Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Biały Puch również chciała, aby jej terminatorzy szybko skończyli treningi. Dzięki temu udałoby się odciążyć niektórych wojowników, lecz jednocześnie mogli również spełniać swoje ewentualne marzenia. Nie było jednak tak, że Pijawka chciała się swoich uczniów pozbyć! Wręcz przeciwnie, bardzo podobały jej się wspólne treningi. Chciała też, aby treningi szły swoim tempem, dostosowanym do terminatora. Aby ani Kropelka, ani Płomyk, ani również Ryś, nie czuli żadnej presji. I chociaż sama faktycznie mogła być zmęczona, nie zamierzała oddawać nikogo z nich. Podobnie z resztą ze spowalnianiem treningu.
Kiwnęła delikatnie głową na słowa syna Czerwonego Pazura. Było to naprawdę miłe, że się o nią martwił i doceniała ten gest. Nie mogła go więc przecież zawieść. Niemniej zrobiło jej się jednak ciepło na serduszku, że kocur troszczył się o jej stan.
- Cóż... chciałabym, abyś nie wychodził sam, póki nie... nauczysz się walczyć. Na polowania możesz wychodzić... z patrolami, bądź zabrać ze sobą wojownika lub... starszego terminatora, dobrze? Nie chciałabym, aby Ci się... coś stało - odpowiedziała, a jej głos przybrał troskliwy ton. Kocica powoli się już rozbudziła, a wiejący wiatr zdawał się jej w tym wręcz pomagać.
Córka Fiołkowego Świtu uśmiechnęła się, zadowolona z tego, że kocur tak się podekscytował. Teraz czekała ich szybka nauka wspinaczki. Biała kotka podeszła do pnia drzewa, a następnie rozstawiła nieco szerzej tylne łapy. Potem oparła się przednimi o pień.
- Musisz stanąć o tak. Kiedy się wybijesz musisz... rozszerzyć łapy tak, jakbyś przytulał się do... drzewa. I pamiętaj, aby wyciągnąć pazury - poinstruowała, po czym wybiła się tylnymi łapami, a następnie podkuliła je pod siebie, nadal trzymając się pnia. - Potem wyrzuć przednie łapy w górę... i doskocz tylnymi. Poczekaj, aż wejdę i wtedy spróbuj - poprosiła, po czym ponownie wybiła się z tylnych kończyn. Jej przednie łapy szybko objęły pień, a tylne ponownie znalazły się pod jej brzuchem. I tak coraz szybciej, póki nie znalazła się przy gałęzi, która mogłaby ją udźwignąć. Kotka weszła na nią, siadając następnie nieco dalej, aby Płomienna Łapa miał miejsce obok.
- Teraz ty - miauknęła nieco głośniej, trochę wychylając się, aby dobrze widzieć kocura. Jej pazury wbite były w gałąź. Nie lubiła wysokości, lecz widok na tereny był niezwykle piękny. Zwłaszcza, gdy był... biały.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Nie jest zachwycony taką odpowiedzią - oczywiście sto razy bardziej wolałby mieć pełną kontrolę nad tym, gdzie i kiedy chodzi. A jeżeli to zbyt duży skok na głęboką wodę patrząc na to, iż niedawno rozpoczął trening, to nie pogardziłby niewinnym odstępstwem od tej reguły, jakim może być pozwolenie na samotne polowania poza obozem. Mimo to kwituje słowa Białego Puchu krótkim skinieniem głowy i nie wdaje się w bezsensowną polemikę. Jest świadomy jak niekorzystne byłoby dla wojowniczki pozwolenie świeżemu terminatorowi na radosną samowolkę; gdyby go coś gdzieś zeżarło, mogłaby mieć problemy. Ot, dba o własny tyłek i Płomienny nie może mieć o to pretensji. Sam by tak zrobił. Zresztą, fakt faktem, chodzi tutaj również o jego bezpieczeństwo i wewnętrzna niechęć kocura, by się do tego przyznać przed samym sobą, nic w tej kwestii nie zmienia. Potrzeba nauki walki przed potencjalnymi samodzielnymi wyprawami jest jak najbardziej zasadna. Tylko kiedy Deszczowa Łapa będzie na to gotów, hm?
W tym momencie to nieważne. Liczy się to, co tu i teraz. Wspinaczka. Mistrzem włażenia na drzewa to on nie jest, natomiast pamięta jak jeszcze za czasów kocięcych jego siostra, Barwna Ścieżka, pokazywała mu, jak to się robi. Wtedy nie wychodziło mu to najlepiej, ale po minionych księżycach jest już innym kotem. Zwinniejszym. Sprytniejszym. No i z większym doświadczeniem, acz wciąż daleko mu do mistrzyni. Dlatego chętnie przygląda się jej demonstracji i wysłuchuje instrukcji, przyrównując je do nieco wyblakłych wspomnień z nauki oraz swoich prób.
- Mhm, jasne - wymrukuje w skupieniu i posłusznie czeka, aż Biały Puch ulokuje się bezpiecznie na gałęzi drzewa. Zauważa, że wojowniczka najpierw opiera się przednimi łapami o pień, gdzie Barwna Ścieżka zaczynała raczej od objęcia go. To niewielka różnica, bo kiedy nadchodzi czas faktycznej wspinaczki, złotooka przytula się do drzewa i dołącza tylnymi kończynami dokładnie w ten sposób, co klanowa zastępczyni. Cóż, nie żeby kocur spodziewał się alternatywnej, znacznie odbiegającej od tej znanej mu metody. W końcu to tylko wspinaczka, nie walka czy polowanie, gdzie potrzebne są różnorakie techniki. Płomienny zauważa też, że Biały Puch utrzymuje szybkie tempo podczas wchodzenia, podobnie jak instruowała go siostra - nie można pozwolić na utratę energii i rozpędu.
Na sygnał mentorki, terminator spuszcza spojrzenie z zajętej przez nią gałęzi i podchodzi bliżej dębu. Przednie łapy stawia na pniu, opuszkami i pazurami przejeżdżając po chropowatej fakturze, tylne z kolei zostają w rozkroku na ziemi. Chwilę delektuje się tym momentem, zbierając siły na właściwą akcję. W końcu z lekkim sapnięciem wybija się w powietrze i przytula do drzewa najpierw przednimi, chwilę później tylnymi łapami. Pazury mocno wbijają się w korę. Prędko kontynuuje wspinaczkę, powtarzając zaobserwowane ruchy Białego Puchu. Przechodzi mu przez myśl, że musi przy tym wyglądać co najmniej głupkowato, jak rozpłaszczona żaba, ale jest w porządku. Najważniejszy jest cel, który po niedługim czasie udaje mu się osiągnąć - zajmuje miejsce obok śnieżnobiałej.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Kotka spoglądała na kocura z lekkim lękiem. Czuła, jak jej serce przyśpiesza, kiedy bury ticked wchodził po drzewie. W swojej głowie już widziała, jak ten spada i skręca sobie kark... albo łamie łapę... albo... nie, lepiej tego nie mówić. Biała kocica potrząsnęła głową, chcąc odpędzić ponure wizję. Na szczęście nie stały się też one prawdą, gdyż już po chwili terminator znajdował się obok niej.
- Trzymaj się nadal pazurami, dobre? Nie... chcę abyś spadł - miauknęła, oglądając jeszcze uważnie Płomyka, czy aby na pewno nie nabawił się żadnej kontuzji. Kiedy nie zauważyła żadnych ran, biała rozejrzała się po pięknym widoku, jaki mogli teraz oboje podziwiać.
- Tam płynie Grzmiąca Rzeka, widzisz? Tam... znajduje się terytorium Klanu Rzeki. Ich przywódcą... jest Czerwona Gwiazda, zastępcą Ćmi Zmierzch a medyka... nie mają. Za to terminatorem medyka... jest Barwna Łapa - powiedziała, uśmiechając się delikatnie w stronę kocura. Zaraz potem wskazała zupełnie inny kawałek terytorium, które pokryte było sosnowym lasem.
- To jest terytorium Klanu Gromu. Ich przywódca to... Żubrza Gwiazda, zastępca Cyprysowa Łuska, a medyk nazywa... się Truskawkowy Gąszcz. Jej terminatorem jest... Wieczorna Łapa - opowiedziała, na chwilę się zatrzymując, aby kocur mógł sobie przyswoić nowe informacje. Dopiero po chwili pokazała na trzeci kawałek terenu, który w całości pokryty był lasem.
- Tereny Klanu Cienia znajdują się o tam. Ich... przywódcą jest Krogulcza Gwiazda, zastępcą Polny Chwast... a medykiem Szczypiący Mróz - miauknęła, po czym delikatnie machnęła ogonem. - Znasz jakieś zasady kodeksu które... są związane z tymi rangami?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Z lekkim rozbawieniem przypatruje się mentorce, która patrzy na niego jak na kocię gotowe rozwalić sobie łeb. Zgodnie kiwa głową i demonstracyjnie wyciąga pazury jak najbardziej może, po czym wczepia się w gałąź, dotychczas trzymaną przez niego bardziej niedbale. Nie przewidywał sytuacji, w której jego mistrz będzie drżał o jego życie bardziej, niż było to konieczne i kiedy Biały Puch bada go tak, wręcz matczynym wzrokiem, widocznie robiąc szybki przegląd techniczny, Płomienna Łapa przez moment widzi na jej miejscu Jodłową Igłę. I musi w myślach podziękować kotce za jej troskliwe słowa, bo gdyby trzymał się lżej, być może nagły zawrót głowy zrzuciłby go z dębu. Na osty i ciernie, minęło z sześć księżyców od śmierci matki, a on nadal przyłapuje się na reakcjach, których sam by się po sobie nie spodziewał. Żałosne.
Odgania myśli ostrym potrząśnięciem łba i spogląda na świat z wysokości. Czuje motyle w brzuchu. Jest niezwykle, świat ukazuje się mu o wiele obszerniej niż kiedy przyglądał mu się z drzewa na skarpie. Tak wiele widać za jednym zamachem. A więc to tak ptaki muszą widzieć na co dzień.
Po krótkim zbadaniu całego widzianego terenu, terminator podąża za wzrokiem mistrzyni, kiedy ta wskazuje mu konkretne miejsca. Stąd mogą podziwiać granice i to, co znajduje się za nimi, bez faktycznego wstępowania na zakazane grunty innych klanów. Świetna sprawa.
- Hm? - dziwi się wyraźnie na stwierdzenie, że w klanie Rzeki nie ma medyka. - To jak ich terminator ma zostać wyszkolony?
Klan Wichru niewątpliwie ma wiele za uszami, ale akurat opieka medyczna jest w porządku. No, o ile zaufa się wyszkolonej do tego kadrze, co może być nie dla każdego kwestią oczywistą. Na pewno jest komu powierzyć swoje zdrowie, a to plus. Bez dwóch zdań.
Prędko okazuje się, że poza ich klanem jakoś nie szkoli się więcej niż jednego terminatora medyka, co lekko zbija Płomiennego z tropu. Bo czyż to nie nierozmyślne polegać tylko na jednym medyku oraz jego jedynym zastępcy? Doprawdy dziwne zwyczaje. Generalnie robienie z wiedzy o ziołach tajemnicy wydaje mu się... Zaściankowe. Pokusiłby się wręcz o stwierdzenie, że jest to snobistyczne.
- Nie, raczej nie znam - odpowiada na zadane mu po wszystkim pytanie. Coś tam usłyszał od ojca, nie były to jednak informacje na tyle klarowne i pewne, by wystrzelić teraz z popisówką.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Wtedy... to jest trochę problematyczne - miauknęła, starając się zebrać w głowie myśli, aby powiedzieć dokładnie to, co chciała - Zazwyczaj jednak wtedy przywódca danego... klanu, bądź sam terminator za zgodą... przywódcy pyta medyka z innego klanu, czy... jest możliwość szkolenia się pod jego... okiem. Z tego co przekazała Lśniąca... Sadzawka, to Barwna Łapa uczy się... od niej - wytłumaczyła, mając nadzieje, że powiedziała to w miarę logicznie. Potem przeszła do dalszego przekazywania informacji związanych z najwyższymi rangami. Pokazywała również jednocześnie głową kierunek, w którym znajdowały się owe tereny.
- Więc zaraz o nich porozmawiamy - powiedziała, uśmiechając się nadal. Wspinaczka i wiatr razem rozbudziły ją już dosyć dokładnie. Nie mogła też sobie pozwolić na stracenie ostrożności, skoro była na gałęzi nie sama ale i z Płomykiem. Chodziło tu więc o bezpieczeństwo ich dwojga.
- Tak więc zasadą związaną z przywódcami... to słowo przywódcy jest prawem. Kolejna dotyczy... już zastępcy i przywódcy. Zastępca zostaje... przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera... Czasem jednak jest tak, że... Klan nie zgadza się na to, aby... zastępca objął rolę przywódcy. Taka sytuacja miała... miejsce u nas w Klanie, jakiś czas przed... moim urodzeniem. Wtedy na przywódcę wybrano moją... mamę, znaczy Malinową Gwiazdę - powiedziała, spoglądając na syna Czerwonego Pazura. Wolała chwilę poczekać w razie ewentualnych pytań co to owej sytuacji.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Bure łuki brwiowe unoszą się na dźwięk wygłaszanych przez Biały Puch rewelacji. Lśniąca Sadzawka trenuje rzecznego przyszłego medyka? Pierwsze słyszy. Ojciec wspominał mu o Krwawnikowej i Olchowej Łapie, natomiast milczał na temat Barwnej Łapy. Świetnie, czyli podczas gdy inne klany ewidentnie się obijają, ich medyczka pracuje ponad swoje siły, poświęcając się w imię... czego? Któregoś pięknego dnia powinien zagłębić się w te tematy. Zbyt niewiele wie o tym, co dzieje się na Ziołowym Wzgórzu. Albo raczej pod nim.
- Wygląda na to, że Klan Wichru ma dość dobre stosunki z Rzeką, zgadza się? - pyta. To też istotna kwestia. - A jak to jest z innymi klanami?
Wojny nie ma, lecz czy Lśniąca zgodziłaby się zaopiekować uczniem każdego z klanów? Może z niektórymi łączy ich nietypowa więź, zapoczątkowana przez jakieś polityczne zagrywki z przeszłości. Pozytywne, negatywne, to bez znaczenia. Przeszłość. Bezsprzecznie następna rzecz, na jakiej powinien skupić uwagę. Nie raz słyszał Czerwonego Pazura wspominającego Stary Wicher, a jednak Płomykowi nigdy nie udało się wyciągnąć z niego konkretnych informacji. Same nic niewnoszące drobinki. A co z całą resztą?
I zupełnie jakby słyszała jego myśli, wojowniczka kontynuuje tłumaczenia zahaczając o pewne wydarzenie z dawnych dni. Uszy kocura unoszą się z zainteresowaniem i, rzecz jasna, terminator korzysta z czasu poświęconego na zadanie pytania.
- Słowo przywódcy jest prawem? A co się dzieje, kiedy przywódca łamie Kodeks? Lub zachęca do łamania go - zaczyna i po minimalnej przerwie przechodzi do bardziej przejmującej go części wypowiedzi kotki. - I jak to było, że klan nie zgodził się na to, by zastępca został przywódcą? Dlaczego? Jak dokładnie zareagowali? Jak wybrali przywódcę? Proszę, opowiedz mi o tym.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Kotka delikatnie kiwnęła głową na pytanie kocura. Stosunki między Rzeką a Wichrem były raczej... normalne. Nikt nie przekraczał granicy, nie słyszała też o większych sporach. Można w sumie było powiedzieć, że stosunek między oboma klanami opierał się na szacunku do terytorium.
- Szczypiący Mróz i Truskawkowy Gąszcz też... byli szkoleni przez Lśniącą Sadzawkę. A co do... stosunków Klanu Cienia i Gromu z Klanem Wichru... Cóż... Nie wchodzimy sobie w drogę, jeśli... mogę to tak określić. Szanujemy... granice i ich nie przekraczamy - odpowiedziała, mając nadzieję, że choć trochę rozwinęła ten temat - Możesz też porozmawiać z Barwną... Ścieżką albo Lawendową Gwiazdą, jeśli... ten temat interesuje cię bardziej - zaproponowała po chwili. Rozmowa z zastępczynią i przywódczynią ich klanu mogła być dobrym pomysłem. Wtedy Płomyk miałby informacje z pierwszej łapy.
- Moim zdaniem powinno się wtedy kierować... swoimi odczuciami. Gdyby przywódca kazałby... zabić mi, nie daj Gwiezdny Klanie... kocię, nie zrobiłabym tego - miauknęła. Cały Kodeks Wojownika opierał się głównie na rozumieniu go... lecz nie zawsze na zdyscyplinowanym trzymaniu się go. Po prostu czasem nie było takiej możliwości, jak w podanym przez nią przypadku.
- Postaram Ci się powiedzieć wszystko co... wiem. Nie byłam tam jednak, więc... mogę tylko powiedzieć co słyszałam - uprzedziła na samym początku. Pijawka urodziła się już po tych wydarzeniach, kiedy jej mama sprawowała już rangę przywódcy dosyć długo. Słyszała jednak o tamtych wydarzeniach, więc mogła je opowiedzieć.
- Jakiś czas po tym, kiedy cztery... klany przeniosły się na nowe tereny... a klanowicze przyzwyczajali się do nowych terenów... i obozów, z naszego klanu zniknął... Krucza Gwiazda. Jego zastępca, Gradowy Podmuch nie... zorganizował patrolu aby go odszukać. Zamiast tego... zorganizował ceremonie, podczas której ogłosił... że wyrusza do Szepczącej Sadzawki. Z tego co wiem to... Gradowy Podmuch nigdy też nie wytrenował terminatora... co jest niezgodne z Kodeksem Wojownika. Mówi o tym... zasada kot nie może być mianowany na... zastępcę, jeśli nie wytrenował choć jednego... terminatora. Z tego co wiem Gradowy Podmuch... miał też kilka innych rzeczy za... uszami, ale nie mnie to oceniać. Klan... nie pozwolił mu iść do Szepczącej Sadzawki... więc wyruszył Szałwiowy Dym, dawny medyk i... Krzykliwa Mewa. Wtedy koty nie wiedziały... gdzie znaleźć miejsce, w którym mogą... spotkać się z Gwiezdnymi, więc... nie chcieli puścić medyka samego - powiedziała, przystając na chwilę, aby przypomnieć sobie dalszą historię - Gdy Szałwiowy Dym i Krzykliwa Mewa... wrócili, medyk zorganizował ceremonię... na której mianował wojowników. Mógł to zrobić... ponieważ medycy mają błogosławieństwo Gwiezdnych. Zostały... mianowane wtedy moje starsze siostry... Krokusowa Łąka i Stokrotkowy Płatek. W... każdym razie Szałwiowy Dym ogłosił, że... Gradowy Podmuch nie otrzymał łaski i zgody... na prowadzenie klanu. Dostała ją za to... Malinowa Gwiazda. - mruknęła cicho, delikatnie uśmiechając się na wspomnienie białej kocicy o zielonych oczach. Ile by dała, aby jeszcze ją zobaczyć. - Gradowy Podmuch jednak nie przyjął tego dobrze... Odszedł z Klanu Wichru. Moja mama jednak... nigdy nie uznała go za wygnańca... Gdyby chciał wrócić, mógłby to zrobić... Nigdy jednak z tego nie skorzystał - zakończyła, wzdychając cicho, a następnie kierując złote ślepia na Płomienną Łapę.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Na kociej mordce pojawia się krótki, jednostronny uśmieszek. Z nozdrzy ostro wydobywa się krótki podmuch powietrza jak bezdźwięczny oznak rozbawienia. Lśniąca Sadzawka naprawdę jest odpowiedzialna za każdego z aktualnie istniejących medyków w lesie? To byłoby dość niewdzięczne ze strony reszty klanów, wdać się w konflikt z Wichrem w takiej sytuacji. Aczkolwiek na dzień dzisiejszy jedynie Rzeka może czuć się naprawdę na ich łasce. W przypadku reszty to jedynie kwestia honoru, czy zepchną w kąt wdzięczność na rzecz psucia relacji z jakiegokolwiek powodu. Mimo to Płomienny uważa ten fakt za dobrą kartę, która w odpowiednich łapach może zostać użytecznie wykorzystana.
Co do historii z kolei... Terminator wysłuchując jej częściowo odcina się od świata zewnętrznego, oczami wyobraźni widząc przebieg tamtych zdarzeń. W międzyczasie podmuchy wiatru podnoszą sypki śnieg w górę i zakręcają nim w powietrzu, urządzając siedzącym na gałęzi kotom pokaz sztuki tanecznej; z podobnych drobinek są zbudowane istniejące w umyśle terminatora niewyraźne sylwetki dawnych Wichrzaków. Nie wie nic o ich wyglądzie, więc rozmyte kształty wydają mu się w porządku. Dwukolorowe ślepia kocura bezbłędnie wyrażają zafascynowanie wszystkim tym, o czym mówi mistrzyni, niekiedy zdradzając tylko delikatną konsternację. Kilka rzeczy jest dla niego niejasnych, lecz na pytania przyjdzie czas pod koniec opowieści.
Podoba mu się ta część klanowych dziejów. Przelotnie zastanawia się, czy w tych czasach Wicher nadal potrafi pokazać pazura i sprzeciwić się władzy; z kotów, które poznał, nie wyłowił choćby jednego przeciwnika Lawendowej Gwiazdy bądź Barwnej Ścieżki. Co oczywiście może oznaczać, że pieczę nad klanem trzymają odpowiednie do tej roli osobniki, z tym że... Cóż, Płomyk nie jest co do tego taki przekonany. Ze słów Białego Puchu wynika również wiele innych ciekawostek i kiedy tylko złote ślepia kierują się w jego stronę jak w oczekiwaniu na reakcję, bury momentalnie się odzywa:
- Dziękuję, że mi o tym wszystkim powiedziałaś. Historia jest... zaskakująca. I bardzo ciekawa - mówi uśmiechając się do mentorki. Czuje autentyczny żal, że go w tamtych czasach nie było. Dane jest mu żyć w raczej spokojnych czasach (z wyjątkiem pewnej suszy, która nie skończyła się najlepiej dla jego rodziny, ale to nie w tych kategoriach teraz patrzy), co dla sporej liczby kotów jest jak spełnienie marzeń. Dla syna Czerwonego Pazura to wada. Nie widzi mu się rozpad całego klanu bądź międzyklanowa wojna, acz z całym przekonaniem - nie pogardziłby zmianą. - Ale niektórych rzeczy nie rozumiem. Po pierwsze - ten zastępca... Gradowy Podmuch, tak? Został zastępcą, dobrze rozumiem. Mimo że, jak wspomniałaś, musiało do tego dojść wbrew Kodeksowemu prawu, które wspomina o przynajmniej jednym wytrenowanym terminatorze przed możliwością objęcia tak wysokiej rangi. Jak to możliwe? Dlaczego wybór ówczesnej Gwiazdy padł na kota niespełniającego wymogów? Kiedy tak o tym mówisz, mam wrażenie, że Kodeks jest traktowany bardzo luźno. Nie jak prawo, a stek wskazówek rzuconych kiedyś przez... No właśnie - kogo? Skąd wziął się Kodeks?
Pytający ton wspiera przechyleniem głowy w bok. Od kiedy tylko pamięta, wojownicy wspominali o Kodeksie Wojownika. Podkreślali jego wartość, słuchali go jak na równi, jeśli nie wyżej od przywódcy. Ale nikt nie powiedział mu, dlaczego tak się dzieje. Skąd pomysł, że niewiadomego pochodzenia (?) reguły przekazywane z pokolenia na pokolenie są nienaruszalne, w żelazny sposób definiując warunki, na jakich koty czterech klanów mają żyć, oraz czym się w tym życiu kierować. Jeśliby spytać o to Płomyka, uznałby, że to podejrzana sprawa. Całkiem mocno podejrzana.
- Po drugie - o co chodzi z tą Szepczącą Sadzawką? Koty idą tam z zamiarem stania się przywódcą? Po co? - Jeszcze jedna niewiadoma. Jakkolwiek obiło mu się o uszy, że Gwiazdy mają więcej niż jedno życie, tak nie wie, skąd to stwierdzenie się wzięło i czy jest połączone ze wspomnianą wyprawą, skądinąd sprawiającą wrażenie ważnej. I czy to nie jakaś głupia opowiastka dla kociąt; bo bardzo brzmi jak takowa. Podobnie zresztą jak zagadnienie Gwiezdnego Klanu. Który przypadkiem akurat łączy się z tajemniczą Szepczącą Sadzawką. - No i czy rzeczywiście medyk udał się do Gwiezdnych, a oni powiedzieli mu, kto ma rządzić klanem? - Unosi jedną brew do góry, jakby chciał spytać "Słyszysz, jak to brzmi?". - Nie zrozum mnie źle, nie twierdzę, że Gwiezdnych nie ma... Tylko w sumie jak to z nimi jest? Nie każdy w nich wierzy. Ja na przykład nigdy żadnego z nich nie widziałem. Skąd pewność, że istnieją, a do tego są na tyle wiarygodni, że ich rady i zalecenia są niepodważalne?
Co prawda ojciec nie należy do niedowiarków (co jest dodatkowym powodem pchającym Płomyka w nieufne niedowierzanie), jednakże jego syn ma swoje osobiste powody, by patrzeć na mitycznych Gwiezdnych z przymrużeniem oka. Cała ta sprawa śmierdzi, delikatnie mówiąc, i na pewno nie zaszkodzi dopytać o to mistrzyni. Biały Puch ma większe doświadczenie od niego, a jej matka stała na górze klanowej hierarchii. Być może rozjaśni mu co nieco w głowie.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Tak jak się spodziewała, Płomienna Łapa miał naprawdę dużo pytań. Nie było to jednak nic dziwnego. Sprawa z Gradowym Podmuchem była naprawdę... inna. Niecodzienna.
- Cóż... nigdy o to nie pytałam - mruknęła, wbijając pazury nieco mocniej w korę drzewa. Tak na wszelki wypadek. Upewniła się również szybko, że bury ticked również nadal trzyma się gałęzi - Myślę, że Fiołkowy Świt mógłby... odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli chciałbyś... iść poznać u niego teorię lub dowiedzieć... się czegoś nowego to nie wiedzę problemu - dodała następnie, chcąc zaproponować jakąś alternatywę. Sama nie znała odpowiedzi na to pytanie ale jej ojciec na pewno będzie mógł coś powiedzieć na ten temat. Wtedy był na świecie, jak i z jej mamą mieli już pierwszy miot. Poza tym był naocznym światkiem więc na pewno coś wiedział.
- Kodeks Wojownika został stworzony przez... samych Gwiezdnych. Zasady mówią co powinniśmy... robić i jak postępować. Nie można... jednak ślepo za kodeksem podążać... Jak na przykładzie o słowie... przywódców. Niestety nie wiem też, dlaczego... Krucza Gwiazda potraktował zasadę o zastępcy... tak... hm... luźno? - miauknęła w odpowiedzi, po czym delikatnie uśmiechnęła się do kocura. Nie rozumiała postępowań Kruczej Gwiazdy. Nigdy jednak go nie poznała i nie mogła zapytać. Urodziła się za panowania jej matki, czyli już trochę po całej awanturze.
- Szepcząca Sadzawka jest miejscem... w którym medycy i przywódcy mogą... spotkać się z Gwiezdnymi. Poza snami... Zastępcy ruszają do Szepczącej Sadzawki... aby stać się przywódcami. Dostają wtedy dar... dziewięciu żyć i nowe imię. Medycy... również tam chodzą, aby uzyskać... nowe miano - wytłumaczyła po chwili. Sama nigdy tam nie była, lecz podobno było to magiczne miejsce. Takie inne. Czuć podobno było tam bezpieczeństwo i sam Gwiezdny Klan.
- Tak. Szałwiowy Dym poszedł nad Szepczącą... Sadzawkę aby dowiedzieć się, kto... ma rządzić. I ja w to wierzę - zamruczała, po czym ze zrozumieniem kiwnęła głową. Sama nigdy nie miała problemu z wiarą w Gwiezdnych ale rozumiała skąd się to brało. W końcu niektórzy mieli problem z uwierzeniem w coś czego nie widzieli.
- W Gwiezdnym Klanie są nasi przodkowie... Pomagali odkąd pamiętam. Obserwują nas z... góry, dlatego wiedzą co się dzieje... Zsyłają różne znaki, przepowiednie... Często są tam nasi bliscy... Do niektórych kotów schodzą nawet w... snach. Osobiście jednak sama też... żadnego nie widziałam. Wierzę jednak... że się nami opiekują - odpowiedziała, uśmiechając się nadal delikatnie. Wiedziała, że na pewno Malinowa Gwiazda, Porywista Gwiazda Żabia Łapa i reszta nad nią czuwali. Nad nimi wszystkimi.
- Zejdziemy z drzewa, dobrze? I przejdziemy... się po granicach, a potem wrócimy do... obozu
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Płomienny siedzi na gałęzi niemal w bezruchu, pozwalając tylko by jego zwisający ogon niekiedy zachybotał się na boki. Powoli robi mu się chłodno od braku ruchu, lecz nie przywiązuje do tego dużej wagi, zbyt zajęty rozmową. Podnosi uszy na sugestię dopytania prawdopodobnie najstarszego członka klanu o intrygujące go kwestie. Po dwóch uderzeniach serca spędzonych na namyśle, kocurek lekko kiwa głową.
- Właściwie to bardzo chętnie. Jeżeli znajdzie dla mnie chwilę. Myślisz, że nie byłoby to dla niego problemem? - Płomyk nie zdziwiłby się na wieść, że Fiołkowy Świt ma od groma żądnych wiedzy kociaków i terminatorów, regularnie obsypujących go podobnymi pytaniami. Lawendowa Gwiazda też do najmłodszych nie należy, ale czy rzeczywiście, choćby i z przywódczym doświadczeniem, może wiedzieć więcej od niego? Zapewne nie, nie w kwestii historii. Pan starszy musi być oblegany.
Kwestię Kodeksu kończy krótkim pomrukiem oznaczającym akceptację takiej odpowiedzi. Nie ma nic do dodania. I tylko nie do końca rozumie, dlaczego ten cały zbiór zasad ma aż takie znaczenie w ich kociej społeczności. Ale nie zna też wielu z wspomnianych reguł, więc nie zastanawia się nad tym więcej niż wydaje mu się to konieczne. Potrzebuje więcej danych, a to już niedługo, skoro zaczęli omawiać Kodeks.
- Jak wygląda takie spotkanie z Gwiezdnymi przy Szepczącej Sadzawce? - pyta. Cała ta Szepcząca Sadzawka brzmi zagadkowo. Dlaczego Gwiezdni chcą widzieć się tylko z wysoko postawionymi członkami klanów? - Oni się ukazują? Tak fizycznie?
Wypowiedziane przez Biały Puch poza snami sugeruje taką możliwość, jednak Płomyk musi dopytać. Bo brzmi to wręcz nierealnie. I generalnie; wzburza go myśl, że Gwiezdni mogą być połączeni z konkretnym miejscem, w którym są, powiedzmy... bardziej swobodni. I zwykłemu śmiertelnikowi z jakiegoś powodu nie wolno tam pójść.
- Co by się stało, gdybym na przykład ja się tam udał? - Spogląda na mistrzynię marszcząc czoło. - Czy my, zwykli członkowie klanu, wiemy gdzie to jest?
Krótko potem wojowniczka proponuje spacer po granicach, na co Płomienna Łapa reaguje dość entuzjastycznym podniesieniem tyłka z gałęzi, dbając o to, by chwyt łap wciąż był silny. Chce zejść na ziemię, ale nie zależy mu na śmiercionośnych skrótach. Widok z drzewa jest super, acz terminator nie ukrywa - chętnie rozprostowałby kości po przerwie na grzebanie w przeszłości. Pora nagich drzew daje się we znaki nawet długofutremu synowi Czerwonego Pazura.
- Pewnie, chodźmy - zgadza się. - Jakieś instrukcje co do schodzenia?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
- Myślę, że to nie będzie dla... niego problem - miauknęła w odpowiedzi na pytanie swojego terminatora. Fiołkowy Świt był raczej kotem, który lubił dzielić się swoją wiedzą. Pijawka więc była niemalże pewna, że będzie zadowolony, iż Płomyk interesował się historią klanową.
- Tego niestety nie wiem... Nigdy nie miałam okazji, aby tam... się udać. Możesz jednak i o to zapytać... mojego ojca. Albo porozmawiać z... Lawendową Gwiazdą - zaproponowała - Myślę jednak, że pokazują... się fizycznie. Jednak może lepiej... zapytaj właśnie Fiołkowy Świt lub Lawendową... Gwiazdę. A co do tego, gdzie jest... to wiem, w którą stronę iść... Pokażę Ci, gdy będziemy chodzić... po granicach - dodała, aby nie zostawić tego tematu od tak. Nie mogła jednak sama w stu procentach powiedzieć, że tak jest. Niestety nigdy nie dostąpiła zaszczytu uczestniczenia w wyprawie. Może za to kiedyś uda się Płomykowi? Wtedy może znalazłby odpowiedzi na swoje pytania. Cieszyła się jednak, że mogła przynamniej pokazać kocurowi, gdzie mniej więcej Szepcząca Sadzawka leży.
- Nie schodź głową w dół - poinstruowała na początku. Zaraz potem przeszła do dalszego tłumaczenia - Jest to podobne w wchodzenia... na górę. Obejmij drzewo, tylko pamiętaj o złapaniu... się pazurami. Wyrzucasz tylne łapy... w dół, a następnie łapiesz się przednimi... Tylko uważaj, dobrze? - poprosiła. Zamierzała poczekać z zejściem na dół, póki kocur nie będzie bezpieczny na dole.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
W takim razie na pewno będzie musiał spróbować porozmawiać z Fiołkowym Świtem. Nie ma pewności, iż zna on odpowiedzi na pytania zahaczające o kwestie bliskie przywódcom, ale nie zaszkodzi spróbować. Zresztą, dobrze byłoby dowiedzieć się czegokolwiek nowego, nie muszą to być szczegóły dotyczące Szepczącej Sadzawki. Póki co Płomiennej Łapie wystarczy, że Biały Puch pokaże mu stronę, w którą należy iść, by się do niej dostać. Nie żeby planował samotne poszukiwania - nie ma najmniejszego pojęcia, jak daleko to może być... Poza tym taka samotna wyprawa pewnie nie skończyłaby się dla niego najlepiej. Zawsze jednak warto mieć jakiekolwiek pojęcie. Żadna wiedza nie jest bezużyteczna. Nigdy nie wiadomo, co okaże się ważne w przyszłości.
- Dzięki - mówi zadowolony z takiego rozwoju zdarzeń. A następnie przekierowuje tory myślowe na dalszą część treningu: zejście z drzewa! Oczywiście zdarzało mu się w przeszłości wspinać, co wiązało się z późniejszym schodzeniem, lecz pierwszy raz dane mu było wleźć na taką wysokość, nie może więc pozwolić sobie na niechlujną wycieczkę w dół. Życie bez dwóch zdań odbiega od tego, co sobie za kociaka wyobrażał i na co liczył, co nie oznacza, że buremu szczególnie spieszy się na wątpliwego istnienia Srebrną Skórkę.
- Mhm, będę ostrożny - zapewnia terminator. Przechodzi kilka kocięcych kroków w stronę pnia debu, gdzie podąża krok po kroku za radą mentorki. Obejmuje drzewo, pazurami zapewniając sobie dobry chwyt, a później wykonuje odwrotną wspinaczkę. Odbija się tylnymi łapami, by zaraz chwycić się mocno przednimi, następnie w kilku takich susach zbliża się do ziemi, aż wreszcie wszystkimi czterema kończynami ląduje z powrotem na sypkim śniegu. Stamtąd cofa się, dając Białemu Puchowi miejsce, i czeka na kotkę. Podnosi głowę, chcąc móc uważnie przyglądać się jej ruchom. Jeżeli po chwili śnieżnobiała wojowniczka bezproblemowo znajduje się przy nim, kocur idzie w wybranym przez nią kierunku, gotów powrócić do niezamkniętego - jego zdaniem - tematu.
- Wierzysz w Gwiezdny Klan. Mimo że nigdy nie spotkałaś się z żadnym z kotów ze Srebrnej Skórki - przedstawia fakty w ramach wprowadzenia. - W porządku. Ale naprawdę nie dziwi cię, że przynajmniej Malinowa Gwiazda nie przyszła do ciebie w snach? Ani razu?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Obserwowała z szybko bijącym sercem, jak jej terminator schodzi z drzewa. Na szczęście obyło się bez zbędnych wypadków i kocur bezpiecznie znalazł się na ziemi. Zaraz potem biała kocica objęła drzewo przednimi łapami, a następnie zaczęła schodzić w dół. Jednocześnie myślała tylko o tym, aby nie spaść.
Po chwili jednak ponownie znalazła się na ziemi. Teraz tereny wszystkich klanów zakrywały drzewa i inne tego typu rzeczy. Biała machnęła delikatnie ogonem, ponownie szybko obejrzała terminatora, a następnie, wiedząc, że już mu nic nie jest, dała znak ogonem aby ruszyli w stronę granicy z Klanem Cienia. Dzięki temu kocur mógł się zapoznać również z ich zapachem.
- Wiesz... na razie nie przyszedł do mnie... nikt z mojej zmarłej rodziny. Ani... Żabia Łapa, ani Porywista Gwiazda ani... Malinowa Gwiazda. Wierzę jednak, że... kiedy będę potrzebować pomocy to wtedy... będę mogła na nich liczyć. Teraz wystarczy... mi, że będą nade mną czuwać na... Srebrnej Skórce. Tak samo jak nad... Tobą, pewnie czuwa Jodłowa Igła - miauknęła, spoglądając w stronę burego tickeda. Kierowali się w stronę Borsuczej Nory a wiatr rozwiewał jej futro. Teraz jednak byli w ruchu, więc od razu zrobiło się trochę cieplej.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Na brzmienie imienia jego matki, bury odwraca głowę w przeciwnym do Białego Puchu kierunku. Stara się, by wyglądało to jak swobodne zainteresowanie spowitym śniegiem terenem, a nie jak tchórzliwa ucieczka od niekomfortowego tematu czy coś w ten deseń. Choć prawdą jest, że przez kilka uderzeń serca czuje się odrobinę spięty, niepewny własnego ciała. Różnie z nim bywa. Płomienny nieczęsto jest smutny, nie ma w zwyczaju łazić smętnie po obozie rozmyślając o przeszłości albo temu podobnych głupach. Jeśli ma jakieś życiowe motto, to jest nim nieustanne brnięcie przed siebie i nie oglądanie się na to, co było. Ważne jest to, na co można wpłynąć, a nie to, co zostało już wyryte na stałe. I tylko jego organizm niekiedy zdaje się nie zgadzać z poglądami kocura, uraczając go niekontrolowanymi wybuchami płaczu, wymiotami bez powodu, ot, tego typu niedogodnościami. I mimo że od dawna te objawy nie zatruwają mu regularnie życia, to nieufność została w Płomiennej Łapie mocno zakorzeniona. A, co jak co, publicznie nie ma ochoty się do tego przyznawać. Zwłaszcza, gdyby to było wymuszone przez jego brak kontroli nad własnymi reakcjami. To nie najlepiej świadczyłoby o jego predyspozycjach do bycia wojownikiem. A przecież on je ma. I jest gotów. Na każdą ewentualność. Zawsze był.
- Myślę... że możemy przejść do dalszej części Kodeksu - mówi wreszcie.
Jeżeli Jodłowa Igła naprawdę nad nim czuwa, to tylko daje synowi powód do żalu - bo kiedy, jeśli nie teraz, on potrzebuje pokierowania? Pomocy?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Biała wojowniczka machnęła delikatnie ogonem, a jej spojrzenie powędrowało za terminatorem. Skarciła się w myślach, że wspomniała o Jodłowej Igle. Jej śmierć nadal mogła być świeża dla jej własnego syna. Córka Fiołkowego Świtu westchnęła cicho, a następnie pozwoliła sobie trącić kocura lekko nosem.
- Wszystko w porządku? - zapytała z troską w głosie. Nie chciała, aby Płomienna Łapa czuł się z jej powodu źle. Wolała więc zapytać o jego samopoczucie aby wiedzieć, czy na pewno wszystko było dobrze.
Na jego prośbę kiwnęła głową. Jeśli czuł się gotowy, mogli przejść do kodeksu dalej. Przy okazji przeszli obok Borsuczej Nory o czym poinformowała syna Czerwonego Pazura.
- Dobrze, więc... zasada, która również dotyczy zastępców to... po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy... musi zostać wyznaczony nim... księżyc dojdzie do szczytu nieba... Kolejne zasady mówią już o wojownikach... kociętach oraz starszych. Zaczniemy więc od... terminatorów, dobrze? Jedna z zasad mówi... kocię musi skończyć przynajmniej... sześć księżyców, aby zostać terminatorem. A kolejna to terminatorom nie wolno... jeść bez pozwolenia, dopóki nie... zapolują aby nakarmić starszyznę
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?