- Mroczny sens to by miało, jakby to był komukolwiek ducha winny kot. Jakby to był arcywróg to jeszcze by miał powód do morderstwa. A tak to wiesz, może się jakiś ledwo wyrośnięty terminator zaplątał na cmentarzu i po nim. Nie zdziwiłabym się jakby go zjadł i tylko kości zostawił na pamiątkę - byłby to na pewno ciekawy widok. Mysz miała raczej mocny żołądek i również nie miała za dobrze pod kopułą, ale raczej lepiej niż wuj. Ciężko powiedzieć, czy byłaby w stanie patrzeć jak jeden kot pożera drugiego.
- To zależy kim jest twój brat. Dużo kotów się tu kręci. Ale może rzeczywiście nie o mnie - kiwnęła łbem. Osobiście jeszcze nie spotkała żadnej innej Myszy, oprócz tych, które jadała na śniadanie. Ale przecież nie robi spisu ludności w Klanach, żeby mieć wiedzę czy jest inna Mysz czy nie. - Twojo, rozumiem. Capisz rybą, więc zakładam Rzekę. Co cię wywiało tak daleko? Też was tam biją jak w Cieniu? A nie, ten, no...Jaśmin, o, Jaśmin mówił, że u was jest spoko.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
- Fuj! - skrzywił się. O jej wuju już miał niesamowicie złe zdanie. Co się dziwić?! Ale nie miał zamiaru tego urazu kierować w kotkę. To wiadome, raczej, Mysz nie skrzywdziła jego, a rodziny się nie wybiera. - Mój brat, inny, też jest świrem. Ale nie takim. Po prostu mnie nie lubi i wszystkim rozpowiada jakieś głupoty o mnie.
Albo to robił, ale wiadomo - co się stało, to się stało i miał prawo o tym mówić oficjalnie. Tym razem w każdym razie nie był specjalnie zły. Bardziej wspominał o tym jak o jakiejś ciekawostce, że każdy ma chociaż jedną czarną owcę w rodzinie. Inni czarniejsze, Noc przynajmniej nie jadł innych. Chyba???? - Znasz Jaśminka? TEGO Jaśmina? Z takim uchem? - ale jakim, to już nie powiedział. Bo wtedy się nie dowie, czy o tego chodzi! - No, ale w sumie, to ja chyba po prostu stamtąd uciekam. Tak no, nie mam już tam chyba po co być!
Uśmiechnął się lekko zakłopotany. Nie musiał się jej chyba tłumaczyć... - Ale jak, w Cieniu biją?
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Wąż ostatnio szczycił się nadmiarem wolnego czasu. Ukończył w pełni swój trening a teraz czekał aż Psia Gwiazda łaskawie zrobi kolejną ceremonie. Już nie mógł się doczekać min tych wszystkich niedowiarków. Wężowa Łapa skończył trening z NAJGORSZĄ plugawą kocicą. W przeciwieństwie do innych, ukończenie tego terroru było dla burasa wielkim wyczynem.
No ale wracając. Syn Żmijookiego postanowił pozwiedzać. Trochę go ciekawiło co się znajdowało za granicami klanu. Dlatego skierował tam swoje kroki.
Nie wiedział gdzie chce iść i dokąd. Szukał czegoś co go trochę zaintryguję. No i w sumie znalazł a mianowicie ścieżkę. Czuć było zapach dwunogów. Stary co prawda ale był.
Jedynie czego się nauczył o tych dwunożnych bestiach to to, że ciągle coś się działo koło nich. Dlatego zamierzał zbadać pewną lokację, która była przeciągnięta ich zapachem.
Czy się bał? Może trochę. Jednak ciekawość była tutaj silniejsza.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Z ręką na sercu, Listek nie był jakimś dziwakiem, ani też nie miał obsesji, żeby śledzić Węża... Ale jakimś cudem udało im się spotkać tutaj, na terenach.
Odkąd skończyła się kara burkowi, ten postanowił chociaż trochę pozwiedzać zewnętrzny świat. Był już nad Grzmiącą Rzeką, był po drugiej stronie płotu, a teraz naszła go ochota by zobaczyć co jest za strumykiem stanowiącym klanową granicę. Znalazł akurat jakąś wydeptaną ścieżkę, która śmierdziała trochę jak... dwunożni? Tak obstawiał. Był ciekaw dokąd prowadzi dlatego postanowił iść wzdłuż niej.
Czy się bał? Oczywiście, że nie, to nie jego pierwszy wypad, a nawet gdyby coś się zadziało to rach-ciach i jest bezpiecznie na szczycie drzewa.
Za jednym zakrętem dostrzegł kota idącego w jego stronę... Mniej niż sekunda i zidentyfikował gagatka, wąż! Listek zaśmiał się w duchu i jego puchaty ogon stanął w górze. Jaka miła niespodzianka, burek pomachał do znajomego i w kilku susach był już przy nim - No proszę proszę kogo przywiało poza klanowe tereny! Co tu robisz, hmm? Nie mów, że uciekasz, bo bym tęsknił - przywitał się radośnie przechylając łeb i patrząc swoimi intensywnie zielono-żółtymi ślepiami na kocura niżej.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Wzdrygnął się gdy usłyszał kroki nieopodal niego. Jego łeb od razu odwrócił się w tamtą stronę. Na całe szczęście lub nieszczęście, to był tylko Liść. Rozluźnił trochę swoje ciało ale tylko trochę. Dryfująca Łapa potrafił być czasem… dziwaczny.
No ale żeby nie było, również podniósł swój ogon ku górze w geście przywitania. Zastanawiało go jednak co on tutaj robił. Chociaż… Może i nie. Wąż trochę poznał syna Sosnowej Szyszki i mógł stwierdzić, że był z niego włóczenia. Zawsze się gdzieś kręcił.
Zanim cokolwiek powiedział, drugi buras zadał mu wpierw pytania. Zmarszczył pod koniec trochę brwi na jego ostatnie słowa. – Nie uciekam. – odparł krótko. Były debilem jakby to zrobił przed własną ceremonią. Poza tym na razie taka myśl nie cisnęła mu się do głowy. Chociaż wiedział, że ostatnio w klanie panował chaos i cyrk na kółkach. – Więc jessszczę sssię nagapisssz na mój pyssk. – dopowiedział. – Nie miałem nic do roboty i sssprawdzam tutejszy teren. – odpowiedział mu zgodnie z prawdą po czym wskazał pyskiem na ścieżkę. – Chcesssz sssprawdzić co jessst na końcu tej śśścieżki? Czy tchórzysssz? – pod koniec uśmiechnął się lisio w stronę towarzysza.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
A tam debilem, ucieczka gdy skończyło się trening i czekało na ceremonie była całkiem niezłym rozwiązaniem! Miało się już całą wojowniczą wiedzę, potrafiło się polować walczyć i ogólnie zadbać o siebie, ale nie było się po przysiędze i nie miało się żadnych terminatorów których szkoda było zostawić... No i klan nie miał jakiś zawyżonych oczekiwań, bo jest się wojownikiem. Tak czy siak, juhu, jeszcze będzie mógł się nacieszyć Wężem w klanie i nie będą musieli się spotykać na granicach! Na wzmiankę o pysku uśmiechnął się jedynie szerzej.
- Ooh, akurat też szedłem tą ścieżką, ale w tamtą stronę - rzucił i machnął głową w kierunku, z którego przyszedł Wąż. - Ale ledwo co tu przyszedłem i nie wiem dokąd prowadzi w tym kierunku, tak więc chętnie się przejdę z tobą - rzucił z wyjątkowo ciepłym uśmiechem na końcu. Ścieżka była dość wąska i jeden z nich pewnie będzie musiał leźć po paprochach... Ale Listkowi to nie przeszkadzało, miał długie łapy więc chętnie zostawi wydeptaną część dla towarzysza, by ten nie musiał szurać podwoziem o leśną ściółkę, hehe.
- Czy widziałeś bym kiedykolwiek okazał strach? Chyba że mówisz tak, bo sam się boisz i chcesz wrócić do obozu - dorzucił zadziornie.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Dla Węża to by była głupota. Zwłaszcza po tym ile musiał się namęczyć by dostać ta rangę. Dobrze, że nie będzie musiał przechodzić tego drugi raz.
Na jego wytłumaczenie pobytu tutaj jedynie kiwnął głową. Dziwny zbieg okoliczności ale postanowił nie nadinterpretować sprawy.
Zaczął powoli iść dalej ścieżką ale kątem oka spojrzał się na Liścia. - Możesssz iśść za mną, żeby Ci było wygodniej. - skomentował jego chodzenie po tych trawskach. Oczywiście nie zmuszał go ani nic. Po prostu nie rozumiał po co łazić po tych chaszczach jak istnieje lepsze rozwiązanie.
Kącik pyska delikatnie się podniósł na jego kolejne słowa. - Chyba śśnissz. - charknął dziarsko. - Massz do czynienia z jednym z najbardziej odważnych kotów Cienia. - wypiął do przodu pierś. Wąż rzadko się kiedy bał co było prawdą. Jednak nigdy nie miał styczności z dwunogiem. Brak wiedzy na temat jego wyglądu sprawiał, że wyobraźnia płatała mu figle. Pomimo obawy to i tak nie zamierzał się wycofać a co gorsza pokazywać to wszystko po sobie. Chciał zbadać to miejsce.
Ponownie odwrócił pysk do Liścia gdy tak zmierzali do celu. - Ssskończyła Ci się ta twoja kara sskoro tak sssię pałętassz? - spytał z czystej ciekawości.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
A mógłby w sumie... Ale czy chciał? Nie, jak już to wolałby iść na przodzie, ale w ten sposób by pewnie zasłonił cały widok Wężowi... - Nah, wolę iść obok. Tak się wygodniej rozmawia - dodał ciepło, poświęci się, by nie być w tyle.
Najbardziej odważnych... W klanie pełnym poważnych kotów, które miały ego większe niż własne tyłki ciężko było być w faktycznej czołówce. Wąż nie był na pewno tchórzem, ale czy rzeczywiście znajdował się tak wysoko? Listek wątpił. Dlatego z jego pyszczka wyszło przeciągłe mhhmmm i nic więcej nie dodał.
- Już jakiś czas temu. Teraz gdy będzie największy syf w obozie, to nie kiwnę nawet paluszkiem - wyrzucił z wielką satysfakcją. Ah jak dobrze być w końcu wolnym! - Byłem już nad rzeką i nawet za płotem gdzie jest siedlisko koni. Powiem ci, że świat poza granicami klanu jest wyjątkowo fascynujący i piękny - pochwalił się odrobiną swoich wycieczek. O poznanym pieszczoszku czy Kasztanie nic nie wspominał, nie chciał wywoływać zazdrości u swojego przyjaciela!
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
– Rób co chcesssz. – westchnął. On by się tak nie poświęcał dla głupiej rozmowy. Zwłaszcza, że był niższy. Od razu by nazbierał jakiś kleszczów czy nadział się na osetowe kulki. No ale Dryfująca łapa miał to szczęście, że matka natura obdarowała go wysokimi badylami zwanymi u niego łapami. Czasami go drażniło, że musiał nadwyrężać kark żeby zwyczajnie się na niego spojrzeć. – Oj nie wiem czy nie kiwniesssz. Jak tylko Psssia Gwiazda zobaczy, że sssię lenissz to jessszcze ci dowali kolejną karę. – prychnął. – Ale fakt. Niedługo w obozie będzie sssame błoto. – powiedział niezadowolony.
Nastawił ucha gdy Liść zaczął opowiadać o pięknych miejscach poza klanem. – To trochę pozwiedzałeśśś. Dziwne, że to ty sssię nie zmyłeśś z klanu. No chyba, że miłośśść do nassszego przywódcy Cię tak zatrzymuje. – zażartował pod koniec.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Rozumiał, że Wąż był niższy i dlatego nawet nie oczekiwał, by zrobił dla niego miejsce czy coś... Biedactwo, matka natura go tak skrzywdziła z krótkimi łapkami. Przynajmniej miał mięśnie którymi mógł szpanować, bo Listkowi te wyjątkowo nie chciały rosnąć, a ćwiczył... Nie jakoś regularnie, ale ćwiczył, eh.
- Polować i wymieniać mech jako porządny terminator będę. A to drugie tylko wtedy, kiedy nasza Gwiazda czy inny jego wysłannik patrzy - rzucił zadziornie. Jeszcze trochę i będzie wojownikiem, wtedy to dopiero będzie sobie mógł pozwolić na całkowitą swobodę, eh...
- Oj chętnie bym to zrobił, ale chyba bym się zanudził na śmierć jako samotnik. Tak to mam możliwość rozrywki i na terenach i w klanie! Plus tęskno mi by było za niektórymi mordkami, Jaskółką, Czaszką, Trzmielem... Twoją zresztą też - no i wyszczerzył ząbki. Chętnie by rzucił jakimś tekstem, że tylko za nim by tęsknił, ale no niech sobie nie myśli, że jest nie wiadomo jaki.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Nie można mieć wszystkiego ale niski wzrost często wnerwiał Węża. Zwłaszcza jak mu ktoś to wytykał. Jego wina że był niski? Jakby mógł to by dawno złożył reklamacje do działu wzrostu. No ale nie mógł i jedynie co mógł zrobić to zatkać pyski tym co kłapią na jego temat. – Yhym… To sssię pilnuj. Trochę jessst tych wielbicieli Psa. Jak na przykład mój brat… ugh. – skrzywił się na wspomnienie o tym lizusie. Zawsze chciało mu się rzygać jak wylizywał łapska przywódcy. Może w nie dosłownym znaczeniu ale pewnie byłby do tego skory. Zwłaszcza jakby mu wuj kazał to zrobić. Był zawiedziony, że miał takiego brata, który ślepo patrzy się na wielki majestat Psiej Gwiazdy. Dla niego nie było już ratunku.
Drgnął uchem gdy wspomniał również o nim. Ciężko mu było stwierdzić czy to było kłamstwo czy prawda. Liść potrafił bajerować słowem i dostrzegł to już od dawna. Nie rozumiał czemu się tak do niego przymilał ale pomimo wszystko lubił jego towarzystwo. Oczywiście tego mu pewnie nie powie ale tak było. Nie nudził się i nie musiał się martwić, że braknie im tematów do rozmowy. Dodatkowo miał poczucie humoru i duży dystans do siebie. – Mam sssię poczuć wyróżniony? - podniósł jedną brew ku górze.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Listek nigdy by nie wytykał takich rzeczy... A przynajmniej nie słownie. Od czasu do czasu lubił się na przykład oprzeć o niższego kolegę, czy po prostu patrzeć na niego z satysfakcją z góry. Ale przenigdy by nie zrobił czegoś co by rozwścieczyło tę wyjątkowo umięśnioną łasicę!
- Pająk w sensie...? Hm, może jest zbyt głupi, by przejrzeć na oczy. Szczerze nie przepadam za nim - przyznał otwarcie, skoro Wąż również nie wyraził się o swoim bracie z jakimś wielkim entuzjazmem. Przynajmniej w rodzinie Listka wszyscy nie byli fanami cienistej Gwiazdki! Nawet taka Gąszcz, która charakterkiem dorównuje Psim wielbicielom.
- Cóż, w klanie jest niewiele kotów, z którymi rzeczywiście mam ochotę spędzać czas, więc zrób z tą informacją co chcesz - przyznał wzruszając barkami, próbując przy okazji ująć słowa w taki sposób, by Wąż się nie zdegustował. Wiedział, że ten nie lubił tekstów Listka, więc próbował się chociaż trochę ograniczać.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
– Czyli miałeśśś okazje go poznać. – mruknął w jego stronę po czym polizał językiem po zębach. - Potrafi tylko ssszczekać. – jego brat bardzo go wnerwiał i pewnie kiedyś mu mocno przygrzmoci w ten pysk albo urwie język. – Że mi się taki brat ostał… – westchnął zmęczony. W końcu miał więcej rodzeństwa ale tak szybko jak się pojawili to tak szybko zniknęli. Nikt nie wiedział jak i dlaczego.
Prychnął z podniesionym kącikiem pyska na kolejne słowa Listka. – To pewnie poza klanem masssz ich wielu. – może by jeszcze coś powiedział gdyby nie fakt, że znaleźli się centralnie przy celu ich podróży. Wąż stanął na chwilę i zaczął się rozglądać. – Bądź czujny. Niby ich dawno tu nie było, ale zawsssze mogą wrócić. – powiedział tym razem poważnie. Z dwunogami nie było żartów. Nigdy nie wiadomo co im strzeli do łba.
Wężowa Łapa ruszył dalej wraz z Dryfującą Łapą. Oboje mogli zauważyć po obu stronach stare, wyszlifowane kamienie. Na niektórych z nich leżały wysuszone kwiaty lub dziwne kolorowe słupki. Widać było, że miejsce nie było ostatnio przez nikogo zadbane. - Dziwne miejsssce… – mruknął przyciszonym tonem głosu.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
- Powiedziałbym, że wiem jak to jest, ale w miarę ogarnięta rodzinka mi się trafiła - przyznał, bo może z charakteru byli... Różni, ale żaden z nich chyba nie wielbił Psa choćby w podobnym stopniu co Pająk. Pewnie to zasługa Szyszki, który z klanową Gwiazdką się nie do końca lubił, hm.
Może by odpowiedział na komentarz Węża, ale teraz rzeczywiście wolał się skupić na otoczeniu. Było tu dość... Dziwnie. Nigdy wcześniej nie widział tylu konstrukcji dwunożnych! No może poza Siedliskiem Koni, ale tam co chwila jakieś zwierzęta łaziły, to miejsce jednak wyglądało jak jakaś stara opuszczona miejscówka. I jeszcze ten klimat, uuu, fajny!
- Myślisz, że jak weźmiemy coś stąd to dwunożni zauważą? Na przykład o - no i mówiąc to oddalił się na chwilkę od Węża by wskoczyć na jedną z tych płyt. Leżał tu stary, plastikowy bukiet, odbarwiony od księżyców stania. Listek wyciągnął z niego białą (choć teraz bardziej szarą) różę. Zeskoczył z nagrobka i położył ją obok Węża. - Na przykład to. Zebrałbym parę fajnych rzeczy skoro już tu jesteśmy - rzucił ciepło, niby się wygłupiając, ale jego uszy pracowały wyłapując różne dźwięki dookoła, a oczy co jakiś czas skanowały teren.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Syn Żmijookiego znał trochę rodzeństwo Liścia, ale nie na tyle by się jakoś konkretnie wypowiedzieć. Jedynie tak dłużej to gadał z Czaszką. Resztę znał z widzenia i krótkich rozmów, które o nich mało co mówiły. Wydawali się jednak bardziej znośni niż jego brat. To na pewno.
Okolica była ponura i a dookoła panowała grobowa cisza. Została ona przerwana dopiero gdy Dryfująca Łapa się do niego ponownie odezwał. Zanim mu odpowiedział, to rozejrzał się jeszcze. Miejsce wydawało się być opuszczone więc wątpił by ktoś miał czemuś przeciwko. Nawet niektóre z tych kolorowych i przeźroczystych słupków były rozbite obok niektórych kamieni. – Raczej nie… – mruknął ale nie zwrócił pyska do Listka, dopóki nie przyszedł do niego z różą. Zamrugał kilka razy po czym spojrzał się na znalezisko kumpla. Wyglądała… Również dziwnie. Nigdy nie widział takiego kwiatu.
Nachylił się trochę by ją powąchać. Szybko się skrzywił gdy zamiast przyjemnej woni poczuł błoto i coś… sztucznego? Następnie trącił to łapą i poczuł, że ten kwiat był twardy i szorstki. – Wygląda jak róża ale… to nie jest róża. – burknął do Liścia. – Po co Ci ona? Ani to ładne ani to pachnie. – podniósł do góry brew.