Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Parsknęła cicho, słysząc komentarz Czereśni na temat gustu Śliwki. Serio? Spodziewała się po niej czegoś więcej? HA, to się przeliczyła. Niedźwiedzi Kieł zresztą nie oczekiwała dużo od Śliwkowej Pestki, ale w sumie też liczyła na to, że jeśli znajdzie sobie kiedyś kochasia, to będzie to jakaś miękka maskotka do tulenia. Nie mógłby wtedy liczyć na szacunek od Niedźwiedziego Kła, ale Sokole Skrzydło nie mógł nawet bardziej, kwik, więc co za różnica? Przynajmniej Śliwka nie wyglądałaby jak smutna żaba. Żenada.
– Mogła sobie wybrrać chociaż kogoś w swoim stylu – mruknęła i prychnęła pod nosem. No nic, teraz będzie się męczyć z kocurem-frajerem. Sama tego chciała, nie? Niedźwiadka wspaniale się bawiła, będąc siLnĄ i niEzAleŻnĄ kobietą, a więc gdyby ktoś próbował do niej startować, to miałby naprawdę długą drogę do przebycia. Jak Śliwka to w ogóle zrobiła, że zabujała się w byle frajerze? Idiotyzm.
– Ta, to prrawda, w takich sytuacjach tak. Ale pamiętaj, że jak jesteś na terrrenach i nie ma takiego zagrrożenia, to nie masz się rzucać na byle borrrsuka, żeby on przypadkiem nie zabił jakiegoś innego terrrminatorrra. Jeśli jesteś sama, to oceniaj swoje szanse rrrealnie, w rrazie czego uciekaj i szukaj pomocy – ostrzegła na wszelki wypadek. – Yy, kiedyś pewnie tak, terrraz rraczej się to nie zdarza. No, chyba że tacy terrrminatorzy z Grromu włażący nam na terrreny i ich przeganianie, to się zdarza. Ale rrraczej nie tak często. Zrresztą, wojny to niefajna sprrawa, dużo kotów wtedy ginie, zostaje rrrannych i w ogóle – odparła. Wytłumaczenia Kodeksu nie skomentowała, bo było dobre i tyle, mogły lecieć dalej. – Ta, można, ale i tak najlepiej trzymać się swoich terrrenów. Zwierzyny powinno być pod dostatkiem, a mamy przynajmniej patrrole, wiesz, względne bezpieczeństwo. A co do samej zasady, hm, masz rrację, ale wypadałoby dodać, że najważniejszą częścią jest właśnie to "nie poluj", bo wiesz, jakby klany sobie nawzajem podkrradały zwierzynę, to byłby przypał – stwierdziła. – O, a z tym wiąże się inna zasada: grranice muszą być sprrawdzane i oznakowane każdego dnia. Przegoń każdego, kto wkrroczył na terrrytorrrium twojego klanu. Z tą zasadą na rrróżne sposoby wiążą się jeszcze dwie inne: żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego klanu, orrraz honorrrowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężać swoje bitwy, jednak jest do dozwolone w obrronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod Kodeksu Wojownika. Powiedz mi terrraz, dlaczego tak ważne jest patrrolowanie grranic, co byś zrrobiła, gdybyś spotkała na naszych terrrenach, ee, samotnika na przykład, jak zarrreagowałabyś, gdybyś znalazła jakieś kocię i co byś zrrobiła, gdyby było rrranne. O, no i dlaczego Kodeks zwrraca uwagę na to, że nie trzeba zabijać. – Tym razem polecenie było bardziej złożone, ale skoro Czereśni dobrze szło, to po co się ograniczać?
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 86
Mistrz: niedźwiedzi kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: świetlikowy zagajnik
Ojciec: co to; bycza łapa
Partner: po co :/
Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Oh tak, Śliwkowa Pestka zdecydowanie mogła wybrać sobie kogoś w swoim stylu, to jest jakąś kolejną miękką bułkę. Czereśnia była pewna, że takich kocurów jest w Rzece na pęczki i jeśli tylko ciotka nie postanowiłaby się wiązać z pierwszym lepszym samcem, który wpadł jej w oko, z pewnością znalazłaby sobie kogoś bardziej odpowiedniego. Pstrokata postanowiła jednak nie kontynuować tego tematu — jakkolwiek miłe by te ploteczki nie były, wciąż były na treningu i to na nim powinny się skupić, zwłaszcza Czereśnia.
Na kolejne słowa ciotki skinęła głową. Ma się nie rzucać bez potrzeby na borsuki. Jasne, zrozumiano. Zresztą, do tego Czereśni aż tak nie trzeba było zachęcać. Owszem, marzyła o pokonaniu jakiegoś wielkiego potwora, jednak zdecydowanie nie kosztem własnego życia. Trochę zastrzygła uszami, słysząc o krnąbrnych Gromiakach naruszających ich tereny, jednak tego też nie było czasu skomentować, bo musiały pędzić dalej z materiałem. Reszta rzeczy była jasna i przejrzysta, więc Czereśnia skupiła się na słuchaniu kolejnych punktów. Pytania, które tym razem dostała były nieco trudniejsze, jednak nie na tyle, by ją pokonać — a przynajmniej tak lubiła myśleć.
— Patrolowanie granic jest ważne, żeby... hmm, żeby wiedzieć, czy dookoła nie kręcą się jakieś drapieżniki, albo nikt ostatnio nie naruszył naszych terenów. — No i świetnie, pierwsze i zarazem najprostsze pytanie miała już z głowy. — Samotnika... Pewnie najpierw spróbowałabym mu powiedzieć, żeby poszedł, bo może no, może nie wie, że nie może tu być czy coś, a jak nie chce odejść, to spróbowałabym go przegonić bardziej, uh, dosadnie czy coś. A kocię... — Zastanowiła się przez moment, próbując wyobrazić sobie siebie w tej hipotetycznej sytuacji. — Jakby było zdrowe, to może poszukałabym rodziców, czy coś takiego? A jak ranne, pewnie zaniosłabym je do medyka. — No i teraz przyszedł czas na najtrudniejsze, zdaniem Czereśni, pytanie. Dlaczego Kodeks zwracał uwagę na to, by nie zabijać? Cóż, sama chciałaby to wiedzieć. — Bo ja wiem? — Wzruszyła barkami. — Pewnie, żebyśmy no, nie mordowali wszystkich bez potrzeby, czy coś. — Nie była zbyt zadowolona ze swojej odpowiedzi, ale hej!, lepsza taka, niż żadna.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Uczeń dyscyplinuje nauczyciela – gdyby Czereśniowa Łapa kontynuowała temat, to znając Niedźwiedzi Kieł, prędko by się on nie skończył. Wiedziała, że jest tu przede wszystkim po to, żeby ją trenować, ale z drugiej strony... Czereśnia była jednym z nielicznych kotów, które z chęcią tych ploteczek i komentarzy Chaber słuchały, a więc skoro już miała taką cudowną okazję, to grzechem byłoby nie skorzystać. Ale nic, trzeba było w końcu przejść dalej i skupić się na tym, co było ważne – nudne za... To znaczy, Kodeks Wojownika. Tak. W istocie Niedźwiedzica również myślała, że trudniejsze polecenia jeszcze jej nie pokonają, a więc nie wahała się przed zadaniem kilku nieco bardziej uciążliwych pytań. Przynajmniej w ten sposób nakierowywała Czereśniową Łapę na to, co jest w danych zasadach Kodeksu najważniejsze.
– Aha. I w związku z tym zapewnia trrochę bezpieczeństwa, a oznaczanie grranic codziennie sprrawia, że zawsze są dobrze wyczuwalne – dodała jeszcze, tak gwoli ścisłości, ale Czereśniowa Łapa rozumiała wszystko całkiem dobrze, a więc Kodeks szedł im miło, szybko i przyjemnie. Co prawda nie omówią dzisiaj całości, żeby się nie zapędzić zbyt mocno, ale lepsze to niż nic, nie? – Z samotnikami, jasne, najlepiej na początku sprróbować ich wygonić... słownie, a jeśli to nie zadziała, to zaatakować. Za to z kociętami jest trrochę barrrdziej skomplikowana sprrawa, bo wszystko zależy od okoliczności. Rrranne kocięta zawsze należy zanieść do medyka, to fakt. W innym wypadku trzeba w pierrrwszej kolejności poszukać jego rrrodziny, a jeśli to kociak z innego klanu, to zanieść na grranicę i czekać na patrrol. A co byś zrrobiła, gdyby było to kocię, którrre żadnej rrodziny nie ma, tak na przykład? – spytała. Był to trochę bardziej dramatyczny scenariusz, ale na wszelki wypadek warty rozważenia. – A co do tej ostatniej zasady: tak, bo życie należy szanować i yy, morrrdowanie wszystkich nie jest potrzebne. Podobnie działa inna zasada, związana już barrrdziej z polowaniem: zwierzyna zabijana jest tylko po to, aby się nią pożywić. Podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. Oczywiście nie masz dziękować dosłownie, no, jakaś tam wewnętrzna wdzięczność wystarrrczy. Życie zwierzyny... też trzeba szanować i nie należy jej marrrnować, wiesz. Poza tym są jeszcze dwie zasady, którrre dotyczą polowania: starrrszyzna i kocięta muszą zostać nakarrrmieni przed terrrminatorrrami i wojownikami orrraz terrrminatorrrom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarrrmić starrrszyznę. Brzmią trrochę podobnie, ale jednak się rrróżnią. Sprróbuj wyjaśnić, skąd to pierrrwszeństwo do zwierzyny i dlaczego akurrrat terrrminatorzy polują najpierrrw – poleciła.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 86
Mistrz: niedźwiedzi kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: świetlikowy zagajnik
Ojciec: co to; bycza łapa
Partner: po co :/
Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Po odpowiedziach ciotki, Czereśnia wywnioskowała, że chyba całkiem dobrze poradziła sobie z zadanymi jej pytaniami. Nie, żeby wątpiła, że będzie inaczej. W końcu była na to wystarczająco inteligentna, wiedziała to.
— Jak nie ma rodziny, to też chyba można by je zanieść do Klanu. Jak jest jeszcze małe, to chyba nawet można by je wychować na wojownika, no nie? Znaczy, tak mi się wydaje, nie słyszałam o czymś takim, tak szczerze. Ale z drugie strony nie moglibyśmy tak przyjmować każdego kociaka, bo wtedy pół Klanu składałoby się z samotników, więc... Ugh, nie wiem. — Ot, zagwozdka. Domyślała się, że pewnie będzie też trzeba takie kocię gdzieś odnieść, ale gdzie? Wcisnąć je w łapy innego Klanu? Znaleźć mu adopcyjnych rodziców pośród samotników? — Starszyzna i kocięta muszą być pierwsze, bo nie potrafią sami polować. No i no, kocięta rosną i w ogóle, więc potrzebują więcej jedzenia, czy coś, więc trzeba się upewnić, że dla nich będzie, zanim reszta Klanu wszystko zje. A terminatorzy... — przerwała na moment, by zebrać myśli. — Są młodsi, silniejsi, mogą zapolować i dla siebie, i dla starszych. Oh, no i to jest też dobry no, trening umiejętności czy coś takiego.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Pokiwała głową.
– No, można by przyjąć do klanu, ale o tym decyduje Czerrrwona Gwiazda. Jeśli nie... dobrrym wyjściem byłoby na przykład podrzucenie takiego kociaka dwunogom, o – powiedziała. Było to trochę głupie rozwiązanie, skazywać kogoś na bycie PIESZCZOCHEM od siedmiu boleści, ale bezpieczniejsze niż szukanie samotnika-matki zastępczej czy działanie wbrew woli Czerwonej. Na szczęście jednak przypadków odnajdowania kociaków zazwyczaj nie było, a więc Czereśnia nie musiała się tym aż tak martwić. Dobrze było jednak, żeby wiedziała. Na wszelki wypadek i tyle.
– Tak. Poza tym pada też na terrrminatorrrów, a nie na przykład wojowników, bo są po prrostu niżej w hierrrarrrchii. Odkąd nauczysz się polować, będzie to jednym z twoich najważniejszych obowiązków – rzuciła i zamilkła na dłuższą chwilę, żeby Czereśnia mogła przetrawić jej słowa. Polowanie było bardzo ważne i chciała to Czereśniowej Łapie wpoić, bo przecież bez tego wszyscy by w końcu poumierali, nie? – A skorrro już o tym mowa, to powiedz mi, co wiesz o polowaniu. Albo czego się domyślasz, o – poleciła. Zbliżały się już do miejsca, w którym zamierzała dać jej zapolować, a więc wypadałoby przejść do czegoś konkretniejszego.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 86
Mistrz: niedźwiedzi kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: świetlikowy zagajnik
Ojciec: co to; bycza łapa
Partner: po co :/
Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Oh, tak, podrzucenie dwunogom rzeczywiście brzmiało jak całkiem dobre rozwiązanie, tak poza tym, że, rzeczywiście, skazywanie kogoś na życie pieszczocha rzeczywiście nie było zbyt fajne, ale cóż innego mogli zrobić? W końcu Klan Rzeki nie był przytułkiem dla zagubionych kociąt. Za to, z tym że niedługo polowanie będzie jej obowiązkiem, nie miała najmniejszego problemu. Właściwie, to trochę na to czekała — wreszcie będzie mogła zrobić coś naprawdę ciekawego.
— Nie wiem zbyt wiele — przyznała. Ot, jakoś nigdy nie nadarzyła się okazja, żeby się dowiedzieć. — Ale domyślam się, że trzeba być cicho, żeby nie wystraszyć zwierzyny. I ukrywać się, żeby cię nie zauważyła. Może, nie wiem, oddychać cicho czy coś takiego? — Zerknęła pytająco na ciotkę, czekając na dalsze wyjaśnienia.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Zawsze lepsze podrzucenie dwunożnym niż skazanie takiego kociaka na pewną śmierć, nie? Ale Niedźwiadka i tak cieszyła się, że znajdy w lesie były zjawiskiem raczej rzadkim i na żadną się jeszcze nie natknęła. Oby tak jak najdłużej, alleluja, klan Rzeki nie potrzebował kociąt-podrzutków na granicy, pft.
– Aha, dobrze myślisz – pochwaliła. Skoro Czereśniowa Łapa nie miała wiedzy w tym temacie, to fajnie, że chociaż próbowała i sama myślała, a w dodatku całkiem nieźle. Niezbyt dużo, ale z drugiej strony... gdyby miała większą wiedzę, to Niedźwiedzica nie miałaby co tu robić, a przecież nie o to chodziło, nie? To ONA miała tu uczyć i super się w ten sposób bawiła, a więc miło się składało, że miała teraz pole do popisu, jeśli chodziło o wiedzę. – Podałaś dobrre przykłady, ale do nich przejdziemy za chwilę, bo to takie barrrdziej konkrretne zasady polowania. Generrralnie trzeba zacząć od takich, którrre obowiązują przy każdym rrodzaju zwierzyny. Na polowaniu zwierzyna walczy o życie, a my walczymy o to, żeby mieć co jeść, dlatego zawsze trzeba postępować barrrdzo dokładnie. Przede wszystkim trzeba uważać, żeby przy podchodzeniu nie narrrobić hałasu, innymi słowy: patrzeć pod łapy, żeby na nic nie wdepnąć. Poza tym podchodzisz pod wiatrr, żeby piszczki cię nie wyczuły. I koniecznie musisz zachować pozycję łowiecką. Łapy ugięte, brzuch blisko ziemi, ale tak, żeby nie szurrrać futrrem, poza tym głowa i ogon na linii grzbietu – wyrecytowała, a kiedy wspomniała o pozycji łowieckiej, sama na chwilę się w niej ustawiła, żeby Czereśnia miała jakiś przykład, po czym ruszyła dalej. – No i jest oczywiście zasada o poszczególnych rrodzajach zwierzyny: krrólik cię usłyszy, ptak zobaczy, a mysz wyczuje. Masz pomysł, o co tu dokładnie chodzi i jak temu, yy, zapobiegać? Podpowiem, że z myszami nie chodzi o węch – powiedziała i spojrzała wyczekująco na Czereśniową Łapę.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 86
Mistrz: niedźwiedzi kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: świetlikowy zagajnik
Ojciec: co to; bycza łapa
Partner: po co :/
Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Słysząc, że jej domysły były cokolwiek prawidłowe, uśmiechnęła się tylko lekko. Jednak nic nie powiedziała, słuchając uważnie ciotki. Omawiały teraz polowanie, więc oczywiste dla Czereśni było, że musi się na tym wyjątkowo skupić. W końcu polowanie to jeden z najważniejszych obowiązków wojownika! Ciężko jej było jednak zebrać uwagę, kiedy niemal wibrowała z ekscytacji tym, że wreszcie może nauczyć się czegoś bardziej praktycznego. Nie, żeby teoria ją nudziła, jednak Czereśnia z chęcią przeszłaby już do akcji. Zmusiła się jednak, by słuchać z tak wielką uwagą, jak tylko mogła, wlepiając w Niedźwiedzicę zielone jak trawa ślepia. Chodzić cicho i pod wiatr. Hm, jak na ten moment zdawało się to łatwe. Uważnie przyjrzała się mistrzyni, kiedy ta prezentowała jej pozycję łowiecką, starając się wszystko jak najlepiej zapamiętać, by później móc to powtórzyć.
— Hmm... — Trzepnęła pędzelkowatym uchem w zastanowieniu. Właściwie, to pytanie nie było aż tak trudne, jak mogłaby się tego spodziewać. — Królik słyszy, jak się poruszamy, więc pewnie trzeba na to szczególnie uważać. To, co mówiłam wcześniej o cichym oddychaniu, więc pewnie ma tu no, zastosowanie. No a ptak lata, więc może nas łatwiej zobaczyć, czyli... trzeba się chować? A co do myszy... — Zmarszczyła grzbiet nosa. Jeśli nie chodzi o węch, to o co? Co jeszcze można wyczuć? — Wyczuwa... uh, kroki? — zaryzykowała. Nie miała jednak najmniejszego pojęcia, jak temu zapobiec.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Nie było nic dziwnego w tym, że Czereśnia chciała już przejść do Tych Fajnych Rzeczy, a więc Niedźwiedzi Kieł starała się streszczać, żeby gadanie o teorii polowania nie zajęło jej zbyt długo, a i tak zostało dobrze wyjaśnione. Nie chciała na razie mówić o łowieniu na przykład, skoro i tak na razie nie wypróbują tego w praktyce, bo było za zimno, ale na dobrą sprawę rybki nie były aż takie ważne i mogły się nimi zająć kiedy nadejdzie pora Młodych Liści. Tymczasem skupiała się na odpowiedziach Czereśniowej Łapy, która póki co dobrze łączyła elementy układanki i wysnuwała ładne wnioski związane z polowaniem. Kiedy skończyła mówić, Niedźwiadka pokiwała jej głową.
– Tak, właśnie o to chodzi. Do krrólików i zajęcy podchodzi się ze spłyconym, wyciszonym oddechem, bo mają długie uszy i przez to lepiej słyszą. Ptaki latają, a poza tym często siedzą na drzewach i przez to ogólnie mają lepszy wzrrok, więc trzeba się przed nimi ukrrywać. Można do tego wykorzystywać jakieś pobliskie drzewa, krzewy, kamienie czy coś, a jak się nie da, to trzeba co jakiś czas zamierrrać w bezrruchu, żeby ich nie zaalarrrmować. Co do myszy, aha, masz rrację, chodzi o krroki. Trzeba przenieść ciężarrr ciała na tylne łapy, bo wszystkie grryzonie są małe i prrawie całym ciałem blisko ziemi, więc wyczuwają, jak drrga ziemia. To w sumie tyle – powiedziała, a zaraz zwolniła i zatrzymała się, bo dotarły do miejsca, gdzie chciała. – Przed nami Kamienisty Brzeg Grzmiącej Rzeki. Za Rzeką zaczyna się nasza grranica z ziemiami niczyimi. Tam dalej jest Bobrrowa Tama, wykorzystamy ją później, żeby wrrócić do obozu, więc zobaczysz sobie kawałek grranicy. A na rrrazie chciałabym, żebyś tu zapolowała. Możesz sobie chwilę poćwiczyć pozycję łowiecką, jeśli chcesz, żebym się upewniła, że wszystko rrrobisz dobrze, a jeśli nie, to możesz już iść. Zapoluj na kilka piszczków, będę cię obserrrwować i powiem ci, kiedy przestać. Jak coś złapiesz, to zakopujesz to w ziemi i idziesz szukać dalej – poleciła. Czereśnia miała do wyboru bardziej kamienisty teren przy brzegu, ale też taki trawiasty, z drzewami i roślinkami, więc coś ciekawego na pewno znajdzie. – Pilnuj się, żeby nie przekrraczać grranicy z Grromem – dodała jeszcze, bo znajdowały się całkiem blisko. No, Czereśnia mogła już iść polować.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 86
Mistrz: niedźwiedzi kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: świetlikowy zagajnik
Ojciec: co to; bycza łapa
Partner: po co :/
Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Niemal spijała słowa z pyszczka ciotki, spragniona tej bardzo konkretnej wiedzy. Jak na ten moment, wszystko to było relatywnie proste i logiczne, co nieco zaskoczyło Czereśnię — podświadomie spodziewała się, że coś tak ważnego jak polowanie będzie nieco trudniejsze pod względem zasad. Nie miała jednak najmniejszego zamiaru narzekać, w końcu tym lepiej dla niej, prawda? Na zakończenie wywodu ciotki tylko energicznie skinęła głową, nie mając niczego do dodania. Pozwoliła sobie na moment się rozproszyć, posyłając zaciekawione spojrzenie w kierunku granicy z ziemiami niczyimi. Ciekawe jak tam jest? Z chęcią zastanawiałaby się nad tym dłużej, może nawet podpytała ciotkę o to, czy ma jakieś doświadczenia z tym miejscem, jednak nie miała już do tego głowy. W końcu czekało ją jej pierwsze w życiu polowanie! Niemal wibrowała z ekscytacji. Zdawała sobie jednak sprawę, że musi się uspokoić — jej walące serce z pewnością wystraszy wszystkie myszy w okolicy! Wzięła więc kilka głębokich, uspokajających oddechów, po czym posłała ciotce uśmiech i odeszła kawałek dalej, by zapolować. Wybrała trawiasty teren, uznając, że tak będzie jej łatwiej.
Upewniając się, że będzie szła pod wiatr, ugięła łapy i zrównała ogon z linią grzbietu, pilnując by ani jej puchata kita, ani tym bardziej brzuch nie szurały po ziemi. Kiedy już przybrała pozycję łowiecką, ruszyła, cały czas zwracając uwagę na to, by nie narobić zbędnego hałasu. Rozglądała się uważnie i węszyła, nie mogąc się wręcz doczekać, aż pierwszy piszczek wpadnie jej w łapy.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
I tak oto Czereśniowa Łapa wyruszyła na swoje pierwsze łowy, obserwowana gdzieś z daleka przez Niedźwiedzi Kieł. Widocznie miała tego dnia szczęście, bo bardzo szybko odnalazła swoją pierwszą potencjalną zdobycz. W pobliżu przechadzała się całkiem ładna i spora kuropatwa. Ptak nie miał świadomości, że w jego stronę zbliża się drapieżnik, stąd też nie był zbyt ostrożny i raczej zajęty swoimi sprawami. Czereśnia miała szansę, żeby dostać się do niego bez bycia zauważoną, nawet jeśli ptak był w ruchu i dreptał, zamiast grzecznie stać i czekać na upolowanie.
Księżyce: 86
Mistrz: niedźwiedzi kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: świetlikowy zagajnik
Ojciec: co to; bycza łapa
Partner: po co :/
Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Uśmiechnęła się pod nosem, kiedy namierzyła wzrokiem swoją pierwszą zdobycz. Ptaszek i to w dodatku całkiem ładny ptaszek, świetnie. Czereśnia powtórzyła jeszcze w myślach wszystkie zasady polowania, jakie przed chwilą tłukła jej do głowy ciotka, po czym przystąpiła do działania. Cicho jak tylko mogła, wciąż na ugiętych łapach, zakradła się do kuropatwy, od czasu do czasu przystając lub chowając się pod krzaczkami, a jeśli udało jej się dojść dostatecznie blisko, wysunęła pazury i skoczyła, instynktownie celując w skrzydła ptaka.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Czereśniowa Łapa wciąż miała ugięte łapy i pilnowała, żeby pozostać w ukryciu, ale żeby coś upolować, trzeba było w dalszym ciągu przestrzegać wszystkich zasad polowania. Czereśni mogła spłatać figla jej pozycja albo wiejący wiatr, ale... nic z tego. Zdradziło ją to, że nieuważnie nastąpiła na jakąś suchą gałązkę, która złamała się z trzaskiem od jej ciężaru. Kuropatwa zaczęła uciekać biegiem, przestraszona, ale gdyby kotka się pospieszyła, miałaby szansę ją dogonić.
Księżyce: 86
Mistrz: niedźwiedzi kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: świetlikowy zagajnik
Ojciec: co to; bycza łapa
Partner: po co :/
Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Zgrabny pyszczek Czereśni wykrzywił grymas, kiedy przez przypadek nastąpiła na jakąś zdradziecką gałązkę, tym samym płosząc swoją zwierzynę. Nie zastanawiała się wiele nad tym, co powinna zrobić dalej — rzuciła się biegiem za ptakiem, tak szybko, jak mogła, a kiedy uznała, że zmniejszyła dystans między nimi wystarczająco, ponownie skoczyła z wysuniętymi pazurami, chcąc przyszpilić kuropatwę do ziemi i szybko pozbawić życia.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Chociaż pierwsza próba zbyt dobrze nie wyszła, Czereśniowa Łapa zareagowała bardzo szybko i udało jej się dogonić kuropatwę. Bieg za ptakiem z pewnością był męczący, ale chyba wynagradzał jej to fakt, że jej pierwsza zdobycz była spora, tłusta i ogólnie rzecz biorąc całkiem ładna.