Logo Artemidy
Trening Krwawnikowej Łapy
#31
Przejechałam ogonem po jego grzbiecie, widząc jak bardzo rozsierdzony był gwałcicielami i gwałtami w ogóle. Chciałam go w jakiś sposób uspokoić, ale nie wiedziałam jak, by nie pozwolić sobie na zbyt wiele, więc postawiłam na taki minimalistyczny, drobny gest. Przepraszające spojrzenie przyjęłam, kiwnęłam głową i szlam dalej. Do panowania nad emocjami przejdziemy nieco później, bo widzę że tu także czeka nas dużo pracy.
— Uczę się na błędach, Krwawnikowa Łapo. Swoich poprzedników i nie tylko — odparłam bez zastanowienia. W klanie zawsze musiał być ktoś, kto posiada wiedzę medyczną, ale nie mógł to być byle kto. Dlatego wybrałam dwóch terminatorów. Koty znikały, znikać będą, a terminatorzy Medyka nie są odstępstwem od tej zasady. Przykładowo Ćmia Łapa, która była pomocniczką Ciernistego Kwiatu. Dlatego zabezpieczałam się na wypadek, gdyby nie dane mi było dożyć spokojnej starości. Szansa na to, że znikną oboje w tym samym czasie jest dość mała, a klan nie będzie musiał się bać, że sytuacja sprzed parunastu księżyców się powtórzy.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#32
Nie umknęło jego uwadze, że medyczka przejechała ogonem po jego grzbiecie. Na szczęście po jakimś czasie sam się uspokajał, ale doceniał gest. Zajęcia z panowania nad emocjami niebywale się przydadzą, bo kocur miał z tym problem, co niejednokrotnie było można zauważyć. Całe szczęście zazwyczaj były to tylko drgawki, wbijanie pazurów, zawroty głowy czy płacz, ale kto wie − być może, gdyby było to coś poważniejszego, zareagowałby nawet agresją i gniewem. Raz, gdy Płatek zmusiła go do kłamstwa, było blisko tego rozwiązania. Skończyło się korzystnie na samym krzyku.
x — Mhm, rrozumiem. — Już nie dopytywał o jakie błędy konkretnie chodzi, bo byłoby to niezwykle nietaktowne. Być może kiedyś się dowie, ale na razie zdobywał jedynie zaufanie białej kocicy. I miał nadzieję, że wkrótce będą dla siebie nawet jak rodzina, a nie tylko terminator i mistrz. — A więc jak to będzie w naszym przypadku? Pomocnik medyka po śmierrci lub rrrezygnacji poprzednika wchodzi na jego miejsce — zapytał i dodatkowo rozjaśnił, o co mu chodzi.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#33
— Jedno z was zostanie Medykiem po mojej śmierci. To, które będzie radziło sobie lepiej i będzie bardziej kompetentne. Czas pokaże, czy będziesz to ty, czy twoja siostra — bo na ten moment było zdecydowanie za wcześnie, by to tak po prostu stwierdzić. Żadnego z nich nie poznałam na tyle, by być w stanie to stwierdzić i miną długie księżyce, niż coś w tej kwestii się zmieni. Oboje będą musieli skończyć trening i pokazać mi, jak prezentują się jako koty niezależne, polegające na własnej wiedzy i umiejętności. Do tego czasu będzie za wcześnie. — Na razie jest jeszcze za wcześnie, by sobie zawracać tym głowę, Krwawnikowa Łapo. Nim dojdzie do tego dojdzie, miną długie księżyce, jeśli nie obiegi pór. Jestem od was sporo starsza, ale nieprędko zabiorą mnie na Srebrną Skórkę — o ile w ogóle, biorąc pod uwagę fakt, że ostatnimi czasy z przodkami mi nieco nie po drodze.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#34
x — Masz rrację, Lśniąca Sadzawko. Nie ma co zawracać sobie tym głowy — zgodził się automatycznie, od razu karcąc się w myślach za to, że w ogóle o to zapytał. A co jeśli uraziłby tym pytaniem medyczkę? Zabrzmiało to niezwykle egoistyczne, jakby tylko miał nadzieję, aż ta odejdzie, a on będzie mógł wskoczyć na wyższe stanowisko. A wcale mu na tym nie zależalo, ba!, był pewien, że to jego siostra będzie radziła sobie lepiej i to ona zostanie następną medyczką Klanu Wichru.
Szedł zatem nadal w ciszy, wyciągając daleko szyję i napawając się zapachem lasu, co jakiś czas zerkając kontrolnie w stronę sąsiadującego z nimi klanu, a raczej jego terenów. Zapach ryby bardziej gryzł w nos, aniżeli ten bagien, ale dało się wytrzymać. Czego nie robi się dla nauki? Krwawnik mógł zrobić i wytrzymać naprawdę dużo. Bardzo cenił sobie wiedzę i wręcz sam pchał się do poznawania nowych rzeczy, zapachów i zagadnień.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#35
— Oboje dopiero zaczęliście swoje treningi i minie trochę czasu, nim je ukończycie — dodałam jeszcze, urywając temat. Szliśmy wzdłuż granic i jeżeli Krwawnikowa Łapa nie miał żadnych pytań, ani nie chciał poruszyć jakiegoś tematu, który go interesował, szliśmy w ciszy, do końca. Planowo obejść mieliśmy dzisiaj calutkie tereny klanu Wichru i tylko od terminatora zależało, czy zrobimy to w ciszy. Omówiłam już wszystko co chciałam i nie widziałam sensu w zaczynaniu kolejnej rzeczy.

//jeśli Krwawnik nie będzie już poruszał żadnego tematu to możesz zacząć nowy dzień uwu
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#36
x — Prrawda — zgodził się, również urywając temat. Było mu niezwykle wstyd, że w ogóle o to zapytał, bo nie było to pytanie na miejscu, ale nie mógł już cofnąć czasu, choćby bardzo chciał. Mógł jedynie liczyć na to, że przez to pytanie nie stracił w oczach medyczki, choć obawiał się, że tak właśnie było. Z drugiej strony... dlaczego miałby nie pytać o coś, co go interesuje? Inna sprawa, że nie powinno, bo, tak jak powiedziała Lśniąca Sadzawka, dopiero zaczęli treningi, w ogóle to całe terminatorskie życie, więc nie powinien tak daleko odbiegać w przyszłość. Spacer w ciszy zaś był przyjemnym doświadczeniem. Co więcej, Krwawnik mógł bardziej skupić się na zapamiętywaniu miejsc, bo całą uwagę miał zwróconą ku jednej rzeczy. Wkrótce wędrówka dobiegła końca, kocur pożegnał się z mistrzynią i poszedł... zjeść. Tak, zjeść. Bo dlaczego nie.

---

Kolejny dzień treningu. Nie żeby mu to przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Chciał zdobywać doświadczenia, uczyć się, chłonął go niczym gąbeczka, a każda nowo zdobyta wiedza dawała mu więcej możliwości. Jeszcze przed treningiem zaszedł do stosu, skąd wziął bardzo małego wróbelka i wziął się za posiłek, nadal trzymając się zdania, że starsi, kocięta i matki bardziej zasługują na obfite śniadania, niż on – terminator, który powinien im taki posiłek zapewnić. A to, że nie potrafił polować to drugorzędna kwestia. W każdym razie, gdy już się najadł, ruszył na miejsce spotkania. A nie miał daleko, wszakże medyczka powiedziała mu, żeby spotkali się w jej legowisku. Zaszedł zatem tam, gdzie ta sypia, a potem przywitał się z nią, jeśli była tuż przed nim, co było... oczywiste.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#37
Po podstawach chciałam przejść do zasad. Kodeksu Medyka, Wojownika, to zasad panujących w lecznicy i innych takich. Zauważyłam jednak coś, co mnie zaniepokoiło i chciałam to rozwiązać jak najszybciej. Chciałam zacząć nad tym pracować, nim będzie za późno i Krwawnikowa Łapa nie będzie w stanie pełnić przez to roli Medyka.
Przywitałam się z nim, gdy zjawił się w moim legowisku i nakazałam mu, by usiadł.
— Medyk nie może pozwolić, by uczucia wzięły górę nad jego obowiązkami. — powiedziałam chłodniej niż zazwyczaj, głosem całkowicie pozbawionych emocji i spojrzałam wymownie na syna. — To druga zasady Kodeksu Medyka — poinformowałam go, choć doskonale wiedziałam, że nie był głupi i zapewne sam się tego domyślił. — Ty jednakże masz problem z panowaniem nad swoimi uczuciami. I chciałabym wiedzieć, czy zdajesz sobie z tego sprawę i czy wiesz, jak nad tym popracować — bo ja tak.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#38
Nie dało się nie zauważyć chłodnego, pozbawionego emocji wzroku kotki, a także dosłyszeć równie przeraźliwego głosu, gdy tylko medyczka się odezwała. Przez ten cały czas, kocur stał niczym słup, nie wiedząc, co powiedzieć. W rzeczy samej, wiedział, że istnieje problem, ale nie sądził, że jest on aż tak poważny. Spoglądał pusto w białą kocicę, pogrążając się jednocześnie w myślach, i dopiero w tej chwili wszystko sobie przypomniał. Pierwsze: wybuchnięcie płaczem, gdy Przebiśnieg się zbuntował. A byli wtedy zaledwie kociętami. Drugie: podniesienie głosu na siostrę, jako obrona przed jej wrzaskiem. Trzecie: obwinanie się za nie oddanie Lśniącej Sadzawce należytego szacunku, chociaż nie wiedział wtedy jeszcze, że dzierży tak odpowiedzialną rangę. Czwarte: podniesienie głosu na Nagietka, chociaż jego brat był jeszcze mały i nie rozumiał powagi sytuacji. Piąte: drżenie ciała, ból głowy i jej zawroty, gdy nie przemyślał pewnej rzeczy, i zaburzył przez to swój perfekcjonizm. Szóste: okrzyczenie rodzeństwa za to, że go okłamali i, przy okazji, zmusili do kłamstwa. Siódme: wybuchnięcie płaczem na pogrzebie dziadka. Ósme, i zarazem najważniejsze: drgawki i wbicie pazurów w ziemię, gdy na treningu dowiedział się o gwałcie. Impulsywne reagowanie było nieodłącznym elementem jego życia. Przełknął ślinę, nadal patrząc niepewnie na matkę, gdy zdał sobie sprawę, jak bardzo nieodpowiednio reagował. Jak pozwalał, aby jego ciałem władały emocje. Poczuł, że łzy cisną mu się do powiek, ale powstrzymał się. Nie mógł się popłakać. Nie teraz.
x — Nie, nie mam pojęcia jak, Lśniąca Sadzawko, przeprraszam — powiedział, dusząc w sobie drżący głos. — Ale obiecuję, że zrrobię wszystko, dołożę wszelkich starrań, żeby to wyeliminować. Tylko muszę wiedzieć w jaki sposób. — To powiedziawszy, nareszcie usiadł. A chociaż w jego głosie dosłyszeć można było się lekkiej niepewności, mówił teraz bardzo poważnie. Bo tak traktował to wszystko. Chciał być medykiem i nie mógł pozwolić na to, żeby wszystko się teraz zepsuło. Był gotów walczyć z samym sobą. Dla Lśniącej Sadzawki, dla klanu, dla... siebie.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#39
— Nie rycz — powiedziałam zdecydowanie ostrzej, niż planowałam, gdy zobaczyłam, że w różnobarwnych oczach Krwawnikowej Łapy zaczynają się zbierać łzy. Powstrzymywał je przed spłynięciem po policzku, ale było widać, że się pojawiły. — Nie przy innych, przy klanie — dodałam po chwili, o wiele łagodniej, a ostre spojrzenie zelżało. — Nie przepraszaj. Muszę traktować was surowo, jeśli chcę, żebyście wyrośli na dobrych medyków — wyjaśniłam. Chciałam nie dopuścić do tego, by popełnili te same błędy co ja, tylko dlatego, że nie miałam mistrza i nie miał kto mi wytłumaczyć niektórych rzeczy. Dużo wyniosłam z wojowniczego treningu z matką, ale nie przykładałam się do niego aż tak, jak bym mogła, ponieważ wiedziałam, że moim zadaniem będzie wykonywanie zupełnie innych obowiązków. Chciałam być dla swoich terminatorów wszystkim tym, czym chciałam, by był dla mnie Szałwia gdy miałam te sześć księżyców. Wymagającym mistrzem, ale i przyjacielem, do którego mogłabym zgłosić się o pomoc w razie problemu i ze wzajemnością.
— Nie musisz sobie radzić z tym sam. Od tego jestem, Krwawnikowa Łapo, by cię tego nauczyć. Też kiedyś miałam te osiem księżyców i doskonale wiem, jak ciężko jest poradzić sobie z niektórymi rzeczami — mruknęłam, patrząc prosto w jego oczy, szukając w nich jakiejkolwiek odpowiedzi. — Na początek wyjaśnij mi, dlaczego, twoim zdaniem, medyk powinien panować nad swoimi uczuciami i emocjami.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#40
Nie rycz. Bolesne słowa, możnaby rzec, lecz nie dla niego. Owszem, zaniepokoił go jej ostry ton, ale mimo wszystko był jej wdzięczny, że nie udaje fałszywego, potulnego baranka, a otwarcie mówi, co o tym myśli, jednocześnie pozostawiając wobec niego szczera. Nie od dziś wiadomo, że kocur mocno cenił sobie prawdomówność, więc pociągnął nosem, szybko przetarł łapą oczy, które, chociaż nie łzawiły, przed chwilą jasno dawały znać, że się na to zapowiada, i pokiwał twierdząco głową.
x — To dobrrra postawa — skomentował, tonem o wiele pewniejszym, niż wcześniej, nie pozwalając na to, aby ten drżał. Medyczka mogła brzmieć szorstko, ale wiedział, że nie jest zła, że robi to tylko i wyłącznie ze względu na jego dobro, żeby nie cierpiał w przyszłości, gdy sprawy przytłoczą go do tego stopnia, że już nie będzie mógł zapanować nad swoimi emocjami. Należało podjąć się pracy wcześniej, aby nie męczyć się w dorosłości, a on doskonale zdawał sobie z tego sprawę, więc nawet się cieszył, że Lśniąca odzywa się do niego w taki, a nie inny sposób.
x — Bo... w prracy medyka jest wiele ciężkich sytuacji. Gdyby polegał na emocjach, wykończyłby się, te sytuacje by go wykończyły. Medyk nie może pokazać swojej bezsilności, nieważne, z czym będzie dane mu prracować, walczyć, nie może się poddać, a już zwłaszcza nie z powodu uczuć. Nie może ugiąć się w momencie, gdy ktoś dla niego ważny jest na skrraju śmierrrci, nie może popaść w żałobę, musi iść dalej. Prraca medyka to ogrrromne poświęcenie, taki kot ma do czynienia ze śmierrcią całe swoje życie, i nie może przez to rreagować impulsywnie. Poza tym musi podchodzić do wszystkiego z prrecyzją, żeby pomagać kotom, a emocje mogą doprowadzić do tego, że zrobiłby coś niedokładnie, doprrowadzając do błędnego leczenia. Jednak uważam rrównież, że mimo wszystko powinien podchodzić do swoich pacjentów z uczuciem; dodać im otuchy i sprrawić, aby nawet w strrasznej sytuacji byli szczęśliwi i myśleli pozytywnie, gdyż pozytywne myślenie rrównież pomaga w dojściu do zdrrrrowia.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#41
— Jesteś jeszcze dzieckiem, zdaję sobie z tego sprawę, ale staraj się płakać wtedy, gdy nikt poza mną i Gałązką cię nie widzi. Zresztą, nie tylko płaczu się to tyczy. Gdy będziesz zły, weź parę głębokich wdechów i idź się przejść, gdy ktoś będzie cię prowokował... milcz. I nie bój się wymagać należytego wobec siebie szacunku, gdy już sobie na niego zasłużysz — powiedziałam. Z własnego doświadczenia wiedziałam, że lepiej ukrywać negatywne emocje przed innymi. Nigdy nie wiadomo, kiedy zdecydują się użyć czegoś przeciwko mnie, a pyskówki z Zaśnieżoną Ścieżką zdecydowanie nie były czymś, z czego byłam dumna i musiałam się przy niej bardziej kontrolować. Nie mogłam pozwolić na to, by po raz kolejny chęć wymierzenia w jej stronę należytej kary mnie zaślepiła. Zwłaszcza teraz, kiedy powinnam dawać dobry przykład swoim terminatorom.
— Mhm. To prawda. Kiedy podchodzimy zbyt emocjonalnie do pewnych rzeczy, mamy zaburzony pogląd na sytuację, zaburzoną percepcję, przez co o wiele łatwiej o błąd, który w sytuacjach kryzysowych może nawet kosztować czyjeś życie. Ponadto, kodeks Medyka mówi, iż Medyk nie ma prawa odmówić komuś pomocy oraz ma obowiązek zrobienia wszystkiego, co w jego mocy, by pomóc rannemu lub choremu. Co za tym idzie - należy umieć odrzucić swoje uprzedzenia wobec pewnej grupy kotów lub nienawiść do konkretnych jednostek, gdy potrzebna jest fachowa pomoc — Krwawnikowa Łapa mówił mądrze, zdawał sobie sprawę z tego, jak ważne jest panowanie nad swoimi emocjami, dlatego wierzyłam, że wspólnymi siłami zdołamy wyrobić u niego tę umiejętność. Był dzieckiem, w dodatku dość impulsywnym, jak ja w jego wieku, dlatego czułam, że powinnam wymagać od niego jeszcze więcej, by nie popełniał tych samych błędów co ja, by mógł zostać kimś ode mnie lepszym. W przyszłości, bardzo dalekiej oczywiście. Bo obecnie nieprędko ktokolwiek zdoła mi chociażby dorównać.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#42
Kilka głębokich wdechów. Idź się przejść. Milcz. Brzmiało to banalnie, chociaż gdyby tak dłużej nad tym pomyśleć – miało to sens i mogło to działać. Krwawnik obawiał się jedynie, że na początku może być ciężko, zwłaszcza z tym milczeniem. Bardzo często był cicho. Nie czuł potrzeby do otwierania pyska. Jeśli chodziło jednakże o sytuację, w której byłby prowokowany... nie mógł przewidzieć swojej reakcji. Często zdarzało mu się reagować impulsywnie, z czego zdawał sobie sprawę. Nie mógł więc obiecać matce, że właśnie tak postąpi. Będzie się starać, owszem, ale na początku może wychodzić różnie.
x — A jak powstrzymać łzy? — spytał zamiast tego, zadzierając przy tym głowę w jej stronę. Przed chwilą starał się to zrobić, ale w rezultacie zdołał jedynie powstrzymać je przed spłynięciem po policzku, bo Lśniąca zauważyła, jak te zbierają mu się w powiekach. Miał ambicje, och, miał, i miał również zamiar dawać z siebie wszystko. Potrzebował tylko wskazówek i rad, a kto mógłby mu pomóc, jak nie sama medyczka? I mistrzyni, z którą miał nadzieję mieć w przyszłości bliską relację. Nie zdziwiłby się, gdyby był bliżej z siedzącą na przeciwko niego kotką, aniżeli ze Zaśnieżoną Ścieżką, którą uważał za matkę.
x — Lśniąca Sadzawko, pomogłaś kiedyś mojej matce? — zagaił wobec tego, gdy kotka zeszła na temat kolejnej zasady, mówiącej o odrzuceniu swoich uprzedzeń wobec niektórych kotów. Zastanawiał się, dlaczego kotki tak za sobą nie przepadają, ale pytanie o to byłoby niezwykle nietaktowne. Chociaż i tak musiał kiedyś poruszyć ten temat, chociażby ze względu na Płatek, której obiecał porozmawiać ze Lśniącą Sadzawką.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#43
— Łzy... pojawiają się wtedy, gdy odczuwasz coś za bardzo. Szczęście, smutek, złość. Są oznaką bezradności. Kiedy nauczysz się panować nad swoimi emocjami w taki sposób, by nie odczuwać bezsilności wobec danej sytuacji i będziesz potrafił je w sobie stłumić, kiedy jest taka potrzeba, wówczas łez nie będzie. Wystarczy, że będziesz nad sobą panować, a to przyjdzie ci z czasem, jeśli będziesz się starał — odparłam, nie mając żadnego konkretnego sposobu. Po prostu... nie czułam potrzeby by płakać, bo prawie nigdy nie odczuwałam bezsilności. Ostatnio zdarzyło się kilka razy, ale było to spowodowane dość ciężką sytuacją. I z przywódczynią, i z matką, i z Miętą. Teraz wszystko wracało do normy. Wydawało mi się więc, że to kwestia panowania nad swoimi emocjami.
Słysząc kolejne pytanie strzepnęłam uchem.
— Oczywiście. Wtedy jednak ograniczała się do krzywych spojrzeń na ceremoniach i rozpowiadaniu plotek. Miała gorączkę. Nie miałam najmniejszej ochoty jej pomagać, ale musiałam — odpowiedziałam bez najmniejszego problemu. Oh, oczywiście, że jej pomogłam. Inna sprawa, że nie okazała żadnej wdzięczności i nadal była przekonana, że gotowa byłam zatruć jej smarki, gdyby nie patrzyła mi na łapy. Mysi móżdżek.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#44
Stłumienie w sobie emocji... dla kogoś innego mogło brzmieć to wręcz banalnie, lecz nie dla niego – kocura, który nie od dziś miał z tym problem. Westchnął, uznawszy, że nie ma co ciągnąć tematu, chociaż gdzieś głęboko wewnątrz miał nadzieję, że są jeszcze jakieś sposoby. Powstrzymanie łez wobec tego z początku może być dla niego rzeczą niemożliwą, ale będzie się starał, by małymi kroczkami to eliminować. I nareszcie po wielu księżycach starań – nawet wykluczyć ze swojego życia. Nie mógł pozwolić na to, żeby jego wada zepsuła mu doszczętnie życie i odebrała to, nad czym pracował długi czas.
x — Z każdym dniem utwierrdzam się w przekonaniu, że motyw mojej matki jest... bezsensowny — odpowiedział nieskromnie, nie widząc powodu do krycia własnych myśli. Wojowniczka nie poświęcała mu czasu, przeszkodziła mu w naukach, nie zwracała na niego uwagi, a gdy raz udało im się zorganizować spotkanie, wolała spędzić czas ze swoją matką, by wtedy na ceremonii po prostu wyjawić, że wydziedzicza swoje dzieci, które wybrały ścieżkę, która jej się nie podoba. Jakby miała w ogóle prawo głosu po tylu księżycach niezajmowania sie swoimi kociętami. Kochał rodzicielkę bardzo mocno, ale to uczucie z każdym dniem coraz bardziej gasło, aż w końcu pozostała jedna maleńka iskra, która ledwo trzymała się w jego serduszku. Już nie wiedział co ma do niej czuć, bo tak naprawdę nigdy nie była dla niego matką; co najwyżej w czasach, gdy karmiła potomstwo, w tym jego, mlekiem.
[Obrazek: jcou1hQ.png]
LVL 6 270 / 500
MedLVL 11 187 / 1500
13
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#45
— Rodziców się nie wybiera, nawet jeśli byśmy bardzo chcieli, ale uwierz, że mogłeś trafić gorzej — na przykład na ojca, który gotów byłby zgwałcić własną, niedojrzałą jeszcze córkę. I w ogóle był gwałcicielem. To, pomimo tego, że Zaśnieżona Ścieżka była obrzydliwa, okropna i nie powinna mieć pod opieką nawet kamienia, sprawiało że znajdowała się na podium najgorszych rodziców, ale do pierwszego miejsca sporo jej brakowało.
—Przynajmniej nie masz w sobie jej krwi. Jesteś na uprzywilejowanej pozycji, jedynie cię wychowała i możesz się od niej łatwo odciąć. Twoje starsze rodzeństwo nie ma tego przywileju — dodałam, próbując go jakoś pocieszyć. Miał w sobie o wiele lepszą krew i z Zaśnieżoną Ścieżką nie miał, na szczęście, nic wspólnego. Mógł się od niej odciąć w każdej chwili, natomiast jej rodzone kocięta... cóż, nie mogły. Krwi się nie oszuka, nieważne jak bardzo by się chciało. Można jedynie pracować nad tym, by być kimś lepszym, ale zawsze istnieje szansa na to, że jakiś gen przejdzie z tego feralnego rodzica. Tak jak w przypadku Iskry. Tak jak i u mnie, choć ja starałam się ze wszystkimi niedoskonałościami walczyć, a nie pozwolić wziąć nad sobą górę.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości