Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Popielata Łapa istotnie skorzystał z propozycji i opadł na brzuch z wyciągniętymi przed siebie brudnymi łapami. W jego długie futro wplątały się grudy ziemi, chociaż większość odpadła po szaleńczym pościgu za królikiem.
- Uważam, że całkiem dobrze mi poszło, udało mi sssię złapać kreta i królika. Jednakże obydwa te zwierzęta zauważyły moją obecnośśść. Jaki błąd popełniłem, Sssokoli Cieniu? - spytał, łypiąc na niego bursztynowymi ślepiami. Sam nie miał pojęcia, wydawało mu się, iż wszystkiego dopilnował i zachował odpowiednią ostrożność. Dobrze, że był szybki i był w stanie doścignąć zwierzynę.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Owszem. Dwie zwierzyny, chociaż jak sam widzisz, nie było łatwo ich schwytać. Zaraz porozmawiamy o błędach, najpierw powiedz mi jednak, co sam myślisz. Czy powtórzyłbyś takie wyczyny jak dzisiaj, przy kolejnej próbie polowania? Co było dla ciebie trudniejsze? - odpowiedział spokojnie, przyglądając się swojemu uczniowi i uśmiechnął się lekko, ledwie dostrzegalnie. Zatem tak musiał wyglądać, kiedy sam niemalże zakopał się pyskiem pod ziemią, byle tylko złapać kreta. Jak wiele księżyców minęło od tego czasu, jak wiele się zmieniło. To zdawało się być wręcz nieprawdopodobne, a on nie do końca wiedział, jak powinien do tej sprawy podejść, co powinien z nią zrobić i czy w ogóle powinien do tego wracać. Wspomnienia ostatnimi czasy atakowały go, jak wściekłe, a on odnosił wrażenie, że jest na to zdecydowanie za wczas. Robił się dziwnie melancholijny, a to ani trochę nie pasowało wojownikowi. Zaczynał jednak czuć, że te szkolenia, jakie prowadzi teraz, są już ostatnimi. Przyszedł czas na młodych, na nowe pokolenia, na nowe działania i świeże umysły, choć na pewno sam będzie służył radą.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
- Tak. Udowodniłem, że śściganie zwierzyny jessst opłacalne - odparł krótko, zerkając na truchło królika. Męczące, ale opłacalne. Gdy usłyszał pytanie o tym, co było dla niego trudniejsze poruszył uszami. Musiał się domyślać, że chodziło tu o zwierzynę, gdyż Sokoli Cień nie rozwinął tego pytania w sposób nie pozostawiający wątpliwości.
- Królik. Ciągle robił uniki i wymykał mi sssię z łap - odparł po krótkim zastanowieniu się. Z kretem musiał się tylko siłować i wyciągnąć go na powierzchnie, nic wielkiego. Wystarczyła sama siła i determinacja. Natomiast próby przewidzenia następnego ruchu królika i jednoczesne utrzymanie tempa pościgu mocniej dały mu się we znaki.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Bywa. Jednakże nie zawsze, o czym musisz pamiętać. Jeśli w Klanie jest dostatecznie wiele pożywienia, to nie musisz pędzić za każdą myszą, która wykonuje niesamowicie wiele uników. Tracisz tylko siły, które mógłbyś wykorzystać na schytanie królika albo czegokolwiek innego. Musisz nauczyć się oceniać sytuację. Czy walka z zaskrońcem jest konieczna, by go upolowąć, czy lepiej odejść i złapać ryjówkę? Jestem pewien, że to rozumiesz - powiedział na to poważnie i pokiwał lekko głową, następnie uśmiechnął się nieznacznie na jego uwagę o króliku, ale dokładnie tego się spodziewać, nie czegos innego. Potem zwrócił uwagę na to, jak ukrył zwierzynę i uświadomił mu, że zdecydowanie lepiej jest ją zakopać i oznaczyć, bo tak jak ją pozostawił, każdy drapieżnik, a nawet inny kot, mógł mu ją spokojnie podebrać i twierdzić, że jest jego.
- Błędy? Nie skupiałeś się do końca na wszystkich zasadach. Królik dość prędko zorientował się, że jesteś w pobliżu, kret również. Przy kopcu się czeka, bez ruchu, oddychając tak płytko, jak to możliwe, by kret nie wiedział, że tam jesteś. Króliki są czujne, o czym miałeś okazję się przekonać i wykonują całkiem sprytne zwody. Tak naprawdę jednak te błędy są do poprawienia, w miarę jak będziesz więcej polował. Jest dobrze i możemy na tym dziś zakończyć - powiedział poważnie i skinął mu łbem na znak, że jest zadowolony. Dodał jeszcze, że oczywiście będą nadal szlifować jego umiejętności, ale tak po prawdzie to ma całkiem dobry start. Skierowali się zatem do obozu, a Sokół był zadowolony, bo nie zostało im wcale tak wiele do omówienia.
//Zacznij proszę kolejny dzień; czasoprzestrzeń: dzień przed najświeższą ceremonią
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
- Dobre sssposstrzeżenie - mruknął. To prawda, nie powinien marnować sił na byle mysz, kiedy w okolicy mogą kręcić się większe zwierzęta. Nie pomyślał o tym i teraz kiwał głową na znak zgody. Pozostałe słowa Sokolego Cienia zniósł w milczeniu. Wolalby żeby poszło mu bezbłędnie i żeby wykazać się niespodziewanym talentem w tej dziedzinie, lecz był już na tyle dojrzały, żeby być świadom istnienia rzeczywistości i marzeń. Bezbłędność przy pierwszych podejściach to właśnie takie marzenie. Dymny kocur podniósł się i wrócił do obozu by odpocząć i coś zjeść.
Kolejny dzień treningu. Polowanie szło mu coraz lepiej, w sparingach czuł się jak ryba w wodzie i domyślał sie, że do końca treningu nie zostało mu wiele materiału. Popielata Łapa przyszedł w umówione miejsce i czekal na mentora mrużąc oczy w słońcu.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Czas. Uciekał powoli, przepływał im między palcami, ale Sokół nie czuł się z tego powodu tak źle, w gruncie rzeczy - było mu całkiem dobrze. Czasem popadł w melancholijne rozważania, wspominał coś, co dawno przeminęło, ale nie było to dla niego nazbyt przykre, więc nie patrzył na to z pogardą albo niechęcią, ot, było. Przyjmował to do wiadomości, tak samo jak fakt, że wkrótce zakończy treningi swoich uczniów i pozostanie mu zajmowanie się innymi rzeczami, co wcale mu nie przeszkadzało. Cieszył się również, bo jego zdaniem zbliżali się już do końca procesu edukacji, właściwie we wszystkich przypadkach, to zaś było coś, co wielce mu odpowiadało.
- Popielaty - powiedział, kiedy dostrzegł swego ucznia czekającego na niego pod Starym Kasztanem. Stąd zamierzał zabrać go do Czterech Dębów i wzdłuż granicy. To była długa wycieczka, ale uważał, że obaj dadzą sobie z nią radę, w końcu on był zaprawiony w bojach, a jego terminator był młody i silny, wiedział już również, jak wykorzystywać swe mięśnie do polowania i walki. - Ruszajmy. Powiedz mi, co wiesz o Kodeksie Wojownika? - rzucił, gdy skinął na niego i zaczął stawiać łapy na dość ciepłej ziemi, prowadząc ich do miejsca, gdzie bezkarnie mogły spotykać się koty ze wszystkich Klanów.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
- Sssokoli Cieniu - przywitał się z nim i skinął mu głową. Popielata Łapa ruszył u boku mentora nie przejmując się czekającą ich podróżą. Był znacznie silniejszy od momentu rozpoczęcia treningu, jego łapy stały się wytrzymalsze i pozwalały mu na dłuższe wędrówki, natomiast pod futrem zaczynały rysować się mięśnie.
- Kodeksss wojownika to zasssady według których wszyssscy żyjemy. Zossstał ussstanowiony przez gwiezdny klan w momencie powsstawania klanów. Znam niektóre z jego zassad, chociaż nie wszyssstkie - tutaj zrobił krótką przerwę na zebranie myśli i wzięcie porządnego oddechu. - Sssłowo przywódcy jessst prawem. Wojownik musssi odbyć milczące czuwanie w noc mianowania. Zasstępcą może zossstać tylko i wyłącznie wojownik, który wytrenował już jakiegośśś terminatora. Nie możemy przekraczać granic innych klanów, natomiasst własssne musssimy regularnie patrolować. Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczocha. Wojownicy nie mogą opuśśścić kociąt w bólu, chorobie bądź niebezpieczeńssstwie. Wojownicy nie powinni zabijać ssswoich przeciwników chyba że nie mają wyboru i robią to w obronie własssnej - powtórzył zasady, które znał od Białej Burzy, Zajęczego Susa bądź z własnych obserwacji. Miał już zakończyć, gdy przypomniał sobie, że pominął wszystkie te, które dotyczyły jego samego i na nowo podjął dialog.
- Sssstarszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami.
Terminatorom nie wolno jeśśść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić ssstarszyznę. Terminatorem mogą zossstać koty, które mają co najmniej sześśść ksssiężyców.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Sporo. Naprawdę wiele zasad już znasz, ale pozwó, że je dopracujemy. Nie tylko nie można wstępować na cudze ziemie, ale nie wolno również na nich polować. Mówisz o patrolowaniu ziem, lecz tutaj głównie chodzi o granice, które mają być oznakowane każdego dnia, a jeśli napotkasz intruza, musisz go przegnać. Nie mówię o zabijaniu, bo jak sam zauważyłeś, honorowy wojownik nie musi zabijać, by zwyciężać swoje bitwy i tego powinniśmy się trzymać. Gdy mowa o kocięciu... cóż, sam mi powiesz. Jak rozumiesz to, co mi przedstawiłeś? Po kolei. Bo dla wojownika nie jest ważne to, że zna zasady Kodeksu, ale że je rozumie - powiedział w końcu na to, kiwając łbem, kiedy powoli zbliżali się do Czterech Dębów. Nie szedł jakoś niesamowicie szybko, być może faktycznie nieco bardziej zmęczony niż jeszcze dziesięć księżyców wcześniej, ale mógł się tego spodziewać i w gruncie rzeczy wiedział, że to w końcu go dopadnie. Nie narzekał jednak, po prostu nie gnał na złamanie karku, ale nie sądził, by komukolwiek to przeszkadzało. Jeśli zaś idzie o trening Popielatego, to mógł przyznać, że jest dobrze i zbliżają się do końca, wszakże zostało im omówienie właśnie Kodeksu i przemarsz po całej granicy, a także przekonanie się, czy kocur umie się wspinać. Jeśli chciał, mogli przystanąć jeszcze na naukę łowienia ryb, na razie jednak mieli przed sobą inne zajęcia.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Skinął sztywno głową. Spodziewał się luk w swojej wiedzy i darował sobie rozczarowanie, że odpowoada bezbłędnie. Sokoli Cień sam przyznał, że wie już dużo, a ze strony kocura jakakolwiek pochwała to naprawdę coś.
- Zassstępca musssi wytrenowzć terminatora, żeby pokazać sswoją gotowośść do zarządzania innymi. Jeżeli wojownik nie potrafi sssobie poradzić z jednym młodym kotem, to co dopiero z całym klanem, a do tego będzie zmuszony jako zasstępca. Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczocha... Ale według mnie ta zasssada nie ma zbytnio sssenssu. To... Oczywisste. W pobliżu nie ma ssiedlissk dwunogów i taki pieszczoch mussiałby biegać tam i z powrotem, od klanu do gniazda ssswoich dwunożnych, a to zajęłoby mu dużo czasssu. Żaden przywódca nie chciałby mieć w klanie wojownika, który co chwile mussi odchodzić, poza tym ssstanowiłby zagrożenie: jego isstoty mogłyby go szukać i wkroczyć za nim do obozu - Popielata Łapa analizował i przedstawiał swoje interpretacje. Niektóre zasady omijał, ponieważ wydawały mu się aż zanadto oczywiste. Po co rozkładać na kawałki zasadę o nieprzekraczaniu granic? - Co do kociąt wiem, że nie ma znaczenia czy to koty klanowe, czy nawet sssamotnicy. Trzeba zapewnić im bezpieczeńsstwo i warunki do przeżycia, a więc powinno sssię je zabrać do obozu. Przywódca posstanowi, co z nimi wtedy zrobić - żadna inna opcja nie przychodziła mu do głowy. - Ssstarszyzna ma pierwszeńsstwo, ponieważ te koty sssa już zbyt ssłabe by sssamodzielnie polować, w przeciwieńsstwie do terminatorów. A co do tego, że terminatorzy muszą mieć co najmniej sześść ksssiężyców... Wcześśniej sssą zbyt młodzi, zbyt mali i ssłabi, żeby sssobie poradzić, wytrzymać wędrowkę po granicach lub w razie czego uciec przez zagrożeniem.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Słuchał. Chciał wiedzieć, jak młody na to wszystko spogląda i czy się w czymś nie myli, czy nie trzeba mu czegoś aby na pewno objaśnić. Jeśli nie miał żadnych uwag w stosunku do jego rozumowania w odniesieniu do zastępcy, tak trudniej było już z kolejną kwestią.
- Nie. Istotą odrzucenia wygodnego życia pieszczocha nie jest to, że moglibyśmy z nimi żyć i należeć do Klanu. Chodzi tutaj o sposób bycia, o spojrzenie na życie. Pieszczochy mają wszystko pod nosem, nic nie muszą robić, by to zyskać. Jeśli takie są twoje priorytety, cóż, wtedy wygodne życie jest dla ciebie, wojownikiem stajesz się po to, żeby służyć, a nie wypoczywać - powiedział spokojnie, wyjaśniając tym samym swojemu uczniowi, o co dokładnie chodziło. Chciał, żeby dobrze to zrozumiał i wiedział, w jaką stronę iść z interpretacją kolejnych zasad, jakie zostały im jeszcze przekazane. Oczywiście, co kot - to zdanie, ale to też nie do końca tak działało.
- Owszem. Musisz jednak wiedzieć, czy twój przywódca zgodziłby się, żeby je przynieść do obozu. Pamiętaj, by nie wyrządzać nazbyt wielu szkód, bo jeśli na ten przykład Gwiazda życzyłaby sobie, by takie kocięta odnosić do Dwunożnych... Cóż, wtedy zabieranie ich do obozu i dawanie namiastki życia, jakie wiedziemy, nie byłoby najlepsze. Nie sądzę, by Porywisty postępował w taki sposób, ale to nie ja decyduję. Uważam jednak, że myślisz słusznie - odparł znowu, czekając na to, co jego uczeń ma jeszcze do powiedzenia, by móc przejść dalej. I chociaż kocur nie mówił o niektórych zasadach, to i tak musieli je omówić, nie dało się ich ominąć, choćby według niego były tak oczywiste, jak to, że w dzień świeci słońce.
- Pozostałe. Chcę usłyszeć o wszystkim.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Czyli myślał błędnie, tak samo jak Biała Burza: oboje źle to interpretowali, co jest o tyle ciekawe, że ona również była terminatorką zastępcy w swoim klanie. Popielata Łapa słuchał, notował w myślach i niskim pomrukiem dał znać, że przyjął ów poprawki do wiadomości. Stąpając lekko westchnął w duchu, ale nie protestował w żaden widoczny sposób.
- Sssłowo przywódcy jesst prawem dopóki nie działa na szkodę własssnego klanu. Wojownik nie powinien zabijać ssswoich przeciwników bez wyraźnej potrzeby, chyba że w obronie własssnego życia jeżeli nie mają wyboru, ponieważ to doprowadzi do niepotrzebnych śśmierci, a gdyby każda utarczka na granicy kończyłaby ssię czyjąśś śśmiercią klany byłyby nieliczne - to akurat zasada starych czasów. Teraz nikt ze sobą nie walczył, gdyż nie byo takiej potrzeby i podobne przypadki zdarzały się bardzo rzadko, chyba że mowa o samotnikach. - Natomiassst milczące czuwanie... hmm. Jesst po to żeby śświeżo mianowany wojownik otrzymał już jakieśśś zadanie, które dotyczy tylko jego rangi? - zgadywał, gdyż nie wiedział. - Nie możemy wkraczać i polować na ziemiach innych klanów, ponieważ mamy włassne, a każdy klan musssi wyżywić sssię ssamodzielnie. Bronimy naszych granic przed intruzami, ponieważ należą do nass. To nasze tereny łowieckie - nie miał pojęcia jak objaśnić te zasady, które były równie przejrzyste i logiczne co oddychanie. Tak było, to definiowało ich klany.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Poprawki. Po to tutaj byli, żeby właśnie o nich dyskutować, by wszystko jakoś łączyć i tworzyć z tego jedną, spójną całość. To było coś, co Sokołowi zdecydowanie odpowiadało, a jego uczeń na całe szczęście był na tyle pojętny, że dość prędko wyłapywał wszystkie uwagi, przyjmował je i mogli iść dalej. Całkiem dobrze szło mu również wyjaśnianie zasad, o jakich dyskutowali, tak więc Sokół nie widział zbyt wielkich przeszkód co do tego, by Popielny miał zostać wkrótce wojownikiem. Kiedy terminator mówił, zbliżyli się do Czterech Dębów, a Sokół wkroczył na ziemie niczyje i ostatecznie usiadł na spokojnie, by nieco odpocząć, a przy okazji omówić z Popielnym kwestie Zgromadzeń.
- Przemyślenia. To czas dla siebie, ale również czas po to, by zrozumieć, jak wymagające może być życie wojownika, w końcu odpowiadasz wtedy za cały Klan, który śpi i wypoczywa - powiedział na to i spojrzał jeszcze uważnie na ucznia, po czym pokiwał łbem. - Wiesz, gdzie teraz się znajdujemy?
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Ach, przemyślenia. A zatem w pewnym sensie miał rację, zależy jak to wszystko interpretować, ale czuwanie w milczeniu nad śpiącym obozem brzmiało odpowiedzialnie.
- Na granicy, ale nie czuję żadnego konkretnego zapachu. Wiem, że tam rozciąga sssię granica z klanem rzeki - odrzekł, kiwając głową w odpowiednią stronę. - Ale tutaj nigdy nie byłem. Czuje zapachy rzeki, wichru, ale i takie, których nie znam. Cień i grom? - Popielata Łapa po raz pierwszy nic nie wiedział. Nie słyszał o zgromadzeniach, a nawet jeśli to potraktował je jako bajkę jak historie o powstaniu czterech klanów.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Tak. Znajdujemy się przy Czterech Dębach, gdzie spotykają się granice wszystkich Klanów i gdzie swobodnie możesz rozmawiać z innymi kotami, tutaj, na tej ziemi, ma panować rozejm - powiedział spokojnie Sokół, jednocześnie patrząc na ucznia, po czym powiedział mu, by obszedł okolicę, zapoznał się z zapachami wszystkich Klanów i zorientował się, gdzie dokładnie przebiegając granice. W tym czasie wojownik siedział spokojnie, właściwie bez ruchu, ciesząc się tą chwilą odpoczynku. Nie spodziewał się, że zaczną nachodzić go takie momenty, ale cóż miał zrobić, wkrótce miał skończyć sto księżyców i choćby się oszukiwał oraz zaklinał, nie był w stanie wstrzymać czasu, nie mógł powiedzieć, by ten się zatrzymał, nie mógł zrobić nic, by to się po prostu odwróciło.
- Zatem? Czy to miejsce coś ci mówi? O jakiejś zasadzie? - spytał jeszcze, gdy akurat jego terminator znajdował się dość blisko niego, ale nie popędzał go, mieli w końcu czas, a Kodeks był na tyle obszerny, że bez dwóch zdań będę mieli jeszcze o czym dyskutować.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Tak też zrobił. Spojrzał dosyć krytycznie na jeden, ale bardzo rozrośnięty dąb i okrążył go z uniesioną głową, gdy smakował zapachy wszystkich klanów. Istotnie tropów było sporo i to bardzo różnorodnych. Po raz pierwszy miał okazję poczuć klan gromu oraz cienia, zwłaszcza z gromu, z którym wicher nie miał wspólnej granicy.
- Nie. Nie sssłyszałem o tym - powtórzył. Nie wiedział do czego służy to miejsce, nie licząc możliwości pogawędek z sąsiadami, ale domyślał się, że mówi się o nim w kodeksie, inaczej Sokoli Cień nie zaczynałby tego tematu. Popielata Łapa po momencie zwiedzania powrócił do kruczoczarnego kocura i usiadł naprzeciwko niego czekając na rozwinięcie wątku o czterech dębach i oryginalnym miejscu w samym centrum klanowych ziem.