Logo Artemidy
Trening Wierzbowej Łapy
#16
Uważnie słuchała, starając się wbić sobie do głowy sposoby zaznaczania granic. Nieważne jak bardzo się starała, nie wychodziło! Jej myśli ciągle krążyły wokół kodeksu, wokół tego czego bała się najbardziej, czyli straty życia za Klan. Doskonale wiedziała, że aktualnie sytuacja jest... Stabilna i Klan Wichru jest bezpieczny, lecz mimo to, bała się. W jej głowie tworzyły się obrazy i najczarniejsze scenariusze. A co jeżeli nagle sytuacja się zmieni i trzeba będzie walczyć? A co jeżeli pewnego dnia, na jednym z patroli spotka intruza, który nie będzie chciał odejść dobrowolnie? Nie poradziłaby sobie z takim. Jest taka... Taka maleńka i słaba, a samotnicy tacy ogromni i silni! Tak przynajmniej sobie ich wyobrażała.
- Czy podczas patrolu, na granicy musi sikać każdy kot, czy wystarczy jeżeli zrobi to tylko jeden? - zapytała, wychwytując z wypowiedzi burej akurat ten sposób oznaczania granicy. Ta rzecz chyba najbardziej zwróciła jej uwagę. Siusianie przy innych, cóż... Na pewno nie należało do najprzyjemniejszych. Była z tych, którzy raczej by się krępowali, przynajmniej na początku. W późniejszym czasie pewnie by się przyzwyczaiła, znaczy... Robiłaby wszystko, by się przyzwyczaić. Jako dobry wojownik musi sikać pod każde napotkane drzewo na granicy, o! Szyszka na pewno byłaby dumna.
- Spokojnie, jest... Jest dobrze. - odparła, a nawet lekko się uśmiechnęła. Nie chciała pokazać, że stresuje się kodeksem. Prawdziwy, dobry wojownik nie powinien tego robić. Tak sądziła. - Dobrze, to... Zapamiętam to i więcej nie będę się... Stresować - zapewniła. O tak, zdecydowanie powinna patrzeć głębiej. Starać się zrozumieć zasady kodeksu... Inaczej. Nie dosłownie, bo to wtedy brzmią tak strasznie. Po powrocie do obozu na pewno się tym zajmie. No chyba, że będzie bardzo wymęczona dzisiejszym dniem. Nic na to nie wskazywało, przynajmniej do teraz, bowiem Szyszka właśnie oznajmiła, że nauczy Kusą wspinać się na drzewo. Ojej!
- To dobry pomysł! - powiedziała z błyskiem w oku. Czułą podekscytowanie, które całkiem tłumiło strach przed wspinaczką. A raczej... Strach przed upadkiem, o! Ale bez tego raczej się nie obędzie.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#17
Szyszka nie miała pojęcia, co dzieje się w głowie młodej terminatorki, toteż jej próby naprostowania interpretacji kodeksu mogły jedynie złagodzić niektóre wątpliwości, ale nie rozwiązywały źródła problemu. Niestety, nie czytała w myślach i nie mogła znać przyczyny stresu Kusej, mimo że by chciała rozwiać jej wszystkie wątpliwości. Była jednak przekonana, że jej środki zapobiegawcze chociaż trochę uspokoją myśli szylkretki. Uśmiechnęła się na pytanie kotki. Bardzo trafne i przydatne, ale... specyficzne, jak cały temat, który właśnie poruszały.
- Jak każdy by chciał koniecznie nasikać, to by im nie wystarczyło moczu na całą granicę. Granice są długie, więc każdy będzie miał szansę ją oznaczyć podczas takiego patrolu - odparła. Temat oznaczania moczu to temat rzeka i można by o nim rozprawiać godzinami, jednak Szyszka miała nadzieję, że to już ostatnie pytanie z nim związane i Kusa już wszystko sobie ułożyła w głowie. Jeżeli jednak w głowie terminatorki zrodziłyby się kolejne pytania, byłaby bardziej niż szczęśliwa, by tylko na nie odpowiedzieć. Czuła się jak taka skarbnica wiedzy... o. Bardzo miłe uczucie, naprawdę!
Uśmiechnęła się i skinęła głową na zapewnienia kotki. Stres był naturalny, tak samo jak radość czy smutek i kot po prostu czasem musiał się czymś pomartwić na zapas. Można się do niego przyzwyczaić, ale trzeba go również potrafić opanować i nie pozwolić, żeby zjadał od środka. To bardzo niezdrowe dla ciała i umysłu!
W zdrowym ciele zdrowy duch toteż odrobina ruchu i adrenaliny nie zaszkodzi. Przecież należy dbać i o dobrą kondycję, jak i jasność umysłu. Szyszkowy Ogon podeszła do niewysokiego drzewa nieopodal i obejrzała je dokładnie dookoła.
- Zanim zaczniemy się wspinać, trzeba się upewnić, że kora dobrze przylega do drzewa i w żadnym miejscu nie odłazi. W końcu to w nią wbijamy pazury, o, zobacz - wskazała łapą na lekko pękniętą korę, odrobinę odstającą od pnia - pod moim ciężarem to by się po prostu odłamało, a ja runęłabym na ziemię. Dlatego, żeby uchronić grzbiet od niepotrzebnego obicia, warto wybierać najmocniejsze strony. Ale dość gadania, pokażę ci jak wejść i zejść na sam początek. Jak to już opanujesz, to nauczymy się biegać po drzewach. Patrz uważnie - odparła, po chwili przygotowując się do skoku. Każdy jej ruch starała się dokładnie opisać, by jak najlepiej przygotować Kusą do samodzielnej wspinaczki. Wybiła się z tylnych łap, zaczepiając się mocno pazurami przednich w korę i opierając stopy na pniu. Odczepiła przednie łapy, by zaraz wybić się wyżej i znowu się zaczepić, by móc wejść na najniższą gałąź. Tyle wystarczyło, żeby Kusa zrozumiała, na czym to polega. - Schodząc, trzeba znaleźć najbardziej pochyłe miejsce, o, takie jak tu - pokazała łapą, o co jej chodzi i zaraz wyciągnęła przednie łapy, zaczepiając je o korę, żeby jak najdalej wychylić się głową w dół, by zaraz tylne zeszły z gałęzi i odbiły się od pnia. Wojowniczka z wielkim łup wylądowała na ziemi. Nigdy nie była dobra w robieniu rzeczy niepostrzeżenie, poza tym nie miała figury modelki żyjącej na liściu sałaty dziennie - wielka baba, jak ona, musiała czasem zrobić trochę hałasu. Tak czy inaczej, zeszła z drzewa i stanęła obok terminatorki, by dać jej ostatnie porady co do wspinaczki - Twoje ruchy muszą być płynne i pewne. Nie przejmuj się, jak coś ci nie wyjdzie, trening czyni mistrza. Spróbuj - zachęciła na koniec, uśmiechając się szeroko.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#18
Kilkakrotnie pokiwała głową. Wszystko czego się właśnie dowiedziała uważała za równie przydatne co kodeks albo obowiązki wojownika. Dobrze, że jej mistrzem jest akurat Szyszka, bo gdyby było inaczej, zapewne nie miałaby tyle odwagi, by pytać o... Takie rzeczy. No i ogólnie o inne. Pewnie pomyślałaby sobie, że te pytania są głupie i jej mistrz tylko ją wyśmieje. Pytając opiekunkę była pewna, że nie wyjdzie na głupią. Chyba. Bo może tak naprawdę bura wojowniczka śmiała się w niej wewnątrz, a na zewnątrz wyglądała na poważną, nieporuszoną. Cóż, obawy Kusa ma najróżniejsze, ale na szczęście większość z nich jest zbędna i nieprawdziwa. Niepotrzebnie straszy samą siebie.
Ruszyła za wojowniczką w stronę drzewa, na którym mogłaby poćwiczyć wspinaczkę. Nie mogła się już doczekać! Co prawda czuła lekki stres i niepewność, ale uczucia te były stłumione przez podekscytowanie. Wyobraziła sobie jak wspina się na wysokie drzewo i obserwuje z niego cały las. Piękna wizja, która... Zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Wszystko za sprawą informacji, którą właśnie usłyszała. Bieganie po drzewach? To tak się da? Czy to aby na pewno bezpieczne? Można sobie coś... Złamać albo uszkodzić! Nie chciałaby wylądować na długi czas w lecznicy ze skręconą łapą. To uziemienie! Ominęłaby tyle treningów i zmarnowałaby tak dużo czasu... Okropieństwo. Ale teraz, zamiast się nad tym zastanawiać, wolała przystąpić do pierwszej próby wspinaczki. Najpierw obserwowała wyczyny Szyszki, aby zaraz potem zbliżyć się do drzewa i unieść nieco głowę. Okej, z tej perspektywy to drzewo wydaje się sto razy wyższe... To nie będzie łatwe. Dotknęła łapą drzewa, wbiła pazury w korę, jakby chcąc się upewnić, że na pewno nie odpadnie. Cofnęła się kilka kroków i przygotowała do skoku. Udało się, pierwsza część za nią. Wisiała teraz na drzewie, przyczepiona przednimi łapami do kory, a tylnymi opierając się na pniu, tak jak wcześniej zrobiła to Szyszka. Różnica w ich działaniach była taka, że mistrzyni od razu odczepiła przednie łapy, by wskoczyć wyżej. Kusa natomiast... Cóż, nie zrobiła tego. Wisiała i wisiała, patrząc w górę. Obróciła głowę i spojrzała na wojowniczkę.
- Szyszka, utknęłam. - Powiedziała krótko, lekko zawstydzonym głosem. I co teraz? Spadnie? Nie może, oj nie! Co prawda wcale nie było tak wysoko, bo była praktycznie przy ziemi, ale miała wrażenie, że jest znacznie wyżej. Zacisnęła zęby i odczepiła przednie łapy, by gwałtownym ruchem wzbiła się wyżej. Oj, było blisko. Teraz naprawdę mogła polecieć w dół. Na szczęście udało jej się w porę oprzeć o pień. Zrobiła jeszcze jeden taki ''skok'' i udało jej się dostać na najniższą gałąź. Oj, to było wyzwanie! Spojrzała w dół. Tak daleko! Nie ma mowy, że zejdzie w dół! - Chyba tu zamieszkam - odparła i nerwowo zachichotała, starając się, by zabrzmieć na rozluźnioną. Chciała, by jej słowa zostały odebrane jako zwykły żart, a nie najprawdziwsza prawda. Rzecz w tym, że mówiła poważnie. Obawiała się schodzenia.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#19
Wspinaczka nie była ulubionym zajęciem Szyszki, z bardzo prostego powodu - jej gabaryty. Zdecydowanie lepiej czuła się na ziemi, jednak dla nauki zawsze warto się poświęcić, a zwłaszcza dla młodego pokolenia! Biorąc jeszcze pod uwagę, że uczyła nikogo innego, jak Kusą, no to po prostu musiała dać z siebie wszystko! Chciałaby jej wszystko pokazać i wszystkiego ją nauczyć, przekazać jej całą swoją wiedzę. Na to jednak przyjdzie właściwa pora - mają przecież mnóstwo czasu, wszak nie szybkość treningu się liczy, a jego jakość. Z uśmiechem na pysku patrzyła na wygibasy swojej podopiecznej, jednak niedługo się nacieszyła; mina jej zrzedła i powoli wychodził na wierzch strach. A co jeśli sobie coś zrobi? A co jeśli Szyszka coś źle wytłumaczyła i Kusa nie będzie wiedziała, co zrobić? Przecież bura sobie nie daruje jak szylkretce coś się stanie! Matko jedyna, w co ona ją wpakowała. A mogły dalej klepać te regułki!
- N-no nie, teraz się puść przednimi łapami i szybko odbij się tylnymi i zahacz pazury przednich łap wyżej. Nie bój się! - powiedziała, chyba bardziej panikując od swojej podopiecznej. Sama mogłaby posłuchać swojej rady. Nie bój się, pft, łatwo powiedzieć. Z ulgą stwierdziła, że Wierzbowa Łapa dała radę wejść wyżej i wypuściła powietrze z płuc, nieświadoma tego, że wstrzymała oddech. Teraz wystarczy, że zejdzie... ale chyba to będzie jeszcze bardziej stresująca część wspinaczki.
- Musisz znaleźć miejsce, gdzie pień najłagodniej schodzi w dół. O! O, tutaj będzie dobrze. No! I teraz musisz... musisz jak najdalej wyciągnąć łapy i zeskoczyć. Nic ci się nie stanie, obiecuję! A zresztą - poczekaj - powiedziała, po czym sama wdrapała się na drzewo, na gałąź położoną nieco wyżej. Musi zachować spokój, przynajmniej ona! - Pokażę ci jeszcze raz. Wyciągasz łapy jak najdalej, opierając je na pniu, a potem do nich dołączasz tylne i z tylnych się wybijasz na dół. O tak - w trakcie tłumaczenia wykonywała wszystkie opisywane przez siebie czynności. Może w ten sposób Kusa nabierze nieco odwagi i pewności siebie. - Uda ci się, jestem tego pewna! I ty też to przecież wiesz, tylko musisz w to uwierzyć. Pokonaj strach, bo niepotrzebnie cię tylko ogranicza - zachęciła jeszcze raz, mając nadzieję, że natchnęła nieco swoją podopieczną i ta znajdzie w sobie moc, by zejść z drzewa.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#20
Gdy już siedziała na tym nieszczęsnym drzewie, zaczęła rozglądać się. Nie ze stresu, nie z nerwów, a czystej ciekawości. Co jest dalej, tam poza terenami Klanu Wichru? Gdzie one się tak właściwie kończą? Była ciekawa. Kiedyś z chęcią wybrałaby się na dłuższą wycieczkę, by to wszystko zobaczyć. Poznałaby nowe koty, zobaczyła nowe miejsca. Ale... To nie teraz. Ma treningi, dużo obowiązków, a z resztą jest jeszcze młoda, więc ma jeszcze całą kupę wolnego czasu, który będzie mogła przeznaczyć na eksplorację. Wszystko w swoim czasie. Odwróciła więc wzrok, by spojrzeć ponownie na mistrzynię. Właśnie coś jej tłumaczyła. Ale... Co? Po jej ostatnich słowach wywnioskowała, że chodzi o sposób schodzenia z drzewa. A to klops! Dlaczego nie była w tamtym momencie skupiona! Jeżeli nie uda jej się zejść w dobry sposób, Szyszka będzie zła, oj z pewnością! Ale może nie będzie tak źle. Z resztą, chimera ma jeszcze jedną szansę, by podpatrzeć na w dobry sposób zejść na ziemię. Wojowniczka wskoczyła na wyższą gałąź i tłumacząc terminatorkę zaczęła schodzić z drzewa. Tym razem Kusa patrzyła uważnie, bardzo uważnie. Lęk nawet powoli zaczynał znikać, przynajmniej do momentu, w którym usłyszała, że całkowicie powinna go pokonać. Powróciło jakby że zdwojoną siłą. Rzecz w tym, że musiała to stłumić. Przecież nie może siedzieć tak do końca dnia! Dlatego więc podeszła do miejsca, które w jej ocenie schodziło jak najłagodniej w dół. Przednie łapy wyciągnęła jak najbardziej przed siebie, dołączyła do nich tylne, a następnie po prostu skoczyła. Co ma być to będzie. Wylądowała trochę niezgrabnie, prawie tracąc równowagę. Mało brakowało, by się wywróciła! Zachwiała się lekko i spojrzała na Szyszkę.
- Dobrze było jak na pierwszy raz, chyba...? - zapytała nieśmiało, a zaraz po tym na jej twarzy pojawił się mały, nerwowy uśmiech. Tak, na pewno było dobrze. W końcu udało jej się zjeść, nie łamiąc sobie przy tym żadnej z kończyn. Mamy sukces!
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#21
Ze strachem wymalowanym na pyszczku obserwowała rozwój sytuacji, niecierpliwie oczekując jakiejś reakcji ze strony szylkretki. Na szczęście, wszystkie tłumaczenia Szyszkowego Ogona się sprawdziły i Kusa podjęła próbę zejścia. Już prawie mogła odetchnąć z ulgą, jeszcze wystarczyło, by skok na dół był udany, co na szczęście, również się sprawdziło. Uśmiechnęła się szeroko i aż pęczniała z dumy ze swojej terminatorki. Ale dzielna koteczka z niej!
- Jak na pierwszy raz było nawet bardzo bardzo dobrze - podeszła do Kusej i polizała ją szorstkim językiem po czole. Zasłużyła na całuska! Musiała przyznać, że trochę pochopnie podjęła decyzję o nauce tak młodego terminatora wspinaczki na drzewa, ale jej podopieczna dzielnie stawiła czoła wyzwaniu. - Będziemy jeszcze ćwiczyć na przestrzeni następnych treningów, żebyś dobrze opanowała umiejętność wchodzenia i schodzenia. Dopiero wtedy nauczę cię chodzić po gałęziach, bo to już bardziej niebezpieczne zajęcie. Jeżeli będziesz chciała się do tego też bardziej przygotować, to możesz ćwiczyć równowagę, na przykład chodząc po wąskich kamieniach. Żeby później umieć balansować swoim ciałem na gałęziach - dodała po chwili, uznając, że na dzisiaj wystarczy już im zabawy na wysokościach. Dostały obie już dzienną dawkę adrenaliny i stresu, więc nie potrzeba im było więcej. Szyszka postanowiła w takim wypadku, że jeżeli Kusa nie będzie miała już żadnych pytań, to powoli będą już wracać do obozu.

/zacznij nowy dzień
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#22
***Nowy dzień***

Kolejnego dnia Kusa czekała na Szyszkę przy wejściu do obozu. Dzień był zdecydowanie mroźniejszy, wokoło leżało trochę śniegu, a ona niemalże umierała z zimna. Brrr... Szkoda, że nie urodziła się z dłuższym futrem tak jak Owieczka albo Szyszka. Na pewno byłoby jej łatwiej i cieplej, nie musiałaby się ogrzewać, tak jak teraz. Nawet nie miałą pomysłu co mogłaby zrobić, by nie było jej tak zimno. Na ten moment siedziała na ziemi, wcześniej odgarniając z niej śnieg. Dzięki temu nie marzł jej zadek. Oczekiwała na Szyszkę, rozglądając się nerwowo co jakiś czas. Najchętniej to by wyruszyła od razu, bo podczs marszu mogłaby się jakoś rozgrzać. Oby mistrzyni przyszła jak najszybciej, bo jeżeli chwila, a Kusa zamarznie, poważnie!
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#23
Szyszkowy Ogon, mimo uciążliwego bólu w stawach, z jakim przyszło jej się dzisiaj zmagać, postanowiła i tak przeprowadzić kolejny dzień treningu Wierzbowej Łapy. Nie mogła odpuszczać, bo wiedziała, że dla terminatorki każdy dzień spędzony na nauce był bardzo ważny i nie chciała zawieść swojej podopiecznej. Ze względu na ból w łapach, musiała poruszać się nieco wolniej. Było to niewygodne i drażniło wojowniczkę, jednak był to chyba urok jej starości, zbliżającej się wielkimi krokami. No cóż, musi jakoś wytrzymać. Do jutra przejdzie. Uśmiechnęła się szeroko, gdy zlokalizowała swoją pstrokatą uczennicę i podeszła do niej koślawym krokiem.
- Dzień dobry. Na dzisiaj zaplanowałam naukę polowania. Chodźmy - zakomunikowała i jednocześnie opuściła obóz, zmierzając w kierunku świszczących traw. Chwilę milczała, jakby zastanawiając się, od czego mogłaby zacząć. - Polowanie jest bardzo ważną umiejętnością, dlatego zaczniemy od dokładnego omówienia technik, żebyś wiedziała, co i jak. Na początek - przypomnij mi punkty kodeksu, które dotyczą tego tematu - odparła, spoglądając na terminatorkę. W ostatnich dniach szlifowały kodeks i do tej pory Kusa obudzona w nocy o północy powinna umieć wyrecytować cały.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#24
I siedziała tak, cicho drżąc i rozglądając się na boki. W momencie, w którym dostrzegła Szyszkę, wstała szybko, nazbyt gwałtownie, w rezultacie tracąc równowagę. Na szczęście nie przewróciła się, a lekko zachwiała. Na jej twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech, w momencie gdy mistrzyni zbliżyła się do niej. Dzisiaj będą uczyć się polować. Ojej! W końcu będzie mogła jakoś przydać i dołożyć coś od siebie do stosu. Nie mogła się doczekać pierwszej upolowanej zwierzyny. Co to będzie? Ptak? Gryzoń? A może coś jeszcze większego? Zobaczymy później! Na ten moment zadaniem, które dostała, było wymienienie punktów kodeksu związanych z polowaniem. O...Ojej! Czy aby na pewno je pamięta? Przez krótką chwilę milczała, jakby chcąc sobie przypomnieć te punkty.
- Nie poluj i nie wstępuj na teren innego klanu. - Powiedziała pierwszą zasadę, by zaraz po niej zamilknąć. Już miała w głowie kolejną, jednak nie wiedziała czy owa zasada na pewno należy do tych dotyczących polowania. - Terminatorzy nie mogą jeść dopóki nie zapolują, by nakarmić resztę klanu. Następna to- Zwierzyna jest zabijana tylko po to, by się nią pożywić. - Czy to wszystko? Tak się jej wydawało. Co prawda znała jeszcze jedną zasadę, tą która mówi, że starszyzna i kocięta muszą być nakarmieni wcześniej niż klan, ale... Czy to jest związane z polowaniem? Nie była pewna, toteż postanowiła nie mówić o tej zasadzie. Najwyżej Szyszka ją poprawi.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#25
W ciszy oczekiwała na odpowiedź Kusej, pozwalając jej przypomnieć sobie punkty kodeksu. Dopasowanie ich konkretnie do tematu mogło chwilę zająć, toteż wojowniczka cierpliwie czekała i słuchała, które punktu zostały podane. Skinęła głową, gdy szylkretka skończyła mówić.
- Bardzo dobrze - pochwaliła uczennicę, uśmiechając się od ucha do ucha. Skoro to już było załatwione, mogły przejść do bardziej konkretnych rzeczy. - Żeby w ogóle upolować zwierzynę, trzeba poznać pewne zasady i zrozumieć, dlaczego pewne czynności wykonuje się tak, a nie inaczej. Jedną z takich regułek jest "mysz cię wyczuje, ptak zobaczy, a zając usłyszy". Jak to można rozumieć? Masz jakiś pomysł, jak w takim razie podchodzić każde z tych zwierzątek? - zapytała. To była podstawowa zasada, ale też łatwa do zapamiętania. Poza tym Wierzbowa Łapa mogła się teraz wykazać kreatywnością! - Poza tym, trzeba pamiętać o jeszcze kilku kwestiach - tropiąc, należy ustawić się tak, aby wiatr wiał w pyszczek - łatwiej wpadniemy na trop zwierzyny i jesteśmy pewni, że nas nie wyczuje i nie ucieknie. A gdy już wytropimy piszczkę, aby ją podejść, również musimy pamiętać o kilku kwestiach - ugięte łapy, spłycony oddech, ogon na równi z grzbietem, ale też patrzenie pod łapy. Wystarczy jeden suchy listek, chwila nieuwagi i zwierzak ucieka - wytłumaczyła na spokojnie. Postanowiła jednak, że suche fakty i nudna teoria mogła trochę znudzić jej podopieczną, toteż słowa zamierzała poprzeć czynem. - Pokażę ci, jak to powinno mniej więcej wyglądać. Rób to, co ja - powiedziała, po czym odwróciła się tak, by wiatr wiał jej w pysk. Szła tak chwilę, aż w pewnym momencie nagle się zatrzymała - Wydaje mi się... że wyczuwam jakiś trop. Skradamy się! - dodała konspiracyjnym szeptem po chwili. W sekundzie ugięła łapy, na co jej stawy zareagowały nagłym bólem - zacisnęła jednak zęby i udawała, że nic się nie stało. Ogon ułożyła w linii prostej z grzbietem, spłyciła swój oddech i powoli i ostrożnie stawiając krok za krokiem, zbliżyła się do małej sterty kamyczków, a gdy była wystarczająco blisko, wybiła się z tylnych łap i przycisnęła jednego kamyka do ziemi. - Ha! Upolowany! - ogłosiła z dumą w głosie, mając nadzieję, że taka nauka przez zabawę pozwoli Wierzbowej Łapie na rozluźnienie się i lepsze zapamiętanie podstaw - Rozumiesz, o co biega?
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#26
To dosyć zrozumiałe. Kusa spodziewała się, że polowanie wcale nie jest takie łatwe jak się wydaje. Zapewne powstały jakieś zasady, dzięki którym można się tego nauczyć. Nie mogła się doczekać, gdy je pozna. Dzień zapowiadał się naprawdę super. Ogarną teorię, a później przejdą do praktyki. Wierzyła, że uda jej się upolować największą mysz jaką znajdzie! Szyszka na pewno będzie dumna.
- To oznacza, że... Mysz może wyczuć kota, więc trzeba by było... Wytarzać się w liściach, o! - Bo podejście do myszy pod wiatr jest zdecydowanie trudniejsze, tak? Nie wpadła na to, że można to rozwiązać w taki łatwy sposób. - Ptak zobaczy, czyli pewnie trzeba się przed nim jakoś schować. Może za krzakiem? Albo za drzewem? - kontynuowała, rozglądając się. Za czym można by się jeszcze schować? Za takim duuuuużym kamieniem! Na pewno gdzieś takie są. A gdyby taki wielki kamień przynieść do obozu? Ojejku, chyba potrzebna byłaby do tego grupka kotów, naprawdę silnych kotów. - A zając usłyszy, czyli nie wolno krzyczeć i trzeba być cicho, bardzo cicho. - To akurat łatwe. Najgorzej to jej chyba poszło z tą myszą, która wyczuwa. Ale chimera w ogóle się tym nie przejmowała! Miała przecież prawo nie wiedzieć. Jeżeli powie coś źle, to Szyszka raczej ją poprawi, bez złości i ze stoicką cierpliwością, tak? Oby.
Pozycja łowiecka, którą prezentowała jej wojowniczka, wyglądała na... W miarę łatwą, w przeciwności do jej opisu. Terminatorka zaczęła naśladować mistrzynię, starając się stanąć w takiej pozycji. Jeju, to takie ekscytujące! Łapy ugięła, przy tym uważając by nie szurać brzuchem o ziemię. Chudy ogon ustawiła na równi z grzbietem, a oddech starała się jak najbardziej ściszyć. Idealnie (w jej oczach, żeby było jasne!). Gdy tylko usłyszała, że Szyszka wyczuwa jakiś trop, niemalże przewróciła się z podekscytowania. Jej pierwsza zwierzyna, to już teraz! Zaczęła skradać się, patrząc pod łapy. Trzy, dwa, jeden i... Wojowniczka skoczyła na kupkę kamieni, a chimera pozostała na swoim miejscu. Kamienie? Ojej... A ona myślała, że chodzi o coś... Żywego. No trudno. Przecież będzie miała za chwilę okazję, by się wykazać.
- Rozumiem! - powiedziała żywo, a następnie... Łapy jej się ugięły i padła na brzuch. Chwila odpoczynku przed prawdziwym polowaniem.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#27
Kreatywność zawsze była jedną z tych cech, które Szyszka ceniła w kotach. Tak samo jak dobre poczucie humoru! Nie można całe życie stąpać twardo po ziemi i czasami trzeba sobie trochę pomarzyć o niebieskich migdałach. Oczywiście z umiarem! Trzeba wiedzieć, kiedy należy się opanować i zachować zimną krew. To bardzo przydatna umiejętność. Zaśmiała się szczerze, jak usłyszała odpowiedź kotki na temat tarzania się w liściach.
- Na to bym nie wpadła, ale to niegłupi pomysł! Chodzi tutaj jednak o to, żeby szczególnie zwracać uwagę, żeby wiatr na pewno wiał w pysk, bo kiedy myszka cię wyczuje, od razu czmychnie między trawą i zwieje ci sprzed nosa. Ale wytarzać się liściach też nie zaszkodzi - odpowiedziała, prostując nieco odpowiedź kotki. Umiała myśleć i starała się znaleźć wyjście z każdej sytuacji, a nie zacinała się i nic nie mówiła. Trzeba się łapać każdej możliwości i pewnie kroczyć przez życie! Żyje się za krótko, żeby bać się złych odpowiedzi. Poza tym takich odpowiedzi nawet nie ma! Każda próba rozwiązania problemu jest sukcesem, tylko w większym lub mniejszym stopniu. - Tak. Można się schować nawet za większą kępą trawy, jeśli jest się drobnej postury. Ogólnie każda kryjówka jest dobra. Polowanie na ptaki to dosłownie przebieganie od jednej osłony do drugiej. I jeszcze tak napomknę, że przy ptakach, najlepiej jest łapać je za skrzydła, żeby uniemożliwić im ucieczkę - dodała, kątem oka zobaczywszy przelatującego wysoko na niebie czarnego ptaszora. Dobrze, że teraz jej się przypomniało to o tych skrzydłach. Praktyczna rzecz. - Dokładnie. Trzeba być cichuteńko, jak przy każdej zwierzynie, ale przy zającach jeszcze bardziej. Widziałaś, jakie one mają uszy? Pewnie dzięki nim tak dobrze słyszą - odparła, z ulgą stwierdziwszy, że z teorii to by było na tyle.
Była szczęśliwa, że Kusej podobała się taka demonstracja, nawet jeśli była trochę zawiedziona, że upolowały tylko kamienia. Zaraz będzie miała możliwość upolowania czegoś prawdziwie smakowitego!
- Dobrze. Kiedy już złapie się zwierzynę, trzeba szybko zakończyć jej życie, żeby nie cierpiała niepotrzebnie. Czyli po prostu trzeba mocno zacisnąć szczęki na jej szyi - dodała jeszcze, zastanawiając się, czy musiała jeszcze coś dopowiedzieć. Doszła jednak do wniosku, że najważniejsze podstawy były już wyłożone i zostało jedynie przetestować te umiejętności w polu!
- Jeżeli nie masz żadnych pytań, to możesz zaczynać. Ustaw się tak, by wiatr wiał ci w pyszczek i szukaj. Dopiero jak coś znajdziesz, to schodź do pozycji łowieckiej. Wcześniej to nie jest konieczne - uśmiechnęła się. Wierzyła, że Wierzbowa Łapa bez problemu załapie, o co chodzi i coś upoluje.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#28
Ojej! Czyli jednak tarzanie się w liściach nie jest jedyną i najlepszą metodą na ukrycie zapachu. Zamiast niej, najlepiej stosować pójście pod wiatr. To... Wydaje się łatwe. Trzeba tylko uważać, by ten wiatr nagle nie zmienił kierunku. Chociaż... To nie jest zależne od kota, więc nawet jeżeli tak się stanie to... Cóż, trzeba po prostu zmienić kierunek... Zaśmiała się razem z Szyszką, a na jej każde słowa, te dotyczące wiatru, chowania się w trawie i łapania ptaszyny za skrzydła, kiwała szybko głową. Tyle informacji, które będzie musiała zapamiętać! Jak jej się to uda? Najgorsze jest to, że ta wiedza przyda się jej już za chwilę, gdy wyruszy na pierwsze w życiu polowanie. To ekscytujące! Miała co prawda drobne obawy, ale... Przy ogromnej radości nie były one zauważalne.
- Dobrze, ale bądź gdzieś blisko, obiecujesz? - zapytała. W razie ataku jakiegoś drapieżnika potrzebna byłaby jej mała pomoc. Nie chciałaby skończyć w paszczy jakiegoś lisa, szczególnie na treningu, na oczach Szyszki. Wojowniczka na pewno byłaby załamana.
Chimera, jeżeli tylko usłyszała odpowiedź, wyruszyła przed siebie, pilnując by iść pod wiatr i w całkowitej ciszy. Rozglądała się co chwilę na boki, licząc że uda jej się dostrzec zwierzynę. Co będzie jej pierwszą ofiarą? Mała myszka? Może coś większego? A może kompletnie nie będzie miała szczęścia i wróci do Szyszki z pustymi łapami?
/wybacz za gniot, pisane na angielskim :ohnie:
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#29
Była wręcz przekonana, że terminatorka świetnie sobie poradzi. Od samego początku była bardzo pojętna i szybko się uczyła. Niewątpliwie i z polowanie sobie poradzi. Uśmiechnęła się i skinęła głową na pytanie kotki.
- Tak. Będę cały czas w pobliżu i będę obserwować, jak sobie radzisz - szybko wstała i odeszła kawałek, dając swojej przybranej córce pole do popisu. Przycupnęła niedaleko, uważnie śledząc poczynania Wierzbowej Łapy.

A Wierzbowa Łapa ruszyła przed siebie, by znaleźć swoją pierwszą ofiarę. Miała dużo szczęścia, bo dwie długości drzewa od niej, pomiędzy kępami trawy coś się poruszyło... Jeżeli terminatorka była uważna, mogła zauważyć sylwetkę dość dużego ptaka z szarobrunatnymi piórami i ciemnymi pręgami. Ptaszysko było czymś widocznie bardzo zajęte i nie zauważyło jeszcze czyhającego na nie niebezpieczeństwa. Ale okazja!
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#30
Nie musiała czekać długo na pierwszą ofiarę. Jak dobrze, że obserwowała otoczenie. Dzięki temu udało jej się dostrzec... Ptaszynę. Wyglądała dziwnie, może nawet trochę śmiesznie. Szarobure pióra, a na nich pręgi. Nie mogła jednak zbyt długo zachwycać się zwierzyną. Przecież może zostać zauważona! Gdy tylko się o tym zorientowała, rozejrzała się szybko. Hm, gdzie by tu się schować? Ma do dyspozycji krzaki, może jakieś kilka drzew. Szkoda, że polowanie przypadło im akurat na Porę Nagich Drzew. Gdyby nie ona, to chimera mogłaby się schować w wysokiej trawie. No ale narzekać nie będzie. Ustawiła się w pozycji łowieckiej, tak jak pokazywała jej Szyszka. Łapy ugięła, ale tak by nie szurać brzuchem po ziemi. Ogon i głowę ustawiła w równej linii z kręgosłupem. W taki sposób przekradła się do pobliskich chaszczy, by to właśnie za nimi się schować. Jej ruchy były ostrożne, ale przy tym bardzo powolne. Obawiała się, że gdy poruszy się zbyt gwałtownie, ptaszysko zobaczy ją i od razu rzuci się do ucieczki albo co gorsza, do ataku! Nie mogła na to pozwolić. Skradała się więc pod wiatr, co chwila zerkając pod łapy, by nie nadepnąć na coś, co mogłoby spowodować hałas. Przekradała się od krzaka do krzaka, od drzewa do drzewa, aż w końcu wystarczająco zbliżyła się do ofiary. No dobra, co teraz, co teraz?! Skoczyć i zagryźć, by zwierzyna umarła szybko, a nie w męczarniach. Będzie krew, oj dużo krwi. Chyba tylko to ją powstrzymywało. Przez moment przez jej głowę przeszła myśl, by dać ptaku uciec, ale... To nie jest dobra postawa. Szyszka na pewno nie byłaby zadowolona. Wojownik MUSI zabijać, by przeżyć. No chyba, że któryś z kotów ma zamiar przejść na wegetarianizm. Ona nie chciała. Tak więc po chwili analiz i namysłów wyskoczyła zza drzewa, wprost na zwierzę, by pozbawić je życia. Nie chce, ale musi. Tak trzeba.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości