03.05.2021 19:49
Sama Wiewiórka była jednym z tych kotów, które były ślepo wpatrzone w kodeks, czy przywódcę i niespecjalnie dostrzegały wady obu z tych rzeczy. I nie widziała jakiś nieścisłości w kodeksie i nie wątpiła w żadne słowo, które mówił przywódca - ot, zrobiłaby wszystko, o co zostałaby poproszona, nawet, jeśli oznaczałoby to pójście na wojnę... I nawet, jeśli omal nie umarłaby wtedy ze strachu. Na patrol na którym szukaliby niebezpiecznych drapieżników też by poszła, ale wyjątkowo przerażona. Tak samo w sytuacji, w której musiałaby podjąć wybór - iść za głosem przywódcy, czy złamać kodeks? Było to bardzo trudne pytanie i ruda nie potrafiła w tej chwili jednoznacznie ocenić co by zrobiła - bo po prostu wierzyła, że kot, który nie nadaje się na przywódcę, który jest zły i podły zwyczajnie nie jest w stanie takim zostać, bo... Bo Gwiezdni czuwają nad tym, by taki kot nie otrzymał żyć i imienia. Prawda?
W każdym razie, na kodeksie się skupiając. Wiewiórka nieco skręciła, żeby iść po ścieżce między drzewami, a przy okazji, by zbliżyć się nieco bardziej do granic z wichrem, a nie iść wzdłuż tej z ziemiami niczyimi. Planowała dzisiaj spory spacer i jeśli mogła skrócić nieco odległości, to oczywiście zamierzała to zrobić. W międzyczasie zaś odezwała się znów, na temat kodeksu:
- Umm, jeśli... tu wszystko jasne, to, no, wróćmy do... reszty zasad - zaproponowała, po czym oblizała pysk i kontynuowała: - Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka. To znaczy, że... No, z własnej woli nie możesz się zbliżyć do dwunogów... W sensie, zamieszkać z nimi w ich domostwach. Różne się rzeczy dzieją... no, koty są... łapane przez nich i... brane daleko stąd, do swoich legowisk, ale... sama z własnej woli nie możesz... za nimi podążyć, rozumiesz? - spytała, mając nadzieję, że godnie to wytłumaczyła. - I, umm, żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w potrzebie... czyli, jakbyś kiedyś, na patrolu, polowaniu, czy gdzieś, trafiła na kociaka... nie możesz go zostawić samego... możesz poczekać, aż wrócą jego rodzice... lub poinformować o nim przywódcę... który zdecyduje co dalej - powiedziała jeszcze jeden punkt, zerkając na Rybią Łapę. Nie były to trudne tematy, więc pewnie wszystko było dla niej zrozumiałe, ale z drugiej strony, nie chciała jej niczego narzucać i lecieć z materiałem na siłę do przodu.
W każdym razie, na kodeksie się skupiając. Wiewiórka nieco skręciła, żeby iść po ścieżce między drzewami, a przy okazji, by zbliżyć się nieco bardziej do granic z wichrem, a nie iść wzdłuż tej z ziemiami niczyimi. Planowała dzisiaj spory spacer i jeśli mogła skrócić nieco odległości, to oczywiście zamierzała to zrobić. W międzyczasie zaś odezwała się znów, na temat kodeksu:
- Umm, jeśli... tu wszystko jasne, to, no, wróćmy do... reszty zasad - zaproponowała, po czym oblizała pysk i kontynuowała: - Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka. To znaczy, że... No, z własnej woli nie możesz się zbliżyć do dwunogów... W sensie, zamieszkać z nimi w ich domostwach. Różne się rzeczy dzieją... no, koty są... łapane przez nich i... brane daleko stąd, do swoich legowisk, ale... sama z własnej woli nie możesz... za nimi podążyć, rozumiesz? - spytała, mając nadzieję, że godnie to wytłumaczyła. - I, umm, żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w potrzebie... czyli, jakbyś kiedyś, na patrolu, polowaniu, czy gdzieś, trafiła na kociaka... nie możesz go zostawić samego... możesz poczekać, aż wrócą jego rodzice... lub poinformować o nim przywódcę... który zdecyduje co dalej - powiedziała jeszcze jeden punkt, zerkając na Rybią Łapę. Nie były to trudne tematy, więc pewnie wszystko było dla niej zrozumiałe, ale z drugiej strony, nie chciała jej niczego narzucać i lecieć z materiałem na siłę do przodu.
![[Obrazek: VuBTvl6.png]](https://i.imgur.com/VuBTvl6.png)
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W