Logo Artemidy
Polana w Pierzastym Lasku
#16
Nie znalazł nic… ale to nie szkodzi. Po prostu szukał dalej, coraz bardziej oddalając się od miejsca w którym zakopał uwięzionego w przedmiocie kota. Węszył, rozglądał się, nasłuchiwał i po prostu liczył na odrobinę szczęścia.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Rudy kocur z łatwością wyskoczył ku zwierzynie. Złapał ją celnie w swe łapy, po czym zamknął swe szczęki na gardle myszy. Nie zdążyła nawet zapiszczeć, gdy już zawisła martwo w pysku przywódcy Pożogi. Teraz, gdy Rojst dorwał już zwierzę, mógł zauważyć coś nietypowego. Myszka polna jaką właśnie złapał... miała dwa ogony? Było to iście dziwne zjawisko. Ale jest zjadliwa prawda? Nada się na stos mimo wszystko.

Rojst: lvl: 4 | S: 9 | Zr: 18 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 65
➛ przerzuty 0/3

Bury bengal poszukiwał dalej. Nie udało mu się jeszcze nic znaleźć do upolowania, więc nie mógł zaprzestać. Dalej pachniało mu jednak pustką. Musi jeszcze dokładniej poszukać.

Roche: lvl: 2 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 52/55 | W: 55
➛ przerzuty 0/1
➛ rana 0 stopnia - małe zadrapanie na poduszce łapy (nie krwawi)
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
***

Słońce już zanurzało się za horyzont, kiedy kwiaty ugięły się pod ciężarem miękkiego, cichego kroku Deszczowej Pogody. Ich kolory były zniekształcane przez pomarańczowiejące światło, a cienie rysowały się dziwnie na ziemi. Wojowniczka szła, w cichym zachwycie nad osobliwą urodą tego miejsca, by wreszcie przysiąść na środku polanki i, spoglądając spod przymkniętych powiek na rdzawe niebo, być drobniutką rudą figurką na tle olśniewającego zachodu słońca.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Cholera wie kiedy ostatni raz był... tutaj. Minęło tyle czasu, że nie potrafił sobie przytoczyć w głowie ile faktycznie księżyców minęło. Z dobre cztery, jak nie więcej. Przywiała go tutaj chyba jedynie nuda i niechęć siedzenia w obozie. Rojst go nie potrzebował na ten moment, więc był zbędny zupełnie. Jeszcze musiałby się z kimś użerać stamtąd, obrzydlistwo.
Gdy w końcu dotarł na to miejsce, wziął głęboki oddech. Pech - lub wręcz przeciwnie, szczęście - chciał, że właśnie w tej chwili, w której nabierał powietrza w płuca, wyczuł ten znajomy zapach. Wicher? No proszę, ich to jednak nosi wszędzie. Ciekawe czy i przy Gromie kiedyś jakiegoś zagubionego Wichrzaka spotka? Osobiście by nie narzekał. Póki co, znał parę kotów z ich Klanu i darzyły go większym szacunkiem, niż ktokolwiek inny. Idąc za zapachem, dotarł w końcu do jego właścicielki, czego jeszcze nie wiedział. Zapach był bowiem nijak inny od tego, który miał on czy byle inny kocur. Trzepnął lekko ogonem, rozglądając się jeszcze na boki, by upewnić się że nikogo innego tu w okolicy nie ma. Nie potrzebował większego towarzystwa.
- Piękne niebo - rzucił na tyle głośno, żeby wiadomość dotarła do postaci przed nim. W między czasie nadal się zbliżał. Nawet jakby miało dojść do kłótni czy walki, gdzieś by to miał. Pożoga go wypatrzyła już na obawy przed kolejnymi siniakami i bliznami. [b]- I dobry, chyba, wieczór. Nie sądziłem, że napotkam kogoś z Wichru w okolicach... zdecydowanie nie Wichru. Wycieczka z nud czy szukasz kogoś?[/i]
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Zwróciła delikatne spojrzenie na zbliżającego się kocura i posłała mu krótki uśmiech, by potem znowu spojrzeć w stronę słońca. Miał niewątpliwie rację - niebo wyglądało przecudownie. - Nieprawdaż? Szkoda, że ten zachód słońca nie trwa dłużej, chociaż być może właśnie tutaj zawiera się jego piękno - jest taki ulotny! - podzieliła się z nieznajomym swoimi myślami. Jaki byłby sens zachwycania się czymkolwiek, gdyby można było wiecznie na to patrzeć, wiecznie trzymać w łapach? Niekończący się zachód słońca z czasem stałby się nudny, lub nawet nieznośny. Doceniała go jedynie dlatego, że miała go tak krótko, przez kilkaset uderzeń serca - i że ten wyłaniał się na horyzoncie następnego dnia. - Dobry wieczór również. Nie, nikogo nie szukam: moje serce jednak wyrywa się do miejsc tak pięknych jak to. Folguję mu niekiedy i pozwalam sobie na dłuższe wycieczki - uśmiechnęła się do Roche'a. Lekko zmarszczyła brwi, gdy poczuła zapach nieznajomego kocura. - Znam tą woń. Jakże się miewa Wasz klan? Czy jesteście wszyscy zdrowi, czy bezpieczni i cali?
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Podniósł brew do góry na odpowiedź. Nie mówił poważnie - bo co go obchodzi jakieś niebo na dobrą sprawę, ale przynajmniej wiedział przez to z kim rozmawia. Nie rozumiał też na dobrą sprawę co w tym, że zachód jest tak krótki. Jutro będzie kolejny. Nie ma chyba końca świata w najbliższych dniach. Prawda?
- Jutrzejszy może będzie ładniejszy - dodał po wypowiedzi rozmówczyni, zasiadając w tym czasie nieopodal. Z miną nieco mniej naburmuszoną i wściekłą niż zwykle, przerzucił oczy na niebo o którym mówili. Nie miał jeszcze powodów do tego, by się wściekać i pluć na wszystko co żyje. I miał nadzieję, że do sytuacji w której będzie musiał to robić nie dojdzie. Wraz z kolejną wypowiedzią przerzucił wzrok na nią, uszy odsuwając do tyłu. - Co mu robisz? Flogujesz?
Co to za słowo? W życiu go chyba nie słyszał, nigdy przedtem. Nic dziwnego tak szczerze, Roche był byle bandziorem który posługiwał się jak najprostszymi zlepkami słów, ale... zwykle chociaż wiedział co jego rozmówcy starają się mu przekazać. W tym wypadku jedynie myślał o flegmie, która chyba nie miała większego związku ze słowami kotki!
- U tych, u których powinno być dobrze, wszystko w porządku. Nie obchodzi mnie co z resztą jak mam być szczery - wzruszył ramionami. Niektórzy, to mogliby piach gryźć już tak szczerze. Poza tym, Klan, k####. Taki z nich Klan jak z koziej dupy trąbka. Pięć kotów na krzyż, bez terenów, bez armii. Trzepnął poszarpanym uchem, poprawiając pozycję, w której siedział. - A wy, żyjecie tam jakoś? Co z Rysiem? Dawno go nie widziałem nigdzie. Żyje?
Spytał wprost. Rysiek był starszy, mógł przypadkiem paść. Zdarza się najlepszym! Chciał jednak to wiedzieć. Był wszak jego pierwszym Wichrowym znajomym.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
- To możliwe. O ile przyszłość można niekiedy przewidzieć spoglądając w przeszłość, to są momenty, w których można myśleć jedynie o chwili obecnej - przymknęła delikatnie oczy, wystawiając szeroki pyszczek na światło gasnącego słońca. Jak będzie wyglądało jutro słońce? Nie wiedziała. I nie chciała myśleć o tym, jak będzie jutro. Nie chciała myśleć o tym, jak będzie w przyszłości. Wyjątkowo nie chciała nawet myśleć o tym, co ją tutaj przywiodło, co ją uformowało i stworzyło. Myślała tylko o tej chwili, i chwilowo ją tylko miała. - Folguję, to jest - pozwalam mu, by robiło ze mną, co chce - wyjaśniła trudniejsze słówko. Jej słownik był w rzeczy samej, nie chwaląc się, bardzo rozbudowany (jak odległe były te czasy, w których jej umysł i język pogrążone były we śnie, w których nie potrafiła mówić poprawnie!) i dla kotów, które nie przywiązywały aż takiej wagi do sposobu mówienia, mogła niekiedy mówić niezrozumiale. - Rysi Pomruk... Cóż, nadal ma swoje wzloty i upadki. Serce się we mnie ściskało, gdy patrzyłam na niego po tym, jak umarł Lodowa Skóra. Niemniej jednak wytrenowanie Roziskrzonej Nocy dobrze chyba na niego wpłynęło.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Zdecydowanie nie rozumiał jej słów. Nie pojmował niczego i pokazywał to kręceniem nosa. Nie uważał, że mówi brzydko, po prostu zawile... i po co? To coś zmienia? Jakby, przecież jak powie się coś łatwiej, wyjdzie na to samo. Tylko więcej zrozumie.
- A prościej?... - mruknął w końcu. Jak miał prowadzić rozmowę, jak nie rozumiał do końca co się dzieje, na bogów. Choćby, dzięki temu wyjaśnieniu trudniejszego słowa wiedział już chociaż jaki sens miała poprzednia wypowiedź. Tak mniej-więcej. - Są ładniejsze miejsca, na pewno... Na przykład takie, gdzie można wspiąć się na górę i widzieć większy teren. Albo nad wodą, jak zachodzi słońce, jest ładniej. O tej porze zakładam, że szczególnie bo jak się siedzi, to chociaż j###a nie przymarzają do ziemi.
Nie uznawał jednak polanki za paskudnie złą. Po prostu nie było tu "tego czegoś", co mogło go chwycić za serce. Mógł być chamem i prostakiem, ale miał jakieś poczucie estetyki i wiedział, co się mu podoba. To chyba normalne. Sposób w jaki uargumentował to może nie był jakichś wysokich lotów, niemniej nie miał powodów zachowywać się lepiej przy kimś... nieznajomym. W pewniej chwili kotka zdradziła swoją płeć, przez co na ułamek sekundy przerzucił na nią spojrzenie, ale nie skomentował. Po prostu było to znakiem, że usłyszał i zapamięta. Przy Złotym Języku nauczył się poszanowania chociaż takich rzeczy. Szkoda, że nic innego nie wyciągnął od znajomych.
- Wspominał mi raz o tym, że kogoś trenuje. Wypadałoby się kiedyś z nim spotkać... - mruknął chyba bardziej do samego siebie, niżeli do niej. Nie widzieli się odkąd Roche ledwo odrastał od ziemi. A teraz był już wielkim kociskiem! - Mam nadzieję że i cały Klan się trzyma dobrze. Aż szkoda by było, żeby tak miłe koty miały jakieś większe problemy.
Poprawił się w siadzie znowu, ogon położył luźno. O jej Klanie mógł gadać. Tu przynajmniej było coś ciekawszego niż u niego. I chociaż znali parę tych samych kotów! A w Pożodze to nieznajoma mogła znać jedynie Rojsta i... i tyle. Bo kogo innego poza nim?
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Zamyśliła się na chwilę, zanim przystąpiła do przełożenia swojej myśli na prostsze słowa. - Wierzę, że znając przeróżne zaszłości z czasów minionych możemy przewidzieć, jak rozwiną się dzieje przyszłe - wytłumaczyła najprościej, jak umiała to uczynić. - Ale w chwilach takich jak ta - nawet nie martwię się przyszłością. Jedyne, o czym chciałabym dzisiaj myśleć, to ten zachód słońca - promienie lizały kwiaty, źdźbła trawy, jej i Roche'a łapy. Było przepięknie, tak jak chwilę temu, i tak jak będzie za chwilę. - O, z pewnością! Wielka Słona Woda musi być o tej porze przepiękna. Szkoda, że jej nie widziałam - rozmarzyła się. Ciekawe, czy ten nadzwyczajny twór przetrwał inwazję Dwunożnych - to jest, na pewno przetrwał, był zbyt potężny, by mogli go pokonać. A nawet, gdyby nie był, to przecież nawet Dwunożni musieli dostrzec jego piękno i postanowić je zachować, prawda?
- Kwestia Pożogi nieco nas poróżniła. Ja stanęłam w jej obronie, jednak niemal nikt nie uznał decyzji Lawendowej Gwiazdy za dobrą. Wierzę jednak, że jest to wyłącznie spowodowane przez nieporozumienie.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
- Aha - rzucił pokazując w jakim stopniu zrozumiał i prostszą wersję. Roche był do obijania mordy, nie do myślenia i mówienia w taki sposób. Moment jeszcze milczał, wolno analizując słowa rudzielca. - Czyli przez dzisiejsze niebo mogę określić jutrzejsze. Tak?
No, jak tak - to to było jedyne tłumaczenie, jakie on by rozumiał. Zachód wciąż nie robił na niego większego wrażenia. Słońce przynajmniej go grzało, to było jedne co go cieszyło. W obozie, pomiędzy tymi grobami, było tak cholernie nieprzyjemnie że szkoda gadać. Albo było za zimno, albo za ciepło - nigdy nie było pomiędzy. Jemu zwykle było szczególnie gorąco, bo zazwyczaj się tam złościł. Niemniej w zimowe dni nawet złość nie była w stanie go ogrzać. Szczególnie wtedy, jak miał tych siedem księżyców, to było zimno! Ale teraz już chyba przywyknął do tego, że życie lubi pieścić go w zad.
- Za drogą jest. Potwory tam jeżdżą, ale na dobrą sprawę nie trudno się przedostać. Jak byłem młody, to tam poznałem Rysia - odparł cicho. Nie wiedział, czy to była "Wielka Słona Woda", ale była to woda i... to wystarczało. Było jej dużo, więcej niż w kałuży, więc i kotka nie powinna narzekać zbyt bardzo na to co za drogą spotka. Wybredność nie popłaca. Zaraz drgnął, słysząc o Wichrowej sytuacji. O, i to mu się podobało! Polityka to jego temat. Skupił spojrzenie na rozmówczyni, czując jak serce bije mu szybciej. Z radości, lub stresu - nie był pewien. Jeszcze dojdzie do jakiejś wojny, tfu. - Poróżniła? Bo parę kotów się osiedliło nieopodal? Byle samotnicy mogli też to zrobić. To wasz dowódca, każdy powinien jej słuchać. Zamieszki kończą się krwią, a tego chyba nikt nie potrzebuje.
Odparł spokojnie. On już wiedział, że nie należy się sprzeciwiać Rojstowi i... nie robił tego. Na tyle, na ile dawał radę. I niby rozumiał, że trudniej opanować więcej kotów, ale na pewno Lawenda nie mogła tak tego olać i zostawić sprawy samej sobie.
- Co Lawendowa Gwiazda? Odpowiedź na bunt była? - dopytał zaciekawiony. Szczerze zaciekawiony, jak kociak któremu opowiada się bajkę. Bo to było co najmniej interesujące.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Cicho się zaśmiała, gdy Roche nie do końca uchwycił znaczenie jej słów. - Zapewne również. Aczkolwiek, jeżeli znasz dawne dzieje, możesz dostrzec podobne tendencje panujące w teraźniejszości i przewidzieć, co stanie się w przyszłości. Właśnie dlatego spędzam swoje dni na nauce o dziejach minionych - wytłumaczyła dokładniej. Miała nadzieję, że teraz nareszcie się zrozumieją. - Tak mówisz?! Rysi Pomruk był nad Wielką Słoną Wodą, gdzie kiedyś mieścił się obóz naszego Klanu? Ależ to niezwykłe; muszę go koniecznie poprosić, by mnie tam zaprowadził - ucieszyła się i zadziwiła jednocześnie. A to nicpoń z Rysia, że nic nie powiedział przyjaciółce o swoim odkryciu! Przecież wiedział, jak bardzo marzyła o zobaczeniu dawnego domu Klanu Wichru! - Dokładnie; niektóre koty sprzeciwiły się jej decyzji, lub nawet otwarcie zasugerowały, że postąpiła wbrew Klanowi i naszemu Kodeksowi. Wielu z nich wystąpiło przeciwko niej, a jeden z wojowników był gotów ze swojego wzburzenia nawet opuścić Klan. Ostatecznie, Lawendowa Gwiazda zgodziła się, by zapytać Gwiezdnych o ich opinię na ten temat - nakreśliła przed nowym kolegą ogólną sytuację w Wichrze. Po cóż miała coś przed nim ukrywać? Przecież nie była to żadna poufna informacja. - Na ceremonii wystąpiłam w obronie Pożogi; nie mam pewności, czy nasza przywódczyni wie o tym, że to ze mną Rojst rozmawiał jako z pierwszą - imię Rojsta wymówiła niemal z czcią. W końcu on nie był zwyczajnym kotem, tak jak i ona nie była zwyczajna - była przecież, tak jak on, posłanniczką, wypełniała wielką misję, a Rojst był z nią przez to połączony.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
- Nauce... tego? I co się z tego dowiadujesz? - uniósł brew do góry. Rozumiał naukę walki, nawet tych cholernych regułek teoretycznych, ale żeby uczyć się czegoś takiego? A to w ogóle jakieś korzyści przynosi? Czy to klepanie bezsensownych rzeczy, zaśmiecających tylko umysł? Póki mu nie wyjaśni, znowu, to się nie dowie. Biedna Deszcz, że trafiła na tak mądrego rozmówcę.
- Byliście... tam? Za drogą? Co was stamtąd wywiało? - osobiście, on by się nie przenosił. Im dalej granic jakiegoś Klanu, tym bezpieczniej. Po co żyć przy reszcie, jak można mieć pewność że nikt nie zrobi zaraz wizytacji w postaci wojny? Z drugiej strony, cokolwiek sprawiło że się stamtąd wynieśli nie musiało być jakimś "byle czym". Zwykle nikt nie robił przeprowadzki bez powodu. - Jakby to u nas tak się zadziało, skończyłby z obitą mordą w najlepszym wypadku.
Zmarszczył nos. A może to po prostu on miał takie szczęście i był kozłem ofiarnym, którego lubiano bić? Wszak nikt inny poza nim nigdy nie dostał kary. A nie tylko on zachowuje się... tak.
- I nie obrazili się na ciebie, że jesteś "zdrajcą"? - dmuchnął powietrzem z nosa. Podobał mu się ten ton wypowiedzi o Rojście, co pokazał lekkim, dumnym uśmiechem na pysku. - Nie słyszałem w waszym Kodeksie ani jednego podpunktu mówiącego, że nie możecie kontaktować się z innymi. Czy tolerować ich obecności.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
- Dzięki temu dowiaduję się więcej o zarazem samej sobie, jak i o tym, czym mogę kiedyś się stać. Oprócz tego, to wszystko nadzwyczaj ciekawe! Życie pisze najdziwniejsze historie, jakie kiedykolwiek słyszałam. Czy znasz na przykład opowieść o Porannej Rosie? - połknęła żyłkę i podryfowała. Była w swoim żywiole - tylko patrzeć, jak zacznie zagłębiać się w szczegóły dotyczące tego, kto w obecnym Klanie Wichru był spokrewniony z dawną zastępczynią (na przykład jej pierwsza terminatorka!). Wystarczyło, że Roche postąpi jeszcze jeden nieostrożny kroczek.
Spuściła delikatnie wzrok, gdy kocur zapytał, dlaczego się przeprowadzili poza dawne tereny - jakby czuła jeszcze ból w sercu po tym, co spotkało Klan Wichru, chociaż nie było jej przy tej tragedii. - Nasz dawny obóz umieszczony był w pieczarze, na której suficie błyskały ponoć gwiazdy; któregoś dnia, jej strop zawalił się na członków Klanu podczas ceremonii. To była wielka katastrofa; wiele spośród nas umarło, niektórzy zaś zostali ciężko ranni. Ci, którzy ocaleli, musieli znaleźć sobie nowy dom. Cztery Klany musiały wobec tego odejść z tamtego miejsca, ale w naszych sercach pozostała nadal, niby zadra, tęsknota za naszą dawną grotą - opowiedziała mu krótko historię przeprowadzki. Pominęła to jedynie, że niektórzy, którym nie było dane zobaczyć nigdy Wielkiej Słonej Wody, też za nią tęsknili całymi duszami.
- Nie, nie okrzyknięto mnie zdrajczynią, chociaż jestem pewna, że co najmniej jeden z moich współklanowiczy uznał mnie za kocicę co najmniej nierozsądną, jeżeli nie obłąkaną. Jednak jestem, być może niesłusznie, dumna z tego, że miast krzyczeć bezmyślnie, powiedziałam to, co było wewnątrz mego ubogiego, lecz zdolnego do wielkich miłości, serca - odpowiedziała z godnością. Dawno nie mówiła tyle o swoim występie na forum Klanu. Właściwie, nigdy nie mówiła o nim aż tyle. - Taki punkt nie istnieje... czy podzieliliśmy się już swoimi imionami?
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
- Skąd - mruknął zdawkowo. Mógł o tym posłuchać, nie wyraził słowa niechęci, ale... było to wszystko dziwne, tak po prostu. Nie był przyzwyczajony do takich rzeczy, rozmów, myślenia w ten sposób. Nie wiedział skąd jej to przychodzi do głowy. Nawet inny Klanowicze z którymi gadał nie zachowywali się... tak. Ani ci z Gromu, ani z Wichru. Baby to jednak są dziwne, wszystkie. I to chyba się mu w nich podobało najbardziej. - Co z tą rosą?
Dodał na znak, że ma mówić. Jakby wcześniejsza, krótka wypowiedź jaką dał, nie wystarczyła i wręcz zniechęciła kotkę do mówienia. Raczej spodziewał się opowieści jak ta o powstaniu Klanów, którą kiedyś Ryś zaczął i nigdy nie był łaskaw skończyć, ale co usłyszy w praktyce - nie wiedział. Może zaraz się dowie!
- Moje kondolencje - mruknął cicho. Nie... nie czuł żalu czy współczucia. Myślami starał się odpłynąć do tego jak tragicznie musiało to wszystko wyglądać. Panika, krzyki, płacz, ból. Chciałby to widzieć. Gdyby tylko nikt nie umierał, byłoby idealnie. Nie tracąc czasu, kontynuował wypowiedź. Mniej rzeczowo, choć nadal po swojemu - mrukliwie, jakby był naburmuszony. Kotka w tej chwili już mogła się domyślić, że to nie jest niechęć do rozmowy, a po prostu "tak już miał". Gdyby był niechętny gadać, nie ciągnąłby tego dalej. - Czemu tam nie pójdziecie? W odwiedziny, po prostu. Przecież to nikogo z was nie skrzywdzi. Po prostu musicie być ostrożni i patrzeć pod łapy. I nad głowy.
Dla niego logiczne. On by chciał mieszkać w grocie! I... i tam mieć swoja kompanię, i tam sobie żyć! Jak kiedyś opowiadał Barwie. Gdyby miał taki mini-oddział do rządzenia, to byłby najszczęśliwszy pod słońcem. Ale to tylko pobożne marzenia, nikt Rocha by nie słuchał. Nawet nie z powodu, że był jaki był. Po prostu robili na przekór jemu dla zasady.
- Wracając do Lawendowej Gwiazdy... co z Gwiezdnymi? Powiedzieli już coś? - byłoby to szokiem, jeśli tak. Niespecjalnie w nich wierzył. Ale to normalne, skoro jemu podsunięto pod nos zupełnie inną religię, jaką był Wieczny Ogień. - Nie. Przeszliśmy do konkretów.
Jak być powinno. Imię to niepotrzebna zwykle formalność.
LVL 3 150 / 200
MedLVL 0 48 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Aż coś w niej zagrało tryumfalnie, gdy Roche wyraził zainteresowanie jej opowieścią, i zaczerpnęła tchu, by zacząć monolog. Oj tak, wszedł zupełnym przypadkiem w pułapkę, którą Deszcz zresztą założyła na niego zupełnie nieświadomie! - Zatem Poranna Rosa była córką naszej dawnej przywódczyni, Śniącej Gwiazdy, i samotnika, którego nigdy nie poznała. Dorastała w Klanie Wichru, gdzie przekonywała się, że jej przeznaczeniem jest poprowadzić swój Klan ku potędze. Niestety, nie wszystko było tak szczęśliwe, jak się zdawało: była jeszcze młoda, gdy Śniąca Gwiazda opuściła Wicher, by spędzić resztę swoich dni jako samotniczka. Władzę przejęła wówczas Biały Pyszczek, której zarzucano słabość i niezdolność do zdecydowanego działania... Nie mnie oceniać to, jakim była przywódcą, jako że wtedy nie było na świecie nawet moich rodziców. Za jej czasów nasz Klan przeprowadził się nad Wielką Słoną Wodę, gdzie na wieki spoczęło jej ciało - zginęła, spadając ze skarpy, tym samym ustanawiając władzę Szlachetnego Serca. Ta z kolei wyznaczyła na swoją zastępczynię Poranną Rosę - tu musiała przerwać, by zaczerpnąć tchu, i jednocześnie spojrzała na Roche'a pytająco, upewniając się, czy nadążą za opowiadaną historią.
- Dziękuję Ci w imieniu całego Klanu Wichru. Niestety, ale nasze dawne tereny są bardzo daleko - westchnęła lekko, ze swego rodzaju nostalgią za miejscem, którego nigdy w życiu nie widziała. - Oprócz tego, niedługo po naszej tragedii, Dwunożni rozpoczęli atak na nasze ziemie. Zniszczyli dawny las. Nie wiemy, czy z dawnej przepięknej puszczy pozostało więcej, niż cień.
Spojrzała ponownie w bok. Sytuacja w Klanie nalała do jej serca rozpacz i smutek, bo zerwała z jej oczu bielmo. Ukazało, jak bardzo Wicher - ten sam słodki, kochający, dobry Wicher - jest ślepy na inne koty. A jednak potrzeba jej było tego, co się wydarzyło, bo lepiej było widzieć nieszczęśliwym, niż być ślepym i pełnym głupiego szczęścia. - Nie rozmówiliśmy się z nimi jeszcze. Sądzę jednak, że nie powiedzą nam nic: gdyby wasze pojawienie się tutaj miało być przyczyną tragedii, przecież powiedzieliby nam to od razu - proste i logiczne, a jednak tak trudne do zrozumienia dla niektórych. - Nazywam się Deszczowa Pogoda.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości