Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Tak jak powiedziała, tak się stało. Następnego dnia tuż po ceremonii, a dokładniej mówiąc, gdy słońce już powoli wschodziło, stawiła się u wyjścia z obozu. Nie jadła nic dzisiaj, jakoś trochę się stresowała tym, że dostała pierwszego terminatora i nie była głodna, a ostatnia sytuacja z jej ciociom w ogóle nie pomogła. Była również trochę śpiąca, bo rzadko kiedy wstawała o świcie. Zazwyczaj spała tyle ile mogła. Czemu w ogóle wpadła na to, by spotkać się o wschodzie słońca? Nie mogła powiedzieć, że o porze górowania słońca, jak to miała ze swoją mistrzynią? uhh... No cóż, następnym razem wybierze rozsądniejszą porę dnia, ale już skoro się umówili, to nie będzie nagle zmieniała zdania, ale wracając. Jakoś wyczołgała się z wygodnego legowiska wojowników i usiadła przy wyjściu z obozu. Oby tylko Skała się nie spóźnił, bo nie chciało jej się tu czekać całego poranka...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Imię Skały doskonale odzwierciedla jego fizyczną naturę: jest ciężki i postawny, zbudowany solidnie niczym czołg i poruszający się z podobnym brakiem elegancji, pomimo rozmiarów dość krępy i przysadzisty. Sierść ma krótką, szorstką, gęstą i niemal jednolicie beżową, lecz ciemniejsze, bure, tygrysio pręgowane znaczenia widnieją na masywnych łapach, długim ogonie i szerokim łbie, z którego na świat łypią bezwzględnie przenikliwe, niebieskie ślepia.
Szorstki, bezpośredni i twardo osadzony w rzeczywistości, Skała jest niczym niewzruszoną, stabilną ostoją przeciwko chaosowi świata. Szczery wręcz do bólu, nie wierzy w wymówki ani przeprosiny, a opinie o innych wyrabia sobie bazując wyłącznie na czynach. Kierują nim niezłomna pewność siebie i odwaga. Nowe informacje pochłania jak gąbka, a limity traktuje nie jako granicę, ale coś, co należy przezwyciężyć. Pomimo dość surowej aparycji, potrafi być cierpliwym i dobrym słuchaczem - o ile ktoś nie próbuje mu się na siłę naprzykrzać.
dawniej Lotna Łapa [KG], Śliska Kora [KW]
Skała bynajmniej nie zamierzał się spóźniać. Można nawet powiedzieć, że czekał tylko na okazję, aby wyjrzeć z legowiska terminatorów, niespiesznym krokiem kierując się w stronę Potok zanim mogła odpłynąć gdzieś myślami. Morda kocura nie przejawiała szczególnego entuzjazmu, cierpka jak zawsze i bez szczególnego wyrazu, ale jego oczy lśniły skoncentrowaną determinacją. - Płotkowy Potok - rzucił na powitanie. Niech kotka wie, że Skała zapamiętał, jak się nazywa. Nie dla niego były jednak takie smaczki, żeby zwracać się do niej formalnie per Mistrzyni albo coś. - Co będziemy dzisiaj robić? - zapytał bez ogródek. Sam wybrałby polowanie, albo walkę, albo pływanie, o - ale ciekaw był, co kotka mu zaoferuje.
a story is true. a story is untrue. as time extends, it matters less and less. the stories we want to believe, those are the ones that survive, despite upheaval and transition and progress. those are the stories that shape history.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Na szczęście nie musiała długo czekać. No to już Skała miał plusa na koncie swojej mistrzyni. Powitała swojego nowego ucznia skinięciem głowy i ciepłym uśmiechem w przeciwieństwie do jego wręcz skamieniałej twarzy... Chociaż mimo chłodnego wyrazu twarzy można było wyczuć w nim terminatorską ciekawość. Przynajmniej nie dostała jakiejś niewzruszonej skały na podopiecznego, hehe.
- Przejdziemy się do kociego grzbietu. Zapamiętaj drogę, bo tam będą się odbywały nasze następne spotkania... codziennie. Czy miałeś z kimś nauki? Albo może wiesz coś o klanie? - Kotka sama nie miała nauk i pamięta ten stres, gdy mistrzyni zapytała o nie... Dlatego chciała szybko przez to przebrnąć, gdyby okazało się, że kocur takowych nie miał. A nawet gdyby je miał, to i tak by musieli kilkanaście razy powtórzyć materiał! Bezsens. Nie czekając już ani chwili dłużej wstała, wskazała głową kierunek w którym będą się wybierać, a następnie ruszyła spokojnym krokiem w kierunku kociego grzbietu. W międzyczasie pilnowała również, czy Skała podąża za nią.
- Pierw chciałabym wprowadzić kilka drobnych zasad, które może nie będą za ciekawe, ale pomogą ci na początku twojej terminatorskiej przygody, byś nie wpakował się w kłopoty, a potem... Możemy porobić coś fajnego. Połowić, polować czy powalczyć. Wybierz sam. - Zaproponowała, w międzyczasie zerkając na podopiecznego. Zasady brzmiały nudno, więc ciekawie by było wymieszać je z przyjemnościami. Nie miała pojęcia, czego chciałby skała, więc niech młody sam zadecyduje. W środku również po cichu się modliła, by młody kocur ją polubił. Chciała, by jego trening był najlepszy, pod każdym aspektem!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Imię Skały doskonale odzwierciedla jego fizyczną naturę: jest ciężki i postawny, zbudowany solidnie niczym czołg i poruszający się z podobnym brakiem elegancji, pomimo rozmiarów dość krępy i przysadzisty. Sierść ma krótką, szorstką, gęstą i niemal jednolicie beżową, lecz ciemniejsze, bure, tygrysio pręgowane znaczenia widnieją na masywnych łapach, długim ogonie i szerokim łbie, z którego na świat łypią bezwzględnie przenikliwe, niebieskie ślepia.
Szorstki, bezpośredni i twardo osadzony w rzeczywistości, Skała jest niczym niewzruszoną, stabilną ostoją przeciwko chaosowi świata. Szczery wręcz do bólu, nie wierzy w wymówki ani przeprosiny, a opinie o innych wyrabia sobie bazując wyłącznie na czynach. Kierują nim niezłomna pewność siebie i odwaga. Nowe informacje pochłania jak gąbka, a limity traktuje nie jako granicę, ale coś, co należy przezwyciężyć. Pomimo dość surowej aparycji, potrafi być cierpliwym i dobrym słuchaczem - o ile ktoś nie próbuje mu się na siłę naprzykrzać.
dawniej Lotna Łapa [KG], Śliska Kora [KW]
Skała z łatwością dotrzymał kotce kroku. Możliwość rozprostowania łap była po pobycie w lecznicy ulgą. Wyglądali pewnie razem dość śmiesznie: uśmiechnięta i przyjazna Potok obok Skały, który wyglądał, jakby ktoś ukradł mu śniadanie, a on nie miał okazji im za to przyłożyć. - Matka opowiadała mi o Kodeksie, a z ojcem ćwiczyłem polowania i walkę - zaoferował, stąpając pół kroku za Potok. Była to jedyna forma rodzicielstwa, której można było spodziewać się po Lodowym Kle, co Skale idealnie pasowało, ale nie było aż tak częste, jakby chciał. Zwłaszcza, że ostatnio zaległ u medyka i nikt nie chciał z nim ćwiczyć. Tak jakby Skałę mogła powstrzymać jakakolwiek choroba, ugh. - Oficjalnych nauk nie miałem - kontynuował wręcz wyzywająco. Niech tylko Potok spróbuje podważyć jego umiejętności! Na pewno nie wiedział wszystkiego, ale nie był jakimś tępym dzieciakiem, który spędził dorastanie uganiając się za robakami i czatując na rodzeństwo w krzakach czy inne tam brednie.
Komentarz o zasadach wpuścił jednym uchem, wypuścił drugim. Jakieś na pewno będą, ale Skała nie zamierzał ich przestrzegać, jeśli były bezsensowne. Prawdziwy wojownik sam podejmuje decyzje zależnie od sytuacji. Oczywiście nie zamierzał otwarcie się sprzeciwiać, nie był głupi. Jeszcze Potok zaciągnie go z powrotem do obozu, co to, to nie. - Walczyłaś kiedyś z kimś? Może z borsukiem? Albo lisem? - zapytał. - Musisz znać jakieś ciekawe chwyty. Ale najpierw chciałbym iść na ryby. - Frustracja z ostatniego razu kiedy o to samo poprosił Białą Burzę dalej wisiała nad nim jak niespełnione marzenie i chciał się jej wyzbyć.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- To będziesz miał lżej, gdy będziemy to omawiali. - Nauki są ciekawe, ale oprócz możliwości pochwalenia się wiedzą... prawie nic nie dają. I tak trzeba przerobić ten materiał i upewnić się, że uczeń wszystko idealnie zapamięta. Dziwne to było.
- Ee... Raz z innym terminatorem. Nie miałam jeszcze okazji, by się wykazać... Za łatwo idą mi polowania i to dobrze! To też znaczy, że na naszych terenach nie chodzi dużo drapieżników. - Tak tak płotka, po prostu szukałaś wymówki, by nie wyjść przed terminatorem na kogoś nudnego, czy zwykłego. - Ale jasne, dojdziemy na koci grzbiet i zawędrujemy nad rzekę. Nie jest to po drodze, ale dasz radę, racja? - Koci grzbiet był w przeciwnym kierunku do rzeki, więc terminator wybrał chyba najgorszą z opcji, ale oni sobie nie poradzą? Płotka przeszła już tyle razy teren dookoła, a Skała nie ma takiego imienia bez powodu, tak więc pokonają ten dystans raz dwa.
- Teraz czas na mniej przyjemną część, czyli kilka zasad, by nam się milej prowadziło trening. Tak więc jeden. Masz nie wychodzić sam z obozu. Jak chcesz pójść na spacer dalej niż do kociego grzbietu, to weź ze sobą kogoś, kto ma doświadczenie w walce. Będziesz mógł wychodzić na własną rękę, gdy dokładnie przerobimy teorię i praktykę walki. Dwa. Przerobimy cały materiał dokładnie, wliczając w to i polowanie i kodeks. Nie liczy się tempo treningu, tylko jakość. I to by było w sumie tyle... Chyba nie muszę mówić o takich oczywistych rzeczach, że masz się mnie słuchać oraz że nie będę ci podsuwała wszystkich odpowiedzi pod nos. Wyglądasz na mądrego, więc mam nadzieje, że nie będą z tobą żadne problemy, bo inaczej może skończyć się to nieciekawie dla nas obu. Zrozumiano? - Próbowała wpleść do tych zasad trochę ostrzeżeń, by młody kocur nie próbował żadnych głupich pomysłów, niczym walka z Lisem w wieku dziewięciu księżyców, tak jak to zrobił jej znajomy... To było naprawdę głupie, choć jednocześnie godne podziwu.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Imię Skały doskonale odzwierciedla jego fizyczną naturę: jest ciężki i postawny, zbudowany solidnie niczym czołg i poruszający się z podobnym brakiem elegancji, pomimo rozmiarów dość krępy i przysadzisty. Sierść ma krótką, szorstką, gęstą i niemal jednolicie beżową, lecz ciemniejsze, bure, tygrysio pręgowane znaczenia widnieją na masywnych łapach, długim ogonie i szerokim łbie, z którego na świat łypią bezwzględnie przenikliwe, niebieskie ślepia.
Szorstki, bezpośredni i twardo osadzony w rzeczywistości, Skała jest niczym niewzruszoną, stabilną ostoją przeciwko chaosowi świata. Szczery wręcz do bólu, nie wierzy w wymówki ani przeprosiny, a opinie o innych wyrabia sobie bazując wyłącznie na czynach. Kierują nim niezłomna pewność siebie i odwaga. Nowe informacje pochłania jak gąbka, a limity traktuje nie jako granicę, ale coś, co należy przezwyciężyć. Pomimo dość surowej aparycji, potrafi być cierpliwym i dobrym słuchaczem - o ile ktoś nie próbuje mu się na siłę naprzykrzać.
dawniej Lotna Łapa [KG], Śliska Kora [KW]
Walka z lisem? Kto tu mówi o walce z lisem? Skała nie miał wody zamiast mózgu. Jakby nastała taka konieczność, to przecież by nie zwiał, ale nie miał zamiaru szukać własnej śmierci tylko po to, żeby coś udowodnić.
Przetrawił w milczeniu słowa Płotki. Walczyła tylko z terminatorem? Było to lekko... rozczarowujące. Skała szykował się na jakiegoś zaprawionego w boju wojownika z masą fajnych historii i anegdot. Chociaż z drugiej strony Rzeka musiała być silnym klanem, skoro wokół nie było drapieżników. Może nawet najsilniejszym! Taka wizja jak najbardziej Skale odpowiadała. Terytorium Klanu Rzeki: Ziemia Zakazana, nie zbliżać się bo biją.
Zlustrował kotkę krytycznym wzrokiem. - Nie przeszkadza mi, że się nie biłaś - stwierdził tonem sędziego wydającego wyrok. - Polowania też są ważne. - No i wymagają cierpliwości, i dużo czekania, i spostrzegawczości.
Na samo przyzwolenie wychodzenia z obozu uszy mu zadrgały. Nieważne, że z kimś. Może spotkałby jakiegoś samotnika? Ciekawe, co taki typ miałby mu do opowiedzenia. - Oczywiście, że tempo się liczy - rzucił, krzywiąc się w stronę Płotki. - Zostanie wojownikiem po 50 księżycach byłoby bezwartościowe.
Reszta brzmiała... akceptowalnie. Fajnie, że zauważyła, że Skała był ponadprzeciętnie inteligentny w porównaniu do hałastry swojego rodzeństwa, chociażby. Byłoby głupio, jakby musiał jej tłumaczyć. - Jak będą problemy, to sobie z nimi poradzimy - poinformował wojowniczkę twardo. Nie dotarło do niego, że problemy mógłby stworzyć on. W jakim świecie, niby? Jedyny zły terminator to głupi terminator, a głupi Skała przecież nie był.
- Nie przeszkadza mi, że daleko - dodał. - Nie musisz mnie pytać. - Jeśli Płotka da radę, to on też da radę. W końcu za duży był, żeby jeździć komuś na plecach.
a story is true. a story is untrue. as time extends, it matters less and less. the stories we want to believe, those are the ones that survive, despite upheaval and transition and progress. those are the stories that shape history.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Dobra teraz to się poczuła, jakby to skała był mistrzem, a Płotka terminatorem, albo chociażby kimś, kto jest wyżej w klanowej hierarchii niż kotka. To było dość dziwne... Szczególnie gdy kocur był zdecydowanie młodszy niż kotka, może nie koniecznie mniejszy, ale młodszy. Nie tak wyobrażała sobie pierwszego podopiecznego, ale da radę! Wyszkolić terminatora... co to dla niej.
- Jeżeli będziesz się słuchał i szybko uczył, to skończysz trening przed szesnastym księżycem, a jak będziesz szedł na przekór, to może potrwać to dłużej. Nie chce wypuszczać niewyszkolonego kota, by został wojownikiem naszego klanu. - naprostowała. Chociaż jej też nie marzyło się, by została wojownikiem jako stary kot, ale była grzeczna i tadam! Jej trening minął w ledwie kilka chwil.
- Dobrze... - Chciała się tylko upewnić, czy kocur da radę. Nie znała jego kondycji, ale patrząc na budowę... Na pewno sobie poradzi. Pf przynajmniej chciała być miła... Nim się zorientowała, oboje dotarli na koci grzbiet. No, teraz zaczyna się o wiele trudniejsze zadanie, a raczej o wiele dłuższe.
- Zapamiętaj tę okolicę, bo jutro spotkamy się tutaj, ale tym razem o porze górowania słońca. - Nie popełni tego samego błędu i nie wstanie zmęczona, jak to było dzisiaj. Dała kocurowi krótką chwilę na rozejrzenie się, a następnie zaczęła kierować się w stronę rzeki.
- Przejdziemy się nad torfowy rojst. Oprócz rzeki znajduje się tam jeszcze granica z Klanem Wichru, a skoro już mowa o innych klanach... Jako że droga nad rzekę jest dość długa, to przebrniemy przy okazji przez to. Powiedz mi, kto i jakie stanowisko zajmuje w naszym klanie? Oraz czy wiesz, jakie ma się obowiązki, będąc na tym stanowisku? - zapytała. To akurat raczej musiał wiedzieć, a przynajmniej po części.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Imię Skały doskonale odzwierciedla jego fizyczną naturę: jest ciężki i postawny, zbudowany solidnie niczym czołg i poruszający się z podobnym brakiem elegancji, pomimo rozmiarów dość krępy i przysadzisty. Sierść ma krótką, szorstką, gęstą i niemal jednolicie beżową, lecz ciemniejsze, bure, tygrysio pręgowane znaczenia widnieją na masywnych łapach, długim ogonie i szerokim łbie, z którego na świat łypią bezwzględnie przenikliwe, niebieskie ślepia.
Szorstki, bezpośredni i twardo osadzony w rzeczywistości, Skała jest niczym niewzruszoną, stabilną ostoją przeciwko chaosowi świata. Szczery wręcz do bólu, nie wierzy w wymówki ani przeprosiny, a opinie o innych wyrabia sobie bazując wyłącznie na czynach. Kierują nim niezłomna pewność siebie i odwaga. Nowe informacje pochłania jak gąbka, a limity traktuje nie jako granicę, ale coś, co należy przezwyciężyć. Pomimo dość surowej aparycji, potrafi być cierpliwym i dobrym słuchaczem - o ile ktoś nie próbuje mu się na siłę naprzykrzać.
dawniej Lotna Łapa [KG], Śliska Kora [KW]
Nie zamierzał bynajmniej zostać wojownikiem, który pochwalić mógłby się tylko pustym tytułem i niczym więcej. Słowa wymagały poparcia czynami, by mieć jakiekolwiek znaczenie. Konsekwencja i tak dalej. - Nie będzie trwać dłużej - stwierdził. Nie był to rozkaz ani ostrzeżenie; wyłącznie stwierdzenie faktu, oczywistości, determinacji. Trening to była jak do tej pory najciekawsza rzeczy w życiu Skały - możliwość wykazania się, wreszcie bycie traktowanym jak dorosły, zobaczenia czegoś poza czterema kątami obozu. Żyć nie umierać. - A ile trwał twój trening? Jakiego miałaś mistrza? Fajny był? - zapytał po chwili, jeszcze z resztkami jakby dziecięcej ciekawości.
Momentalnie zdecydował, że Koci Grzbiet był spoko miejscem. Wędrował chwilę oczami po rozległych terenach z lekką fascynacją, zatrzymując wzrok na granicy. Ciekawe, jakie były koty z innych klanów - na pewno słabsze od Rzeki, ale no, domniemanie faktu jednak faktem nie było. - Rządzi Czerwona Gwiazda - odpowiedział, luźnym krokiem dołączając do mistrzyni. - Nadaje rangi, broni klanu, podejmuje najważniejsze decyzje... No i może umrzeć i wrócić dziewięć razy. Ona to dopiero wygląda, jakby dużo przeżyła. Wiesz, od czego ma bliznę na nosie? - Może ryś albo coś. A może po jakiejś wojnie? - Zastępczyni to Ćmi Zmierzch, zajmuje się patrolami i obroną granic. Przejmie władzę po śmierci Gwiazdy - dodał sucho, jakby śmierć go nie ruszała. - Księżycowy Pył leczy i zbiera zioła - dorzucił mimochodem. Swoją drogą, gdzie medyczka się zapodziała? Skała nie widział jej ostatnio w ogóle w lecznicy, aż znudziło mu się czekanie i sam się wypuścił. Terminator medyka jako ranga miał u Skały średnie poważanie. - A przynajmniej leczyła, nie wiem gdzie polazła teraz - dodał kwaśno. Na ceremonii, jak o tym pomyślał, też jej przecież nie widział.
a story is true. a story is untrue. as time extends, it matters less and less. the stories we want to believe, those are the ones that survive, despite upheaval and transition and progress. those are the stories that shape history.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Może miało być to wyłącznie stwierdzenie, ale Płotka odebrała je jako obietnicę, że kocur będzie pilny i będzie się starał. Choć musiała przyznać, że zabrzmiało chłodnie, niczym wspomniane ostrzeżenie. Cóż skała to skała...
- Trwał osiem księżyców, moim mistrzem była niedźwiedzi kieł, a z charakteru była... Cóż możesz się domyślić po jej imieniu. - Trudno wpaść na coś innego niż "silna". Ile płotka dałaby, by poprowadzić tak idealnie trening, jak jej mistrzyni...
Tak jak myślała, Skała nie miał problemu, by wymienić władzę w ich klanie, choć słysząc wymienienie jej cioci jako medyka, poczuła, jakby coś ukuło ją w sercu. Dzięki treningowi zdołała zapomnieć o niej, a teraz... uh. Wzięła głębszy oddech i poprawiła odpowiedź kocura, wciąż ze swoim pozytywnym uśmiechem na pysku.
- Ominąłeś terminatora medyka, którym jest Barwna łapa, oraz... Księżycowy Pył niedawno zmarła, przed twoją ceremonią. Tak więc obecnie nie mamy w klanie medyka, a Barwna Łapa zapewne pójdzie do innego klanu, by tam dokończyć naukę. - Nie wiedziała dokładnie, do którego, ale czy to ważne? Tym szybciej barwna łapa zakończy naukę, tym będzie to lepsze dla klanu. Wypełni pustkę, którą zostawiła po sobie jej ciocia.
- Teraz trudniejsza część, a mianowicie władza w innych klanach. W klanie wichru, do którego granicy się zbliżamy, przywódcą jest Porywista Gwiazda. Zastępcą Lawendowy Kwiat, a medykiem Lśniąca Sadzawka, która obecnie uczy dwa koty, Olchową Łapę i Krwawnikową Łapę. W klanie cienia rządzi Płomykówkowa Gwiazda, zastępuje ją Krogulczy Szpon, a medykiem jest Szczypiący Mróz. Ostatnim klanem jest klan gromu, w którym kieruje Trzmiela Gwiazda, zastępcą jest Żubrze Gardło, a medykiem Truskawkowy Gąszcz. W Cieniu i Gromie nie mają terminatorów medyka... Jakieś pytania? - To było dość sporo informacji, więc kocura coś mogło ciekawić. Poza tym kotka chciała jak najszybciej tę władzę przerobić, bo wydawała się jej dość nudna, plus zmieniała się w czasie. A jeszcze spora droga przed nimi...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Imię Skały doskonale odzwierciedla jego fizyczną naturę: jest ciężki i postawny, zbudowany solidnie niczym czołg i poruszający się z podobnym brakiem elegancji, pomimo rozmiarów dość krępy i przysadzisty. Sierść ma krótką, szorstką, gęstą i niemal jednolicie beżową, lecz ciemniejsze, bure, tygrysio pręgowane znaczenia widnieją na masywnych łapach, długim ogonie i szerokim łbie, z którego na świat łypią bezwzględnie przenikliwe, niebieskie ślepia.
Szorstki, bezpośredni i twardo osadzony w rzeczywistości, Skała jest niczym niewzruszoną, stabilną ostoją przeciwko chaosowi świata. Szczery wręcz do bólu, nie wierzy w wymówki ani przeprosiny, a opinie o innych wyrabia sobie bazując wyłącznie na czynach. Kierują nim niezłomna pewność siebie i odwaga. Nowe informacje pochłania jak gąbka, a limity traktuje nie jako granicę, ale coś, co należy przezwyciężyć. Pomimo dość surowej aparycji, potrafi być cierpliwym i dobrym słuchaczem - o ile ktoś nie próbuje mu się na siłę naprzykrzać.
dawniej Lotna Łapa [KG], Śliska Kora [KW]
Ich medyczka zmarła? Skała zmarszczył brwi. No cóż, przynajmniej jednoznacznie wyjaśniało to, czemu jej ostatnio nie widział. Ale trochę lipa, zostawić pacjentów samych w lecznicy. - Pójdzie do innego klanu? Na trening? - zapytał z otwartym niedowierzaniem, przyspieszając nieco kroku. - Myślałem, że nie lubimy się z nimi. Czemu mieliby nam pomagać? - ostatnie słowo zostawiło gorzki posmak. - A co, jeśli celowo źle przyuczą nam medyka, żeby nas podważyć? - Czy Czerwona Gwiazda naprawdę ufała komuś z zewnątrz na tyle, by powierzyć im terminatora? Dla Skały prawdopodobieństwo, że taki plan zakończy się sukcesem było równe prawdopodobieństwu, że prąd rzeki da się zawrócić własnym ogonem. Sojusze były piękne i dobre aż do momentu, w którym nieodwracalnie upadły. - Nie zazdroszczę Barwnej Łapie - dorzucił, już spokojniej. - Nie chciałbym opuszczać Rzeki. - Przynajmniej nie na razie, nie w momencie, w którym wiedział ciągle tak mało. Nie, gdy musiałby uczyć się życia od potencjalnych wrogów. To ci dopiero.
Informacje o innych klanach przyjął bez słowa, katalogując je mimochodem w pamięci, którą na szczęście zawsze miał dobrą, bo zamiast imion jego uwagę skupił fakt, że Cień i Grom nie posiadali terminatorów na medyka - co, oczywiście, sugerowało, że mogli chcieć przekabacić Barwną Łapę na swoją stronę, zwłaszcza, że rzeczny terminator ostatecznie pewnie prześcignąłby ich własnych intelektem.
a story is true. a story is untrue. as time extends, it matters less and less. the stories we want to believe, those are the ones that survive, despite upheaval and transition and progress. those are the stories that shape history.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- A co miałby zrobić? Nie ma kompletnej wiedzy, więc raczej nie będzie tak leczył inne koty. A nie mamy aż tak złych stosunków z innymi klanami, by Barwna Łapa nie poszedł do nich na naukę. Wiele razy w historii zdarzało się, że terminator szedł do innego klanu, by uzupełnić wiedzę. A nie było żadnego konfliktu spowodowanego złym przyuczaniem. Medycy z reguły się nawzajem lubią. Łączą ich magiczne kontakty z duchami czy coś... - Medycy byli godni zaufania. W końcu wiedza jak się leczy, to nie wszystko, czym może pochwalić się taki kot. Ma on jakieś dziwne magiczne kontakty z duchami, więc na pewno nie może być jakimś mysim bobkiem, który próbuje przekabacić inne koty na swoją stronę. Chociaż nie ciekawiła się aż tak historią, by sprawdzić, czy nie było żadnego idioty medyka między czterema klanami.
- Niestety to nie od niego zależy. By uzupełnić wiedzę i zostać pełnoprawnym medykiem, musi się wybrać do innego klanu - Innej drogi nie było. Obstawiała, że kocur znał podstawy medykowania, ale zapewne nie wiedział jak leczyć poważniejsze i cięższe choroby. Potrzebował więcej doświadczenia, które można zdobyć obecnie tylko i wyłącznie w innym klanie pod okiem innego nauczyciela. Choć wiedziała również, że nikt nie zastąpi jej cioci... Skomplikowane to wszystko.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Imię Skały doskonale odzwierciedla jego fizyczną naturę: jest ciężki i postawny, zbudowany solidnie niczym czołg i poruszający się z podobnym brakiem elegancji, pomimo rozmiarów dość krępy i przysadzisty. Sierść ma krótką, szorstką, gęstą i niemal jednolicie beżową, lecz ciemniejsze, bure, tygrysio pręgowane znaczenia widnieją na masywnych łapach, długim ogonie i szerokim łbie, z którego na świat łypią bezwzględnie przenikliwe, niebieskie ślepia.
Szorstki, bezpośredni i twardo osadzony w rzeczywistości, Skała jest niczym niewzruszoną, stabilną ostoją przeciwko chaosowi świata. Szczery wręcz do bólu, nie wierzy w wymówki ani przeprosiny, a opinie o innych wyrabia sobie bazując wyłącznie na czynach. Kierują nim niezłomna pewność siebie i odwaga. Nowe informacje pochłania jak gąbka, a limity traktuje nie jako granicę, ale coś, co należy przezwyciężyć. Pomimo dość surowej aparycji, potrafi być cierpliwym i dobrym słuchaczem - o ile ktoś nie próbuje mu się na siłę naprzykrzać.
dawniej Lotna Łapa [KG], Śliska Kora [KW]
To, że innego sposobu nie było, bynajmniej nie sprawiało, że jedyny możliwy bardziej się Skale podobał. Przynajmniej nie był to bezpośrednio jego problem... Ale sądząc po tym, co powiedziała Potok, między klanami panowały znacznie lepsze stosunki niżby wcześniej przewidywał. Na myśl przywiodło mu to historię, którą kiedyś opowiedziała mu Biała Burza: że mimo pochodzenia, nie są panami rzeki i muszą mieć do niej respekt. - Wzajemny szacunek, co? - skwitował krótko, chociaż nie wydawał się do końca przekonany. Żywioły były przewidywalne, do pewnego stopnia zrozumiałe, ale inne koty? Zwłaszcza z obcych klanów? Nie sposób zgadnąć, co im wpadnie do głowy.
Na kolejne słowa oczy zrobiły mu się jak spodki. - Medycy rozmawiają z Gwiezdnym Klanem? Czemu akurat oni?- Tego wcześniej nie wiedział. Możliwości wykorzystania takiego kontaktu mogły być niezliczone, jako asysta w mnóstwie przyziemnych spraw...
Chociaż pewnie Gwiezdnym średnio chciało się odwalać tak niską robotę. A z tego, co powiedziała Płotka, wychodziło, że medycy sami w sobie stanowią jakiś dziwny poza-klanowy klub, więc nawet jakby mogli, pewnie nie ruszyliby palcem, by móc zyskać przewagę nad innymi klanami. No cóż.
a story is true. a story is untrue. as time extends, it matters less and less. the stories we want to believe, those are the ones that survive, despite upheaval and transition and progress. those are the stories that shape history.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
- Coś w tym stylu... - Odpowiedziała krótko do kocura. Sama się całkowicie nie znała na tych dziwnych relacjach międzyklanowych, ale na pewno nie było aż tak źle między nimi! Można było przychodzić na granice w celu rozmowy, czy przekazania informacji, a nikt cię nie atakował, czy śmiał się, że pochodzisz z rzeki. No może zdarzały się jakieś wyjątki, ale nieliczne.
- Przywódca pewnie też ma jakiś kontakt, ale nie taki jak medyk. Zwykłe koty też mogą zostać odwiedzone przez gwiezdnych w śnie, ale nie kojarzę, by ktoś mi opowiadał o czymś takim. Poza tym medyk jest bardzo ważnym członkiem klanu, ale tym dokładnie zajmiemy się kiedy indziej. - Chętnie by wprowadziła całe podstawy dla młodego kocura, ale nie miała na to czasu dzisiaj. Mogła spędzić cały pierwszy dzień na podstawy, jak to ona miała na treningu, ale wydawało jej się to nudne. Chciała zrobić coś, co podobało się obu, więc idą na rybki, no. A podstawy se poczekają jakiś czas.
- Niedługo dojdziemy do celu. Wiesz może albo się domyślasz, co trzeba robić, lub na co zwracać uwagę przy łowieniu? - Zapytała się tak dla pewności. Skoro ćwiczył trochę z ojcem, to może wiedział coś i o tym? Nie skarciłaby go, gdyby nic nie wiedział, bo i tak musieliby to powtórzyć... tak dla pewności, że kocur dokładnie zapamięta.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Imię Skały doskonale odzwierciedla jego fizyczną naturę: jest ciężki i postawny, zbudowany solidnie niczym czołg i poruszający się z podobnym brakiem elegancji, pomimo rozmiarów dość krępy i przysadzisty. Sierść ma krótką, szorstką, gęstą i niemal jednolicie beżową, lecz ciemniejsze, bure, tygrysio pręgowane znaczenia widnieją na masywnych łapach, długim ogonie i szerokim łbie, z którego na świat łypią bezwzględnie przenikliwe, niebieskie ślepia.
Szorstki, bezpośredni i twardo osadzony w rzeczywistości, Skała jest niczym niewzruszoną, stabilną ostoją przeciwko chaosowi świata. Szczery wręcz do bólu, nie wierzy w wymówki ani przeprosiny, a opinie o innych wyrabia sobie bazując wyłącznie na czynach. Kierują nim niezłomna pewność siebie i odwaga. Nowe informacje pochłania jak gąbka, a limity traktuje nie jako granicę, ale coś, co należy przezwyciężyć. Pomimo dość surowej aparycji, potrafi być cierpliwym i dobrym słuchaczem - o ile ktoś nie próbuje mu się na siłę naprzykrzać.
dawniej Lotna Łapa [KG], Śliska Kora [KW]
Zwykłe koty też nawiedzano, hmm? Ale Skała też nigdy o czymś takim nie słyszał. Wątpił, by ktokolwiek narzucał Gwiezdnym jakiekolwiek zasady, więc musiało to być związane z niechęcią bardziej niż niemożnością. Czy wszystkie duchy były honorowe i poważne? Brzmiało to nie dość że nudno, to jeszcze głupio.
W sumie ciekawe, czy kiedyś zdarzyło się, żeby Gwiezdni nawiedzili kogoś tylko po to, by wsadzić kij w mrowisko i trochę namieszać. Ciekawe, co robili, kiedy nikogo nie nawiedzali. Może, niewidzialni, chodzili wśród żywych? A może tak ich już to nie interesowało, tak wysoko w Gwiazdach, że zajmowali się czymś zupełnie innym, czymś niepojętym dla Skały? Irytowało go, że nie wiedział, a cena za taką wiedzę była zbyt wysoka.
Rola medyka w klanie, a przynajmniej jej szczegóły, interesowały go niewiele, więc tylko skinął głową na słowa mistrzyni. Jeśli miał się dowiedzieć czegoś konkretnego, to pewnie prędzej od prawdziwego medyka niż od Potok, której talenty leżały gdzie indziej, i skupianie się na teorii leczenia, hierarchii i innych takich byłoby czystą głupotą i marnotrawstem.
Nikt nie tłumaczył mu za bardzo łowienia ryb - Biała Burza obiecała, ale Skała trafił do lecznicy, zanim mogła tej obietnicy dotrzymać - ale nie mogło to być niemożebnie trudne. - Trzeba uważać, żeby nie spłoszyć ryby. No i trzeba być cierpliwym, i uważać, żeby nie wpaść do wody. Ale dokładnie to nie wiem. Jak to wygląda? - Nie zamierzał wymyślać jakichś głupot, kiedy tak naprawdę niewiele wiedział w temacie.
a story is true. a story is untrue. as time extends, it matters less and less. the stories we want to believe, those are the ones that survive, despite upheaval and transition and progress. those are the stories that shape history.
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Gwiezdni nawiedzali innych, ale żeby namieszać? niee... Nawiedzali właśnie, by wprowadzić porządek! Chociaż może zdarzył się jakiś gwiezdny, który wprowadził takie zamieszanie? To też było średnio możliwe. Takie coś by zrobił tylko ktoś zły, a w gwiezdnym klanie nie było złych kotów. W końcu po coś istniało miejsce, gdzie brak gwiazd... Ale koniec tematu medyków, magii i innych gwiezdnych rzeczy. Czekały ich rybki do łowienia!
- Ogólnie mówiąc, masz rację. Dokładniej by nie spłoszyć ryby, trzeba pilnować swojego cienia. Nie może on być rzucony na wodę. Dodatkowo nie możesz się ruszać, nic trudnego. - dodała pełna entuzjazmu. Nie mogła się wręcz doczekać, aż jej świeżo upieczony uczeń złowi jakąś rybę! Będzie mogła się tym pochwalić swoim braciom!
W ten oto sposób dotarli na brzeg rzeki. Zwykle jak kotka nad nią szła sama, to czas się okropnie dłużył, a teraz ledwo co wyszli z obozu i już są! Jak miło.
- I dotarliśmy. Za rzeką znajduje się kran Wichru, więc można tu poczuć trochę inny zapach niż wewnątrz naszych terenów. A co do łowienia... By złowić rybę, najlepiej usiąść nad brzegiem i zamoczyć końcówkę ogona w wodzie. Ryba pomyśli, że to jakiś robak i podpłynie, by skosztować. Gdy już lekko skubnie cię za ogon, to szybko obracasz się i chwytasz ją pazurami, by następnie wybić na brzeg. Po wybiciu musisz szybko ją dobić, bo inaczej zacznie się miotać i może wrócić do wody. To... wszystko. Spróbuj - dodała, a następnie cofnęła się kilka kroków od wody. Nie chciała przeszkadzać kocurowi ani nie chciała dostać świeżo złowioną rybą w twarz.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g