Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Dwaj bracia musieli wyglądać dość komicznie, przewalając się po Kocim Grzbiecie jak dwa ślepe kocięta, niemogące trafić do matczynego sutka. Gęsiej łapie trochę chciało się przez to wszystko śmiać, ale wiedział, że lepiej zachować powagę - po pierwsze, by się nie rozpraszać, a po drugie, żeby nie urazić Pana Skrzącej Łapy, który jak zwykle podszedł do walki treningowej bardzo poważnie.
W kolejnym ruchu postanowił znów zaatakować. Tym razem zamierzył się na przednie łapy brata. Całą resztę jego ciała porastała obfita sierść, amortyzująca ataki i utrudniająca precyzyjne celowanie. Łapy, jak to łapy - nie były specjalnie puchate. Wycelował więc w nie swoimi przednimi łapami i pyskiem, chcąc bez specjalnego gryzienia chwycić za jedną z kończyn i pociągnąć tak, by przewrócić przeciwnika.
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Co prawda z oczu Skry wypadły ostatnie drobinki piasku, jednak nie przełożyło się to na celność ataku tak jak chciał tego bury terminator. Doskoczył on do brata tak jak chciał, jednak jedyne co zrobił, to łapami musnął chudą szyje Gęsiej Łapy. Żadnego planowanego impetu nie było, a tym bardziej ponownie powalonego na bok białego kocura. Lepiej poszło za to Gąsce! Wycelował jak chciał w łapę Skry, chwycił ją i pociągnął delikatnie, również daleko mijając się z planem na powalenie brata.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Pod słońce ustawić się nie udało, tak samo jak nie udało się powalić brata. Ani jednemu, ani drugiemu. Nie był to jednak powód do tego, by się poddawać, nawet jeśli Skrząca Łapa powoli zaczynał już odczuwać zmęczenie. Chciał spróbować skorzystać z tego, że znajdował się tak blisko Gęsiej Łapy i planował pchnąć go w bark swoim barkiem. Atak ten miał być dość silny - bury planował popchnąć brata całym ciężarem swojego masywnego ciała, ale kto wie, jak to wyjdzie w praktyce.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa również zaczynał odczuwać zmęczenie. Plan pozbawienia brata równowagi przez szarpnięcie jedną z jego łap, którą udało mu się chwycić w pyszczek, wydawał się nie mieć wad, a jednak buras zachował równowagę i tylko leciutko zachwiał się wskutek tego prostego ataku. Gęsia Łapa postanowił odpuścić ten manewr i... natychmiast chwycić za drugą z przednich łap przeciwnika, zanim jeszcze zdąży odstawić tę pierwszą na ziemię. Banalny plan, ale mógł zadziałać!
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Atak Skry: Udany! (100%)
Atak Jaja: Nieudany! (0%)
Zmęczenie dawało się we znaki dwójce kocurów. Skra wyprowadził dobry atak, jednak nie był on tak silny jak tego planował. Uderzył on barkiem w bark brata, jednak tylko delikatnie nim zachwiał, nie było tu mowy o niczym więcej! Natomiast atak Jaja w ogóle się nie udał, bo kocurek zacisnął kiełki na powietrzu zamiast łapie brata.
W guście Śliwki - to co widziała było wystarczające. Widząc, jak dwójka terminatorów widocznie straciła siły, uniosła się i podeszła do kocurków, poruszając uszami. Jej walka na treningu z Trującym Liściem również nie trwała długo, więc nie zamierzała przemęczać dwójki młodzików, chociaż walczyli dzielnie i naprawdę ładnie! xx— K-koniec, wystarczy. Mam nadzieje, że wyciągnęliście coś z tego sparingu. — miauknęła pogodnie, posyłając każdemu z osobna lekki uśmiech, przyglądając się Gęsiej Łapie nieco dłużej. Nie oszukujmy się, oberwał w tym starciu najbardziej i Śliwka musiała z czystej troski przyjrzeć mu się uważniej, czy przypadkiem niczego sobie nie zrobił. Wątpiła aby Skrząca Łapa umyślnie zrobił bratu krzywdę, jednak...Przezorny zawsze ubezpieczony jak to mówią. Kiedy upewniła się, że jej białe jajeczko jest całe, zerknęła na Skrę, po czym skinęła mu z wdzięcznością. — Dziękuje, że przyszedłeś. Bursztynowy Wschód odpowiednio cię przygotował do walki. — pochwaliła, po czym zrobiła lekki krok w tył i zerknęła w niebo. Cóż, to chyba dobry czas na powrót do obozu, jednak nim to zarządzi to... xx— Nim wrócimy do obozu, p-powiedzcie mi czy sami zauważyliście jakieś swoje błędy?
//Jak odpowiecie o śmiało możesz dać zt Skra, a Jajo możesz zacząć nowy dzień uwu
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Skrząca Łapa, pomimo zmęczenia, gotów był walczyć dalej. Spiął mięśnie i przygotowywał się do kolejnego ataku, gdy wkroczyła Śliwkowa Pestka i zarządziła koniec. Nie zamierzał się kłócić, rozluźnił się i usiadł, czekając na analizę tego, co wojowniczka przed chwilą mogła zaobserwować. Kiwnął także głową na jej podziękowania, uznając to za drobnostkę.
— To ja dziękuję, że dostałem taką możliwość — odpowiedział z szacunkiem. Gdyby nie zgoda Śliwkowej Pestki i Bursztynowego Wschodu, nie byłoby go tutaj, a walkę odbyłby na swoim treningu, więc nie było mu za co dziękować, doprawdy.
Kiedy natomiast został poproszony o wymienienie zauważonych błędów, milczał przez chwilę, dokładnie analizując całą walkę.
— Celność. Nie zawsze celnie wymierzałem ataki, a oprócz tego, używałem za mało siły jak na to, co planowałem zrobić — co do końca nie było błędem, bo nie chciał skrzywdzić brata, ale uznał, że warto o tym wspomnieć. — Gęsia Łapa natomiast powinien najpierw mnie zmęczyć, a dopiero potem atakować, ponieważ jestem od niego większy i silniejszy, przez co byłem w uprzywilejowanej pozycji. W bezpośredniej walce, na którą się narażał, mógłby mieć spory problem, gdybyśmy się nie ograniczali, jeśli mogę wyrazić swoje zdanie. — dodał jeszcze w miarę pokornie, uważając że Gęsia Łapa nie postępował słusznie narażając się na bezpośrednie starcie z nim. W walce powinno się wykorzystywać swoje atuty, a siła z pewnością nie była jednym z atutów białego kocura. Mówiąc to wszystko, miał szczere intencje, nie chciał się wywyższać.
Jeśli Śliwkowa Pestka nie miała nic więcej do powiedzenia, terminator Bursztynowego Wschodu jeszcze raz podziękował za możliwość zmierzenia się z bratem i udał się do obozu.
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa, zakurzony, zasapany i trochę obolały, otrząsnął się z pyłu i przysiadł na ziemi, gdy Mistrzyni zarządziła koniec walki. Wysłuchał, co miała do powiedzenia, a jej podziękowaniu dla swego brata zawtórował posłaniem mu ciepłego uśmiechu i skinięciem głową. Nie chcąc wchodzić mu w słowo, z uwagą przysłuchał się jego komentarzowi na temat zarówno jego własnych, jak i Jajowych błędów. - Chyba Skrząca Łapa ma rację. Nie wiem co mógłbym dodać - przyznał, poruszając barkami. W jego głosie pobrzmiała nutka uznania dla swojego sparingowego partnera, który ewidentnie miał talent do walki, zarówno w czasie jej trwania jak i do celnych spostrzeżeń po jej zakończeniu. Spojrzał pytająco na Mistrzynię, ciekaw, czy jeszcze jakoś uzupełni tę ocenę. Cóż, jeśli miała jakieś uwagi, może zamierzała podzielić się nimi później, przy wieczornym posiłku, czy coś...
...
Gęsia Łapa trenował pod okiem Śliwkowej Pestki już od sześciu księżyców - prawie połowę swego dotychczasowego życia. Zdążył już nieźle opanować większość zagadnień, których wymagało się od kotka, mającego awansować do rangi Wojownika. Momentami czuł się, jakby byl już bliżej niż dalej swojej kolejnej Ceremonii, w innych chwilach odnosił wrażenie, że zanim jego umiejętności będzie można uznać za wystarczające, minie jeszcze mnóstwo czasu.
Na najbliższe spotkanie umówił się ze Śliwkową Pestką na Kocim Grzbiecie w porze górowania słońca. Zgodnie z ustaleniami, pojawił się w miejscu treningowym i wystawił grzbiecik na ciepłe promienie. Zmrużył oczy i co jakiś czas łypał w stronę Obozu, wypatrując czarno-białej sylwetki...
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Nim się obejrzała, miała za sobą już sześć księżyców treningu wraz z Gąską pod skrzydłami. Naprawdę minęło to jak parę mrugnięć i młoda koteczka z przerażeniem mogła doliczyć się na swoim karku blisko trzydziestu księżyców! O-oh, trudno przeszło jej to przełknąć i dałoby się założyć, że nie tylko jej. Śmiało można powiedzieć, że Śliwkowa Pestka na swój wiek się nie zachowywała. Dalej brakowało jej pewności siebie i asertywności w większości przypadków. Czarno-biała kocica dale jąkała się w chwilach stresowych a jej głos jak cichy tak dalej nie zachwycał głośnością i stanowczością. Najwyraźniej nigdy się tego nie pozbędzie; a...Czy jej to przeszkadzało? W większości sytuacji naprawdę nie, jednak... Czasem naprawdę wygodniej byłoby nie przejmować się krzywymi spojrzeniami czy bliskością teoretycznie obcego kota. Bywało to okropnie męczące tym bardziej, że Głogówna z natury brała do siebie za dużo i łapała się na nadinterpretacji. Połączenie tego z pracoholizmem nie dawało najlepszych rezultatów. Dzisiaj jednak jej niezbyt przychylna, jej samej natura nie dała się tak mocno we znaki i Owocówka położyła się w swoim legowisku o odpowiedniej porze dzięki czemu wyspała się jak nigdy! Jednak pewna rzecz nie dawała jej spokoju. Niedawno przeprowadziła rozmowę ze Skrzącą Łapą na temat niepokojących przekonań jakie nosił w swojej główce jej mały Gąska. Poproszona o jakąś ingerencje, sama wysunęła prośbę w kierunku burego terminatora a, że Śliwka zawsze dotrzymywała słowa, to...W dzisiejszym planie dnia miała zapisany Kodeks Wojownika i dwie granice. Skocznym krokiem z burzowymi chmurami gdzieś u tyłów własnego umysłu z lekkim uśmiechem na pyszczku zjawiła się an Kocik Grzbiecie, od razu dostrzegając białą, jajeczną sylwetkę. xx— Gęsia Łapo! M-mam nadzieje, że długo nie czekałeś. — wymruczała na powitanie, dotykając nosem ucha kocurka, po czym zrobiła krok w tył i dała znak ogonem, aby biały terminator ruszył za nią. Czarno-białe ciało skręciło w kierunku Mszaru i Łęg, aby dotrzeć do Bobrzej Tamy, którą dziś zamierzała przekroczyć! — Powiedz mi słoneczko, wyspałeś się i zjadłeś porządne śniadanie? Nie chce a-abyś mi padł podczas treningu. — zachichotała cicho pod nosem, zerkając kątem oka na kocurka. Coraz mniej kotów było pod jej skrzydłami jak chodziło o trening i nie wiedziała czy ma się z tego cieszyć czy...Nie.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Na widok zbliżającej się Mistrzyni, Gęsia Łapa wstał i zafalował przyjaźnie krępym ogonem. - Cześć, Śliwkowa Pestko! - wymruczał, a jego wąsiki zadrgały, gdy poczuł jej nos na swoim uchu - Zjadłem, wyspałem, tak, tak, wszystko dobrze - zapewnił szybko, z naciskiem przedłużając sylaby. Trochę go ukłuło, że dalej jest traktowany jak kocię, zupełnie tak samo jak przy ich pierwszym spotkaniu. Wiedział jednak, że to nie może być złośliwość, bo nigdy by o nią Mistrzyni nie posądzał. Po prostu, taka już była, opiekuńcza wobec innych, może aż nadto. Idąc pół kroczku za nią, z każdą chwilą bardziej zakłopotany, zagaił wreszcie niezdarnie: - Nooo... Płonące Niebo i Skrzące Słowo... ładne imiona, co?
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Na potwierdzenie słów o przygotowaniu się do treningu, Śliwkowa Pestka pokiwała krągłym łebkiem z lekkim uśmiechem. Po tym też spokojnie prowadziła ich dalej w kierunku Bobrowej Tamy, chcąc dziś odhaczyć brakujące granice, aby w spokoju przejść do praktycznie przedostatniego zagadnienia - czyli zalegających punków kodeksu, które były obowiązkowe! A zresztą, miały one też posłużyć poniekąd do zaszczepienia w młodym Jaju dozy przywiązania, jeżeli Śliwkowa Pestka odpowiednio je...wytłumaczy. Poza tym zostało jeszcze polowanie i biały terminator, tak jak jego bracia - będzie niedługo gotowy do przyjęcia nowego imienia. Tak się złożyło, że po chwili ciszy jak już Bobrza Tama migała im na horyzoncie dość wyraźnie, nieco zakłopotany głos Gęsiej Łapy dotarł do uszu czarno-białej wojowniczki, na co skierowała w jego stronę pyszczek unosząc lekko brew. Dopiero po chwili rozumiejąc możliwy zamysł zagajenia rozmowy w ten sposób. Oh... xx— Bardzo ł-ładne. Czerwona Gwiazda zawsze miała bardzo ładny gust c-co do nich. — mruknęła łagodnie, poruszając nieznacznie ogonem w powietrzu. Dwójka braci Gąski ukończyła już swoje treningi, pewnie i on nie chciał być od nich gorszy, a to było całkiem..Zrozumiałe. Sama ukończyła trening stosunkowo szybko, czym nieznacznie zdenerwowała Chaber i Pąk, bo na pewno w oczach jasno-niebieskiej siostry nie figurowała jako koś odpowiedni na szybszy awans niż ona. I...może było w tym trochę racji. Mimo wszystko jednak, Pesteczka sprawdzała się najwyraźniej w roli wojownika i mistrza, bowiem gdy wytrenuje Jajo, będzie to już jej trzeci wypuszczony kot! A to już jakiś sukces, prawda? — W-wiesz, tobie też niewiele zostało do możliwości m-mianowania na wojownika, zapewniam! — miauknęła i ustała dopiero jak mieli wskoczyć na Bobrową Tamę. Bez większego wysiłku odbiła się od ziemi i gładko wylądowała na nieco śliskiej korze powalonych tutaj konarów i odwróciła się w kierunku Gąski, robiąc mu trochę miejsca, aby i on wskoczył bez większych problemów. Jak dowiedziała się na jednym z treningów wraz z Chmurką; woda jeszcze nie była odpowiednio letnia i wpadnięcie do niej na pewno nie byłoby ani trochę przyjemne. xx— Dziś poznasz ostatnie trzy granice, z Klanem Wichru, Gromu o-oraz z Czterema Dębami. — poinformowała Głogówna, chwile odczekując aż biały się do niej wgramoli nim ruszyła zgrabnie po tamie. — Pamiętasz c-co ci mówiłam o Klanie Wichru? Albo...jakie nowe wiadomości o nim do nas przyszły?
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gdy Śliwkowa Pestka zapewniła go o zbliżającym się końcu treningu, poruszył małymi uszami, w pierwszej chwili naprawdę pobudzony. Po chwili jednak... zwątpił. Naprawdę mało mu zostało? A może tylko tak mówiła, żeby go podtrzymać na duchu przez kolejne sześć księżyców? Czy aż tak źle poradził sobie na sparingu ze Skrzącą, wtedy jeszcze, Łapą? - Niewiele? - powtórzył niepewnie, jakby licząc na jakieś sprecyzowanie tego mglistego liczebnika w coś bardziej konkretnego.
Jakże symboliczne wydało mu się wskoczenie w ślad za Mistrzynią na Bobrową Tamę. Przez kolejne dni treningów widział przed sobą czarny ogon kocicy, który stał się dla niego swoistym drogowskazem. Jednocześnie bliski i znajomy, ale jednak, jak sama ranga Wojownika, oddzielony jakby niewidzialną barierą...
- Klan Wichru... Jak zaczynaliśmy trening, to była tam Przywódczyni Malinowa Gwiazda, a jej zastępcą był... był... Sokoli ktoś. Pamiętam, że mi się kojarzyło z Sokolim Skrzydłem. Ale to nie on - brawo, Jajo - Ale zmieniła się tam władza, teraz Przywódca ma na imię Porywista Gwiazda, dobrze kojarzę? Tylko Medyczka jest ta sama. Lśniąca Sadzawka. Śliwkowa Pestko, czy to znaczy, że Malinowa Gwiazda straciła życie?
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
xx— Tak tak, niewiele. Kodeks, granice i...Polowanie! — miauknęła, odwracając się do kocurka jak spokojnie sunęła przez Bobrową Tamę. Może brzmiało to dość obszernie, ale...Własnie zwierzali na ostatnie granice, które zostały, a Kodeks Wojownika również z łatwością uda im się przejść przy okazji kocica dopełni obietnicy jaką złożyła Skrzącej Łapie co do próby zaszczepienia w białym terminatorze lojalności wobec klanu. Chociaż to,że chciał zostać wojownikami jak jego bracia na coś wskazywało...To i tak Śliwka wolała dmuchać na zimne. Jak ze wszystkim i wszystkimi. Zafalowała ogonem i wróciła do patrzenia przed siebie, aby przypadkiem się nie potknąć czy poślizgnąć. Wpadnięcie do wody nie było jej planem w tym momencie, a więc wolała się pilnować. — Na granice idziemy właśnie teraz, więc...Nie z-zajmie nam to wiele, a podczas ich obchodzenia porozmawiamy o kodeksie. Szybko pójdzie, z-zobaczysz. — wymruczała i już po chwili spokojnie zeskoczyła z tamy po drugiej stronie, rozglądając się dookoła. Zrobiła krok w bok aby zrobić miejsce dla Jaja i zerknęła w jego kierunku kiedy mówił o władzy w Klanie Wichru i...Powiązanej z tym sprawie. xx— Sokoli Cień, a obecna zastępczyni to Lawendowy Kwiat. — mruknęła, dając kocurkowi znak aby szedł obok niej, po czym skupiła się na zadanym na samym końcu pytaniu. — Nie, nie Gęsia Łapo. Malinowa Gwiazda i S-sokoli Cień ustąpili swojego stanowiska na rzecz nowego przywódcy i w-wybranej zastępczyni. Co...o-oznacza, że pewnie swoje dodatkowe życia, które były darem od Gwiezdnego Klanu utraciła, ale swoje ma i pewnie m-ma się świetnie. Nie znam się na tym niestety. — przyznała szczerze, Nie spotkała się z taką sytuacją jeszcze, jednak...Żyła na tym świecie dość krótko i porównywanie się do Malinowej Gwiazdy było nie na miejsc. W każdym razie jednak, dwójka kotów bez problemu znalazła się przy Obgryzionych Drzewach, a co za tym szło - pierwszej zaległej granicy z Klanem Gromu! Śliwkowa Pestka nie zamierzała długo z tym zwlekać i ruszyła spokojnym spacerkiem wzdłuż granicy zachowując odpowiedni dystans z nią. xx— Teraz jesteśmy przy g-granicy z Klanem Gromu. Wiesz może kto jest na wysokich stanowiskach u nich?
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
Gęsia Łapa grzecznie wysłuchał wszystkiego, co Mistrzyni miała mu do powiedzenia. Pokiwał głową, słysząc o Malinowej Gwieździe, ale nie miał żadnego pomysłu, jak to wszystko skomentować, a koncepcja "dodatkowych żyć", o ile nie wykluczał do końca jej realności, wydawała mu się po prostu zbyt nieuchwytna by w ogóle na jej temat dyskutować. Niezależnie od tego, czy Przywódcy faktycznie takie mieli, czy nie, Czerwonej Gwieździe pewnie żadne nie byłoby potrzebne - na tę myśl uśmiechął się do siebie w duchu.
Gdy szli wzdłuż granicy z Klanem Gromu, przypomniał sobie Wilczy Ślad, ich Wojownika, którego poznał wraz z bratem, gdy byli ledwie świeżo mianowanymi Terminatorami. To było dziwne spotkanie i właściwie od tamtego czasu nie próbował zapoznawać się z nikim z tamtych stron. - W Klanie Gromu Przywódcą jest Trzmiela Gwiazda! Zastępuje go Żubrze Gardło. A Medyk... Tam nie było tak, że brakowało im Medyka? - odpowiedział na zadane pytanie na tyle, na ile potrafił.
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Obgryzione Drzewa były już za nimi, kiedy Śliwkowa Pestka żwawym krokiem prowadziła Gąskę wzdłuż pierwszej granicy jaką miał dzisiaj poznać. Minęli również dobrze widoczny Kamienisty Brzeg jak i Grzmiącą Rzekę zmierzając ku Martwym Pniom. Czarno-biała w skupieniu słuchała tego co miał do powiedzenia Jajo odnośnie władzy w Klanie Gromu, a po chwili skinęła lekko łebkiem z pogodnym uśmiechem. xx— Bardzo dobrze! A-a co do medyka, to ostatnio patrole doniosły, że Truskawkowa Łapa ukończyła trening i-i teraz nazywa się Truskawkowym Gąszczem. — miauknęła z uśmiechem. Podobało jej się to imię. Było dźwięczne i delikatne. Jedna część Śliwki chciała poznać kotkę, która je nosiła - druga jednak była co do tego sceptyczna. Może nie miała najgorszych kontaktów z Gromiakami, jednak słyszała o nich na tyle dużo, aby ich skutecznie unikać i nie drażnić. Zdecydowanie ze swoich sąsiadów wolała Klan Wichru. Znała z niego całkiem sporo kotów i większość z nich była dla niej miła. Ba! Z Raczą Sadzawką chyba się...nawet polubiła i dalej z tyłu głowy miała swoją obietnicę, aby przynieść rudej raka. Poza tym przez to, że pora stawała się cieplejsza, kocica miała większą szansę na złapanie raka, a jej Wichrowa znajoma - na przyniesienie jej śliwki. Droga do Martwych Pni zleciała im zaskakująco szybko i kiedy minęli małą, zapełnioną kwiatami polankę w większości znajdującą się na terenach Gromu, czarno-biała Owocówka nieco przyśpieszyła, aby po chwili znaleźć się przy Samotnej Brzozie. Dopiero tam zatrzymała się i trzepnęła lekko uchem biorąc głębszy wdech. xx- Więc g-granica z Gromem już prawie za nami — oznajmiła kocica z uśmiechem i po uspokojeniu oddechu ponownie zabrała głos. — Wykorzystując chwile p-przerwy, powiem ci k-kolejne, jedne z krótszych punktów kodeksu, dobrze? I powiedz mi, czy są dla ciebie jasne. A-a więc tak: nie poluj i nie w-wstępuj na teren innego klanu, słowo przywódcy jest prawem i z-zastępca zostaje przywódcą, kiedy p-poprzedni przywódca umiera
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Gęsiopióry jest jednolicie białym kocurem o krótkiej, tłusto połyskującej sierści. Ma mocne łapy z szerokimi stopami, dużą głowę, osadzoną na krępej szyi oraz gruby, krótki ogon. Dodając do tego zupełnie przeciętny wzrost i ciut ponad przeciętną masę, dostaje się obraz masywnego kocura o zaokrąglonych kształtach. Poczciwej aparycji dopełniają jasnożółte oczy, nieduże uszy, ciut zbyt wielki nos i najsympatyczniejszy uśmiech w Klanie Rzeki.
Jako Wojownik Gęsiopióry odzyskał wiarę w siebie. Dojrzał. Zaczął konfrontować swoje lęki, potrzeby i marzenia z rzeczywistością. Pewne rzeczy przestały mu doskwierać, z innymi się pogodził. Dobro, w które zawsze tak wierzył, stało się jego głównym atrytubem. Jest troskliwy, ciepły i spokojny. Lubi rozmawiać z innymi i podchodzi do nich z życzliwą i szczerą ciekawością. Odkrycie powołania do bycia Mistrzem nadało jego pozbawionemu celu życiu nowy sens, a wejście w związek z Pajęczą Nogą pozwoliło wreszcie poczuć się dla kogoś ważnym i wartościowym.
Chaotyczny Lot (KW), Rwetes (S)
- Truskawkowy Gąszcz - wymamrotał w ślad za Mistrzynią Gęsia Łapa. Widział kiedyś w lesie dzikie poziomki i ponoć truskawki były podobne, ale większe. Nie bardzo umiał sobie wyobrazić cały gąszcz takich roślinek, ale to i tak było dużo bardziej przystępne dla okrągłego łebka niż enigmatyczny pomidor.
Słysząc kolejne punkty Kodeksu Wojownika, pokiwał łebkiem. Jak przystało na kocurka w tym wieku, całkiem nieźle kojarzył już jego treść i wszystko, co Śliwkowa Pestka powiedziała, było dla niego znajome i zupełnie zrozumiałe. - Wszystko jasne - zatwierdził - Możemy dalej!
Niecierpliwość, jaka zbierała się w nim odkąd bracia otrzymali pełne imiona, była odrobinę wyczuwalna w jego głosie, choć nie upierdliwa.