Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Przytaknął na słowa kotki. x — Będę chciał. Kto wie, kiedy przyda się taka wiedza — stwierdził spokojnie, całkiem zadowolony z propozycji. Co prawda pieszczochem zostawać nie zamierzał (nawet jeśli zdawał się być przekonany, że to właśnie takie może mieć korzenie), ale nigdy nie można być pewnym, że nie nadarzy się sytuacja, w której taka wiedza jest niezbędna. Skoro mógł się dowiedzieć czegoś nowego, to miał zamiar korzystać. To były ambicje i ogromna chęć poznawania świata. x — Nie dosłownie. Można jednak się domyślić, że to koty prrowadzące... samotny tryb życia. Poza klanami. Przyznaję, że kojarzą mi się z samotnością, więc na pewno nie są w grrupach. — A ile było w tym prawdy... to się okaże.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— W takim razie przypomnij się kiedyś. Może być nawet poza treningiem — odpowiedziałam. Była to dosłownie chwilka, więc mogłam ją poświęcić Krwawnikowej Łapie nawet poza treningiem, podczas jakiejś rozmowy. Wszyscy mieszkaliśmy teraz w Ziołowym Wzgórzu, więc nie powinno być problemu ze znalezieniem się nawzajem.
— Owszem. Samotnicy to koty, które nie należą do żadnego klanu i żyją na własną łapę. Samotnikiem może być kot, który kiedyś był pieszczochem, może być nim kot, który uciekł lub został wygnany z klanu. Każdy może nim być. Nie jest jednak zasadą to, że żyją sami. Mogą żyć w grupkach, jak najbardziej, jednak nie jest to częste zjawisko, ale może wystąpić — powiedziałam, po czym podniosłam się ociężale i przeciągnęłam. — Na dziś to wszystko — dodałam, po czym pozwoliłam terminatorowi zająć się tym, na co ma ochotę, podczas gdy sama ruszyłam do swojego legowiska. Następnym razem zajmiemy się rzeczami ciekawszymi, to na pewno.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Takie rozwiązanie było nawet lepsze. Nie marnowali w ten sposób czasu, który mogliby poświęcić wymaganemu materiałowi, chociaż nie żeby rozmowa o życiu pieszczochów mogła zająć jakoś dużo czasu. x — Dobrze, na pewno się przypomnę — powiedział, w pewien sposób zapewniając to kotce, żeby przypadkiem nie myślała, że na dzisiaj się to skończy. Każda wiedza się przyda, a on nie miał zamiaru jej marnować. Szczególnie, że dostał propozycję od samej mistrzyni, nie wyglądało to zaś w ten sposób, że sam wychodził z prośbą. Dlaczego miałby nie korzystać? x — Ach, w ten sposób. Samotnicy kojarzą mi się... z samotnością, stąd taki wniosek. Dobrze wiedzieć. — Czyli jednak żyją czasami w grupach.
Kiedy kotka oznajmiła, że na dzisiaj koniec, pożegnał się z nią i ruszył do legowiska.
***
Następnego dnia umówili się na Wyjących Wzgórzach. Kocur nie wiedział, co będą dzisiaj przerabiać, ale w żadnym wypadku mu to nie przeszkadzało. Ba, nawet nie do końca zdawał sobie sprawę, co im jeszcze zostało.
Przyszedł przed czasem, usiadł na pagórku, i czekał na Lśniącą Sadzawkę; wyciągnął mocno pysk i z przyjemnością pozwalał na to, żeby rześki wiatr muskał jego sierść.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Tak się złożyło że tego dnia umówiłam się na trening z Krwawnikową Łapą po treningu z Truskawkową Łapą, stąd moje delikatne spóźnienie. Poinformowałam go jednak o tym, że mogę przyjść trochę później z oczywistych względów, zatem nie powinien być tym zdziwiony.
— Witaj, Krwawnikowa Łapo — przywitałam się, siadając obok niego, gdy tylko pojawiłam się na miejscu. — Dziś zajmiemy się polowaniem. Najpierw jednak omówimy sobie teorię walki, abyś mógł zmierzyć się z Konwaliową Łapą i Olchową Łapą — poinformowałam go od razu. Konwaliowa Łapa od dawna znała podstawy walki i czekała tylko na to, aż jej rodzeństwo je pozna, więc chciałam to jak najszybciej przerobić, by nie stopować jej rozwoju. Wiedziałam, że zależało jej na walce z Krwawnikową Łapą i nie chciałam jej tej możliwości odbierać.
— Powiedz mi więc, jak twoim zdaniem powinno się walczyć. Co jest ważne?
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Został poinformowany o możliwości spóźnienia się, więc nie był zirytowany, gdy Lśniąca Sadzawka zjawiła się troszkę po umówionym czasie. Inna sprawa, gdyby wynikało to z jej lenistwa czy niezainteresowania – tak jednak nie było, więc mógł jej wybaczyć. Nie od dziś wiadomo, że był perfekcjonistą, więc nie tolerował spóźnień, ale medyczka miała powód, który on doskonale rozumiał. Swoją drogą bardzo ją podziwiał, że dawała radę z trzema treningami, nie wspominając już o tym Szczypiącego Mrozu, który niedawno skończyła. x — Ach tak. — Konwalia chciała się z nim zmierzyć. Również nie chciał spowalniać jej treningu, więc mu to pasowało. Teorię i praktykę polowania mogą zrobić zaraz, aktualnie ważna jest walka, której nauczyć musi się każdy leśny kot, niezależnie od rangi. Medycy może i nie kojarzyli się z żądnymi krwi wojownikami, ale nigdy nie można być pewnym, że akurat nie zostanie się zaatakowanym znienacka. — Podejrzewam, że jakieś miejsca... którrre mogą sprrawić szczególny ból, są ważne. Coś delikatnego, jak brzuch, chociażby, bo w tamtym miejscu jest cienka skórra i łatwo ją rozciąć. Gardło też brzmi boleśnie. Genitalia — wymienił, nie do końca pewien, czy na pewno tak jest dobrze. Cóż, w razie czego mistrzyni na pewno go poprawi.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— W czasie walki ciężko jest dostać się do brzucha, a co dopiero do genitaliów. Jeśli jednak będziesz miał ku temu okazję - proszę bardzo. Gardło także jest wrażliwym miejscem, dobrze. Najlepiej jednak atakować pysk, a w szczególności oczy. Jeśli uszkodzisz przeciwnikowi gałkę oczną, znacznie utrudnisz mu walkę. Walcząc z kotem, warto też atakować ogon - przy jego uszkodzeniu, ciężko jest utrzymać równowagę. Uszy także łatwo się rwą i krwawią. Poza tym, warto wykorzystywać otoczenie. Jak myślisz - w jaki sposób? — wytłumaczyłam mu dlaczego i gdzie warto atakować, ale nie zamierzałam wszystkiego za niego mówić. Powinien wykazać się kreatywnością i coś wymyślić, tym bardziej że do głupich przecież nie należał.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
x — Po przewrróceniu kota... można kopnąć w brzuch. Podrrapać. Z tym wzrrrokiem... że też na to nie wpadłem. — Ogon i uszy... również logiczne. Shieet. Nie popisał się. Przegryzł lekko wargę na informację o otoczeniu i już chwilę później zaczął kręcić głową we wszystkie strony, licząc na to, że coś dojrzy. Jakąś wskazówkę, cokolwiek. Pierwszym, co rzuciło się w jego oczy, były drzewa. Można by... — Zeskoczyć z drzewa. To znaczy, na kogoś. Można. Istnieje szansa, że napastnik się nie połamie, hm. To taki atak z zaskoczenia. — Nie był pewien, czy chodziło akurat o to, ale starał się wymyślić coś logicznego. Spojrzał na niebo, spotkawszy zaś się ze słońcem, momentalnie odwrócił wzrok, niezbyt zadowolony. Kiedy patrzył na ziemię, chcąc poradzić sobie z nieprzyjemnym uczuciem oślepienia, wpadł na genialny pomysł... no tak! — Ach! Słońce może oślepić. Ale nie jestem pewien, jak można zmusić kogoś do spojrzenia w niebo, w końcu nie każdy tak nagle podczas walki patrzy w górrrę? Um — a dlatego, że jego wzrok wciąż tkwił w ziemi, wpadł na jeszcze jeden pomysł, który postanowił od razu przetestować, więc uderzył łapą w glebę — albo rzucając komuś w oczy ziemią, myślę, że to również dobrry pomysł.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Skakanie na przeciwnika jest ryzykowne. Jest duża szansa na to, że ty także sobie coś zrobić - nietrudno o skręcenie w takiej sytuacji. Słońce, owszem, potrafi oślepić, tylko trzeba się odpowiednio ustawić oraz rzucenie grudką piasku lub ziemi w oczy przeciwnika bywa pomocne i na chwilę go oślepia. Sposób walki jest wiele, najważniejsze jednak jest, byś chronił swoje czułe punkty i atakował czułe punkty przeciwnika. Musisz pamiętać, że z walki chcesz z jak najmniejszą ilością obrażeń — odpowiedziałam, zgadzając się z częścią wypowiedzi terminatora, a z częścią nie. Skakanie z drzewa na przeciwnika uważałam za mocno abstrakcyjne i ryzykowne, toteż nikomu bym tego nie polecała, ale nie mogłam mu także tego zabronić. Nie było jednego słusznego sposobu na walkę, należało po prostu atakować wrażliwe miejsca, a to, w jaki sposób, to już kwestia dowolności.
— Z walki to tyle. Powiedz mi wszystko, co wiesz o polowaniu.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
x — A z niskiej wysokości? — Przesunął spojrzeniem po otoczeniu, a dojrzawszy w okolicach Samotnych Jodeł drzewa, których gałęzie nie były tak wysokie, cicho westchnął. — Czyli rrozumiem, że nie ma jednego schematu. Walka jest dynamiczna i w głównej mierze należy kierować się chęcią przetrrwania. Czy można jednak na zasadzie obliczeń przewidzieć czyjś rrruch? — spytał przy okazji, delikatnie przechylając głowę. Miał nadzieję, że tak, bo on, jako niezbyt silny kot, nie mógł polegać wyłącznie na swojej znikomej sile. Podejrzewał, że w potyczkach przede wszystkim należy używać głowy, ale konkretnie w jaki sposób? Czasem czyny potrafiły być szybsze, aniżeli wzrok, i nie wszystko dało się zarejestrować i na wszystko błyskawicznie zareagować. Ważnym elementem był również refleks, ale należało go wypracować, a nie był to bynajmniej krótki czas. x — Polujemy, by przetrrrwać, by zapewnić pożywienie naszym brraciom. Niewiele na ten temat wiem, jak wiadomo, na naukach nie miałem takich tematów, ale Pszeniczny Grzbiet zdążył mi zdrradzić, że na każdą zwierzynę jest inny sposób, zaś do każdej powinno się podchodzić w pozycji łowieckiej – o ile pamiętam, mówił coś o ugięciu łap i zrrównaniu głowy z... grzbietem. — I czymś jeszcze, ale niestety, nie potrafił sobie przypomnieć. Przegryzł wobec tego delikatnie język, co było reakcją na zdenerwowanie, to znaczy stres.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Ja bym nie próbowała ale ty możesz, jeśli bardzo chcesz — odpowiedziałam. Ja nie zamierzałam sprawdzać, czy to bezpieczne i czy to ma sens, czy nie. Uważałam to za głupie i ryzykowne, a przede wszystkim - nieopłacalne. Jeśli jednak Krwawnikowa Łapa znajdzie sposobność, nikt nie będzie mu bronił, aby spróbować. — Jeśli znajdziesz czas na obliczenia, to proszę bardzo, powodzenia. Jeśli jednak chodzi o realne sposoby, to jedynym sposobem jest obserwacja — bo nie miałam pojęcia, na jakiej zasadzie Krwawnikowa Łapa zamierzał obliczać ruch przeciwnika, kiedy w trakcie walki nie było na takie pierdoły czasu.
— Mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy. Jak to zinterpretujesz? — zapytałam, chcąc wycisnąć z niego jak najwięcej, nim sama przejdę do przekazywania mu wiedzy. Niech się wykaże.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
x — Twoje słowa są dla mnie barrrdzo ważne, Lśniąca Sadzawko, wobec tego biorrrę je do serca i ufam, że rzeczywiście nie jest to opłacalny pomysł. — Nadal uważał, że z niskiej wysokości nie miało mu prawa cokolwiek się stać, zwłaszcza jeśli skoczyłby na innego kota, który wziąłby na siebie cały ciężar, ale nie chciał wychodzić na głupka w oczach swojej mistrzyni. Powinien mieć również swoje zdanie, owszem, w tej sytuacji postanowił mimo wszystko siedzieć cicho. Do czasu. Słysząc jej kolejne słowa, pokiwał przecząco głowa. W tej sytuacji należało poszerzyć nieco swe myślenie. Mówiąc obliczenia, miał na myśli, że dało się wywnioskować, co dany kot zrobi. Szczególnie, jeśli walczyło się z nim już któryś raz z rzędu. Po jakimś czasie można było przewidzieć, co dany osobnik zrobi. Nauczyć się jego stylu walki, jego nawyków. x — Krróliki... mają ogromne uszy, stąd ta rregułka, jak mniemam. I myślę, że chodzi o to, że należy przy nich być cicho. Stąpać bezszelestnie. Możliwie nie polować na nie wśrrród wysokich, gęstych trraw. Mysz wyczuje... ktoś powiedziałby, że chodzi o węch, bo tak to brzmi; byłoby to jednak zbyt prroste i tutaj sądzę, że jest haczyk, nie mają one bowiem lepszego zmysłu węchu od innych zwierząt, z tego co się orrientuję. Nie wiem, co to może oznaczać, jednak jestem pewien, że to nie nos grra tutaj rrolę. Co do ptaków z kolei... dużo latają, mogą ujrzeć z nieba, chociaż nie jestem pewien, czy to na pewno to. Polowanie na ptaka w powietrzu byłoby nie lada wyzwaniem. Może chodzi o ich oczy rrozstawione po bokach głowy? Mm. Chować się podczas skrrradania?
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Schlebiasz mi, doprawdy, ale nie zamierzam ograniczać twojej kreatywności. Prosiłabym jednak, byś te bardziej ryzykowne pomysły realizował w obozie podczas walki z kimś z klanu. Nie chciałabym oglądać twojego zmasakrowanego ciała, jeśli coś okazałoby się zbyt ryzykowne — odpowiedziałam poważnie. Mógł walczyć tak, jak mu się podobało, tak długo jak nie gryzło się to z głównym założeniem walki, czyli przetrwaniem. Mógł ćwiczyć co ciekawsze taktyki, ale nie na prawdziwych przeciwnikach, a z kimś znajomym, który nie rozszarpie go na strzępy, gdy tylko powinie mu się łapa.
— Owszem, króliki i zające mają tak ogromne uszy nie tylko ze względu na walory estetyczne - mają one bardzo dobry słuch, dlatego zakradając się do nich należy ściszyć oddech. Myszy i inne małe gryzonie natomiast, tak jak mówisz, nie mają węchu lepszego niż my. Chodzi o ich rozmiar. Są małe, więc wyczuwają drgania podłoża. Skradając się do nich, ale także do gadów takich jak żaby, czy zaskrońce, należy przenieść ciężar ciała na tylne łapy. Co do ptaków - poniekąd masz rację, nie chodzi o jednak na polowanie na nie w powietrzu. Ptaki po prostu mają dobry wzrok, dlatego polując na nie należy albo się chować za elementami otoczenia, tak jak mówiłeś, albo zastygać w bezruchu gdy patrzą w twoją stronę, albo po prostu zachodzić je od tyłu. Warto też atakować skrzydła, uniemożliwi im to ewentualną ucieczkę — odpowiedziałam, czekając na ewentualne pytania przed przejściem dalej.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
x — W porządku. To rzeczywiście rrozsądniejszy pomysł — zgodził się z kocicą, urywając temat; zmrużył nieco oczy, słuchając jej słów odnośnie polowania, i gdy tak je analizował, musiał przyznać, że to miało sens, ale nie czuł się źle z tym, że o tym nie wiedział, bo nie było to takie oczywiste, toteż powątpiewał, że ktokolwiek mógłby się domyślić sam z siebie. Drgania podłoża? Ciężar ciała? No litości – nie ma szans! Musiałby być jakimś greckim bogiem, żeby o tym wiedzieć, zwłaszcza że koty nie były wysokie, więc skąd miały wiedzieć, że małe zwierzęta mogą to czuć? — Wszystko zrrozumiałe. — Był gotowy. Mógł iść. Ba, chciał iść. Chciał w końcu spróbować polowania, które było dla niego takie fascynujące. Poza tym, dzięki temu, w pewnym sensie, przywykało się do widoku śmierci. Dla medyka mogło być to pomocne.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— W takim razie ruszaj. Domyślnie chciałabym, abyś schwytał po jednym rodzaju każdej zwierzyny, jeśli jednak ci się nie uda, poluj tak długo, dopóki się nie zmęczysz — poleciłam. Chciałam mieć pewność, że Krwawnikowa Łapa poradzi sobie z każdym rodzajem zwierzyny. Poza tym, cóż by to było za polowanie, gdyby wystarczyło schwytać jedną małą myszkę i wrócilibyśmy do obozu? Krwawnikowa Łapa musiał się zmęczyć, musiał dać z siebie wszystko.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Skwitował słowa mistrzyni kiwnięciem głowy; w momencie, gdy się prawdopodobnie oddaliła, ruszył na poszukiwania. Wytężał wszystkie zmysły, stapal uwaznie, aby na nic nie nadepnac i oczywiście kierował się pod wiatr. Liczył na to, że szybko znajdzie jakiś trop. Równie szybko, co ogórecznik. Nie chciał oczywiście robić tego niedokładnie, byle prędko i możliwie tak, aby się nie zmęczyć – nic z tych rzeczy. Po prostu nawet on czuł czasami zniecierpliwienie i tak było w tym przypadku. Chciał skosztować swojego pierwszego polowania.