Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Kolejny. Sokołowi ani trochę to nie przeszkadzało, w końcu miał jeszcze czas, a trening Słońca był bardziej farsą, niż prawdziwym nauczeniem, więc swój czas poświęcał głównie Wietrzykowi. Nie miał więc raczej żadnych problemów z tym, by nieco inaczej ustawić własny harmonogram działania i wziąć pod swojego skrzydła następnego terminatora, którego należało poprowadzić właściwą ścieżką, by przypadkiem nie zaczął opowiadać jakichś bzdur. Sokół uznał, że niektóre rzeczy dzieją się niezależnie od niego, Zaśnieżona bowiem wydawała mu się kocicą mądrą i dobrze przygotowaną do życia, mądrą, wiedzącą co należy w życiu robić, a przeżył rozczarowanie. Pogodził się już jednak z tymi sprawami, tak samo, jak, z tym że jednostki wybitne czasami znikały w bliżej nieokreślonych okolicznościach, całkowicie łamiąc swój obraz, dlatego też całkiem spokojnie podchodził do szkolenia, jakie teraz go czekało.
- Chodźmy - powiedział, gdy zjawił się jego uczeń. - Chcę, żebyś powiedział mi, czy odbyłeś nauki, a jeśli tak, czego się tam nauczyłeś. Jaka jest twoja wiedza? Co opowiesz mi o Klanie i życiu w nim? - spytał, jak zawsze burkliwym tonem, a później wyprowadził młodego z obozu, by pokręcić się nieco wśród krzewów, a następnie zatrzymać się na moment w namyśle i obrać ostatecznie kierunek na Dziki Sad.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Wygląda na to, że obydwoje rodzice Popielatej Łapy w jakiś sposób zawiedli Sokoła. A przynajmniej ci udawani, gdyż Wilczy Pomruk z całą pewnością nie był ojcem dymnego. Jakaż szkoda, że nikt nie podzielił się z nim tym podejrzeniem.
Popielata Łapa stawił się na czas i przywitał się z zastępcą. Dotrzymywał mu kroku gdy po raz pierwszy w swoim życiu wyszedł z obozu. Skupienie się na otoczeniu i jednocześnie przywołanie z pamięci wiedzy zgromadzonej dwa księżyce temu okazało się nie być takie proste. Dymny kocur był ostrożny i taksował krzewy wzrokiem.
- Moim nauczycielem był Zajęczy Sssuss. Opowiedział mi hisstorie powssstania czterech klanów. Wiem, że mamy wssspólną granice z klanem cienia oraz rzeki i wiem czym charakteryzują sssię klany. Klan rzeki potrafi pływać i łowić ryby, a przywódczynią jessst tam Czerwona Gwiazda. Klan cienia żyje na podmokłych terenach i rządzi nim Płomykówkowa Gwiazda, natomiasst klanem gromu Trzmiela Gwiazda. Ponoć koty ssstamtąd ssą sssilne i zaprawione w bojach, ale to tylko sstereotypy - zaczął i urwał na chwilę w celu zebrania myśli. Mimo że sporą część nauk poświęcili na rozmowę o matce Popielatej Łapy to Zajęczy Sus okazał się naprawdę doskonałym nauczycielem i opowiedział mu o wielu rzeczach.
- Mówił mi też o rangach. Przywódca ma dziewięć żywotów, ale może je wszyssstkie sstracić na raz jeśśli jego rany sssą zbyt poważne. Przywódca urządza ceremonie, mianuje kocięta terminatorami, a terminatorów wojownikami. Nadaje imiona, pilnuje porządku i rządzi klanem. Może mieć ssny od gwiezdnego klanu. Zassstępca nadzoruje patrole oraz treningi terminatorów. Medyk to kot leczący chore koty. Ta ranga to nie zabawa, ponieważ wyssstarczy mały błąd by kogośś zabić. Nieumyśślnie, oczywiśście. Medyk dzieli sssny z gwiezdnym klanem. Może sssię z nim kontaktować. Obowiązuje go kodeksss medyka mówiący, że medyk nie może mieć kociąt oraz partnera. Jego ceremonia ma miejsssce przy szepczącej sssadzawce. Natomiasst wojownicy to koty, które ukończyły treningi i otrzymały nowe imię. Polują. Trenują terminatorów i bronią granic klanu przed intruzami. Obowiązuje ich kodeksss wojownika. Wiem, że nowo mianowany wojownik musssi odbyć milczące czuwanie w noc po ssswojej ceremonii, a zassstępcą może zossstać tylko taki kot, który wytrenował już jakiegośśś terminatora. Wojownik nie może wkraczać na terytorium innego klanu i jednocześśnie mussi ssstrzec granic ssswojego - zakres wiedzy Popielatej Łapy był niewątpliwie duży. Kocur cieszył się, że nie zmarnował czasu jako kocię, a jego nauki okazały się dużym sukcesem. Pytanie czy na Sokolim Cieniu coś takiego w ogóle zrobi wrażenie.
- Wiem również, że dawniej nasz klan mieszkał w jasskiniach przy klifie - przypomniał sobie zawczasu.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Zawiedli. Nie tylko oni jednak i Sokół już właściwie się z tym pogodził, ostatecznie bowiem nie mógł kierować życiem swoich uczniów, nie mógł mówić im, jak mają je przeżyć i co mają w nim robić, nic zatem dziwnego, że ostatecznie po prostu spoglądał na nich wszystkich z wysokości własnego stanowiska i oceniał, po prostu spoglądając na to wszystko tak, jak spoglądać powinien jeden z najważniejszych kotów w Klanie. Kiedy było trzeba, patrzył na nich jako na indywidualne przypadki, inaczej oceniał ich jako całość, jako jeden wielki organizm, który by dobrze funkcjonować, nie mógł godzić się na istnienie żadnych wrzodów i narośli, nic zatem dziwnego, że Sokół mimo wszystko zamierzał rozmówić się z winowajcami i patrzeć na to, jak sobie z tym wszystkim radzą, dokąd ich to prowadzi i czy wyciągnęli jakiekolwiek nauki, z tego, co się działo, czy też nie.
- Sporo. Przyda się to jednak naprawdę porządnie uporządkować, nim przejdziemy do bardziej praktycznych dzialań - stwierdził spokojnie, bez wyrazu, kiwając wielkim łbem. Jak zawsze nieznacznie burczał, nie patrzył również jakoś szczególnie uważnie na swego terminatora, skupiając się bardziej na drodze, jaką mieli przebyć, niż na tym, jakie miny robił jego uczeń, patrząc na to, co mijali. Wędrował miarowo, bez poganiania go, ale na pewno dość prędko jak dla kogoś młodego, kto do tej pory biegał tylko po obozie. - Mówiłeś o przywódcy, zastępcy i medyku. Czy wiesz, kim jest pomocnik medyka i terminator medyka? I czym właściwie różnią się od siebie te trzy najwyższe stanowiska? - rzucił zatem, by sprawdzić, co na to odpowie młody i czy to, co mówi, jest wyuczone przez Zająca, czy może jednak syn Zaśnieżonej kieruje się w tym opowiadaniu także własnym pomyślunkiem.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Sokoli Cień stawiał się poniekąd w roli boga obserwującego jak toczy się życie jego "dzieci" i ingerującego dopiero wtedy, gdy działo się coś złego. Interesująca postawa, lecz być może zgubna; wszak mimo wszystko nie był żadnym bogiem, a tylko kotem takim jak oni wszyscy, i mógł popełnić błędy. Błędy, które będą tragiczne w skutkach. Im ważniejsze stanowisko, tym większa odpowiedzialność, ale to akurat nic nowego.
Sporo. To prawda. Popielata Łapa potrafił więcej niż jego rówieśnicy. Nie próżnował i zbierał wiedzę tam, gdzie tylko była ona dostępna, jednakże nie miał wielkich nadziei co do prędkiego ukończenia treningu. Sokoli Cień to zastępca, który nie ma tyle czasu, co zwykli mentorzy. Ponadto opanowanie wszystkich umiejętności wymaga czasu i syn Zaśnieżonej Ścieżki wolał poświęcić kilka dodatkowych księżyców na trening by stać się naprawdę utalentowanym wojownikiem ze świetlaną przyszłością, niż kolejną miernotą, która ukończyła trening na wyścigi.
- Terminator medyka jessst jak terminator wojownika. Dopiero sssię uczy. Poznaje choroby, kodeksss medyka, zioła, uczy ssię je zbierać i wykorzyssstywać, a ponadto przechodzi też trening na wojownika - odpowiedział, również nie patrząc na swojego mistrza. Otaczające go tereny były znacznie ciekawsze niż kocur, na którego zdążył się już napatrzeć w obozie. Co zaś do samego terminatora medyka nie miał więcej do dodania, a o ostatni wiedział na przykładzie Gałązki. To że Lśniąca Sadzawka prowadzi jej dwa treningi jednocześnie wydało mu się akurat głupie. Medyczka miała dwóch terminatorów, gdzie każdemu z nich prowadziła po dwa treningi, a ponadto musiała zbierać zioła i spełniać wszystkie swoje obowiązki. Czy kocica miała zmieniacz czasu w kieszeni, że się ze wszystkim wyrabiała? - Pomocnik medyka to wytrenowany medyk, ale bez rangi. Sssłyszałem, że z medykiem jessst podobnie jak z zassstępcą: kot zossstaje pełnoprawnym medykiem dopiero po śśśmierci sswojego poprzednika - a zastępca przywódcą po śmierci swojej gwiazdy. Popielata Łapa przeskoczył nad brudną kałużą i szedł dalej. Obstawiał, że idą na którąś granicę.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Doprawdy? Ciekawe miał podejście do całej sprawy, ale był jeszcze młody i wiele rzeczy po prostu idealizował, wiele z nich było dla niego po prostu nie takich, jak być powinno, bo mówiąc prosto, nie znał życia. Miał jednak jeszcze czas, żeby to wszystko zmienić, miał czas, żeby dorosnąć i wtedy poczekać, aż klapki z jego oczu opadną. Sokół w jego wieku był równie wielkim idealistą i zakładał sobie nie wiadomo co właściwie, a teraz, zbliżając się do dziewięćdziesięciu księżyców, wiedział doskonale, że życie bywało perfekcyjne, a on niesamowicie mądry, jedynie we własnych wyobrażeniach i marzeniach. Do tego wszystkiego trzeba było jednak niewątpliwie dojrzeć, a na to nie było na pewno czasu w ciągu ledwie sześciu księżyców, co do tego nikt, poza kociętami, nie miał wątpliwości.
- Powiedzmy. Pomocnik medyka ma właściwie takie same obowiązki, jak medyk, jedynie uznawany jest za drugiego w kolejności kota w lecznicy, nie pierwszego. I jak podejrzewam, nie dzieli tak często snów z Gwiezdnymi. Obejmuje go jednak Kodeks Medyka, o którym więcej musiałby opowiedzieć ci Lśniąca. Przywódcą zaś nie zostaje się jedynie po śmierci Gwiazdy, tak mówi Kodeks i jest to idealne rozwiązanie, ale w praktyce... Cóż, nie zawsze tak jest, a nasza historia zna różne przypadki. Wygnanie Gwiazdy, jej ucieczkę i porzucenie Klanu, fakt, że Klan się odwraca od przywódcy... - powiedział na to spokojnie Sokół, który nie potrzebował utrzymywać w tym czasie kontaktu wzrokowego ze swoim uczniem. Po prostu dyskutowali, a on przekazywał mu kolejne elementy swojej wiedzy, uzupełniając tym samym to, co kocur mówił. - Powiedz mi, czy terminatorów obowiązuje Kodeks Wojownika? I co wiesz o pozostałych rangach? - dodał po chwili, przelotnie jedynie zerkając w stronę terminatora, potem zaś skupił się na tym, co ich otaczało, pilnował ich otoczenia, by nie spotkało ich po drodze coś złego.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Oczekiwanie idealnie postawy i mądrości kotów mających księżyców więcej niż włosów w ogonie od kogoś w jego wieku jest równie wielką głupotą, co oczekiwania Zaśnieżonej Ścieżki, która zasłaniała się kodeksem i była oburzona, że jej trzymiesięczny kociak nie zna go całego na pamieć. Oczywiście, że idealizował. Oczywiście, że widział to w innych kolorach i miał inne poglądy. Jego życie trwało za krótko, by to zmienić. Acz Popielata Łapa był mądry. Obserwował. Słuchał. Wyciągał wnioski. Ostatnie ceremonie okazały się nader interesujące.
- Jesssteśś pewien, że Lśśśniąca podzieli sssię ze mną tą wiedzą? - wątpił. Ich medyczka skrywała swą wiedzę niemalże z desperacją i broniła jej wszystkimi czterema łapami. Może teraz się to odmieni gdy ma dwóch terminatorów, ale też nie jest to pewne, co w sumie jest głupie, gdyż nikt nie wie czym kieruje się medyk i co mówi jego kodeks. W przypadku ich medyczki, która robiła co chciała i kiedy chciała było to wskazane, ale Popielata Łapa nie wiedział o jej występkach.
- Czy to znaczy, że przywódca może zossstać wygnany? I tak, wydaję mi sssię, że obowiązuje. W pewnym sssenssie... musssi, inaczej to by było bez ssenssu. Muszę sssię nauczyć jak być wojownikiem, a jak mam to zrobić, jeśśli kodekss mnie nie obowiązuje? Są kocięta, które nie posssiadają obowiązków. W wieku czterech ksssiężyców mają nauki. W wieku sześśściu lub więcej zossstają terminatorami. Ssstarszyzna to koty, które sssą zbyt wiekowe, by wypełniać obowiązki, dlatego ich nie mają. Mają pierwszeńssstwo do ssstossu zwierzyny, tak sssamo kocięta. Matki to kocice wychowujące kocięta i opiekujące sssię nimi. Ale... mogą też szkolić terminatorów? Nie jessstem pewien. Moja matka szkoli terminatorów, ale jednocześśśnie próbowała zajmować sssię sswoimi dziećmi - to była dla niego zagwozdka. To wyglądało tak, jakby Zaśnieżona Ścieżka była rozerwana pomiędzy dwoma rolami, ale nie stała twardo ani w jednej, ani w drugiej i w konsekwencji nawalała na obu frontach.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Czas. Wszystko było kwestią czasu, obserwacji i nauki, aczkolwiek Sokół, już jako dość wiekowy kot, czasami był rozbawiony spojrzeniem młodych, czasami czuł przez to narastającą nostalgię, a czasami po prostu spoglądał na to bez większych emocji. Wiedział, że każdy ma prawo do własnego zdania, ale chciał również dać młodym podstawy do tego, by to zdanie nie było abstrakcyjną brednią.
- Nie - przyznał szczerze. - Sądzę jednak, że jeśli poprosiłbyś o wskazanie podstawowych różnic pomiędzy Kodeksem Wojownika a Kodeksem Medyka, uzyskałbyś odpowiedź. Z Lśniącą należy umieć rozmawiać, ale nie można również całkowicie przed nią uciekać - stwierdził prosto. Doskonale wiedział, że medyczka broniła swojej wiedzy jak szalona, chociaż powinna pamiętać, że pod jej ogonem już się pali i jeśli nie chciała odejść w pełni zapomniana, to raczej powinna zrobić coś, co spowoduje, że zostanie obdarzona pozytywniejszym spojrzeniem. Byle tylko wyszkoliła swojego ucznia, bo bez tego mogli równie dobrze zapomnieć o głębszej i szerszej przyszłości Klanu, przynajmniej dokładnie tak uważał kocur.
- Może. Nie jest to prawem, jakie znajdziesz w Kodeksie, ale takie sytuacje się zdarzały. Gdy przywódca sam łamie Kodeks, gdy jest zabójcą, gwałcicielem, gdy zmusza kocięta do bycia terminatorami albo bezpodstawnie wypowiada wojnę innemu Klanowi, nie posłuchają go inni. To nie jest tajemnicą. To, jak zostanie to ocenione przez przodków, jest sekretem, który poznamy dopiero po śmierci - wyjaśnił mu na spokojnie, doskonale wiedząc, że dopiero przyszłość pokaże, jak zostały ocenione jego czyny, jego zachowanie, jak Gwiezdni spojrzą na jego bunt, na fakt, że to Malina zasiadła na czele Klanu Wichru, a nie Grad, który z kolei pokazał im wszystkim zad, obrażając się śmiertelnie, zamiast kontynuować swoje działania w sposób poprawny, zamiast pokazać, że umie być, chociaż dobrym wojownikiem. Sam sobie wystawił ocenę. - Matką można być, cóż, tymczasowo. Kiedy urodzi się własne kocięta i się nimi opiekuje, można nią jednak być zawsze, nosić taką rangę i dbać o młode i starsze pokolenie, o cały Klan. To wybór, jaki sięotrzymuje - powiedział spokojnie, przymykając lekko ślepia. - Powiedziałbym, że rangę matki może nosić również kocur, o ile faktycznie czuje się lepiej dbając o Klan wewnętrznie, a nie zewnętrznie.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Umieć rozmawiać? Śmiał wątpić. Do kocicy przemawiała ranga i wysoka pozycja, nie umiejętność rozmowy.
- Opowiesz mi cośś więcej o takich przypadkach? - nigdy o tym nie słyszał, a brzmiało to interesująco. Popielata Łapa kroczył lekko i szybko. Po chwili spytał zastępce, gdzie się znajdują, gdyż nie miał bladego pojęcia. Jeśli miał się nauczyć rozkładu ich terytorium musiał zrobić sobie specyficzną mapę w głowie.
- Rozumiem.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Ciekawość. Oczywiście, że chciał o tym słuchać, to nie powinno nikogo dziwić, w końcu tego typu tematy zawsze były czymś, co przyciągało najwięcej uwagi, jednocześnie pokazując, że Kodeks Wojownika nie jest czymś, co trzeba stosować literalnie, ale trzeba myśleć, zanim wykona się ruch, który miałby wszystko zniszczyć. Poza tym prawo obowiązywało każdego, łącznie z przywódcą, a niektórzy zdawali się o tym całkowicie zapominać.
- Dobrze. Nie ma tego jednak zbyt wiele i część znam jedynie z opowieści. Moja babka, Poranna Rosa, zmusiła do odejścia Szlachetną Gwiazdę, która zaniedbywała swoje obowiązki i nie była nawet w stanie stanąć pyskiem w pysk z konsekwencjami własnych zachowań. Przywódczyni po prostu odeszła własną drogą, nikt nie wie dokąd, kiedy i co jej to dokładnie przyniosło. Był również Błyskająca Gwiazda, zdaje się, że takie nosił miano, przywódca Klanu Gromu. Jak dokładnie miały się sprawy, nie wiem, ale zdaje się, że koty postąpiły tam podobnie do nas i wygnały go po prostu, za to, co zrobił, jak bardzo ich ignorował i nie chciał choćby słuchać. Był także Krucza Gwiazda, który odszedł od nas, bo Klan śmiał się z nim nie zgadzać i zauważał, że powinien działać w naszym imieniu, a nie przeciwko nam. Zostawił nas z Gradem, który nie miał nawet prawa być zastępcą, a wtedy podnieśliśmy sprzeciw. Krzykliwa Mewa, jeśli się nie mylę, to twoja prababka, zagroziła nawet, że do Gwiezdnego Klanu może pójść po jej trupie, po czym sama udała się na spotkanie przodków. Jak widać, nawet Gwiezdni uznali, że Klanem powinien władać ktoś, kto słucha innych, a nie zachowuje się, jakby pozjadał wszystkie rozumy i wycierał sobie mordę Kodeksem, kiedy było mu wygodnie - powiedział więc, dość ogólnie, ale jak już terminator się zorientował, Sokół raczej nie mówił dużo, na dokładkę cały czas właściwie burczał i pozostawał kimś w rodzaju cienia. Zerknął teraz na swojego ucznia. - Jest jeszcze coś, co chciałbyś dodać? Co z samym przywódcą i zastępcą? - rzucił całkiem swobodnie, dając teraz głos terminatorowi.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
Wygnanych przywódców jest całkiem dużo, jak się okazało. Popielata Łapa poruszał tylko uszami z niewzruszoną miną, lecz skrzętnie zapamiętywał zasłyszane informacje. Wygląda na to, że przywódcy nie mogą sobie tak po prostu machać beztrosko nóżką w koronie, tylko liczyć się z własnym klanem i konsekwencjami wynikającymi z jego zaniedbania.
- Czy kodeksss nie mówi, że sssłowo przywódcy to prawo? To znaczy, że można sssię mu w niektórych przypadkach ssprzeciwić? - to bardzo ważne zagadnienie. Może nawet kluczowe jeśli mowa o zrozumieniu kodeksu oraz o jego elastyczność. Popielata Łapa nie znał całego kodeksu, co najwyżej najważniejsze punkty, które są powszechne i wszystkim znane. Zaśnieżona Ścieżka tylko wymagała, nie pomagała.
- Nie mam więcej pytań. Powiedziałem o nich wszyssstko, co wiem - odrzekł spokojnie. Nie spodziewał się, że to nie koniec. Sądził, że Zajęczy Sus powiedział mu wszystko, lecz jak widać rangi to obszerny temat. Znacznie obszerniejszy niż wcześniej kocurek się spodziewał.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Mówi. Ale Kodeks nie służy do tego, by wycierać sobie nim mordę, kiedy to konieczne, a do tego, by go rozumieć. Jeśli włada tobą gwałciciel albo kot, który za nic nie słucha własnego Klanu, który, dajmy na to, każe ci wygnać starszyznę z obozu, to co robisz? - powiedział na to jeszcze spokojnie i spojrzał uważnie na swojego ucznia, chcąc dowiedzieć się, co dokładnie ten ma mu do powiedzenia. Chciał wiedzieć, jak kocur na to reaguje, jakie ma przemyślenia i co zrobiłby, gdyby okazało się, że przywódca oszalał albo stara się robić coś, co jest tylko i wyłącznie jego własnym widzimisię, jakie nie prowadzi do żadnego celu. Tylko niszczy i powoduje, że chce się wyć, zaś Klan rozpada się i rozpada, koty są wyrzucane albo żyją w wiecznym strachu, że jedno sprzeciwienie się woli Gwiazdy, zakończy się ich śmiercią. Uśmiechnął się przelotnie, gdy młody uznał, że nie ma nic więcej do powiedzenia, a później skinął swoim wielkim łbem.
- Terminator. Jakie właściwie ma obowiązki i czym dokładnie różni się od kocięcia? Jakie według ciebie ma obowiązki w stosunku do młodszych i starszych od siebie? - spytał zatem, nadal testując jego wiedzę, a jednocześnie pokazując mu mijane tereny, by ten wiedział, gdzie dokładnie się znajduje, żeby orientował się, jak wygląda jego dom, bo to, że czuł najpewniej zapach taki, jak w obozie, było raźnej jasne.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
- Nie zgodzę sssię. Sstarssi nie dadzą sssobie rady bez opieki klanu, więc to jak sskazywanie ich na śśmierć. Rozumiem, że jeśśli przywódca działa na szkodę włassnego klanu bez żadnego konkretnego powodu, czyli na przykład gdyby kazał mi zabić kociaka bądź starszego, nie muszę sssię go ssłuchać - ostatnie stwierdzenie powiedział raczej do siebie, niż do Sokolego Cienia. Zaczynał rozumieć tę ideę i o co chodzi, choć niektórzy mogliby takie coś wykorzystywać i wycierać sobie gębę dobrem klanu nie gorzej niż kodeksem. Popielata Łapa powoli zaczął rozumieć, iż życie przywódców to nie bajka i pławienie się we władzy.
- Terminatorzy muszą wymieniać mech w legowiskach starszych i w kociarni. Dbają o czystość w obozie, uczą się jak zostać wojownikiem. Poznają granice, kodeks i uczą się walczyć oraz polować. Wydaję mi się, że przynoszą zwierzynę starszym i kociętom. Często widzę terminatorów, którzy zanoszą im jedzenie - gdy przebywał z Kusowąsym bądź z własną matką na własne oczy widział, jak koty przynosiły im jedzenie. Nie był wszystkich pewien, lecz często były to koty młode, a młodoś oznacza terminatorów.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Dokładnie. Przywódca powinien w pierwszej kolejności działać dla dobra całego Klanu, a nie dla przyjemności, czy w poczuciu, że przecież tak będzie lepiej, bo, powiedzmy, ograniczymy liczbę członków Klanu. Istnieją inne sposoby radzenia sobie z kryzysem, prośba o pomoc innych Klanów, zgoda na polowanie na ziemiach niczyich, to jedne z możliwych rozwiązań - powiedział spokojnie, jednocześnie dając uczniowi do zrozumienia, że Kodeks, ale i prawdziwe przewodzenie Klanowi, to nie była zabawa, popisy, czy siedzenie na wygodnym stanowisku. To było nieustanne analizowanie tego, co naprawdę jest dobre i konieczne, a co stanowi jedynie swoistą mrzonkę i marzenie. Chciał, żeby Popielaty to rozumiał, żeby to dostrzegał i żeby to w pełni docierało do jego umysłu, choćby nieco na razie jeszcze mgliście. Zdawał się jednak być dość mądrym kotem, Sokół zakładał więc, że wkrótce dostrzeże ciężar władzy.
- Owszem. Widzisz, obowiązkiem terminatora, który potrafi już polować, jest nakarmienie Klanu, w pierwszej kolejności kociąt i starszyzny. Dlaczego tak jest? Poza tym troska o Klan ma nauczyć terminatora tego, jakie będzie w przyszłości wypełniał obowiązki i wskazać mu, że bycie wojownikiem nie jest na pewno czystą sielanką - dodał jeszcze, by młody w pełni zrozumiał to, co do niego mówi i co chce mu opisać. Nie musieli się z tym jakoś szczególnie spieszyć, a Sokół wolał, żeby te zagadnienia w pełni omówili i doszli do jakiś konstruktywnych wniosków w odniesieniu do wszystkich klanowych rang.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Korzonek śmiało może uchodzić za syna Wilczego Pomruku. Jego futro jest czarne dymne, tyle że długie, co znacząco odróżnia go od rodziców; zarówno tych prawdziwych, jak i fałszywych. Ironicznie oczy odziedziczył po Bursztynowym Wschodzie: są intensywnie płomienno-bursztynowe, odznaczające się na tle ciemnego futra.
Korzonek dba o swój wygląd. Jest elegancki, dostojny, olśniewa urodą. Porusza się również z dostojeństwem i gracją. Kocur ma długie łapy. Wysoki jak jego prawdziwy ojciec (mówiąc szczegółowo jest idealnie tego samego wzrostu, co Bursztynowy Wschód) i szczupły.
Kocur jest bardzo stonowany i spokojny. Stroni od idiotycznych zabaw i zbędnych rozmów, ot, woli się nie przemęczać, używając innych do swoich celów. Typ obserwatora i stratega. Zawsze dokładnie ocenia sytuację i uwikłanych w jego brudne plany delikwentów, by dobrać odpowiednie środki, dzięki którym sam pozostanie nie tylko czysty i niewinny, ale także na nieszczęściu wybije się na szczyt, będąc w oczach starszych tym najlepszym. Kocur jest typem samotnika. Woli spędzać czas samotnie, na uboczu, lecz zawsze swoją uwagę kieruje na innych, obserwując ich każde potknięcie i błąd, by w przyszłości móc tę analizę wykorzystać dla własnego interesu, jaki by nie był. Jest wcieleniem ideału; Los nie poskąpił mu niczego. Jego ruchy są pełne gracji i dostojności, a niezwykła uroda, delikatna, niewieścia i ponętna stoi w zdecydowanej sprzeczności z czarnym wnętrzem - można śmiało nazwać o bestią, czy nawet samym diabłem w pięknej, lśniącej skorupie, na której nie sposób dostrzec skazy. Mówi innym to, co chcą usłyszeć, by przypadkiem sobie nie zaszkodzić. Z szacunkiem odnosi się do starszych i wyższych rangą, ale tylko po to, by zyskać w ich oczach, by zmanipulować i później móc używać do własnych celów - lepiej mieć więcej sojuszników, niż wrogów. Korzonek należy do tych mściwych i pamiętliwych. Jest w stanie poświęcić całą swą energię i czas by komuś zaszkodzić, choć nigdy nie zrobi tego w jawny sposób. Zdecydowanie woli wykorzystywać moc plotek i pomówień niż pazurów i kłów.
Barwna Ścieżka (wicher)
- Władza musssi być trudna - zauważył, wypowiadając na głos swoje wcześniejsze myśli. Spojrzał na Sokoła badawczo. - Niektórzy mogą wszyssstkie sswoje czyny ussprawiedliwiać kodeksssem bądź dobrymi intencjami. Ty i Malina macie trudne obowiązki - podsumował. To nie mogła być sielanka, zaczynał to widzieć. Nic dziwnego, że przywódczyni wyglądała na jakąś taką schorowaną i na ostatnich ceremoniach ciągnęła nosem przez katar. Miała swoje lata, a rządzenie klanem musiało wykańczać.
- Sstarsssi i kocięta nie potrafią sssami o ssiebie zadbać, a wojownicy, medycy i przywódcy mają wyssstarczająco wiele obowiązków - odparł, mrugając bursztynowymi oczami. Sokoli Cień sam sobie dopowiedział i Popielata Łapa pokiwał głową. Przynajmniej wiedział, dlaczego to wszystko robi i jaki to ma dokładnie sens.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Mogą. I byli tacy, więc trzeba rozumieć, że Kodeks to nie jest formułka, którą recytuje się, gdy trzeba, ale są to zasady, jakie należy znać i pojmować ich znaczenie - powiedział naprawdę poważnie, a później nieznacznie skinął łbem na znak, że owszem, jego obowiązki nie są wcale takie proste, jak mogłoby się wydawać. Istniały sprawy takie, jak Iskry, czy Słońca, których nie dało się rozstrzygnąć tak o, od łapy i powiedzieć sobie, że przecież zrobiło się wszystko, co należy i było to niesamowicie proste.
- Właśnie. Dlaczego kocięta nie mogą opuszczać obozu? Dlaczego starszyzna powinna to robić jedynie w towarzystwie? - spytał jeszcze, gdy szli dalej, a on pokazywał kocurowi kolejne zakamarki ziem Wichru. Przy okazji sprawdzał, na ile sprawny jest kocur, kiedy się zmęczy, kiedy dojdzie do wniosku, że wolałby odpocząć. Chciał się również przekonać o stopniu jego cierpliwości i z tego też powodu - nie przechodził jeszcze do kwestii związanych z polowaniem. Skończą omawiać rangi, niechaj w jego głowie powstanie myśl, że nie jest to wszystko takie proste albo bezsensowne, to było ważne.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫