Logo Artemidy
Trening Krwawnikowej Łapy
#16
Nie umknęło jego uwadze zdziwienie na pyszczku kocicy, i skłamałby, gdyby powiedział, że wiedział skąd ono się wzięło. To, że zapytał o kwestię robienia sobie kociąt, miało na celu zabezpieczenie się przed ewentualną, niechcianą ciążą, bo wiedział, że jako terminator, pomocnik czy może nawet medyk nie może mieć swojego potomstwa. To wszystko było dla dobra jego kariery i oczywiście nie miał zamiaru ukrywać tego przed swoją mistrzynią.
x — Wiem o tym, Lśniąca Sadzawko. Gdy złożyłem ci swoją kandydaturrę, przestrzegłaś mnie, że nie będę mógł mieć kociąt, i właśnie z tego powodu spytałem o to Miętowy Pąk. Chciałem być pewien, że nie zrrobię sobie ich przypadkiem, ale na szczęście ciocia wytłumaczyła, że nie jest to możliwe. I chętnie posłucham — odpowiedział spokojnym tonem, nawet nie drgnęła mu powieka. Dla osoby trzeciej stwierdzenie "zrobić sobie dzieci przypadkiem" mogłoby być zabawne, ale on nie widział w tym niczego śmiesznego, ba, to chyba dobrze, że chciał się edukować. Skinął kocicy również głową, gdy wydała mu polecenie, nawet zadowolony, bo kłamstwo było czymś, o czym on miał dość nietypowe zdanie, i miał nadzieję, że wkrótce i inni będą mieć takie same. — Koty kłamią, ponieważ jest to dla nich wygodne; unikają w ten sposób odpowiedzialności za swoje czyny, a czasem rrobią to też dlatego, że boją się zrranić swojego rrozmówcę, decydując się na karrmienie go kłamstwami, zamiast przyznać niekoniecznie dobrrrą prrawdę. — To powiedziawszy, przeciął ogonem powietrze. — Jaki jest mój stosunek? Uważam, że lepsza jest gorzka prrawda, aniżeli słodkie kłamstwo; po fałsz sięgają tylko tchórze, podczas gdy jest to nieuczciwe względem innych, zasługujących na szczerrość. Nie jestem pewien, czy byłbym w ogóle w stanie kogoś okłamać, to jest egoizm. — A już to zrobił, mimo że przypadkiem.
Zaczekał krótką chwilę, nim przeszedł do tematu rang, musząc ochłonąć po przemowie dotyczącej nieszczerości. Naiwnie wierzył, że kiedyś koty się nauczą, że ucieczka od problemów to nie rozwiązanie.
x — Rangi: przywódca, zastępca, medyk, jego pomocnik lub terrminator, wojownik, zwykły terrminatorr, kociak, matka, starrszy. Przywódca jest najważniejszy w klanie, jego słowo jest prrawem, ma dziewięć żyć i jego imię kończy się członem Gwiazda. Zastępca jest obok przywódcy, jest odpowiedzialny za sprrawdzanie trreningów i rozsyłanie patrroli. Medyk rrównież jest obok przywódcy, ma kontakt z Gwiezdnym Klanem, jego najważniejszym obowiązkiem jest pomoc chorrym i rrannym, zbierranie ziół, opieka nad lecznicą, ale poza tym musi mieć twarrdy karrk. Musi być zolny do poświęceń. Odważny, odpowiedzialny, pewny siebie. Widzi ile przywódca ma żyć. Obowiązuje go Kodeks Medyka i może wybrać swojego terrminatora, a następnie pomocnika. Terrminatorr medyka uczy się wszystkiego na temat bycia medykiem, ale rrównież wojownikiem, a pomocnik: jak nazwa wskazuje − pomaga medykowi, a po jego śmierrci lub rrezygnacji − wchodzi na jego miejsce. Wojownicy polują. Patrrolują. Mają dwuczłonowe, orryginalne imiona, obowiązuje ich Kodeks Wojownika, a w razie potrzeby muszą być gotowi poświęcić życie dla klanu. Terrminatorzy uczą się na wojowników pod okiem mistrza, ich drrugi człon to Łapa, a do ich obowiązków poza polowaniem i patrrolowaniem należy zmiana mchu w kociarrni czy legowisku starrszyzny. Kocięta to najmłodsi członkowie klanu, jego przyszłość. Nie mają obowiązków, ewentualnie w wieku czterech księżyców mogą odbyć nauki, w wieku sześci stają się terrminatorrami. Matki to kotki opiekujące się kociętami na stałe, lub wojowniczki, które urrodziły swoje młode i na czas ich wychowywania przyjmują tę rrangę. Starszyzna to koty po setnym księżycu, mogą rrezygnować z funkcji wojownika i odpoczywać. — Wypuścił mocno powietrze, zdyszany tą przemową. Zdecydowanie się nagadał.
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#17
— Doceniam twój zapał i zaangażowanie, ale zapewne już wiesz, że tego nie da się zrobić przypadkiem. To znaczy, można, ale o tym za chwilę — poinformowałam go, tak na wszelki wypadek. Nauczona własnymi błędami wiedziałam, że jednak można. Dlatego lepiej w ogóle unikać obcowania z płcią przeciwną. — Choć w naszym klanie znajdziesz koty, będące w związkach jednopłciowych, to nie mogą mieć one kociąt. Kocięta począć może jedynie kocur i kotka, a w jaki sposób - już objaśniam. Ty, będąc kocurem, pod ogonem posiadasz członka oraz jądra. Kocice tego nie mają, one mają pochwę. Aby doszło do zapłodnienia, kocur i kotka muszą współżyć. Stosunek polega na połączeniu tych dwóch elementów, rozróżniających samicę od samca. W ten sposób najczęściej dochodzi do zapłodnienia. Nie zawsze, bo zdarzają się wyjątki, ale w większości przypadków kończy się to ciążą. Dlatego jeśli kiedykolwiek poczujesz, że musisz to zrobić, zrób to z kocurem — tak słowem wstępu, odnośnie stosunku, zapładniania i zaspokajania własnych potrzeb, aby w przyszłości nie było kolejnych nieporozumień. Jeżeli Krwawnikowa Łapa kiedykolwiek poczuje, że musi w jakiś sposób użyć tego, co mu zwisa między łapami, niech uda się do jakiegoś innego, równie chętnego kocura. Problem wówczas sam się rozwiąże. On sobie ulży, a i kociąt z tego nie będzie i kodeks nie zostanie w żaden sposób złamany. — Co zaś tyczy się ciąży - po zapłodnieniu, w brzuchu kocicy zaczynają powoli rozwijać się kocięta. Nie wie tego jednak od razu. Dopiero po połowie księżyca od zapłodnienia dostrzegalne są zmiany. Rzecz jasna tyje, może odczuwać mdłości i w niektórych przypadkach dochodzi do zmian nastroju lub różnych fanaberii, jak na przykład ochota na rybę, gdy normalnie nawet by się jej nie tknęło. Po dwóch księżycach, gdy kocica wygląda jak chodząca kula, na świat przychodzi od jednego, do ośmiu kociąt. Nie słyszałam jeszcze, by jedna kotka zdołała wydać więcej niż ósemkę na raz. Podczas porodu jest trochę krwi oraz wiele różnych wydzielin, przez co cały proces dla osoby postronnej może wydawać się nieco obrzydliwy, ale matka wcale nie czuje się lepiej. Kocięta wychodzą pochwą, więc ból, jaki towarzyszy rozszerzeniu się tejże części ciała jest niewyobrażalny. Warto podać rodzącej ziarenko maku na uśmierzenie bólu, albo coś na uspokojenie — dokończyłam, przedstawiając mu pobieżnie przebieg ciąży. Oczywiście, był to proces o wiele bardziej skomplikowany i złożony, ale niektóre rzeczy zrozumieją tylko kocice, więc nie czułam potrzeby, by dodawać więcej.
Przy jego opinii na temat kłamstwa z trudem kryłam rozczarowanie. Na tej płaszczyźnie czeka nas o wiele więcej pracy, jeżeli Krwawnikowa Łapa zapragnie coś w ogóle zmienić. A będzie musiał, jeśli chce być medykiem.
— Nie jest to do końca prawda, Krwawnikowa Łapo. Owszem, zwykłe koty, takie jak terminatorzy, czy wojownicy kłamią z egoistycznych pobudek, najczęściej, choć też nie zawsze. Jeśli chcesz zostać Medykiem, musisz nauczyć się, że kłamstwo jest nieodłącznym elementem twojej pracy. Nie możesz powiedzieć pacjentowi wprost, że umrze. Nie możesz powiedzieć przewlekle choremu, że wygląda jak żywy trup. Nie możesz także powiedzieć niektórych rzeczy klanowi. Będąc kotem na wysokim stanowisku, będąc Medykiem, łącznikiem z Gwiezdnym Klanem, jesteś prawą łapą przywódcy i zastępcy. Oni nie mają tajemnic przed tobą, a ty nie masz przed nimi. Często mają miejsce sytuacje, o których wie tylko ta trójka i nikt więcej. Niektóre sprawy muszą być załatwiane po cichu, klan nie może się o nich dowiedzieć dla własnego dobra. Nie mogę ci teraz przytoczyć żadnego przykładu, po tym co powiedziałeś, nie mogę mieć pewności, że nikomu o tym nie powiesz, ale zapewniam cię, że kłamstwo dla Medyka nie jest niczym obcym. Należy tylko znać umiar i wiedzieć, kiedy nie ma innej opcji, a kiedy kłamiemy z egoistycznych pobudek jak każdy inny kot — powiedziałam, tłumacząc mu jedną z ważniejszych rzeczy. Czasem klan nie mógł wiedzieć niektórych rzeczy, albo nie mógł poznać całej prawdy. Wówczas należało kłamać. Kłamstwo z osobistych pobudek natomiast było złe i dowiedziałam się o tym na własnej skórze, ale i tego czasem trudno było uniknąć. Wszyscy byliśmy tylko kotami, czasem łatwiej było powiedzieć wygodne kłamstwo, niż ciężką prawdę.
— W porządku — mruknęłam, nie mając nic więcej do dodania w kwestii rang. — To jest granica z klanem Cienia. Zapoznaj się proszę z tym zapachem i zapamiętaj, że rządzi tam Płomykówkowa Gwiazda, zastępują ją Krogulczy Szpon, Medykiem jest Ciernisty Kwiat, a jej terminator to Szczypiąca Łapa — dodałam, orientując się, że podczas tej jakże długiej rozmowy, zdążyliśmy już dojść do pierwszej z granic.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#18
W czasie gdy Lśniąca Sadzawka mówiła, kocurek się wyłączył. W istocie, słuchał tego, co ma do powiedzenia, jednak wyglądał, jakby był nieobecny. Jego myśli krążyły wokół jego nauk i słów Miętowego Pąku: kiedy dwoje dorosłych kotów się kocha i oboje chcą mieć kocięta, to wtedy je dostają. Brzmiało to znacznie inaczej od wersji, którą sprzedała mu medyczka, wobec tego zaczął poważnie zastanawiać się nad tym, kto go okłamał. Nie ukrywajmy, motyw dostawania kociąt ot tak wypadał przy... wchodzeniu w kotkę, niezwykle marnie. Chociażby z uwagi na fakt, że kocur widział dużo kochających się par, a niekoniecznie mieli oni dzieci, poza tym, rzeczywiście miał coś pod ogonem, i nie musiał nawet tego sprawdzać, bo chyba w jakiś sposób załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne. Zastanawiał się, dlaczego ciocia go okłamała, tym bardziej że sam spytał ją o powód dla którego inni kłamią... i czy idąc tym tropem, w tej kwestii również go oszukała? Nie chciał nawet o tym myśleć, przełknął więc jedynie ślinę i przeniósł zainteresowanie spojrzenie na medyczkę, nieco zawiedziony. Nigdzie nie czuł się bezpieczny.
x — Z kocurem? — spytał cichym tonem, a jego pysk skrzywił się nieznacznie. Nie do pomyślenia. Nie mógł sobie wyobrazić miłości pomiędzy osobnikami tej płci, a już zwłaszcza... zbliżenia. Uważał bowiem, że normalny związek mogą zbudować jedynie kocur i kotka, cóż, jego myślenie było ograniczone w tym temacie, niestety. — Nie będzie takiej potrzeby — dodał jeszcze nieco pewniej. Byłoby to nie w porządku wobec Kodeksu Medyka, a łamanie zasad go nie kręciło.
Musiał przyznać, że sam poród brzmiał jeszcze gorzej, ale nie zniechęciło go to w żadnym stopniu. Wiedział, że praca medyka wiąże się z krwią i innymi dziwnymi wydzielinami, a on był na to oczywiście przygotowany; mimo że był jeszcze kocięciem, to wiedział, że nie zrezygnuje, było to dla niego bardzo ważne, sam chciał się przydać dla klanu i dbać o zdrowie innych, a podejrzewał, że poród to nie byle co, zwłaszcza taki z komplikacjami. Kocice miały bardzo ciężko w życiu, przez co im współczuł, ale miał również nadzieję, że kiedyś będzie w stanie złagodzić ich ból. Zapamiętał również informację o ziarenku maku, który uśmierza ból. Dobrze wiedzieć.
x — To oczywiste, Lśniąca Sadzawko, że nie mogę powiedzieć pacjentowi wprost, że umrze, bo zawsze trzeba walczyć do końca. Z drugiej jednak strony, jeśli jest wiadomo, że to jego koniec, to nie lepiej go poinforrmować, żeby ostatnie chwile mógł spędzić z rrodziną, w grronie bliskich? Mógłby wtedy nadal myśleć, że są szanse, i starrałby się przeżyć, chociaż śmierrć jest nieunikniona? A co do tego żywego trrupa... to nie jest prrawda, to jest obelga, Lśniąca Sadzawko, trzeba postrradać zmysły, żeby komuś tak powiedzieć. A co do sytuacji, że o czymś może wiedzieć tylko ta trrójka i nikt więcej, to coś zupełnie innego. To nie jest kłamstwo, tylko rzecz do załatwienia dla najważniejszych w klanie kotów — wyraził swoją opinię. Nie był mysim móżdżkiem, żeby mówić niewtajemniczonym kotom o czymś, co powinno pozostać pomiędzy przywódcą, zastępcą i medykiem. Podobnie jak nie mówił napotkanym kotom o tym, że Różana Łapa nie odpowiada na temat. To coś zupełnie innego.
x — Płomykówkowa Gwiazda, Krrrogulczy Szpon, Cierrnisty Kwiat i Szczypiąca Łapa — powtórzył cicho pod nosem, by następnie pochylić nieco głowę i wczuć się w zapach tegoż klanu. Nie był zbyt przyjemny, musiał przyznać, ale mus to mus. Musiał przecież wiedzieć, z kim ma do czynienia, w razie potrzeby. — Czy oni mieszkają na bagnach? — spytał, wysunąwszy dosyć dziwny wniosek. Po zapachu, oczywiscie.
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#19
— Stosunek prowadzący do zapłodnienia odbyć może jedynie kocur z kotką, jednakże osobniki tej samej płci także mogą kopulować. W sposób, w jaki współżyją dwa kocury, obcować mogą także pary różnopłciowe, choć jak dotąd nie słyszałam, by ktokolwiek się na to zdecydował — dodałam. Szczerze mówiąc, wcale mnie to nie dziwiło. Stosunek "tradycyjny" był wystarczająco nieprzyjemny i bolesny, więc nie było potrzeby żeby sobie dodatkowo bliskość z partnerem obrzydzać, jeśli komukolwiek mogło na tym zależeć. Kiwnęłam głową na odpowiedź, że takiej potrzeby nie będzie, jednak nie wierzyłam w to. Krwawnikowa Łapa ledwie skończył sześć księżyców, więc zajdzie w nim jeszcze wiele, wiele zmian, nad którymi nie będzie w stanie zapanować i jestem zdania, że na ten moment nie potrafił w tej kwestii za siebie poręczyć. Jeszcze nie.
— Chory będzie walczył tak długo, jak będzie miał nadzieję, że z tego wyjdzie. Kiedy mu tę nadzieję odbierzesz, przestanie walczyć i szanse rzeczywiście spadną do zera. Widziałam już wiele w swoim życiu, wielu kotom nie dałabym już szansy na przeżycie, a jednak im się udało. Nigdy nie można być pewnym, co do takich rzeczy, Krwawnikowa Łapo. Co do mówienia pacjentom jak wyglądają - nie mówiłam tego dosłownie. Pacjenci czasem pytają się, jak wyglądają, gdy poczują się odrobinę lepiej i nie można im powiedzieć, że wyglądają źle. Co zaś się tyczy tajemnic między Przywódcą, Zastępcą i Medykiem - czasem wiąże się to także z kłamstwem. Klan czasem nie zna całej prawdy, a zapytany o coś, musisz skłamać. To nie jest w żaden sposób inne kłamstwo i musisz się z tym pogodzić, jeśli chcesz być Medykiem - będziesz musiał kłamać. W dobrej wierze, ale będziesz musiał i to nie raz — to nawet zabawne, że Krwawnikowa Łapa, będący zwolennikiem prawdy nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego pochodzenie jest jednym wielkim kłamstwem. Że tak naprawdę jego matką nie jest Zaśnieżona Ścieżka. Nie chciałam się jednakże przekonywać na własnej skórze, jakby na takie wieści zareagował. Miałam co do tego złe przeczucia i nie mogłam pozwolić na to, by mnie znienawidził. Nie chciałam tego.
— Nie wiem, nie byłam na ich terenach. Jeśli jednak ten zapach jest dla ciebie nieprzyjemny - nie spodoba ci się klan Rzeki. Pachną jeszcze gorzej.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#20
Skoro kotka ma pod ogonem coś innego, niż kocur, to w jaki sposób łączą się kocury? O kotkach nie wspominając... i choć ciekawiło go to niemiłosiernie, to z drugiej strony napawało go to obrzydzeniem, więc finalnie już o to nie pytał. Siłą rzeczy był jeszcze sześcioksiężycowym, możnaby rzec, kocięciem, więc było to dla niego już za dużo, nieważne jak bardzo dojrzały mógł być. Pewne tematy po prostu były dla niego po czasie nieprzyjemne, więc chętnie się tego dowie, ale dopiero za jakiś czas. Na dzisiaj było to dla niego za dużo. Skinął więc głową na znak, że rozumie, ale już więcej się na ten temat nie wypowiadał, na tę chwilę usatysfakcjonowany. Mogą iść dalej.
x — Czyli nigdy nie mamy gwarrancji na to, że ktoś przeżyje, albo też nie. Mówienie więc, że ten ktoś umrze, to kłamstwo, bo nigdy nie jesteśmy pewni na sto procent — odpowiedział mądrze, nadal brnąc w tę szopkę. Oczywiście nie miał zamiaru narzucać mistrzyni swoich racji, ale też chciał, żeby go wysłuchała, bo wszystko analizował dokładnie i spokojnie, i na tę chwilę nie miał racji ani on, ani Lśniąca Sadzawka. Shit happens. — Co w takiej sytuacji więc mówić? Nie można też na siłę stwierrdzać, że ktoś wygląda pięknie, bo nawet on się zorrientuje, że tak nie jest. Nie zrrozum mnie źle, Lśniąca Sadzawko, chcę po prrostu być przygotowany. A co do kwestii tych tajemnic najważniejszych kotów... zrozumiano. — To powiedziawszy, przełknął ciężko ślinę. Nie sądził, że dane będzie mu kiedykolwiek kłamać, ale skoro to dla dobra klanu... był w stanie się poświęcić. Oczywiście miał nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji, że będzie musiał okłamać innego kota, nawet jeśli w słusznej sprawie.
x — Tak, przyznam, jest trrochę dziwny, ale to norrmalne, na co dzień czułem tylko nasz zapach, już się przyzwyczaiłem. To dla mnie coś nowego. — Komentarz dotyczący klanu Rzeki zignorował. Nie wypowie się, póki sam go nie poczuje. — Gdzie terraz pójdziemy, Lśniąca Sadzawko?
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#21
— Gwarancji tak naprawdę nie mamy nigdy. Jakiekolwiek stwierdzenie, że jest się czegoś pewnym, niezależnie od tego, co by to było, istnieje cień szansy, że jest to nieprawda. Jednakże tak długo, jak jesteś o czymś przekonany i w to wierzysz, a przede wszystkim - dla ciebie jest to prawda, wówczas nie dopuszczasz się kłamstwa. Zbyt płytko na to patrzysz, Krwawnikowa Łapo. Musisz poszerzyć swój punkt widzenia. Świat nie jest albo czarny, albo biały, posiada także odcienie szarości — wytłumaczyłam cierpliwie, zdając sobie sprawę z tego, że nie będzie to łatwa dyskusja. Krwawnikowa Łapa odziedziczył po mnie nie tylko wygląd, ale i niektóre cechy charakteru, w tym również i upartość. Wiedziałam, że nie będzie łatwo zmienić jego zdania, ale nie zamierzałam odpuszczać. Upartość nie była do końca dobrą cechą i już wiele razy dostało mi się za to po uszach. Chciałam to zniwelować u niego, by w przyszłości oszczędził sobie kłopotów i zaczął karierę z nieco lepszą reputacją, niż ja. — Wystarczy odpowiedzieć to, co każdy normalny kot by powiedział. Że wygląda normalnie. Musisz zachowywać się adekwatnie do sytuacji, przybierać maski w taki sposób, by pasowały do konkretnego kota, do konkretnego pacjenta. Do niektórych trzeba wyrażać się ostrzej, by zrozumieli, a do niektórych zaś trzeba zwracać się niezwykle delikatnie, bo są niezwykle wrażliwi — i o tym także zdążyłam się przekonać na własnej skórze, mając do czynienia z wieloma kotami. Przez wiele księżyców wobec każdego byłam tak samo ostra, tak samo obojętna, podczas gdy to nie był klucz do odniesienia sukcesu. Potrzebowałam jednak trochę czasu, by to zrozumieć.
— Teraz zmierzamy do Czterech Drzew. To tak naprawdę jedno drzewo, które wygląda jak cztery. To ziemie niczyje, miejsce, w którym łączą się granice wszystkich czterech klanów.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#22
x — Jeśli więc, powiedzmy, tak czysto teorrretycznie, okazałoby się, że Zaśnieżona Ścieżka mnie nie urrrodziła, chociaż wmawiała mi to od kociaka, to znaczy, że nie kłamała, mówiąc że jest moją biologiczną matką, bo wmówiłaby sobie, że tak właśnie jest? — spytał, a dlatego, że nie umiał nic teraz wymyślić, to posłużył się przykładem Miętowego Pąku na naukach, gdzie ta również jako przykład dała białą wojowniczkę, jako kogoś, kto mógłby kłamać o jego pochodzeniu. Nadal uważał to za coś niezwykle durnego, ale musiał teraz coś na szybko powiedzieć, a to było pierwsze, co przyszło mu na myśl. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że właśnie w tej chwili rozmawia ze swoją prawdziwą rodzicielką, tak łudząco do niego podobną, nie tylko z koloru futra, oka czy nawet tej upartości, ale z samego kształtu pyska, którym nie mógł pochwalić się Nagietek, najpodobniejszy do niego z braci, a nawet całego rodzeństwa, nie tylko tego... prawdziwego, chociaż dla Krwawnika oba mioty były dla niego z nim spokrewnione. Westchnął cicho, słysząc kolejne słowa, niezadowolony z tego, że będzie musiał, jak to nazwała Lśniąca Sadzawka, przybierać maski, i kłamać pacjentom prosto w pysk. Z drugiej strony... jeśli to ma pomóc, to chyba właśnie w taki sposób powinien postępować. Był roztrzęsiony, stał na środku rozpadającego się lodu, i zastanawiał się, co jest ważniejsze: szczerość czy dobro klanu. A jeszcze niegdyś sądził, że to się ze sobą łączy. Świat bywa niekiedy niezwykle nieprzywidywalny. Nie odezwał się; pokiwał jedynie potakująco głową, informując w ten sposób, że przetworzył jej słowa i rozumie, i nie ma żadnych dodatkowych pytań w tej kwestii. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, on zdawał sobie z tego sprawę, chociaż był zdziwiony, jak wiele dowiedział się o tej fascynującej i niesamowitej randze dopiero teraz.
x— Dlaczego więc nazywa się ono Czterema Drzewami?
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#23
— To jest inna sytuacja, Krwawnikowa Łapo. Niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć - na podstawie naszej wiedzy i doświadczenia jesteśmy w stanie stwierdzić i przysiąc, że dany kot nie przeżyje, a jednak stanie się cud i ocaleje. Są to sytuacje losowe, na które nie mamy wpływu. Natomiast Zaśnieżona Ścieżka doskonale wie, kogo urodziła, a kogo nie i nic tego nie zmieni, więc byłoby to świadome wprowadzanie wbłąd. Na niektóre rzeczy jesteś za młody, zrozumiesz je, gdy dorośniesz — odpowiedziałam, chcąc zakończyć tę dyskusję. Brakowało mi do tego siły i cierpliwości. Krwawnikowa Łapa nie rozumiał, że sytuacja, w której kłamie się nieświadomie, bo jest się przekonanym swojej racji różni się od sytuacji, w której kot kłamie świadomie. To było wiele bardziej zawiłe, niż mu się wydawało i musiał się nauczyć odróżniać zło od mniejszego zła, bo nic nie było albo czarne, albo białe. I będę musiała pomóc mu to zrozumieć.
— Nie wiem. Nie ja nazywałam poszczególne miejsca na terenach. Nie wiem, kto to robił — odparłam, zgodnie z prawdą. Od zawsze się to tak nazywało i nie zaprzątałam sobie głowy pytaniami, kto to tak nazwał. Najprawdopodobniej cztery rządzące wówczas Gwiazdy, ale... kto wie. Może przodkowie kazali tak nazwać to miejsce?
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#24
x — To... musi być znak od Gwiezdnych. Najpierrw chcą zabrrać ze sobą kota do górrry, ale wówczas zdają sobie sprrawę, że jest potrzebny na dole, rrrodzinie, więc pozwalają mu wyzdrrowieć — wysunął niecodzienny wniosek. Tak mu nagle podpasowało. W każdym razie mówił o tym od samego początku − nie miał zamiaru mówić pacjentowi, że umrze, bo i tak nigdy nie można być tego pewnym na sto procent, więc oznajmienie mu tego byłoby kłamstwem. Pogmatwany był ten trening.
Lekko skulił uszy, słysząc słowa medyczki, przyłapując ją na pewnej rzeczy: zaczęła bowiem się tłumaczyć, chociaż nie miała do tego powodu. Tak naprawdę nie obchodziło go w tym momencie, kto je nazywał, a również to, czy kocica o tym wie, więc uznał to za niepotrzebne dopowiedzenie, ale jednak cenił kotkę za pełną odpowiedź, nawet jeżeli niepotrzebną. Szedł dalej za matką, zastanawiając się, kiedy dojdą, czy już doszli, czy cokolwiek. Chciał zobaczyć już to drzewo, które nazwane zostało czterema, i samemu znaleźć pomysł na to, dlaczego tak go nazwano. Gdzieś koło głowy przeleciała mu myśl, że to może dlatego, że łączą się tam granice wszystkich czterech klanów, jak powiedziała medyczka. Cztery Drzewa mogły w ten sposób symbolizować każdy klan.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#25
— Być może. Albo czysty łut szczęścia. Gwiezdni nie sprowadzają na nas jedynie dobrych rzeczy, więc nie ma sensu każdego sukcesu im przypisywać — odparłam, chcąc nieco ostudzić zamiłowanie do przodków Krwawnikowej Łapy. Owszem, Gwiezdni mieli swój udział przy wielu sukcesach, ale mieli także udział przy wielu porażkach. Nie tylko moich, ale i całego klanu. Nie na wszystko mieli wpływ, nie byli wszechmogący i nie byli w pełni po naszej stronie, w stu procentach dobrzy. Należało więc podchodzić do nich z pełnym dystansem. Z szacunkiem, ale i dystansem.
Resztę drogi przebyliśmy w ciszy, napawając się leśnymi odgłosami. Ćwierkanie ptaków, szum powiewających na wietrze liści. Coś cudownego.
Kiedy w końcu dotarliśmy do masywnego drzewa, pozwoliłam sobie pod nim usiąść i odpocząć.
— To tutaj. Wskaż mi, gdzie znajduje się jaki klan. Albo jak ci się wydaje — bo takiej wiedzy nie mógł posiadać. Był poza obozem pierwszy raz w życiu, ale mógł strzelać po zapachach.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#26
x — Byłaś świadkiem sprrrowadzenia na kota złej rzeczy, Lśniąca Sadzawko? — Bo skoro tak mówiła, musiała mieć ku temu konkretny powód. Nie sądził, aby teraz kłamała, bądź mówiła na zasadzie przypuszczeń, bo naiwnie wierzył, że skoro jest to trening, to dostanie jedynie rzetelne informacje. Nie był pacjentem, przy którym należało przybierać maski, i miał nadzieję, że nigdy nie będzie. To on miał pomagać, leczyć, wspierać. Nie na odwrót.
Reszta drogi przebyta została w przyjemnej ciszy. Kocur w tym czasie delektował się widokami, przypatrywał się też z zaciekawieniem cienistym terenom położonym całkiem blisko, nawet nie mając problemu z ich zapachem. W istocie, terminatora szczypał nieco nos od tego fetoru bagien, ale uznał, że co kocie nie jest mu obce − i już po krótkiej chwili zdołał się przyzwyczaić. Wszystko tkwiło w umyśle, o czym on doskonale wiedział, więc starał się o tym nie myśleć i się nie pobudzać.
Nareszcie doszli, i od razu dostał zadanie. Skinął mistrzyni głową i podszedł do każdej granicy, dokładnie węsząc i starając się wywnioskować gdzie jest jaki klan. Problem tkwił w jego niewiedzy, ale szybko z tego wybrnął.
x — Tu — wskazał głową na Samotny Kamień — musi być klan Rzeki. Ta nazwa kojarzy mi się z rrybami, a stąd najintensywniej je czuć. Mam jeszcze dylemat z tamtą grrranicą — ruchem głowy wskazał na granicę z Klanem Gromu — bo nie wiem, jaki mógłby być to klan. Nie może to być klan Cienia, bo jego zapach już znam, a poza tym, dopiero szliśmy wzdłuż jego grranicy i nie była ona tam, a klan Wichrru... to oczywiste — stwierdził, posyłając siedzącej pod drzewem medyczce pewne siebie spojrzenie. Gdy przyszedł na trening, jego pojęcie o klanach było zerowe. Dopiero teraz dowiedział się od mistrzyni o klanie Rzeki i Cienia, ale miał nadzieję, że taka odpowiedź usatysfakcjonuje białą kocicę.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#27
— Przyznali dziewięć żyć kotu, który okazał się być gwałcicielem, byli obojętni podczas zawalenia się obozu na starych terenach, milczeli, gdy wojowniczka z naszego klanu była gwałcona, milczeli, gdy kot z Ciemnego Lasu podawał się za jednego z nich i wmówił kocicy z klanu rzeki, że jej przeznaczeniem było urodzenie kociąt gwałcicielowi i mogłabym przytoczyć jeszcze parę przykładów — powiedziałam, mając w zanadrzu jeszcze kilka przykładów. Milczenie także było czynieniem zła, brak jakiegokolwiek ostrzeżenia również było złe, zwłaszcza gdy jako pierwsi przysyłali zdrajcę, by osądzał lepszych od siebie za popełnienie jednego błędu. Wszystko sprowadza się do jednego - nic nie jest czarne, albo białe.
Obserwowałam, jak Krwawnikowa Łapa sobie radzi i, co mnie nie zdziwiło, trafił w dziesiątkę. Klan Rzeki miał dość charakterystyczny zapach, więc nie dziwiło mnie, że zgadł. — Mhm. W klanie Rzeki rządzi Czerwona Gwiazda, zastępuje ją Ćmi Zmierzch, Medykiem jest Księżycowy Pył, a jego terminator to Barwna Łapa. Pomogli nam, gdy byliśmy w potrzebie, ich poprzedni Medyk, Łososiowa Łuska, trenował mnie, gdy nie miałam dokąd się udać. Drugi klan, to klan Gromu. Rządzi w nim Trzmiela Gwiazda, zastępuje go Żubrze Gardło, a terminatorką Medyka jest Truskawka Łapa, która doucza się u Księżycowego Pyłu lub Ciernistego Kwiatu. Ich poprzedni przywódca, Błyskająca Gwiazda, zabronił byłej pomocnicy medyka uczenia mnie, narażając tym samym klan Wichru. Nie mamy z nich negatywnych stosunków, jednakże warto takie rzeczy pamiętać — nawet jeśli udałam się wraz z Ognistym Żarem do Szepczącej Sadzawki, nie miałam o gromiakach zbyt dobrego zdania. Tym bardziej, że była na tyle słaba, by zniknąć równie szybko, co otrzymała rangę.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#28
Słuchał słów matki z nieopisanym zaciekawieniem, jednak, choć bardzo się starał, nie mógł zrozumieć jednej rzeczy.
x — Kto to gwałcicieł? — Wbił w kocicę pytające spojrzenie spod przymrużonych, różnokolorowych oczu. Brzmiało to niezwykle okropnie, zresztą kotka wymieniła takiego osobnika przy zsyłaniu na koty złych rzeczy, więc domyślenie się, że jest to ktoś okrutny, nie zajęło terminatorowi medyka wiele czasu. Zaraz po jej następnych słowach, po zaznajomieniu się z zapachami granic, podszedł do mistrzyni, usiadł tuż przed nią, i owinął ogon wokół łap, przez ramię rodzicielki przyglądając się korze drzewa, do którego najprawdopodobniej siedziała odwrócona. Na myśl przyszło mu pewne pytanie, ale to dopiero za chwilę; w tym momencie musiał skupić się na informacjach przekazywanych mu przez mentorkę.
x — Czerrwona Gwiazda, Ćmi Zmierzch, Księżycowy Pył, Barrwna Łapa. — Kolejny klan, w którym był tylko jeden terminator medyka. Krwawnik zastanawiał się, czy wobec tego oni byli oryginalni, czy wręcz przeciwnie. — Niech na Gwiezdnej Skórrce zazna spokoju. — Domyślił się, że skoro Łososiowa Łuska nie jest już medykiem w klanie Rzeki, najprawdopodobniej zmarł, co z jednej strony było przykre, z drugiej jednak dawało pewne poczucie ulgi, bo nie wiadomo, co było powodem jego zgonu, być może właśnie uwolnił się od cierpienia. — Trzmiela Gwiazda, Żubrze Garrrdło, Trruskawkowa Łapa — dodał jeszcze cicho pod nosem, zapamiętując zarówno władzę w Gromie, jak i właściwą nazwę tego klanu. Nieświadomie na pysk kocurka wpełzło niezadowolenie, gdy kotka oznajmiła, że ich były przywódca zabronił ich pomocnicy medyka pomagać klanowi Wichru. To naprawdę egoistyczne.
x — Lśniąca Sadzawko, czy korra drzewa może się do czegoś przydać? — wypalił w pewnym momencie, tak odnośnie jego poprzednich myśli.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#29
— Gwałcicielem jest kocur, który zmuszą kotkę do współżycia, nierzadko stosując przy tym przemoc i wykorzystując swoją przewagę w rozmiarze i sile. Dla kocic nie ma chyba gorszej rzeczy do przeżycia. Często muszą mierzyć się nie tylko z traumą związaną z tym wydarzeniem, ale także i wychowywać kocięta swojego oprawcy, o które wcale się nie prosiły. Czasem wystarczy nawet próba dokonania tego czynu, by pozostawić skazy na psychice — wytłumaczyłam, na nowo czując obrzydzenie do brata i ojca. Przypomniało mi się także pierwsze spotkanie z Chmielograbem i zaczęłam się zastanawiać, czy to nie przez to, a nie przez Miętę ten temat zaczął mnie fascynować. Wcześniej stosunek był dla mnie przerażający i obrzydliwy, głównie ze względu na tamto wydarzenie, ale gdyby nigdy do tego nie doszło... prawdopodobnie nigdy bym nawet nie zaprzątała sobie głowy tym tematem. A Krwawnikowa Łapa i jego rodzeństwo nigdy nie przyszliby na świat.
— Tak, może. Ale musi być to kora konkretnego drzewa — odpowiedziałam, wstając i ruszając wzdłuż granicy z klanem Rzeki. Nie zamierzałam rozwijać odpowiedzi - medykamentami zajmiemy się kiedy indziej, jak już mówiłam wcześniej.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#30
Przegryzł wargę i lekko zmrużył oczy, słysząc odpowiedź swojej mistrzyni, niezbyt zadowolony z tego, co właśnie usłyszał. Jak można było kogoś zmuszać do czegoś, co nie dość, że nie jest pożądane przez dwie strony, to na dodatek pozostawia ślad zarówno na psychice, jak i... w życiu, bo kocięta to ogromny obowiązek? Poczuł, jak pazury instynktownie wysuwają się na zewnątrz, on sam przystanął na chwilę, i ciężko dysząc, orząc przy tym ziemię swoimi szponami, nabierał głębszych wdechów. Stan chwilowej złości trwał zaledwie parę uderzeń serca, mogło to być jednak niepokojące; zazwyczaj tak reagował, jak coś zaburzało życiowej harmonii, ale ogarnąwszy się wreszcie, posłał mentorce przepraszające spojrzenie, wyrażając jednocześnie skruchę i ruszył nadal za nią, na jej odpowiedź kiwając jedynie potakująco głową. Rozumiał. Nie musiał wiedzieć konkretnie w tej chwili o jakich drzewach mowa − najważniejsze, że rozwiał swoje wątpliwości i wiedział, że owszem, kora się przydaje.
x — Właściwie, to dlaczego w każdym klanie, poza naszym, jest jeden terrminatorr medyka? — zapytał, przerywając chwilową ciszę podczas spaceru wzdłuż granicy z klanem Rzeki. Oczywiście nie miał nic przeciwko temu − zapewne gdyby Lśniąca Sadzawka też poszłaby tym szablonem, nie miałby szans ze swoją siostrą.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości