Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Samotniczka oblizała grubym językiem pysk, tocząc dzikim spojrzeniem po Wichrzakach. Ciężko i głośno oddychała; zajęło jej długą chwilę, zanim wreszcie odpowiedziała na pytanie Mruczącej Łapy.
- Rudy z dwukolorowymi... Ha! był tutaj, jeszcze jak. Wywróżył, o tak, tak, rozciął zająca i wywróżył, że prawdziwa miłość jest głębsza, niż Jezioro, Z Którego Piją Władcy! - trudno było określić, czy była bardziej wściekła, czy zrozpaczona, w każdym razie bardzo silnie wzburzona. - A ten głupek, Odyl, powiedział mi, że to sprawdzi! Jeżeli kocham go prawdziwie, to nie utonie! - zapiała. Przednią łapą uderzyła z całej siły w śnieg, podrywając z ziemi płatki śniegu. - Nie znał drogi, więc poszedł tam z tym, jak mu tam, tym wróżbitą, bo nie znał drogi. On się utopi!
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Dwójka wojowników u jego boku także chyba nie miała pojęcia co robić w tym przypadku. Także nie szczególnie byli w stanie pomóc. Wygląda na to że negocjacje pozostawały zadaniem dla niego.
Ale przynajmniej w końcu trafili na jakieś konkrety! Podniósł ogon z zadowoleniem, słysząc odpowiedź kocicy. Widziała go i po opisie wróżenia był praktycznie pewny że z pewnością chodziło o tego samego kota. Czyli jej problem także był w jakiś sposób związany ze Szkiełkiem. Sytuacja była zdecydowanie niecodzienna, ale przynajmniej mieli jakiś ślad. Tylko jakie było znaczenie? - Naprawdę dziękuję za pomoc. Wiesz może w którym kierunku poszli...? - Szczerze nie chciał się plątać w sprawy samotników, ale jak to miało pomóc im w misji, to może było warto? "Wywróżył, o tak, tak, rozciął zająca i wywróżył, że prawdziwa miłość jest głębsza, niż Jezioro, Z Którego Piją Władcy! " - Jezioro z którego piją władcy...myślicie że chodzi o Szepczącą Sadzawkę? Wiecie gdzie to dokładnie jest...? - Zapytał ciszej, odwracając się do dwójki kotów. Słyszał o tym miejscu, jako że każdy przywódca tam kiedyś musiał pójść. Jednak sam nigdy tam nie był. Uda im się znaleźć drogę?
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Słuchał uważnie słów owej kocicy, kładąc delikatnie uszy na specyficzne słowo - jezioro. Zmrużył niechętnie ślepia i spojrzał się na Białą Puch, gdzie tylko ona mogła odczytać jego uczucia. Nie mniej jednak szybko wrócił do porządku, nasłuchując dalszych słów rudej. Poszli razem ze Szkiełkiem, aby się utopić. Wow. To nieźle.
Spoglądnął na Mruczącą Łapę kiedy ten się odezwał, spoglądając na nich. Młody wojownik chwilę się zamyślił i strzepnął ogonem, jakby to miało zasygnalizować, że podjął jakąś decyzję.
- Może być. Klany na terytoriach mają dużo zbiorników wodnych, ale to Szepcząca Sadzawka jest tym poza naszymi ziemiami. Jednak, hm, samotnicy też nie wiedzą o jej istnieniu... nie wiem, jest to prawdopodobne. I nigdy tam nie byłem, wybacz - zdarzało mi się chodzić po terenach niczyich, ale nigdy tak daleko nie zaszedłem, dodał w myśli, patrząc się na swoje łapy. Ah, co on tu robił? Był bezużyteczny na tej wyprawie. Nic nie pomagał!
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pijawka poruszyła delikatnie jednym z uszu, a następnie westchnęła cicho. Jeżeli Szkiełko wróżył takie rzeczy... czy był niebezpieczny? Skoro Odyl chciał sprawdzić, czy samotniczka faktycznie mocno go kocha, wchodząc do Jeziora, Z Którego Piją Władcy... przecież jeśli nie potrafił pływać to się po prostu utopi!
Biały Puch wysłuchała w ciszy sugestii oraz pytania jakie zadał im Mrucząca Łapa. Tak... tak to mogło być właśnie to. Szepcząca Sadzawka. Miejsce, które dawało im kontakt z Gwiezdnym Klanem. Tylko skąd wiedział o nim samotnik?
Biała wojowniczka machnęła ogonem, po czym westchnęła cicho. - Ja... ja wiem gdzie musimy się kierować - miauknęła po chwili, a następnie strzepnęła uchem. - Ale jeśli faktycznie tam idą... będziemy musieli przejść przez... przez Grzmiącą Ścieżkę - mruknęła, czując, jak przez jej ciało przechodzi dreszcz. Nie podchodziła tam, jeśli nie musiała. Ta ścieżka zabrała jej brata... nie mogła zabrać nikogo więcej.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Ruda skinęła głową, wskazując łapą z grubsza na wschód; dopiero po tym geście coś odblokowało się w jej umyśle i natychmiast z powrotem stanęła na czterech nogach z miną wysoce zdeterminowaną.
- Szukacie ich! - ogłosiła, jakby Mrucząca Łapa wcale nie powiedział jej tego kilka chwil wcześniej. Jednym susem znalazła się u boku Mruczka, otrząsając ostatnie łzy i krople stopionego śniegu z oczu. - Wybieram się z wami! Nie mogę pozwolić, żeby Odyl się utopił! - na potwierdzenie swoich słów tupnęła mocno przednimi łapami w zmarzniętą ziemię. No cóż, teraz tylko od ekspedycji zależało, czy zdecydowanie chwiejna emocjonalnie i wątpliwie inteligentna samotniczka będzie im towarzyszyć na dalszej drodze.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Chociaż odpowiedź Rysiego Pomruku nie była szczególnie pomocna w tym wypadku, to przynajmniej Biały Puch wydawała się móc pomóc w tej sytuacji. Chociaż wiadomość o konieczności przekroczenia Grzmiącej Ścieżki szczególnie nie poprawiała Mruczkowi humoru. Szczerze zazwyczaj nie zbliżał się do tamtych okolic. Słyszał że wielu kotom udało się ją przekroczyć bez problemu, jednak wszelkie niepowodzenia miały tragiczne skutki. Teraz było się zastanawiać zasadniczo czy było warto? Ryzykować by odnaleźć samotnika. Ale z każdym słowem rudej samotniczki objawiał się coraz szerszy zakres informacji jakie posiadał. Kim właściwie był Szkiełko i gdzie miał kontakty, by móc zebrać tyle informacji. Czy potencjalnie mógł być kotem który należał kiedyś sam do jednego z klanów? To by nieco wyjaśniało. - Różne myśli krążyły po głowie Mruczka, do tego stopnia że aż zaczęła go boleć od nadmiaru tego absurdu. A rusa kocica też nie pomagała, od razu przylepiając się do ich eskapady. Rany. Jak była tak niestabilna emocjonalnie, to łatwo się od niej nie oderwą. Czy lepiej było ją zabrać? Mruczek nie sądził by mogła szczególnie im pomóc, jako że przekazała wszystko co było im potrzeba wiedzieć.
- Czyli rozumiem że ruszamy do Szepczącej Sadzawki... - Biały terminator mruknął, po czym skierował się w stronę Białego Puchu. - Dałabyś radę nas doprowadzić? - Zapytał. Ufał jej znacznie bardziej niż rudej histeryczce. Jeżeli Biały Puch znała drogę, powinni pewnie ruszać, by nie marnować czasu.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Obserwował przez chwilę Mruczącą Łapę, kiedy ten zwracał się do jego Mistrzyni. Zmarszczył brwi, już raz udało mu się przejść przez Grzmiącą Ścieżkę, więc nie było wielkiej potrzeby. Może też będą mieli szczęście jeśli chodzi o intensywność biegnących Potworów?
Nagle odwrócił łeb na rudą samotniczkę i zmrużył oczy. Uderzył ogonem o ziemię. Oj nie, o ile miał serce do samotników, lubił ich, nie miał im niczego za złe, to nie będzie szedł z samotniczkę na wyprawę.
- Nigdzie nie idziesz. Siedź tutaj na tyłku i czekaj na jakieś wieści - warknął, patrząc się prosto na jej pysk. Podszedł bliżej Białej Puch i Mruczka, spoglądając na nich. Chwilę stał cicho, czekając na odpowiedź Mistrzyni. Zaraz wypuścił nosem nagromadzone, wkurzające powietrze.
- Ruszajmy, im szybciej tym lepiej.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Samotniczka... chciała iść z nimi.
Pijawka delikatnie poruszyła wąsikami, spoglądając na Mruczącą Łapę. To on był tutaj dowódcą patrolu, więc to on powinien zadecydować. Biały Puch nie chciała podejmować decyzji za niego, aby nie poczuł się przez nią urażony.
- Rysi Pomruku... - miauknęła, spoglądając na swojego terminatora. Nigdy nie słyszała, aby mówił do kogoś takim tonem. Nie zamierzała go jednak karcić, ani tym bardziej na niego krzyczeć. Zamierzała jedynie dać mu delikatną uwagę, że mógł to załatwić nieco inaczej. Jej głos był jednak wobec niego spokojny, nie karcący. Zrobiła krok w stronę pointa, a następnie przejechała językiem po jego barku. Następnie zwróciła swoje złote ślepia na Mruczącą Łapę.
- Tak... myślę, że tak - miauknęła w odpowiedzi, delikatnie kiwając głową. Wiedziała, w którą stronę mieli się kierować. Musi dać radę, jeśli nie chcieli dopuścić do tragedii oraz dowiedzieć się czegoś na temat Barwnej Ścieżki.
- Ale... Nie możemy jej tak zostawić... samej. Może pójść z nami, będę... jej pilnować. Mrucząca Łapo czy... zgadzasz się na to? - dodała po chwili spoglądając na rudą samotniczkę, a następnie na białego kocura. On tutaj dowodził. Nie mogła zrobić nic bez jego zgody.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Takiej złości ta część lasu nie widziała od dawna. Pysk samotniczki dosłownie wykrzywił się do niemożliwości, jakby każdy mięsień mimiczny wykręcił się w najdziwniejszy splot; we wściekłym grymasie obnażyła zęby i natarła na Rysia.
- Acha, MÓWIŁAM! Od początku mówiłam. Sadyści! Krwiopijcy! Bandyci! - wrzasnęła mu w pysk tonem przechodzącym w pisk. Z każdym słowem postępowała krok bliżej do Rysiego Pomruku, wreszcie niemal stykając się z nim nosami. - Chcieliby patrzeć tylko na cudze cierpienie! No jasne! A jak ty, TY, w ogóle śmiesz się tak zwracać do damy?!
Natychmiast po słowach Białego Puchu zwróciła się w stronę najpierw jej, a potem - do Mruczącej Łapy, do którego też zaraz przyskoczyła z błagalnym wyrazem pyska.
- Błagam! - jęknęła. - Powiedz mu coś i chodźmy!
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Obiekcje Rysiego Pomruku były całkiem uzasadnione, jako że Mrucząca Łapa także nie był szczególnie zadowolony z sytuacji. Jednak zdawał sobie sprawę że pozostawienie jej tutaj może nie być tak banalnym zadaniem jak kocurowi mogło się wydawać. Wydawała się zdesperowana. Chociaż jakby Mruczek miał to jakoś skomentować, poradziłby jej by poszukała sobie bystrzejszego partnera.
Biały Puch stanęła po drugiej stronie szykującego się konfliktu. Widocznie jakaś wewnętrzna potrzeba sprawiała że czuła więcej sympatii i zrozumienia niż oni. Czy to kotki po prostu tak miały? Nieważne.
Gdy samotniczka zaczęła na nowo drzeć mordę, Mrucząca Łapa szybko stanął między nią, a Rysim Pomrukiem. Musiał ukrócić ten problem, nim eskaluje.
- Dobra! Idziesz z nami. Ale trzymasz pysk zamknięty gdy nikt cię nie pyta! Nie mamy tu czasu i cierpliwości na kłótnie. - Mruczący jasno postawił ultimatum, postawą dając znać że nie ma zamiaru tego negocjować. Po chwili zwrócił się do Białego Puchu. - Jeżeli możesz to prowadź. Jak dotrzemy do Grzmiącej Ścieżki, zobaczymy co da się zrobić. Słyszałem że przejście jej jest w pełni możliwe. - Odpowiedział - I...obserwuj ją. - Dodał krótko, o wiele ciszej. Nie ufał nadal kocicy i wolał by ktoś miał ją na oku, skoro musiała iść z nimi.
Prawdę mówiąc Mrucząca Łapa sam nie był pewien co robić, jako że nawet nie był jeszcze wojownikiem. Nikt dotąd nie wymagał od niego podjęcia inicjatywy. Tym razem jednak dwójka pozostałych wydawała się bardziej zagubiona w sytuacji niż on. Czas ruszać.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Kocur oglądnął się za siebie, słysząc głos Białej Puch. Spojrzał na kotkę, przemyślając co powiedzieć. Zanim jednak udało mu się otworzyć pysk usłyszał wrzask, a ruda samotniczka wylądowała przed jego pyskiem. Wysłuchał jej słów, nie kładąc po sobie uszu, a po prostu wbijając w nią swoje błękitne ślepia.
- Czy za tymi swoimi zielonymi oczami masz jakąkolwiek myśl, czy tylko coś się tam z tyłu odbija? - zmrużył niezadowolony ślepia, wbijając je prosto w pysk kotki przed nim. - Nawet nie wiesz gdzie idziemy, możesz się po drodze zabić, pomyślałaś o tym? - mruknął, przybliżając nos, aby styknąć się z nią nosami. Wojownik nie wyglądał na złego, co najwyżej był podirytowany, ale nic więcej. Zaraz Mrucząca Łapa rozdzielił od niego samotniczkę, na co Ryś delikatnie skinął łbem. Nie mniej jednak dalej stał w miejscu i teraz słuchał Mruczącej Łapy, który najwyraźniej miał już postanowione.
Nie kłócił się z Mruczkiem, chociaż delikatnie wywrócił ślepiami. Odwrócił wzrok i spojrzał na Białą Puch oraz na terminatora. Naturalnie objął prowadzenie tej wyprawy, ale w końcu to było dość logiczne. Tylko on wiedział, jak ten cały Szkiełko wyglądał i takie tam. Puchata kita przecięła powietrze za nim.
Czekał tylko teraz na moment, w którą wyruszą w stronę Grzmiącej Ścieżki. Raz przez nią przeszedł, ale jak może być za drugim razem?
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Biały Puch położyła po sobie uszy, słysząc piski samotniczki.
Na szczęście Mrucząca Łapa szybko wkroczył do akcji, postanawiając, że kotka pójdzie z nimi. Wojowniczka wypuściła powietrze z nozdrzy, uwalniając się od stresu. Bała się, że zaraz zielonooka rzuci się jej terminatorowi do gardła! Na szczęście nic takiego się nie stało.
- Dobrze - miauknęła, po czym spojrzała na rudą samotniczkę, a następnie dała jej znać białą kitą aby do niej podeszła. Przy okazji skierowała swoje złote ślepia na Rysia, aby upewnić się, czy wszystko na pewno było w porządku. Czy czuł się dobrze, czy może nie poczuł się urażony, albo nie chciał wracać do obozu.
- Jak się nazywasz? - zapytała, kiedy ruszyła przed siebie w kierunku Grzmiącej Ścieżki. Musieli najpierw jednak przejść przez Szare Topole, jednak to nie był największy problem. Największym była sama, czarna ziemia, po której biegały potwory....
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Ryś nie poprawiał jakoś sytuacji, jeszcze bardziej dolewając oliwy do ognia. Jak można było przypuszczać, jego słowa wcale nie uspokoiły samotniczki, a wręcz przeciwnie - kocica wściekła się jeszcze bardziej.
- SZMARAGDOWYMI! - warknęła tonem tak ostrym, że Ryś niemal mógł fizycznie poczuć ukłucie. - Mam więcej myśli niż ty, chamidło jedne, z mózgiem zrobionym ze zbuka! Słodko i zaszczytnie jest umierać za swoją wiarę, ignorancie! Ty... kpie jeden!
Festiwal wyzwisk trwałby dłużej, gdyby nie dowodzący wyprawą terminator. Zielone - czy też szmaragdowe - oczy zalśniły, gdy Mruczek zgodził się ją zabrać na drogę. Z radości aż podskoczyła w miejscu i otarła o bok białego kocura.
- Naprzód zatem, naprzód! - zakomenderowała, po czym przejechała sobie łapą po pysku, imitując zszywanie ze sobą warg - i w podskokach znalazła się przy Białym Puchu. - Szczękościsk! - przedstawiła się.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Mrucząca Łapa przestał zwracać większą uwagę na Rysiego i jak jej tam...Szczękościsk. Jedynie co jakiś czas zerkał w stronę kocicy, by upewnić się że wszystko było w porządku. Głównie czy ta dwójka nie rzuca się sobie nawzajem do gardeł. Bo jeszcze tego im brakowało.
Ruszyli razem na wschód. Przynajmniej teraz wiedzieli gdzie mają się kierować. Mruczącej Łapie zależało na czasie. Rudej z resztą pewnie też chociaż w brew jej oczekiwaniom, raczej nie mogli wiele zrobić jeżeli jej partner postanowił się utopić. Przynajmniej Mruczek nie sądził by którekolwiek z nich potrafiło pływać.
Grupa przeszła docierając do Szarych Topoli, gdzie nie spotkało ich raczej nic zaskakującego. Kierując się dalej, w końcu znaleźli się niedaleko Grzmiącej Ścieżki. Teraz stało przed nimi wyzwanie by przekroczyć prawdopodobnie najbardziej niebezpieczne miejsce w okolicy czterech klanów. Mając dziwny twór dwunogów w zasięgu wzroku, Mrucząca Łapa obserwował bezkreśnie wiodącą się czarną ścieżkę. Chyba nie było żadnych potworów, ale musieli zachować pełną czujność. - Myślicie że lepiej będzie razem, czy pojedynczo? - Mrucząca Łapa w końcu zadał pytanie. Nie miał żadnego doświadczenia w tym przypadku. Nigdy w sumie nie wychodził daleko poza wschodnią granicę. Właśnie z powodu potencjalnego niebezpieczeństwa.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Wywrócił oczami na uwagę Szczękościsk. Nawet już mu się nie chciało z nią rozmawiać. Strawa dla wron z niej zostanie, jak dotrą do Grzmiącej Ścieżki. Nic więcej. Nie mniej jednak już nawet nie zwracał na nią uwagi, po prostu szedł z tyłu patrolu, oglądając się dookoła.
Kiedy dotarli już do Grzmiącej Ścieżki pod futrem Rysiego Pomruku przeszła fala zimnych dreszczy, zwiastujących nieprzyjemne wspomnienia. Kłótnia z Komarem, chęć odebrania sobie życia właśnie na tej dziwnej, czarnej powierzchni. Dopiero gdy Mrucząca Łapa się odezwał wojownik podniósł łeb i zamrugał.
- Pojedynczo - odparł szybko, mrużąc oczy na kocura. Chwilę przemyślał. - Ja mogę zostać na koniec. Będę mówił, kiedy macie biec przez Grzmiącą Ścieżkę, brzmi akceptowalnie? - zapytał się całej grupy, nawet tej rudej. Już raz tu był, poszedł za tą śmierdzącą Ścieżkę i wrócił, więc hej; miał jakieś doświadczenie.