Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
- Może nie jest najładniejsza, ale ma swój urok. Patrz na to - no i mówiąc to złapał zębami za jeden z płatków i łapą przytrzymał łodygę. Następnie spróbował go mocno pociągnąć iiiii tada! Udało mu się wyrwać jeden płatek. Nie spodziewał się że będzie musiał użyć aż tyle siły... Zrobił w nim dziury zębami i lekko porwał, ale jednak wyszedł. Tuż po tym go wypluł obok, bo smakował, ugh, dziwnie. - Nie są tak miękkie, jak mech, ale takie płatki by zrobiły za super dekorację w legowisku. Plus chce pamiątkę! Więc mniej narzekania i pomóż mi szukać - dorzucił ciepło i już był gotów iść dalej. Zabrałby ze sobą różę, ale racja, była zbyt brzydka, by wylądować w jego legowisku. Najlepsza by była jakaś czerwona albo o! Żółto-zielona! Tak pod kolor jego oczu.
-Znaleźć dla ciebie jakiś ładny kamyk? - rzucił pół żartem, spoglądając na kolorowe słupki... Choć obecnie bardziej szare i brudne. Może w tych rozbitych znajdzie się jakiś ładny kawałek dla pana kamieniarza, heh.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
– Może i… ale ssspać na tym bym nie chciał. Zdecydowanie wole mech. – mruknął do kumpla gdy ten przedstawiał mu swoją wizje. To coś było szorstkie i twarde a on był strasznie wrażliwy i byle gałązka mu przeszkadzała w legowisku. Nie potrafiłby zasnąć na czymś takim, dlatego jego miejsce do spania jest zawsze idealnie miękkie.
Na koniec przewrócił jedynie oczyma. Pamiątkę. Nie mieli tutaj zbytniego wyboru a przynajmniej na razie nie dostrzegł nic… ładniejszego.
Postanowił sprawdzić drugą stronę, na którym też znajdowały się gładkie kamienie. Wskoczył na jednym z nich i zaczął się rozglądać.
Drgnął uchem gdy Liść wspomniał o kamieniach. – Jeżeli dobrze pamiętam, to ty za nimi przepadasssz. Raz Ci pokazałem lepsssze ssskupisko kamieni i już myśśślisz, że za nimi ssszaleje. – prychnął pod koniec. W przeciwieństwie od Dryfującej łapy, on nie kolekcjonował niczego. Nie miał takiej potrzeby. – Ale ssskoro ja czegośś sszukam dla Ciebie to ty też możesssz ssię wysssilić. – mruknął trochę ciszej i od razu po tym zabrał się za szperanie.
Dostrzegł kamienny ,,X’’ ale był jakoś odwrócony i no… wyglądał inaczej. Obok niego był podłużny kamień a na nim była TWARZ?! Wąż wzdrygnął się gdy zobaczył obraz jakiegoś pomarszczonego dwunoga płci żeńskiej. Szturchnął to łapą ale nie otrzymał żadnej reakcji.
Dziwne…
Po chwili zabrał się za oglądanie reszty co było na tym kamieniu. Dwa kolorowe słupki… Jeden śmierdział zgniłą wodą a drugi był przewrócony. Nic na nim więcej nie było.
Spojrzał się na kolejny płaski kamień i o dziwo tam zobaczył coś co mogło być interesujące dla Liścia.
Skoczył na kolejny i podszedł do pewnej donicy, która była ukryta za krzakiem. Chwycił jeden z kwiatów ale z jakiś przyczyn nie chciał tak łatwo wyjść. Zaczął szarpać i szarpać, aż w końcu żółta róża znalazła się w posiadaniu Węża.
Co się stało z pozostałymi kwiatami aka stroikiem? Przez to, że tak szarpał to reszta tego co tam było poleciała gdzieś na tyły. Pewnie osoba, która tu kiedyś wróci będzie zawiedziona jak zobaczy to co zastała.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Ah szkoda, że Wąż nie podzielił się ciekawostką o byciu wrażliwym... Listek chętnie by mu udekorował wtedy legowisko tymi płatkami! I postarałby się tak je wpleść, że łatwiej by było zrobić nowe, niż męczyć się z wyciąganiem ich. Plus na pewno by się znalazły jakieś inne sposoby na powkurzanie burasa, jak wrzucenie mu paru drobnych kamyczków hehe.
- Akurat interesuje mnie wszystko, co ładne, nie tylko kamulce. A ty? Masz jakieś zainteresowania? Czy twoim jedynym hobby jest polowanie i sparingowanie się, jeśli tak to troszkę... smutno - przyznał, bo szczerze nie miał pojęcia. Listek bez problemu znajdował jakieś nowe zainteresowania, czy inne rzeczy do roboty! A taki Wąż co mógł robić w wolnym czasie? - Uu, czyli jednak poszukasz? Kochany jesteś - dorzucił zadziornie z powiększonym uśmiechem na mordce. Nie spodziewał się szczerze, że Wąż się zgodzi, ale nie będzie narzekał oczywiście! Pozostało tylko znaleźć mu coś równie fajnego.
Problem w tym, że oprócz kolorowych słupków i okazjonalnie brudnych kwiatów nic tu nie było... Odszedł nawet kawałek od drugiego terminatora i miał już wrażenie, że zaraz obejdzie wszystkie groby, aż wreszcie coś znalazł! Znaczy chyba, bo nie wiedział do końca co. Był to na pewno jakiś kamień sięgający mooże do połowy Listka, ale o wyjątkowo dziwnych kształtach... No i los chciał, że w większości był zaplątany w jakieś chaszcze. Burek spróbował je rozerwać kłami, ale oczywiście zabrakło mu pary. Całe szczęście miał obok siebie siłacza. - Wąż, podejdź tu! Potrzebuję twoich mięśni! - zawołał do przyjaciela, który grzebał w jakimś wazonie parę grobów dalej.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Wolał nie dzielić się swoimi słabościami by potem właśnie ktoś tego nie wykorzystał. Wolał spać w wygodnym legowisku a nie patykowym gnieździe sroki.
Pytanie o zainteresowania trochę zatkało Węża, bo niestety nie interesował się niczym konkretnym. – Niessspecjalnie. – burknął. – Ale lubię nowe doznania. Jak sssię cośśś nowego dzieje. Nie lubię ssstagnacji. Dlatego tu jesstem.. – powiedział coś więcej na swój temat.
Kolejnych słów Listka nie skomentował, jedynie machnął ogonem w jego stronę, jakby chciał odgonić muchę. W żadnym wypadku nie uważał siebie za kochanego. Jednak Liść i tak gadał co chciał niezależnie co mu mówił. Więc nie zwracał na to zbytniej uwagi. Zwłaszcza przez to, że byli tu sami. Jakby podobnie gadał przy innych to pewnie by go zdzielił łapą.
Wziął róże do pyska i poszedł w stronę Listka, zanim zaczął go wołać. Prychnął gdy wspomniał o jego mięśniach.
Położył róże przed jego łapami. – Masssz. Chciałeśśś kwiatka to masssz kwiatka. – burknął po czym spojrzał się na zachwaszczony kamień. – Co tym razem? – podniósł brew do góry.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Nie lubił nudy, ale żadnego konkretnego hobby nie miał… Czyli rzeczywiście trochę smutno. Chociaż Listek mógł się zgodzić, również nie przepadał za nudą. Odpocząć raz na jakiś czas w ciszy i spokoju jest fajnie, ale zdecydowanie ciekawsze były dramy, plotki i przygody!
Poczekał chwilę aż pan mięśniak się pofatyguje i… Ooo! Ohoho! Uśmiech na pysku burego się poszerzył. Czyżby gadzina czytał mu w myślach? A może faktycznie znał Listka i nawet wiedział, jakie ma gusta… Nieźle niziołku! - Myślałem, że nic nie zajdziesz albo wybierzesz coś pierwszego lepszego. Zaskoczyłeś mnie - podziękował na oczywiście swój sposób. Aż szkoda rozwalać tak ładnej róży… Tak więc trzeba będzie ją jakoś w całości wpleść do legowiska.
- Widzisz te chaszcze? Moja intuicja podpowiada mi, że oplątały coś ciekawego… A jako że mam cię pod łapą to proszę, rozerwiesz je? - poprosił grzecznie, bo jego piękne długie łapy średnio dawały sobie z tym radę…
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
- To najwidoczniej mnie jessszcze mało znasssz. - burknął. Wąż co jak co ale jak miał coś zrobić to robił to porządnie. Nie na odpierdziel. Dlatego nie przyniósł Liściowi jakiegoś połamanego kwiatu, który byłby cały w błocie.
Spojrzał się ponownie na zachaszczone miejsce. - Nie ma tak łatwo. Chesssz to też rwiesssz. - mruknął w jego stronę. Nie pozwoli się tak wykorzystać. Jednak ciekawość trochę go pchała i chwycił za pierwsze chaszcze i zaczął ciągnąć w swoją stronę.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
Wiedział, że Wąż nie wróci do obozu z byle jakim piszczkiem, czy nie oszczędza się w walkach, więc wiedział, że lubił podchodzić do takich rzeczy na poważnie... Ale że też do takich pierdół jak wybór kwiatka? Ulala. - W takim razie więcej mi o sobie opowiedz - dorzucił gładko. Jak miał niby wiedzieć takie szczegóły, jak idiota zawsze zgrywał niedostępnego, pf.
Też rwiesz. Listek westchnął i ehh, no dobra. Też złapał za jakieś pnącze i ciągnął. Może z dziesięć procent wysiłku należało do Listka, a reszta do Węża, ale finalnie udało się! Tajemniczy obiekt był wolny i Listek wygrzebał go kłami z resztek chaszczy. Był to mały, luźny kamienny posążek dwunoga ze skrzydłami...? To dopiero specyficzne, ale dla Listka na pewno intrygujące! - No Kamieniarzu, proszę, to dla ciebie - dorzucił ciepło, tylko no, miał nadzieję, że trafił z prezentem. Jak nie to dla pana wybrednego złapie jakąś świeżą piszczkę w drodze powrotnej i może to go zadowoli.
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Wąż jedynie spojrzał się na niego, chwile zawiesił na nim wzrok po czym wrócił do swojego zajęcia. Jeżeli Liść myślał, że Wąż zacznie mu ćwierkać o sobie to… Źle myślał. Ten oto tutaj gbur nie ułatwiał nikomu zadania w poznawaniu jego persony. Jedynie wytrwali wiedzieli o nim cokolwiek.
Gdy wreszcie wyrwali niepotrzebne chaszcze, oczom Węża ukazało się coś dziwnego. Był to kamień ale… Nie taki normalny kamień. Miał podobiznę jakiegoś małego dwunoga ze… skrzydłami? Oni mieli skrzydła? Nikt mu nie wspominał o tym.
Spojrzał się z przymrużonymi ślepiami na kumpla. – Chyba upadłeśśś na głowę. – skomentował. – Jessszcze mi tego do ssszczęśścia potrzeba by minaturka dwunoga sssię na mnie gapiła w moim legowissku jak śśśpię. - fuknął zawiedziony. – Chodź. Czasss już na nasss. – polecił i po tych słowach powoli zaczął iść w kierunku drogi powrotnej.
Chudy, całkiem wysoki, długowłosy, klasyczny bury z małą ilością bieli o zielono-żółtych oczach. Dba o swoje futerko, chodzi z wyprostowaną głową, a na mordce widnieje cały czas szarmancki uśmiech.
Robi to co mu się żywnie podoba, a wszystko spływa po nim jak po kaczce. Uwielbia to co piękne i interesuje się drobnostkami. Skrycie uważa się za lepszego od innych. Stara się nie pokazywać swoich prawdziwych emocji, wszystko chowa za uśmiechem.
No i właśnie o tym mówił, zero reakcji! Jak ma poznać lepiej Węża, jeśli ten nie pozwala się mu zbliżyć? Nie mówi o sobie, a nawet z jego ekspresji ciężko wyłapać co lubi a czego nie. Ale Listek się tak łatwo nie podda, kiedyś jeszcze pozna jego wszystkie nawet te najmniejsze sekrety.
No i nie trafił, pf. Mu się ta figurka podobała, tylko hm, może racja w legowisku by była średnia... - Nie musiałbyś się martwić o nieproszonych gości, wszyscy by uciekali od twojego legowiska - dorzucił żartobliwie. Ale wciąż Listek chciał ją zabrać! Więc spróbował złapać zębami za skrzydło i ała. Nie ma mowy, nie da rady zaciągnąć jej do obozu... A szkoda. Tak więc wziął w pysk kwiatka i ruszył w drogę do obozu za niższym kolegą.
//zt uwu
we arethelife,we arethelight we arethe envyof thegodsabove x I'mfeelingdeviousxxxxxxxxxxx xxxxxxyou'relookingglamorous let'sgetmischievousxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxandpolyamorous x wineandwomenandwonderfulvices welcometo thecultofDionysus ˖‧₊˚♡˚₊‧˖
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Były cienisty przechadzał się właśnie przy pobliskich krzewach, pochylając się nad nimi, żeby je obwąchać. Był to kolejny dzień, w którym szukał ziół dla Krzewiastej Łapy. Tym razem postawił na miętę, ale Gwiezdni, nie wiedział gdzie ona występuje. Że też nie zapytał o ten konkretny szczegół! No cóż, wiedział przynajmniej jak pachniała i jak wyglądała, a to co miał przed sobą, w ogóle nie pasowało do opisu. Musiał szukać dalej.
Czarny chacrocal z rozetowym pręgowaniem. Europejski styl pyska. Sierść krótka a oczy koloru zielonego odcieniem zbliżonym do rozjaśnionej mięty.
Koteczka jest młoda i ciekawska świata. Pomimo tego, że jest już dorosłym kotem to dalej wykazuje cechy charakteru kocięcia. Ciekawska i zdeterminowana. Zawsze stara się dokończyć swoje sprawy. Jest również ambitna chociaż tego po niej jeszcze nie widać. Prowadzi samotniczy tryb życia toteż nie przeszkadza jej bycie samym. Lubi polować i poznawać nowe rzeczy jednak.. Jeśli chodzi o inne koty, bywa zdystansowania. Nie daje się zbyt łatwo poznać i raczej stroni od nich. Naciskana, potrafi okazać agresję. Zdecydowanie nie lubi być dotykana bez pozwolenia. Tę cechę wykazywała jako kociak. Nawet względem matki. Za co zawsze się jej obrywało jednak nigdy to tej kwestii nie zmieniło. Mięta jest pewną siebie i zdecydowaną w swoich działaniach kocicą.
Nie
Cóż.. Bardziej ironicznie i zabawnie trafić się nie mogło. Kocur szukał Mięty? I co? No znalazł Miętę! Chyba jednak nie taka jaką by oczekiwał. Tutaj jednak zaczyna się ta historia. Skoro kocur znał zapach mięty. Tym bardziej ją odnajdzie. Jej zapach był coraz mocniejszy gdy zbliżał się do jednych z krzaków. Zapach był nie do pomylenia. Naprawdę. Jednak zamiast znaleźć tam roślinę.. Znalazł.. Kocicę. Młodą o lśniącym futerku. Łapkami zakrywała pyszczek. Najzwyczajniej w świecie spała na stercie liści. Nie wyglądała jakoś specjalnie na przejętą zimnem. Prawdopodobnie ucięła sobie drzemkę a, że nie miała jeszcze wyczucia co do miejsc, co mogła zrobić ? Ma dopiero 15 księżycy. To niby dorosłość ale jeszcze nie do końca.
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Poruszył nosem podekscytowany, rozpoznając podchwycony zapach. Mięta! Nie myśląc za wiele, ruszył przed siebie energicznie. Wiodła go wizja spłacenia długu Krzewiastej Łapie, która rozpłynęła się tak szybko, jak się tylko pojawiła. Przed nim nie było kępki poszukiwanego zioła, a kot. Specyficznie kotka i to dość młoda.
Jego pierwszym instynktem było odejście, w końcu jej pobyt tutaj to nie jego problem. Zawahał się jednak. Pachniała mięta, więc możliwym było, że wiedziała gdzie jej szukać. Przyjrzał jej się niepewnie. Nie zamierzał jej budzić, to byłoby bardzo niekulturalne. Po prostu usiadł sobie gdzieś na uboczu, licząc na to, że ta zaraz się obudzi. Poruszył przy tym niekomfortowo przednimi łapami. Czuł się nieco dziwnie, siedząc tu, gdy nieznajoma drzemała. Odwrócił więc wzrok w stronę drzew.
Czarny chacrocal z rozetowym pręgowaniem. Europejski styl pyska. Sierść krótka a oczy koloru zielonego odcieniem zbliżonym do rozjaśnionej mięty.
Koteczka jest młoda i ciekawska świata. Pomimo tego, że jest już dorosłym kotem to dalej wykazuje cechy charakteru kocięcia. Ciekawska i zdeterminowana. Zawsze stara się dokończyć swoje sprawy. Jest również ambitna chociaż tego po niej jeszcze nie widać. Prowadzi samotniczy tryb życia toteż nie przeszkadza jej bycie samym. Lubi polować i poznawać nowe rzeczy jednak.. Jeśli chodzi o inne koty, bywa zdystansowania. Nie daje się zbyt łatwo poznać i raczej stroni od nich. Naciskana, potrafi okazać agresję. Zdecydowanie nie lubi być dotykana bez pozwolenia. Tę cechę wykazywała jako kociak. Nawet względem matki. Za co zawsze się jej obrywało jednak nigdy to tej kwestii nie zmieniło. Mięta jest pewną siebie i zdecydowaną w swoich działaniach kocicą.
Nie
Zapewne gdyby Mięta wiedziała, że ktoś podekscytował się na jej zapach - no poniekąd okej? To zapewne dawno by się obudziła. Bo przecież Kocur wcale nie był cichy, biorąc pod uwagę jego entuzjazm, tak? Wracając jednak do śpiącej radośnie Miętki z łapkami na jej pyszczku, tak by słoneczko za bardzo nie dawało po oczach a w tym wypadku światło odbijane od śniegu.
Czy wiedziała, gdzie znaleźć miętę, oczywiście! W końcu to był jej zapach i co jakiś czas przynosiła świeżą do swojego legowiska. Taka jej mała obsesja, mała miłość. Coś co łączy ją z matką lub łączyło. Bo tak naprawdę nie wiadomo co się stało z kocicą. W międzyczasie młoda spała sobie smacznie, jak niewzruszona. Zapewne trwało by to dłużej, jednak podświadomie musiała wyczuwać czyjąś obecność. Końcówka jej ogona poruszyła się a ona otworzyła swoje miętowe ślepia. Rozglądając się.
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Siedział tak w cichym oczekiwaniu, czując się coraz bardziej niezręcznie. Co on w tym momencie wyrabiał? Siedział przy jakiejś nieznajomej, gdy ta smacznie spała, nie zdając sobie sprawy z jego obecności. I dobra, siedział w bezpiecznej odległości i nawet na nią nie patrzył, ale nie zmieniało to faktu, że to robił!
Już miał odchodzić, pchnięty niezręcznością swoich działań, gdy usłyszał za sobą poruszenie. Zerknął za siebie, a na widok miętowych ślepi, zjeżył sierść na karku. Że też obudziła się akurat teraz! - H-hej. Ja tu tylko dlatego, że no wiesz, to trochę niebezpieczne tak spać na środku lasu. Lisy tędy chodzą, d-dwunożni spuszczają swoje psy na spacerach. Takie sprawy. -Poruszył niezręcznie ogonem, gdy próbował się wytłumaczyć z tej nietypowej sytuacji w jakiej się znalazł.
Czarny chacrocal z rozetowym pręgowaniem. Europejski styl pyska. Sierść krótka a oczy koloru zielonego odcieniem zbliżonym do rozjaśnionej mięty.
Koteczka jest młoda i ciekawska świata. Pomimo tego, że jest już dorosłym kotem to dalej wykazuje cechy charakteru kocięcia. Ciekawska i zdeterminowana. Zawsze stara się dokończyć swoje sprawy. Jest również ambitna chociaż tego po niej jeszcze nie widać. Prowadzi samotniczy tryb życia toteż nie przeszkadza jej bycie samym. Lubi polować i poznawać nowe rzeczy jednak.. Jeśli chodzi o inne koty, bywa zdystansowania. Nie daje się zbyt łatwo poznać i raczej stroni od nich. Naciskana, potrafi okazać agresję. Zdecydowanie nie lubi być dotykana bez pozwolenia. Tę cechę wykazywała jako kociak. Nawet względem matki. Za co zawsze się jej obrywało jednak nigdy to tej kwestii nie zmieniło. Mięta jest pewną siebie i zdecydowaną w swoich działaniach kocicą.
Nie
Nieco zaskoczona i jeszcze zaspana spojrzała na kocura. Ten miał postawę niczego sobie. Podniosła się do siadu początkowo nie wiedząc co powiedzieć. Zerknęła też miętowymi ślepiami na jego ogon. Kot był zdenerwowany? Czuł się niezręcznie? Tak czy inaczej, jego zachowanie było nieco urocze, przynajmniej w oczach kocicy. - Oh no tak. Zmęczona byłam, zawędrowałam daleko od legowiska i.. i.. - Tutaj zdała sobie sprawę, że chyba nie chce mówić za dużo.
Ostrożnie na obniżonym brzuchu podsunęła się bliżej. Poruszając nosem, starając ogarnąć zapachy, które należały do Trzmielopręgiego. A nóż widelec go zna? Nie chciała go też bardziej denerwować bardziej niż był. W ruchach Mięty nie było nic z agresji. Raczej były pełnego ostrożności i niepewności zarazem. Z każdym krokiem kotki zapach mięty był bardziej wyczuwalny. Kocica wcale też nie wymagała by jakkolwiek się tłumaczył. -Jestem Mięta a Ty ?