Logo Artemidy
Krzewy Dzikich Róż
Czułem się naprawdę zmęczony - I TO TAK SERIO! Nigdy nie byłem AŻ TAK zmęczony swoimi emocjami i życiem. Nawet po śmierci Niedźwiedzia nie byłem aż tak... przybity. Zestresowany. To było naprawdę straszne. Wylądowałem w lecznicy, nie mogłem chronić Kózki i czułem się ze sobą... tak źle...
Udało mi się jednak wyzdrowieć i z chęcią wyszedłem z obozu wariatów wraz z moją partnerką. Odetchnąłem, kiedy oddaliliśmy się od terenów Klanu Cienia. Prawie cały stres ze mnie zszedł, kiedy byliśmy co raz dalej i dalej. Kózka wplatała mi w futro kolorowe kwiatuszki, a ja uśmiechałem się do niej lekko. Cieszyłem się, że była obok mnie. Cieszyłem się, bo dzięki niej moja głowa odpoczywała. Ja odpoczywałem. Czułem przy niej spokój, czułem się przy niej bezpiecznie. I miałem nadzieję, że ona też. A kiedy tak wplatała jednego z kwiatków w moje futerko, przejechałem delikatnie językiem po jej policzku.
Uśmiechnąłem się, kiedy kotka popędziła do krzaka z różami, a ja sam popędziłem do krzaczka od drugiej strony, aby znaleźć najpiękniejszy z kwiatków. I kiedy też taki znalazłem, zerwałem go powoli, uważając na kolce. Miałem nadzieję, że wyprzedzę Kózkę w pozbywaniu się kolców z łodyżki kwiatka. Ostrożnie - ale szybko! - zdejmowałem ostre obiekty i kiedy już byłem zadowolony, w podskokach udałem się do Kózki. Miałem nadzieję, że nic się jej nie stało i nawet się przestraszyłem, kiedy jej nie znalazłem od razu - ale to tylko ja obszedłem krzak od drugiej strony no i po prostu Kózka była lekko dalej.
Uniosłem podbródek do góry, wyprostowałem się i podszedłem do ukochanej nieco spokojniej, po czym trąciłem ją noskiem w bark.
- Najpiękniejsza róża dla najpiękniejszej kotki w caaaaałym wszechświecie! - mruknąłem, wcześniej układając różę pod jej łapkami, aby nie napluć na nią śliną podczas próby mówienia z kwiatkiem w pyszczku. No musi być romantycznie przecież! Dla Kózki WSZYSTKO co najlepsze. Zasługiwała na to. Bardzo zasługiwała. Była taka cudowna. Wspaniała. Delikatnie stuknąłem ją noskiem w nosek, uśmiechając się szerzej i uświadamiając sobie, że bardzo ją kocham. Kochałem ją najmocniej na całym świecie! I tak zostanie już na zawsze.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zajęła się przeczesywaniem krzewu, ostrożnie pozbywając się kolców z róży, kiedy wreszcie się na jakiejś zdecydowała. Myślała, że szło jej całkiem sprawnie, dopóki nagle zza krzewu nie wyskoczyła znana jej dobrze kręcona mordka, na której widok odbierało jej dech w piersi. Uśmiechnęła się, stawiając uszy na baczność, gdy ten nagle ułożył różę u jej łap. Zamrugała, zaskoczona ekspresowym tempem partnera.
- Wyprzedziłeś mnie. - Zamruczała z lekkim chichotem, czując jak ciepło ją zalewa od środka. Musnęła lekko płatki róży, którą przyniósł Kudłaty, uśmiechając się pod nosem. Toż to ona miała mu załatwić różę, a nie on jej. Szybko odwróciła się z powrotem do swojego pierwotnego zadania, dokańczając usuwanie kolców i ostrożnie wyrywając łodygę. Jeden z płatków odpadł, szybko pochyliła się aby złapać go nosem, o mało się nie przewracając. Podniosła łeb, spoglądając na partnera z iskierkami w oczach, przechylając łeb i obserwując dzieło.
Prezentował się wspaniale - z kwiatami czy bez - nawet nie musiała dodawać róży. Ostrożnie obeszła go wokół, układając kwiat przy uchu Kudłatego, a złapany wcześniej płatek - przenosząc z jej nosa na czubek jego. Wysunęła się zza wojownika, z lekkim parsknięciem mrucząc na ten widok.
- Najciekawszy krzaczek jaki w życiu widziałam. - Zaśmiała się, zasiadając obok. - Że też wcześniej nie wyhodowałeś kwiatów. Pasują jak ulał. - Dodała drocząco, czule przyciskając pysk do policzka Kudłatego.
Kochała takie momenty. Zero zmartwień, strachu, stresu... Po prostu oni, w dwójkę, ciesząc się z najmniejszych rzeczy. Z drobnych gestów, z tego pięknego uśmiechu, jaki widziała na pysku Kudłatego. Zamruczała cicho, czując przyjemne dreszcze radości w całym ciele. Niedługo nie będą się musieli martwić niczym. Niedługo już wszystko będzie tak, jak powinno było być od zawsze. - Niedługo... Niedługo będziemy mogli w spokoju odpocząć. Nie będziemy musieli specjalnie wędrować poza tereny, aby spędzić czas bez żadnych zmartwień... - Mruknęła cicho. W ten sposób nie złamie obietnicy Bajorko, a... A przy tym nie będzie wiecznie okłamywać Kudłatego. A także podnieść go na duchu. Przebywanie w obozie było okropne, ale niedługo wszystko się zmieni. - Niedługo się to wszystko skończy, zobaczysz. - Dodała głosem pełnym zapewnienia.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamruczałem cicho, uśmiechając się jeszcze szerzej, gdy spoglądałem na szczęśliwą Kózkę. Ruszyłem lekko do przodu, chcąc złapać kotkę, gdy to się prawie przewróciła, jednakże całe szczęście nic się nie stało i mogłem odetchnąć z ulgą. Nie chciałem, aby coś jej się stało - po prostu bym tego nie przeżył.
Wyprostowałem się, unosząc podbródek, kiedy Kózka zaczęła mnie oglądać z każdej strony. Chciałem się dla niej prezentować jak najlepiej! Dla niej. Pozwoliłem jej na udekorowanie mojego futra kolejnym kwiatkiem - tym razem różą. I również płatek róży znalazł się na moim nosku, a ja skorzystałem z okazji i wystawiłem język, aby dotknąć nim jej mordki. Teraz jednak postawiłem sobie za zadanie utrzymanie płatka kwiatka na nosie.
- Byłbym twoim osobistym krzaczkiem - zamruczałem, kiedy policzek Kózki przylgnął do mojego. Odetchnąłem spokojniejszy, ciesząc się naszą wspólną chwilą bliskości. Potrzebowałem tego. Tyle stresu, który przeżywałem - przeżywaliśmy - w ostatnim czasie, nie nagromadziło się u mnie nigdy w całym życiu!
Podnosiłem głowę wyżej, słysząc jej wyznanie. Delikatnie uchyliłem mordkę, po czym ją zamknąłem. Nie wiedziałem, czemu była tego taka pewna jednakże... nie pytałem. Ufałem Kózce i zamierzałem jej ufać zawsze i na zawsze. Kochałem ją całym sercem i po prostu wiedziałem, że mnie nie okłamuje.
- Naprawdę na to liczę. - miauknąłem cicho, podchodząc bliżej ukochanej. - Chciałbym aby to się skończyło. Abyśmy mogli żyć spokojnie ze sobą. - mruknąłem, lekko owijając ogon wokół tego kózkowego - Abyśmy mogli pomyśleć o... założeniu rodziny... - dodałem z nadzieją, spoglądając w zielone oczy Kózki.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z jej pyska wydobył się lekki śmiech, słysząc słowa Kudłatego. Jej osobisty krzaczek, o który by mogła dbać i chronić.
- Tak jak to, że ja bym była twoim drzewem? - Spytała, przypominając sobie o ich rozmowie sprzed paru księżyców. W końcu Kudłaty wdał się w głęboką analizę tego, jakby się nią zajmował, gdyby nagle zmieniłaby się w drzewo. Albo jakby już była drzewem...? Nie pamiętała do końca jak w ogóle doszło do tamtej dyskusji, ale miło się ją wspominało tak czy siak.
- Może bylibyśmy tymi, no- roślinkami razem. Moglibyśmy rosnąć obok siebie. - Gdybała, nie kryjąc rozbawienia w głosie. Słyszała samą siebie, słyszała, jak głupawo to brzmiało, ale nie czuła wstydu. Miło było tak móc z rozmawiać o głupotkach, a jako rośliny... Prowadziliby na pewno spokojniejsze życie niż teraz.
Gdy Kudłaty znowu się odezwał, strzepnęła lekko uchem, otwierając nieco szerzej oczy. Nie spodziewała się tego tematu- A może nieco spodziewała? Wiedziała, że na pewno kiedyś znowu o tym porozmawiają, że będą musieli o tym znowu porozmawiać, a też nie czuła teraz równie wielkiej niepewności, co wcześniej. Właściwie, to w ogóle jej nie czuła. Zamiast tego przechyliła lekko łeb, wpatrując się w partnera.
- ...Moglibyśmy. - Potwierdziła, przytakując głową. Ruszyła lekko ogonem, zawijając go nieco bardziej wokół ogona Kudłatego, słysząc przewijające się przez jej łeb milion myśli naraz. Niby było ich mnóstwo, a zarówno tak mało, że miała w głowie pustkę. Nie taką, podczas której zazwyczaj panikowała, nie wiedząc co powiedzieć. Teraz był to spokojny moment, podczas którego przyglądała się głęboko Kudłatemu, praktycznie słysząc bicie własnego serca. - Myślałam trochę o tym. Od kiedy ostatnio o tym rozmawialiśmy. Nie jakoś, wiesz, szczególnie dużo, ale myślałam. I właściwie to... miły pomysł - Odwróciła lekko wzrok, spoglądając teraz na kryzę Kudłatego. Wzięła głębszy oddech, wtykając nos w futro partnera, uważając na to, aby przypadkiem nie zrzucić znajdującego się obok kwiatka.
- Już trochę minęło, chyba jestem powoli gotowa. Nie szkodzi o tym pomyśleć. Co o tym sądzisz? - Wyznała. W końcu... sama mówiła, że zaraz wszystko się uspokoi. No i tak będzie, nie widziała innej możliwości, teraz była tego szczególnie pewna, czując obecność Kudłatego przy niej. Mogli porozmawiać, na spokojnie, bowiem teraz nie rzucały nią takie emocje i strach, jak kiedyś. Chyba faktycznie była gotowa, trochę dziwne to było uczucie, wow.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dokładnie. - miauknąłem z szerokim uśmiechem, po czym liznąłem ją w policzek. Zaraz potem zamruczałem, kiedy to kotka stwierdziła, że moglibyśmy być roślinkami razem. - Oczywiście! Rósłbym zaraz obok ciebie, a nasze korzenie byłyby ze sobą połączone! Razem byśmy marzli w zimnej porze i słuchali śpiewu ptaków podczas ciepłych dni. Podziwiałbym cię każdego dnia i nocy i byśmy byli nierozłączni. I żylibyśmy w spokoju. - westchnąłem rozmarzony taką wizją życia. Zaraz jednak drgnąłem, kiedy to coś zaszeleściło nad naszymi głowami, jednakże nie było to nic innego, jak zwykły ptak. Odetchnąłem z ulgą. Nie chciałem, aby kotce się coś stało, dlatego też ponownie wróciłem spojrzeniem do kotki.
- Naprawdę? - miauknąłem z nadzieją, patrząc na kotkę z czułością. Przytuliłem się do niej mocno, ciesząc się, że był to dla niej niezwykle miły pomysł. Cieszyłem się, że też chciała założyć ze mną rodzinę, że myślała o tym, abyśmy mieli swoje małe pociechy. Małe kulki, które byłyby naszymi małymi kopiami. Bylibyśmy dobrymi rodzicami... A w każdym razie to Kózka, byłaby najlepszą mamą dla naszych kociaków! Była silna, mądra i piękna! Najlepsza mama, jaką mogłyby mieć.
- Jasne, to... tak. Podoba mi się ten pomysł! - zamruczałem głośno - No to... Ja chcę, abyś ty wiedziała, że jeśli byś zmieniła zdanie to się nic nie stanie! Bo ja cię kocham niezależnie od wszystkiego. No i twoje dobro jest dla mnie najważniejsze. I jesteś najwspanialszym co mnie spotkało w życiu i będziemy ze sobą już na zawsze.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiech zniknął jej powoli z pyska, gdy powędrowała wzrokiem w kierunku, w którym spojrzał się Kudłaty, również dostrzegając jakiegoś ptaszka. Westchnęła cicho, kładąc swoją łapę na tej należącej do ukochanego, aby go zapewnić, że wszystko było w porządku. Był nerwowy, nigdy jeszcze nie widziała go w takim stresie. Właściwie, to nigdy w ogóle go tak nie widziała, dopóki nie zaczął się ten cały burdel w Cieniu. Przez moment rozważała... Zastanawiała się, nad powracającym od czasu do czasu w jej głowie temacie odejścia, które kiedyś zaproponował. Nieprzyjemny był to temat, a myśl, że znowu Kudłaty miałby się zapierać, aby dla niej zostać... Była co najmniej niepocieszająca. Pozostało tylko czekać. Oby jak najkrócej.
Przytaknęła lekko łbem na zapewnienia rudego, uśmiechając się szeroko. Oderwała się od jego kryzy, a następnie pochyliła się, aby oprzeć łeb o czubek jego głowy. - Dziękuję. - Mruknęła cicho, przymykając oczy. - Mam wrażenie, że nie mówię tego wystarczająco. Cieszę się, że jesteśmy razem, że przy mnie jesteś. Kocham cię.
Zamilkła na dłuższą, wpatrując się w zamyśleniu przed siebie. Odchrząknęła nieswojo, lekko trzepiąc uchem, uderzając nim lekko o ucho partnera. - Właściwie... To co dokładnie... Powinniśmy omówić? Musimy coś konkretnie przygotować, czy jak? - Pomyśleć, tak, mogli, nie miała problemu. Problem leżał w tym, że nie wiedziała... o czym się w takich sytuacjach myśli. No... czy chcą czy nie, a już uzgodnili, że chcą. Miała nadzieje, że Kudłaty był trochę bardziej zaznajomiony z tematem, bo ona nie wiedziała nic a nic. - Czy co, czy na kiedy to planujemy i w ogóle? - Pokręciła lekko łapą w powietrzu, niezręcznie się przy tym śmiejąc. Skoro już zaczęli ten temat, to mogli równie dobrze go dokończyć.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ja ciebie też kocham - miauknąłem, uśmiechając się szerzej i czując jej głowę na swoim czubku głowy. - Nie przejmuj się. I tak wiem, że mnie kochasz, no bo kochanie to nie same słowa ale też czyny. I ja czuję, że mnie kochasz tak mocno, jak ja kocham ciebie. - zamruczałem, przymykając lekko oczy. Czułem się przy Kózce tak... dobrze. Bezpiecznie i cicho.
I w takiej spokojnej cichy pozostaliśmy na dłuższy moment, a ja dałem Kózce czas na to, aby się zastanowiła. Nie potrzebowaliśmy się spieszyć. Dopiero czując lekkie trzepnięcie w ucho, otworzyłem ślepia i spojrzałem w górę, widząc podbródek orientalki nad sobą. Wyciągnąłem język, chcąc dotknąć nim jej futerka, ale niestety był zbyt krótki. Bez sensu!
- Eeeeeee - zamilkłem na chwilę, zastanawiając się nad pytaniami partnerki. - Noooooo - zmarszczyłem nosek, zastanawiając się, co powinniśmy ustalić przed kociakami. - No będą ładne! Po mamie. - zamruczałem po chwili dłuższego zastanowienia.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciepło ogarniało jej serce z każdym słowem ukochanego, a na nieudaną próbę liźnięcia jej sierści zareagowała radosnym mruknięciem. Wypuściła żartobliwie powietrze z płuc prosto w ucho Kudłatego, śmiejąc się przy tym.
- ...Weźmiemy parę róż ze sobą? W obozie chyba żadnych nie ma, moglibyśmy nimi udekorować nasze posłanie. - Zaproponowała nagle. Może z drugiej strony to dobrze, że żadnego krzaka nie było? Dzięki temu były rzadkim, bardziej ekscytującym dla oka widokiem.
Parsknęła cicho, słysząc odpowiedź rudego. Okej, czyli był on równie niekumaty w tym temacie, co ona. Trochę ją to podniosło na duchu, nauczyliby się wszystkidgo razem, w swoim tempie. - ...I równie wielkie serce co tata. No i jego wyobraźnię. - Mruknęła w odpowiedzi, uśmiechając się szerzej. Nauczą się, to z pewnlścią. Chociaż zawsze miłoby było być jakkolwiek przygotowanym. - Może popytam parę osób. Gasnący Dech dobrze sobie radziła, może doradzi nam co nieco. Ale... myślę, że sobie damy radę.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zatrzepotałem uchem, czując ciepły podmuch powietrze na swoich uchu. Przy Kózce czułem się tak dobrze, miło. Przy niej wiedziałem, że niczego mi nie brakuje, że kocham ją tak bardzo, że zrobiłbym dla niej dosłownie wszystko! Wiedziałem, że ona mnie kocha i to mi wystarczyło. Ja kochałem ją, jak nikogo nigdy i przenigdy już tak nie pokocham. Kózka była moim tlenem. Była... cudowna.
- Oczywiście! Możemy przyozdobić je czymś jeszcze... O, wełna! W najbliższym czasie przejdę się do jednego z gospodarstw i przyniosę. Możemy też dodać ptasie pióra. Jak będzie już zimno to będzie nieco cieplej... Chociaż z tobą jest mi zdecydowanie milej spać w chłodniejsze wieczory. - zamruczałem, uśmiechając się szeroko do partnerki. Starałem się nie zwracać uwagi na otoczenie, chociaż co jakiś czas zerkałem kątem oka dookoła, czy wszystko było w porządku. Nie chciałem jednak psuć tak miłej atmosfery.
- Będą wspaniałe i idealne po prostu. - odparłem z przekonaniem, po czym naparłem lekko na bark partnerki. Nie miałem szansy jej ruszyć - była zdecydowanie lepiej zbudowana ode mnie i... podobało mi się to. Była silna. Dzielna! Cudowna kotka. Chciałem jej jednak dać znać, że chcę się położyć przy niej. Lekko kiwnąłem głową na wzmiankę o tym, że zapyta parę innych kotów o radę.
- O! I moglibyśmy jeszcze pomyśleć o imionach! TO BARDZO WAŻNE! Chociaż wiesz, ja w sumie nie przywiązywałem nigdy wagi do swojego, no bo przecież mamy po parę imion w ciągu życia. No ja byłem Kocurkiem, potem Kudłatą Łapą, a teraz Kudłatym Obłokiem! ALE TO TAKIE EKSCYTUJĄCE! Bo przez jakiś czas będą nosić takie imiona, jakie im damy! WIEM! SKORO TY JESTEŚ KÓZKA TO MUSI BYĆ KOZIOŁEK! Albo wiem, Owieczka! I... eee... BARANEK! Królieczek? OH, jeszcze może być OSIOŁEK! Widziałaś kiedyś osła? To takie prawie konie. KONIK WŁAŚNIE! Jeju, Kózka, a tobie co się podoba! Tyle imion!
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wełna? Uniosła lekko brew, próbując wyobrazić sobie ich legowisko, przyozdobione kawałkami wełny. I piórami, piórami. Ojej, jak tak dalej pójdzie, to posłanie będzie zrobione w większości właśnie z takich znalezisk, a mchu będzie tyle, co nic! Chociaż wcale nie uważała, że było to złe, nie, nie. Wręcz przeciwnie, byłoby widać, że jest to ich. Osobliwe, ich własne.
- Tylko uważaj na siebie, dobrze? ...Nie wiem jak chcesz wełnę zebrać, chyba nie musisz jej... wyrywać owcom i w ogóle, nie...? - Bo w sumie to... nie była pewna. Jak to działało? Słyszała, że dwunogi jakoś pozyskują wełnę, ale nigdy się nie zagłębiała w to, w jaki sposób. Wolała nie, jeśli to miałoby być w jakiś sposób bolesne dla owiec.
Przełożyła łapę przez łapę, stawiając je ponownie na ziemi dla balansu, gdy Kudłaty naparł na jej bark. Bez słowa zerknęła szybko na kocura, a następnie położyła się na ziemi, układając łapy pod klatką piersiową, wypuszczając cicho powietrze z płuc. Słuchała go dalej, przymykając oczy i dając sobie nieco odpłynąć, rozmyślając nad jego słowami. Jej szczurze uszy stanęły sztywno, a Kózka poczuła przyjemny trzepot w brzuchu, gdy ukochany zaczął już wymyślać imiona. Z jej pyska wydobył się zduszone, rozbawione mruczenie, przytakując głową na każdy pomysł.
- Podobają mi się, widzę tu jakiś motyw... - Uniosła brewki, patrząc na kocura znacząco. Następnie podniosła pysk, wpatrując się w nicość w rozmyśleniu. - No to są jeszcze... o, wiem. Kurka, Kogucik... Hmm... O, Krówka. Zwłaszcza jakby było właśnie takie w łaty, pasowałoby. Co tam jeszcze jest... - Mruknęła, próbując coś jeszcze wymyślić, czego Kudłaty nie wymienił. No właśnie, czego nie wymienił! Niektórych z tych zwierząt nawet nie znała, bo osioł? Podobne do koni, ale nie koń, to dużo jej nie mówiło. - O, może być też Świnka albo... albo Gąska. Hm, chociaż mamy już jedną Gęś w klanie. W sumie Bażanta też...
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wiesz co, czasem ludzie biorą od nich wełnę i czasem idzie ją dorwać tak o! Albo zapytam owce, czy może nie chciałyby mi trochę oddać - zaśmiałem się, uśmiechając się szeroko do partnerki. Chciałem, abyśmy mieli jak najbardziej miękkie posłanie się da! I byłoby nam cieplutko i mięciutko i w ogóle! Chociaż może uda mi się znaleźć coś równie miękkiego - jak właśnie ptasie pióra! - gdyby ludziom nie wypadło trochę wełny.
Kiedy Kózka się położyła, ja sam klapnąłem obok. Szybko chwyciłem płatek róży w zęby - spadł mi z nosa cwaniak! - po czym położyłem go sobie przy łapkach. Przytuliłem się do Kózki, opierając głowę o jej bark i pomrukując cicho.
- Motyw? O, FAKTYCZNIE! - sam wcześniej tego nie zauważyłem, ale wymieniłem same zwierzaki, które znaleźć można u dwunożnych. Wsłuchałem się uważnie w imiona, jakie zaproponowała partnerka, po czym radośnie liznąłem ją w szyję. - O! I jeszcze jest takie zwierzę, to nie wiem czy kiedykolwiek widziałaś, bo ja je spotkałem, gdy żyłem poza klanem. To są takie ptaki, nazywają się indyki i jeszcze są perliczki! I ONE MAJĄ KROPECZKI! I mógłby być jeszcze właśnie Indyczek i Perliczka! Będziemy mieli caaaaaaałą gromadę! A Gąska czy Bażant no to trudnoooo. Chyba, że zapytamy ich, czy mają coś przeciwko, ale nie musimy tak nazywać naszych maluszków! Wymyślimy coś innego. Chyba, że ci się te imiona bardzo podobają to wtedy z nimi pogadam, obiecuję. - zamruczałem, wtulając się szyję mojej dymnej chmureczki. - Ej właśnie, bo przyszedł do mnie Bażant i powiedział, że jestem jego ojcem! A ty mamą! CZYLI MY JUŻ MAMY KOCIAKA JEDNEGO! Szkoda, że nie wiedzieliśmy szybciej, ale wydaje mi się, że wyrósł na dobrego kota! I już dałem mu... ojcowską radę! Ja...! Kózka, będziemy najlepszymi rodzicami na świecie i damy sobie razem radę. Jesteś c u d o w n a. Kocham Cię. - zamruczałem, uśmiechając się zadowolony. Jednocześnie zerknąłem jednak w stronę, z której wydawało mi się, że coś widziałem, ale kiedy upewniłem się, że nic tam nie ma, ponownie wróciłem myślami do swojej ukochanej.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Parsknęła na samą myśl, czując jak jej barki drgają ze śmiechu, co pewnie partner mógł z łatwością poczuć, nawet gdy ten śmiech był leciutki. - Umiesz gadać z owcami? - Spytała, unosząc wyżej koniuszki pyska. No, cóż mogła rzec, Kudłaty był kotem wielu talentów, do których teraz najwyraźniej mogła również doliczyć parę języków. Ale żeby owczy? No, cóż, z pewnością miał on swoje zalety.
Przeciągnęła się lekko u jego boku, aż jej kończyny lekko zadrżały. Potem rozluźniła się bardziej, ugniatając ziemię pod nimi i mrucząc, cały czas słuchając przyjemnego głosu partnera. No i tego, co mówił, rzecz jasna. Ale lubiła jego głos, był taki kojący i pobudzający naraz. Przechyliła lekko łeb, podśmiechując się cicho gdy ten ją liznął po szyi.
A po temacie imion przyszedł temat kolejny, który chciała na dniach już poruszyć, rzecz jasna, ale kompletnie jej z głowy wyleciało. Mrugnęła powoly, wypuszczając głęboko powietrze z płuc.
- Ah- Kurde, wyprzedził mnie. Sam mnie tym zaskoczył, nie myślałam, że na serio będzie nas uważać jako swoich rodziców. - Odparła, odchrząkując lekko. A zaczęło się od jednego, prostego słowa. Żartowała, nazywając go na początku treningu "synkiem", nie myślała nigdy, że kocur weźnie to na poważnie. Musiała mieć teraz na uwadze, by nie nazwać już ponownie tak żadnego terminatora, bo jeszcze przypadkiem skończy z kolejnymi adoptowanymi dziećmi. Chociaż kto poza Paliwodą byłby zdolny do natychmiastowego zaakceptowania takiej rzeczy, zwłaszcza gdy był to żart? Hm. Kudłaty, na przykład.
Westchnęła, owijając swój szczurzy ogon wokół grubej, pokręconej kity partnera, a z jej gardła cały czas wydostawało się radosne mruczenie. - Ja ciebie też. - Odparła cicho, gdy ciepło zalało ją od środka ponownie.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie wiem, ale zawsze mogę spróbować - zaśmiałem się cicho. - Kto, wie może one rozumieją nas? - zapytałem, uśmiechając się do niej. Wyszczerzyłem się lekko, przytulając się do niej nieco mocniej.
- No, jesteśmy na serio jego rodzicami! Nawet podobny do nas jest. - odparłem nieco poważniej, ale nadal z uśmiechem na mordce. Przecież Bażant był niezwykle podobny zarówno do mnie jak i do Kózki! Może faktycznie, jakoś doczekaliśmy się własnego kociaka, a nawet o tym do końca nie wiedzieliśmy? Może inna kotka mogła urodzić nasze dziecko? MOŻNA TAK BYŁO? Oby to była jednorazowa sytuacja! To by było niezwykle dziwne, gdyby tak się działo cały czas - koniec końców fajnie byłoby znać swoje dzieci, no nie? I nie fajnie, że ktoś je zabierał.
- Wiesz, że poprosił mnie o pomoc w poderwaniu kotki? I pytał, jak mi się udało poderwać ciebie! A ja dalej nie wiem, jak udało mi się zwrócić uwagę tak pięknej, inteligentnej i walecznej kotki jak tyyyyy~ - zamruczałem prosto do jej uszka, wyciągając przy tym szyję nieco wyżej. Cieszyłem się z bliskości partnerki, czułem przyjemne ciepło, jakie rozchodziło się po całym moim ciele w tym momencie. Przytuliłem się do niej jeszcze bardziej, przymykając lekko oczy.
Kózka była przepiękna. Mądra. Wspaniała. Waleczna. Wesoła. Była idealna. Pamiętałem moment, gdy pierwszy raz zobaczyłem ją w obozie. Od razu mnie zachwyciła! A gdy ją bliżej poznałem, oczarowała mnie sobą jeszcze bardziej. Każda część niej, zarówno fizyczna część jak i jej charakter, były cudowne. Imponowała mi swoją walką o swoje przekonania, swoją walecznością. Oddaniem. I tym, jak dobrze mnie rozumiała! Poza tym uwielbiałem jej słuchać, ale nie tylko. Nasze wspólne leżenie, spędzanie razem czasu, jakieś drobne gesty jak lekkie szturchnięcie, nawet zwykłe, ciepłe spojrzenie, były czymś wspaniałym. Przynoszenie sobie zwierzyny po patrolu, albo wspólne spacery. Wszystko to uwielbiałem! Kochałem ją całą. Kózka była moim słońcem, bez niej pozostałbym w ciemności. Mogła też być moim księżycem, bo nawet w najciemniejszą noc, księżyc zawsze jasno świeci. Ale była też gwiazdką wskazującą drogę! Moja Kózka mogła być po prosu wszystkim.
- Kooooocham cię. Nawet nie wiesz, jak bardzo lubię to mówić. - zamruczałem, ocierając się głową o jej szyję. Zaraz potem delikatnie zacząłem podgryzać jej futerko na szyi, co jakiś czas przejeżdżając też swoim językiem po zmierzwionej sierści.
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może zrozumieją. Pokręciła jedynie głową, wciąż niezmiernie rozbawiona pomysłami, jakie produkowała głowa partnera. Wydawało się, że wyobraźnia Kudłatego nie miała granic, do dziś pamiętała, jak kocur wysnuwał swoją teorię o spadającym słońcu, obiecując, że ją kiedyś nad takie zabierze, jeśli będzie coś takiego miało miejsce. Były to idee niemożliwe, zupełnie abstrakcyjne i irracjonalne, a jednak uwielbiała słuchać, gdy partner wymyślał coś nowego. Po części liczyła na to, że słońce faktycznie spadnie do Mgielnego Bajora, a Kudłaty będzie w stanie porozumieć się z owcami.
- Hmm... Schlebiasz sobie. - Mruknęła w odpowiedzi, przekręcając na moment łeb tak, aby go liznąć w podbródek. - Spadłeś mi prosto ze Srebrnej Skórki- No, w sumie to z gałęzi. Nie boisz się mówić tego, co ci leży na sercu. Jesteś najjaśniejszym promyczkiem, który rozświetla ten ponury Klan. Ja- Jestem w ciągłym- Podziwie, jak potrafisz zobaczyć dobro we wszystkim, jak troszczysz się o swoich najbliższych. - Wysapała. Nie wiedziała, czy w ogóle by sobie poradziła, gdyby Kudłatego nie było w jej życiu. Nie, nie poradziłaby. Nie dałaby rady z ciągłymi problemami, które zwalały się o krok na głowę. A z nim? Miała dla kogo żyć, mogła każdy dzień zaczynać z uśmiechem widząc, że Kudłaty jest przy jej boku.
- Ja też. Ja ciebie też. Nigdy o tym nie zapominaj. - Mruknęła ponownie, lekko uderzając czubkiem głowy o jego podbródek, mrucząc głośniej, gdy ten przejeżdżał czule językiem po jej karku.
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mhmm~ - zamruczałem cicho, uśmiechając się. Cieszyłem się, że Kózka też uważała mnie za kogoś ważnego dla niej. Cieszyłem się, że mnie kocha. Czułem się doceniany i miałem nadzieję, że ona też czuje się doceniana przeze mnie. - Czyli jesteśmy swoimi całymi światami. - skwitowałem zadowolony, przejeżdżając językiem po policzku ukochanej. - Nawet nie potrafię wyrazić słowami tego, jak bardzo cieszę się, że cię mam. Jest to takie... dziwne, bo zazwyczaj wiem, co powiedzieć. - odparłem nieco ciszej, po czym spojrzałem w oczy Kózki. W te piękne, zielone ślepia. - Jesteś najwspanialszym co mnie w życiu spotkało. Bez ciebie to nie byłoby to samo życie, jakie mam teraz. Jakie mamy teraz. Razem. I tak już na zawsze, do końca - mruknąłem cicho, po czym ponownie przystąpiłem do czułych pieszczot, jakie chciałem dać Kózce. Przejeżdżałem językiem po jej szyi, co jakiś czas delikatnie ją podszczypując. W pewnym momencie złapałem ją delikatnie za uszko. Czułem ciepło, rozlewające się po całym moim ciele. Czułem ciepełko na sercu, kiedy byłem z nią tutaj, spędzając wspólnie czas. I nie wiedzieć czemu, nagle zapragnąłem być jeszcze bliżej. Tak... naprawdę bliżej! Dlatego też w pewnym momencie przejechałem parę razy językiem po karku Kózki, po czym trąciłem ją pyszczkiem w zagłębienie szyi.
- Czy ja... Czy mógłbym... Czy moglibyśmy...? - zapytałem cicho, wyczekując na zgodę Kózki. Nigdy nie zrobiłbym czegoś bez jej zgody - obiecałem jej to już kiedyś i nie wyobrażałem sobie, aby miało być inaczej. Kochałem ją, szanowałem jej zdanie, podziwiałem ją. Jej dobro było dla mnie najważniejsze z najważniejszych. Poza tym... KOCHAŁEM JĄ NO!!!!
Kiedy jednak otrzymałem zgodę, przejechałem językiem po jej policzku. I nawet nie wiedziałem, kiedy tak się stało... No podążałem za instynktem, który nawet nie wiedziałem, że istnieje. Przejeżdżałem językiem najpierw po mordce kotki, zaraz potem schodząc do szyi, a następnie znowu do karku. Sam w pewnym momencie wstałem powoli z ziemi, nadal mając splątany ogon z ogonem mojej partnerki. Czułem się, jakby jakaś dziwna siła przejmowała nade mną kontrolę! Delikatnie chwyciłem ją zębami za kark, no i tak naprawdę nawet nie wiedziałem, kiedy znaleźliśmy się bliżej siebie...!

[ . . . ]
[Obrazek: BiDK5C8.png]
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości