Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Należy postawić sprawę jasno - Kornikowy Konar się stresował. Nie był przekonany, czy będzie dobrym mistrzem i chociaż entuzjazm go nie opuszczał, czuł również drobny niepokój. Najbardziej obawiał się teorii, konieczności wyrecytowania Kodeksu Wojownika bez żadnego zająknięcia oraz imion władz innych Klanów. Sam będąc terminatorem uważał to za nudę stulecia, więc chciał przekazać to swojemu uczniowi w miarę ciekawie i przede wszystkim poprawnie. Nie wiedział czy będzie umiał. Całe szczęście przed snem pogadał sobie trochę z Kałużowym Krokiem, który również dostał pierwszego terminatora i trochę się uspokoił. Wstając rano czuł przede wszystkim ciekawość jaka jest Agrestowa Łapa. Zgodnie z umową czekał na nią przy stosie zwierzyny, chcąc dopilnować by zjadła solidne śniadanie, a przy okazji trochę z nią pokonwersować.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Agreścik urodziła się jako bardzo drobna, chuda kotka - zupełne przeciwieństwo swoich dobrze zbudowanych rodziców. I to właśnie jej mały rozmiar stanie się jej największym kompleksem w przyszłości gdyż przez swoje wątłe ciało nie będzie zbyt silna. Futerko kotki jest długie i jednolicie czarne, zawsze starannie ułożone. Pyszczek jest smukły a spiszaste uszy zdobią niewielkie frędzelki. Uroku dodają jej duże, niebieskie oczy, które w przyszłości przybiorą intensywnie zieloną barwę. Ogon kotki jest długi i bardzo puchaty. Z racji rozmiaru i czarnego koloru futra Agreścik porusza się prawie niezauważalnie.
Agreścik jak prawie każdy kociak jest aktywna i ciekawska co najczęściej prowadzi ją do pakowania się w kłopoty. Z reguły jest towarzyska jednak bardzo onieśmielają ją koty z wyższą rangą - prawdopodobnie boi się popełnić w ich obecności jakąś gafę . Marzy o zostaniu wyśmienitą wojowniczką - z podziwem obserwuje powracające patrole i wieczorami wyobraża sobie, że pewnego dnia ona też będzie tak dbała o klan. Kocha słuchać opowiadanych przez starszych historii - zwłaszcza tych o wielkich bitwach. Niestety nie zawsze ma możliwość wymknięcia się ze żłobka więc nabrała niezbyt ładnego nawyku podsłuchiwania. Chociaż bardzo chce się uczyć to łatwo się niecierpliwi i wszystkie niepowodzenia budzą w niej ogromną złość. Jest przewrażliwiona na punkcie swojego rozmiaru i chociaż nie daje tego po sobie poznać - wewnątrz bardzo boli ją jej brak siły. Czuje się bardzo związana ze swoją rodziną mimo Zroszonego Listka która trzyma ją i jej rodzeństwo na dystans.
Senne Marzenie (GK)
Agrest ze stresu nie spała pół nocy, pochłonięta myślami o jutrzejszym treningu. Czy mistrz będzie w porządku? Sprawiał takie wrażenie, kiedy wczoraj poznali się na ceremonii. A jeśli będzie sztywny? Miała nadzieję, że od teorii będzie wolał praktykę a zwłaszcza tę bitewną. Przez wydarzenia, które miały miejsce przez ostatnie parę księżyców, Agrestowa Łapa nastawiła się głównie na walkę. Owszem, dalej chciała wykorzystać swoją zręczność i przynosić Klanowi mnóstwo zwierzyny, ale musiała nauczyć się walczyć. By bronić siebie i bliskich, a zwłaszcza delikatnego Bratka. I kiedy w końcu nastał poranek, czarna kotka starannie wyczyściła sobie futro i zgodnie z rozmową udała się w stronę stosu zwierzyny. Jak mam do niego mówić? Dzień dobry? Cześć? myślała intensywnie i kiedy zbliżyła się do Mistrza, wbiła w niego zaciekawione spojrzenie.
- Cześć! - zaczęła po dłuższym rozmyślaniu nad formą przywitania. Najwyżej dostanie po uszach - co będziemy dziś robić? - wyszczerzyła kiełki w przyjaznym uśmiechu, kątem oka zerkając na stos, gdzie leżała przepysznie wyglądająca rybka. No tak, wieczorem ze stresu zapomniała zjeść kolację. Brawo.
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Agrestowa Łapa nie musiała się obawiać, że dostanie po uszach za luźną formę powitania. Kornikowy Konar nie należał do kotów, które przestrzegają jakiekolwiek konwenanse i można było z góry zakładać, że cały trening będzie miał raczej luźną formułę. Nie oczekiwał pokłonów i w sumie liczył na bardziej przyjacielską relację z terminatorką, niż na taką standardową mistrza z uczniem. - Cześć, Agrestowa Łapo! - Zawołał wesoło, uśmiechając się do niej szeroko. - Jak tam nastrój? Śmiało weź sobie coś smakowitego ze stosu! - Na zachętę, sam również porwał w kły rybkę, uszczknął kęs i upuścił sobie ja pod łapy. - Pokażę ci spory kawałek naszych terenów, no i oczywiście rzekę, którą chciałaś zobaczyć! - Zarejestrował tę informację na ceremonii i zapamiętał. - Po za tym, myślałem by dzisiaj zacząć polowanie! Co o tym sądzisz? - Musieli przejść przez wszystkie obowiązkowe punkty treningu, ale nie widział sensu, by nie dostosować się do terminatora i zaproponować taką kolejność, która mu odpowiada. Dla kogoś bardziej wycofanego lepszy byłby start z teorią, ale energiczna Agreścik w jego mniemaniu powinna ucieszyć się z praktyki na pierwszym dniu.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Agreścik urodziła się jako bardzo drobna, chuda kotka - zupełne przeciwieństwo swoich dobrze zbudowanych rodziców. I to właśnie jej mały rozmiar stanie się jej największym kompleksem w przyszłości gdyż przez swoje wątłe ciało nie będzie zbyt silna. Futerko kotki jest długie i jednolicie czarne, zawsze starannie ułożone. Pyszczek jest smukły a spiszaste uszy zdobią niewielkie frędzelki. Uroku dodają jej duże, niebieskie oczy, które w przyszłości przybiorą intensywnie zieloną barwę. Ogon kotki jest długi i bardzo puchaty. Z racji rozmiaru i czarnego koloru futra Agreścik porusza się prawie niezauważalnie.
Agreścik jak prawie każdy kociak jest aktywna i ciekawska co najczęściej prowadzi ją do pakowania się w kłopoty. Z reguły jest towarzyska jednak bardzo onieśmielają ją koty z wyższą rangą - prawdopodobnie boi się popełnić w ich obecności jakąś gafę . Marzy o zostaniu wyśmienitą wojowniczką - z podziwem obserwuje powracające patrole i wieczorami wyobraża sobie, że pewnego dnia ona też będzie tak dbała o klan. Kocha słuchać opowiadanych przez starszych historii - zwłaszcza tych o wielkich bitwach. Niestety nie zawsze ma możliwość wymknięcia się ze żłobka więc nabrała niezbyt ładnego nawyku podsłuchiwania. Chociaż bardzo chce się uczyć to łatwo się niecierpliwi i wszystkie niepowodzenia budzą w niej ogromną złość. Jest przewrażliwiona na punkcie swojego rozmiaru i chociaż nie daje tego po sobie poznać - wewnątrz bardzo boli ją jej brak siły. Czuje się bardzo związana ze swoją rodziną mimo Zroszonego Listka która trzyma ją i jej rodzeństwo na dystans.
Senne Marzenie (GK)
Słysząc przywitanie Kornika odetchnęła z ulgą i wyszczerzyła kiełki w radosnym uśmiechu. Cieszyła się, że Czerwona Gwiazda nie pomyliła się co do wyboru jej Mistrza i w wyśmienitym nastroju wzięła płotkę ze stosu i zaczęła śniadanie.
- Najpierw się strasznie stresowałam - wymamrotała pomiędzy kęsami. Nie zamierzała kłamać mentorowi z którym miała spędzać czas przez najbliższe paręnaście księżyców - ale teraz nosi mnie by już wybiec z obozu! Jak tam jest? W sensie... na zewnątrz? - spojrzała na kocura szeroko otwartymi oczami i podreptała w miejscu ze zniecierpliwienia- TAK! - odparła energicznie na pytanie Kornika - mam nadzieję, że obwieścimy całemu Klanowi, że upolowałam pierwszą zdobycz! Obłoczna Łapa pokazała mi już pozycję łowiecką. Prowadziła mi nauki i baaaardzo dużo przerobiłyśmy - dopowiedziała z dumą, jednocześnie chwaląc przyjaciółkę i pospiesznie dokończyła rybę.
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
- Tylko się nie zakrztuś, bo to byłoby strasznie niefortunne rozpoczęcie treningu. - Rzucił żartobliwie, widząc jak Agrestowa Łapa niecierpliwie połyka kęsy, by między nimi odpowiadać na jego pytanie. Zaśmiał się, słysząc jak otwarcie mówi o stresie i poczuł jak jego własny ulatuje wraz wydobywającym się z uchylonego pyszczka dźwiękiem. - Jest naprawdę WOW. - Miauknął, szczerząc zęby. - Oczywiście powinienem cię też ostrzec, że bywa niebezpiecznie, są tam samotnicy, drapieżnicy i takie tam, ale to pewnie ci już nie raz powtarzano, co nie? Trzeba być ostrożnym, to fakt, ale oprócz tego jest wiele fajnych i pięknych miejsc, no i zdecydowanie jest gdzie pobiegać, a nie jak w obozie. - Zreferował pokrótce. Śmignął ogonem na boki, lekko strosząc futerko na karku, zarażając się entuzjazmem terminatorki. Sam miał teraz ochotę jak najszybciej opuścić obóz i ruszyć na podbój terenów, co najmniej jakby to był również i jego pierwszy raz. - JASNE! - Przytaknął energicznie. - A więc twoją nauczycielką była Obłoczna Łapa... co jeszcze przerobiliście oprócz pozycji łowieckiej? Wiesz, nie chciałbym się powtarzać. - Nachylił się nad własnym śniadaniem, dając Agreścik szansę na odpowiedź. Miał pewne obawy, że Obłoczna Łapa mogła opowiedzieć swojej uczennicy o małym incydencie podczas jej i Kornika sparringu i tym samym trochę przestraszyć Agrest... Chociaż nie widział na czarnym pyszczku śladów takowych emocji.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Agreścik urodziła się jako bardzo drobna, chuda kotka - zupełne przeciwieństwo swoich dobrze zbudowanych rodziców. I to właśnie jej mały rozmiar stanie się jej największym kompleksem w przyszłości gdyż przez swoje wątłe ciało nie będzie zbyt silna. Futerko kotki jest długie i jednolicie czarne, zawsze starannie ułożone. Pyszczek jest smukły a spiszaste uszy zdobią niewielkie frędzelki. Uroku dodają jej duże, niebieskie oczy, które w przyszłości przybiorą intensywnie zieloną barwę. Ogon kotki jest długi i bardzo puchaty. Z racji rozmiaru i czarnego koloru futra Agreścik porusza się prawie niezauważalnie.
Agreścik jak prawie każdy kociak jest aktywna i ciekawska co najczęściej prowadzi ją do pakowania się w kłopoty. Z reguły jest towarzyska jednak bardzo onieśmielają ją koty z wyższą rangą - prawdopodobnie boi się popełnić w ich obecności jakąś gafę . Marzy o zostaniu wyśmienitą wojowniczką - z podziwem obserwuje powracające patrole i wieczorami wyobraża sobie, że pewnego dnia ona też będzie tak dbała o klan. Kocha słuchać opowiadanych przez starszych historii - zwłaszcza tych o wielkich bitwach. Niestety nie zawsze ma możliwość wymknięcia się ze żłobka więc nabrała niezbyt ładnego nawyku podsłuchiwania. Chociaż bardzo chce się uczyć to łatwo się niecierpliwi i wszystkie niepowodzenia budzą w niej ogromną złość. Jest przewrażliwiona na punkcie swojego rozmiaru i chociaż nie daje tego po sobie poznać - wewnątrz bardzo boli ją jej brak siły. Czuje się bardzo związana ze swoją rodziną mimo Zroszonego Listka która trzyma ją i jej rodzeństwo na dystans.
Senne Marzenie (GK)
Wąsiki kotki drgnęły z rozbawienia, słysząc wzmiankę o zakrztuszeniu się. Wyobraziła sobie, że umiera od zwyczajnej płotki i to pierwszego dnia treningu. Cóż to byłby za wstyd.
- Powtarzano i to nie raz. Nie rób tego, nie wchodź tam... A tego Ci nie wolno! - zaczęła przedrzeźniać wszystkie koty, które ją upominały. A że była bardzo ruchliwym kociakiem, takie zdania słyszała nawet kilka razy dziennie i to od całej masy pobratymców z Klanu - ja tam się ich nie boję! Jak tylko nauczysz mnie walczyć, będę codziennie patrolować nasze granice - bo pierwszą walkę mam za sobą dodała w myślach i na samo to wspomnienie zamruczała zadowolona - a tak w ogóle, to założyłam się ze swoim bratem, że pierwsza coś upoluję! Nie mogę pozwolić mu wygrać - uniosła dumnie głowę i posłała mentorowi podekscytowane spojrzenie.
- Z Obłoczną Łapą przerabiałyśmy rangi, trochę kodeksu - zmarszczyła nos na myśl, że znów będzie trzeba przerabiać tyle teorii - i podstawowe zasady polowania. Królik cię usłyszy, mysz wyczuje a ptak zobaczy, prawda? - wlepiła pytające spojrzenie w Kornika. Czy na pewno dobrze zapamiętała zasady? Nie chciałaby już na wstępie narobić wstydu białej kotce.
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Zaśmiał się szczerze, gdy koteczka zaczęła przedrzeźniać starszych. O tak, on też pamiętał swój gniew, kiedy musiał kręcić się w kółko po obozie, w którym znał każdy kąt. Myślał tylko o tym jak wymknąć się poza niego i podbić tereny Klanu... Teraz wiedział, że prawdopodobnie zaraz by coś go zjadło, ale te wnioski i doświadczenie przyszły z wiekiem. Nie zamierzał prawić Agrestowi kazań, bo w gruncie rzeczy entuzjazm terminatorki mu się podobał. - Jasne, że cię nauczę walczyć! Ale będziesz musiała potem ćwiczyć, by się stać w tym naprawdę dobra! Wiele drapieżników jest niestety silna, albo szybka, albo co gorsza i to, i to, więc też musisz taka być! -Oznajmił z błyskiem kłów w uśmiechu. Nie wątpił, że córka Potężnego Strumienia weźmie sobie to do serca i włoży całą swoją ambicję w ćwiczenia. - Dokładnie tak! - Pokiwał głową. - Dobrze, że to pamiętasz, przy praktyce rozwiniemy co to tak właściwie oznacza, ale najpierw musimy w ogóle wyjść z obozu. Gotowa? Skoro masz pierwsza coś upolować, trzeba się spieszyć. - Jednym kłapnięciem odgryzł resztkę mięsa ze swojej ryby i wstał na równe łapy, gotowy do drogi.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Agreścik urodziła się jako bardzo drobna, chuda kotka - zupełne przeciwieństwo swoich dobrze zbudowanych rodziców. I to właśnie jej mały rozmiar stanie się jej największym kompleksem w przyszłości gdyż przez swoje wątłe ciało nie będzie zbyt silna. Futerko kotki jest długie i jednolicie czarne, zawsze starannie ułożone. Pyszczek jest smukły a spiszaste uszy zdobią niewielkie frędzelki. Uroku dodają jej duże, niebieskie oczy, które w przyszłości przybiorą intensywnie zieloną barwę. Ogon kotki jest długi i bardzo puchaty. Z racji rozmiaru i czarnego koloru futra Agreścik porusza się prawie niezauważalnie.
Agreścik jak prawie każdy kociak jest aktywna i ciekawska co najczęściej prowadzi ją do pakowania się w kłopoty. Z reguły jest towarzyska jednak bardzo onieśmielają ją koty z wyższą rangą - prawdopodobnie boi się popełnić w ich obecności jakąś gafę . Marzy o zostaniu wyśmienitą wojowniczką - z podziwem obserwuje powracające patrole i wieczorami wyobraża sobie, że pewnego dnia ona też będzie tak dbała o klan. Kocha słuchać opowiadanych przez starszych historii - zwłaszcza tych o wielkich bitwach. Niestety nie zawsze ma możliwość wymknięcia się ze żłobka więc nabrała niezbyt ładnego nawyku podsłuchiwania. Chociaż bardzo chce się uczyć to łatwo się niecierpliwi i wszystkie niepowodzenia budzą w niej ogromną złość. Jest przewrażliwiona na punkcie swojego rozmiaru i chociaż nie daje tego po sobie poznać - wewnątrz bardzo boli ją jej brak siły. Czuje się bardzo związana ze swoją rodziną mimo Zroszonego Listka która trzyma ją i jej rodzeństwo na dystans.
Senne Marzenie (GK)
- Mało tego, podpadłam samej Czerwonej Gwieździe! - wyszczerzyła kiełki w zawadiackim uśmiechu - nie miałam pojęcia, że to jej jaskinia, serio! I udając przywódczynię niechcący rozszarpałam jej posłanie i musiałam zrobić nowe. Trzy wschody słońca nie mogłam chodzić , tyle kursów po mech i piórka zrobiłam! - ze śmiechem pożaliła się swojemu mentorowi, po czym nagle z jej pyszczka zniknął uśmiech a w zielonych ślepiach błysnął szacunek - bardzo mi pomogła i dużo jej zawdzięczam - i jak gdyby nigdy nic, by nie zdradzić swojego sekretu, dokończyła płotkę i kiwnęła mistrzowi głową.
- Gotowa! - podniosła się na łapy, mrucząc głośno. W końcu wyjdzie poza obóz! Zobaczy to wszystko o czym słyszała i poza nieznane sobie tereny. Nareszcie
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110
Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda
Płeć: kocur
Matka: Czerwony Mak
Ojciec: idk
Partner: Zachód
Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
- Podpaść Czerwonej Gwieździe i ujść z tego życiem oraz godnością to nie lada sztuka. - Miauknął z rozbawieniem Kornik, z uśmiechem na pyszczku i śmiechem w odpowiednim momencie, wysłuchując historii Agrestowej Łapy. Wyobraził sobie minę matki, gdy zastała w swojej grocie kocie oraz rozszarpane legowisko. - Wiesz, że była moją mistrzynią? Mam wieloksiężycową wprawę w wyprowadzaniu jej z równowagi. - Wyszczerzył kły i poprowadził terminatorkę do Ciemnego Szlaku, by wspólnie z nią opuścić obóz. - A tak w ogóle, ten posiłek był ostatnim, który zjadłaś za darmo. - Oznajmił z błyskiem w pomarańczowych ślepiach. - Kodeks Wojownika każe najpierw nakarmić kocięta oraz starszyznę, natomiast terminator nie może zjeść nic ze stosu jeżeli sam nic nie upolował. Rozumiesz co to znaczy? - Mrugnął do Agrest powieką, przemycając w tej luźniej gadce trochę teorii. - Oczywiście, skoro przerobiłaś z Obłoczną Łapą trochę kodeksu na naukach to wiesz czym on jest, prawda? - Dopytał dla pewności. Wydawało mu się to oczywiste, ale dość poważnie traktował kwestię swojego pierwszego terminatora i zamierzał go wyszkolić tak jak należy.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky