Gwiazdka odziedziczyła po ojcu nie tylko gęste, długie i wyjątkowo puszyste futro, ale również niewielkie trójkątne uszy o bujnych włosach wyrastających z ich środka oraz niewielkich pędzelkach na ich czubkach w brawie pomiędzy ciemną szarością a czernią. Na srebrzystym, nieco ciemniejszym, niż na reszcie ciała czole, widnieje zgrabna M-ka. Sierść na pysku Gwiazdki jest ciemniejsza - chodzi o gęste i liczne pręgi na jej mordce w barwie zbliżonej do czarnej. Uroku dodają jej oczy w kształcie migdałów, lekko skośne o barwie soczystej zieleni. Koteczka ma również krótki, zgrabny pyszczek ozdobiony symetrycznym białym znaczeniem, ciągnącym się szerokim pasmem od jej brwi do różowego, niewielkiego noska, przez kryzę, aż po brzuch, gdzie zlewa się z jasnym, srebrzystym futrem. Po tacie odziedziczyła też długie, proste wąsy skierowane bardziej ku dołowi. Grzbiet oraz boki kocicy pokrywają czarne klasyczne pręgi. Biel na przednich łapach obejmuje same stópki, a na tylnych sięga do pięt.
Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli, a zazwyczaj opowiada takie rzeczy, które rozmówca chce usłyszeć. Już teraz zalążek talentu aktorskiego wyszedł na powierzchnię i zaczął się prężnie rozwijać. Kłamstwo? Łgarstwo? Przychodzą jej z łatwością. Zmienia maski tak lekko, że wręcz niezauważalnie. Oprócz tego jest bystra i można ją nawet nazwać przebiegłą, dlatego nigdy nie można być pewnym, czy to co robi, czy mówi, jest szczere, chociaż na pewno na takie wygląda. Potrafi być naprawdę słodziutka i to nawet dla gorszych od siebie, mimo że w środku ma dla nich wiele współczucia i poczuwa się lepsza. Tyle, że to nie ich wina, że urodzili się właśnie tacy, prawda?
Cokolwiek go bawiło? Doprawdy niemożliwe. Przecież oznaczałoby to, że ma jakiekolwiek poczucie humoru, a to było wręcz niedopuszczalne! Żadne żarty, żadne naginanie planu, czy złośliwe ironizowanie nie wchodziło w grę! Gwiazdka również potrafiła wykazać się ogromem cierpliwości i rzeczywiście miała wiele wspólnego z Malinową Gwiazdą, jak Burza nadmienił, jednak najwyraźniej nie, gdy miała do czynienia z synem przywódczyni, który potrafił ją wyprowadzić z równowagi swoim starczym, pozbawionym emocji podejściem. Ciekawe, czy recytował sobie kodeks do snu? To by do niego idealnie pasowało. Dla Gwieździstej Łapy zasady potrafiły być użyteczne, jednakże nie stosowała się do nich zawsze - wszystko zależało od tego, jaka opcja była korzystniejsza.
Srebrzysta terminatorka szła przed siebie na ugiętych łapach i z pyskiem skierowanym pod wiatr, jednak nie mogła nic znaleźć. Jasne, do jej uszu docierało ćwierkanie ptaka gdzieś nad jej głową i nawet rozejrzała się, kierując zielone spojrzenie w górę, ale nie dała rady zauważyć ptaka. Przystanęła na moment i rozejrzała się, uważnie przesuwając spojrzeniem po otoczeniu. W końcu skręciła nieco w lewo i dalej szła przed siebie, nasłuchując, węsząc i czujnie wodząc wzrokiem po okolicy w poszukiwaniu zwierzyny. Gdzie się podziałyście, drogie stworzonka.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Może stworzonka uciekły przed taką złością i takim jadem pewnej terminatorki o uroczym, kocięcym wręcz pyszczku – i równie kocięcym wnętrzu, jeżeli chodzi o pewne aspekty? Ale raczej powód był o wiele bardziej błahy i przyziemny, w końcu zwierzęta nie czytały nikomu w myślach, a może szkoda. Po chwili za kocicą na ugiętych łapach, bacząc na to, gdzie stawia kroki, i oddychając cicho, ruszył Porywisty Wiatr, uważnie obserwujący, jak kocica prze głębiej w Świszczące Trawy, gdzie prowadził ją wiatr. W końcu kawałek przed nią… wylądował ptak, który był widywany o wiele częściej na siedlisku dwunogów, niż tu, w głębi terenów klanu Wichru; a jednak czasami się zdarzał i kocica zapewne znała go już ze stosu zwierzyny. Ptak był średniej wielkości, o niebieskawo-szarym upierzeniu z niebieskofioletowymi plamami na bokach szyi i podłużnymi, ciemnymi pasami na skrzydłach. Wylądował i zaczął szukać czegoś na ziemi.
Gwiazdka odziedziczyła po ojcu nie tylko gęste, długie i wyjątkowo puszyste futro, ale również niewielkie trójkątne uszy o bujnych włosach wyrastających z ich środka oraz niewielkich pędzelkach na ich czubkach w brawie pomiędzy ciemną szarością a czernią. Na srebrzystym, nieco ciemniejszym, niż na reszcie ciała czole, widnieje zgrabna M-ka. Sierść na pysku Gwiazdki jest ciemniejsza - chodzi o gęste i liczne pręgi na jej mordce w barwie zbliżonej do czarnej. Uroku dodają jej oczy w kształcie migdałów, lekko skośne o barwie soczystej zieleni. Koteczka ma również krótki, zgrabny pyszczek ozdobiony symetrycznym białym znaczeniem, ciągnącym się szerokim pasmem od jej brwi do różowego, niewielkiego noska, przez kryzę, aż po brzuch, gdzie zlewa się z jasnym, srebrzystym futrem. Po tacie odziedziczyła też długie, proste wąsy skierowane bardziej ku dołowi. Grzbiet oraz boki kocicy pokrywają czarne klasyczne pręgi. Biel na przednich łapach obejmuje same stópki, a na tylnych sięga do pięt.
Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli, a zazwyczaj opowiada takie rzeczy, które rozmówca chce usłyszeć. Już teraz zalążek talentu aktorskiego wyszedł na powierzchnię i zaczął się prężnie rozwijać. Kłamstwo? Łgarstwo? Przychodzą jej z łatwością. Zmienia maski tak lekko, że wręcz niezauważalnie. Oprócz tego jest bystra i można ją nawet nazwać przebiegłą, dlatego nigdy nie można być pewnym, czy to co robi, czy mówi, jest szczere, chociaż na pewno na takie wygląda. Potrafi być naprawdę słodziutka i to nawet dla gorszych od siebie, mimo że w środku ma dla nich wiele współczucia i poczuwa się lepsza. Tyle, że to nie ich wina, że urodzili się właśnie tacy, prawda?
Szukając zwierzyny, która na razie nie dawała znaku życia, ani nie zostawiła po sobie śladów, zaczęła rozmyślać nad tym, co właściwie będzie teraz robił jej mistrz - będzie na nią czekał, czy może postanowił ją śledzić, żeby po raz kolejny mieć wszystko pod kontrolą? Nie wiedziała, ale, prawdę mówiąc, tym razem wolałaby opcję drugą. Wtedy przynajmniej miałaby pewność, że w momencie natrafienia na drapieżnika, będzie miała jakieś wsparcie. Inna sprawa, że nadal była na niego zła po tym, jak ją potraktował. Niedługo później miejski szary ptak, gołąb konkretniej, wylądował kawałek przed jej nosem, a Gwiazdka od razu zastygła w bezruchu. Musiała sprawdzić, czy aby na pewno porusza się pod wiatr - całe szczęście tak było. Ruszyła w kierunku ptaka, kryjąc się przed jego wzrokiem za drzewami bądź krzewami, jeśli mogła, a jeśli nie, to zastygała w bezruchu co jakiś czas. Przez myśl przeszło jej wyżycie się na ptaszysku, wyobrażając sobie, że to Porywisty, któremu chętnie wydrapałaby oczy, ale... szary ptak niczym przecież nie zawinił. Nie chciała go krzywdzić przed śmiercią, bo jakaś ruda kita przyprawiła ją o wzrost ciśnienia. Pilnowała, by mieć ogon i głowę zrównane z grzbietem, krok ostrożny i wymierzony, coby ptaszka nie spłoszyć i przede wszystkim, żeby była obniżona na łapach, ale nie na tyle, by dotykać ziemi. Jeśli udało jej się podejść - skoczyła na gołębia z wysuniętymi pazurami, celując mu w skrzydła, żeby czasem jej nie odleciał. Po wszystkim zacisnęłaby zęby na jego szyi, żeby skrócić jego żywot.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Kocur z oddali obserwował, jak jakiś ptak ląduje kawałek przed terminatorką. Z tej odległości nie widział dokładnie kolorów, a po wielkości ciężko mu było precyzyjnie określić, co to było; w każdym razie raczej nie był to kruk, który już mógłby sprawiać zagrożenie dla kotki, a faktycznie coś, na co mogła zapolować. Gwieździsta Łapa zresztą od razu wzięła się do roboty, ale rudo-biały kocur, zamiast skupiać się jedynie na niej, obserwował uważnie otoczenie, żeby upewnić się, że ta może bezpiecznie polować. Była na widoku, jednak okolica wydawała się spokojna… polowanie natomiast jej szło całkiem nieźle. O ile było jej dosyć ciężko znaleźć coś, za czym mogła się ukryć, za wyjątkiem pojedynczych krzewów, to zastyganie w bezruchu sprawdzało się świetnie. Przybicie gołębia do ziemi było jedynie formalnością – i tak nie miał żadnych szans i skończył martwy.
Gwiazdka odziedziczyła po ojcu nie tylko gęste, długie i wyjątkowo puszyste futro, ale również niewielkie trójkątne uszy o bujnych włosach wyrastających z ich środka oraz niewielkich pędzelkach na ich czubkach w brawie pomiędzy ciemną szarością a czernią. Na srebrzystym, nieco ciemniejszym, niż na reszcie ciała czole, widnieje zgrabna M-ka. Sierść na pysku Gwiazdki jest ciemniejsza - chodzi o gęste i liczne pręgi na jej mordce w barwie zbliżonej do czarnej. Uroku dodają jej oczy w kształcie migdałów, lekko skośne o barwie soczystej zieleni. Koteczka ma również krótki, zgrabny pyszczek ozdobiony symetrycznym białym znaczeniem, ciągnącym się szerokim pasmem od jej brwi do różowego, niewielkiego noska, przez kryzę, aż po brzuch, gdzie zlewa się z jasnym, srebrzystym futrem. Po tacie odziedziczyła też długie, proste wąsy skierowane bardziej ku dołowi. Grzbiet oraz boki kocicy pokrywają czarne klasyczne pręgi. Biel na przednich łapach obejmuje same stópki, a na tylnych sięga do pięt.
Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli, a zazwyczaj opowiada takie rzeczy, które rozmówca chce usłyszeć. Już teraz zalążek talentu aktorskiego wyszedł na powierzchnię i zaczął się prężnie rozwijać. Kłamstwo? Łgarstwo? Przychodzą jej z łatwością. Zmienia maski tak lekko, że wręcz niezauważalnie. Oprócz tego jest bystra i można ją nawet nazwać przebiegłą, dlatego nigdy nie można być pewnym, czy to co robi, czy mówi, jest szczere, chociaż na pewno na takie wygląda. Potrafi być naprawdę słodziutka i to nawet dla gorszych od siebie, mimo że w środku ma dla nich wiele współczucia i poczuwa się lepsza. Tyle, że to nie ich wina, że urodzili się właśnie tacy, prawda?
Stresowała się. Czuła jak serce bije jej w piersi, ale miała przed sobą jasno postawiony cel i nie zamierzała wyjść na kogoś, kto nie podoła. Musiała pokazać, że jeśli za coś się zabiera, to robi to najlepiej, jak można. Jej wrodzona ambicja i perfekcjonizm w takich chwilach budziły się z letargu, sprawiając, że rywalizacja pompowała jej krew przez ciało zamiast serca. Gołąb wkrótce padł z jej łapa, a kocica dopiero po zakopaniu go i wyczyszczeniu futra z krwi uśmiechnęła się zadowolona. Ptaka miała już z głowy. Właściwie jej rudy mistrz nie sprecyzował, ile zdobyczy ma przynieść i mogłaby już zakończyć to polowanie, ale... nie lubiła robić czegoś na pół gwizdka, dlatego ruszyła na dalsze łowy. Od razu przybrała postawę łowiecką, obniżając się na łapach i równając głowę oraz ogon z grzbietem i na lekko ugiętych łapach szła pod wiatr w poszukiwaniu tropów potencjalnej zwierzyny.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Faktycznie, nie przekazał jej informacji, ile sztuk zwierzyny ma złowić. Nie zrobił tego umyślnie, jednak uświadomił sobie w pewnym momencie, że… może to lepiej. W końcu na prawdziwym samodzielnym polowaniu nie ma żadnych wytycznych co do tego, ile należy złapać. Trzeba było brać pod uwagę wytrzymałość i cierpliwość danego kota, warunki pogodowe, porę, i tak dalej, już pomijając to, że polowanie nie było kwestią najszybszego odhaczenia odpowiedniej ilości zwierzyny i powrotem do leniuchowania przez resztę dnia. Właśnie z tego względu był zadowolony, że Gwieździsta Łapa ruszyła dalej po zakopaniu zwierzęcia i oczyszczeniu się z jego krwi. Srebrzysta kocica musiała co prawda chwilę poczekać, żeby cokolwiek znaleźć, jednak w końcu natknęła się na dość świeży trop jakiegoś zwierzęcia. Po samym zapachu nie była w stanie rozpoznać dokładnie, jednak na ziemi nie było widać śladów, co świadczyło o tym, że to niewielkie zwierzę, na tyle lekkie, by po prostu nie zostawiać wyraźnych odcisków. Woń – a także, co wygodne, wiatr – prowadził terminatorkę głębiej w Świszczące Trawy, i w końcu zaczęła także słyszeć ciche popiskiwanie kawałek dalej.
Gwiazdka odziedziczyła po ojcu nie tylko gęste, długie i wyjątkowo puszyste futro, ale również niewielkie trójkątne uszy o bujnych włosach wyrastających z ich środka oraz niewielkich pędzelkach na ich czubkach w brawie pomiędzy ciemną szarością a czernią. Na srebrzystym, nieco ciemniejszym, niż na reszcie ciała czole, widnieje zgrabna M-ka. Sierść na pysku Gwiazdki jest ciemniejsza - chodzi o gęste i liczne pręgi na jej mordce w barwie zbliżonej do czarnej. Uroku dodają jej oczy w kształcie migdałów, lekko skośne o barwie soczystej zieleni. Koteczka ma również krótki, zgrabny pyszczek ozdobiony symetrycznym białym znaczeniem, ciągnącym się szerokim pasmem od jej brwi do różowego, niewielkiego noska, przez kryzę, aż po brzuch, gdzie zlewa się z jasnym, srebrzystym futrem. Po tacie odziedziczyła też długie, proste wąsy skierowane bardziej ku dołowi. Grzbiet oraz boki kocicy pokrywają czarne klasyczne pręgi. Biel na przednich łapach obejmuje same stópki, a na tylnych sięga do pięt.
Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli, a zazwyczaj opowiada takie rzeczy, które rozmówca chce usłyszeć. Już teraz zalążek talentu aktorskiego wyszedł na powierzchnię i zaczął się prężnie rozwijać. Kłamstwo? Łgarstwo? Przychodzą jej z łatwością. Zmienia maski tak lekko, że wręcz niezauważalnie. Oprócz tego jest bystra i można ją nawet nazwać przebiegłą, dlatego nigdy nie można być pewnym, czy to co robi, czy mówi, jest szczere, chociaż na pewno na takie wygląda. Potrafi być naprawdę słodziutka i to nawet dla gorszych od siebie, mimo że w środku ma dla nich wiele współczucia i poczuwa się lepsza. Tyle, że to nie ich wina, że urodzili się właśnie tacy, prawda?
Była zdeterminowana i uparta. Nie chciała wyjść na kogoś, kto sobie nie radzi i wiedziała, że taka nie jest, więc tym bardziej przypadkowe wyrobienie sobie opinii niedojdy było czymś niedopuszczalnym. Poza tym nie chciała wypaść źle również w porównaniu do innych terminatorów syna przywódczyni. Nie wiedziała, czy któryś z nich nie odkrył w sobie jakiegoś łowieckiego talentu lub czegoś w tym guście, a ona przecież musiała być najlepsza. Trzepnęła puszystym ogonem na boki i zatrzymała się w pewnym momencie. Wtedy właśnie wyczuła woń stworzenia, które jakiś czas temu buszowało po okolicy i prawdopodobnie wciąż gdzieś tu było. Sęk w tym, że mimo skupienia nie była w stanie rozpoznać zwierza po zapachu, dlatego postanowiła wykorzystać inne zmysły. Rozejrzała się uważnie dookoła i dotarło do niej, że musiała mieć do czynienia z czymś małym, ponieważ nie zostawiło wyraźnych odcisków swoich łap na ziemi. Przypuszczała, że być może ma do czynienia z gryzoniem. Po tych wnioskach od razu przeniosła ciężar ciała na tylne łapy i obniżyła się delikatnie na łapach, ale nie na tyle, by szurać brzuchem po ziemi; zrównała też ogon i głowę z grzbietem i powoli szła pod wiatr, zerkając co jakiś czas pod łapy. W pewnym momencie, gdy już wydawało jej się, że wiedziała gdzie stworzenie jest, skoczyła ku niemu z wysuniętymi pazurami, chcąc jak najszybciej doprowadzić jego życie do końca.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Szczerze powiedziawszy to w porównaniu do pozostałych terminatorów Porywistego Wiatru, Bączek i Łupiny, który to zniknął z klanu nim choćby liznęli tematu polowania, Gwiazdka wypadała naprawdę dobrze, zwłaszcza teraz, podchodząc ostrożnie do niewielkiego zwierzęcia, którego piski docierały do jej uszu. Im głębiej wchodziła pomiędzy zaschnięte trawy, tym bardziej stawało się dla niej jasne, gdzie znajduje się zwierzątko – i szybko była w stanie je zlokalizować tym bardziej, że wyszło ono z kępy trawy i jej się w pewnym momencie pokazało, nieświadome jej obecności. Zachowanie niezbędnych środków pozwoliło srebrzystej terminatorce na podejście jeszcze bliżej i wybicie się w kierunku myszy, jak się okazało, żeby następnie przyszpilić ją do ziemi i pozbawić życia.
Gwiazdka odziedziczyła po ojcu nie tylko gęste, długie i wyjątkowo puszyste futro, ale również niewielkie trójkątne uszy o bujnych włosach wyrastających z ich środka oraz niewielkich pędzelkach na ich czubkach w brawie pomiędzy ciemną szarością a czernią. Na srebrzystym, nieco ciemniejszym, niż na reszcie ciała czole, widnieje zgrabna M-ka. Sierść na pysku Gwiazdki jest ciemniejsza - chodzi o gęste i liczne pręgi na jej mordce w barwie zbliżonej do czarnej. Uroku dodają jej oczy w kształcie migdałów, lekko skośne o barwie soczystej zieleni. Koteczka ma również krótki, zgrabny pyszczek ozdobiony symetrycznym białym znaczeniem, ciągnącym się szerokim pasmem od jej brwi do różowego, niewielkiego noska, przez kryzę, aż po brzuch, gdzie zlewa się z jasnym, srebrzystym futrem. Po tacie odziedziczyła też długie, proste wąsy skierowane bardziej ku dołowi. Grzbiet oraz boki kocicy pokrywają czarne klasyczne pręgi. Biel na przednich łapach obejmuje same stópki, a na tylnych sięga do pięt.
Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli, a zazwyczaj opowiada takie rzeczy, które rozmówca chce usłyszeć. Już teraz zalążek talentu aktorskiego wyszedł na powierzchnię i zaczął się prężnie rozwijać. Kłamstwo? Łgarstwo? Przychodzą jej z łatwością. Zmienia maski tak lekko, że wręcz niezauważalnie. Oprócz tego jest bystra i można ją nawet nazwać przebiegłą, dlatego nigdy nie można być pewnym, czy to co robi, czy mówi, jest szczere, chociaż na pewno na takie wygląda. Potrafi być naprawdę słodziutka i to nawet dla gorszych od siebie, mimo że w środku ma dla nich wiele współczucia i poczuwa się lepsza. Tyle, że to nie ich wina, że urodzili się właśnie tacy, prawda?
Swojego niewydarzonego braciszka nawet nie brała pod uwagę. Jasne, kochała go bardzo, podobnie jak pozostałe koty ze swojego miotu, ale niekoniecznie szanowała na takim poziomie, widząc, że są po prostu słabsi, delikatniejsi i mieli zupełnie inny pomysł na siebie. Nie miała do nich o to pretensji. Rodziny się nie wybiera, jak zła by nie była. Okruszek zaś był... po prostu sobą. Pewnie wyszedł z klanu, bo ktoś mu zabrał grabki w piaskownicy i zarzekał się, że nie odda. To byłoby w jego stylu. Innych terminatorów swojego obecnego mistrza nie znała, a przynajmniej nie tak bardzo, ani też nie była pewna ilu konkretnie ich miał. Bączek natomiast niby była wojowniczką, jednak nie wyróżniała się z tłumu, stanowiąc jedynie klanowe tło.
Okazało się, że jej wnioskowanie było jak najbardziej poprawne, ba, już po paręnastu uderzeniach serca odkryła, że poluje na mysz. Gryzoń po krótkim czasie stracił życie i właśnie Gwieździsta Łapa zakopywała go w ziemi, oznaczając sobie to miejsce. Szybko wymyła się z ewentualnych plam krwi, czyszcząc jasne futro, a potem ruszyła pod wiatr na dalsze łowy. Rozglądała się uważnie dookoła, nasłuchiwała i węszyła w poszukiwaniu zwierzyny.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
O ile zakopywanie gryzonia w bezpiecznym miejscu i czyszczenie się z krwi nie trwało bardzo długo, o tyle po wyruszeniu również i tym razem Gwieździsta Łapa musiała chwilę poczekać, by zwierzyna zjawiła się na jej drodze. Jednak… życie czasami lubi komplikować zadania, jakie mamy do wykonania. Teraz terminatorka nie natknęła się na powolnie żerującego zwierzaka, jakiego mogłaby upolować na spokojnie i z zachowaniem wszystkich reguł, jakie zapamiętała, nie, wręcz przeciwnie. Zamiast tego, kilka lisich długości od niej… przebiegł królik. Ze Świszczących Traw biegł w stronę Wichrowego obozu, chociaż ciężko powiedzieć, czy spłoszyła go córka Trawiastej Polany, coś innego, czy może tak po prostu przestraszył się jakiegoś niezależnego odgłosu.
Gwiazdka odziedziczyła po ojcu nie tylko gęste, długie i wyjątkowo puszyste futro, ale również niewielkie trójkątne uszy o bujnych włosach wyrastających z ich środka oraz niewielkich pędzelkach na ich czubkach w brawie pomiędzy ciemną szarością a czernią. Na srebrzystym, nieco ciemniejszym, niż na reszcie ciała czole, widnieje zgrabna M-ka. Sierść na pysku Gwiazdki jest ciemniejsza - chodzi o gęste i liczne pręgi na jej mordce w barwie zbliżonej do czarnej. Uroku dodają jej oczy w kształcie migdałów, lekko skośne o barwie soczystej zieleni. Koteczka ma również krótki, zgrabny pyszczek ozdobiony symetrycznym białym znaczeniem, ciągnącym się szerokim pasmem od jej brwi do różowego, niewielkiego noska, przez kryzę, aż po brzuch, gdzie zlewa się z jasnym, srebrzystym futrem. Po tacie odziedziczyła też długie, proste wąsy skierowane bardziej ku dołowi. Grzbiet oraz boki kocicy pokrywają czarne klasyczne pręgi. Biel na przednich łapach obejmuje same stópki, a na tylnych sięga do pięt.
Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli, a zazwyczaj opowiada takie rzeczy, które rozmówca chce usłyszeć. Już teraz zalążek talentu aktorskiego wyszedł na powierzchnię i zaczął się prężnie rozwijać. Kłamstwo? Łgarstwo? Przychodzą jej z łatwością. Zmienia maski tak lekko, że wręcz niezauważalnie. Oprócz tego jest bystra i można ją nawet nazwać przebiegłą, dlatego nigdy nie można być pewnym, czy to co robi, czy mówi, jest szczere, chociaż na pewno na takie wygląda. Potrafi być naprawdę słodziutka i to nawet dla gorszych od siebie, mimo że w środku ma dla nich wiele współczucia i poczuwa się lepsza. Tyle, że to nie ich wina, że urodzili się właśnie tacy, prawda?
Wcześniejsze ofiary znalazła po krótkim czasie, co naprawdę ją zadowalało. Nie musiała się przesadnie męczyć ani wysilać, jeśli chodziło o poszukiwania, a srebrzysta nie lubiła niepotrzebnie zużywać energii. Czasami wolała, żeby ktoś ją wyręczył, niż żeby sama miała się produkować. Dopiero gdy sytuacja rzeczywiście wymagała jej interwencji, wkraczała do akcji i zaczynało robić się gorąco. W każdym razie teraz trochę musiała się nachodzić, jednak nie narzekała. Gwieździsta Łapa była zdeterminowana i cierpliwa, toteż szła przed siebie z taką samą zaciętością, jak wcześniej, aż tu nagle jak filip z konopi wyskoczył uszaty królik! Prędko zamrugała, po czym już uderzenie serca później zaczęła za nim gonić, stwierdzając, że to będzie dobra okazja do poćwiczenia sprintu. Szkoda, że nie miała dłuższych łap. Niemniej, starała się wyciągać je do przodu jak najdalej, sprężyście odbijając się od ziemi w tym szaleńczym pościgu za zwierzyną. Gdyby udało jej się go dogonić, skoczyłaby na niego, przytrzymała pazurami na ziemi i spróbowała zadusić. Wiedziała, że nie miała tyle siły, aby jednym ruchem skręcić mu kark, a nie chciała, żeby cierpiał.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Królik darł, jakby faktycznie mocno się czegoś przestraszył, jednak kocica nie wyczuwała w powietrzu żadnego zagrożenia – okolica wydawała się być bezpieczna… zresztą Gwieździsta bardzo zadziałała instynktownie i rzuciła się w pogoń. Złapanie uszatego zwierzęcia nie było najłatwiejszym zadaniem na świecie, jednak terminatorka dobrze sobie poradziła. Nie potrzebowała nawet szczęścia, które podsunęłoby królikowi coś pod łapy, by ten się potknął, po prostu po chwili pościgu znalazła się na tyle blisko, by móc go złapać; a o ile królik walczył, szarpał się, sprzedał kocicy kopa, to jednak w końcu skończył martwy. Teraz pozostawało odnaleźć mistrza, który to w tym czasie znajdował się bliżej obrzeży Świszczących Traw, by nie przeszkadzać kocicy w polowaniu.
Gwiazdka odziedziczyła po ojcu nie tylko gęste, długie i wyjątkowo puszyste futro, ale również niewielkie trójkątne uszy o bujnych włosach wyrastających z ich środka oraz niewielkich pędzelkach na ich czubkach w brawie pomiędzy ciemną szarością a czernią. Na srebrzystym, nieco ciemniejszym, niż na reszcie ciała czole, widnieje zgrabna M-ka. Sierść na pysku Gwiazdki jest ciemniejsza - chodzi o gęste i liczne pręgi na jej mordce w barwie zbliżonej do czarnej. Uroku dodają jej oczy w kształcie migdałów, lekko skośne o barwie soczystej zieleni. Koteczka ma również krótki, zgrabny pyszczek ozdobiony symetrycznym białym znaczeniem, ciągnącym się szerokim pasmem od jej brwi do różowego, niewielkiego noska, przez kryzę, aż po brzuch, gdzie zlewa się z jasnym, srebrzystym futrem. Po tacie odziedziczyła też długie, proste wąsy skierowane bardziej ku dołowi. Grzbiet oraz boki kocicy pokrywają czarne klasyczne pręgi. Biel na przednich łapach obejmuje same stópki, a na tylnych sięga do pięt.
Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli, a zazwyczaj opowiada takie rzeczy, które rozmówca chce usłyszeć. Już teraz zalążek talentu aktorskiego wyszedł na powierzchnię i zaczął się prężnie rozwijać. Kłamstwo? Łgarstwo? Przychodzą jej z łatwością. Zmienia maski tak lekko, że wręcz niezauważalnie. Oprócz tego jest bystra i można ją nawet nazwać przebiegłą, dlatego nigdy nie można być pewnym, czy to co robi, czy mówi, jest szczere, chociaż na pewno na takie wygląda. Potrafi być naprawdę słodziutka i to nawet dla gorszych od siebie, mimo że w środku ma dla nich wiele współczucia i poczuwa się lepsza. Tyle, że to nie ich wina, że urodzili się właśnie tacy, prawda?
Widziała, jak odległość pomiędzy nią a królikiem zmniejsza się z każdymi kolejnymi uderzeniami serca i wtedy była już przekonana, że jej się uda. Nie potrzebowała nawet do tego pomocy otoczenia; królik nie zatrzymał się z powodu kamienia, dołu w ziemi albo nie zwolnił przez potknięcie się. Srebrzysta córka Wietrznego Dnia pędziła ile sił w łapach i właśnie tak złapała swoją trzecią zdobycz. Po pochwyceniu królik wciąż walczył o życie, trafiając ją sprężystym kopnięciem, które, cóż, zabolało, jednak Gwiazdka ani myślała dawać za wygraną i w końcu wypełniła obrany przez siebie cel. Z uśmiechem na pysku chwyciła po w zęby po wyczyszczeniu futra i poszła pozbierać pozostałe ofiary. Gdy miała już wszystkie trzy truchła w mordce, a niesienie ich akurat nie było najłatwiejsze czysto logistycznie, zaczęła szukać rudego frędzla, żeby pokazać mu, jak dobrze jej poszło. W pewnym momencie wpadła na jego zapach i udała się w stronę obrzeży Świszczących Traw. Podeszła do niego, po czym odłożyła ptaka, gryzonia i królika na ziemię. — Mam nadzieję, że tyle wystarrrczy — zamruczała, patrząc na zielonookiego syna przywódczyni. I jak? Będzie pod wrażeniem? A może znowu powie coś, co ją zirytuje? Gwieździsta się postarała, więc liczyła na pochwałę. Pytanie tylko, czy Porywisty doceni jej starania. Okazało się, że w głębi duszy potrzebowała od niego aprobaty po tym, jak ja rozdrażnił.
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Nie czekał w miejscu, zamiast tego sam w końcu ruszył w stronę Gwieździstej Łapy uznając, że skoro od chwili jej nie widział, to przydałoby się sprawdzić, jak sobie radzi – i akurat załapał się na taki moment, że kocica szła w jego stronę, obładowana zwierzyną, w tym królikiem, który był prawie że jej wielkości. Imponujące, jak na pierwszy raz; tym bardziej, że nie minęło dużo czasu, odkąd terminatorka wyruszyła na poszukiwanie zwierzyny.
– Jak najbardziej. Świetnie ci poszło, Gwieździsta Łapo – odezwał się, gdy już stanęła naprzeciwko niego i upuściła zwierzynę, której przyjrzał się krótko z błyskiem dumy w zielonych ślepiach. – Jeżeli nie masz żadnych pytań i wątpliwości, możemy wracać do obozu – dodał po krótkiej chwili i w razie czego, jeśli już mogli wracać, zamierzał pomóc srebrzystej kotce z doniesieniem jej ofiar na stos zwierzyny.
Gwiazdka odziedziczyła po ojcu nie tylko gęste, długie i wyjątkowo puszyste futro, ale również niewielkie trójkątne uszy o bujnych włosach wyrastających z ich środka oraz niewielkich pędzelkach na ich czubkach w brawie pomiędzy ciemną szarością a czernią. Na srebrzystym, nieco ciemniejszym, niż na reszcie ciała czole, widnieje zgrabna M-ka. Sierść na pysku Gwiazdki jest ciemniejsza - chodzi o gęste i liczne pręgi na jej mordce w barwie zbliżonej do czarnej. Uroku dodają jej oczy w kształcie migdałów, lekko skośne o barwie soczystej zieleni. Koteczka ma również krótki, zgrabny pyszczek ozdobiony symetrycznym białym znaczeniem, ciągnącym się szerokim pasmem od jej brwi do różowego, niewielkiego noska, przez kryzę, aż po brzuch, gdzie zlewa się z jasnym, srebrzystym futrem. Po tacie odziedziczyła też długie, proste wąsy skierowane bardziej ku dołowi. Grzbiet oraz boki kocicy pokrywają czarne klasyczne pręgi. Biel na przednich łapach obejmuje same stópki, a na tylnych sięga do pięt.
Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli, a zazwyczaj opowiada takie rzeczy, które rozmówca chce usłyszeć. Już teraz zalążek talentu aktorskiego wyszedł na powierzchnię i zaczął się prężnie rozwijać. Kłamstwo? Łgarstwo? Przychodzą jej z łatwością. Zmienia maski tak lekko, że wręcz niezauważalnie. Oprócz tego jest bystra i można ją nawet nazwać przebiegłą, dlatego nigdy nie można być pewnym, czy to co robi, czy mówi, jest szczere, chociaż na pewno na takie wygląda. Potrafi być naprawdę słodziutka i to nawet dla gorszych od siebie, mimo że w środku ma dla nich wiele współczucia i poczuwa się lepsza. Tyle, że to nie ich wina, że urodzili się właśnie tacy, prawda?
Spróbowałby jej nie pochwalić. Gwieździsta Łapa nabrała powietrza nosem i uniosła delikatnie kąciki pyska, ale darowała sobie szczerzenie zębów. Zielone ślepia kocicy zogniskowały się na rudym kocurze. Grzecznie kiwnęła mu głową w podziękowaniu za wyrazy uznania, po czym dodała: — Dziękuję, Porrrywisty Wietrze. — Żeby jej mistrz na pewno zrozumiał przekaz. To nie tak, że Gwiazdka go nie lubiła. Bardziej... drażnił ją po prostu. Drażnił ją swoim przemądrzaniem się, uważaniem, że wszystko wie najlepiej i przede wszystkim upartością, której mógłby mu pozazdrościć niejeden osioł, aczkolwiek nie mogła zaprzeczyć, że pochwała padająca z jego pyska była satysfakcjonująca. Kocica zarzuciła srebrzystą grzywą i spojrzała na niego ponownie spod czarnych rzęs. — Czy często zdarzają ci się króliki niespodziewanie wskakujące pod nos? — zapytała żartobliwie. Nie, nie miała żadnych pytań, dlatego wzięła w pyszczek upolowaną zdobycz, zostawiając dwie dla rudego wojownika, po czym wrócili do obozu.