Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
W tym miejscu drzewa Pierzastego Lasku przerzedzają się, by wreszcie przemienić się w niewielką, słoneczną polankę. Na początku Pory Nowych Liści gęsto wykwitają tutaj przebiśniegi i krokusy, pokrywając powierzchnię polany kolorowym kobiercem.
Mistrz: bezdomni Płeć: kocur Matka: Sagiko [NPC] Ojciec: Giorgio [NPC] Partner: [wheeze] Trwałe urazy: Brak palca w przedniej, prawej łapie.
Wielka, czarno-srebrna pręgowana tygrysio kula o zielonych oczach. Na pysku, brzuchu i lapach ma przebarwione futro do bieli. Jego plecy i brzuch w czasie zimy, obrasta warstwa grubego, jaśniejszego futra. Latem jest ono gładsze i ciemniejsze. Charakterystycznym dla kocura jest brak palca w przedniej lewej łapie. Jego prawe ucho jest delikatnie naderwane. Często śmierdzi podobnie do psa, bo ma z jednym kontakt niemal każdego dnia. Pod grubym futrem ma czerwoną obróżkę, której szczerze powiedziawszy nie widać, chyba że z całych sił stara się przedostać przez jego sierść do szyi.
Spokojny, posłuszny, ale jak trzeba to będzie walczył. W prawdzie nie lubi się bić, ani nawet się głupio przegadywać, ale jak ktoś go do tego zmusza, to nie będzie przecież stał i gapił się jak głupi w ser. Towarzyski, rozmowny, ciekawski, który toleruje niemal wszystko i każdego. A poza tym, wielbiciel psów.
Wężowy Błysk [KG]
Spacery bez celu w życiu Samotnika okazały się nie być niczym niezwykłym. Praktycznie całe dnie spędzał na myśleniu o dawnych znajomych, o tym żeby znowu spotkać Niknącą Łapę... I generalnie o tym, że wszystko znowu będzie dobrze. Niby mógł wrócić do Dwunożnych, ale jaki był tego cel? Tu miał szanse spotkać kogoś, z kim mógłby spędzić nawet całe życie. Tam miał jedynie jedzenie i psa, z którym rozmowy po pewnym czasie traciły sens. Wyłapywał pojedyncze znaczenie słów, jakie wypowiadał, ale pies to nie kot. Z nim się na długo... nie da. Chociaż i za nim czasem tęsknił, zastanawiając się czy i psisko rozmyśla nad losem Ahaba. Kiedyś go może odwiedzi? Wypadałoby...
Nie zauważył nawet, kiedy nagle pojawił się polanie. Zajęty myślami, po prostu szedł, nie zważając w ogóle na to, co się dzieje, co robi i gdzie jest. Gdy zaczął powoli wracać na ziemię, po obejrzeniu dokładnie terenu w którym się znalazł, dostrzegł postać. Niezbyt urokliwą, o zwykłej sierści, ale rosłą i masywną. Ahab moment wątpił, czy warto podchodzić do kogoś wielkiego, w miejscu gdzie nawet nie miałby dokąd uciec. W najgorszym wypadku doszłoby do walki, choć tego BARDZO nie chciał. Brzydził się tym, nie widział w tym sensu. W końcu odetchnął pod nosem, robiąc pierwsze, drobne kroki w kierunku obcego. Przynajmniej moment będzie miał z kim pogadać. - Hej! Wszystkich wywiało, aż miło widzieć kogoś... tak o, tutaj! - uśmiechnął się lekko, zaraz nabierając powietrza nosem... i wyczuł ten znajomy, niezbyt przyjemny zapach. W oczach aż mu błysnęło. - Jesteś z Cienia, prawda? Wszystko u was dobrze?
Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
Opanowany, pewny siebie; dojrzały; Kocur został obdarzony sporym ambicjami, które planuje zrealizować jak najlepiej. Tym bardziej teraz, kiedy ma szanse na odbudowę zawalonych fundamentów. Tak jak i reszta rodziny uznaje wyższość własnej krwi i nie sposób odnaleźć u niego szacunku do kotów tej mieszanej. Tym razem w odpowiedni sposób pojął przekazywane przez ojca wartości, a dzięki długiej chorobie delikatnie się wyciszył co pozwoliło na przemyślenie wielu spraw. Dalej jednak nie obchodzi go zdanie kotów, które uznaje za głupsze, bądź "brudne". Stara się zmienić pogląd na siebie w oczach innych. Zaczął respektować zasady Kodeksu oraz szanować koty starsze czy wyższe rangą; a co najważniejsze, te będące jego rodziną; czego zdawał się w przeszłości nie robić, wierząc we własną nieomylność. Pomimo wysokiej samooceny i poglądu na siebie nie jest delikatnym kwiatuszkiem i krytyka nie podcina mu skrzydeł jak kiedyś. Nie obawia się mówienia o swoich poglądach, potrafi postawić na swoim i ostro się wyrażać. Stał się rozważniejszy, bardziej opanowany, dzięki czemu przykłada sporą wagę do wypowiadanych słów i zapamiętywanych informacji.
Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG]
Nie mogłem znieść odoru samotniczych kłaków przebywających w obozie, dlatego najzwyczajniej w świecie go opuściłem by udać się na dłuższy, samotny patrol. Tak się złożyło, że przekroczyłem Czarny Ogon cudem o suchej łapie i ruszyłem przez Leśne Ostępy chcąc poukładać myśli. Nie miałem nic do samotników; z tej bzdury już wyrosłem, jednak nie mogłem znieść, że byli akurat w moim klanie. To, że zamieszkiwali Ziemie Niczyje było dla mnie oczywiste. Darzyłem co poniektórych mądrzejszych szacunkiem bowiem miałem okazje mieć z nimi do czynienia i uświadomiło mi to jedno - to nie były bezmyślne kupki mysich kłaków. Jednak fakt ten nie działał w momencie w którym kilku samotników wpakowało łapy do klanu za przyzwoleniem obecnego przywódcy. Oczywiście, było pare kotów wracających po nieobecności, jednak...Blekot? Samotnik z krwi i kości! Sunąłem w zamyśleniu przez las, aż do moich uszu dostał się jakiś dźwięk, a nosa - zapach. Miałem towarzystwo, które dość szybko mi się ukazało pod postacią srebrnego kocura. Podszedł dość niepewnie, a gdy był nieco bliżej - zatrzymałem się i poruszyłem uszami na jego pierwsze słowa. Drugie połączone z jego reakcją już bardziej mnie zainteresowały; wszystko u was dobrze? — Witaj. — mruknąłem lekko, po czym nieznacznie uniosłem brew i skinąłem masywnym łbem. — Owszem, jestem wojownikiem z Klanu Cienia i wszystko dobrze. —poza przyjęciem kaleki i zapchlonej przybłędy wszystko gra. dodałem w głowie. Po chwili uśmiechnąłem się nieznacznie w stronę nieznajomego i trzepnąłem końcówką ogona. — Jeżeli wszedłem na twój teren, nie zamierzam robić problemów. Jedynie spaceruje. — wyjaśniłem w gwoli ścisłości, chociaż zachowanie kocura nie wskazywało na to, że byłby u siebie. Czyżbyśmy oboje kroczyli po czyimś terenie nadszarpując nerwy właściciela?
i triedto besomeoneelse butnothingseemed tochange i knownow,this iswhoi reallyam inside
Mistrz: bezdomni Płeć: kocur Matka: Sagiko [NPC] Ojciec: Giorgio [NPC] Partner: [wheeze] Trwałe urazy: Brak palca w przedniej, prawej łapie.
Wielka, czarno-srebrna pręgowana tygrysio kula o zielonych oczach. Na pysku, brzuchu i lapach ma przebarwione futro do bieli. Jego plecy i brzuch w czasie zimy, obrasta warstwa grubego, jaśniejszego futra. Latem jest ono gładsze i ciemniejsze. Charakterystycznym dla kocura jest brak palca w przedniej lewej łapie. Jego prawe ucho jest delikatnie naderwane. Często śmierdzi podobnie do psa, bo ma z jednym kontakt niemal każdego dnia. Pod grubym futrem ma czerwoną obróżkę, której szczerze powiedziawszy nie widać, chyba że z całych sił stara się przedostać przez jego sierść do szyi.
Spokojny, posłuszny, ale jak trzeba to będzie walczył. W prawdzie nie lubi się bić, ani nawet się głupio przegadywać, ale jak ktoś go do tego zmusza, to nie będzie przecież stał i gapił się jak głupi w ser. Towarzyski, rozmowny, ciekawski, który toleruje niemal wszystko i każdego. A poza tym, wielbiciel psów.
Wężowy Błysk [KG]
Pierwsze koty za płoty! Wielkolud choć początkowo niepokoił Ahaba, zaraz okazał się nie być taki straszny. Przynajmniej teraz! Nie skoczył mu do karku, nie wydrapał oczu i nie połamał łap, więc było dobrze. A jeszcze lepiej, że dał znać o Cieniowej sytuacji. Aż lżej się mu na duchu zrobiło. - Wspaniale! Znam kota stamtąd. Raz mnie, ten... przegonił od was - powiedział z lekką przerwą, starając się to ubrać w słowa - i nie chcąc zrzucić na Dymka kłopotów. Wcale nie wygonił Ahaba! Umówił się z nim na osiedlowy wypad. No, ale wiedział jak to działa mniej-więcej, więc może chociaż sprawi że kocur będzie miał pochwalony z swój czyn. - Niebiesko-biały jak dobrze pamiętam. Niezbyt wielki w porównaniu do mnie, dość cichawy. Jak go spotkasz, to go pozdrów. Miły się wydawał mimo tego przeganiania. Ah, no i przepraszam! Wtedy to nawet nie wiedziałem, że to Klanowy teren. Myślałem, że to on tak potężnie śmierdzi.
Uśmiechnął się łagodnie, pochylając łeb podczas przepraszania. Owszem, wtedy totalnie nie wiedział co i jak! Teraz niemniej już było widać, że czegoś od ostatniej wizyty się dowiedział i teraz od granic trzyma się dalej. Potem, na jego słowa parsknął cichym śmiechem. - Mój! Proszę cię, gdzie tam mój. Wielki może jestem, ale jak bym miał upilnować terenu sam? Z kłaków porobić niby-koty i liczyć na to, że wiatr ich nie rozwieje, a każdego przepędzi? - z lekkością spytał, szczerząc szereg kłów. Sam bez nikogo nawet nie myślał o władzy. A nawet, gdyby kogoś miał - musiałby przemyśleć to dokładnie. Kto wie jakby mu szło? Musiałby się trenować na taką rolę księżycami. - A nawet jakbyś wlazł, to co? Póki byś nie zaczął mi machać pazurami przed pyskiem, nie miałbym nic przeciw. Ot, gość jak każdy inny. Lepiej nawet nie byłoby mi do kogoś skakać bez powodu, bo i po co? Bym zdechł przez własną głupotę.
Wzruszył delikatnie ramionami, kończąc swój monolog. Jego zasady bez narzucania były... o, takie. Był prosty, żył prosto i dla siebie - więc po co miał psuć innym życie dla nich samych? Nie chciał robić nic złego znowu. To po prostu obrzydliwe. - Ah! Imię. Posiadasz pewnie jakieś, co? Mi Ahab mówią. Choć jeszcze Bohun, Pliskin czy Geralt... i wiele innych! A wy wszyscy śmieszne macie, takie... te dwuczłonowe, co nie? - uniósł brew zaciekawiony, stawiając uszy do góry. Się rozgadał trochę i... tyle. Rozmówca musi to przeżyć.
Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
Opanowany, pewny siebie; dojrzały; Kocur został obdarzony sporym ambicjami, które planuje zrealizować jak najlepiej. Tym bardziej teraz, kiedy ma szanse na odbudowę zawalonych fundamentów. Tak jak i reszta rodziny uznaje wyższość własnej krwi i nie sposób odnaleźć u niego szacunku do kotów tej mieszanej. Tym razem w odpowiedni sposób pojął przekazywane przez ojca wartości, a dzięki długiej chorobie delikatnie się wyciszył co pozwoliło na przemyślenie wielu spraw. Dalej jednak nie obchodzi go zdanie kotów, które uznaje za głupsze, bądź "brudne". Stara się zmienić pogląd na siebie w oczach innych. Zaczął respektować zasady Kodeksu oraz szanować koty starsze czy wyższe rangą; a co najważniejsze, te będące jego rodziną; czego zdawał się w przeszłości nie robić, wierząc we własną nieomylność. Pomimo wysokiej samooceny i poglądu na siebie nie jest delikatnym kwiatuszkiem i krytyka nie podcina mu skrzydeł jak kiedyś. Nie obawia się mówienia o swoich poglądach, potrafi postawić na swoim i ostro się wyrażać. Stał się rozważniejszy, bardziej opanowany, dzięki czemu przykłada sporą wagę do wypowiadanych słów i zapamiętywanych informacji.
Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG]
Poczułem lekko swędzące rozbawienie pod skórą na słowa samotnika gdy opisał mi kocura i bez ogródek stwierdził, że pomylił intensywny zapach granicy ze smrodem napotkanego wojownika. Niebiesko-białego wojownika, a ten kojarzył mi się jedynie z Topniejącym Lodem. Kocurem z którym nie miałem zbyt wiele interakcji, ale o którym swoje słyszałem. Nie wydawał się zbyt rozmowny i chętny do poznawania nowych kotów; przekonałem się o tym i zgadzało się z opisem kocura przede mną. Nic jednak na to nie powiedziałem, a jedynie skinąłem łbem tak, jakby akceptując prośbę o przekazanie pozdrowień. Ciekawiło mnie jak zareaguje na to Topniejący Lód, bądź inny, niebiesko-biały, Cienisty wojownik gdyby moje przypuszczenia okazały się błędne. Liczyłem jednak, że strzeliłem się dobrze, a jak nie - cóż, nim przekaże wesołe wieści o tym, że ktoś wbił samotnikowi zasadę przestrzegania granic, będę musiał wybadać grunt. Na jego następne słowa prychnąłem cicho pod nosem w rozbawieniu i uniosłem brwi. — A więc oboje kręcimy się po cudzym terenie. Pocieszające. — rzuciłem spokojnie i trzepnąłem jednym z uszu. Niby-koty z futra? Brzmiało to zarówno głupio i infantylnie, jak i nawet zabawnie. Najwyraźniej samotnik z którym miałem do czynienia posiadał w sobie humor jak i ostałego w sobie kociaka, który podszeptywał mu takie pomysły. Mimo to jednak kryło się za tym coś co szło nazwać pomyślunkiem. Nie sposób było się zgodzić z tym co powiedział po chwili, na co mu przytaknąłem lekkim skinieniem masywnego łba. Skakanie na każdego kto wejdzie na teren jaki zajmujemy było głupie; bardzo głupie. Znałem Kodeks, stosowałem się do niego, jednak nie potrafiłem zrozumieć tych przygłupów, dla których widok czy sam zapach samotnika na terenie powodował jakąś wściekliznę czy swędzenie pazurów. Czasem słowa cięły mocniej oz pazurów i kąsały silniej niż szczęki. A jednak - wiele kotów w klanach zachowywało się dziczej od tych, których przedstawiano jako bezmózgie, agresywne stworzenia bez pomyślunku. — Pęknięta Kra. — oznajmiłem z pogodnym uśmiechem na pysku i przyjąłem jego imię, a raczej imiona ze spokojem. Brzmiały dziwnie, jednak spotykałem już samotników, których imion nie dało się przyczepić ani do roślin czy zwierząt. Były inne, nieznane, nieużywane w klanach. — Ahab. Jeszcze takiego imienia nie słyszałem, czy to coś oznacza? — podpytałem ze szczerym zainteresowaniem. Czasem takie imiona nosiły jakieś znaczenie chociażby w języku dwunogów, zwanych przez samotników ludźmi. Nie mogłem jednak pojąć skąd taka nazwa się wzięła, dlatego też używałem tej bardziej logicznej i bliższej tym stworzeniom.
i triedto besomeoneelse butnothingseemed tochange i knownow,this iswhoi reallyam inside
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Na łapach ugiętych przemierzał ten las, łeb nisko trzymając przy wilgotnej ziemi. Wiał lekki wiatr - lecz mu prosto w pysk, niosąc ku niemu zapachy kniei. Chód - sprężysty, ogon w balansie, dech wyciszony, jakoby w transie... Szedł, ważąc kroki, pilnując dystansu, by z młodym uczniem nie zgubić kontaktu. Wietrzył i słuchał, badał ślepiami, czy ofiary nie dojrzy w cieniach polany.
//komm zu mir, Roche
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Roche zaczynał przyzwyczajać się do spędzania ogromnej ilości czasu z Rojstem. Praktycznie, kiedy była tylko okazja, byli razem. Jego zaufanie wobec rudego z dnia na dzień się powiększało, bo pomimo dawnego nadszarpnięcia dumy cętkowanego pajacyka, Przywódca nie był zły. Bengal śmiał nawet twierdzić pod nosem, że ryży w istocie bardzo polubił młodego, dlatego z własnej woli zabiera go gdzie się tylko da. I szczerze powiedziawszy, nie przeszkadzało mu to. Jeśli miał komuś ufać, wolałby żeby ten ktoś pajał do niego sympatią. Bo taka Barwa chociażby - lubiła bengala, ale wiedział już że nie powinien jej przesadnie bardzo wierzyć. - Szukamy czegoś konkretnego? - szepnął w stronę Rojsta, krocząc za nim powoli. Nos miał przyłożony do ziemi, uszy postawione do góry, oczy szeroko otwarte. Powodem do dumy byłoby, gdyby wywęszył cokolwiek. Polować umiał może od paru wschodów słońca, w praktyce będzie pierwszy raz się zajmował łapaniem zwierzyny.
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Tak też kocury wyruszyły na polowanie. Przed nimi znalazła się polanka w Pierzastym Lasku, odkryta przez wszelakie drzewa. Słońce wysoko nad nimi nie było skrywane przez chmury tego dnia. Jego blask rozświetlał ich miejsce polowania. Tak też w ten piękny dzień rozpoczęli swe łowy. Nie oddalali się od siebie zbyt daleko. To Rojst miał okazję wyczuć zwierzynę jako pierwszy. Do jego nozdrzy dotarł słodki zapach, och jak słodki zapach przypominający o przeszłości. Zielona żaba buszowała wśród paproci nieopodal polany. Nie była świadoma tego, że w okolicy znajduje się niebezpieczeństwo w postaci kota z Klanu Pożogi
Roche z kolei trzymając się niedaleko rudego lidera nie wyczuł niczego wartego uwagi. Przyglądając się otoczeniu jednak ujrzał coś. Albo raczej agresywnie został poinformowany, że coś było w trawie. Blask odbijającego się słońca w tym przedmiocie uderzył go po oczach powodując nieprzyjemne uczucie. Co jednak zrobiło mu takiego psikusa? Może się przyjrzeć jeśli podejdzie bliżej.
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Wnet słów nagły szept zatrzymał mu krok, brzmieniem stłumionym przecinając ciszę.
- Milcz - warknął głucho, strzygąc uszami, pośród paproci nie byli wszak sami...
Rojst ciężar swój przeniósł na tylne łapy, by stąpać ostrożniej, by nie spłoszyć żaby. Ugiął kończyny, brzuch trzymał nad ziemią, zrównał łeb, ogon z ryżą linią grzbietu. Sprawdził, czy przeszkód nie spotka na drodze i wyskoczył ku niej, myśląc: "w kark ugodzę". nlakjf;ojfp;nmlknc;ozpolsdkklf,a ;_;
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
- Okeeej... - rzucił znacznie ciszej, kładąc po sobie uszy. Nie brzmiał na złego czy smutnego, po prostu dał znać, że usłyszał prośbę Rojsta, do której zresztą zaraz się dostosował. Przywódca coś wyczuł, nie powinien mu przeszkadzać, prawda.
Roche natomiast nie wyczuł niczego, ale coś zobaczył. I to nie byle jak, bo jak błysnęło to aż młody się skrzywił i musiał przetrzeć oczy. O takim zwierzęciu to nawet nie słyszał! I chyba dlatego chciał je złapać. Ugiął się na łapach, plecy, ogon i łeb dał prosto, zaczął się zbliżać. Co się błyska? Myszy? Króliki? Ptaki?! Nie wiedział, więc przerzucił ciężar na tył, oddech spłycił a na swojej drodze jeszcze starał się kryć za krzewami i wysoką trawą. W końcu nawet starał się, by jego cień był niewidoczny, bo może to... ryba... lądowa, czy coś. O wietrze też pamiętał - szedł pod niego, by tego dziwactwa nie spłoszyć. No! I nie hałasował. Nie chciał czasem nadepnąć czegoś, co by narobiło hałasu. Będąc blisko, wyskoczył na to coś, chcąc zranić to pazurami. Tylko, że nie wiedział w co trafić, więc... skakał na oślep.
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Rudy przywódca ruszył w stronę żaby. Z wielką determinacją przyjął pozycje łowiecką i uważając pod łapy chciał podejść do plaza. Zapomniał jednak o jednym, bardzo istotnym aspekcie. Zaczął iść w stronę zwierzyny, owszem. Lecz nie kierował się pod wiatr. To właśnie zdradziło jego obecność. Zielona żaba zaczęła uciekać przed nim od razu, gdy go wyczuła. Rudy kocur może jednak spróbować ją dogonić. :cri:
Bengal zauważywszy blask odbity w przedmiocie... pomysłał, że to zwierzyna. Wiadomo, zwierzęta są dziwne i równie dobrze mogło być i takie błyszczące. Tak jednak dzisiaj nie było. Roche zastosował wszystkie zasady polowania jakie znał, co normalnie zapewniłoby mu pewnie dużą możliwość sukcesu. Tutaj jednak nic przed nim nie uciekało, więc było to zbędne. Ale hej! Kocur nie wiedział, że zabawka dwunożnych nie była czymś co potrafiło biegać. Także... upolował ją! Łapy Roche uderzyły o szklaną powierzchnię przedmiotu. Niewielka rzecz pękła pod siłą ataku. Gdyby było zwierzyną... to by było fajnie bo by umarło i można byłoby je wziąć na stos. W tym przypadku... nie wyszło najlepiej. Szkło, które wcześniej poraziło go słońcem pękło. Przyciskający je Roche podrapał się ostrymi brzegami w poduszkę łapy. Na szczęście było to ledwo co zadrapanie. Na poduszce owszem pojawiła się krew, lecz ta szybko przestała płynąć. Chyba już lepiej nie obcować z przedmiotem, gdy się on zepsuł i był teraz ostry. Lecz Roche nadal mógł spojrzeć na to co właśnie znalazł. A tam... zdecydowanie ujrzałby coś ciekawego. W małym popękanym śmieciu widać było burego kota. Podobnego do samego kocura, lecz skąd miałby wiedzieć jak wygląda jego pysk. Przy każdym ruchem swojej głowy Roche mógłby ujrzeć ruch i ze strony burasa zamkniętego w popękanej przestrzeni. Dziwne zjawisko czyż nie?
Roche: lvl: 2 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55-3 = 52/55 | W: 55
➛ przerzuty 0/1
➛ rana 0 stopnia - małe zadrapanie na poduszce łapy (nie krwawi)
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Spojrzał za oddalającą się żabą. Nie chciało mu się gonić tak drobnej piszczki. Kontynuował tropienie.
Szedł pod wiatr. Patrzył pod łapy. Utrzymywał pozycję łowiecką - głowę, grzbiet i ogon w jednej linii, kończyny ugięte, brzuch nad ziemią. Ciężar przenosił na tylne łapy. Wyciszył oddech i uspokoił akcję serca. Krył się za elementami otoczenia, momentami zatrzymując się, by pozostać niezauważonym.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Płeć: kocur Trwałe urazy: Naderwane lewe ucho w kształcie leżącej litery 'v'.
Wysoki, o drobnych mięśniach bengal. Jego krótkie, grube futro przyzdobione jest cętkami typowymi dla jego rasy. Przez te wszystkie księżyce, kolor jego oczu zmienił się nieznacznie - z szaroniebieskiego, zmieniły się w morski.
Dziwny, wątpliwy. Z jednej strony chętnie podejdzie i pogada, zaznajomi się i wyciągnie wszystkie informacje jakie są mu potrzebne, i będzie najmilszym kotem w okolicy, z drugiej strony wystarczy że ktoś nie będzie go słuchał i już może dojść do kłótni. Kocur lubi mieć wszystko pod kontrolą. Nie ciśnie go póki co do władzy, nie rozumie w ogóle świata i woli się w zupełności podporządkować i być szefem samego siebie, niż robić sobie niepotrzebne kłopoty przy innych.
Kamień, Wężowy Błysk [KG], Dettlaff [S]
Trzepnął o to coś na tyle mocno, że się połamało. W pierwszej chwili odskoczył przerażony - bo jeszcze nigdy o nic nie walnął z taką siłą! Nawet jeśli bardzo się mu podobała koncepcja krzywdzenia innych, był przerażony swoją siłą. Strach objął go też przez to, że sam odczuł swego rodzaju ukłucie... ale tylko to, rozlewu krwi (jak przy łabędziu...) ani rany nie było. Jakieś maleńkie zadrapanie to nie rana! Po momencie podszedł, usiłował wziąć to w pysk... nie no, jakieś... twarde, dziwne. Wypluł to, przekręcił łeb na bok, na drugi bok. Pchnął to łapą. Ni to mysz, ni ptak, ni ryba. Co to niby było? Pchnął to drugi raz, przeskoczył na bok - znowu trzepnął to łapą. Zaczął obwąchiwać zdobycz, i wtedy zobaczył czyjś... czyjś nos! Odskoczył przerażony w tył, najeżył, zasyczał - wróg zniknął. Nie było go ani słychać, ani widać. Zaraz, kiedy znowu w to spojrzał, przeciwnik się pojawił. Nie atakował... Cholera jasna, co to - kto to? - Dzień dobry.
Cisza. Przekrzywił łeb na bok, skrzywił mordę w niesmaku. - Hej! Halo! Słyszysz mnie? Odpowiadaj booo... Bo! - ryknął, znowu uderzył przedmiot - a ten odleciał kawałek w bok, lądując na trawie. Ugiął się na łapach, licząc że teraz będzie odzew... i nic. Roche się poddał. Nie zmusi tego do gadania, nie tutaj. Ale zdecydowanie, weźmie sobie to coś i będzie to przesłuchiwał przed snem. Głupi buras, durny, Roche już nim gardził.
Gdyby tylko wiedział, że to on sam... Zakopał zdobycz, zaraz rozpoczynając kolejne poszukiwania. Może jak coś złapie, to zamknięty w tym czymś kot zacznie mówić, co? Może! Zaczął węszyć, nasłuchiwać i się rozglądać. Przy odrobinie szczęścia coś znajdzie.
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Przywódca Klanu Pożogi zdecydował się nie gonić żaby. Płaz więc uciekł i nic po nim nie zostało. Rudy kocur chciał wyropić coś lepszego. W pewnym momencie owszem ujrzał coś ruszającego się w trawie. Bez dwóch zdań można było stwierdzić, że to coś żywego. W dodatku mógł wyczuć zapach zwierzęcia. Pachniało myszą.
Roche po nieudanej komunikacji ze swym odbiciem, postanowił zakopać lusterko. Miał wielkie plany na wieczór. Przesłuchanie w obozie raczej nie zadziała, ale może jak uśnie to pogada z samym sobą odbitym w przedmiocie. Na razie jednak ruszył dalej na polowanie. Zaczął się rozglądać za zwierzyną, lecz na ten moment nie mógł jej ujrzeć. Musi poszukać trochę dłużej.
Roche: lvl: 2 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 52/55 | W: 55
➛ przerzuty 0/1
➛ rana 0 stopnia - małe zadrapanie na poduszce łapy (nie krwawi)
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Postanowił zbliżyć się do myszy.
Szedł pod wiatr. Patrzył pod łapy. Utrzymywał pozycję łowiecką - głowę, grzbiet i ogon w jednej linii, kończyny ugięte, brzuch nad ziemią. Ciężar przenosił na tylne łapy. Wyciszył oddech i uspokoił akcję serca. Krył się za elementami otoczenia, momentami zatrzymując się, by pozostać niezauważonym.
Gdy był już wystarczająco blisko, wyskoczył ku niej, chcąc złapać piszczkę w łapy i uśmiercić ją, wbijając zęby w szyję jej tudzież głowę.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">