Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Zmarszczyła swój różowy nosek i odwróciła spojrzenie od Ćmiego Zmierzchu. Improwizacja nic jej nie mówiła, zwłaszcza że ostatnim razem... już to poczyniła i, szczerze powiedziawszy, nie wyszło za dobrze i zbyt płynnie. Odnosiła wrażenie, że tylko i wyłącznie się wygłupiła i czasami poświęcała temu aż nazbyt wiele czasu, zresztą, nawet teraz myśl ta zaatakowała jej drobną główkę, przez co srebrzysta terminatorka odrobinę się nadąsała i przygasła.
⠀ - A jeśli w ramach praktyki zrobię z siebie tylko i wyłącznie idiotkę, to co? Nie chcę popełniać błędów w tak delikatnej sprawie, jaką jest zdobywanie... łączników. - Spojrzała ostro na czarną zastępczynię, oczekując jakiejś... odpowiedzi. Odpowiedzi konkretnej, będącej jasnym rozwiązaniem problemu. Tak, jak rozbierała kwestię polowania na czynniki pierwsze, tak Zimno chciała, by rozebrała i to, choć pomału przestawała na to liczyć.
⠀⠀⠀Nie była zwykłym czarnym kotem. Nie była zwykłym rudym kotem. Biała Łapa wizualnie wyróżniała się na tle klanu i było to jej największym przekleństwem. Nie mogła wtopić się w tłum sobie podobnych. Nie mogła nagle przybrać innego imienia i udawać równie innego, szarego kota, których wszędzie dookoła było aż nadto. Błędy, które popełni, przylgną do niej na zawsze. Wystarczy że w sąsiednim klanie pójdzie plota o kretynce z Klanu Rzeki, do czego zostanie doczepiony opis wyglądu i... sprawa załatwiona, a wraz z nią zniszczona opinia publiczna. Oczywiście działało to też w drugą stronę - przez sąsiadów będzie łatwiej kojarzona z odniesionymi sukcesami, lecz do każdego sukcesu prowadzi kręta droga, usłania cierniami i ostrymi krzemieniami o które nie raz skaleczy sobie łapy. Zimno... nie lubiła kaleczyć sobie łap. Chciała być idealna natychmiast. Już. Teraz. W tym momencie.
⠀⠀⠀Wzięła głęboki wdech, tak, jak się nauczyła. Głęboki, odprężający wdech, który oczyszczał ją z negatywnych myśli i pozwalał skupić się na obecnym zadaniu. Przesunęła wciąż ostre spojrzenie na przelatujące nad ich głowami ptaszyska, by dopiero po chwili całkowicie się rozluźnić, uwolnić od mar przeszłości i na nowo powrócić do teraźniejszości. Polowanie. Skup się na polowaniu.
⠀ - Szczególne zdolności ofiary? Jakie szczególne zdolności mają myszy i ptaki? - Zamrugała. Brzmiało to troszeczkę... groźne? Wolała jednakże dopytać, jeśli nagle miałoby się okazać, że ryjówki są jadowite, a gołębie strzelają krwią spod gałek ocznych.
⠀ - Oczywiście. - Trzepnęła uchem, rzucając niepewne spojrzenie czarnej zastępczyni. To tyle? Miała już... iść? I już polować? Ale że tak... już? Zrobiła kilka kroków w kierunku lasu, po czym spojrzała przez ramię, czy Ćma nadal jest w miejscu, w którym chwilę temu się znajdowała i czy nie patrzy na nią w jakiś dziwny sposób. A może Zimno nie miała jeszcze iść? Podeszła do znajdującego się przed nią drzewa i jeszcze raz odwróciła się w kierunku mistrzyni, upewniając się, tak stuprocentowo, że dobrze robi i że to... już. Wciąż nie była pewna, no ale niech będzie. Najwyżej córka Czerwonej Gwiazdy zaraz chwyci ją za chabety i pociągnie z powrotem.
⠀⠀⠀Zaczekała na pierwszy podmuch wiatru, by określić jego kierunek i ruszyć w stronę przeciwną, co by zapachy docierały do niej, miast zdradzały jej obecność. Stąpała cicho i ostrożnie, z ciężarem przeniesionym na tylne łapy, polegając nie tylko na węchu, ale również na wzroku, wyłapującym jakikolwiek ruch, jak i uszach, poruszających się uważnie na czubku łebka. Grunt to na coś w ogóle trafić.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Przemienienie się z mówcy w słuchacza było zadaniem... przeklęcie trudnym, które z pewnością przysporzy Białej Łapie koszmarów oraz mnóstwa nieprzespanych nocy. Jeszcze kilka księżyców temu odparłaby, że Eh, łatwizna!, lecz teraz było zupełnie inaczej. Pokochała swój głos, w zamyśle przenośnym, jako że dobrze czuła się w sytuacji bycia jedyną wygłaszającą prawiącą. Niekiedy czuła, że musiała mówić cokolwiek, byleby tylko kontakt z jakimś kotem pchnąć do przodu, lecz to... może faktycznie nie było potrzebne. Może faktycznie nie powinna forsować. Może czasami lepiej jest odpuścić i się pożegnać, zachowując twarz, niźli się raz na zawsze poniżyć. Skinęła łebkiem, przyjmując to do siebie. Musiała wbić do swojej główki, że w kontaktach z innymi kotami powinna być po prostu sobą, z zachowaniem ostrożności i powściągliwości w wypowiadanych słowach.
⠀ - No dobrze, to frunę.
⠀⠀⠀Nie było łatwo natrafić na coś sensownego, co by nie uciekło jej dosłownie spomiędzy łap. Drgnęła w miejscu, ze wstrętem obserwując wróble, które były szybsze i zauważyły ją przed tym, nim ona zauważyła je. Na całe szczęście już po chwili, gdzieś między korzeniami, poruszyło się niewielkie, puchate ciałko. Nornica. Mysz. Czas na pierwsze podejście.
⠀⠀⠀Idąc pod wiatr skradała się do gryzonia blisko ziemi, na ugiętych łapach i przeniesionym ciężarem ciała na tylną ich parę. Wyciszyła swój oddech, a także zniwelowała wszelkie szuranie o podłoże, uważając, co by nie nastąpić na jakiś suchy listek, tudzież gałązkę. Linia jej ciała była idealnie wyrównana, a spojrzenie skupione na potencjalnej zdobyczy. Dla zmaksymalizowania swojego sukcesu postanowiła również nie pędzić szaleńczo przed siebie, a cierpliwie była coraz bliżej i bliżej, zatrzymując się w tych chwilach, w których nornica spoglądała mniej-więcej w jej kierunku. Chciała zmniejszyć dystans tak, by móc dopaść stworzonko jednym susem, dzięki czemu mogłaby pozbawić go życia sprawnym zaciskiem żelaznych szczęk, gotowych do brutalnego zmiażdżenia niewielkiej czaszeczki.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Gryzoń, jak się okazało, był bardziej przebiegły niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Dostrzegł ją tuż przed skokiem i zdążył dać nogę! Na szczęście nie wszystko było stracone. Gdy Biała Łapa wykonała swój skok, znajdując się w miejscu, w którym powinna być jej ofiara, martwa najlepiej, natychmiastowo i bez chwili zawahania wykonała następny sus w kierunku, w którym czmychnęła nornica. Nie należała do najszybszych kotów, co z pewnością wymagać będzie od niej uwagi i wielu księżyców ćwiczeń, aczkolwiek liczyła na to, że szybka i natychmiastowa reakcja będzie wystarczająca, by nadrobić swoją wadę. Bądź co bądź postanowiła nie odpuszczać tak łatwo i wdała się w pogoń za stworzonkiem, chcąc dopaść je w wysunięte już i gotowe do działania pazury przednich łap. Zdecydowanie łatwiej będzie zatrzymać nornicę w ten sposób, niż rzucać się brodą po ziemi. Dopiero gdy miałaby ją w odpowiednim zasięgu łap i pyska, zadałaby kończący cios.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Zadarła wyżej podbródek, przymknęła oczy i wciągnęła głośno powietrze do płuc, pozwalając sobie na złapanie oddechu po tej gwałtownej akcji. Świeżo upolowana nornica była... przyjemniejsza. Pachniała nie tylko smakowiciej, ale także łechtała ego, jasno stanowiąc dowód zwycięstwa w tym konkretnym starciu. Satysfakcja była nie do opisania i uczucie dalece odbiegało od tego, jakie towarzyszyło przy wybieraniu kąska z wielkiego stosu w centrum ich obozu. Można by rzec, że po tym małym sukcesie czuła się jeszcze bardziej zagrzana do działania. Więcej zapału. Więcej energii. Więcej ambicji. Mieszanka niebezpieczna, bowiem tłumiła, w niektórych sytuacjach, logiczne myślenie, przez co mogła przypadkiem porwać się z motyką na słońce.
⠀⠀⠀Ucho Zimna powędrowało w stronę, z której wyłoniła się drobna sylwetka Ćmiego Zmierzchu. Terminatorka nie przepadała za komplementami, które dusiły ją mackami dyskomfortu i niepewności, kiedy nie wiedziała jak zareagować. Na szczęście teraz miała pysk utkany gryzoniem, toteż skinęła wdzięcznie łebkiem mistrzyni, dziękując w ten sposób, nim nachyliła się i odłożyła nornicę na trawę, co by nie rzucać jej ciałem niepotrzebnie.
⠀ - Tak, powinnam zdecydowanie więcej czasu poświęcić swoim zmysłom i skupiać się na nich bardziej, a nie tylko na utrzymaniu pozycji. - To, jednakże, przyjdzie z czasem. Pilnowanie wszystkich zasad podkradania się było niezwykle trudne, kiedy zaraz obok trzeba było jeszcze uważnie patrzeć, pilnie słuchać, czujnie węszyć. Im więcej będzie trenować, tym bardziej będzie polegała na pamięci mięśniowej i tym więcej zacznie zauważać. Taką miała nadzieję.
⠀ - Dziękuję, Ćmi Zmierzchu - odpowiedziała w końcu na głos i... zabrała się do posiłku. Pierwszego w swoim życiu ciepłego i świeżego. I własnoręcznie upolowanego.