Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
Skoro w porządku, to w porządku. Kolorowa kotka powiedziała, co wiedziała, i teraz sama miała słuchać. Cóż, to był jej trening, więc zdecydowaną większość czasu Gałązka poświęcała na słuchanie mistrzyni, a zabierała głos jedynie w sprawie pytań albo udzielenia odpowiedzi na pytania skierowane do niej, jak przed chwilą.
Tak więc słuchała, kiwając delikatnie głową, gdy Lśniąca Sadzawka przedstawiła jej sens kodeksu wojownika. Zaskoczyła się nieco słysząc, że jest zobowiązana przestrzegać tylko jednego zbioru zasad, które ma poznać. O tym nie wiedziała.
- Jestem gotowa. - odpowiedziała, i jeszcze bardziej skupiła się na słowach medyczki, odganiając od siebie wszelkie inne myśli. Nie było to specjalnie trudne, bo kwestia medycznego kodeksu niezmiernie ją ciekawiła.
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Kodeks wojownika mówi, że musisz bronić swego klanu nawet kosztem własnego życia. Nie zabrania nawiązywania relacji z kotami spoza rodzimego klanu, ale twoja lojalność zawsze musi w nim pozostać. Zabrania także polowania i wstępowania na tereny innych klanów. Reguluje on także kwestie przywództwa. "Zastępca zostaje przywódcą, gdy poprzedni umiera" oraz "po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba". Zastępcą natomiast nie może zostać kot, który nie wytrenował co najmniej jednego terminatora — zaczęłam powoli wymieniać punkty kodeksu bez zatrzymywania się, dopiero po chwili zerkając porozumiewawczo na Olchową Łapę. Jeśli nie nadążała, mogłam powtórzyć to wszystko nieco wolniej, albo wytłumaczyć jej kwestie, których nie rozumiała. Choć nie musiała przestrzegać kodeksu wojownika, przynajmniej w większości, wypadałoby, by nie tylko znała go na pamięć, ale także i rozumiała. Co jej z umiejętności wyrecytowania formułki, skoro nie będzie miała pojęcia, co mówi?
Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
Zgodnie ze swoimi słowami, była gotowa i uważnie słuchała tego, co Lśniąca Sadzawka miała jej do powiedzenia. Wysłuchiwała po kolei punktów i starała się je zapamiętać, albo przynajmniej zrozumieć ich ogólny sens. I oczywiście w jej główce zrodziło się parę pytań.
- Cy medyków tez dotycy zakaz wstępowania na tereny innych klanów? - zadała pierwsze, kiedy Lśniąca pozwoliła jej w końcu mówić, ale nie zamierzała na tym poprzestać. - Cemu akurat zanim księzyc dojdzie do scytu nieba? I co ma na celu ten ostatni punkt, o wyternowaniu terminatora? Chodzi o doświadcenie, zeby niedoświadcony kot nie mógł zostać zastępcą? - wyrzuciła z siebie wszystko na raz i teraz czekała na odpowiedź ze strony medyczki.
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Nie. Medycy są poza klanową rywalizacją, ale to niejedyny punkt Kodeksu Wojownika, gryzący się z Kodeksem Medyka — odpowiedziałam, niejako się ciesząc, że Olchowa Łapa nie boi się zadawać pytań. Dokładnie będziemy omawiać różnice między kodeksami w swoim czasie, ale dobrze słyszeć, że zastanawia się ona nad paroma kwestiami i nie wstydzi się ich poruszać.
— W klanie potrzebne jest zachowanie ciągłości władzy, Olchowa Łapo. Nie może pozostać długo bez przywódcy, dlatego koniecznym jest, by nowy zastępca został wybrany jak najwcześniej. Natomiast co do trenowania terminatora - jak najbardziej, chodzi o doświadczenie. Kot, który zdołał wytrenować choć jednego wojownika pokazuje, że jest cokolwiek wart i potrafi robić coś poza polowaniem i patrolowaniem. Zastępca musi nadzorować treningi a ktoś, kto nigdy takowego nie prowadził, mógłby mieć z tym problem. Ponadto, zastępca zostaje przywódcą, a jak klan miałby zaufać komuś, kto jedyne co osiągnął, to przejście własnego treningu? — odpowiedziałam, mam nadzieję że dość wyczerpująco. Dałam jednakże terminatorce chwilę czasu na przyswojenie tego wszystkiego i ewentualne dalsze pytania, jeśli jakieś się zrodzą.
Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
- Ojej. - wyrwało jej się. Powoli zaczynała rozumieć, dlaczego medyk przestrzega kodeksu medyka, a nie wojownika. Poza nazwą, która sugerowała przeznaczenie dochodziły do tego jeszcze różnice w sposobie zachowania i Olchowa Łapa właśnie miała przedstawiony pierwszy przykład. Medycy są ponad klanową rywalizacją, więc pewne rzeczy ich nie dotyczą.
- No tak, to jest logicne. - stwierdziła, wysłuchawszy słów medyczki. Ciągłość władzy musiała być, bo co począłby klan bez przywódcy albo bez zastępcy? Koty nie wiedziałyby, kogo słuchać, albo kto ma zostać nowym przywódcą! Ale, ale... Wypadki się zdarzają, prawda? - A co jeśli na psykład psywódca i zastępca umrą w tym samym casie? W jakiejś walce albo nie wiem. Co wtedy się dzieje z klanem, kto wybiera nowego psywódcę? - zapytała, w sumie gdybając. Nie życzyła nikomu źle, po prostu zastanowiła się, jak to wtedy wygląda. I czy kiedykolwiek w klanach zapanowała taka sytuacja?
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Wówczas to klan wybiera, kto zostanie przywódcą, a on wybierze swojego następce po powrocie z Szepczącej Sadzawki. Choć Malinowa Gwiazda została wybrana w zupełnie inny sposób — odpowiedziałam, dając Olchowej Łapie chwilę na danie mi znak, czy chciałaby tę historię usłyszeć. Jeżeli nie - przejdziemy dalej z materiałem, którego do przerobienia zostało jeszcze hoho i troszkę, a jeśli będzie chciała, to jej opowiem. W gruncie rzeczy, moja ceremonia na terminatora należała raczej do tych ciekawszych i pamiętałam z niej zdecydowaną większość. W końcu niecodziennie zastępca nie zostaje dopuszczony do stanowiska Gwiazdy, a rozjuszeni Gwiezdni uspokajają wściekły tłum.
Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
Jej wąsiki zadrżały, podobnie jak uszy, zwrócone w stronę Lśniącej Sadzawki. Czy Gałązka dobrze usłyszała i zrozumiała medyczkę? Słowa mistrzyni niezwykle ją zaciekawiły.
- Jak to w inny sposób? To Malinowa Gwiazda nie była wceśniej zastępcą psywódcy? - jej źrenice rozszerzyły się, a całe ciało było napięte w oczekiwaniu. Takiego zwrotu akcji to się nie spodziewała! Nie miała pojęcia, że w Klanie Wichru już wystąpiła taka sytuacja, o której dosłownie przed momentem gdybały!
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Nie. Malinowa Gwiazda nigdy nie była zastępcą — odpowiedziałam spokojnie na pytanie terminatorki. To była... skomplikowana historia, ale doskonale wiedziałam, że Olchowa Łapa chciałaby ją poznać. Była dociekliwa. — Moją ceremonię na terminatora zwołał nie Krucza Gwiazda, a jego zastępca - Gradowy Podmuch. Krucza Gwiazda zostawił klan bez słowa, a jego zastępca, jak się okazało, nie miał wytrenowanego terminatora i został nim wbrew kodeksowi. Klan się zbuntował i wybuchnęła kłótnia o to, że nie powinien on zostać Gwiazdą. W międzyczasie przodkowie się rozgniewali i wywołali burzę, ale wszystko skończyło się dobrze. Gradowy Podmuch opuścił klan, a klan na przywódcę wybrał moją babcię, Krzykliwą Mewę. Ta jednak odmówiła, a na jej miejsce wybrana została Malinowa Gwiazda, wówczas jeszcze Malinowy Nos — możliwe, że poprzekręcałam parę faktów, albo coś źle zapamiętałam, bo miałam wtedy ledwie sześć księżyców, ale ogólny zarys sytuacji się zgadzał. Było to dość... ciekawe wydarzenie, nie powiem, ale lepiej, żeby coś takiego nie miało więcej miejsca.
Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
Och. Malinowa Gwiazda jednak nie dostąpiła zaszczytu otrzymania dziewięciu żyć, bo wcześniej została wybrana zgodnie z zasadami na zastępcę poprzedniego przywódcy. Olcha jednak uważnie słuchała tego, jak to wszystko wyglądało. A więc wcześniejszy przywódca, Krucza Gwiazda najpierw wybrał zastępcę wbrew zasadom kodeksu, a potem zostawił klan? Okropność! Nic dziwnego, że przodkowie się zezłościli. Słuchała z zapartym tchem do końca, a jej źrenice były rozszerzone do granic możliwości ze zdumienia, jakie u niej wywołała ta opowieść.
- Ojej. - wyrwało jej się na samym początku. A więc to taka historia kryła się za wstąpieniem Maliny na tron, a właściwie na wichrowe Drzewo, z którego zwoływała zgromadzenia. - Jak dawno temu to się wydazyło? - zapytała jeszcze z ciekawości. Owszem, słyszała początek, to znaczy że to już się wydarzyło za życia Lśniącej, a dokładnie w momencie jej zostawania terminatorem, jednak nie potrafiła tego oszacować w księżycach.
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Jakieś... czterdzieści księżyce temu. Około czterdziestu dwóch, jeśli mam być bardziej dokładna — odpowiedziałam po chwili, próbując sobie przypomnieć najpierw ile ja już liczę księżyców, a potem ile temu miała miejsce moja ceremonia na terminatora, co nie było aż takie łatwe do policzenia na szybko. Niesamowitym było to, że spora część klanu nie pamiętała już tamtego zdarzenia i urodziła się za panowania Malinowej Gwiazdy, nie mając bladego pojęcia, jak to się w ogóle stało, że otrzymała swoją rangę. Nie czułam się z tego powodu jakoś szczególnie staro, bo pięćdziesiąt księżyców nie było wiekiem, w którym kwalifikowałabym się do starszyzny, choć domyślałam się, ze niektórzy, zwłaszcza ci młodsi, postrzegali to nieco inaczej.
— Masz jeszcze jakieś pytania, czy możemy przejść dalej?
Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
Uszko jej drgnęło, słysząc tą liczbę. Dla niej była ona ogromna! Sama miała przecież dopiero dziesięć księżyców. Było to więc dawniej, niż przypuszczała. Dobrze jednak wiedzieć, że od tamtej pory Klan Wichru miał stałego przywódcę i zastępcę.
- Mozemy psejść dalej. - stwierdziła po chwili namysłu. Oj, w jej główce zrodziło się parę pytań, jednak powinny one być skierowane raczej do przywódczyni, aniżeli do medyczki. Co czuła Malinowy Nos, kiedy została wybrana, spodziewała się? Czemu Gradowy Podmuch opuścił klan, zamiast dalej go wspierać? Ciekawiło ją też, dlaczego Krzykliwa Mewa odmówiła dostąpienia tego zaszczytu, jednak jej o to nie zapyta, bo kocica już dawno odeszła na Srebrną Skórkę, a przynajmniej tak jej się wydawało.
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— W porządku — odpowiedziałam, po czym odchrząknęłam. Pora przejść do kolejnych punktów kodeksu wojownika, aby jak najszybciej móc przejść do kodeksu medyka. — Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami, a terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia dopóki nie zapolują, by nakarmić starszych. Trzeba także pamiętać o tym, że zwierzyna zabijana jest nie dla rozrywki, a po tylko po to, by się nią pożywić. Trzeba podziękować Gwiezdnemu Klanowi za jej życie — nawet jeśli nie do końca byłam przekonana co do tego, że to ich zasługa. Nie powiedziałam jednakże tego na głos. Nie wypadało. To było coś, co powinnam zachować dla siebie. — Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie w nocy po ceremonii mianowania. Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu, czy niebezpieczeństwie, bez względu na jego pochodzenie. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć. Jest to dozwolone jedynie w obronie własnej — i na tym przystanęłam, dając Olchowej Łapie szanse na zadanie potencjalnych pytań, albo po prostu na ułożenie sobie tego wszystkiego w głowie. Był to jednak ogrom informacji.
Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
Tymczasem zostawiły temat interwencji Gwiezdnych za złamanie kodeksu wojownika. Olchowa Łapa więc w swoim umyśle włożyła temat do pudła z przemyśleniami na później, by móc skupić się teraz na bieżącej lekcji. Wysłuchała więc w milczeniu kolejnych punktów kodeksu wojownika, dotyczących polowania. Uświadomiła sobie jednak, że ich nie musi przestrzegać, jednak w chwili ciszy postanowiła sobie i tak, że nie będzie brała pożywienia, dopóki nie upewni się, że matki, kocięta oraz starsi są najedzeni. Wysłuchała jeszcze punktów odnośnie wojowników, jednak to też były zasady, które z jednej strony nie będą raczej kierowały jej przyszłym życiem, a z drugiej i tak nie zostawiłaby kocięcia w potrzebie, ani nie chciała zabijać nikogo innego. Pokiwała jednak głową po chwili, by dać znać Lśniącej, że przyjęła to wszystko do wiadomości i jest gotowa na dalszy materiał.
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Kocię musi mieć co najmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem. Zgromadzenia klanów odbywają się z woli przywódców podczas pełni księżyca i trwa wtedy rozejm jednak uprzedzając - żadne zgromadzenie nie miało miejsca odkąd żyję, a punkt ten niegdyś nakazywał, by odbywały się one co księżyc. Przodkowie jednak uznali, że jest to bezsensowne i go zmienili — poinformowałam, tak bardziej w formie ciekawostki, niż faktycznej przydatnej informacji. — Granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Należy przegonić każdego, kto je przekroczył. Słowo przywódcy jest prawem oraz wojownik musi odrzucić wygodne życie pieszczoszka. Tutaj jednak rodzi się pytanie - czy wiesz, kim są pieszczochy? — zapytałam, bo cały ten punkt mógł nie mieć dla Olchowej Łapy sensu, jeśli nie miała pojęcia, kim są pieszczochy.
Niebiesko-kremowa szylkretka z bielą, klasycznie pręgowana, krótkowłosa, prawe oko złote, lewe niebieskie; wzrost poniżej przeciętnej, dość drobna budowa
Spokojna, zamyślona perfekcjonistka, która nigdzie się nie spieszy, nie łapie ironii i nie kieruje się zbyt emocjami, jest szczera ale nie niemiła.
Kocię musi mieć sześć księżyców, by być terminatorem. O tym punkcie akurat wiedziała, ba, sama musiała się do niego w końcu zastosować! Dopiero, kiedy ukończyła pełne sześć księżyców, Malinowa Gwiazda, a właściwie w jej przypadku Lśniąca Sadzawka nadała jej terminatorskie imię i przygarnęła jako nowa mistrzyni. O zgromadzeniach natomiast nie słyszała do tej pory nic. Jednak wiedza medyczki na ich temat najwyraźniej była niewiele większa, skoro kocica na żadnym nie była, bo żadne się nie odbyło.
- A po co kiedyś były zgromadzenia? Były potzebne? Chociaz chyba nie, skoro się nie odbywają... - zapytała, patrząc uważnie na Lśniącą.
Wysłuchała następnej części zasad. Granice sprawdzane codziennie, przeganianie intruzów, to było coś, co jej się już obiło o uszka, ale niespecjalnie pozostało w głowie. Szczerze mówiąc, nie widziała zbytniego sensu w przeganianiu obcych, jeśli nie mieli złych zamiarów. Bo dlaczego? Trzeba sobie przecież pomagać, a koty, które żyją same na pewno mają ciężko!
Ostatni punkt jednak bardziej przykuł jej uwagę. Wojownik odrzuca życie pieszczoszka. Jednak czym konkretnie pieszczoszek jest? Nie wiedziała do końca, bo nie miała do tej pory doświadczenia z żadnym takim kotem.
- Wiem tylko, ze to ma jakiś związek z dwunoznymi. - powiedziała dość ostrożnie i powoli, zastanawiając się, czy nie pokręciła jakichś faktów. Może powinna powiedzieć, że jej się tylko wydawało? Zresztą, i tak nie miała właściwie żadnej wiedzy na temat pieszczoszków ani dwunożnych, więc jej wiedza była bliska zeru tak czy siak.