Logo Artemidy
Trening Gęsiej Łapy
#1
Próbowała położyć się spać wcześniej, jednak! Kiedy wszystkie koty rozeszły się już spod Mroźnej Skały po ceremonii, zostawiając jedynie masywną, niebiesko-biała sylwetkę w milczeniu strzegącą obozu, kocica tak jak obiecała zaniosła Sokołowi piszczkę i chwile z nim posiedziała w milczeniu. Później wróciła do legowiska i starała się zasnąć, chociaż i tak większość czasu spędziła na układaniu planu dnia i treningu Gęsiej Łapy. Kiedy nastał dzień i ciepłe promienie słońca połaskotały jej nakrapiany, różowy nosek; ziewnęła szeroko i szybko przeciągnęła się po czym doprowadziła do porządku. Opuściła legowisko i skierowała się do stosu zwierzyny, wybierając z niego mała rybę, ale ale! Nie dla siebie. Ona po chwili na dwa kęsy zjadła jakąś mizerną myszkę i oblizała się, zerkając na niebo - pogoda idealna a słońce...Słońce prawie w odpowiednim miejscu! Pochwyciła więc rybę i ruszyła pod Złączone Drzewa, siadając kawałek przed nimi na widoku a przez białymi łapami położyła rybkę w oczekiwaniu na swojego terminatora. Owinęła krótkawy ogon wokół przednich łap i wyprostowała się jeszcze kilkukrotnie układając sierść na białej piersi i...Dalej cierpliwie czekała. Kocurek miał jeszcze trochę czasu a nawet jakby się spóźnił to Owocówka nie byłaby zła. Akurat synowi zmarłej wojowniczki trafił się wyjątkowo wyrozumiały mistrz. Kiedy jednak Gęsia Łapa, pierwotnie nazwany Jajkiem się pojawił! Śliwkowa Pestka posłała w jego kierunku pogodny uśmiech i zachęciła drgnięciem wąsów do podejścia bliżej. Wtedy też podsunęła mu łapą rybę pod nos i zachęcając do jedzenia poruszyła krągłym łebkiem.
xx— Witaj, Gęsia Łapo! Dobrze spałeś? Pewnie jesteś głodny w-więc przyniosłam ci rybę. Jedz śmiało. — odparła przyjaźnie jeszcze słowami chcąc przekonać kocurka do śniadania. Kilka uderzeń serca po tym, nieco się pochyliła i uniosła lekko brew. Miała plan co do dzisiejszego dnia, jednak...Najpierw standardowe pytania! Słyszała o ogromnej tragedii jaka spotkała młodziutkiego kociaka i całe jego rodzeństwo. Można powiedzieć, że częściowo znała jego ból; w końcu straciła siostrę! Jednak...nie w tak młodym wieku jak Jajo. Jednak nie o to zamierzała pytać. Przecież to...byłoby nietaktowne!
xx— Miałeś swoje kocięce nauki, słoneczko?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#2
Jaj... Gęsia Łapa po swojej ceremonii długo nie mógł zasnąć. Po raz pierwszy nocował w Zrośniętych Drzewach, legowisku Terminatorów, o którym tyle rozmawiał ze Sroczą Łapą! Miał u swego boku całe rodzeństwo, również mniej lub bardziej podekscytowane nową rangą, oraz poznane wcześniej Łapy. Cieszył się, jednocześnie chciał rozmawiać jak najdłużej i wymieniać wrażeniami, oraz szybko odpłynąć w sen, aby jak najprędzej doczekać poranka...
Gdy już było naprawdę późno, a on wciąż nie mógł spać, problemem zaczęło być coś, czego w ogóle się nie spodziewał. Zapachy były tu zupełnie inne, niż w Kociarni, hałasów jakoś więcej i w ogóle - wszystko się różniło. I zaczął się martwić. Jak nie zaśnie zaraz, to czy wstanie na czas?
Ostatecznie wreszcie udało mu się zasnąć, a nawet obudził się dość wcześnie, by zdążyć wyjść, rozejrzeć się po Obozie i przylizać sterczące tu i ówdzie futerko. Jego brzuch zaczął właśnie burczeć, gdy słońce nieśmiało, przez warstewkę chmur, błysnęło na niego spomiędzy gałęzi. Nie zdążył nic zjeść, a była już pora na początek Treningu! Właśnie wtedy ujrzał czarno-białą postać swojej nowej Mistrzyni, zmierzającą ku Splątanym Drzewom. Podbiegł do niej w paru susach.
-Dzień dobry, Śliwkowa Gałązko! - przywitał się wesoło. Na uprzejme powitanie z poczęstunkiem rozmruczał się rozkosznie. Naprawdę, nie tak spodziewał się rozpocząć pierwszy trening. Był tak głodny, że nawet przez myśl mu nie przeszło, że może to być jakiś test, w którym Wojowniczka próbuje sprawdzić jego savoir-vivre...
- Bardzo dziękuję! Nie mogłem wczoraj spać i przez to późno wstałem i nie zdążyłem zjeść śniadania... - przyznał całkowicie szczerze. Wgryzając się w małą, lśniącą rybkę, pomyślał sobie, że liczył na mistrza z rodzaju twardzieli, ale tak naprawdę, po wczorajszej obserwcji starszych członków Klanu Rzeki, uznał, że Śliwkowa Pestka jako Mistrzyni była największym szczęściem, jakie mogło na niego spłynąć. Nie sądził, żeby ktokolwiek z rodzeństwa dostał od kota, który ma go trenować, sycący posiłek na dobry początek dnia...
- Obiecuję, że niedługo będę łowił kilka takich ryb dziennie!- rzucił, między jednym kęsem a drugim - Nie miałem oficjalnych nauk... Po śmierci Mysiego Kroku zachorowałem i Księżycowy Pył musiała się mną zająć - tłumaczył - Starałem się jak najwięcej dowiedzieć od niej, i później, jak wróciłem do Kociarni i czekałem na Ceremonię, ale pewnie mam spore braki.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#3
Uśmiechnęła się w szczerym rozbawieniu, kiedy to kocurek przekręcił jej imię na takie, jakie nosiła kotka od której to pierwotnie się ono wzięło. Kiedy przysiadł, poruszyła delikatnie wibrysami.
xx— Śliwkowa Pestko. Dostałam imię od Śliwkowej Gałązki, była dla mojej mamy przyszywaną ciocią. — sprostowała drobną pomyłkę, jednak na jej pyszczku nie było ani trochę złości czy dezaprobaty. Ot! Taka tam pomyłka. Każdemu może się zdarzyć. Koteczka po tym przywitała terminatora delikatnym skinieniem łebka i w spokoju obserwowała jak zabiera się za swój posiłek, który tez mu przyniosła. Wiedziała, że najpewniej nie zdąży zjeść śniadania, a głodny terminator to zły terminator! Pierwszy trening Kapustki, teraz Sroczej Łapy rozpoczęła w południe, więc chociaż miała pewność iż biało-czarny coś zjadł. Tutaj wyciągnęła młodzika stosunkowo wcześnie, dlatego chciała zadbać o to, aby jego brzuch nie dawał im koncertów podczas pierwszego wyjścia poza granice obozu! A że po wczorajszej ceremonii dopisywał jej naprawdę dobry humor; cóż, Jajo mógł liczyć na naprawdę miłą opiekę. Właściwie nawet jakby kocica miała zły humor to i tak w kierunku do swoich podopiecznych chciała wykazywać się jak największa pogodą ducha. Pomimo słabej znajomości, bowiem znali się przecież niecały wschód słońca, czuła się przy synu Mysiego Krku swobodnie. Pewnie to przez różnice wieku, jednak...Nie potrzeba się nad tym niepotrzebnie roztrząsać. Tak jak w przypadku Sroki, zaskarbił sobie jej sympatie już od samego początku kiedy to wesoło się z nią przywitał i tym samym wykazał chęć do zdobywania wiedzy. A to przecież było najważniejsze, prawda?
xx— Coś podejrzewałam, że tak będzie. — odparła wyrozumiale i uśmiechnęła się, delikatnie oblizując wagi i poruszając przy tym wibrysami. — Przynajmniej na twój burczący brzuch mogę coś zaradzić! Mam nadzieje, ż-że nie zaśniesz mi n-na terenach. — zażartowała i poruszyła delikatnie uszami spoglądając na zajadającego się rybką terminatora. Skoro powiedział, że nie spał zbyt dobrze, a sama Owocówka również lekkiej nocy nie miała, to plan jaki obmyśliła powinien się mu spodobać. Kiedy to usłyszała następne słowa, uśmiechnęła się delikatnie i skinęła łebkiem. Była...rozczulona takim entuzjazmem? W końcu zawsze mógł jej się trafić ponurak, którego siłą musiałaby zaciągać do nauki polowania czy walki. A...z tym mógłby być już całkiem spory problem. Naturalne, że od strony charakteru naszej Głogówny.
xx— W to nie wątpię, Gęsia Łapo. — odparła z rozbawieniem aby później nieco zmarkotnieć, chociaż nie na długo. Śmierć nigdy nie jest pozytywnym tematem. Przynosi smutek i uczucie zaprzeczenia a nawet i złość! Omiotła kocurka troskliwym spojrzeniem i westchnęła cicho, posyłając w jego stronę wyrozumiały uśmiech. Nic się przecież nie stało, że nie miał nauk! Więcej wspólnego poznawania wiedzy dla nich. — Nawet jeżeli te braki masz, od tego jestem ja aby je uzupełnić. Więc...Może zaczniemy najpierw od czegoś prostego, może rangi? Na pewno jakieś znasz.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#4
-Śliwkowapestko! - poprawił się Jajo, gdy tylko Mistrzyni zwróciła mu uwagę, że przekręcił jej imię. Przedtem przełknął, żeby nie wypluć przy okazji jakiejś ości. To pochylał się nad posiłkiem, chcąc skończyć go jak najszybciej, to zerkał znów na czarno-białą kotkę, wyczekując każdego jej słowa lub gestu. Wreszcie skończył pałaszować, oblizał się, westchnął głęboko, wydychając rybi wyziew, i skupił w pełni na Śliwkowej Pestce.
Kiedy się skupiał, robił to całym sobą. Było to po nim widać: przestawał mówić, marszczył czoło i udzielał odpowiedzi z lekkim opóźnieniem. Tak i teraz, usiadł prosto naprzeciw Mistrzyni, owinął wokół siebie biały ogon, oparł jego koniuszek na okrągłych stópkach przednich łap i wysłuchał stawianych przed nim zagadnień. Cieszył się, że kocica nie patrzy na niego z wyższością, a z autentyczną troską, z życzliwą chęcią podzielenia się wiedzą, a nie udowadniania, że mu jej brakuje.
Zapytany o rangi, wziął głęboki wdech, zatrzymał go na chwilę, po czym wyrecytowł:
- Kocięta, Terminatorzy, Wojownicy, Zastępca, Przywódca... to wszystko były rzeczy, które dobrze znał, więc zawahał się na chwilę - Matki... - dodał, dopiero przecież wyprowadziwszy się z Kociarni - Medyk. I Terminator Medyka! - zakończył, jako że pozostawał pod ich opieką przez kawał swojego dotychczasowego życia.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#5
A Śliwka zdecydowanie doceniała skupienie jakim też kocurek się wykazywał. Było coś zabawnego w tym marszczącym się, sporych wielkości nosku i jego grzbiecie oraz tworzących się zmarszczkach podczas marszczenia czoła. Jednak było gołym okiem widać, że ostatni syn Mysiego Kroku skupiał się na tym co tez mówiła do niego jego mistrzyni. A to...bardzo dobrze! Kiedy to szybko, na jednym wdechu powiedział jej imię po poprawce, skinęła mu łebkiem pewna, że już drugi raz się nie pomyli. Zresztą, nawet jakby to zrobił to nic by się nie stało. Śliwka nie podniosłaby na niego głosu ani nie poczuła się urażona. Słuchała wielu rzeczy o brązowej wojowniczce i naprawdę, nazwanie jej przez przypadek jej imieniem było czymś miłym. Kiedy też Jajo wziął głęboki wdech świadczący o dłuższej wypowiedzi, Śliwka nadstawiła uszy. Wypowiedziane rangi były jak najbardziej poprawne, na co też wojowniczka się uśmiechnęła ciepło i skinęła łebkiem. Pomimo chwilowego zwątpienia, Gęsia Łapa poradził sobie znakomicie. Zapomniał jedynie jednej rangi, jednak aktualnie w klanie nikt jej nie piastował. Nie było co go wielce o to upominać!
xx— Bardzo dobrze, Gęsia Łapo. — zamruczała w jego kierunku ciepło i zerknęła na zakończony posiłek. Poruszyła delikatnie koniuszkiem ogona i na jej pyszczku zagościł pogodny grymas. — Zapomniałeś jedynie o jednej randze, jednak na ten moment nikt jej nie piastuje. Jest to pomocnik medyka. O, zawsze po zakończonym posiłku należy zakopywać resztki. Byłoby ogromny bałagan, gdyby k-każdy kot je po sobie zostawiał, w-wiesz? — uniosła brew delikatnie zaznaczają Jaju co do zasad postępowania z resztkami. Chyba też...Mówiła o tym Kapustce! Ale mogła się mylić, bo równie dobrze mogło to dotyczyć Pajęczej Łapy. Po chwili ciszy i możliwej reakcji białego terminatora, czarno-biała Owocówka ponownie zabrała głos.
xx— A jesteś w stanie coś mi o tych rangach powiedzieć? I-ch obowiązki na przykład, albo czym się charakteryzują.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#6
Gdy czarno-biała kocica opowiadała swojemu Terminatorowi o randze Pomocnika Medyka, ten pokiwał w zamyśleniu głową. No tak. Barwna Łapa w końcu przestanie być tylko Łapą i stanie się w pełni wyszkolonym kocurem, zdolnym do zastępowania Księżycowego Pyłu w razie potrzeby.
- Czy Terminator Medyka trenuje dłużej, niż inni Terminatorzy? - zapytał z myślą o swoim starszym koledze.
Gęsia Łapa wiedział, że nie wolno tak po prostu zostawiać za sobą niedojedzonych resztek, więc gdy Mistrzyni o tym wspomniała, pokiwał głową, rozejrzał się za jakimś trochę mniej odsłoniętym miejscem, złapał za płetwę ogonową, połączoną kręgosłupem z rybią głową i podreptał parę kroczków na bok. Rozgrzebał łapką twardą, zimną ziemię i przysypał nią pozostałości po posiłku.
Wrócił do Śliwkowej Gałązki i wysłuchał swojego następnego zadania.
- No to po kolei... - zaczął - Kocięta to najmłodsi członkowie Klanu. Nic właściwie nie muszą robić, ale też niewiele im wolno. Wiadomo - wzruszył barkami. Jeszcze wczoraj należał do tej grupy i raczej sprawował się bez zarzutu.
- No a Matki się nimi opiekują, nawet jak w danej chwili nie mają własnego miotu to pomagają innym kocicom... Terminatorzy to koty, które skończą sześć księżyców. Uczą się polować, walczyć, poznają Kodeks Wojownika... Potem stają się Wojownikami. To podstawowa ranga w Klanie. Wojownicy chronią go, karmią, oznaczają granice i w ogóle są ważni. Później można już tylko awansować na Zastępcę, który pomaga Przywódcy w jego obowiązkach. A najlepsi z najlepszych zostają Przywódcami. To prawda, że Przywódcy mają dziewięć żyć, Śliwkowa Pestko? - zadawał już kilku różnym kotom to pytanie, ale nie szkodziło poznać i jej opinii - Przywódca nosi imię Gwiazdy. I rządzi Klanem. Oprócz tego jest Medyk, który leczy koty, no i jego Terminator czy tam Pomocnik, który uczy się, a potem dzieli część jego obowiązków.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#7
xx— Cóż... T-terminatorzy medyków mają zupełnie inny rodzaj treningu niż koty, które uczą się n-na wojowników, Gęsia Łapo. Może się tak zdarzyć, że koty m-mianowane w tym samym czasie i wieku na te dwa stanowiska, ukończą treningi w różnym czasie. — zaczęła, nie do końca wiedząc, czy w ogóle dobrze podeszła do odpowiedzi na to wydawać by się mogło, proste pytanie! Zawsze miała wrażenie, że medyczny trening jest krótszy, jednak po takim głębszym przeanalizowaniu stwierdziła, że... — Jednak s-szczerze sądzę, że trening na medyka jest dłuższy. Te wszystkie zioła musza być skomplikowane. — zakończyła gładko i posłała białemu lekki uśmiech, a kiedy to zabrał się za sprzątanie resztek ryby, odprowadziła go spojrzeniem w spokoju oczekując jak ponownie klapnie zadkiem przed nią i będą mogli kontynuować pierwszy dzień treningu, który na pewno na samym obozie się nie zakończy. Wtedy też, jak ryba już zniknęła ładnie pod chłodną ziemią, Jajo rozpoczął rozwijać to co też wiedział na temat rang. Co jakiś czas, czarno-biała kiwała łebkiem w geście prawdziwości wypowiedzianych informacji a z każdą kolejną, delikatny uśmiech na jej dwukolorowym pyszczku się powiększał. Bardzo ładnie. Tylko trochę dopowiedzieć i rangi będą mieli z głowy! Jednak wyłapała małe "ale", które dotyczyło mylenia i scalania terminatora z pomocnikiem medyka, oraz pominięcie starszyzny. Jednak...Cóż, Śliweczka na pewno łagodnie mu to wytłumaczy. Najpierw jednak, odpowiedź na priorytetowe pytanie jakie też otrzymała!
xx— Tak, to prawda, że przywódcy mają dziewięć żyć. Otrzymują je od Gwiezdnego Klanu wraz z imieniem przywódcy. — wyjaśniła spokojnie a koniuszek jej ogona delikatnie drgnął. No dobrze, skoro już jesteśmy przy Gwiezdnym Klanie...Nie! Najpierw odrobina dopełnienia co do rang, bo Śliwka nie byłaby sobą. — C-co do wymienionych rang, p-pominąłeś starszyznę, co sama przeoczyłam! Są to koty, które przeżyły już swoje oraz wykonywały obowiązki wobec klanu tak długo, że teraz należy im się za to odpoczynek i szacunek. — wyjaśniła, mogąc z lekkim sercem przekreślić w głowie wszystkie rangi. Reszta...została dobrze opisana i było słychać, że kocurek wie o czym mówi. No, to teraz sprawa tego nieszczęsnego pomocnika i terminatora!
xx— Pomocnik medyka i terminator medyka to dwie różne rangi, słoneczko. Terminator m-medyka dopiero się uczy a p-pomocnik już ukończył swój trening, otrzymał imię i aby stać się pełnoprawnym medykiem, poprzedni musi odejść do Gwiezdnego Klanu. — starała się jak najlepiej wyjaśnić tą...zawiłą różnicę, aby syn zmarłej wojowniczki w przyszłości nie miał z tym problemu. Druga sprawa, czy w ogóle było mu to potrzebne; no ale trening to trening, Śliwka i tak mu to przekaże i tak! — A jak już jesteśmy przy Gwiezdnym Klanie, wiesz może coś o nim, Gęsia Łapo?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#8
- No taaak, Starszyzna! - zgodził się Gęsia Łapa, gdy jego Mistrzyni wspomniała o najstarszych członkach Klanu. Zupełnie o nich zapomniał, z resztą wygląda na to, że nie tylko jemu się to zdarzało... Jako najmniej aktywni w życiu Klanu mogli być niekiedy przeoczeni, jakkolwiek przykre by to nie było. Nikt nie chciałby po spędzeniu całego życia w służbie Klanowi być zapomniany, prawda? Młody Terminator obiecał sobie, że zajrzy do ich Legowiska, jak nie dziś, to jutro.
Gdy Śliwkowa Pestka tłumaczyła mu różnice między Terminatorem a Pomocnikiem Medyka, kiwał głową. Rozumiał to i dokładnie to miał na myśli, kiedy wcześniej się na ten temat wypowiadał! Pewnie po prostu nie wyraził się jasno. Zdecydował się jednak nie tłumaczyć tego od nowa, po prostu wysłuchał Mistrzyni i jeszcze raz kiwnął łebkiem, na znak, że wszystko załapał i zapamięta.
Wreszcie dostał pytanie o Gwiezdny Klan. Trochę nie rozumiał tego całego konceptu, ale jakąś podstawową wiedzę posiadał...
- Jak kot umiera, to mówi się, że trafił do Gwiezdnego Klanu - zaczął dość niepewnie - Tak mówiono o Mysim Kroku, i że będzie teraz patrzeć na mnie ze Srebrnej Skórki. Nie wiem, jak miałaby się tam dostać, skoro zakopali ją w ziemi poza Obozem... Słyszałem też od Księżycowego Pyłu, że czasem Przodkowie mówią do niej w snach, ale jakoś do mnie ani mama ani nikt inny nigdy nic nie powiedział.
Gęsia Łapa ewidentnie miał z tym wszystkim problem. Wszyscy inni mówili o Gwiezdnym Klanie jakby spotykali się z nim na Granicy na co drugim patrolu. Skra był wręcz przekonany, że każda rzecz w jego życiu wynika z interwencji Przodków. Dla Jajeczka koncepcja dualizmu ciała i duszy była zupełnie nienaturalna, nie miał nigdy w zwyczaju snić metafizycznych rozważań, a nikt dotąd nie podjął się faktycznego wyjaśnienia mu tego tematu...
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#9
A więc rangi można uznać za zaliczone! Proszę, poszło całkiem sprawnie i Śliwkowa Pestka poczuła przyjemne ciepło przy sercu. Kolejny terminator, który już co nie co wiedział, a to jakiś postęp! Uśmiechnęła się ciepło, kiedy biały kocurek pokazał, że zrozumiał co tez mu chciała przekazać tłumacząc starszyznę jak i różnice między terminatorem a pomocnikiem. Niby coś tam mówił, jednak Śliwka chciała nieco to rozszerzyć i naprostować parę spraw aby na pewno obie strony się jak najbardziej zrozumiały. Poruszyła delikatnie wibrysami, kiedy to padła odpowiedź na temat Gwiezdnego Klanu. Niepewność w jego głosie nieco ją zaalarmowała, jednak w spokoju wysłuchała co tez na ten temat wie i co takiego o tym sądzi. Pajęcza Łapa również miała lekki problem jak chodziło o Gwiezdny Klan, dlatego można powiedzieć, że Śliwka była na to przygotowana. Nie każdy kot wierzył w Przodków, a z wypowiedzi młodzika wynikało, że i on co do ich istnienia na Srebrnej Skórce nie jest za bardzo przekonany. Przykładem mogącym podważyć istnienie Gwiezdnego Klanu był fakt, że...Zmarła Mysi Krok nie ukazała mu się w snach. Westchnęła cicho i przyjrzała się młodszemu kocurkowi z błyskiem troski w zielonych ślepiach.
xx— Tak, koty, które przestrzegały Kodeksu Wojownika, k-który omówimy później, trafiają po śmierci do Gwiezdnego Klanu. — zaczęła spokojnie i wyrozumiale, chcąc...jak najlepiej przekazać kocurkowi zarówno smutną, jak i niestety prawdziwą stronę tego tematu. Fakt, koty umierały i była to klanowa codzienność, jednak...Pomimo wiedzy o życiu w Gwiezdnym Klanie, nie każdy miał szanse zostać przez jednego z przodków nawiedzony we śnie. Przywilej kontaktu z takimi kotami mieli na pewno medycy oraz przywódcy. Na pewno do jakiś zwykłych kotów również schodzili krewni ze Srebrnej Skórki, ale...była to rzadkość. Przynajmniej w odczuciu czarno-białej, bowiem nie spotkała się jeszcze z kotem, który by się taką rzeczą pochwalił. — Bo...widzisz Gęsia Łapo, k-kot nie odchodzi do Gwiezdnego Klanu ciałem, a duszą. I...Bardzo przykro mi z powodu Mysiego Kroku. Sama...straciłam siostrę i w-wiem, że nawet jak jej nie widzę, to czuwa nade mną. Tak pewnie jest i w przypadku twojej mamy. Co do Księżycowego Pyłu, to...medycy mają p-przywilej możliwości rozmowy z Gwiezdnym Klanem. Kto wie, może i kiedyś tobie uda się w śnie zobaczyć z mamą? J-jedno jest pewne, nie możesz wątpić. — uśmiechnęła się i podniosła, unosząc ogon do góry w jasnym znaku. Gęsia Łapa chyba nie myślał, że będą siedzieć w obozie cały pierwszy dzień, prawda?
xx— No dobrze, a teraz chodź. Chyba nie myślałeś, że przetrzymam cię pierwszego dnia w samym obozie, prawda?— chciała w ten sposób również odwrócić uwagę kociaka od smętnego tematu jego zmarłej matki. A co mogło mu poprawić humor? Wizja poznania świata poza obozem! A...przynajmniej taką miała nadzieje.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#10
Gęsia Łapa niespecjalnie kumał koncept duszy. Był sobą i żaden jego kawałek, poza zgubionym podszerstkiem, nigdy donikąd sobie nie poszedł, zostawiając całą resztę. Czy jadł, czy spał, czy chorował - zawsze był w całości. Po śmierci miałby się jakoś nagle rozdzielić na pół? Nie przekonywało go to, jakkolwiek Śliwkowa Pestka wydawała się przedstawiać to jako naturalną kolej rzeczy.
- Nie mogę... wątpić? - zapytał odrobinę podejrzliwie. Płonąca Łapa, wtedy jeszcze Skwar, uczył go nie tak dawno, żeby nie pozwalał innym sobie czegoś kazać czy zabraniać. Buropręgowany brat był specjalistą, jeśli chodzi o nieufne traktowanie innych kotów, niezależnie od rangi czy przynależności. Teraz, nawet gdyby Gęsia Łapa chciał, niczym wzorowy Terminator, słuchać się wszystkich poleceń swojej Mistrzyni, tego konkretnego nie był w stanie spełnić, a krótka wymiana zdań na temat Gwiezdnego Klanu niewiele w tym zakresie zmieniała.
Na szczęście pojawiła się jakże wyczekiwana alternatywa dla siedzenia i rozmawiania o wątpliwym życiu pozagrobowym kotów. Śliwkowa Pestka nie mogła trafić w lepszy temat, niż wyjście z Obozu! Gdy tylko zaprosiła go w drogę, zerwał się na równe łapy i nadstawił uszu. W tej perspektywie, wszystko inne traciło znaczenie!
- Zobaczymy rzekę, Śliwkowa Pestko? Albo pójdziemy na jakąś granicę? - pytał, podskakując u jej boku, gdy skierowała się ku Ciemnemu Szlakowi.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#11
xx— To...jak z chodzeniem, Gęsia Łapo. M-musisz być pewny każdego kroku bo upadniesz. I...tak też jest z wiarą w Gwiezdny Klan. Wiara jest trudna i...nie każdy ją rozumie, jednak pomaga. Od ciebie zależy, jak będziesz ją interpretować. Jesteś mądrym kotem, n-na pewno kiedyś ją zrozumiesz. — zamruczała łagodnie i posłała w stronę kocurka delikatny uśmiech, poruszając ogonem delikatnie. Musiała przyznać, że...Poczuła delikatnie zaciskające się gardło bo...Nie wiedziała jak też ugryźć ten temat a podejrzliwy głos Gęsiej Łapy wcale jej w tym nie pomagał. Westchnęła i dodała po chwili. — Na przykład ja jestem pewna, że Mysi Krok o-opiekuje się tobą ze Srebrnej Skórki. — zapewniła i krótko po tym podniosła się i oznajmiła swoją propozycje co do wyjścia z obozu. Widząc radość jaką wywołała swoimi słowami, jej samej się to nieco udzieliło i odpędziło nieco stres nabyty przez niepewny temat wiary. Jednak cóż, zakończyła go i jakby kocurek miał więcej niepewnych pytań mógł bez problemu zwrócić się z nimi właśnie do niej. Teraz jednak - część dalsza! Wybuch entuzjazmu i wesołe skakanie ponownie sprawiły, że miała ogromne porównanie do zachowania Kapustki, teraz Sroczej Łapy. Mieli w sobie coś podobnego...Może tym kierowała się Czerwona Gwiazda przydzielając ich własnie do Śliwki? Spokojnym krokiem poprowadziła syna Bukowej Kory do wyjścia z obozu i skinęła łebkiem co do pytania o rzekę. A więc tak jak ona swojego pierwszego dnia treningu, Gęsia Łapa zostanie zaprowadzony wzdłuż rzeki do Bobrowej Tamy a tam - pozna granice.
xx— Planowałam pokazać ci Grzmiącą Rzekę, więc na pewno ją dzisiaj zobaczysz. — mruknęła w jego kierunku, sprawnie przeciskając się przez wyjście, a kiedy tez opuścili obóz, skręciła w kierunku Łęg, bliżej brzegu aby Jajo mógł zobaczyć rzekę. — Granice też dzisiaj poznasz. Wracając szybko do tematu Gwiezdnego Klanu, jego przeciwieństwem jest Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Tam trafiają koty, które nie przestrzegały kodeksu, oraz po prostu postępowały bardzo źle.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#12
Metafora chodzenia jakoś niespecjalnie przemówiła do Gęsiej Łapy. Chodzenie było czymś, nad czym nie musiał się zastanawiać. Działo się dość samoistnie. Jak siedział, to nie szedł, a jak szedł, to z pewnością zauważał to on i wszyscy, którzy przypadkiem na niego spojrzeli. Za to gdy się umiera, cóż, z pewnością przestaje się iść. A inni nakłaniali go, żeby uwierzył, że odbywa się wtedy najdłuższą podróż w życiu, bo aż na gwieździste niebo!
Mimo to, Śliwkowa Pestka zdecydowała się nazwać go mądrym. A to nowość! Wiele o sobie słyszał, ale nigdy, żeby był mądry. Absolutnie nie zamierzał kwestionować tego komplementu, ani jego szczerości. Skoro tak uważała, to super! Przecież nie będzie jej przekonywał, że jest inaczej, prawda? To dopiero byłoby niemądre! Kocurek zamruczał sobie pod nosem i z zadowoleniem ruszył za Mistrzynią na pierwszą wycieczkę poza Obóz.
– WSPANIALE, ŚLIWKOWA PESTKO! – niemal zakrzyknął, tak bardzo ucieszył się na ten plan. Rzeka, a potem jeszcze Grzmiąca Ścieżka! I do tego GRANICE, czyli temat, który obiecał Płonącej Łapie poruszyć już na pierwszym Treningu! Nie mogło być lepiej, naprawdę. Miał ochotę podskakiwać sobie z radości, ale domyślił się, że ma przed sobą długą drogę, dużo dłuższą, niż kiedykolwiek dotychczas, więc wolał oszczędzać siły. Gdy tylko opuścił Obóz, zaczął intensywnmie się rozglądać, jakby nagle oczekiwał, że wszystko się zmieni, a drzewa będą rosnąć korzeniami do góry. Starał się zapamiętywać charakterystyczne punkty wokół siebie i analizować bukiet unoszących się w powietrzu zapachów. Dużo mniej czuł tu koty, za to podchwytywał więcej śladów zwierzyny oraz całe mnóstwo zupełnie nowych aromatów. Jednocześnie usiłował pozostawać skupionym na tym, co będzie mówić mu Mistrzyni. Gdy opowiadała o Miejscu Gdzie Brak Gwiazd, wzdrygnął się. O tym nikt dotąd mu nie mówił. Może dlatego, że brzmiało groźnie i tajemniczo, wzbudziło w nim dużo większe emocje, niż kiedykolwiek Gwiezdny Klan.
– Nigdy o tym nie słyszałem... – przyznał – Znasz kogoś, kto pewnie trafił tam po śmierci? Albo kogoś, kto mógłby tam trafić?
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#13
Serce koteczki rosło na widok tego entuzjazmu i zachwytu, który łatwo dało się wyczytać z białego kocurka. Ona sama również bardzo się ekscytowała pierwszym opuszczeniem obozu, ale i stresowała. Chociaż...obecność stresu w jej życiu nie była niczym dziwnym. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że Śliwka się z nim urodziła. Towarzyszył jej wszędzie i przy każdej okazji. Czy to trening, czy to rozmowa z kimś nowym przeciwnej płci. Wszystko dostarczało koteczce niepotrzebną porcje stresu i pomimo, że odkąd nauczyła się poprawnie wysławiać nieco się zmniejszył; to nadal były sytuacje w których stres ją wręcz pożerał! Kłótnie, krzyki, zarzuty, niewygodne pytania...To wszystko wbijało Głogówne w ziemię. Owszem! Czasem ten stres przyjemnie mieszał się z adrenaliną i dodawał Owocówce skrzydeł, jednak zazwyczaj je podcinał i mocno uderzał nią o ziemię. Nic...przyjemnego.
Dlatego też cieszyła się, że Jajo jak najbardziej ekscytuje się wyjściem z obozu i spokojnym spacerkiem do Bobrowej Tamy a od niej - poznaniem pierwszych granic! Zastanawiała się chwile, czy o iść na Granice z Gromem i Wichrem, czy może zacząć od czegoś łagodniejszego i nie zmuszać młodzika do pływania w drodze powrotnej? Chęć opieki wygrała! Będą szli wzdłuż granicy z Ziemiami Niczyimi jak już dotrą do Bobrowej Tamy. Kiedy to terminator podłapał jej słowa o Miejscu Gdzie Brak Gwiazd, skierowała w jego stronę spojrzenie i poruszyła uszami. Czy znała takie koty? Oj znała. I to aż dwa! Westchnęła cicho i poruszyła niepewnie ogonem, nie wiedząc, czy powinna o tym mówić tak młodemu kocurkowi.
xx— Znam. — odparła i wbiła spojrzenie przed siebie, a sierść na jej karku lekko się uniosła, po chwili opadając a na jej pyszczku malował się smutek i zawód. — Była w klanie kiedyś kotka, która przyłożyła łapę do śmierci mojej siostry. Jednak...zamiast odpowiedzieć za swój czyn wolała tchórzliwie uciec. Za to co zrobiła, należy jej się bez dwóch zdań trafienie do tego miejsca. Jednak... — i tu też złapały ją wątpliwości. Czy życząc jej takiego losu, przypadkiem nie równa się wraz z nią? Otrząsnęła się i pośpiesznie dodała.
xx— Współczuje jej. M-musiała się bardzo zagubić aby dopuścić do tak...okropnej rzeczy. — temat tej sprawy był dla Śliwki dalej świeżą raną a pozwalała sobie na rozdrapywanie jej i powiększanie. Głupia! — M-może zmieńmy temat co? Wiesz coś o Kodeksie Wojownika? Musimy o czymś porozmawiać nim dojdziemy do Bobrowej Tamy!
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#14
Gesia Łapa szedł miarowo u boku Mistrzyni, nie bez trudu dzieląc uwagę międzi nią a otaczającą go przestrzeń terenów Klanu Rzeki. Gdy obejrzał się przez ramię, zdał sobie sprawę, że choć wydawać się mogło, że szli dopiero przez chwilę, zostawili Obóz już daleko w tyle. Stawiał dopiero pierwsze kroki w wielkim świecie, a już zadziwiał go ogrom zwiedzanego lasu...
Gdy Śliwkowa Gałązka opowiadała mu o kotce, która, jej zdaniem, zasługiwała na trafienie do tajemniczego miejsca po przeciwnej stronie nieba, niż Gwiezdny Klan. Gęsia Łapa zdał sobie sprawę, że nikt wcześniej tak wprost nie mówił mu o takich rzeczach, jak morderstwo - i to członka własnego Klanu! Zdał sobie sprawę, że wraz z awansem na wyższą rangę stał się świadomym uczestnikiem większej ilości zdarzeń i powiernikiem większej liczby historii. Przełknął ślinę. Niespecjalnie interesował go sam aspekt Miejsca Gdzie Brak Gwiazd, tego, jak miało wyglądać czy co się tam miało dziać. Zdecydowanie ciekawsze było dla niego wszystko, co dotyczyło żywych kotów. I tych, oczywiście, którzy sprawiali, że inni przestawali nimi być....
- Jak się nazywała ta kotka? – zapytał – Żebym wiedział, jak ją kiedyś przypadkiem spotkam... I... Co konkretnie zrobiła?
Zwrot „przyłożyła łapę do śmierci” był dla niego niezrozumiały. Faktycznie ją zabiła, czy w jakiś sposób komuś pomogła? Dopiero gdy palnął oba te pytania, rozglądając się po okolicy, przeniósł wzrok na swoją Mistrzynię i zdał sobie sprawę, że ten temat robi jej dużą przykość. Jak mógł być tak niedelikatny!
- Oj, przepraszam, Śliwkowa Pestko... – rzucił szybko, słabym głosem. Zdecydował zostawić te tematy na kiedy indziej. Prawda jest taka, że gdyby nie był właśnie w najlepszym możliwym humorze, z pewnością nie byłby tak skory do rozmawiania o zabijających się kotach. Jak dużo zależało od otoczenia!
- Kodeks Wojownika... Wiem, że to zbiór zasad, którymi należy się kierować. Mówi o tym, jak ma wyglądać życie w Klanie, dla różnych rang i w ogóle. Pamiętam tylko pierwszy punkt: broń swojego Klanu, nawet kosztem własnego życia.
❄ ...... ❄ ...... ❄
ty oczy masz smutne, oby to nie było skutkiem
a przyczyną ja, ty to wszystko co mam
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię to co chcesz
czy ... ty ... nie ... rozumiesz
czy ty nie rozumiesz że dla ciebie zrobię więcej
czy ty nie pamiętasz, ślubowałem że obronię cię przed wszystkim
LVL 4 150 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#15
xx— Śnieżne Serce. — odparła po chwili a jej oczy nieco się zamgliły, aby po uderzeniu serca wrócić do normy. Z jednej strony czuła ogromne obrzydzenie podczas wypowiadania tego imienia a z drugiej żal. Zaufała białej kotce, że udzieli poprawnie pomocy jej siostrze. Prosiła ją o pomoc, jednak ta nie reagowała i wolała pielęgnować rażoną dumę aż w końcu odejść, uciec jak ostatni tchórz! Owszem, wybuchła w nerwach nazywając kotkę rybim móżdżkiem, jednak...Czego kot nie robi w emocjach? Widziała jak na jej oczach umiera jej siostra a kotka nic z tym nie robiła! Stała a potem... — Mam nadzieje, ż-że nigdy jej nie spotkasz, Gęsia Łapo. A jak tylko z-zobaczysz białą kotkę kręcącą się przy t-terenach, masz natychmiast powiadomić o tym jakiegoś wojownika, dobrze? — miauknęła z niepokojem. Miała szczerą nadzieje, że Śnieżne Serce nie kręci się w okolicach granic i nie zagraża większej ilości terminatorów. Przez jej ciało przeszedł delikatni dreszcz kiedy uświadomiła sobie, że może zagrażać też i jej terminatorom. W prawdzie Sroczka był rozsądny i tak jak obiecał, sam nie wychodził z obozu a Pająk była dorosła tak Gąska? I on był mądrym kocurkiem, chociaż tak czy siak Śliwka wolała wygłosić swoją formułkę.
xx— Miałabym do ciebie prośbę, G-Gęsia Łapo. — zaczęła spoglądając na niego, dalej spokojnie idąc wzdłuż Grzmiącej Rzeki w kierunku Bobrowej Tamy. — C-chciałabym, abyś nie opuszczał obozu sam i bez mojej wiedzy przed nauką walki. D-dobrze? To...może być niebezpieczne, a nie chce aby ci się coś stało. — mruknęła troskliwie. Nie miała co ukrywać; szybko się przywiązywała, a do tego czuła ogromną odpowiedzialność nad swoimi terminatorami. Nie wiedziała jakby zareagowała na wieść, że jakiemuś coś się stało! To nie na jej nerwy... Kiedy też kocurek przeprosił za ciągnięcie tematu, czarno-biała uśmiechnęła się wyrozumiale i delikatnie trąciła go ogonem w bok.
xx— Nic się nie stało. S-sama zaczęłam, a...Czasem trzeba o takich rzeczach rozmawiać. Kotu jest lżej. — zapewniła i po chwili też coś jej się przypomniało, przez co nieznacznie nastroszyła futerko. Nie odpowiedziała na jedno z ważniejszych pytań! — Śnieżne Serce z premedytacją udzieliła nieodpowiedniej pomocy mojej siostrze, przez co ta zmarła. — objaśniła i...tym samym również zakończyła ten temat, nie chcąc bardziej wprowadzać Jaja w mroczniejsze etapy Klanu Rzeki chociaż to i tak było dość łagodne. Słysząc definicje Kodeksu pokiwała głową w ramach potwierdzenia i uśmiechnęła się słysząc pierwszy punkt. Tak się stało, że akurat w tym momencie dotarli pod Bobrową Tamę.
xx— O! Jesteśmy na miejscu. To B-Bobrowa Tama. Po jej drugiej stronie są granice z Klanem Gromu, Klanem Wichru i Czterema Dębami, jednak m-my pójdziemy dzisiaj w drugą stronę. J-jest chłodno, a później trzeba przepłynąć. Nie chce abyś był chory.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości