Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Nie można się starać za bardzo, mój drogi — odpowiedziałam dość surowo, mierząc terminatora spojrzeniem lodowatobłękitnych oczu. Dobrze, że się starał i chciał się pokazać od jak najlepszej strony, dobrze to o nim świadczy, jednak nie zawsze będzie miał komu się pokazać i będzie robił rzeczy dla siebie. Wtedy też powinien się tak starać. A nie tylko wtedy, kiedy ktoś patrzy.
— Czasem po prostu się nie udaje. Robiłeś wszystko dobrze, nie dopisywało ci szczęście — dodałam, delikatniej niż poprzednio. Nie oznaczało jednak, że nie powinien ćwiczyć. Tylko poprzez ćwiczenie praktyki osiągnie pożądany efekt i poprawi swoje umiejętności.
— Odpocznij i zapoluj znowu. Tym razem lepiej. Zdaj mi relację jak skończysz, będę w swoim legowisku — poleciłam, dając Krwawnikowej Łapie wyraźnie do zrozumienia, że nie biorę jego sprzeciwu pod uwagę. Nie musiał polować, nie musiał być dobrym łowcą, ale mógł być. Zamierzałam wycisnąć z niego najwięcej, jak tylko byłam w stanie. Nie czekając więc na jego reakcję, ruszyłam do lecznicy, zająć się swoimi obowiązkami.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
On uważał nieco inaczej – ale to nie była dobra chwila na dyskusję, szczególnie że przez to całe zmęczenie słowa niekoniecznie kleiły mu się tak, jakby tego chciał. Pragnął uznania swojej mistrzyni, pragnął satysfakcji z dobrze wykonanego zadania, ale przez to wszystko rozkojarzył się najwidoczniej na tyle, że wszystko poszło w nie tą stronę, w którą powinno, jedynie przynosząc odwrotny rezultat. Jej słowa przeszły obok niego obojętnie – choć miała cień racji, nie mógł pozwolić sobie na takie porażki, a następnym razem dać z siebie więcej. Kiedy zadecydowała, żeby po krótkiej przerwie wrócił do polowania, sama wracając do obozu i skazując go na swoje własne towarzystwo, nie miał innego wyjścia, jak spróbować tej dyscypliny jeszcze raz. Miał nadzieję, że teraz, gdy nie będzie rozkojarzony przez czujny wzrok mistrzyni, zdoła bardziej się popisać, a do obozu przyniesie trochę więcej zwierzyny. Po krótkim odpoczynku ponownie skierował się pod wiatr, uważając pod łapy i wypatrując smacznych kąsków.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
To, czy Krwawnikowi udało się zapolować lepiej, czy też nie, było kwestią względną. Zdołał on coś schwytać, aczkolwiek nie była to zwierzyna duża i syta. Zawsze jednak było to coś i był to powód do dumy
- nie każdemu się udaje złapać cokolwiek podczas pierwszej próby.
***
Została tylko praktyka walki, na którą umówiona byłam ze Ślimaczą Ścieżką. Chętnie zaprosiłabym ją wraz z Konwaliową Łapą na trening już dzisiaj, jednak przez zawalenie składzika sprawy obrały nieprzyjemny obrót i musiałam jak najprędzej zająć się medyczną edukacją swoich uczniów - był na to najwyższy czas. Najpierw rzecz jasna musiałam z Krwawnikową Łapą omówić pewne zasady panujące w lecznicy, dopiero później przejdziemy do sedna sprawy, ale dobrze byłoby liznąć dzisiaj cokolwiek z potrzebnej wiedzy. Zaprosiłam go więc do swojego legowiska, uznając że nie ma sensu wychodzić gdzieś poza obóz i czekałam na jego zjawienie się. Potrzebowałam pomocy przy zbieraniu ziół. Skończyliśmy cały materiał z wojowniczego treningu, musiałam przejść dalej.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Dosyć szybko uporali się z wojowniczym materiałem – a może poszłoby nawet żwawiej, gdyby nie to, że kocur wolał pogłówkować dłużej, ale wynieść z tego więcej. Może i nie potrzebował większości z tego do medycznego życia, ale każda wiedza była na wagę złota i był zdania, że to, że mu się to w przyszłości przyda, jest całkiem możliwe.
Tego dnia został zaproszony przez medyczkę do legowiska. Zdołał wywnioskować, że to będzie jakaś teoria, a jako że została mu tylko praktyka walki, może to oznaczać, że wreszcie lizną trochę ziół albo przynajmniej coś z nimi powiązanego. Zjawił się oczywiście punktualnie – pomijając jego perfekcjonizm, warto mieć też na uwadze, że mieszkali dosłownie obok siebie. x – Dzień dobrry, Lśniąca Sadzawko – przywitał się uprzejmie, ale nie siadał, z grzeczności, bądź też ze świadomości, że jego przypuszczenia mogą okazać się nieprawidłowe, i tak naprawdę nie będą siedzieć w miejscu. Wszystko zależało od medyczki, toteż czekał na jakiś znak, że może sobie klapnąć na ziemi.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Dzień dobry, Krwawnikowa Łapo. Usiądź — przywitałam się z terminatorem, gdy tylko się zjawił - jak zwykle zresztą - na czas i poleciłam mu by siadł, domyślając się, iż nie było to dla niego oczywiste. Wezwać go tu mogłam z wielu powodów, jednak dziś nigdzie się nie wybieraliśmy. — Jak zapewne się domyślasz, nadszedł czas byśmy rozpoczęli prawdziwy Medyczny Trening. Nim jednak do tego dojdzie, muszę się upewnić, że jesteś na to gotowy i nie muszę się bać przed zaufaniem ci — odpowiedziałam, zamierzając najpierw zadać mu kilka pytań. Musiałam mieć pewność, że jest w pełni na to gotowy i nie zrobi żadnego głupstwa z posiadaną już wiedzą. To było ostatnie, czego teraz potrzebowałam.
— Żyjemy ze sobą już jakiś czas. Mieszkasz tu o dziesięciu księżyców. Jakie są podstawowe zasady dotyczące wiedzy Medycznej i przebywania w lecznicy? — części z nich mógł się domyślić, o części na pewno wspominałam zarówno jemu, jak i Olchowej Łapie. W końcu znali jakieś medykamenty. Musiałam im coś mówić.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Usłyszawszy polecenie, uczynił to, co nakazała mu zrobić Lśniąca Sadzawka, zresztą tak jak się tego od samego początku spodziewał. Wysłuchał jej słów, i poczuł krótkie, praktycznie trwające kilka uderzeń serca podekscytowanie. Nie był kimś, kto niepotrzebnie unosił się ze swoimi emocjami, ale cieszył się, że wreszcie będzie mógł dowiedzieć się czegoś na temat medycyny – nawet jeśli nie okazywał tego na zewnątrz. Oczywiście na początku pytania, których też mógł się spodziewać. Oznaczało to jedynie, że medyczka była ostrożna i wolała się upewnić, co było jak najbardziej dla niego zrozumiałe. Z pewnością ktoś mógłby się poczuć poszkodowany, że po tylu księżycach wciąż nie darzy go pełnym zaufaniem, ale w oczach Krwawnika było to bardzo rozsądne podejście, pokazujące, że podchodzi do tego profesjonalnie. Nie było to byle co, a bardzo ważna i strzeżona od księżyców wiedza. x – W lecznicy musi być zachowana cisza, to przede wszystkim. Poza tym, ci, którzy nie są chorzy nie mają tutaj wstępu. Medykamenty są barrdzo cenne, a w łapach nieodpowiedniego kota mogą być niebezpieczne. Nikomu nie można zdrradzić nic o leczeniu. To strzeżona wiedza – powiedział i zamilkł, kołysząc końcówką ogona.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Odwiedziny są możliwe. Stan pacjenta musi jednak na to pozwalać, musi on sobie tego życzyć, a kot chcący przyjść się z kimś zobaczy, musi uprzednio zapytać o taką możliwość — doprecyzowałam. To nie było tak, że zdrowi nie mają tutaj wstępu. Nie całkowicie. — Mogą też przychodzić do lecznicy ci, którzy czegoś chcą ode mnie lub od ciebie. Rozmowa jednak powinna się przenieść do naszych legowisk, aby nie tylko zachować w lecznicy ciszę, ale także i po to, by zapewnić dyskrecję — dodałam, tak dla dopełnienia. Czasem przychodzili do mnie zdrowi, aby po prostu o coś zapytać, albo z jakąś sprawą, jak na przykład Zajęczy Sus. Takie koty także miały pełne prawo do przebywania w Ziołowym Wzgórzu - Medyk nie leczy tylko chorych, służy też pomocą, w sytuacjach wyjątkowych.
— Owszem. Koty nieupoważnione nie mogą posiąść wiedzy medycznej, ani mieć dostępu do składzika. Za każdym razem, gdy ktoś spróbuje od ciebie coś wyłudzić, zgłoś mi to. Nie mówię tutaj o kociętach, one często pytają o takie rzeczy. Bardziej chodzi mi o koty dorosłe, nigdy niezainteresowane tematem. To samo tyczy się sytuacji, w której ktoś będzie się kręcił przy Ziołowym Wzgórzu. Doświadczenie nauczyło mnie, że kotom czasem przychodzą do głowy głupie pomysły — jak na przykład samobójstwa, a próba wyłudzenia wiedzy medycznej może być oznaką, że kot coś takiego planuje i chce zrobić rozeznanie. Każdy wie, że nie dzielę się swoją wiedzą i jeśli spróbuje podejść któregoś z moich terminatorów to tylko po to, by zrobić coś za moimi plecami. Nie liczyłam do tego kociąt, bo, bądź co bądź, mogły o tym nie wiedzieć i często pytało po prostu o wszystko, ale wszyscy starsi powinni już o tym wiedzieć. Nie będę tolerowała prób oszukania mnie.
— W Ziołowym Wzgórzu, jak i nieopodal jego wejścia nie wolno przebywać kociakom. Mogą tu zacząć węszyć i wylądować w składziku, co może być tragiczne w skutkach, a ponadto, są głośne i przeszkadzają chorym. Jeśli nic im nie dolega, nie mają prawa tu być — ponadto, były zwyczajnie irytujące, ale to inna sprawa.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Zmrużył delikatnie oczy. Wiedział, że można odwiedzać chorych, jeśli zajdzie taka potrzeba, ale spodziewał się, że jest to na tyle oczywiste, że nie ma konieczności wspominania o tym. Już za chwilę ugryzł się w delikatnie w język za karę. Oczywiście, że to było konieczne, a on był głupcem, jeżeli nie poruszył tej kwestii. Nie wiedział za to o rozmowie – był święcie przekonany, że w takiej sytuacji należy wyjść z lecznicy, jak to zrobił podczas pogawędki z Chaos, a tu niespodzianka. Cóż, zazwyczaj, gdy ktoś przychodził do Lśniącej Sadzawki, on był poza lecznicą, więc nie skojarzył takiej sytuacji. x – Miałaś taką sytuację, Lśniąca Sadzawko? Że... ktoś dorrosły, jak dotąd niezainterresowany tematem leczenia, chciał od ciebie jakichś inforrmacji na ten temat? – zapytał, może nie tyle co z ciekawości, ale również dlatego, że nie potrafił sobie tego wyobrazić. Dlaczego ktoś chciałby tak nagle wiedzy o medykamentach, jeśli do tej pory nie wykazywał tym zainteresowania? To od razu powinno wzbudzić czujność, bo jak u kociąt to normalne, tak taka sytuacja byłaby podejrzana. Zakodował sobie w głowie, że od razu powinien o tym poinformować swoją mistrzynię, chociaż miał nadzieję, że nigdy nic takiego się nie zdarzy. Mieli chyba rozsądne koty w klanie.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Zdarzyło się — przytaknęłam, nie mogąc pozwolić sobie na to, by o tym zapomnieć. Musiałam wiedzieć co komu mówię, by następnie móc zweryfikować od kogo wyszły pewne informacje. — Była to Lawendowy Kwiat. Jej... znajomy samotnik bawi się nieco ziołami. Zapytała mnie, czy są jakieś medykamenty, które nie są ziołami, a czymś innym, jak na przykład miód. Odpowiedziałam jej i wyjaśniłam jak należy używać mysiej żółci, jednak gdy tylko się zreflektowałam co zrobiłam, poprosiłam ją, by nie przekazywała tej wiedzy dalej. Nie wiem jednak, czy Tonące Słońce jej także czegoś nie przekazał i czy nie robiła z tą wiedzą co zechce. Jeśli więc dowiesz się, że ktoś w naszym klanie wie coś o ziołach, postaraj się dowiedzieć, skąd to wie — wyjaśniłam, podając konkretny przykład. Mogłabym jeszcze wspomnieć o Borsuczym Futrze, który tak ochoczo szedł ze mną na Medyczny Trening, ale odpuściłam sobie, nie uznając tego za aż tak istotne, skoro kocur uciekł już jakiś czas temat. Lawendowy Kwiat natomiast została, a oprócz tego, piastowała rangę Zastępcy. — Spytała się mnie też, czy nie pouczę tego jej znajomego czegoś o ziołach, jeśli dobrze pamiętam. Od tamtej pory już o tym nie wspominała i prawdopodobnie się poddali. Jeśli jednak usłyszysz że ona, albo ktokolwiek inny próbował posiąść wiedzę nieprzeznaczoną dla wojowników, musisz mnie o tym powiadomić. W przyszłości ci powiem dlaczego to takie ważne — bo jeszcze było na to za wcześnie. Nie wiedziałam, czy mogę Krwawnikowej Łapie powiedzieć o pierwszym kłamstwie w słusznej sprawie. Nie miałam pewności, czy nie rozgada, czy to zrozumie. Musiałam go do tego lepiej przygotować.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Słuchał; w pewnym momencie nawet podświadomie przegryzł wargę. W pierwszej chwili nie mógł uwierzyć w to, co słyszał. Lawendowy Kwiat… chciała wyłudzić wiedzę dla swojego znajomego spoza klanu? Nie żeby uważał to za coś bardzo złego. W końcu przyjaźń z samotnikami istniała, mogła również martwić się o jego zdrowie, stąd takie działania. Nie rozumiał jedynie jednej kwestii: dlaczego rzekomy Tonące Słońce nie przyszedł i nie poprosił o taką przysługę osobiście? To ukazałoby go w o wiele lepszym świetle, nie wspominając już o możliwości uargumentowania swojej prośby. Terminator podejrzewał, że życie poza klanem może być ciężkie, niemniej to, jak to zaplanowali, nie było zbyt przemyślane. Jeżeli mogli się spotykać, mógł również przyjść na granicę poprosić o pomoc. Kocur pokiwał twierdząco głową. x – Niezwłocznie cię poinforrmuję, jeżeli zauważę bądź usłyszę coś niepokojącego, i wtedy, gdy ktoś poprrosi mnie o kęs wiedzy – powiedział. Postanowił na razie nie pytać o ten powód, zwłaszcza że sama kocica obiecała, że powie mu w przyszłości. Musiało to być coś bardzo… poważnego, skoro wolała na razie o tym nie rozmawiać. W trakcie rozmowy wyłapał również coś o mysiej żółci i miodzie, co postarał się zakodować w głowie. Zamierzał o to na chwilę obecną nie pytać, wszystko w swoim czasie, a to mogłoby rozwścieczyć medyczkę, jednak sam fakt, że to czemuś służy, warto było zapamiętać. Każda wiedza była cenna i mogła się przydać. Choćby i na treningu, przy pytaniu o znane mu medykamenty.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Kociętami się nie przejmuj. Po prostu je zbywaj — dodałam, tak na koniec. Kociętami nie należało się przejmować. Były... głupie, przynajmniej w większości i wystarczyło im odmówić. Z dorosłymi natomiast mogło być gorzej, bo oni zazwyczaj mieli jakieś swoje motywy. Należało się niepokoić, gdy wojownik z wieloksiężycowym stażem zaczynał się interesować czymś innym.
— Ze wstępu, wydaje mi się, że to wszystko. Wydajesz się być rozsądny i świadom tego, jak ważne jest to, o czym będziesz się za chwilę uczyć, jednak ostrzegam - jeśli usłyszę, że złamałeś którąkolwiek z wcześniej wymienionych zasad, że podzielisz się z kimś tą wiedzą, nie zawaham się przed ukaraniem cię — powiedziałam jeszcze, tak na wszelki wypadek, żeby później nie miał żadnych pretensji, że nie był ostrzegany, bo... cóż, był, nawet jeśli wydawało mi się to oczywiste. — Jesteś gotów?
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Jeśli złamię którąkolwiek z wymienionych zasad, czekać będzie na mnie kara. Przełknął głośno ślinę. Czuł się zagrożony? Niespecjalnie; każdy kto go chociaż trochę znał, wiedział, że nie łamał narzuconych mu zasad… Chodziło bardziej o to, jak zabrzmiały słowa kocicy. Miała temperament, nie mógł zaprzeczyć. Od zawsze ją przez to podziwiał; widział kotki jako płeć słabszą, taką, której należy bronić, ale Lśniąca Sadzawka się pod tym względem niesamowicie wyróżniała. Czy to z powodu dzierżonej przez nią rangi? Nie wiedział; wiedział za to, że mimo różnić w posturze, mimo tego, że był większy i lepiej zbudowany, to ona była silniejsza. x – Jestem. – Jego głos był twardy, pewny i poważny. Choć jego marzenie spełniło się czternaście księżyców temu, to dzisiaj miało wejść na wyższy stopień. To dzisiaj miał poznać tę strzeżoną tajemnicę, przybliżyć się do swojego celu. W końcu jego przeznaczeniem było pomaganie innym, niesienie pomocy… nie wyobrażał sobie innego planu na życie, nawet jeśli był skłonny pogodzić się z porażką już jako kocię.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Słysząc jego odpowiedź, kiwnęłam spokojnie głową. Nie spodziewałam się niczego innego. Tchórzostwa oczekiwać mogłam po każdym, ale nie po nim. Nie po Krwawnikowej Łapie. Był podobny do swojej matki nie tylko z wyglądu, ale i z charakteru, przynajmniej częściowo. Potrzebował jedynie pomocy w niektórych kwestiach, by móc zejść na właściwe tory. Nawet te trochę czasu spędzone z Zaśnieżoną Ścieżką mogły dać mu się we znaki.
— W porządku. W takim razie powiedz mi, czego nauczyłeś się z obserwacji o opatrywaniu ran, bo tym zajmiemy się na początku. — poleciłam, nie zamierzając iść na łatwiznę i od razu wykładać wszystko od początku. Sam musiał się wysilić, postarać. To nie był mój trening, a mój. Im bardziej się wysili przy zdobywaniu tej wiedzy, tym szybciej to zapamięta.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Szczerze? Miał nadzieję, że wiedza, którą zbierał i zachowywał od kocięcia, nie zmarnuje się w takiej chwili, a co za tym idzie – zdoła się wykazać. Słuchanie o czymś, o czym wie, byłoby jedynie marnowaniem jego potencjału, strategii, którą obmyślił. Uradował się na wieść, że musi się postarać. W głowie już zaczął wszystko sobie przypominać. x – Oczywiście – zamruczał, przegryzając wargę; sięgnięcie pamięci nie zajęło mu dużo czasu. – Rrana, która krrwawi, powinna zostać oczyszczona. Czas gojenia płytkich rran to około pół księżyca. Nie znam za wiele medykamentów z nazw, ale kojarzę ich wygląd. Do ugrryzienia użyłaś żółtej, pokrrytej włoskami rośliny o specyficznym zapachu, zmieliłaś ją na maść. To samo zrrobiłaś z zieloną rrośliną, o ząbkowatych liściach. Pamiętam rrównież, że przyszedł kiedyś wojownik z rraną z infekcją... – zaciął się na chwilę, mocniej zaciskając zęby, licząc na to, że to pomoże mu przypomnieć sobie wygląd tej rośliny; wkrótce połączył fakty. Dobrze, że miał niezawodną pamięć. – Nałożyłaś na nią dwie maści – jedną zrrobioną z serrcowatej rrośliny, mającej różowo-fioletowe liście, a druga rroślina... miała duże, żółte kwiaty. Och, i na koniec owinięcie pajęczyną. Uszczelnienie. – Mówił spokojnie, dosyć powolnie, ale nie chciał niczego pomylić, nie mógł popełnić nigdzie błędu. Sięganie pamięcią do tak odległych czasów nie było najprostsze, ale musiał się postarać, jeżeli chciał uznania swojej surowej mistrzyni. Spojrzał na nią wzrokiem proszącym o moment, bo chciał sobie jeszcze coś przypomnieć. Zdecydowanie mówienie o wyglądzie roślin, bez znania ich nazw, nie należało do łatwych zadań. – Pamiętam też obicia i siniaki... na którrre rrównież nakładałaś maści, ale zrrobione z białych, niewielkich kwiatów, złożonych w kształt rróży – powiedział, oblizując mimowolnie pysk. Miał ogromną nadzieję, że w niczym się nie pomylił czy o czymś nie zapomniał. Nie było to zbyt wiele, ale miał nadzieję, że jakkolwiek ją usatysfakcjonuje. Musiał się naprawdę mocno wytężyć i liczył, że kocica to doceni.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Słuchałam go uważnie i, nie kłamiąc, byłam zdumiona tym, jak wiele wyniósł z samych obserwacji. Zdecydowanie można go było nazwać zdolnym i jeśli w dalszym ciągu będzie tak pracować, ma szansę zostać naprawdę dobrym Medykiem i, kto wie, być może skończy trening przed siostrą? Nie kibicowałam żadnemu z nich, nie mogłam, musiałam być bezstronna, aczkolwiek w środku, po cichu, liczyłam na to, że to Krwawnikowa Łapa okaże się tym lepszym i że to on w przyszłości zajmie moje miejsce, jeśli po drodze nie wywinie jakiegoś głupiego numeru, do czego starałam się nie dopuścić.
— Zdumiewające, jak wiele wyniosłeś z samych obserwacji i wiedz, że jestem z ciebie dumna, Krwawnikowa Łapo. Nim jednak opowiem ci o ziołach i uchylę rąbka tajemnicy, chciałabym jeszcze spytać, czy pamiętasz czym różniła się rana zainfekowana od tej czystej? — zapytałam, z czystej ciekawości. Nie wymagałam od niego odpowiedzi, chciałam po prostu sprawdzić, czy to także był w stanie zapamiętać.