Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Toń wyruszył na polowanie w towarzystwie własnego cienia i odrobiny szczęścia. Jednak na samym początku zamiast złapać woń zwierzyny złapał zapach kojarzący się z lecznicą, a zapach ten prowadził do owłosionej rośliny o sporych liściach. Nie kwitła już, była wręcz w niezbyt dobrym stanie, zmęczona jesienną pogodą, ale Toń mógł w niej rozpoznać ślaz. Czy jednak to lekarstwo mu się przyda?
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXNie, nie interesował go jakiś chwast, nie znał go, więc przeszedł obok, nawet się nie przyglądając. Szukał przede wszystkim zwierzyny i to na jej znalezieniu zamierzał się skupić. Szedł dalej, rozglądając się i węsząc uważnie, pilnując każdego kroku. Coś tu musiało być.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Ano, coś tu było, ale zdecydowanie nie to, czego Toń szukał. Na swojej drodze trafił bowiem na niski, rozłożysty krzak, który, być może ale niekoniecznie, mógł kiedyś spotkać. Był to czarny bez, obecnie pozbawiony większości liści, dźgający niebo swoimi ciemnymi gałęziami. Prawdopodobnie równie bezużyteczny dla kocura co poprzednie zioło.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXCo to miało być? Naprawdę trafiał na same chaszcze i chwasty? Minął goły krzak, ze zmarszczonym pyskiem próbując wyłapać coś innego, żywszego, co mogłoby napełnić jego żołądek. Rośliny go nie obchodziły, nie był medykiem, żeby w ogóle zwracać na nie uwagę.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
W końcu coś zaskrzeczało, coś zaszumiało skrzydłami i kawałek dalej, na powalonym pniu drzewa, wylądował spory kruk. Rozejrzał się po okolicy ale nie dostrzegłwszy niczego niepokojącego zajął się czyszczeniem piór na skrzydle.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXI to już było coś. Duże ptaszysko, sporo mięsa i jeszcze więcej piór, ale sam fakt takiego obiadu spowodował, że oblizał się, uginając łapy, przybierając pozycję łowiecką. Zamierzał podkraść się jak najbliżej kruka, stąpając przy tym lekko, ukrywając się za krzewami, aby zwiększyć swoje szanse podejścia do zwierzęcia. Uważał, aby iść pod wiatr, a kiedy podszedł wystarczająco blisko - rzucił się na niego wyciągając pazury, dla lepszej przyczepności, zamierzając wgryźć się w jedno ze skrzydeł i strzaskać lekkie kości, aby nie był w stanie mu już uciec.
atak tonii: 1d10+3 = 13, 150% atak KRYTYCZNY→
[26-18]x1.5 = 12
atak kruka: 1d10+2 = 7, 100% atak udany →[26-21]x1 = 5
Ptaszysko za nic w świecie nie miało pojęcia o tym, że wcale nie było tutaj samo. Zajmowało się swoimi pięknymi piórkami, kiedy to usłyszało szelest po prawej stronie. Nie zdążyło się, biedaczyna, nawet odwrócić, gdy jego skrzydła zostały ściśnięte. Toń nie zdołał złamać kruchych kości, jednak nadwyrężył jego skrzydło na tyle, że nie był w stanie nim ruszać. Spanikowany wyrwał się z uścisku i chaotycznie podjął ataku – dziób swój wbił w łapę samotnika, wyrywając mu tym samym kępkę futra.
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXUdało mu się, ale nie to dokładnie miał na celu. Wprawdzie uszkodził krucze skrzydło, ale miał zamiar je strzaskać, a nie tylko… ścisnąć, czy coś. Musiał się chyba po prostu rozkręcić. Wiedział jednak, że wcześniej miał przewagę dzięki atakowi z zaskoczenia, teraz znalazł się w wirze walki i musiał przede wszystkim skupić się na tym, aby nie dać się zranić. Postanowił więc sięgnąć szczękami za szyję kruka i zacisnąć na niej swoje kły, aby go udusić i jak najszybciej zakończyć tą walkę, zanim ten użyje swojego dzioba i ostrych pazurów.
atak tonii: 1d10+3 = 13, 150% atak KRYTYCZNY → [25-19]x1.5 = 9
atak kruka: 1d10 = 10, 150% atak KRYTYCZNY → [31-25]x1.5 = 9
Wysoki kocur ewidentnie miał zapał do tego, by wykończyć czarne ptaszystko. Na jego nieszczęście kruk wcale nie chciał się łatwo poddać, dlatego w momencie, w którym na jego szyi zaczynały zaciskać się szczęki samotnika, zareagował szybko, odpowiadając atakiem na atak. Przejechał szponami wzdłuż czarnej łapy, chcąc jakkolwiek wyswobodzić się od uścisku. W finale kocur został zmuszony do zostawienia go, gdy tylko poczuł piękący, nagły i absolutnie niespodziewany ból, pozostawiając na szyi czarnopiórego niegłębokie ugryzienie.
toń: S: 16 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 75-9 = 66/80 | W: 56-3 = 53/60
❀ przerzuty: 0/4
✿ rana 1. płytka rana cięta wzdłuż kości promieniowej (krwawi, od następnej tury -1hp co turę do końca walki)
✿ rana 0. stopnia: wyrwana kępka futra na prawej, przedniej łapie.
kruk S: 7 (9) | Zr: 6 (8) | Sz: 5 (7) | Zm: 6 (8) | HP: 28-9 = 19/40 | W: 33-3 = 30/35
❀ STATYSTYKI SPADAJĄ O 1/4 PRZEZ UTRACENIE 50% HP [od następnej tury]
✿ rana 1. stopnia: płytkie słady po zębach wokół szyi (krwawi, od następnej tury -1hp co turę do końca walki)
✿ rana 1. stopnia: naciągnięte prawe skrzydło, niezdolne do użytku.
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXPrzeklęte ptaszysko. Toń wydał z siebie przeciągnięty syk, kiedy poczuł ból w okolicy łapy. Najwyraźniej nie docenił przeciwnika i jego szybkości, a może miał po prostu pecha? Tak, to na pewno musiał być zwyczajny pech. Puścił szyję ptaka, splunął czarnymi piórami, po czym zamachnął się łapą uzbrojoną w pazury, zamierzając strzelić kruka w ten pusty łeb.
atak tonii: 1d10+3 = 13, 150% atak KRYTYCZNY → [28-20]x1.5 = 12
Toń oddał perfekcyjny atak, ponieważ ptaszysko pod wpływem tak mocnej siły padło na ziemie, plując krwią. Miało pare krótkich, choć nieco głębszych ranek na swojej głowie. I chyba to wystarczyło, by całe zaangażowanie i pewność siebie kruka wyparowała jak z przebitego balonika, bo podjął się próby ucieczki. Tak po prostu. Zerwał się i próbował zacząć uciekać, na nogach przez zranione skrzydło. Tylko czy samotnik rzuci się w pogoń?
toń: S: 16 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 66-1 = 65/80 | W: 53-4 = 49/60
❀ przerzuty: 0/4
✿ rana 1. płytka rana cięta wzdłuż kości promieniowej (krwawi, -1hp co turę do końca walki)
✿ rana 0. stopnia: wyrwana kępka futra na prawej, przedniej łapie.
kruk S: 7 (9) | Zr: 6 (8) | Sz: 5 (7) | Zm: 6 (8) | HP: 19-12-1 = 6/40 | W: 30/35
❀ STATYSTYKI SPADAJĄ O 1/4 PRZEZ UTRACENIE 50% HP [od następnej tury]
✿ rana 1. stopnia: płytkie słady po zębach wokół szyi (krwawi, -1hp co turę do końca walki)
✿ rana 1. stopnia: naciągnięte prawe skrzydło, niezdolne do użytku.
✿ rana 1. stopnia: dużo nieco głębszych, krótkich ran na głowie (krwawi, od następnej tury -1hp co turę do końca walki)
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXO nie nie, nie pozwoli mu uciec. Kruk był już na wykończeniu, zakrwawiony próbował się wycofać z walki jak tchórz, ale Toń wystrzelił za nim, chcąc dogonić go jak najszybciej i złapać za gardło, ostatecznie kończąc jego i tak marne życie. Walka była już przesądzona, wiedział o tym.
atak tonii: 1d10+3 = 8, 100% atak udany → [28]x1 = 28
Czarny kocur nie dał ptaszysku, które ledwo stawiało kolejne, szybkie kroki uciec, zamiast tego rzucił się pogoń. Zwierzę nie miało szans w takim stanie uciec przed napastnikiem, nie minęła nawet chwila, nim gardło kruka zostało przebite, sprawiając, że ten po męczącej walce żegna się z życiem.
+60exp
toń: S: 16 | Zr: 14 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 65-1 = 64/80 | W: 49-5 = 44/60
❀ przerzuty: 0/4
✿ rana 1. płytka rana cięta wzdłuż kości promieniowej (krwawi, -1hp co turę do końca walki)
✿ rana 0. stopnia: wyrwana kępka futra na prawej, przedniej łapie.
kruk S: 7 (9) | Zr: 6 (8) | Sz: 5 (7) | Zm: 6 (8) | HP: 6-28-1-1 = -24/40 | W: 30-5 = 30/35 ❀ ŚMIERĆ ❀ STATYSTYKI SPADAJĄ O 1/4 PRZEZ UTRACENIE 50% HP [od następnej tury]
✿ rana 1. stopnia: płytkie słady po zębach wokół szyi (krwawi, -1hp co turę do końca walki)
✿ rana 1. stopnia: naciągnięte prawe skrzydło, niezdolne do użytku.
✿ rana 1. stopnia: dużo nieco głębszych, krótkich ran na głowie (krwawi, -1hp co turę do końca walki)
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXWygrał. Oczywiście, że wygrał nie mogło być inaczej. Rana na łapie to tylko... cóż, wypadek, a wypadki się zdarzają. Miał upolować więcej piszczków, ale taki kruk napełn brzuch zarówno jego, jak i Kukułki, poza tym zapach krwi mógłby zwabić drapieżniki, szlag, musiał coś z tym zrobić, samo się nie zagoi. Wiedział, że pomogłyby na to te żółte kwiatki i pajęczyna, bo tym Pochmurna Łapa leczyła jego ranę na boku, ale nie wiedział, gdzie można znaleźć te chwasty, więc pozostało mu jedynie poproszenie - hatfu - o pomoc kogoś, kto się na tym znał. Wziął truchło ptaka w zęby i ruszył w drogę powrotną, aby znaleźć Kukułkę.
mała, czarno-biała z długim futrem i zielono-żółtymi oczami.
Przez to że musiała rozmawiać z obcymi gdy szukała drogi do domu, trochę się zmieniła. Nieco się otworzyła na innych i już nie sprawia wrażenia, jakby miała zaraz kogoś zagryźć. Chętniej rozmawia i poznaje innych, generalnie to jest miła (a przynajmniej się stara), jednak cierpliwości za dużo nie ma. Czasem łatwiej jest ją wkurzyć a czasem trudniej, wtedy niekoniecznie się hamuje ze słowami i bywa, że staje się pasywno-agresywna. Jednak aby do tego doszło coś bardziej musiałoby ją wkurzyć, a ciężko stwierdzić co tak naprawdę ją irytuje a co nie, bo bywało tak że wpadała na koty które… wkurzały ją przez sam styl mowy chociażby. Albo przez jedną, durną informację. Oczywiście tego było więcej ale nie chce mi się nad tym myśleć, po prostu ona sama nie wie co jest z nią nie tak momentami i skąd w ogóle ta złość się u niej bierze. Ale tak na ogół to ma dystans do siebie i to spory, raczej trudno jest ją obrazić. Nie przejmuje się innymi i tym co inni sądzą o niej, bo dlaczego by miała w ogóle? Jeśli ktoś ma do niej problem to po prostu nie jest wart jej uwagi, nie będzie płakać z tego powodu. Jaskier także… ma poczucie humoru, może nawet i duże, ale jest trochę specyficzne. Śmieszy ją wiele rzeczy, czasem nawet takie które nie powinny, np. gdy słyszy że komuś się dzieje krzywda. Przez długi brak kontaktu z rodziną przestało jej aż tak zależeć na bliskich. Jasne, nadal kocha swoich rodziców i rodzeństwo, ale nie ma już tego przywiązania.
Dojście do terenów klanowych było... okropne. I zajęło jej dłużej niż powinno, zdecydowanie za długo. Myślała że zajmie jej to parę dni, może paręnaście. Tak, naprawdę, nieironicznie tak myślała, ale jak się okazało, srogo się pomyliła i zajęło jej cztery księżyce. Takiego obrotu spraw to się nie spodziewała. No ale cóż, dotarła w końcu, to się liczyło, jednak miała już dość wszystkiego. Była zmęczona i uznała, że odpocznie sobie na chwilę. Wydawało jej się, że jej klan był już niedaleko, ale wolała mimo tego zatrzymać się na chwilę. Przypałowo by było, gdyby się okazało, że idzie w złą stronę, chyba by się dosłownie rzuciła na ziemię z frustracji i już z niej nie wstała. Dlatego w końcu usiadła pod jakimś drzewem, ale po chwili postanowiła się położyć.