Logo Artemidy
Trening Wapiennej Łapy
#1
Od razu po ceremonii Świetlikowy Zagajnik wyprowadziła swą pociechę z obozu na ich pierwszy trening, który nie miał być długi, ale za to najważniejszy. Po pierwsze chciała pokazać młodej rzekę. Po drugie nauczyć ją podstawowej umiejętności: walki, by Wapienko nigdy nie podzieliła losu swej matki. Swoją drogą czas rozmowy o ojcu i ujawnienie tajonej przed dziećmi prawdy nieuchronnie nadchodził, ale... To nie dzisiaj. Może jutro.
- Kierujemy się teraz ku miejscu nazywanym wilgotnymi skałkami. To świetny teren do łowienia ryb, ale tego nauczę cię innego dnia. Natomiast teraz... Słyszysz już szum? - spytała, gdyż sama była już w stanie wyłowić cichy plusk wody. Na brzegach powoli osadzał się lód, lecz woda wciąż płynęła mając za nic pogodę.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#2
Cieszyła się, że matka nie kazała jej dłużej czekać. Większość mistrzów standardowo puszczało bajkę pod tytułem "nazajutrz o świcie", kiedy adrenalina związana z mianowaniem, nowym, dumnie brzmiącym imieniem oraz otrzymaniem swojego nauczyciela mogła posłużyć jako dodatkowa motywacja dla lepszego zdobywania wiedzy. Nie warto marnować jej podczas nerwowego przewracania się w obco pachnącym legowisku przez całą kolejną noc.
Przelotnie bawiła ją mina Czereśni, chciała również zaczepić Trującego Liścia, ale szybko wybiła sobie te nieistotne drobnostki z głowy, przybierając poważną, skupioną minę. Zastanawiało ją, dlaczego Świetlikowy Zagajnik stroni od czułości i miłych słów na temat sukcesu swoich dzieci, ale nie zamierzała dawać po sobie tego poznać - każdy, nawet skończony półgłówek, mógł wszak zostać mianowany Terminatorem. To od niej zależało, jak wykorzysta ten czas. Zrozumiała też, że pomiędzy rolą matki a mistrzyni istnieje granica, której nie powinna często przekraczać, by ofiarować ich spotkaniom maksimum profesjonalizmu.
- Słyszę. - odparła, a jedyną reakcją organizmu, której nie zdołała poskromić, były oświetlone blaskiem, okrągłe źrenice bursztynowych oczu, chłonące łapczywie każdy element otoczenia.
Zimny, nieprzychylny dla podróżnych las rozpływający się w barwach szarości zdobył jej serce, a nieznacznie parujący na zimnie oddech ukrywał symptomy najprawdziwszego zauroczenia tutejszym światem. Tyle czekania... na ten właśnie moment. Tyle tęsknych spojrzeń, pokus i księżyców, by wreszcie postawić stopę na terytorium Klanu Rzeki.
- Wielka woda, która nie ma początku ani końca. I zawsze płynie. - kontynuowała cichym głosem, zmrużywszy powieki, by przypomnieć sobie czasy wczesnego dzieciństwa oraz opowiadanych przez Wojowników historii, by już wkrótce skolidować swe najśmielsze wyobrażenia z rzeczywistością. To był wielki moment.
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#3
Nie widziała potrzeby by czekać. Jej córka czekała na ten trening sześć księżyców i wojowniczka podejrzewała, że jeszcze chwila i Wapienko sama wydrapie sobie w krzewach wyjście i uda się na spacer. Była to też swego rodzaju nagroda za dobre zachowanie w ostatnich miesiącach; Wapienna Łapa ani razu nie wróciła po uszy w kłopotach.
- Oto grzmiąca rzeka. Przecina nasze terytorium na dwie części - wymruczała, poprzednie słowa córki komentując skinięciem głowy. Zatrzymała się na chwilę pozwalając młodej na dokładne rozejrzenie się po otoczeniu, po czym z lekkim machnięciem ogona ruszyła w dół rzeki. Planowała pokazać koteczce kilka miejsc i zapoznać ją z pierwszą granicą.
- Czy ktoś opowiadał ci już coś o walce? To jedna z najważniejszych umiejętności. Żeby móc patrolować granice, polować czy w ogóle opuszczać obóz musisz potrafić się bronić. Nigdy nie wiadomo, co cię spotka i na co trafisz... Lub na kogo - powiedziała twardym, stanowczym tonem głosu. Te wnioski wyciągnęła z własnego przykładu. Nie mogła pozwolić, by Wapiennej Łapie przydarzyło się to samo co jej samej.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#4
Pierwsza myśl, jaka przeszła Wapiennej Łapie przez myśl, poza niemym zachwytem nad pięknem połyskującej wstęgi w krystalicznie oblodzonym korycie, było jej znaczenie. Imienniczka ich Klanu, cecha charakterystyczna, coś, na czego cześć powstali - gdyby nie sprostowanie Świetlikowego Zagajnika uznałaby, iż stanowi ona nieprzekraczalną granicę między wrogim terytorium, zapewniając Rzeczniakom urodzaj i bezpieczeństwo.
- I... w jaki sposób patrol przedostaje się na drugą stronę? - zapytała, mrużąc nieznacznie bursztynowe ślepia, rozświetlone tańcem odblasków bijących od tafli wody.
Nie była głucha na opowieści klanowych pływaków, jednak nie potrafiła wyobrazić sobie patolu zaalarmowanego obecnością wroga lub drapieżnika, który zmuszony do natychmiastowej reakcji wskakuje jedno po drugim w zimną, brnącą zdradliwe toń Grzmiącej Rzeki. Jedyne, co mogliby tym osiągnąć, to zesztywniałe zimnem kończyny, ociężałe, ociekające wilgocią futra oraz prawdopodobne przeziębienie czy hipotermia. Ewentualnie utonięcie, bowiem mimo spokojnego nurtu, wystarczyła niefortunna fala lub małe zachłyśnięcie, by doprowadzić do tragedii. Wszystko to z jakiegoś powodu oblało grzbiet Terminatorki niespokojnym dreszczem, jaki pośpiesznie skryła głęboko w sobie.
- Nie. - odparła. Owszem, większość dzieciństwa spędziła na praniu krzaków, łamaniu patyków, ostrzeniu pazurków o lite skały lub gryzieniu kocurów pokroju Trującej i Rabarbarowej Łapy po kostkach, jednak nie zamierzała trwonić czasu matki podobnymi przykładami.
Prawdziwa walka to trudna, wymagając sztuka będąca filarem przetrwania w lesie, wówczas z pokorą godną dobrego dziecka, Wapienko nie zamierzała zgrywać chojraka. Nie po tym... co spotkało ich mamę. Czymkolwiek, lub [i]kimkolwiek[/i[, to było. Przed czymkolwiek próbowała ich ustrzec, jednocześnie stroniąc od meritum, co padało na nią niczym długi cień. Teraz, odkąd nieświadomie natknęła się na poszlakę, zaczęła go dostrzegać. Coraz częściej. Coraz dokładniej.
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#5
Och, jak wygodne byłoby ich życie gdyby rzeka stanowiła granicę. Wszak inne klany nie potrafiły pływać, a nawet jeśli, to na pewno nie robili tego zbyt dobrze; poza tym wiele kotów brzydziło się wody lub zwyczajnie bało. Niestety życie nie było tak piękne i proste.
- Można przeskoczyć po skałkach - wymruczała. W tym miejscu to jedyna opcja, mało kto jest na tyle szalony, by przepływać rzekę w miejscu, gdzie jest najszersza. - Dalej rzeka zwęża się i jest płytsza, odsłaniając większe kamienie, po których można przejść. A za nami, przy granicy z klanem gromu i z ziemiami niczyimi znajduje się bobrowa tama. To drewniana konstrukcja zrobiona przez bobry; znacznie ułatwia nam życie. Pokażę ci to miejsce następnego dnia - jutro udadzą się w tamte strony. Dziś nie zdążą, zwłaszcza że chciała nauczyć córkę walczyć. Im prędzej z tym zaczną tym lepiej, a Świetlik będzie mniej martwić się o córkę.
- To miejsce nazywamy kretowiskami - wyjaśniła, mijając zryte pole. Darowała sobie wyjaśnienie dlaczego: Wapienna Łapa jest bystra, jak na córkę Świetlikowego Zagajnika przystało i na pewno zorientuje się co i jak. Wielkimi krokami zbliżały się do pierwszej z granic, lecz jeszcze nic nie mówiła. Ta nie była szczególnie ciekawa, gdyż po drugiej stronie nie było żadnego z klanów, jedynie grzmiąca ścieżka i pas drzew.
Nie skomentowała niewiedzy córki. Była w końcu kociakiem i to dobrze, że była z nią szczera. Kozaczenie nigdy nie prowadzi do niczego dobrego, zaś kłamstwo zostałoby szybko wykryte przez czarno-białą wojowniczkę, która obrzuciła córkę wyrozumiałym spojrzeniem.
- Walka nie jest bezwładnym uderzaniem się gdzie popadnie. W niej trzeba myśleć, planować i robić to bardzo szybko, gdyż czasu jest niewiele... lub nie ma go wcale. Musisz to robić instynktownie. Bez zastanawiania się. Najważniejsze są słabe punkty na ciele przeciwnika, czyli miejsca, które warto atakować. Jednym z nich są oczy; jeżeli je uszkodzisz oślepisz swojego wroga, a ból przeszkodzi mu w logicznym myśleniu. Pomyśl, moja droga. Jesteś inteligentna i bystra, więc jak sądzisz, w które jeszcze miejsca warto uderzać? - spytała miękko. Podała dymnej koteczce jeden przykład, który powinien naprowadzić ją na właściwy trop i podsunąć inne pomysły. Niech myśli i kombinuje; dzięki temu się rozwija.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#6
- Są śliskie i oblodzone. To ryzykowne. - zauważyła, marszcząc nos. Czy wezwany gorączkowym alarmem patrol byłby na tyle ostrożny i skrupulatny, by bezpiecznie przedostać się na drugą stronę po zdradliwych skałkach? To niewykonalne. Spoglądając na błyszczącą mroźnie rzekę, Wapienna Łapa zastanowiła się przez chwilę nad zgubną rolą emocji. Wystarczył przecież jeden niespokojny krok, jedna porywcza myśl, gwałtowny gest, przeskok w rytmie serca... by czarna toń pochłonęła ją, przeszywając zabójczym zimnem aż do szpiku kości. Wzdrygnęła się, odpędzając tę myśli głosem matki, uspokajającym w swoim stanowczym, zrównoważonym tonie.
- Bobry? To jakaś zwierzyna? - zapytała, nie mając wątpliwości wobec reszty przekazanych informacji. Zapamięta.
Szczerze powiedziawszy, nie miała zbyt wielkiej ochoty na trening walki - otaczało ją zbyt wiele rzeczy, szczegółów i miejsc, które chciała zobaczyć, zaś wizja potencjalnego tarzania się w kupie śniegu zniechęcała ją jeszcze przed startem. Oczywiście nie dała po sobie niczego poznać, zaciskając wargi, by w skupieniu chłonąć wykładaną przez Mistrzynię teorię. Nikt nie powiedział, że trening to wycieczka krajoznawcza czy przyjemna pogadanka dydaktyczna. Wiedziała o tym. Akceptowała to. Zresztą, Wapień nie miała przed sobą byle kogo - Świetlikowy Zagajnik doskonale wiedziała, czego potrzebuje córka, by aspirować do tytułu idealnej Wojowniczki Klanu Rzeki.
- Coś wrażliwego... nos. Albo brzuch, jeśli jest odkryty. Może uszy? - wywnioskowała, czując momentalny wzrost zaangażowania. Nawet, jeśli jej odpowiedzi niczym nie różniły się od błądzenia we mgle czy zgadywania, cieszyła się, że ma szansę pomyśleć, zamiast taranować umysł lawiną kompletnie nowych zagadnień. Wapienko była może inteligentna, jak to przed chwilą ujęła Świetlik, lecz ceniła sobie porządek - natomiast uporządkowanie wiedzy bywało czasochłonne.
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#7
- Ryzykowne, ale jeśli ma się w tym wprawę... nauczę cię tego, ale dopiero wtedy, gdy będziesz już potrafiła dobrze pływać. A do tego potrzebujemy cieplejszego i słonecznego dnia, żeby się nie przeziębić - uspokoiła terminatorkę z delikatnym uśmiechem. Planowała nauczyć Wapienko wszystkiego. Każdej jednej rzeczy, którą sama potrafiła i tyle tego było, że nie wiedziała w co łapy wsadzić. Dobrze, że miały dużo czasu i nigdzie im się nie spieszyło. Świetlikowy Zagajnik nie chciała kończyć tego treningu jak najszybciej, byleby wszystko odklepać i wypluć kolejnego miernego terminatora. Nie, absolutnie. Miała zamiar poświęcić tyle czasu ile będzie trzeba, by zrobić z Wapiennej Łapy kogoś naprawdę sensownego. Po pierwsze jej córka miała potencjał. Po drugie była naprawdę dobrym sojusznikiem, a o sojuszników się dba.
- Nie do końca. Bobry są duże i silne, i chociaż nie są drapieżnikami stanowią duże zagrożenie nawet dla doskonałego wojownika. Mają brązowe futro i całkiem płaskie, szerokie i szare ogony. Z tego co wiem nie mieszkają przy bobrowej tamie. Z jakiegoś powodu zmieniły miejsce zamieszkania, ale ich dzieło służy nam wszystkich do dzisiaj - odpowiedziała tym razem bez uśmiechu, a z większą powagą, żeby nie było wątpliwości, iż z bobrami nie ma żartów. Dymna na pewno odczyta ten sygnał i zapamięta, a to ustrzeże ją przed zrobieniem czegoś głupiego w przyszłości, miejmy nadzieję. Świetlikowy Zagajnik wolała nie usłyszeć któregoś ponurego dnia, że jej córka zginęła nawet nie z pazura, bo bobry ich nie miały, ale z płaskiego ogona jakiegoś drewnojada.
- Doskonale, moja droga. Dobrze kombinujesz! Nos, uszy, brzuch, oczy. Ponadto łapy, pachwiny, ogon oraz gardło. Ogon też jest ewentualnością. A czy wiesz dlaczego? - podpytywała dalej. Wojowniczka zwolniła kroku, ponieważ nieuchronnie zbliżały się do pierwszej z granic, jednakże nie chciała porzucać napoczętego tematu.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#8
Pływać? Gęste, dymne futro finalnie zjeżyło się wzdłuż grzbietu, pozorując reakcję obronną przeciw kąsającemu zimnu otoczenia. W rzeczywistości serce Wapienka zabiło szybciej, niespokojniej, przejęte wizją przyszłych lekcji. Przez chwilę w przepływie desperacji zażyczyła sobie, by skończyć cały trening jeszcze przed nadejściem Pory Nowych Liści... ale to oznaczałoby celowe ominięcie ważnego zagadnienia, jakim jest poruszanie się w wodzie. Cecha niemal unikalna dla ich Klanu. Czego się niby obawiała? Dyskomfortu? Czymże jest dyskomfort dla dorosłej kocicy? Przeziębienia? Jej brat zacznie wkrótce aspirować do tytułu najlepszego uzdrowiciela. Utonięcia? Jeśli będzie trzeba, zaryzykuje swoim życiem wielokrotnie podczas służby. Dla takiego celu przyszła na świat. Takim zapałem musiała się wykazać. Taką... słabość należało wyplewić, nie ważne, jak mocno zasychało jej właśnie w pyszczku.
- Oby nie próbowały przejąć Bobrowej Tamy w przyszłości. Wypędzanie ich nie brzmi jak coś łatwego... ale to konieczność. - odparła, nawet nie spodziewając się, że coś o tak trywialnej nazwie jak "bóbr" stanowi zagrożenie dla Wojowników.
Otrzymana pochwała rozluźniła ją nieco, skuteczniej odwiedzając od tłumionych wewnątrz zmartwień. Zawieszając wzrok na horyzoncie, zagryzła wargę w chwilowym namyśle.
- Podczas wspinaczki po drzewach i skałkach, dzięki ogonowi zawsze łatwiej złapać mi równowagę. Ale w walce... - okrągłe, baczne źrenice zwróciły się ku sylwetce mistrzyni. - ...bo można go odgryźć?
Pierwsza, nieco ułańska idea, jaką odważyła się powiedzieć na głos. Ciężko pozbawić kogoś całej łapy, lecz ogon, cieńszy i miększy od reszty kończyn, z pewnością łatwiej wyrwać, sprawiając przeciwnikowi olbrzymi ból. Zwłaszcza tym przeklętym bobrom.
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#9
- Coś cię niepokoi, skarbie? - spytała, dostrzegłszy reakcje córki na wieść o pływaniu. Wapienna Łapa od pierwszej sekundy ich treningu była bardzo poważna i widać, że nie lekceważyła tego, co robią, lecz taka reakcja zdecydowanie świadczyła o czymś więcej niż o zwykłej ostrożności. Czyżby koteczka wystraszyła się potęgi rzeki? - Nie bój się mówić mi o swoich wątpliwościach. Jestem nie tylko twoją mentorką, ale też matką - przypomniała łagodnie. Jeśli dymną dręczyły jakieś problemy niech się z nich zwierzy; wierzyła, że wspólnie będą w stanie je rozwiązać.
- Nawet jeśli spróbują będą musiały zmierzyć się z całym naszym klanem - wymruczała. Klan rzeki nie mógłby sobie pozwolić na stracenie tak prostego i bezpiecznego przejścia na drugą stronę grzmiącej rzeki, ponadto bobry stanowiłyby dla wszystkich poważne zagrożenie. Zwłaszcza dla młodszych terminatorów, takich jak obecna tu koteczka.
- Wątpię, by jakikolwiek kot był na tyle silny, żeby odgryźć komuś ogon... ale jesteś na dobry tropie, moja droga. Można go złamać lub dotkliwie pogryźć. Z uszkodzonym ogonem nie da się utrzymać dobrze równowagi, taki kot będzie się potykać i jego umiejętności obronne znacznie spadną. Że już nie wspomnę o bólu - wyjaśniła. Brr, na samą myśl o tak poważnej ranie ogona wzdrygnęła się teatralnie. - A co sądzisz o reszcie czułych miejsc? - zachęciła ją do dalszych pomysłów i kombinowania.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#10
- Nie. - skłamała na głos, niekoniecznie wobec swojej matki, lecz... wobec samej siebie. Nie była w stanie artykułować tej, jak twierdziła, słabości, objawiającej się dreszczem na widok koryta Grzmiącej Rzeki. Nie potrafiła nawet myśleć o tym bez rozgrzewającego opuszki wstydu oraz zaciskających się gniewnie zębów. Bo to... nic. Nic wartego wspominki, nic ważnego, błahy, kocięcy, głupi instynkt przed nieznanym. Nic poza tym. - To... nic, mamo. Wyobraziłam sobie, jak zimna i mokra musi być rzeka. I że lepiej jest jej unikać, zamiast w niej... pływać.
Owszem, pływanie jako wyuczona reakcja na przypadkowe wpadnięcie do wody to wspaniały pomysł mogący uratować życie. Lecz umiejętność dobrowolnego wchodzenia prosto w mknący nurt przyprawiał Wapienną Łapę o skręt żołądka i wtórujące temu poczucie winy. Ryzykowanie życiem i zdrowiem dla ponadprzeciętnej umiejętności? Ale... przecież musiała być lepsza niż inni. Będzie. Będzie lepsza.
Wysłuchała reszty, zadowolona, że przynajmniej częściowo odkryła newralgiczną rolę ogona, dzięki czemu łatwiej zapamięta ten szczegół na przyszłość, nie pomijając go w powodzi nowych informacji.
- Uszy na pewno można wyrwać. - zauważyła z powagą, wielokrotnie słysząc żartobliwe groźby kierowane w stronę niegrzecznych kociąt. - A oczy wydłubać i kogoś oślepić. - dodała, wbrew woli przypominając sobie przerażającą ranę na ciele zmarłej ciotki. Nie miała oka. - Brzuch jest wrażliwy, dzięki łapom możemy stać, walczyć i biegać, a pachwiny i gardło... większość zdobyczy na stosie ma przegryzione gardło lub kark. - objaśniła, bazując wyłącznie na swych dotychczasowych obserwacjach.
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#11
Średnio jej uwierzyła. Wapienko nie reagowałaby bez powodu w taki sposób, lecz kłamstwa przeważnie mają krótkie łapy. Szczególnie w takich przypadkach.
- Pływanie w porze nagich drzew to nic zachęcającego. Przeważnie kończy się przeziębieniem, dlatego chcę z tym zaczekać do cieplejszych dni. Gdy nastaną upały w porze zielonych liści uwierz, że sama nie będziesz się mogła doczekać by schłodzić się w wodzie - wymruczała miękko. Ogrom rzeki istotnie mógł przerazić niejednego. Na szczęście im dalej szły tym woda stawała się węższa i płytsza. Świetlikowy Zagajnik zerknęła krótko w jego stronę.
- Tak. Uszy to dobrze ukrwione miejsce i rany na nich mocno krwawią. Brzuch jest bardzo delikatny, a rany na nim przeważnie są poważne i zagrażają życiu. Zranienie łap i pachwin spowolni przeciwnika i utrudni mu poruszanie się, natomiast gardło to bardzo słaby punkt. Czasami wystarczy jeden mocny cios w to miejsce, by kogoś zabić lub pokonać, ale z tym trzeba uważać. Kodeks wojownika mówi, że honorowy wojownik nie powinien zabijać swoich wrogów by wygrać bitwy. Robi to tylko gdy nie ma wyboru czyli w obronie własnej lub ma do czynienia z kotem wyjętym spod kodeksu. Mam tu na myśli samotników i pieszczochów. Kodeks ich nie chroni, ale oni nie starają się go przestrzegać - kocica zamilkła, dając chwilę córce na zapoznanie się i przetrawienie wszystkich tych informacji.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#12
Nie znała Pory Zielonych Liści ani upałów tak samo, jak nie doświadczyła ekstremalnych mrozów Pory Nagich Drzew, o których opowiadała Starszyzna, wyśmiewając tegoroczne przymrozki i bezustanną odwilż. Dlatego, wstrzymując poczucie winy, postanowiła zaufać zapewnieniom matki, nie zadręczając się więcej tematem Grzmiącej Rzeki... aż do nastania cieplejszych dni.
Poruszała delikatnie pyskiem, skrupulatnie odhaczając w myślach zrozumiane i posegregowane informacje na temat walki. Nie musiała być doświadczonym Wojownikiem, by wyciągać proste wnioski, dlatego wierzyła, że nawet na dzień dzisiejszy poradziłaby sobie, a przynajmniej uszła z życiem tylko i wyłącznie dzięki własnym obserwacjom. Wolała jednak poczekać z praktycznym testowaniem umiejętności do chwili, gdy będzie siebie w stu procentach pewna i nie da się w żaden sposób upokorzyć.
- Na przykład Śnieżne Serce. - skomentowała, pamiętając wyprawę, na którą nie tak dawno wybrały się ciotki wraz z Zastępczynią oraz nienawiść, którą darzono nieznaną Wapiennej Łapie Wojowniczkę.
- A co, jeśli śmierć mojego przeciwnika byłaby korzystna dla Klanu Rzeki? - zapytała, nadal wpatrzona w siwy, nieprzyjazny horyzont coraz bliższej granicy.
Kodeks upominał, lecz nie zabraniał odbierać nikomu życia. Dlaczego więc należało się uciekać się tylko do ostateczności lub gładzenia zbrodniarzy i innych samotników? Dlaczego zamordowanie silnego i ważnego Wojownika wrogiego Klanu, co wyjątkowo osłabi ich szeregi i przechyli zwycięską szalę konfliktu, nie było traktowana jako rzetelna forma służby Rzece?
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#13
Wszystko jeszcze przed nią, chociaż upalne lato jest bliżej od srogiej zimy. Świetlikowy Zagajnik nie wierzyła już w nagły atak śniegu, mrozu i lodu. Za niedługo powinna rozpocząć się wiosna, było już na to zwyczajnie zbyt późno.
Och, gdyby tylko Świetliczka wiedziała, co dręczy jej córkę! Ale nie wiedziała, mogła się tylko domyślać, że coś nie do końca jest w porządku, a powodem tego jest grzmiąca rzeka. Zbagatelizowała to, uznawszy że ogrom rzeki niejednego mógł przerazić. Wapienko przekona się, że nie taki wilk straszny, jak go wszyscy malują.
- Zwłaszcza Śnieżne Serce - przytaknęła. O ile takiego samotnika czy pieszczocha można olać, o tyle uciekinierkę trzeba zgładzić. Nawet nie za klan rzeki, który biała wojowniczka bezwstydnie upokorzyła, a za rodzinę, za Mknącą Łapę, która była w porządku i nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy.
- Kodeks nic nie mówi na ten temat - powiedziała zgodnie z prawdą, z lekko krzywym uśmiechem. Ich kodeks pełen był dziur i niedoskonałości. - Nie wiem czy ci, którzy go układali wzięli taką możliwość pod uwagę. Uznaje się, że każdy kot ma prawo do życia, nawet jeśli jego śmierć jest dla nas korzystna, ale nie wolno z tym przesadzać. Jeśli twój przeciwnik odmówi poddania się i ucieczki, i mimo swego złego, czy nawet krytycznego stanu, wciąż będzie próbował cię zabić, wtedy masz prawo go zgładzić w samoobronie - rozwinęła i przestrzegła Wapienko. Do kodeksu trzeba podchodzić ze zdrowym rozsądkiem, a Świetlikowy Zagajnik nie mogła pozwolić, by jej córka zrozumiała to w opaczny sposób i straciła życie w głupiej utarczce granicznej z powodu upartości przeciwnika.
- No i jesteśmy. Tutaj znajduje się pierwsza z granic. Dalej są ziemie niczyje, a za tymi drzewami jest grzmiąca ścieżka. Wiesz czym ona jest?
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#14
- Rozumiem. - przytaknęła, próbując przeboleć ułomną w treści zasadę Kodeksu.
Czyżby chodziło tu o jakiej wyższe idee pokroju honoru, godności? Bo, szczerze powiedziawszy, dobijanie leżącego nie należało do czynów szlachetnych ani nawet do zakresu przyjemności. Nie było też koniecznością, skoro ranny i poobijany wróg na zawsze zapamięta daną mu nauczkę drogą bólu, wstydu i porażki. Ewentualnie Przodkowie w serii niedopowiedzeń ukryli przekaz zabraniający najsilniejszemu Klanowi w lesie pożarcie trzech pozostałych - co z wolną łapą dla żądnych krwi morderców mogłoby mieć miejsce, wraz z wtórującym temu zwierzęceniem.
- A co, jeśli mój wróg wykrwawi się z powodu odniesionych ran albo komplikacji? Czy muszę udzielać mu pomocy po walce? - spytała, wywęszywszy kolejną lukę. Mogła przecież zostać okrzyknięta morderczynią z powodu doprowadzenia do cudzej śmierci, zasłużonej lub przypadkowej, bez wymierzenia decydującego ciosu.
Kiedy zbliżyły się do granicy, Świetlikowy Zagajnik nie doczekała się żadnej odpowiedzi, bowiem gdy tylko między drzewami zamajaczyła ciemnoszara wstęga asfaltu, Wapienna Łapa rozkasłała się potwornie przy pierwszym porywie wiatru. Zaskoczona tym atakiem, zatrzymała się, strosząc sierść i niemal słaniając ku wymiotom na ugiętych łapach. Coś obrzydliwego zajęło jej nozdrza, mordkę oraz podniebienie, coś, czego smak przyprawiał ja o mdłości.
- N-nie... - wybąkała z załzawionymi od duszności oczami oraz skrzywionym nosem, mając ochotę wepchnąć go w pobliską zaspę śniegu. Byleby nie czuć tego, co dryfowało teraz w powietrzu, dusiło i odbierało mowę, węch oraz trzeźwość umysłu.
- Strasznie... cuchnie...
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#15
- Nie musisz. Kodeks nic o tym nie mówi, poza tym i tak niewiele byłabyś w stanie zrobić. Nie jesteś medykiem i co najwyżej mogłabyś spróbować zatamować mu krwawienie mchem, ale to nie musiałoby zadziałać. Wyjątkiem są tylko kocięta, które trzeba chronić. Kodeks mówi, że żaden wojownik nie może zostawić kocięcia w bólu lub niebezpieczeństwie. Nawet jeśli jest on z innego klanu - przekazała jej kolejny punkt kodeksu skoro już byli przy tym temacie. Przygotowała się na kolejne pytania, lecz nie miała nic przeciwko temu. Niech pyta. To dobrze o niej świadczy.
Świetlikowy Zagajnik machnęła ogonem i również się skrzywiła, choć nie zareagowała tak gwałtownie jak córka. Przyzwyczaiła się do tej woni i do tego smrodu, tak jak wszyscy inni, wszak trzeba było oznaczać również i tę granicę.
- To dzieło dwunożnych. Grzmiąca ścieżka to idealnie prosta, szara ścieżka, ale nie tworzy jej ziemia, tylko coś dziwnego. Podłoże jest nieprzyjemne i szorstkie, rani opuszki łap. Biegają po niej potwory. To różnokolorowe istoty na okrągłych łapach i ze świecącymi oczami, które są niezwykle szybkie i zabiją wszystko, co wejdzie im pod łapy. Nigdy się do nich nie zbliżaj, a jeśli musiałabyś przekroczyć grzmiącą ścieżkę poczekaj, aż będzie pusta. Potwory są bardzo głośne, widać i słychać je z daleka. Chcesz podejść i zobaczyć je z bliska? - spytała z wahaniem. To nie było obowiązkową częścią treningu, lecz lepiej zaspokoić ciekawość koteczki teraz i w bezpiecznych warunkach, niż ryzykować, że sama postanowi zobaczyć potwory na własne oczy i nie daj boże wpakuje im się pod koła.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości