Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Na to nie wpadł. Ich poprzednią rozmowę odebrał jako zachętę do wykonania właśnie takiego manewru, ale teraz, kiedy usłyszał słowa Roziskrzonej Nocy, zorientował się, że zinterpretował ją zupełnie mylnie. Faktycznie, to, co zrobił nie miało wiele sensu, bo przecież nie chodziło o trenowanie ustawiania się tak, żeby przeciwnik patrzył w słońce – to nie wymagało w końcu żadnego treningu – ale o ćwiczenie prawdziwej walki. Tak, jak robił to ze Żwawą Łapą.
Kiedy wylądował, po usłyszeniu jej uwagi, nie czekał ani chwili. Choć zdążyła zająć już pozycję, liczył na to, że wciąż uda mu się wykorzystać jakiś element zaskoczenia. Natychmiast znowu poderwał się, wykorzystując te kilka kroków przestrzeni do drobnego rozpędzenia się i tuż przez nią wybił się mocno wprzód, skręcając ciało. Chciał pchnąć ją silnie barkiem, jednocześnie kopiąc w przednie łapy tak, by straciła równowagę. Skręt ciała miał umożliwić mu osłonięcie wrażliwej szyi przed ewentualnym kontratakiem.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Spięła mięśnie i w podobnym do pozycji łowieckiej geście ugięła łapy, oczekując ataku. Barania Łapa nie potrzebował dodatkowej zachęty. Szybko przeanalizował jej słowa i ponowił próbę, na którą Roziskrzona Noc była gotowa. Aczkolwiek, jak się krótko potem okazało, nie do końca, bo tym razem nie udało jej się uskoczyć w porę, żeby uniknąć zderzenia z barkiem terminatora. Silne ciało syna Ciepłej Mżawki swym rozpędzonym uderzeniem spowodowało, że bura została zepchnięta na bok, i gdyby nie praca wytrąconych z równowagi łap, niechybnie znalazłaby się na ziemi. Miała jednak doświadczenie z podobnymi technikami, natomiast odepchnięcie przez napastnika pozwoliło jej uniknąć kopnięcia. Korzystając z tego, że kocur znalazł się tyłem do niej, prędkim ruchem wyciągnęła ku niemu szyję i rozwartymi szczękami chwyciła za ogon, tym samym zatrzymując go w miejscu.
- Ah, zapomniałabym. - powiedziała nieco niewyraźnie przez zajmujące jej pysk kłaki. Wypuściła zdobycz i wyprostowała się. - Ogona też warto pilnować.
Kilkoma susami oddaliła się od Baraniej Łapy. Z bezpiecznej odległości zasygnalizowała mu własną długą kitą, by kontynuował.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
O ogonie nie pomyślał. Jeszcze nigdy podczas walki o nim tak naprawdę nie myślał. Służył mu do tego, co zawsze, do utrzymania równowagi, ale o tym nie musiał nawet myśleć. Ciało reagowało automatycznie. Ale ruchy intencjonalne, które wykonywał w czasie starcia nie były jeszcze automatyzmami. Mogły się jednak nimi stać, jeśli będzie ćwiczył je wystarczająco intensywnie.
Pociągnięcie za ogon sprawiło, że stracił równowagę, zachwiał się i byłby nawet upadł, ze względu na pęd ze skoku, który wpływał na ułożenie jego ciała. W ostatniej chwili udało mu się jednak utrzymać równowagę, nie upaść, choć wymagało to sprytnych, drobnych ruchów łapami.
Odetchnął głęboko, kiedy wreszcie udało mu się pewnie stanąć. Popatrzył na Roziskrzoną Noc, przygotowującą się do obrony. Trochę nie miał już pomysłów. Nie był dzisiaj specjalnie kreatywny. W walce dawała mu w pewien sposób przewagę, pozwalając wykonać pierwszy ruch, ale do tej pory nie udało mu się jeszcze niczego dzięki temu osiągnąć. Tym razem nie obmyślał więc jakiejś szczególnej strategii. Zaczął w szybkim truchcie okrążać ją, biegnąc dalej od niej niż na wyciągnięcie łapy, żeby nie mogła go uderzyć i aby miał przestrzeń do odsunięcia się, w razie gdyby to ona zdecydowała się zaatakować. W pewnym momencie ruszył na nią nagle, wybierając ponownie frontowy atak. Ale nie odrywał się od ziemi, uniósł obie łapy i uderzył nimi nieregularnie w dół, celując w jej pysk i oczy.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Pierwszy ruch był rzeczywistą przewagą tylko w sytuacjach, gdy towarzyszył mu element zaskoczenia. W walkach treningowych, gdy przeciwnik miał czas przygotować się do obrony, możliwość wykonania pierwszego ruchu nie przynosiła aż takich korzyści. Iskra nigdy nie przepadała jakoś wyjątkowo za początkami sparingów, ale miała świadomość, że w tej sytuacji musi to po prostu przeboleć. Że to istotna rzecz do przećwiczenia i że trzeba będzie część treningu na to poświęcić.
Więc oto znowu byli w pozycjach wyjściowych i burej było nieco głupio, że znowu zrzuca na Baranka wymyślanie od czego zacząć. Ale tylko nieco. Śledziła go spojrzeniem, gdy tak krążył dookoła, autentycznie zaciekawiona co takiego sobie wymyślił. Gdzieś z tyłu głowy pojawiło się pytanie - co takiego ona by w tej sytuacji próbowała zrobić? Pewnie skoczyć przeciwnikowi na grzbiet, przewrócić go. Przewracanie Łabędziej Szyi zawsze było fajne. Biały terminator jednak zdecydował na kolejny atak od frontu i zaraz przed pyskiem błysnął jej biały brzuch, gdy kocur brał zamach by trafić w jej głowę. I udało mu się. Poniekąd. Bo Roziskrzona Noc, mimo wszystko, zamierzała się odsunąć, tylko no, nieco refleks zawiódł i w efekcie biała łapa prześlizgnęła się po jej ceglastym nosie. Czy raczej uderzyła, sądząc po rozlewającym się bólu. Odskoczyła poza zasięg terminatora, masując pysk, na którym zresztą szybko pojawił się szeroki uśmiech.
- To było dobre. - pochwaliła krótko. Czy mogli w takim razie przejść do kolejnego etapu zamiast ciągle mielić jeden wątek? Chyba tak. Nie ma co męczyć tego samego, więc tym razem, dla odmiany, nie czekała co takiego jej terminator wymyśli, a zamiast tego sama ruszyła w jego stronę. Szybko zmniejszyła dzielącą ich odległość, ale będąc o sus od przeciwnika, zamiast zaatakować od frontu, skoczyła w bok i dopiero wtedy rzuciła się z łapami wycelowanymi w jego bark.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Był zadowolony z tego, że wreszcie mu się udało. Poczuł nawet ukłucie dumy, wzmocnione pochwałą, jaką od niej otrzymał. Ale nie poświęcał mu zbyt wielu myśli, w czasie sparingów zdążył się już nauczyć, że rozpraszanie się w czasie walki nie jest najlepszym pomysłem. Analizę tego, co się wydarzyło zostawił więc na czas po zakończeniu dzisiejszego treningu.
Nie przewidział tego, że Roziskrzona Noc zaatakuje go z boku, kiedy zobaczył, że rusza prosto na niego, ten manewr zaskoczył go. Złowił jednak ruch i mając w duchu nadzieję, że nie było to za późno wykonał szybko zwrot w jej stronę, podnosząc łapy i próbując uderzyć nimi w jej, żeby uniemożliwić dosięgnięcie jego barku i odepchnąć ją w ten sposób lekko w bok.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Reakcja była szybka, jednak w ogólnym rozrachunku - niewystarczająca. Częściowy sukces został osiągnięty, bowiem rdzawe łapy o białych paluszkach nie zetknęły się z barankowym barkiem. Jednak o ile pierwotny plan przewrócenia terminatora legł w gruzach, tak nieznaczna zmiana trajektorii lotu burej nie zatrzymała przecież wojowniczki w miejscu. Jej łapy zostały odepchnięte w bok, ale zaraz za nimi podążała reszta kotki. Więc w efekcie, bury bok zderzył się, z pełną siłą rozpędu, z Baranią Łapą. Nie tak to sobie wyobrażała, chciała przewalić go na ziemię, przy takim obrocie spraw było pewne tylko zachwianie jego równowagą. Reszta zależała już od tego jak pewnie stał przed zderzeniem. Kotka jednak zrobiła sus w tył, by z nieznacznej odległości ocenić wyrządzone szkody.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Osiągnął prawie to, co zamierzał. Nie otrzymał ciosu łapami, które w prawdziwej walce mogły wyrządzić mu faktyczną krzywdę, za to zachwiał się od impetu uderzenia boku Roziskrzonej Nocy. Wykonał kolka szybkich, drobnych kroków w bok, które pozwoliły mu utrzymać równowagę. I nie czekał, natychmiast ruszył do kolejnego ataku.
Wykorzystując siłę, z jaką zaparł się łapami, by nie wylądować na ziemi przy uniku, skoczył w kierunku wojowniczki, tym razem celując w jej szyję. Otrzymał już raz cios w te okolice, wiedział, jak okropny ból powoduje uderzenie w krtań, jak boleśnie uniemożliwia oddech. Lewą łapą chciał odepchnąć jej pysk, by nie mogła użyć go do odparcia ataku, prawą zaś chciał uderzyć w szyję. Własną głowę skierował w dół, do boku, żeby z jak największym prawdopodobieństwem uniknąć jej ciosu, a jeśli już, to dostać w głowę, nie prosto w pysk. Przy odrobinie szczęścia być może udałoby mu się także zderzyć się z jej barkiem.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Ocenianie szkód nie trwało długo, jako że i szkody nie były olbrzymie. Barania Łapa ledwo odzyskał równowagę, a już skakał do kolejnego ataku. Przyjęła to z uśmiechem, bardzo dobrze, rzuciłaby pewnie, gdyby tylko miała więcej czasu. Teraz jednak skupiała się na ruchach terminatora. Walki treningowe były dużo cięższe z perspektywy mistrza, gdzie miało się kilka zadań jednocześnie. Z jednej strony - był sparing, musiała wykonywać uniki, atakować, jak w każdym innym sparingu. Z drugiej strony - musiała też obserwować Baranka, korygować błędy, udzielać rad. Może to dlatego tak często na treningi zapraszało się drugiego terminatora w roli przeciwnika? Może nie chodziło o wyrównanie szans dla młodych, a o odciążenie mistrza.
Teraz jednak starała się skupiać na dwóch rzeczach na raz, co częściowo zabijało jej refleks. Bardzo chciała przekonać się co za plan biały kocur miał w głowie, gdy skakał w jej stronę, ale widząc łapy wyciągnięte w jej stronę i czując widmo bólu, jakoś tak znikała chęć zapoznania się z planem. Więc chęć odskoczenia w tył przeważyła nad chęcią zrozumienia co takiego Barania Łapa chciał osiągnąć. I z niesmakiem zauważyła, że nie udało jej się wykonać uniku tak zgrabnie, jakby chciała. Zdecydowanie ten system miał swoje wady. Cofnęła się poza zasięg białych łap, bo ich właściciel z każdą chwilą coraz bardziej się rozkręcał, a ona nie chciałaby oberwać w pół słowa.
- Coraz lepiej ci idzie, ale na dzisiaj koniec. - oświadczyła na początek. Nie powalczyli zbyt długo (w zasadzie walki jako takiej było). - Na kolejne treningi załatwię ci jakiś terminatorów do sparingów, będzie prościej to jakoś sensownie zorganizować wtedy. - wyjaśniła jeszcze. No nie ma co ukrywać, nie spodziewała się, że zaczną od walki i o ile nie uważała, że improwizacja poszła tragicznie, tak na kolejne spotkania można było się lepiej przygotować. Machnęła ogonem. - Masz jakieś pytania czy wracamy?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Wylądował na ziemi i miał się już zabierać do kolejnego skoku, coraz bardziej rozochocony, kiedy zatrzymały go słowa Roziskrzonej Nocy, oznaczające koniec walki.
Zatrzymał się, żeby zaczerpnąć kilka głębszych oddechów, bo potrzebował uregulować pracę serca, które ze względu na wysiłek i adrenalinę przyspieszyło. Uśmiechnął się, zadowolony z pochwały i zastrzygł uszami. Cieszyły go jej słowa. I był z siebie dumny. Jeszcze bardziej chętny do przykładania się do ćwiczeń.
– Dziękuję. Nie, nie mam pytań. Wszystko jest na razie jasne. Dzięki za świetny trening. – miauknął z wdzięcznością. Cieszył się, że zgodziła się nim zająć i przystała na propozycję rozpoczęcia od walki – Wracajmy! Możemy zjeść coś razem, jeśli masz czas. – zaproponował, obracając się w kierunku drogi prowadzącej do obozu.
***
Następnego dnia pojawił się na Wyjących Wzgórzach blisko południa. Był trochę zmęczony, cały jego poranek wypełniły obowiązki i nie spał za dobrze. Niepokoił się o kocięta i przedłużającą się nieobecność Błękitnej Łapy. Nie było dobrze.
Nie widział nigdzie Roziskrzonej Nocy, usiadł więc tam, gdzie poprzednio i czekał na jej pojawienie się.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Wkrótce okazało się, że "pożyczanie" od innych terminatorów też było wyzwaniem, na które nie była gotowa. Jasne, była także mistrzynią Brzoskwinki, siostry Baranka, ale ustawianie ich ciągle przeciwko sobie zwyczajnie nie było opcją. W akcie desperacji prosiła o pomoc mniej zajętych wojowników, którzy zwykle godzili się pomóc, rozumiejąc jak trudno jest pogodzić jednocześnie czujną obserwację z samą walką. Układ nie był idealny, ale przynajmniej działał, a Barania Łapa miał partnerów do sparingów. Tyle starczyło.
Widząc znajome kędzierzawe futerko czekające na wzgórzu, przyspieszyła kroku. Spóźniła się? Chyba nie, nigdy jej się to nie zdarzało, ale bez precyzyjnych metod określania czasu mogła tylko zgadywać czy jest w porę.
- Hej, hej, mam nadzieję, że nie czekałeś zbyt długo. - zatrzymała się obok terminatora i przyjrzała mu się pobieżnie. Nie wyglądał na przesadnie rozradowanego, ale też nie było w jego wyrazie nic co powinno niepokoić. Chyba. - Dzisiaj możemy przejść się po granicach z Terenami Niczyimi. - zaoferowała, siadając i zaczęła na szybko czyścić futro. Nie miała wcześniej ku temu okazji, przybiegła na Wyjące Wzgórza prosto z polowania, a mimo że lubiła jak dzikus z lasu, to lubiła też nie mieć kołtunów w rdzawej sierści. - Jak samopoczucie? - zagadnęła luźno.
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Na dźwięk jej głosu odwrócił głowę uśmiechając się szeroko.
– Cześć, Roziskrzona Nocy! Nie, przed chwilą przyszedłem. – przywitał się wesoło. Widok mistrzyni od razu poprawił mu humor. Dobrze było znowu widzieć jej pyszczek.
Choć znali się tak krótko, a ona była młoda, czuł, że ma w niej wsparcie. Naprawdę wzbudzała w nim zaufanie.
A potrzebował tego teraz. Działo się dużo, aż za dużo jak na jego jedną, białą głowę. Wiedział, że część tych problemów wynika z jego własnej winy, a przynajmniej przyczynił się do ich powstania. Szczególnie do tego, w którym swoją rolę miała Tsunami. To właśnie wspomnienie o Ziemiach Niczyich sprawiło, że jego myśli powróciły do tamtego dnia. Do próby łowienia ryb, wpadnięcia do rzeki... no i do niej. Do tego, co robili po tym, do tego, o czym nie powinien opowiadać nikomu.
– Byłem tam już. – powiedział powoli, patrząc jej niepewnie w oczy – Raz. Chciałem spróbować złowić rybę. To znaczy, widziałem rzekę. I Tsunami.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Skinęła łbem zadowolona. W porządku, jeśli nie kazała na siebie długo czekać to było dobrze. Szybko doprowadziła się do względnego porządku, oczekując na reakcję terminatora na dzisiejsze plany. Albo jego uwagi, bo może spacer wzdłuż granicy przy Szarych Topolach nie był wystarczająco interesującym planem na dzisiejszy dzień. Jasne, planowała przemycić do tego jeszcze omawianie Kodeksu, ale osobiście wątpiła żeby kucie kolejnych punktów i regułek podbijało atrakcyjność tej wyprawy. Zastrzygła uchem słysząc początkowe stwierdzenie. I założyła, że ta niepewność w barankowym spojrzeniu wzięła się stąd, że może mu było głupio, że bura sobie tu rozplanowała już trasę na dziś, a on w sumie znał tę trasę i wcale nie potrzebował wielkiego oprowadzania. Dokładnie, to miało sens. Ale przy kolejnych słowach się wyraźnie zaciekawiła.
- Ooo, umiesz łowić ryby? - przechyliła lekko głowę w prawo. - To chyba byłeś w okolicach Podmokłego Brzegu, co? Czarny Ogon to raczej marna rzeka do łowienia. - próbowała z dostarczonych informacji wyłuskać gdzie Barania Łapa zawędrował. Sama nigdy ryb nie łowiła, ale Czarny Ogon wydawał jej się gorszym wyborem jeśli chodzi o łowisko. Chociażby dlatego, że był po prostu węższy, więc jasne że mniej ryb się tam mieściło. Może od Łabędziej Szyi mogłaby się dowiedzieć więcej w tym temacie. Ruszyła szybkim truchtem w stronę Wysokich Drzew, uprzednio ruchem burej kity wskazując Barankowi, że pora się zbierać. - Będzie dzisiaj dużo chodzenia, w porządku? Czy jak już widziałeś rzekę to nie chcesz tam podchodzić i możemy ją odhaczyć z dzisiejszych planów?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
– Tak, to chyba właśnie Czarny Ogon. – potwierdził, kiwając głową – Możemy go ominąć. Ale nigdzie indziej jeszcze nie byłem, oprócz jednego miejsca. Przekroczyłem rzekę i tyle.
Postanowił póki co nie wspominać po co to zrobił. Bał się rozmowy o tym, nie miał odwagi, żeby samemu spróbować ją zacząć, choć bardzo chciał. Miał nadzieję, że być może Roziskrzona Noc zainteresuje się jego słowami, spróbuje pociągnąć go za język i wtedy uda mu się coś z siebie wydusić.
– Nie bardzo potrafię. – uśmiechnął się lekko – Próbowałem, ale jedyne, co złapałem, to wody do płuc. Wychyliłem się za daleko, poślizgnąłem na błocie i wpadłem pyskiem prosto do wody. – wyjaśnił, wstając, bo zauważył, że mistrzyni skończyła już czyścić futerko.
Z jednej strony chciał rozmawiać, a z drugiej czuł, że najchętniej uciekły teraz gdzieś daleko, chociaż przecież jeszcze niczego nie powiedział. Wizja spaceru odpowiadała mu. Miał ochotę jak najszybciej ruszyć, rozchodzić jakoś to zmieszanie i lęk, które odczuwał.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Zdziwiła się, gdy Barania Łapa stwierdził, że to jednak był Czarny Ogon. I tam poszedł na ryby? Iskra specjalistką nie była, ale jej zdaniem w takim strumyku to co najwyżej można było złapać przeziębienie, nie wodne stworzonka. Więc przynajmniej zahaczą częściowo o tamtą granicę, bo teraz bura musiała się upewnić, że się dobrze zrozumieli.
- Ach, przekroczyłeś rzekę. - powtórzyła w ślad za terminatorem. Fakt, na końcu Czarnego Ogona był jakiś staw czy coś podobnego, może to właśnie tam próbował łowić ryby? - Ale nie oddalałeś się jakoś za bardzo, co? - spytała, bo po namyśle, nie wiedziała jak intepretować przekroczenie rzeki. Przeszedł na drugi brzeg i tyle? Roziskrzona kiedyś była bardzo ciekawa źródła tej rzeczki, chociaż jej główną motywacją była ucieczka od rozmowy z bratem. Rysi Pomruk też opowiadał o dalekich spacerach aż do momentu, gdzie Czarny Ogon przestawał graniczyć z Klanem Cienia i też nie był kierowany zewem przygody. Pozostawało tylko liczyć, że przechodzenie na drugi brzeg nie niosło za sobą żadnych ukrytych motywów.
Prychnęła rozbawiona na ten przebieg polowania. - Niefortunnie. - skwitowała krótko. Narzuciła im żywsze tempo, bo to miał być obchód granic, a nie niedzielny spacerek, więc nic dziwnego, że szybko weszli w Ziołorośla. Poinformowała o tym terminatora, skoro już mijali to miejsce i wróciła do poprzedniego tematu. - Ale to uczyłeś się kiedyś łowienia czy pewnego dnia uznałeś, że łapanie ryb nie może się aż tak różnić od innych piszczek, hm?
Średniego wzrostu, o smukłej ale mocnej budowie ciała. Długie łapy, trójkątna głowa, spore uszy zakończone frędzlami, podłużny nos i złoto-brązowe oczy. Puszyste, wyglądające jakby się falowało futerko w mlecznym odcieniu, dłuższe na piersi, ogonie i szyi, gdzie tworzy charakterystyczną delikatną grzywę.
Baran ma radosną, otwartą naturę, jest bardzo ufny i towarzyski. Nie brakuje mu śmiałości i pewności siebie, z łatwością wchodzi w interakcje. W bliższym kontakcie jest bardzo ciepły i empatyczny. Cechuje go duża wrażliwość. Jest też bardzo opiekuńczy.
Czarnowron [S] || kiedyś Echo [MGBG]
Pokręcił głową w odpowiedzi na pytanie mistrzyni, ale nie był pewien, czy mogła to zobaczyć.
– Nie... – dodał szybko – Tylko przeszedłem na drugą stronę. Nie odchodziłem nigdzie dalej. Czułem po zapachu, że tam jest granica, ale dalej wolałem się nie zapuszczać. Przynajmniej jeszcze nie teraz. – pospieszył zaraz z wyjaśnieniem.
Również przyspieszył kroku, żeby nie zostać w tyle. Uważnie oglądał tereny, które mijali, żeby dobrze zapamiętać ich wygląd i kolejność. Zaplanował, że wieczorem – jeśli uda mu się znaleźć na to czas – powtórzy ich trasę, żeby dokładnie sobie wszystko powtórzyć i upewnić się, że zapamiętał każdy szczegół.
– Nigdy nikt mi nie pokazywał. Ryby to przez wodę chyba nie słyszą, widać było, że to inny rodzaj polowania, ale kiedy natknąłem się na rzekę, to postanowiłem mimo wszystko spróbować. Szkoda byłoby tracić taką okazję. Niestety, nie wyszło. – wyjaśnił – A ty? Umiesz łowić ryby? – zapytał z zainteresowaniem.