlepiej — stwierdziła. — Znaczy, każdy może wchodzić na drzewa. Albo być szybkim. Nic specjalnego. — Wzruszyła barkami, dochodząc do wniosku, że te inne Klany to naprawdę muszą być pełne frajerów, skoro jedne, czym się mogą poszczycić to "no, umiemy wchodzić na drzewa, ale tak lepiej niż wy".

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#27
Aż się uśmiechnęła, kiedy Czereśnia spytała o Sokoła. Och, jak słodko, że jej ulubiona siostrzenica i terminatorka miała ochoty słuchać jej ploteczek! Niedźwiadka ZAWSZE szukała okazji, żeby pomarudzić sobie na jakieś koty, a marudzenie Czereśniowej Łapie brzmiało jak bardzo dobry plan, bo hej, kto jak kto, ale ona na pewno ją zrozumie, nie? Przekrzywiła na chwilę łeb, wciąż z perfidnym uśmiechem na pysku, zastanawiając się, od czego by tu w ogóle zacząć. Temat Sokoła był tak obszerny, że mogłaby o nim gadać całymi dniami, doprawdy.
– Sokoli Móżdżek, jakby ci to powiedzieć... jest sporrro powodów. Krręci ze Śliwką, ale jest dla niej niemiły. Jego ego jest większe niż on sam i zachowuje się tak, jakby pozjadał wszystkie rrrozumy i miał prrawo być chamski dla innych kotów. – Bo to wcale nie tak, że Chaber też tak czasem robiła, pft. Tyle że Niedźwiedzica miała w tym wszystkim swoje MANIERY. Może nie ograniczenia, bo nie hamowała się wcale z tym, co o kimś myślała, ale wiedziała, żeby nie przeginać i robiła to tylko wtedy, kiedy komuś się faktycznie NALEŻAŁO. Wyżywanie się na Śliwce z zazdrości? Idiotyzm. Szczególnie kiedy miało się takie argumenty jak Sokola Łapa. Kodeks, też coś. – Poza tym jest zwykłym gburrrem i idiotą, którrry rrrobi się zazdrrosny o byle co, a w dodatku ma jakieś prroblemy z interrrprretacją prrostych przekazów. Będziemy jeszcze do tego wrracać przy omawianiu zasad, ale w pierrrwszym punkcie Kodeksu jest część o tym, że można zawierrrać przyjaźnie poza klanem, a on zrrobił Śliwce awanturrrę, bo RRROZMAWIAŁA z kocurrrem z Cienia. Że niby klan zdrradza i Kodeks łamie. Durrreń. Jak Śliwka jeszcze rrraz skończy przez niego, wyglądając jak smutna żaba, to będzie się musiał rrozprrawić ze mną i zobaczymy, jak mu się tam jego Kodeks przyda – prychnęła z pogardą. Niby wydawał się jej już nieco bardziej ogarnięty, ale wciąż miała go za buca i frajera. Tego nic nie mogło zmienić.
– No nie? Też tak myślę. A terrraz chodź, złazimy i idziemy dalej, żebyś mogła niedługo zapolować. Żeby zejść, musisz sobie znaleźć najbarrrdziej pochyłą część drzewa i się po niej zsunąć, no. O tak – powiedziała i zademonstrowała, tak jak to kiedyś Ćmi Zmierzch ją uczyła. Czas ruszać w drogę, hej ho.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#28
Czereśnia zmarszczyła brewki. Ciocia Śliwka kręciła z jakimś kocurem (czy tam jakiś kocur kręcił z nią, na jedno wychodzi)? Ale... po co? Zwłaszcza gdy ten podobno był dla niej niemiły. Jeśli była jedna rzecz, którą córce Świetlikowego Zagajnika było wyjątkowo wręcz trudno zrozumieć, były to związki. Zupełnie nie mieściło jej się w głowie, że inne kotki mogły przejmować się kocurami, podczas gdy te były tak... mało ciekawe. Jasne, spora część z nich zdawała się być w porządku, jednak jak do tej pory, Czereśnia nie spotkała jeszcze żadnego, który byłby silny jak Niedźwiedzica, uroczy jak Przepiórka i ładny jak Zimno.
— To skoro ten Sokół jest taki beznadziejny, to czemu ciocia Śliwka nie powie mu, żeby się nie odczepił? — zapytała. Jeśli miała być szczera, to czuła niejaki zawód ciotka. Skoro już chciało jej się bawić w to całe kręcenie z kocurami, to powinna była chociaż wybrać sobie jakiegoś, który jest jej wart i nie jest kompletnym mysim móżdżkiem, który najwyraźniej nie rozumie Kodeksu. No, a przynajmniej tak wynikało ze słów ciotki. — Smutna żaba! — parsknęła. Jasne, nie podobało jej się, że najwyraźniej jakiś wypłosz zasmucał jej ciotkę i była gotowa iść skopać mu za to zadek już teraz, zaraz, ale samo określenie było wybitnie zabawne, to musiała przyznać.
Skinęła głową i po tym, jak już Niedźwiedzica zeszła z drzewa, sama próbowała powtórzyć jej ruchy. Zrobiła to o wiele bardziej niezdanie niż ciotka, jednak ostatecznie znalazła się na ziemi i to się liczyło.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#29
Och, Chaber też ABSOLUTNIE nie rozumiala związków. Z tym że nie chodziło nawet o same kocury. Po co się od kogokolwiek uzależniać? Po co robić sobie dzieci, żeby później siedzieć z nimi na tyłku w Chruśniaku? Bleh, zobowiązania. Niedźwiadka była tym typem, który w relacjach pojawiał się i znikał. Nie wyobrażała sobie poświęcenia i dedykacji tylko dla jednego kota, a i w ogóle cała miłość wydawała jej się słaba i przereklamowana. Dajmy na to taką Śliwkę właśnie, która latała za tym swoim Sokołem jak posłuszny piesek, nawet jeśli ten traktował ją jak buc. W dodatku ZAZDROSNY buc. To miała być to cała miłość? Partnerstwo? To znaczy, heh, nie żeby Śliwka i Sokół oficjalnie byli parą, ale Chaber swoje wiedziała. Widziała przecież, jak Śliwka zareagowała na wzmiankę o dzieciach, hehe. To tylko kwestia czasu, z pewnością.
– A bo ja wiem? Może przy niej czasem jest uprzejmy i wydaje jej się fajny, czy coś. Ale już jej mówiłam, że powinna zacząć trrochę walczyć o swoje. Jak sama tego nie zrrobi, to zrrobię to za nią, trrudno. Chyba umie w jakimś stopniu o siebie dbać, więc nie będę jej mówiła, z kim ma tam sobie krręcić – stwierdziła i wzruszyła ramionami. Reakcja Czereśni na słowa "smutna żaba" była za to wręcz niezwykle satysfakcjonująca i Chaber aż zachichotała pod nosem. Sama to wymyśliła, ha. Wiadomo, że super określenie.
– No i superrr, idziemy dalej – mruknęła, kiedy Czereśnia znalazła się już na ziemi, a następnie ruszyła w dół pagórka. Ponieważ userka zapomniała totalnie opisać przebieg podróży do Czterech Dębów, zakładamy, że doszły do nich idąc przez Wilgotne Skałki, a następnie wzdłuż zbiornika wodnego... więc żeby nie iść podobnymi terenami, tym razem Chaber ruszyła wzdłuż granicy z klanem Gromu. – Nie będziemy długo gadać o Kodeksie, powiemy sobie tylko o parrru podstawowych zasadach związanych z, hm, najważniejszymi postanowieniami między klanami, polowaniem i obowiązkami terrrminatorrra, żebyś nie miała wątpliwości. Ja będę ci mówić zasady, a ty wyjaśniaj mi, jak je rrrozumiesz, dobrra? To tak, dwie pierrrwsze zasady brzmią: brroń swojego klanu nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierrrać przyjaźnie poza klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym klanie, jeśli którrregoś dnia przyjdzie ci walczyć z przyjacielem. Oraz nie poluj i nie wstępuj na terrren innego klanu. – Była ciekawa, co też tam Czereśnia wymyśli.
before I die, I'm gonna
see something through
[Obrazek: dac0409-7119042b-f648-4380-b8c3-dcb3f936...rde8A2od4Q]
standing tall, the place I grew up
★ I BLOW A KISS ★
'cuz soon they'll see a "me"
that they never knew
LVL 4 285 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#30
— Fajny! — prychnęła Czereśnia, kręcąc głową. — Naprawdę, myślałam, że ciocia Śliwka będzie mieć lepszy gust. — Gdyby ona była na miejscu Śliwkowej Pestki, z pewnością nie dałaby sprawić, żeby jakiś kocur doprowadził ją to tego, że wyglądałaby jak ta, he he, smutna żaba, bo po pierwsze, nigdy nie dałaby się omotać jakiemuś frajerowi. W swoim umyśle była zdecydowanie ponad takie rzeczy, jak zakochania i miłostki. Ona tu miała trening, na którym musiała się skupić, karierę, którą chciała zrobić i matkę, na której próbowała zrobić wrażenie, a nie jakaś miłość. Definitywnie nie było jej to potrzebne. A właśnie, trening... Czereśnia skupiła się na zasadach Kodeksu, które wykładała jej ciotka. Z chęcią omówiłaby więcej, niż dwie na raz, jednak skoro Niedźwiedzi Kieł chciała prowadzić trening w ten właśnie sposób, to kim była ona, by się temu sprzeciwiać?
— No... to pierwsze jest proste — zaczęła. — Jakby moja śmierć była jedynym, co mogłoby powstrzymać jakiegoś drapieżnika przed wejściem do Obozu, czy coś, nie wiem, to no, nie mam wyboru. — Czereśnia musiała przyznać, że średnio podobała jej się perspektywa umierania, nawet jeśli miałaby to być honorowa śmierć za sprawę, no ale skoro Kodeks tak mówił, to tak jak powiedziała, nie miała wielkiego wyboru. — No i mogę sobie pogadać z kimś na granicy, ale jakby nasz Klan bił się z jakimś innym, to i tak musiałabym dać temu komuś w pysk, jakby było trzeba. O, swoją drogą... nasz Klan bił się kiedyś z jakimś innym? — zapytała, bo akurat wpadło jej to do głowy. W jej dziecięcym jeszcze umyśle wizja wojny między dwoma lub nawet i więcej Klanami, wydawała się niezwykle ekscytująca. Cóż za cudowna okazja, by mogła udowodnić swoją odwagę i waleczność! — No, to też proste. Po to mamy własne tereny, żeby się ich trzymać. Chociaż, czy na tych terenach, co to nie są nikogo, też można polować, czy nie? No bo Kodeks mówi tylko o niepolowaniu na terenach innego Klanu, a to nie są ziemie innego Klanu. — No a skoro nie były to ziemie innego Klanu, to dla Czereśni nic nie stało na przeszkodzie, by się tam zapuścić i spróbować szczęścia, jeśli nie można było znaleźć niczego na ziemiach Rzeki. Właściwie, byłoby to trochę marnotrastwo zwierzyny, gdyby tak kompletnie ignorowano wszystkie piszczki, które tam mieszkały.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości