Logo Artemidy
Trening Łabędziej Łapy
#76
Ekscytująco, szybko i męcząco nie brzmiało pociągająco dla Łabędzia, ale nawet przez moment nie myślał, że może być inaczej. W końcu samotnicy muszą sobie radzić sami, polować dla siebie, walczyć o swoje. Kocurek nie miał pojęcia, jak dokładnie wygląda takie życie bez oparcia bliskich, był wychowany w środowisku przepełnionym współpracą. Wyobrażał sobie koty szwędające się bez celu po terenach, które mogą zarazem nazwać swoimi i niczyimi. I samo takie wyobrażenie stanowiło dla niego odpowiedni odstraszacz. Przeczuwał, że konflikty na osiedlu są jak chleb powszedni i - tak jak wspomniał Kornikowy Konar - faktycznie nie ma tam czasu na nudę. I w tej smętnej bańce przygnębienia, w której się jakiś czas temu znalazł, ucieszył się, że jego życie tak nie wygląda. Bo pewnie gdyby został samotnikiem, to prędko stałby się martwym samotnikiem.
- A jak udało ci się uciec od dwunogów? - dopytał na zakończenie tematu. Już nie z myślą o rodzeństwie, które - kto wie - być może znalazło się w niewoli, a bardziej ze względu na Przepiórcze Piórko, z którą sprawa była jasna, bo i zostały ślady po jej porwaniu. Wojownik ostatecznie miał wybór. Mógł zostać na osiedlu i prowadzić samotnicze życie, ale nic nie stało na przeszkodzie, by wrócił do domu. Łabędź miał nadzieję, że i jego pierwsza mistrzyni takową szansę dostanie. Albo już dostała.
Na zapewnienie o sile klanu terminator zastrzygł uszami. Kałużowy Krok był podobnego zdania, co podniosło go na duchu. Skoro dwóch wojowników uważa tak samo, to chyba skądś to się bierze?
- Chyba nie - przyznał, wytężając pamięć. Nie był teraz w najbardziej trzeźwym stanie, ale nie widział omawiania Wichrowej trójki na wierzchu świadomości. - Wiem tylko, że Lśniąca Sadzawka jest tam medykiem i zgodziła się uczyć Barwną Łapę.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#77
Natomiast Kornikowy Konar kiedyś zachłysnął się tym miastowym życiem, pomimo ewidentnych jego wad. Cieszył się, że zyskał takie doświadczenia, dzięki któremu nie wyglądał tęsknie poza granice Klanu, a w pełni doceniał to co miał na miejscu. Miał przed sobą jeszcze kilka obiegów pór życia, ale i tak czuł się kotem spełnionym i kompletnym.
- Nie musiałem uciekać, bo nigdy mnie nie więzili. Chociaż nie do końca znałem drogę powrotną i musiałbym się trochę napracować, by ją znaleźć, gdyby nie to, że ci dwunodzy sami odwieźli mnie na siedlisko koni... Nie wiem, czy słyszałeś, to takie miejsce niedaleko granicy z Klanami, gdzie trzymają takie duże zwierzęta, trochę podobne do łosi czy jeleni, ale bez rogów. - Wyjaśnił. Ziemia pod ich łapami wciąż była zdradliwa i nierówna, chociaż dzięki panującym od co najmniej ostatniej pełni mrozom, kocury nie musiały obawiać się nieprzewidzianej kąpieli. - Idziemy teraz przez Młaczne Pole. Kolejne miejsce pełne wody i błota. - Miauknął. - Poza tym masz rację co do medyka Klanu Wichru i wcale się nie dziwię, że nie pamiętasz ich przywódcy i zastępcy, chociaż oczywiście wypada ich znać... Ale mam wrażenie, że w innych Klanach ciągle się oni zmieniają. Lśniąca Sadzawka to już dłuższy czas piastuje to stanowisko, natomiast Lawendowa Gwiazda i Barwna Ścieżka, czyli przywódczyni i zastępczyni są nimi wcale nie tak długo... A zupełnie zmieniając temat, wiesz po co w ogóle pokazujemy ci te wszystkie granice podczas treningu? - Zwrócił ku Łabędziej Łapie swój ognisty wzrok.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#78
- Nie więzili? - spytał zdezorientowany. - Byłem pewien, że właśnie po to dwunodzy porywają koty.
No bo jaki inni mogli mieć cel? Zabranie z lasu dla samego faktu zabrania z lasu brzmiało jeszcze gorzej, niż trzymanie w swoim gnieździe po to, żeby karmić i głaskać. Łabędź zakładał, że takie dbanie o kota było dla łysych stworzeń przyjemne, dlatego to robili, mimo że wcale im to do przetrwania nie było potrzebne. Egoistyczne i krzywdzące, ale nie pozbawione logiki. Najwidoczniej jednak porwanie Kornikowego Konara różniło się od kałużowego i to już zaczynało robić się frustrujące. W takim razie co działo się z Przepiórczym Piórkiem? Czy szukała teraz drogi do domu? Błąka się po świecie tak daleko, że prędzej dopadnie ją jakiś drapieżnik, nim zdoła wrócić do domu? Czy może beztrosko przesiaduje przed telewizorem?
- To chyba... miałeś dużo szczęścia - wyszeptał. - A konie są niebezpieczne?
Pytanie kocura spotkało się z zawahaniem ze strony Łabędziej Łapy. Tego typu pytania zawsze go peszyły - wydawały się proste i zapewne powinien znać na nie odpowiedź, z tym że wcale nie czuł się pewny odpowiedzi. Zastanawiał się chwilę.
- Pewnie po to, bym przypadkiem nie wstąpił na teren innego klanu? - odpowiedział ostrożnie. - I wiedział, czego bronić w razie pojawienia się intruzów.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#79
- Najczęściej to prawda, ale ci po prostu mnie uratowali, wiesz? Przynajmniej tak im się wydawało, bo zaplątałem się w taki gruby, srebrny pęd koło siedliska koni właśnie... Nie wiem czy udałoby mi się z niego wyplątać, w każdym razie oni to zrobili. - Wyjaśnił bardziej szczegółowo i przystanął na chwilę, by zaprezentować Łabędziej Łapie blizny na łapie, delikatnie odznaczające się na puchatym, zimowym futrze.
- A konie niee, nie specjalnie. - Miauknął, wznawiając marsz. - Chociaż lepiej do nich się nie zbliżać i uważać, bo są duże i nawet jak nie będą chciały ci zrobić krzywdy mogą cię przypadkiem stratować. Poruszają się bardzo szybko. - Wzruszył barkami. Zamyślił się na chwilę, patrząc w przestrzeń przed siebie i może dobrze, bo dzięki temu nie zauważył speszenia Łabędzia i przy okazji zdjął z niego celownik swoich oczu. Wrócił do kocurka spojrzeniem, dopiero kiedy ten udzielił odpowiedzi.
- No jasne! - Przyznał mu rację. - Oprócz tego oczywiście chodzi oo nasz Kodeks Wojownika! Jest tam taki punkt, że granice muszą być sprawdzane i oznakowane każdego dnia. Poza tym, że trzeba przegonić każdego intruza, który wkroczy na teren Klanu! - Co prawda Kałuża nic nie mówił o przemycaniu wiedzy o Kodeksie, ale Kornik wykorzystał okazję dla własnego treningu. Była to zdecydowanie jego słaba strona, więc zakładał, że czym częściej będzie głośno powtarzał zasady Kodeksu, tym mniejsze zagrożenie, że przypadkiem je zapomni.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#80
Przystanął wraz z Kornikowym Konarem i spojrzał na blizny upamiętniające bliższe spotkanie ze srebrnym pędem. Nie wyglądały dramatycznie, co nie powstrzymało Łabędzia przed niemiłym uczuciem w brzuchu. Straszniejsze niż ból wydawało mu się utknięcie i bycie zdanym na łaskę dwunogów. Ci okazali się dobrzy, jednak czy każdy taki jest? Przekonywanie się na własnej skórze brzmiało stresująco.
- Ale co ty tam w ogóle robiłeś? - spytał zdziwiony. Wcześniej uznał za logiczne, że trafienie poza tereny klanu Kornik zawdzięczał dwunogom, tak jak Kałużowy Krok albo Przepiórcze Piórko. Co innego mogło stać za jego zniknięciem z rzecznych ziem? Zwłaszcza, ze czarny wojownik wrócił i został, czyli nie było mu tutaj źle.
Dowiedziawszy się o kolejnej Kodeksowej regule, kocurek ze zrozumieniem skinął głową. Mógł spodziewać się podobnego podpunktu, jako że oczywistym był obowiązek bronienia terytorium. Oby tylko patrolowania było więcej od przeganiania. Ten kot najchętniej unikałby konfliktów każdej maści, co dopiero takich wymagających przemocy.
- A... co jeśli taki osobnik nie daje się przegonić? - Głos Łabędzia brzmiał żałośnie. - Albo jest silniejszy?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#81
Faktycznie blizny nie wyglądały zbyt dramatycznie, ale też Kornik nie pokazał ich Łabędziowi by się nimi chełpić. Zwłaszcza, że były raczej powodem do wstydu, jako świadectwo głupoty i lekkomyślności, niż do dumy. Jednak stanowiły pewną ciekawostkę dla kotów, które nigdy nie wyściubiały nosa poza granicę i niejako potwierdzeniem historii wojownika - przynajmniej wiadomo było, że nie wyssał sobie całej opowieści z pazura.
- Szwendałem się. - Miauknął beztrosko. - Poniekąd szukałem mojego brata, Komara, który zaginął, ale wiesz, jakby nie on to pewnie bym znalazł inny powód, bo te kilkanaście księżycy temu trudno mi było usiedzieć z zadkiem w obozie... Całe szczęście, miałem szansę do niego wrócić. - Przyznał bez żadnej ściemy. Nie zamierzał pozować na idealnego Klanowicza i alabastrowy wzór dla innych młodzieńców. Miał wiele wad, zrobił w życiu wiele głupot i uważał, że powinien o tym otwarcie mówić jako naukę, że popełnienie błędu nie było końcem świata.
- Wtedy wzywasz posiłki! Nie na darmo jesteśmy Klanem, prawda? W grupie siła. - Szeroko oraz, miał nadzieję, budująco wyszczerzył się do terminatora. - Co prawda Kodeks każe nam bronić Klanu nawet kosztem własnego życia, ale nie należy tego brać zbyt dosłownie. Uważam, że rzucenie się na wyraźnie silniejszego przeciwnika nikomu się nie przysłuży. Zwłaszcza, jeżeli chodzi tylko o przegonienie intruza. Co innego w czyjejś obronie... Właśnie, wiesz kogo musimy bronić zawsze, wszędzie, nieważne co?
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#82
W zadumie spojrzał na wojownika. Nie przywiązał większej wagi do drugiej połowy jego wypowiedzi, skupił się na tej pierwszej - Kornikowy Konar wyruszył na poszukiwania brata. Łabędzia zakłuło w sercu. Czy kiedykolwiek przyszło mu na myśl opuścić klanowe tereny z myślą o odszukaniu rodziny? Odpowiedź brzmiała: nie. Gdzieś na poziomie podświadomości krążyły mu myśli o tym, że nie poradziłby sobie sam na nieznanych terenach. Jakiś inny kot - owszem, czemu nie. Ale nie on, wciąż młody, niedoświadczony, no i nie ukrywajmy, bez większego potencjału. Zdawał sobie sprawę, jak nieszczęśliwa byłaby z takim wyborem syna Płonący Świt; na pewno nie uważałaby za słuszne urządzanie sobie takich wędrówek, zwłaszcza że poza nim, Ciemną Mordką i - do niedawna - Lodowym Kłem, nie miała bliskiej rodziny. Nie wiedziałby gdzie szukać, dokąd się udać. Jak uniknąć drapieżników i dwunogów. Wiele było argumentów przeciw, z czego doskonale zdawał sobie sprawę. Jednak świadomie nie przeszedł mu ani razu przez myśl pomysł wzięcia sprawy w swoje łapy. I to było okropne. Bo kto wie, może to jedynie głupie wymówki i strach przed wyjściem ze strefy komfortu powstrzymały go od sprowadzenia do domu zaginionych sióstr i braci? Może czekali na niego - gdzieś tam...?
- I... znalazłeś go? - zapytał bez większej nadziei na szczęśliwe zakończenie. Ostatecznie nie było mu dane poznać żadnego Komara. Niby istniało prawdopodobieństwo, że coś wydarzyło się między ich powrotem do klanu, a narodzinami Łabędzia, mimo to terminator nie przypuszczał, by samo odnalezienie go miało spore szanse powodzenia. - I takie dobrowolne odejście z klanu nie jest złamaniem Kodeksu? Jak wygląda powrót?
Trochę źle się czuł zasypując wojownika pytaniami. Gdyby nie było to spotkanie treningowe, to zapewne część by sobie odpuścił. Ale tak - czuł, że powinien pytać. Jeżeli nie teraz, to kiedy?
Uśmiechnął się blado w odpowiedzi na pokrzepiający uśmiech syna Czerwonej Gwiazdy. Fakt, kręcące się po granicach patrole zawsze są w gotowości. Prawda? Ktoś usłyszałby jego wołanie. Miejmy nadzieję, bo tak naprawdę kocurek nie miał pewności, czy to takie oczywiste.
- Kocięta? - Przechylił łeb w bok. Nie znał odpowiedzi na zadane mu pytanie, ale wiedział, że o kocięta trzeba dbać. I że same nie mają szans się obronić, zatem wydawało mu się logiczne, że to właśnie nad nimi należy trzymać specjalną pieczę.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#83
- Nie. - Miauknął krótko, wyjątkowo nie popierając swoich słów żadnym uśmiechem. - Z naszej ósemki została tylko trójka, Ćma, Pająk i ja. Moi bracia i dwie siostry poszły swoimi drogami. - Wzruszył szerokimi barkami. Nie widać było po nim większego przejęcia, bowiem czas zdążył zabliźnić rany po tęsknocie i stracie. Istniała nawet szansa, że nie poznałby Komara nawet, gdyby ten stanął mu na drodze. Ani Mrówki. Nie mówiąc nic o Musze, Gąsienicy czy Szerszeniu, Ciekawe jak się zmienili przez te wszystkie księżyce. Czy któryś z nich wyrósł na tak ogromnego jak on? Pewnie Mrówka miała szerokie barki i niezłą parę w łapach, a Szerszeń był postawnej sylwetki. Czy Gąsienica i Mucha pyskowali tak samo jak za kociaka? Po kilku krokach, zatopiony w myślach, mimowolnie się uśmiechnął. Bardzo chciałby się z nimi zobaczyć - i wierzył bez żadnej wątpliwości, że w końcu to nastąpi, jeżeli nie za życia to w Gwiezdnym Klanie.
- Twoje rodzeństwo też tak zrobiło, prawda? - Zapytał w końcu, kierując pomarańczowe ślepia na terminatora. Wcześniej nie pomyślał, że wzmianką o Komarze wszedł na bolesne tematy. Wiedział, że takowym jest śmierć Lodowego Kła, ale dopiero po dłuższej chwili zrozumiał, że Łabędzia Łapa jest jedynym synem tragicznie zmarłego kocura oraz Płonącego Światu, które kojarzył. To znaczyło, że reszta musiała się gdzieś... zapodziać.

- Masz rację, że odejście z Klanu to zdrada i złamanie Kodeksu, ale zauważ, że dopiero podczas ceremonii na wojownika składasz przysięgę! Terminatorom pewne rzeczy są wybaczane, chociaż Czerwona Gwiazda nigdy nie patrzyła łaskawie na tych co dobrowolnie odeszli... Ja w sumie nie chciałem zniknąć na dłużej, gdyby nie ten pęd, a potem dwunodzy pewnie nie minęłyby więcej niż dwa wschody słońca... no, może trzy. Niemniej, po powrocie trzeba się wytłumaczyć przywódcy i to on decyduje, czy zasługujesz na ponowne przyjecie do Klanu i na jakich warunkach, na przykład taki Mały Liść został zdegradowany do rangi terminatora...
- Rozwinął się w odpowiedzi na zadane pytanie, dając tym samym sygnał Łabędziej Łapie, że nie musi się krępować pytać. Kornik lubił gadać i nie było tematów, których się obawiał.

- Tak! Kociąt musimy bronić za wszelką cenę. Nawet zapamiętałem jak do dokładnie leci - żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie! I dotyczy to wszystkich kociąt, także tych z innego Klanu, czy spoza niego. - Wyjaśnił. Nie komentował już powodu takiego stanu rzeczy - wydawało mu się, że kocurek jest na tyle rozsądny, że dojdzie do logicznego wniosku, że chodzi o ich bezbronność oraz fakt, że każde kocię było przyszłością Klanu i gatunku.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#84
Smutno skinął głową. Tak jak myślał. Och, tak wiele kotów po prostu znikało. Kremowy kiedyś podświadomie cieszył się, że jego rodzeństwo zaginęło, a nie zostało odnalezione w ciałach bez życia i ze śladami po ataku drapieżnika. W żadnym razie nie życzył im takiego końca, a ich rozpłynięcie się w powietrzu dawało nadzieję, że życie im się poukładało i są szczęśliwi. Minęło sporo czasu, równie dobrze mogli założyć już własne rodziny. A jeżeli nie to, to istniała szansa, że zamieszkali dwunogami, gdzie odnaleźli swoje miejsce. Albo poznali przyjazne dusze na terenach niczyich. Lubił myśleć w ten sposób, to napawało optymizmem. Kiedyś. Teraz... był bardziej zmęczony niewiedzą. Jeśli przytrafiło im się coś złego, to jego wiedza bądź niewiedza kompletnie nic nie zmieniały. A może czasami lepiej wiedzieć i nie zadręczać się kolejnymi "co jeśli". Oklapnięty po śmierci ojca, wyssany z pozytywnego myślenia, wycieńczony Łabędź myślał sobie czasem, że niechby napatoczył się na ciało Skały, Muszelki, któregokolwiek z nich. Mógłby ich wtedy pogrzebać, fizycznie oraz mentalnie, odbyć żałobę i zamknąć ten rozdział za sobą. Wątpił, by był w stanie o nich kiedykolwiek zapomnieć, pogodzić się z ich śmiercią. Ale przestałby żyć złudzeniami i z fałszywą nadzieją w sercu oczekiwać dnia, w którym część jego rodziny się odnajdzie. Miał dość tworzenia w głowie scenariuszy takiego pojednania, bo z każdym kolejnym wschodem słońca mniej w tym było realnej szansy, a więcej głupiego oszukiwania się.
Tym bardziej dziwnie było słyszeć od Kornikowego Konara, że on nie myślał tak zaraz o najgorszym. Może jego bracia i siostry zaginęli na etapie treningu pozwalającym już próbować własnych sił w samotniczym życiu? I w ich przypadku to rzeczywiście nie było zaginięcie, a świadomy, dojrzały krok. Na ile terminator mógł wiedzieć, co robi, rzecz jasna.
- Chyba tak - odparł bez przekonania. - Chociaż byli bardzo młodzi, kiedy zniknęli, więc nie wiem, czy to była ich decyzja.
Uśmiechnął się na znak, że nie robi to na nim większego wrażenia - ot, było, minęło. Zgaszona mordka świadczyła o czym innym; ale tego dnia cały był niemrawy. Tak wyglądała jego aktualna norma.
- No tak - zgodził się z wyjaśnieniami wojownika. - Brzmi rozsądnie. Przypadki są różne. A jak to wygląda, jak się zostanie zdegradowanym? Wojownik już jest po treningu i w ogóle... Jak ma udowodnić, że zasługuje na tę rangę?
Zasadę dotyczącą kociaków popierał całym serduszkiem. Nie wyobrażał sobie pozostawić bezbronne maleństwo na pastwę losu, nieważne jakie miałoby korzenie i co mu zagrażało. Nie potrafiłby żyć mając inne życie na sumieniu. A już szczególnie życie tak kruche i zależne.
- A gdybym natrafił na kocię z innego klanu, albo bez klanu, to co powinienem z nim zrobić? To znaczy, rozumiem, zapewnić mu bezpieczeństwo, ale... Co dalej? Bo przecież gdyby trafiło do mnie, to chyba oznaczałoby, że coś stało się w klanie lub jego rodzinie - spytał trochę okrężnie, nie potrafiąc krótko sformułować tego, co krążyło mu po głowie. - Wydaje mi się sensowne, że Gwiazda podejmuje decyzję, co dalej, ale... Z drugiej strony, jakbym takie, dajmy na to, gromowe, zagubione kocię zaniósł do naszego przywódcy, to czy nie zostałoby to źle odebrane przez Klan Gromu?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#85
Kocur po prostu taki był - pełny niewygaszonego optymizmu. Nawet najgorszy scenariusz, czyli śmierć rodzeństwa nie stanowiła dla niego końca i całkowitego zamknięcia rozdziału. Przeżyłby żałobę, a potem bez zmian wyczekiwał ponownego spotkania - na Srebrnej Skórze. Możliwe, że byłby inny, czując się tak samotny jak Łabędź, który pozostał jako jedyny z całego miotu, jednak na Kornikowy charakter składało się tyle wypadkowych, że trudno przewidzieć.
- Ostatecznie wszyscy spotkamy się w Gwiezdnym Klanie. - Rzekł pewnym i mocnym głosem, rzucając kocurowi rozpłomienione spojrzenie. Nie należał do fanatycznych wyznawców pokroju Skrzącego Słowa, a jednak jego wiara była pewna, niezachwiana i czysta jak ogień.

- Mmmmm... - Zastanowił się głośno, bo kolejne pytanie terminatora było rzeczywiście bardzo wnikliwe. Tymczasem w końcu wyszli ze zdradliwych mokradeł na zmarzniętą trawę pokrywającą zielony pagórek. Zmienił się kąt nachylenia ich ścieżki i teraz szli wyraźnie pod górkę. - Tak sobie myślę, że nie ma jednego dobrego rozwiązania. To pewnie zależy czy po prostu się zgubiło, czy jego rodzice zginęli, a może byli zwyczajnie okropni i kocię od nich uciekło... W pierwszej kolejności musisz zadbać o to by było bezpieczne i syte, a potem decyzja należy przede wszystkim do Gwiazdy. Wiem, że moja matka nie przyjmowała spoza Klanu nawet kociąt i kazała odnosić je do gniazd dwunogów i to też jest w porządku. A z kocięciem z innego Klanu nie mam pojęcia co by zrobiła! Gromiaka by pewnie nie chciała, ha ha ha, bo ma o nich bardzo niskie zdanie! Ale masz rację, to mogłoby zostać źle odebrane, ale z drugiej strony wcale nie musimy się liczyć ze zdaniem innej Gwiazdy, jeżeli uważamy, że kocię będzie u nas miało lepsze warunki... Co zresztą jest oczywiste, bo przecież Klan Rzeki jest najlepszy! - Uśmiechnął się szeroko. - Ja osobiście wolałabym przygarnąć kociaka do nas, chyba, że wyraźnie chciałby wrócić do rodziny to niefajnie byłoby mu to uniemożliwiać, prawda?

- A tak swoją drogą to obróć się i zobacz, właśnie przeszliśmy przez Zielony Pagórek! Zaraz przekroczymy granicę i wejdziemy... no, masz jakieś typy gdzie?
- Zmienił nagle wątek, paplając siłą rozpędu.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#86
Miło było słyszeć kogoś, kto z niezachwianym tonem głosu wypowiada się o Gwiezdnym Klanie. Łabędź jak dotąd rozmawiał tylko z jednym kotem, który był sceptycznie nastawiony do Gwiezdnych, ale tak się składało, że tym kotem była jednocześnie jego przyjaciółka. Cenił sobie jej spostrzeżenia i opinie, więc chociaż nadal trzymał się swojego, nie potrafił wyzbyć się chwili głębokiego namysłu, czy aby na pewno to on miał rację i to, o czym opowiadała mu matka jeszcze w Chruśniaku, było prawdą. Przyjmował możliwość, że zmarli mogli po prostu znikać, albo działo się z nimi zupełnie co innego - coś, czego żaden kot nie przewidział. Ale wierzył, że przodkowie nad nimi czuwali.
- Taką mam nadzieję - powiedział szczerze. - Kornikowy Konarze, a czy Czerwona Gwiazda opowiadała ci może o tym, jak zdobyła dodatkowe życia? O spotkaniu z Gwiezdnymi i w ogóle...?
Informacja, jakoby ich przywódczyni była nieprzychylna obcym kociętom, zadziwiła terminatora. Nie widział najmniejszego powodu, dlaczego Gwiazda miałaby nie chcieć ich w klanie. To znaczy, gdyby chodziło o takie z cudzego klanu, to sprawa oczywista; nikomu raczej nie zależy na konfliktach. Ale takie samotnicze kocię? Mogło zasilić szeregi Rzeki i wyrosnąć na dobrego wojownika. Poza tym... Czy takie maleństwo naprawdę wiele różniło się od puchatych kulek urodzonych tutaj, na miejscu? Nie wiedział.
- To na pewno - pokiwał głową na słowa wojownika dotyczące kociaka pragnącego wrócić do domu. - I... hm... Nie chcę zabrzmieć, jakbym podważał decyzję Czerwonej Gwiazdy, ale... Właściwie dlaczego nie chce przyjmować pozaklanowych kociąt? Bo, tak mi się wydaje, taki młody nowy członek klanu to chyba fajna sprawa? Pomijając wszystko inne, to świeża krew. Jednak spora część klanu jest ze sobą spokrewniona, a zamykając się na samotników, raczej nie poprawiamy sytuacji?
Położył po sobie uszy. Wiedział, że nie jest źle, ponieważ w klanie pojawiały się nowe mioty. Zarazem nie do końca rozumiał, jak to działało i czym kierowała się przywódczyni. Miała ważne powody, w to nie wątpił. I chciał je znać, by samemu być mądrzejszym.
Posłusznie obrócił się i zobaczył Zielony Pagórek, który z kolorem zielonym w aktualnym stanie niewiele miał wspólnego. Kocurek był pewien, że spacer będzie mu się dłużył niemiłosiernie, bo najchętniej nie wychodziłby dzisiaj z legowiska. Tymczasem zdziwił się, że tak wiele już przeszli. Wzdrygnął się słysząc o przekraczaniu granicy. W głowie miał głównie cel dzisiejszej podróży po terenach, a ten kręcił się wokół Klanu Wichru. Dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego, że nie, jego dzisiejszy mistrz nie ma szalonych zamiarów tańcowania z niebezpieczeństwem, to tylko jego zacinający się mózg.
- Nie... mam pojęcia - wydusił.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#87
- Czy opowiadała? Byłem z nią na wyprawie po dziewięć żyć osobiście! - Dumnie ogłosił Kornik, wypinając w przód pierś i z poziomu wysoko uniesionej głowy puścił Łabędziej Łapie oczko. - Byłem wtedy ledwo opierzonym terminatorem i pierwszy raz opuściłem Klanowe tereny. Droga przebiegła nam bez większych problemów, chociaż musieliśmy przekroczyć Grzmiącą Ścieżkę, a że była Pora Nagich Drzew, tak jak teraz, strasznie się obawiałem, że się poślizgnę na samym jej środku! Ha to były czasy! Ale, wracając do samego spotkania z Gwiezdnymi to matka musiała wypić wodę z Szepczącej Sadzawki, a wiesz, że jej woda nie była skuta lodem mimo dotkliwego mrozu? Czy to już nie świadczy o tym, że to wyjątkowe miejsce? Ledwo mama dotknęła wody językiem, a już osunęła się na ziemię we śnie! My czuwaliśmy przy niej, a w tym czasie ona dzieliła swój z Przodkami na Srebrnej Skórce! Dokładnie nie wymieniła wszystkich, których tam spotkała, ale byli tam zmarli z Klanu Rzeki i z rodziny i każde życie wiązało się z darem od jednego z nich. Podobnie jest przy stracie życia, wtedy również zjawia się Gwiezdny, bo też przywódca na tę chwilę swojej śmierci trafia na Srebrną Skórę. - Opowiedział, niespecjalnie dbając o jakieś przerwy, ale przynajmniej nie zatracił się całkiem w swojej historii i poszczególne słowa nie zlały się w jeden niezrozumiały ciąg, jak mu się całkiem zdarzało.

- Eh wiesz, to ma związek z jakimiś dawnymi czasami. - Na kolejne pytanie nie miał już takiej długiej i entuzjastycznej odpowiedzi. - Uważa, że koty bez Klanowej krwi nie potrafią się dostosować do życia w nim, bez względu na wychowanie, czy coś takiego... Wybacz, ale nie wiem nic więcej. - Niezbyt dobrze pamiętał sprawę Tonącego Słońca. Nie interesował się wtedy zbytnio konfliktami w Klanie, ani polityką. a też za jego czasów nikt nie znalazł osieroconych kociąt, więc nie miał okazji by bardziej zagłębić się w temat. - Nic nie stoi, by Ćma, kiedy już zostanie Gwiazdą, miała zupełnie inne poglądy na tę sprawę, bardziej podobne do Ciebie. - Dodał, wzruszając barkami. On nie czuł się kompetentny do podejmowania takich decyzji. Byli od tego mądrzejsi w rodzinie. Jednak jakby miał wyrażać swoją opinię, byłaby ona bliższa tej Łabędziej Łapy niż Czerwonej Gwiazdy.

Zobaczył skołowanie na pyszczku terminatora, więc zaśmiał się wesoło.
- Cztery Dęby! Tereny niczyje, a może nawet lepiej byłoby je nazwać wspólnymi, a zarazem docelowe miejsce zgromadzeń! Coś ci się obiło o uszy? - Poruszył zachęcająco brwiami.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#88
- Naprawdę?! - Łabędź znacznie się ożywił. Matowe oczy kocurka nabrały nowego błysku. Do tej pory nie myślał o tym, że mógłby porozmawiać z prawie naocznym świadkiem dostawania żyć przez przywódcę. No, Kornik nie widział samego spotkania z Gwiezdnymi, ale bez dwóch zdań odczuł ten podniosły, magiczny klimat; miał zmarłych jak na wyciągnięcie łapy. I osobiście był przy Szepczącej Sadzawce, to przeogromny zaszczyt. Terminatora aż na chwilę zatchnęło. Chciałby spytać o tak wiele, nie miał pojęcia, od czego zacząć. Wcześniej nie chciał zadręczać wojownika czczą rozmową o Gwiezdnym Klanie, jednak teraz... po prostu... musiał. - Jak się organizuje taką wyprawę, dużo kotów idzie? Daleko to? Jak wygląda Szepcząca Sadzawka, czułeś tam, no nie wiem... obecność Gwiezdnych? Czym jest Grzmiąca Ścieżka? To przez tę wspólną wyprawę tak silnie wierzysz w Gwiezdny Klan? O jakich darach mowa, dostaje się coś poza życiami? - Zreflektował się nagle. - Nie pytam za dużo?
Z oczywistych względów, wszystko inne przestało mieć większe znaczenie i kwestia przyjmowania bądź nie przyjmowania samotników w łabędziej głowie została zepchnięta na bok. Kocurek skwitował tłumaczenia Kornikowego Konara krótkim skinieniem głowy, bo właściwie nie miał z czym się kłócić czy o co dopytywać. Było, jak było, w przyszłości może być inaczej. Tak czy siak, niewiele mu do tego. Ale przynajmniej będzie wiedział, co odpowiedzieć swojemu własnemu, potencjalnemu terminatorowi, gdyby ten pytał. Aczkolwiek wizja trenowania kogoś w tym momencie należała do tych abstrakcyjnych; Łabędź zdecydowanie wolałby oddać się bez reszty polowaniu i nie brać na siebie tak wielkiej odpowiedzialności. Nie był do tego dobrym kandydatem.
Cztery Dęby. Coś mu ta nazwa mówiła, ale nie do końca.
- Hmm - zastanowił się w nadziei, że coś więcej mu się przypomni. Nic. Pustka. - Nie słyszałem nic o zgromadzeniach, chyba.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#89
Proszę, proszę! Temat wyprawy po życia w końcu ożywił kocurka i tchnął w niego nową energię. Kornik uśmiechnął się szeroko, zadowolony z takiego stanu rzeczy. Poprawianie nastroju innym również i jemu podnosiło morale.
- Na treningu nie istnieje takie pojęcie jak ZA DUŻO pytań! Chociaż mogę się zapomnieć i na któreś nie odpowiedzieć, skoro uroczyłeś mnie takim ciągiem! - Jeszcze raz mrugnął do terminatora porozumiewawczo, ale widać było rozbawienie i szczęście na jego mordce. - Wiesz, Klan nie może zbyt długo pozostawać bez przywódcy, więc nie ma zbyt dużo czasu na przygotowanie, skoro poprzednia Gwiazda zwykle odchodzi... nagle. Trzeba się tylko dobrze najeść i spróbować chociaż trochę wypocząć! My szliśmy we trójkę, razem ze mną i matką był jeszcze jeden wojownik. - Jak on się nazywał? Wojownik zmarszczył czoło, próbując sobie przypomnieć, ale imię zdecydowanie wywietrzało mu z głowy. - Szliśmy tam przynajmniej pół dnia. A czy czułem tam Gwiezdnych... Huh, trudno powiedzieć! Wiesz, było w nim coś wyjątkowego, było tam znacznie cieplej niż wkoło, ale zdecydowanie za bardzo przejmowałem się rolą, by się wczuwać! Natomiast wcale nie potrzebowałem wyprawy, by uwierzyć w Gwiezdny Klan, bo już dużo wcześniej byłem pewny ich istnienia. Może to przez wujka Świetlika? To znaczy... Świetlikową Gwiazdę, poprzedniego przywódcę i brata Czerwonej Gwiazdy. To on mi opowiadał o Gwiezdnych po raz pierwszy! Zawsze przedstawiano mi ich istnienie jako pewnik i tak również i ja przyjąłem. - Przerwał na chwilę, żeby się uśmiechnąć do wspomnienia wuja Świetlika i tego jak przywódca zastał go na Mroźnej Skale, gdy udawał, że zwołuje Klan.
- A o Grzmiącej Ścieżce naprawdę nie słyszałeś wcześniej? To taka śmierdząca, twarda i czarna droga, po której biegają potwory dwunogów. Jednak znajduje się kawałek za tamtą granicą. - Machnął łapą w stosownym kierunku. - I o co tam jeszcze pytałeś?

- Co do zgromadzeń, to mogłeś o nich nie słyszeć, bo od księżycy się nie odbywało! To pokojowe zebranie czterech Klanów! Spotykają się na nim czterej przywódcy, zastępcy oraz medycy, a także kilku wojowników i terminatorów z każdego Klanu. Kodeks mówi, że takie zgromadzenie odbywa się z woli przywódców w czasie pełni i pokoju. Jakoś takiej woli, tak jak mówiłem, długo nie było, aaaaaaleeeee!, ostatnio sami Gwiezdni zesłali sen naszym medykom, mówiąc im, że nadszedł czas! To wielka sprawa! Pierwsze Zgromadzenie za naszego życia! - Podekscytował się Kornik.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#90
Terminator zauważył, że coś ich łączyło - i on, i Kornikowy Konar od zawsze słyszeli o Gwiezdnym Klanie jako o czymś pewnym, oczywistym, czymś, co po prostu istnieje, a wiara nie ma wiele z tym wspólnego. Dopiero życie pokazało mu, że to nie do końca tak. Nie każdemu odpowiadało uznawanie za prawdę przekazywanych z pokolenie na pokolenie informacji, których fizyczne potwierdzenie otrzymywali nieliczni. Zresztą, czy można nawet mówić o fizyczności, gdy rozchodziło się o sny? Na dobrą sprawę ktoś mógł pewnej nocy napotkać dziesiątki Gwiezdnych, by o poranku uznać je za wymysł wypoczywającego mózgu. Istniało wiele powodów do niewiary, lecz zdaniem Łabędzia - jeszcze więcej skłaniających do pewności o ich prawdziwości. Uznał za poniekąd pokrzepiające, że ktoś tak bliski Gwieździe, a do tego doświadczony wojownik, również był ich pewien.
- Ciekawe, czy to dzięki nim jest tam tak... nadzwyczajnie - wyszeptał z przejęciem. - Hmm... chyba pytałem o te dary, czym one są? Wiedziałem o życiach, ale o darach nic mi nie wiadomo. (Swoją drogą, gdzie jest ta Szepcząca Sadzawka?) O Grzmiącej Ścieżce też nic nie słyszałem, nie przypominam sobie. A wydawało mi się, że całkiem sporo wiem już o dwunogach. - Zmarszczył nos, zafrapowany. Czy to możliwe, że żałoba aż tak wytrąciła go z równowagi, że księżyce treningu poszły jak krew w piach? Czy po prostu był zbyt mało wnikliwy i nigdy tego nie wiedział? - No i... te potwory... to co takiego dokładnie? Biegają tylko jedną ścieżką?
Cofnął uszy i spojrzał niepewnie w ogniste oczy wyraźnie odcinające się na tle czerni pokrywającej wojownika od stóp do głów. Potwory brzmiały jak kłopoty, bo w innym razie dlaczego miałyby zostać nazwane tak niewdzięcznie? W ocenie Łabędziej Łapy łyse stworzenia były powodem do zmartwień, a wychodziło na to, że być może jest coś jeszcze od nich straszniejszego. Zresztą - potwory dwunogów? To iście mordercze połączenie.
- Jejku, to naprawdę dawno się żadne nie odbyło - powiedział nawiązując do zgromadzeń. - Skoro odbywa się z woli przywódców, a tym razem decyzję podjęli Gwiezdni, to o co może chodzić...?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości