Logo Artemidy
Krzewy Dzikich Róż
Uśmiechnął się mimowolnie, acz… słowa wojowniczki nie zrobiły na nim szczególnego wrażenia. Tyle księżyców ile żyje, tyle słów ile usłyszał pod swoim adresem, wszelkie obelgi, określenia i postrzeganie go jako kogoś bezsilnego — to wszystko nauczyło go, iż swoją siłę musi znaleźć w czymś innym. Fizycznie leżał i kwiczał. Stał się więc mówcą, krętaczem, manipulatorem i bajkopisarzem tak dobrym, że w pewnym momencie i koty z osiedla ujrzały w tym łysym, słabym kocie autorytet.
Nie potrzebował więc głuchych słów, iż to — co miał świadomość, że jest jego słabością — że wcale, a wcale nią nie była.
A jednak się uśmiechnął. Zakłopotany, nieco zawstydzony i zmieszany. Niedoceniony pieszczoszek właśnie usłyszał o sobie coś pozytywnego. Coś co sprawiło mu taką przyjemność, iż nawet nie wiedział co powiedzieć. Uchylał więc pyszczek i zamykał, żadne słowo nie zostało wypowiedziane. Pozwolił ciału reagować naturalnie, nie wymuszał ruchów, ani szczególnych zachowań, przynajmniej nie teraz. Grał, a w roli był perfekcyjny. Uciekł spojrzeniem nieco w bok, zakłopotany, zawstydzony.
— Czyli osiedle i las aż tak się pod tym względem nie różnią — podsumował jedynie, jakoby właśnie dopiero co to odkrył!
Głupi pieszczoszek, nie znający życia… nie znający lasu, a jedynie kojarzący rzeczy ogólne, logiczne.
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chyba poprawiła mi humor. Chociaż tak trochę. Wyglądał przez chwilę jak taka ryba bez wody, otwierając i zamykając swój pyszczek. Oh, gdyby wiedziała, że to tylko gra.
- Tak, chyba... Choć proszę cię, nie próbuj chodzić na tereny klanów. Jak już ostatnio ci wspominałam, klany są bardzo terytorialne i nie każdy przejdzie od razu do rozmów
- mruknęła. Rozmowa. To musiał być jego atut. Juz tyle razy patrzyła na niego swoimi zielonymi jak las oczami, że umiała określić jak bardzo jego sylwetka była smukła. Nawet gdy miał to żółte coś na sobie, które idealnie pasowało mu do oczu. Musiała przyznać, że nie widziała nigdy tak zjawiskowe go kota. Też trochę dziwnego, ale na razie zbytnio nie mogła nic o nim złego powiedzieć. Choć czasem miała wrażenie, że coś z nim nie gra.
- A właśnie, jesteś może głodny? - spytała, chcąc zakończyć temat podobieństw między osiedlem a klanami.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kolejne podobieństwo. To jednak było takie… iście gangowe. Na tereny nie wchodzić bo przemoc. Choć… gang był nieco bardziej elastyczny w owej zasadzie… jak miałeś dobrą zapłatę, mogłeś przejść. Trzeba umieć się ustawić, Klany jeszcze tego nie odkryły, a on nie zamierzał podpowiadać.
— O nie, nie… — krótki nerwowy śmiech — …nie w głowie mi załazić komukolwiek za skórę — powiedział co wiedział, mają w głowie pyski pieszczochów, do których się przejdzie, gdy tylko wróci z ludźmi na osiedle. Spóźniali się z zapłatą i trzeba się przypomnieć…
— To jakie są ró… co — zmarszczył brwi, jego uszy nieco się po nim położyły, a sam zamrugał parokrotnie. Zmiana tematu. Nagła, w pierwszej chwili przez niego niewyłapana… spiął się, otrzepując się i wrócił do pełni skupienia.
— Głodny. Em… — spojrzał na krzewy wokół — …chcesz jeść liście? Czy… — przeciągnął ostatnie słowo, wracając spojrzeniem na wojowniczkę w poszukiwaniu odpowiedzi oczywistej. Wiedział, że nie, bardzo dobrze wiedział. Któż jednak zabroniłby mu gierek, albo udowodnił, że coś kręcił.
Pieszczoch nie ruszył się z miejsca, przechylił jedynie nieco głowę.
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęła łbem. Dobrze. Kolejna kwestia, którą rozumieli wspólnie w stu procentach.
A jakie są... Róże? Róże były ładne. Przynajmniej te na terenach wichrowych. Te tutaj musiały jednak mieć inne kolory, chyba.
Zaśmiała się dźwięczne, kiwając przecząco głową. Liście? Może od razu całe pąki róż i kolce?
- Na Gwiazdy Klan, nie! Mogę coś szybko złapać i zjemy, a potem pogadamy dalej, jeśli masz czas - odpowiedziała po chwili. - To jak? - popatrzyła na niego wyczekująco.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Gwiezdny Klan? Tego nie znam — zaśmiał się krótko, dość gardłowo. Mimo wszystko skinął głową, acz w jego oczach błysnęło niewielkie zawahanie. Jak to w końcu on — biedny pieszczoszek — ma jeść mięso??? Surowe? Takie dopiero co upolowane, a nie ze sklepu?
Nie ruszył się z miejsca, grzecznie tylko odprowadził wojowniczkę spojrzeniem.
Poluje dla nich... dla niego. No w końcu on takich rzeczy nie potrafi, bo... po co. Wszystko miał podstawiane pod nos i jeszcze wymieniane, gdy przyszła mu chęć na wybrzydzanie. Potrafił polować... chyba — tak uważał. Acz rzadko się do tego posuwał, bo... po co. Od tego byli inni.
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nasi przodkowie, którzy mieszkają na Srebrnej Skórce - odparła, przenosząc wzrok na niebo, ciekaw czy ktoś ją obserwował w tym momencie. Była pewna, że nie łamała Kodeksu Wojownika. Wciąż odrzucała wygodne życie pieszczoszka, nie przekroczyła granicy innego klanu i nie polowała na ich terenie, tylko na Ziemiach Niczyich.
Znowu na niego spojrzała i gdy otrzymała potwierdzenie, wstała, po czym przeciągnęła się i ruszyła w krzaczory. Oddalała się coraz bardziej, wciąż węsząc za zwierzyną i... Jest! Kotka przerzuciła ciężar na tylne łapy i zaczęła skradać się w kierunku kreta, który siedział wynurzony z norki. Niezbyt duży, ale dla dwóch kotów wystarczający. Potem jeszcze w obozie pewnie coś weźmie na ząb.
Po chwili niosła piszczkę w pysku. Wyłoniła się z krzaków, zauważając, że ten nie ruszył się na krok, tylko miał dziwny wyraz pyska... Kompletnie zapomniała, że pewnie pieszczochy nie jedzą tego, co oni... A jak już to w małych ilościach. Chwilę zawahała się w półkroku, lecz odrzucając wszystkie myśli, zbliżyła się do niego i położyła ostrożnie kreta między nich, trochę w odległości od czerwonej myszy Pimpusia. Przejechała wzrokiem po jego smukłej sylwetce, zatrzymując się na oczach. Usiadła, bliżej niż wcześniej, oczekująco gapiąc się to na kreta to na kocura.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przodkowie, którzy mieszkają na Srebrnej Skórce.
Zmrużył tylko oczy w odpowiedzi. Klany były… zadziwiające, specyficzne i takie inne. Wierzyli w wiele dziwnych i głupich rzeczy. Między innymi w takie coś, iż pomaga się z czystej dobroci serca, a nie z faktu, iż oczekuje się się zapłaty w zamian. Dziwne, niepojęte… głupie.
Odprowadził Sosnowy Szmer spojrzeniem, samemu pozostając w miejscu. Nie ruszył się, poruszał za to mięśniami pyska. To uniósł brwi, to je zmarszczył, otworzył szeroko pysk, a następnie się otrzepał. Oby tak dalej, to pysk mmu całkowicie zdrętwieje od tego szczerzenia się.
Nie musiał szczególnie długo czekać, wojowniczka dość prędko wróciła, a jego wzrok jak padł na kreta, tak już z niego nie schodził. Skrzywił się tylko nieznacznie, nie do końca chcąc go jeść… Albo inaczej, nie będąc do końca pewnym czy to to w ogóle jest dobre.
— Wygląda… — przechylił głowę, oglądając posiłek pod innym kątem — ciekawie — rzucił, w najlepsze udając, że nie zdaje sobie sprawy, że jego postać właśnie została przeleciana czujnym spojrzeniem wojowniczki.
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przechyliła nieznacznie łeb i jeszcze raz spojrzała na piszczkę. Ciekawie... To tylko zwykły kret. Ah. Kret. Na Gwiezdny Klan. Kotka zaczęła chichotać najpierw z zakłopotania, a co przerodziło się w śmiech z własnej głupoty. Rany. W końcu przystawiła łapę do swojego pyska, by powstrzymać śmiech. Jakoś się to udało.
- Prze-przepraszam, ale... Przypomniała mi się ostatnia na-nasza rozmowa o kretach dopiero teraz i serio przypadkiem go przyniosłam! - mruknęła, raz co kilka słów chichocząc. W końcu się uspokoiła, oddychając głęboko. - Nic innego nie znalazłam...
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śmiech… Słuchał go, acz sam nie zdecydował się dołączyć. To by było za dużo. Uśmiech starczył. Pozwolił więc sobie jedynie nastawić uszu, słuchając pięknego śmiechu… zwykłego śmiechu. Prędko powstrzymanego i gdyby siedział tutaj ktoś inny, zapewne i zaraźliwego.
— Czyli mam uwierzyć, że ten kret tutaj nie został przyniesiony specjalnie? — głowa Lucyfera przechyliła się, a brwi powędrowały w górę. Sosna mogła złapać kreta wcześniej, schować go za krzewami i teraz przynieść… Miał świadomość, że nie! Przecież nie wiedziała, że przyjdzie… a może? Może od jakiegoś czasu tu przychodzi i przynosi krety.
Kącik ust pieszczoszka powędrował w górę. Krecie bobki… Aż tak jej się spodobał owy temat?
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie! Znaczy... Tak? Znaczy! Na pewno nie przyniosłam go specjalnie - zapewniła, trochę się gubiąc. Zestresowała się trochę całą tą sytuacją, bo może pomyśli, że jest dziwna? I co? No może Sosna jest dziwna, ale nie przyniosłaby specjalnie kreta! To był czysty przypadek i może nawet Pimpuś by nie pamiętał, że rozmawiali ostatnio o krecich bobkach. Jak na złość szylkretka musiała się wybablać. Ehhh.
- Tooooo... Jemy? - przekrzywiła łeb.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Czyli nasze poprzednie spotkanie nie miało żadnego wpływu — mógł snuć domysły, teorie… ale… po co? Jak zawsze chciał wiedzieć wszystko i jeszcze więcej. Jak napływ informacji był dla niego czymś iście korzystnym, w końcu nigdy nie wiadomo kiedy co się przyda, tak teraz… nawet w tak błahej sprawie, niewiedza była… w porządku.
— Panie mają pierwszeństwo — skłonił lekko głową. Wbijając w Sosnę spojrzenie… pełne ciepła, uprzejmości i z tą iskierką zafascynowania. Każde z nich reprezentowała dwa różne światy, a pod łapami mieli kreta, który teraz był łączem.
Sam pokusi się o spróbowanie zdobyczy dopiero po wojowniczce. Wychowano go, iż wszystko w misce należy do niego. Ulic pokazała, że ci lepiej usytuowani dyktują innym, kiedy ci mogą jeść… A teraz odsuwając wieloksiężycowe przyzwyczajenia, rezygnując z pierwszeństwa… odsunął się. Dał przestrzeń, dał czas i nawet nie w głowie mu było poganianie.
Wróci na Plac Zabaw i przywdzieje zupełnie inną maskę. Tam nie ustępuje.
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnęła łbem. Gwiezdny Klanie, czy wszystkie kocury były takie... Takie sama nawet Sosna nie wie, dociekliwe? Albo... No nie wie! Takie, o.
Na jego następne słowa mrugnęła raz, drugi. Ummm... Kocury były... Dziwne. Szczególnie te pozaklanowe.
- Dz-dziękuję? - powiedziała pytająco. Przy końcówce słowa trochę pisnęła. Nie była do takiego czegoś przyzwyczajona. W klanie zawsze starała się jeść druga, jak przynosiła jedzenie, by jeść je wspólnie z kimś. No, ale skoro nalegał... Może nie nalegał mocno, ale no. Wgryzła się w ciałko kreta i wzięła kęsa. Może nie jakiegoś dużego, takiego bardziej średniego i znów spojrzała na Pimpusia, przeżuwając powoli zwierzynę.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W odpowiedzi jedynie się uśmiechnął.
Gdy Sosna schyliła się, by wziąć kęs kreta. Lucyfer poruszył pyskiem, rozluźniając mięśnie. Uniósł brwi, zamrugał parokrotnie, zmarszczył nos, a zaraz znów wpuścił na twarz wcześniejszą maskę. Zerknął również ukradkiem na zabawkę, którą ze sobą przyniósł. Myszka wciąż dzielnie leżała, sporadycznie kołysała się, gdy wiatr nią poruszył.
Teraz wzrok skupił na krecie… nie często sięgał po tego typu kąski. Ludzie mu podawali jedzenie w zupełnie innej formie i… i chyba właśnie tamtą formę preferował. Karma sucha, mokra, albo mięso, co już dawno utraciło zwierzęce kształty. Mimo wszystko, uprzednio krzywiąc się odrobinę, schylił się do ich posiłku, by i samemu spróbować.
Zaskakujące było, iż kret w smaku był inny niż taka mysz, czy ptaszek. Nie potrafił rzec czy smakował lepiej, czy jednak nigdy w życiu już po niego nie sięgnie. Ale jedno pewne było — saszeta w domu lepsza.
— Bardzo mm… — odezwał się, wciąż żyjąc ten kreci kęs — …ciekawe — bo jakżeby inaczej mógłby to nazwać — dla ciebie to pewnie typowy posiłek — przełknął kęs — następnym razem pokażę ci co u mnie jemy — i wzrok ulokował w postaci wojowniczki, chcąc rzecz jasna dojrzeć jej reakcję. Bo… właśnie zapowiedział następne spotkanie, nie?
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przełknęła, gdy akurat zaczął rozmowę. Gdyby tego na szczęśnie nie zrobiła, na pewno by się zachłysnęła po jego słowach.
- Zo-zobaczę, ale od razu uprzedzam... - zawstydziła się na moment. Kolejne spotkanie? No wprawdzie chyba mogłaby zniknąć na kilka dni i ruszyć na Osiedle... Może spotka Zasadzkę? Tylko... Co wtedy mu powie? Jeśli w ogóle chciałby z nią gadać... Odchrząknęła. - Nie zamierzam tego jeść. To wbrew kodeksowi wojownika. Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczocha, to reguła. To całe... Wiesz przebywanie w legowisku dwunożnych i jedzenie pieszczochowego jedzenia. Ale... Chętnie zobaczę, jak wygląda Osiedle - odparła, uśmiechając się na koniec.
[Obrazek: Ssm0B0H.png]
by pliszka
LVL 8 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
21
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och… a to… ciekawe. Głowa Lucyfera przechyliła się, a jego zmarszczki na czole drgnęły. Pierwszy raz słyszy coś takiego, a przynajmniej coś, co brzmi tak… poważnie. Tych, z którymi miał styczność na osiedlu, kojarzył głównie z faktu, że ględzili coś o Klanach, i że muszą wrócić. Jedzeniem nie gardzili. Ciężko w końcu gardzić, gdy jedyne co masz do wyboru to karma podawana przez ludzi.
Czy gdyby zamknąć Sosnę w domu ludzi, wciąż tak bardzo respektowałaby te zasady?
— Ach… kotka z zasadami — wpuścił w końcu na pysk uśmiech, wyzbywając się chwilowego zaskoczenia — Mało znam takich kotów — zaczął, zadarł po tym głowę, poświęcając kilka uderzeń serca na przejściu spojrzeniem po niebie. Chmury i błękitne niebo. Pogoda była piękna i to ona podkusiła jego ludzi o ten cały piknik w okolicy. Lubili tu przyjeżdżać. Zapewne sądzili również, iż ich pupilowi też się tu podoba. No ale — oni mogli się jedynie domyślać, a tylko Lucyfer wiedział ile w tym prawdy. Miał w końcu inne powody, czemu miałoby mu się tu podobać. Wrócił spojrzeniem wo Wichrowej wojowniczki.
— Inni bez zawahania chcieliby spróbować… a nawet chcieliby więcej — dokończył, by zaraz spojrzeć na czerwoną myszkę — czy kodeks zabrania również przyjmować podarki? — patrzył wciąż na czerwoną, zabawkową myszkę, którą ze sobą zabrał — A nawet jeśli… potraktuj to jako zaproszenie — przysunął łapą myszkę, rzecz jasna pilnując by nie weszła kontakt z kretem. Czerwona zabawka znalazła się przy łapie wojowniczki — możesz zwrócić, gdy się znowu spotkamy — Lucyfer nieszczególnie spieszył się z przeniesieniem spojrzenia z zabawkowej myszki na Sosnowy Szmer — a możesz też zachować, lub… — przybrał maskę kota zmieszanego, może ciut zakłopotanego? — …nie przyjmować w ogóle, bo… co ci po niej, heh — krótki, niezręczny śmiech.
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości